Reklama

gps na życie

Wystarczy kochać

2018-04-11 10:10

Anna Kapłańska
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 50-51

prasewcream/fotolia.com

„Chciałem pomóc biedniejszemu od siebie. Po czasie okazało się, że to ja otrzymałem najwięcej” – takie słowa często można usłyszeć wśród osób, które angażują się w różne formy wolontariatu

Każdy ma w sobie wystarczająco dużo dobra, by móc podzielić się nim z innymi. Każdy talent można przemienić w niezwykły dar. Ważne, by mieć otwarte oczy i serce chętne do pomocy.

Serce w kopercie

W dzieciństwie pisała listy. Korespondowała z kilkoma koleżankami, zbierała ładną papeterię, a czasem sama ozdabiała zwykły papier. Do koperty często wkładała jeszcze kartkę ze złotą myślą albo fotografią, która zwróciła jej uwagę. A najbardziej lubiła moment, gdy listonosz wręczał jej zaadresowaną do niej przesyłkę. Dzwonek do drzwi, potem charakterystyczny dźwięk rozcinanego papieru i szelest rozkładanej kartki kojarzyły jej się z tą niezwykłą chwilą. A potem radość z powodu obdarowania i zaciekawienie, co będzie w kopercie – nigdy nie zapomniała tych emocji, choć później internet wyparł tradycyjne formy komunikacji. Pewnego dnia dowiedziała się o Marzycielskiej Poczcie i ludziach, którzy piszą listy do chorych dzieci. Postanowiła do nich dołączyć, by podarować innym emocje, które sama pamiętała z dzieciństwa. Gdy została nauczycielką, zaczęła przygotowywać listy razem ze swoimi uczniami. Teraz wysyła już całe pliki kopert.

Praca nie tylko dla siebie

Gdy zaczął samodzielnie zarabiać, postanowił, że pewien procent swoich dochodów będzie przekazywał innym. Początkowo były to niewielkie kwoty, potem coraz większe. Szybko zauważył, że gdy tylko uzbiera odpowiednią sumę, zaraz pojawia się ktoś, kto jej potrzebuje. Poznał kilka instytucji charytatywnych. Zanim przekazał którejś z nich darowiznę, najpierw poznawał ich działalność. Dzięki temu spotkał niezwykłych ludzi. Zaczął też dostrzegać potrzebujących wokół siebie. Raz ktoś ze znajomych opowiedział mu o rodzinie, której spalił się dom. Innym razem usłyszał o osobie, która chciałaby wybrać się na rekolekcje, ale sytuacja finansowa jej na to nie pozwala. Praca dawała mu coraz więcej radości, bo odtąd nie pracował już tylko dla siebie. Miał również większą motywację do tego, by coraz bardziej się rozwijać, a przy okazji nauczył się oszczędności, bo nie wydawał całej wypłaty na swoje potrzeby. Jest mu stosunkowo łatwo, bo nie ma jeszcze rodziny. Przyznaje, że być może w przyszłości będzie musiał nieco zmniejszyć kwotę przeznaczoną dla innych, ale ma nadzieję, że zawsze uda mu się pozostawić choć małą sumę, dzięki której jego oczy pozostaną otwarte na osoby potrzebujące jej bardziej niż on.

Reklama

Wspólny cel

Nie lubiły marnować czasu. Być może dlatego taką przyjemność sprawiały im wszelkiego rodzaju robótki, które pozwalały zająć ręce w czasie niezobowiązującej rozmowy, oglądania filmu czy słuchania muzyki. Gdy usłyszały, że w ich okolicy zostanie zorganizowany kiermasz charytatywny, chętnie włączyły się w przygotowania. Zaprosiły znajomych, przygotowały poczęstunek, a także materiały, takie jak kolorowy papier, klej czy ołówek. Wspólne zadanie, jakim było wyprodukowanie kilkudziesięciu oryginalnych kartek świątecznych, stało się okazją do zacieśnienia relacji. Dziewczyny przez chwilę mogły poczuć się tak jak ich prababki, które w długie zimowe wieczory spotykały się razem, by szyć czy haftować, jednocześnie umilając sobie pracę rozmową. Miły wieczór zaowocował konkretnym dobrem dla osób, których nigdy nie udało im się poznać.

W codzienności

Pomoc drugiemu nie musi być zorganizowana. Obok każdego z nas żyje wiele osób, które nas potrzebują – sąsiedzi, koledzy z pracy, członkowie rodziny. Wystarczy ich zauważyć. Często nie trzeba organizować spektakularnych działań. Liczy się także wykonywanie zwyczajnych, codziennych obowiązków. Sprzedawczyni, która uśmiecha się do klientów, często nawet nie wie, że dla wielu z nich to jedyny uśmiech, jaki otrzymali w ciągu dnia. Lekarz cierpliwie słuchający pacjenta, ktoś ustępujący drugiemu miejsca w tramwaju czy autobusie, uczeń doceniający pracę nauczyciela, klient traktujący pracownika z szacunkiem – ci wszyscy ludzie sprawiają, że dla kogoś życie staje się choć trochę łatwiejsze. Nie trzeba zmieniać całego świata. Wystarczy być dobrym dla konkretnej, spotkanej właśnie osoby. Nie patrzeć na nią przez pryzmat jej zawodu, wykonywanej właśnie funkcji czy statusu społecznego, ale zobaczyć człowieka, a idąc dalej – samego Chrystusa, który mówił: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Jeden mały krok

Codziennie na świecie ktoś umiera z głodu, z powodu wojny, choroby czy wypadku. Każdego dnia ktoś czuje się samotny, nieważny, niepotrzebny. Mogłoby się wydawać, że nie mamy na to wpływu, ale to nieprawda. Choć nie decydujemy o losach całej ludzkości, możemy wziąć pewną odpowiedzialność za człowieka, który jest najbliżej nas, a w ten sposób realnie zmienić jego świat na lepsze – tu i teraz. Nie potrzeba do tego spektakularnych działań czy ogromnego budżetu. Wystarczy kochać.

Anna Kapłańska, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie, piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi

Tagi:
młodzi wiara

Młodzi dla Niepodległej

2018-04-25 11:32

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 17/2018, str. VI

W różnych zakątkach naszego kraju w roku jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości odbywają się patriotyczne uroczystości, którym towarzyszy refleksja nad przeszłością i przyszłością naszego kraju

Jarosław Ciszek
Program artystyczny zaprezentowany przez młode pokolenie nawiązywał do tradycji patriotycznych

Odbywają się parady wojskowe, oddawane są salwy honorowe a pod pomnikami poległych za wolność i niepodległość społeczność i lokalne władze składają wiązanki kwiatów. Placówki oświatowe, parafie, centra kultury przygotowują wystawy i koncerty oraz wystawiają misteria poświęcone tej, co nie zginęła.

100. rocznica to niezwykła okoliczność, by po raz kolejny uświadomić sobie, jak wielkie dziedzictwo otrzymaliśmy po przodkach i jak należy je kontynuować. Dlatego bardzo raduje fakt, że nawet po 100 latach nie brakuje Polaków zatroskanych o dobro i pomyślność naszej ojczyzny, którzy ukazują to w swoich dążeniach i inicjatywach. Cieszy tym bardziej, jeśli w organizowane dzieła włącza się młode pokolenie Polaków.

W drodze do wolności

Tym razem naszą uwagę zajmuje młodzież sosnowieckich szkół działająca w Szkolnych Klubach Historycznych im. Armii Krajowej, ich nauczyciele oraz rodzice, bo to właśnie oni 18 kwietnia poprzez słowo, taniec, śpiew i muzykę uczcili 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. W sosnowieckiej Muzie miało miejsce niezwykłe wydarzenie, któremu patronowały słowa: „Naród w drodze do wolności”. Uroczystość swoją obecnością ubogacili: pasterz Kościoła sosnowieckiego bp Grzegorz Kaszak, Aleksander Tarnawski, ostatni cichociemny walczący podczas II wojny światowej w Armii Krajowej oraz przedstawiciele władz różnych szczebli. Pięknym śpiewem wydarzenie ubogacał Chór Jubileuszowy Diecezji Sosnowieckiej. Współorganizatorami uroczystości byli: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Koło Sosnowiec, Diecezja Sosnowiecka i Miasto Sosnowiec.

Krzewienie narodowej świadomości

Patriotycznemu wydarzeniu towarzyszyły wystawy, kiermasz książek i prac uczniowskich. Odbyła się także zbiórka wspierająca Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia i fundowanie stypendiów dla uzdolnionej młodzieży. Powołano także 5 nowych Klubów Historycznych im. Armii Krajowej. Przy tej okazji warto zaznaczyć, iż celem Klubów AK jest upowszechnianie wśród młodzieży wiedzy na temat lokalnej historii ze szczególnym uwzględnieniem Armii Krajowej, krzewienie świadomości narodowej i patriotycznej a także dbałość o pamięć poległych żołnierzy i upamiętnianie miejsc ich spoczynku.

Świadkowie i uczestnicy

– Prace organizacyjne nad uroczystością rozpoczęły się w listopadzie ub. r. po zakończeniu uroczystości związanych z Narodowym Świętem Niepodległości. Natomiast przygotowania młodzieży, spotkania warsztatowe oraz próby ruszyły już na samym początku 2018 r. Stajemy się więc świadkami i uczestnikami znakomitych rocznicowych uroczystości, konkursów, wystaw, kiermaszów, prelekcji, imprez sportowych i kulturalnych, czy spotkań z ludźmi, którzy noszą w sobie pamięć o narodzie w drodze do wolności. Podczas kwietniowej uroczystości młodzież sosnowieckich szkół zaprezentowała ciekawy program artystyczny, który nawiązywał do tradycji patriotycznych oraz wyrażał odwieczne dążenia Polaków do wolności i niepodległości – mówi Małgorzata Wierzbicka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Sosnowcu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: chrześcijanin musi być otwarty i posłuszny Duchowi Świętemu

2018-04-24 13:23

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie otwartości na nowość pochodzącą od Boga, znaki czasu i natchnienia Ducha Świętego wskazał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty podjął refleksję nad różnymi postawami, jakie człowiek przyjmuje wobec nowości pochodzącej od Boga, który zawsze wychodzi nam na spotkanie z czymś nowym i oryginalnym.

screenshot/TV Vaticana

Franciszek zauważył, że w czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii (J 10,22-30) wyraźnie ukazano zamknięcie uczonych w Prawie, postawy, która staje się następnie „surowością”. Idzie o ludzi zdolnych jednie do postawienie siebie w centrum, obojętnych na działanie Ducha Świętego i niewrażliwych na nowości. Papież podkreślił w szczególności ich całkowitą niezdolność do „rozpoznawania znaków czasu”, zniewolenia słowami i ideami.

„Powracają do tego samego pytania, nie są w stanie wydostać się z tego zamkniętego świata, są więźniami idei. Otrzymali prawo, które było życiem, ale je „przedestylowali”, zamienili w ideologię, i nieustannie się kręcąc wokół siebie nie są w stanie wyjść, a każda nowość stanowi dla nich zagrożenie” – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że dzieci Boże powinny umieścić w centrum Ducha Świętego, tak jak to czynili uczniowie ukazani w pierwszym dzisiejszym czytaniu (Dz 11,19-26). Są oni zdolni, by uczyć się nowego i siać Słowo Boże także poza zwykłym schematem „zawsze tak się czyniło”. Byli ulegli Duchowi Świętemu, aby uczynić coś, co było czymś więcej niż rewolucją, głęboką zmianą, a w centrum było nie prawo, lecz Duch Święty.

„A Kościół był Kościołem w ruchu, Kościołem, który wykraczał poza swoje ograniczenia. Nie był zamkniętą grupą wybranych, lecz Kościołem misyjnym: w istocie, że tak powiem, równowaga Kościoła polega właśnie na mobilności, na wierności Duchowi Świętemu. Ktoś powiedział, że równowaga Kościoła przypomina równowagę na rowerze: jest zdecydowana i dobra, gdy rower jest w ruchu; jeśli staniesz, upadasz” – powiedział papież.

Ojciec Święty zauważył, że człowiek może wobec natchnień Ducha Świętego zamknąć się lub otworzyć. Właśnie otwartość właściwa jest uczniom, apostołom: początkowy opór jest nie tylko ludzki, lecz jest też gwarancją, że nie dadzą się oni oszukać byle czym, a następnie przez modlitwę i rozeznanie odnajdują drogę.

„Zawsze będą opory wobec Ducha Świętego, zawsze, aż do końca świata. Niech Pan da nam łaskę, abyśmy umieli stawić opór temu, czemu musimy się oprzeć, temu, co pochodzi od Złego, który odbiera nam naszą wolność i umieli otworzyć się na nowości, ale tylko te, które pochodzą od Boga, z mocą Ducha Świętego i niech da nam łaskę rozeznania znaków czasu, aby podjąć decyzje, które musimy podjąć w tym momencie” – stwierdził na zakończenie swej homilii Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jerozolima: dalsze prace remontowe w Bazylice Grobu Pańskiego wstrzymane

2018-04-25 16:00

ts (KAI) / Jerozolima

Przed dalszymi pracami związanymi z gruntownym remontem Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie Kościoły zarządzające świątynią zamierzają przedstawić ogólną analizę pięcioletniego okresu zawierającą dane o stanie całego obiektu i zmianach, jakie odnotowano w tym okresie. - Zanim zaczną się niezbędne prace, trzeba pilnie dokonać pomiarów obciążeń i statyki całego obiektu, poinformowała niemiecka agencja katolicka KNA. Bazylice grozi zawalenie, o ile nie zostaną umocnione jej niestabilne fundamenty - alarmowali archeolodzy, którzy niedawno z sukcesem odnowili znajdującą się w jej wnętrzu kaplicę Grobu Pańskiego.

JANUSZ ROSIKOŃ/ROSIKON PRESS
Płyta nagrobna w Kaplicy Grobu Pańskiego. Nad nią ikona Chrystusa Zmartwychwstałego

W marcu 2017, po trwających rok pracach konserwatorskich, zabezpieczona została rozpadająca się kaplica wzniesiona nad miejscem, które już w czasach budowy Bazyliki na początku IV wieku czczono jako miejsce, gdzie spoczywało ciało Jezusa Chrystusa od złożenia do grobu do zmartwychwstania. Obudowa nad antyczną skałą wielokrotnie była uszkadzana i niszczona. Uszkodzona na skutek trzęsienia ziemi w 1927 roku, przez ponad 70 lat była otoczona stalowym rusztowaniem chroniącym ją przed zawaleniem. Teraz rusztowanie zostało usunięte, ale konieczne są dalsze prace nad ustabilizowaniem fundamentów. Trzeba też odnowić posadzkę i całą znajdującą się pod nią infrastrukturę, uszkodzoną przez dostającą się do wewnątrz wodę.

Bazylika Grobu Pańskiego jest dziś wspólną własnością różnych wyznań. Największą część zajmują i sprawują pieczę Patriarchat Greckoprawosławny oraz katolicy łacińscy reprezentowani przez franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej i Patriarchat Ormiański. Ich przedstawiciele wyrazili wiosną 2016 roku zgodę na remont grożącej zawaleniem kaplicy po tym, jak policja izraelska zarządziła jej zamknięcie.

Grób Pański w położonej na Starym Mieście w Jerozolimie Bazylice Zmartwychwstania Chrystusa jest jednym z najważniejszych miejsc chrześcijaństwa. Kaplica powstała w miejscu, gdzie w wydrążonej grocie, na skalnej półce złożono zdjęte z krzyża, zawinięte w całun ciało Jezusa. Ścianę za nią zdobią trzy obrazy Zmartwychwstania. Każdy z nich należy do innej wspólnoty chrześcijańskiej: katolików, Ormian i Greków. Chrześcijanie czczą w tym miejscu ukrzyżowanie, złożenie do grobu i zmartwychwstanie Jezusa. Dla wyznawców prawosławia jest to bazylika nie Grobu, lecz Zmartwychwstania (Anastasis). Każdego roku świątynię odwiedzają setki tysięcy pielgrzymów.

Badania współczesnej archeologii potwierdzają, że wiele przemawia za tym, iż grób Jezusa mógł znajdować się na terenie obecnej bazyliki. Przed dwoma tysiącami lat miejsce to znajdowało się poza murami miasta. Pierwszą świątynię w tym miejscu wzniesiono w czasach cesarza Konstantyna w 335 roku.

Po zniszczeniach w VII, XI i XIX wieku zawsze odbudowywano i uzupełniano to miejsce i w efekcie powstała mieszanina małych kościółków, kaplic i przybudówek. Największe zniszczenia spowodował pożar w 1808 roku. Cała budowla rozpościera się na powierzchni o wymiarach ok. 100 na 120 metrów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem