Reklama

Odznaczenie dla ks. prof. Józefa Patera

2015-01-23 14:43

Lilianna Sicińska

Lilianna Sicińska
Odznaczenie ks. prof. Józefowi Paterowi wręcza Konsul Generalna Niemiec

Ks. prof. Józef Pater, dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu, został odznaczony Krzyżem Zasługi na Wstędze Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. To prestiżowe odznaczenie wręczyła Księdzu Profesorowi Elisabeth Wolbers, konsul generalny Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu.

Pani Konsul przedstawiła zasługi Księdza Profesora na rzecz stosunków polsko-niemieckich, a także zachowania dziedzictwa kulturowego. Mówiła o wypracowanym przez ks. J. Patera wzorcu historyka i naukowca, który z wielką troską dba o kulturowe dziedzictwo Śląska, o zachowanie dokumentów i archiwalnych ksiąg kościelnych. W Muzeum Archidiecezjalnym, którego ks. J. Pater jest dyrektorem od 31 lat, zgromadzonych jest ok. 10 000 akt i wolumenów, w tym te najcenniejsze sprzed kilku wieków.

Reklama

Dziękując za odznaczenie ks. Józef Pater przypomniał kroki milowe w powojennym porozumieniu polsko-niemieckim: wystosowane 50 lat temu Orędzie biskupów polskich do niemieckich z inicjatywy kard. B. Kominka oraz Mszę św. o pojednanie, sprawowaną w Krzyżowej 12 listopada 1980 r. „Szukajcie tego, co łączy” - słowa papieża Jana XXIII ks. Pater wskazał jako swoje motto życiowe i najlepszą drogę do współpracy i porozumienia między narodami.

Odznaczenie miało miejsce 21 stycznia, w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Tagi:
odznaczenia

Węgierski Złoty Krzyż Zasługi dla Marii Król

2019-01-08 12:01

Małgorzata Sobczuk
Edycja zamojsko-lubaczowska 2/2019, str. II

Maria Król, przewodnicząca Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” 18 grudnia 2018 r. została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta Węgier

Archiwum Małgorzaty Sobczuk
Uczestnicy uroczystości

Gospodarzem wydarzenia była ambasador Węgier w Polsce Orsolya Zsuzanna Kovacs. Spotkanie poprowadził Paweł Illés. Wyróżnienia wręczono również: Tadeuszowi Donocikowi, współzałożycielowi i prezesowi Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, I wiceprezesowi Krajowej Izby Gospodarczej, Małgorzacie Joannie Endres, członkini Stowarzyszenia „Amici Hungariae” w Starym Sączu, Agacie Wsowskiej-Pawlik, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie oraz Andrzejowi Małyszko, członkowi Stowarzyszenia Miłośników Rusi nad Łyną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Zakopane: zmiana terminu koncertu "Heliosów"

2019-01-17 10:57

Redakcja

Z powodu żałoby narodowej koncert rodziny Lassaków „Heliosów” z Zakopanego, który miał się odbyć w sobotę 19 stycznia, został przeniesiony na niedzielę 20 stycznia. Zapraszamy po Mszy Świętej o godzinie 11:30 do Kościoła Świętego Antoniego Padewskiego, ul. Bulwary Słowackiego 33.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem