Reklama

Pół wieku Neokatechumenatu

2018-05-16 11:23

Aleksandra Polewska
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 6-7

Grzegorz Gałązka

Prawie 8 tys. neokatechumenów z Polski wzięło udział w rzymskich obchodach 50-lecia Drogi Neokatechumenalnej, którym przewodniczył papież Franciszek

W sobotę 5 maja 2018 r. na Tor Vergata w Rzymie (w miejscu, gdzie w 2000 r. Jan Paweł II przewodniczył Jubileuszowym Światowym Dniom Młodzieży) zgromadziło się blisko 150 tys. członków wspólnot neokatechumenalnych ze 134 krajów świata, razem z 90 biskupami. Polska reprezentacja była jedną z największych, a towarzyszyli jej kard. Kazimierz Nycz oraz bp Zbigniew Kiernikowski.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 20/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
neokatechumenat

Papież do neokatechumenatu: idźcie i kontynuujcie waszą misję

2018-05-05 12:14

st (KAI) / Tor Vergata

Do wychodzenia na cały świat i kontynuowania swojej misji zachęcił dziś Ojciec Święty uczestników Drogi Neokatechumenalnej. Na Tor Vergata pod Rzymem odbyły się uroczystości 50. rocznicy rozpoczęcia jej działań w Wiecznym Mieście. Wziął w nich między innymi udział metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz oraz biskup legnicki, Zbigniew Kiernikowski.

www.papafranciscoencolombia.co

W swoim przemówieniu Franciszek wyraził wdzięczność za dzieło Drogi Neokatechumenalnej a także za przybycie wielu pielgrzymów z całego świata. Podkreślił biblijne znaczenie jubileuszu pięćdziesięciolecia i stosowność dziękczynienia Bogu za doświadczoną w tym okresie Jego miłość i wierność. Zaznaczył, iż Jego wierna miłość jest źródłem naszej ufności.

„Bądźcie więc odważni, nigdy się nie smućcie! A kiedy chmury problemów zdają się ciężko gęstnieć nad waszymi dniami, pamiętajcie, że wierna miłość Boga zawsze świeci jak słońce, które nigdy nie zachodzi. Pamiętajcie o Jego dobru, silniejszym niż całe nasze zło, a słodkie wspomnienie Bożej miłości pomoże wam w każdym utrapieniu” – zachęcił papież.

Zobacz zdjęcia: 50 lat neokatechumenatu

Następnie Ojciec Święty podkreślił znaczenie misji podejmowanej przez Drogę Neokatechumenalną, wyrażającej wierną miłość Boga-. Zaznaczył, że jest ona dawaniem tego, co otrzymaliśmy i wypełnianiem nakazu Jezusa, „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19).

Franciszek podkreślił, że misja wymaga wyjścia, chociaż w życiu istnieje silna pokusa, by zostać, nie podejmować ryzyka. Jezus bowiem zachęca, aby być zawsze w drodze, pielgrzymami w świecie w poszukiwaniu brata, który jeszcze nie zna radości miłości Boga.

Papież wskazał, że misja wymaga zwinności, porzucenia zbędnych balastów, mając ze sobą jedynie zaufanie do Boga.

„Aby głosić trzeba się wyrzec. Tylko Kościół, który wyrzeka się świata, dobrze głosi Pana. Tylko Kościół uwolniony od władzy i pieniędzy, wolny od triumfalizmu i klerykalizmu świadczy w wiarygodny sposób, że Chrystus wyzwala człowieka. A ten kto, ze względu na umiłowanie Go uczy się wyrzeczenia rzeczy przemijających ogarnia ten wielki skarb: wolność. Nie jest już uwikłany w swoje przywiązania, które zawsze domagają się czegoś więcej, ale nigdy nie dają spokoju, i czuje, że serce się poszerza, bez niepokojów, dyspozycyjne dla Boga i bliźniego” – stwierdził Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił, że misję zawsze podejmuje się razem, a tego trzeba się uczyć.

„Trzeba na przykład uważać, aby nie dyktować kroku innym. Musimy raczej towarzyszyć i czekać, pamiętając, że krok drugiego nie jest taki sam, jak mój. Tak jak w życiu, nikt nie ma dokładnie takiego samego kroku, jak inni, tak też i w wierze i misji: idziemy naprzód razem, nie izolując się i nie narzucając swojego kierunku marszu, zjednoczeni jako Kościół, z pasterzami, ze wszystkimi braćmi, bez ucieczki do przodu i bez narzekania na tego, kto ma wolniejsze tempo. Jesteśmy pielgrzymami, którzy w towarzystwie braci towarzyszą innym braciom i dobrze to czynić osobiście, z troską i szacunkiem dla drogi każdego i bez wymuszania niczyjego rozwoju, ponieważ odpowiedź Boga dojrzewa tylko w autentycznej i szczerej wolności” – stwierdził papież.

Następnie Ojciec Święty przypomniał, że Zmartwychwstały Jezus polecił apostołom, by nauczali wszystkie narody. Zaznaczył, że istotą misji jest dzielenie się z innymi tym, co otrzymaliśmy, spotkaniem miłości, które zmieniło nasze życie. Idzie o świadectwo, że Bóg nas kocha i że z Nim możliwa jest prawdziwa miłość, prowadząca do ofiarowania swego życia zarówno w rodzinie, kapłaństwie, pracy, życiu zakonnym jak i w małżeństwie.

„Misja to powrócenie jako uczniowie z nowymi uczniami Jezusa, to odkrycie na nowo, że jesteśmy częścią Kościoła-ucznia. Oczywiście Kościół jest nauczycielem, ale nie może być nauczycielem, jeśli wcześniej nie jest uczeniem, tak jak nie może być matką, jeśli wcześniej nie jest córką. Oto nasza Matka: Kościół pokorny, córka Ojca i uczennica Nauczyciela, szczęśliwa, że jest siostrą ludzkości. A ta dynamika uczniostwa - ucznia, który czyni uczniów - jest całkowicie odmienna od dynamiki prozelityzmu” – zaznaczył Franciszek.

Papież podkreślił znaczenie pociągającego świadectwa życia i misji jako rodzina: w pokorze, prostocie wielbiąc Boga.

„Zanoście tę rodzinną atmosferę do tak wielu miejsc smutnych i pozbawionych miłości. Dajcie się poznać jako przyjaciele Jezusa. Wszystkich nazywajcie przyjaciółmi i bądźcie przyjaciółmi wszystkich” – zachęcił Ojciec Święty.

Franciszek zachęcił misjonarzy Drogi Neokatechumenalnej, aby nikogo nie wykluczali ze swego wysiłku ewangelizacyjnego, gdyż Bóg miłuje wszystkich, nie koncentrowali się na aspektach negatywnych i tym, co trzeba zmienić, ale patrzyli sercem, spojrzeniem, które docenia, postawą szanującą, z cierpliwą ufnością.

„Myśląc o naszym Ojcu, który tak miłuje świat (por. J 3, 16), miłujcie człowieczeństwo, będąc współpracownikami radości wszystkich (por. 2 Kor 1,24), miarodajni, bo będący blisko, dający się słuchać, bo bliscy. Kochajcie kultury i tradycje ludów, nie stosując ustalonych wzorców. Nie wychodźcie od teorii i schematów, ale od konkretnych sytuacji: w ten sposób Duch będzie kształtował głoszenie zgodnie ze Swoimi czasami i drogami. A Kościół będzie wzrastał na Jego obraz: zjednoczony w różnorodności ludów, darów i charyzmatów” – stwierdził papież.

Na zakończenie Ojciec Święty powiedział:

„Drodzy bracia i siostry, wasz charyzmat jest wielkim darem Boga dla Kościoła naszych czasów. Dziękujemy Panu za te pięćdziesiąt lat. I patrząc na Jego miłującą wierność, nigdy nie tracicie ufności: On będzie was strzegł, zachęcając was jednocześnie do pójścia, jako umiłowani uczniowie, do wszystkich narodów, z pokorną prostotą. Towarzyszę wam i was zachęcam: odwagi! I proszę, nie zapomnijcie za mnie się modlić”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem