Reklama

Razem tworzą wielki płomień

2018-04-11 14:49

Barbara Gajda-Kocjan
Edycja małopolska 15/2018, str. IV

Archiwum stowarzyszenia
Na balu z okazji 25-lecia stowarzyszenia „Ognisko”

Każdy ma poczucie, że jest takim małym płomykiem w ognisku i dopiero razem dajemy wielki płomień – tak o pracy w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Osób Niepełnosprawnych, Ich Rodzin i Przyjaciół „Ognisko” mówi kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Teligi w Krakowie Małgorzata Wojdowska

Stowarzyszenie w tym roku obchodzi 25-lecie działalności. Z tej okazji zorganizowano bal karnawałowy dla podopiecznych oraz ich rodzin. Z kolei na 8 września planowany jest piknik rodzinny w Krakowie w Wioskach Świata. – Rozrośliśmy się od maleńkiego płomyczka do wielkiego ogniska – podkreśla pani Małgorzata.

Od ogniska

Wszystko zaczęło się od cyklicznych spotkań studentów, m.in. pedagogiki, psychologii oraz osób związanych z ruchem „Wiara i Światło”, a także wolontariuszy, którzy wtedy pomagali dzieciom niepełnosprawnym i ich rodzinom. Czasami, na wspólnych wyjazdach, toczyły się rozmowy właśnie przy ognisku. Z nich zrodziła się idea powstania stowarzyszenia „Ognisko”, działającego zgodnie z zasadą ewangeliczną „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Stowarzyszenie działa od 1992 r., wspierając osoby dorosłe z niepełnosprawnością intelektualną w zakresie terapii, rehabilitacji i aktywizacji społecznej. Obecnie pod opieką „Ogniska” pozostaje około 200 osób, które korzystają z czterech Środowiskowych Domów Samopomocy, dwóch Warsztatów Terapii Zajęciowej oraz Ośrodka rehabilitacji i wsparcia dla osób z głęboką, wieloraką niepełnosprawnością.

Reklama

– Nasza działalność jest bardzo szeroka. Oprócz jednostek na terenie Krakowa oraz gmin ościennych realizujemy także wiele projektów, w tym takie, które mają na celu aktywizację zawodową. Ich zadaniem jest przygotowanie osób niepełnosprawnych do podjęcia zatrudnienia na otwartym rynku pracy, np. w restauracjach, bibliotekach, biurach. Osoba niepełnosprawna wchodzi w to miejsce z trenerem, który szkoli ją, a następnie powoli się wycofuje. Pracodawca ma pewność, że zadanie zostanie właściwie wykonane. Dzięki realizowanemu od 10 lat programowi już 400 osób znalazło zatrudnienie – wyjaśnia Małgorzata Wojdowska.

...do Awokado

Dla osób, które nie są w stanie pracować na otwartym rynku pracy, stowarzyszenie utworzyło Przedsiębiorstwo Społeczne „Ognisko”. Skupia ono osoby pracujące na zasadzie tzw. pracy chronionej, ale też samodzielnie. Świadczą usługi np. porządkowe, sprzątają w kamienicach, biurach, a także zajmują się obsługą sal szkoleniowych. – W ramach założonej przez nas kilka lat temu Spółdzielni Socjalnej „Ognisko” 8 osób z niepełnosprawnością znalazło zatrudnienie w Awokado Lunch Bar – dodaje pani Małgorzata.

Od zeszłego roku stowarzyszenie prowadzi ponadto projekt „Asystent osobisty wsparciem w drodze ku samodzielności”, z którego korzysta blisko 40 osób. – Dzięki temu projektowi osoby niepełnosprawne mogą razem z asystentem załatwić sprawę w urzędzie, wspólnie zorganizować wolny czas, a nawet udać się np. do fryzjera czy kosmetyczki – tłumaczy moja rozmówczyni.

Stowarzyszenie „Ognisko” otacza swym wsparciem nie tylko osoby niepełnosprawne, ale także ich bliskich – Staramy się wspierać rodziny, by byli w stanie zaakceptować niepełnosprawność syna, córki, brata, siostry i wiedziały, gdzie szukać pomocy, by mogły spotkać się z osobami, które mają podobne problemy i odnajdować radość w codzienności – dodaje Małgorzata Wojdowska.

Nic nas nie różni

21 października 2013 r. – tę datę Sylwia, która korzysta ze Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Aleksandry 1 w Krakowie, pamięta bardzo dobrze. Wtedy właśnie rozpoczęła swoją przygodę z „Ogniskiem”. Jak sama mówi, bardzo lubi uczęszczać na zajęcia, a w szczególności te teatralne i komputerowe. O przywiązaniu Sylwii do Stowarzyszenia mówi także jej mama: – Moje dziecko stało się bardziej otwarte. Nie siedzi w domu. Nie pyta się mnie: „Mamo, co mam robić?”. Uczęszcza na różne zajęcia. Nie może bez „Ogniska” żyć. Pracownicy są bardzo przyjaźni i wyrozumiali dla swych podopiecznych. Do każdego podchodzą indywidualnie.

Pani Małgorzata od 11 lat pracuje w stowarzyszeniu. Jak podkreśla: – Praca z osobami niepełnosprawnymi to jest fascynująca przygoda. Oczywiście, człowiek uczy się doceniać to, co ma, a co może zawsze stracić. Tak jak można stracić sprawność w każdym momencie. Osoba z niepełnosprawnością jest pełna godności. Trzeba jej w pełni oddać człowieczeństwo. Nic nas nie różni. To nie niepełnosprawność definiuje człowieka, tylko jego charakter, temperament i nad tym też staramy się pracować. Razem jesteśmy każdego dnia.

Na stronie internetowej stowarzyszenia odnajdujemy słowa św. Jana Pawła II: „Osoba niepełnosprawna jest jednym z nas i w pełni uczestniczy w naszym człowieczeństwie”.

Tagi:
stowarzyszenie stowarzyszenie

Nikt nie musiał prosić o pomoc

2018-08-01 10:33

Emilia Walczak
Edycja zielonogórsko-gorzowska 31/2018, str. VI

Mieli dość siedzenia w domu i odstawienia na boczny tor. Stowarzyszenie Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych działające w Gaworzycach „Najmilsi” działa niecały rok. Właśnie wrócili z wycieczki na drugi koniec Polski

Archiwum stowarzyszenia
„Najmilsi” pojechali na pierwszą wycieczkę do Torunia. W wyjeździe wzięło udział 35 osób

Najmilsi” powstali z nieformalnej grupy osób niepełnosprawnych, która spotykała się w Domu Kultury Jowisz.

– Członkowie stowarzyszenia to osoby w różnym wieku. Jedynym warunkiem włączenia się do naszej grupy jest konieczność mieszkania na terenie naszej gminy lub parafii. Mamy wśród nas osoby jeżdżące na wózkach, chodzące o kulach, z porażeniem dziecięcym, z zespołem Downa. Najmłodszy Mareczek ma 9 lat. Przyjeżdża do nas z mamą. Najstarsi są w wieku emerytalnym – opowiada Teresa Krukowska-Szostak, przewodnicząca „Najmilszych”. Sama jest osobą zmagającą się od dzieciństwa z chorobą Heinego-Medina. Obecnie porusza się z pomocą balkonika, o którym żartobliwie mówi „mój mercedes”. Własne zmagania z codziennością nie przeszkadzają jej planować kolejnych działań i wyciągać niepełnosprawnych z domu. Na początku trzeba było ich odszukać. – Pytaliśmy znajomych, czy znają kogoś, kto jest osobą niepełnosprawną. Wiedzieliśmy, że na terenie gminy osób, które potrzebują wsparcia, jest około 50. Do włączenia się w działania „Najmilszych” udało nam się przekonać 15 osób. To duży sukces – opowiada.

Stowarzyszenie na początku na swoją działalność nie miało ani złotówki. – Każdy coś przyniósł z domu. Realizowaliśmy własne pomysły. Swoje filiżanki, talerze, słoiczki zamienialiśmy metodą decoupage’u i rozdawaliśmy seniorom. Nie raz odwdzięczali nam się wzruszeniem i dobrym słowem. Dziękowali za pamięć – opowiada Małgorzata Horwat, która u „Najmilszych” pełni rolę skarbnika. Przy okazji jednego ze spotkań ktoś głośno zaproponował, żeby całą grupą pojechać na wycieczkę, najlepiej na drugi koniec Polski. – Spojrzałyśmy się na siebie z Małgosią. Na cały wyjazd mieliśmy wtedy 200 zł. Uśmiechnęłyśmy się tylko i pomyślałyśmy, że to bardzo trudne i kosztowne zadanie. Z drugiej strony, większość naszych dzieci nigdy nigdzie nie była. Dla nich taki wyjazd to spełnienie marzeń – opowiada p. Teresa. Do współpracy zaprosiła znajomą pielęgniarkę, która bez słowa zgodziła się pojechać z niepełnosprawnymi, Wolontariat Jana Pawła II nie odmówił pomocy, a Cisi Pracownicy Krzyża z Głogowa wypożyczyli wózki inwalidzkie. Pieniądze też się znalazły. Pomysł finansowo wsparła Fundacja KGHM Polska Miedź. Resztę dołożyli z własnej kieszeni. – My jesteśmy życzliwi dla ludzi i oni odwdzięczają się nam tym samym. W czasie naszego wyjazdu przekonaliśmy się, że ludzie mają wielkie serca i chcą pomóc. Kiedy nasza Agnieszka wysiadała z autobusu, wózek na nią już czekał. Jeden drugiemu pomagał bez słów – opowiadają przedstawicielki „Najmilszych”.

Objęci opieką Matki Bożej i św. Krzysztofa udali się w drogę do Torunia. Pierwszym etapem ich wyjazdu był rejs statkiem po Wiśle. Z perspektywy rzeki podziwiali panoramę miasta pełną baszt, bram, wież i kościołów. W Domu Legend słuchali opowieści o historii miasta i Polski, w Muzeum Piernika upiekli własne smakołyki. Miejscem, które bardzo chcieli odwiedzić, była siedziba Radia Maryja. – Przyjęto nas tam z wielką gościnnością. W studiu na antenie radia odmówiliśmy Różaniec i pozdrowiliśmy tych, którzy zostali w Gaworzycach, oraz Apostolat Chorych z naszej diecezji, którego jesteśmy członkami. Było to wspaniałe przeżycie. Wszyscy usłyszeli o naszym stowarzyszeniu i Gaworzycach. Czuliśmy, że modlił się z nami cały świat – wspomina p. Teresa. W czasie wycieczki chodziło o integrację osób niepełnosprawnych, o zwykłe wyście z domu, poznanie własnych możliwości, zachowanie się w zupełnie nowym miejscu, a nawet oderwanie od najbliższych. – Chcieliśmy się poczuć potrzebnymi i akceptowanymi – dodaje.

Po powrocie „Najmilsi” nabrali wiatru w żagle. Wystąpili przed publicznością, pokazali pantomimę. Mają plany na organizowanie warsztatów kulinarnych i dalsze szukanie dotacji na swoją działalność. – Nam nie potrzeba dużo. Najbardziej przydałaby się... szafa, w której moglibyśmy schować swoje rzeczy. Rozwijamy się, chcemy działać, a niepełnosprawność nie jest dla nas barierą. W oczach Boga wszyscy jesteśmy równi – opowiada szefowa stowarzyszenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Libera: Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży

2018-09-17 18:13

eg / Płock (KAI)

Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży, którzy sprzeniewierzyli się swemu powołaniu. Będę nadal z determinacją stawał po stronie ofiar tego rodzaju przestępstw – obiecał biskup płocki Piotr Libera podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Opactwie Pobenedyktyńskim w Płocku. W ciągu minionych 11 lat w diecezji płockiej 9 duchownych zostało oskarżonych o nadużycia seksualne wobec nieletnich, żaden z nich nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, niektórzy zostali usunięci ze stanu duchownego.

twitter

Bp Piotr Libera stwierdził, że do konferencji skłonił go List Papieża Franciszka do Ludu Bożego. W odpowiedzi na niego zarządził nabożeństwa pokutne za ofiary przestępstw w Kościele, które odbyły się 14 września. W ciągu 11 lat jego posługi w diecezji płockiej (od 31 maja 2007 r.) o nadużycia seksualne wobec nieletnich oskarżonych zostało 9 księży. Żaden z nich nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, a część została usunięta ze stanu duchownego.

- Nie uchylamy się od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa. Egzekwowanie zasady „zero tolerancji wobec zachować pedofilnych” było i jest nadal moim priorytetem. W diecezji płockiej nie ma miejsca na przestępstwa seksualne duchownych. Dla mnie liczą się nie tyle procedury, ile konkretne osoby, przede wszystkim zaś ofiary przestępstw. Ich dobro stawiamy na pierwszym miejscu. Skala krzywd jest ogromna, to rany osobowości, z którymi ofiary będą musiały żyć latami – powiedział podczas konferencji bp Libera.

Jak relacjonował bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, a uprzednio kanclerz Kurii Diecezjalnej w Płocku, sprawy zgłaszały ofiary, ich rodziny lub księża.

- Jeśli chodzi o wyroki, to niezależnie od tego, czy sprawa była w sądzie cywilnym umorzona, to sądy kościelne procedowały każdy przypadek i wydawały wyroki. W omawianym okresie zostało poszkodowanych 16 ofiar, w tym 3 ofiary poniżej 15 roku życia. Z każdą osobą byliśmy w kontakcie i oferowaliśmy wszelką pomoc – zapewnił bp Milewski.

Dodał też, że nie ma jasnych informacji, co działo się przed 31 maja 2007 r., czyli przed objęciem władzy w diecezji przez bp. Liberę. Wiadomo o 2 przypadkach duchownych: z lat 70. (ksiądz nie żyje) i z połowy roku 2000 (ksiądz porzucił kapłaństwo). Jest też znany jeden przypadek zakonnika, który przebywał w domu swojego zgromadzenia na terenie diecezji płockiej, ale jego sprawą zajęło się jego zgromadzenie.

- Odczuwamy zażenowanie i wstyd, ale konsekwentnie idziemy drogą oczyszczenia i prawdy, chcemy zmiany świadomości, dlatego bez lęku nazywamy rzeczy po imieniu. Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła „zamiatanego pod dywan”, zła, które się bezkarnie panoszy. Chcemy z determinacją trzymać się drogi, na której jest potępienie dla sprawców i pomoc dla ofiar – zadeklarował hierarcha.

Natomiast ks. prał. dr Marek Jarosz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku oraz delegat biskupa płockiego ds. ochrony małoletnich w diecezji płockiej, opowiedział, na jaką pomoc mogą liczyć ofiary przestępstw seksualnych księży. Jest to: bezpłatna pomoc prawna, bezpłatna pomoc psychologiczna (ofiara i jej bliscy) oraz inną pomoc, zależnie od sytuacji.

- Sprawca natychmiast zostaje odsunięty od pełnionych funkcji, biskup płocki powołuje zespół ds. zbadania sprawy, sprawca jest badany przez specjalistów, prawdopodobieństwo przestępstwa powoduje zgłoszenie sprawy do Kongregacji Nauki Wiary. Dalsze kroki podejmuje Kongregacja – powiedział ks. Marek Jarosz.

Uzupełnił też, że w przypadku prowadzenia sprawy przez prokuraturę, czynności Kościoła muszą być ograniczone, aby nie zostać posądzonym o wykorzystywanie procedury kościelnej do wpływu na świadków, czy samą ofiarę. Prawomocny wyrok sądu świeckiego jest bardzo ważnym dowodem w procesie kościelnym. Czasami zdarzają się rozbieżności między wyrokiem sądu świeckiego a wyrokiem sądu kościelnego. Zdarzyło się na przykład, że prokuratura umorzyła sprawę, a sąd kościelny uznał czyny duchownych za przestępstwa i otrzymali oni karę, z wydaleniem ze stanu duchownego włącznie.

- Odwrotnej sytuacji nie było. Wynika to m.in. z ostrzejszych norm Kościoła, gdyż czyny o nadużycia seksualne są karane w Kościele wobec ofiar poniżej 18 roku życia, a nie 15 roku życia, jak to jest w prawie polskim – podkreślił rektor. Ponadto zaznaczył, że bardzo ważna jest w tym zakresie współpraca Kościoła ze specjalistami świeckimi: terapeutami seksuologami i prawnikami.

Poza tym przytoczył statystyki z w których wynika, że w ramach ochrony małoletnich w diecezji płockiej w minionych latach zostało przeszkolonych 470 katechetów świeckich i 32 zakonnice katechetki, 380 księży (katechetów, dziekanów, wicedziekanów, ojców duchownych w dekanatach, pracowników kurii, seminarium, sądu biskupiego), klerycy oraz 50 nauczycieli szkół katolickich w diecezji.

Na zakończenie konferencji bp Libera powiedział, że wobec bolesnych wydarzeń związanych z pedofilią, doświadcza „przygnębienia, zawstydzenia i gniewu”. Podkreślił, że ma przed oczami wszystkie niewinne ofiary nadużyć. - Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży, którzy sprzeniewierzyli się swemu powołaniu. Będę nadal z determinacją stawał po stronie ofiar tego rodzaju przestępstw - obiecał podczas konferencji Pasterz Kościoła płockiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wraz z papieżem zastanówmy się nad „darem wolności”

2018-09-18 20:39

ts / Wilno (KAI)

Litewski arcybiskup Gintaras Grušas uważa, że zbliżająca się wizyta papieża Franciszka w krajach bałtyckich, dla mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii będzie dobrą okazją do zastanowienia się nad „darem i ceną wolności”.

VS/fotolia.com

Poprzez wizytę papieża z okazji 100. rocznicy niezależności krajów bałtyckich Stolica Apostolska podkreśliła swoje „nieprzerwane poparcie dla samostanowienia” tych trzech krajów i raz jeszcze dała ludziom więcej nadziei, napisał metropolita wileński i przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy na łamach „Europeinfos”, biuletynu wydawanego przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

Dokładnie przed 25 laty, wkrótce po rozpadzie Związku Radzieckiego, złożył wizytę w krajach bałtyckich papież Jan Paweł II. Poprzez tę wizytę Ojciec Święty dodał otuchy tym krajom na nowym etapie ich życia jako niezależne republiki, stwierdził abp Grušas. Litewski hierarcha przypomniał, że Jan Paweł II mówił wówczas o wielu wyzwaniach stojących przed ludnością tych krajów. Wymienił przede wszystkim „życie w pojednaniu i odbudowę struktur społecznych, zwłaszcza w obliczu dążeń do zburzenia wieloletniej tradycji pokojowego współżycia w różnorodności religijnej i etnicznej oraz podsycania konfliktów tak, aby osiągnąć własne interesy polityczne”.

Przewodniczący episkopatu Litwy podkreślił też, że dziś nie chodzi już o uwolnienie od ucisku, ale o starania, aby odzyskaną wolność wykorzystać jak najlepiej dla dobra społecznego. Z zadowoleniem przypomniał, że na przestrzeni minionych 25 lat Litwa została członkiem Unii Europejskiej oraz NATO, „zawsze starając się o to, aby chronić ciężko wypracowanego pokoju”.

Ale jednocześnie kraj utracił co najmniej jedną czwartą ludności, przede wszystkim z powodu migracji zarobkowej. Kraj musi nadal pokonywać problemy socjalne, wśród nich duże różnice między bogatymi i biednymi.

Dla wielu Litwinów „sen o wolnym społeczeństwie” nie spełnił się, ostrzegł abp Grušas. Przyczyny tej sytuacji arcybiskup wileński upatruje m.in. w „zmianach wartości społecznych, mocno różniących się od wizji wolnego społeczeństwa, jaką mieli ludzie i o jaką walczyli”.

Papież Franciszek uda się z wizyta do trzech republik bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii w dniach 22-25 września, dokładnie w 25. rocznicę historycznej wizyty św. Jana Pawła II. Pierwszym etapem papieskiej wizyty będzie Litwa w dniach 22 i 23 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem