Reklama

Jestem od poczęcia

Raz i na zawsze

2018-04-11 10:10

Bp Radosław Zmitrowicz
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 46-47

orest86/fotolia.com
Relacja mężczyzny i kobiety staje się sakramentem, tzn. widzialnym znakiem udzielania się niewidzialnej łaski

Wiele małżeństw katolickich przeżywa duże trudności. W jaki sposób można pomóc małżonkom, aby zwycięsko przeszli przez wszelkie kryzysy?

Gdy nasz Pan powiedział swoim uczniom o nierozerwalności małżeństwa, Apostołowie spontanicznie zareagowali słowami: „to lepiej się nie żenić”. Z czasem jednak nazwą relację ochrzczonego mężczyzny i ochrzczonej kobiety Wielkim Sakramentem, zrozumieją bowiem, że ta relacja ma objawiać światu Miłość – miłość Chrystusa do Kościoła. Oni sami osobiście doświadczą tej miłości Chrystusowej, doświadczą, że zmartwychwstały Pan da im swego Ducha. Będą mieli głęboką świadomość, że można proponować ludziom złożenie przysięgi zawierającej słowa: „Nigdy cię nie opuszczę”, ponieważ Chrystus daje swoją miłość grzesznemu człowiekowi. Wówczas może się zrealizować to głębokie pragnienie, które jest „od początku” w naturze ludzkiej, by kochać jeden raz i na zawsze.

Miłość jak nowe wino

Patrzymy na wesele w Kanie Galilejskiej, gdzie Zbawiciel czyni pierwszy znak. Zaślubiny, wesele, radość, szczęście, miłość, nadzieja. Maryja odczuwa to wszystko, ale widzi, że „czegoś” brakuje, i stwierdza: „Nie mają wina”. To głębokie słowa, wyrażające wielką mądrość Kościoła. Oznaczają one rozumienie, że brakuje łaski Bożej. Już od początku „czegoś” brakuje, czegoś naprawdę nowego. Interwencja z nieba jest konieczna, by uratować te zaślubiny, wesele, radość, szczęście, miłość, nadzieję. Tak było w Kanie i tak jest zawsze, kiedy pojawia się miłość między kobietą i mężczyzną. Konieczna jest Miłość. Ta Miłość – nowe wino – pojawia się przez posłuszeństwo słowu Pana. A czego Pan oczekuje od małżonków, aby mógł ich obdarować łaską z nieba? Mają zrobić dwie rzeczy: napełnić się wodą, swoją miłością, po prostu kochać się wzajemnie oraz otworzyć się na Boga. Wyraża się to konkretnie przez to, że zawrą sakramentalny związek małżeński. Świadomie i dobrowolnie oddadzą się sobie wzajemnie na całe życie i oddadzą się Bogu przez gotowość przyjęcia potomstwa, którym obdaruje ich sam Bóg.

Pan Bóg „wyjrzy” z nieba i gdy zobaczy, że robią to zgodnie z naturą związku mężczyzny i kobiety, udzieli im swego Ducha, ześle Miłość, da łaskę sakramentalną. Dzieje się coś niesłychanego, relacja mężczyzny i kobiety staje się sakramentem, tzn. widzialnym znakiem udzielania się niewidzialnej łaski. Jeśli narzeczeni zrobią właściwie ten widzialny znak, zgodnie ze słowem Pana, to ich relacja aż do śmierci pozostanie sakramentem, miejscem udzielania się łaski Bożej. Tego, co się stało, już nic nie może rozerwać, tylko śmierć.

Reklama

Ale sakramentalny związek małżeński nie jest wydarzeniem magicznym, a to oznacza, że ta Miłość – łaska sakramentalna będzie obecna z nimi i w nich na tyle, na ile oni będą przeżywali swoją relację zgodnie z tym, co ślubowali w Kościele. Szczególne znaczenie będzie miało przeżywanie relacji intymnej. Od tego, jak będą „robili” ten widzialny znak, wyrażający ich miłość i otwarcie na Boga, będzie zależało, na ile niewidzialna łaska wypełni ich życie.

Nie opuszczę cię aż do śmierci

Pierwsza rzecz to ich wzajemna miłość. Ich relacja intymna ma wyrażać przede wszystkim miłość, wolę kochania drugiego. Taka jest natura tego zbliżenia mężczyzny i kobiety przez dar ciała, że to jest dobre, piękne, cudowne, normalne, ekologiczne, gdy jest powiązane z miłością. W każdym innym przypadku, niezależnie od tego, czy przeżywają tę bliskość wierzący czy niewierzący, jest ona fałszywa. „Gest” dania swojego ciała, swojej męskości czy kobiecości drugiemu ze swej natury musi być powiązany z miłością. Możemy dodać, że z taką miłością, która wyraża się w publicznej przysiędze: nie opuszczę cię aż do śmierci. To oznacza również, że gdy któryś z małżonków wykorzystuje drugiego przede wszystkim dla zrobienia sobie przyjemności, gdy traktuje drugiego przedmiotowo, to wówczas, także w relacji małżeńskiej, grzeszy, bo robi coś niezgodnego z naturą tej relacji. To oznacza, że nie czyni widzialnego znaku sakramentu małżeństwa i nie otrzymuje łaski sakramentalnej, która jest mu koniecznie potrzebna, by zbawiać wszystkie wymiary życia małżeńskiego i rodzinnego.

Druga rzecz to otwartość na Boga wyrażająca się w gotowości przyjęcia potomstwa, tak jak to było ślubowane w liturgii małżeńskiej. To konkretny znak otwartości na działanie Boga i zaproszenie Pana do swojego małżeństwa. Jeśli małżonkowie wykluczają tę otwartość na Boga, to również „robią” fałszywy znak sprzeczny z ekologią relacji intymnej męża i żony.

Można jeszcze dodać, że każde dziecko ma prawo być chciane, a nie tylko zaplanowane. Gdy małżonkowie, planując, stawiają się na miejscu Boga, istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że dziecko może być chciane dopiero po pewnym czasie, a ono ma prawo być chciane od chwili poczęcia. To jest zagwarantowane, gdy małżonkowie podczas każdej intymności są gotowi przyjąć potomstwo, którym ich obdaruje Bóg. Nie można Pana Boga wykluczyć z procesu pojawienia się na ziemi nowej istoty ludzkiej.

Brzemię staje się lekkie...

Gdy małżonkowie „robią” fałszywy znak, działają przeciwko naturze relacji męża i żony, to wszystko między nimi staje się trudne. Gdy małżonkowie przeżywają swoją relację zgodnie z tym, co ślubowali w Kościele, to razem z trudnościami pojawia się łaska Boża. Brzemię staje się lekkie, a jarzmo słodkie.

Pewnie należy napisać kilka słów o naturalnych metodach rozpoznawania płodności. Kościół dopuszcza ich wykorzystanie, również w kontekście odłożenia poczęcia potomstwa na późniejszy czas. Niemniej jednak fundamentalnie istotne jest, aby i ci małżonkowie, którzy po modlitwie, dialogu między sobą i z Bogiem doszli do wniosku, że z poważnych przyczyn powinni odłożyć poczęcie kolejnego dziecka na późniejszy czas, zawsze mieli intencję przyjęcia potomstwa. Uznanie Boga jako głównego Dawcy życia jest konieczne i decydujące dla owocności sakramentu małżeństwa.

W związku z tym kilka pytań do refleksji: Czy nie jest tak, że wiele z naszych katolickich małżeństw przeżywa trudności i nawet się rozpada, ponieważ mimo zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego nie korzystają z łaski sakramentalnej? Czy nie dzieje się tak dlatego, że przeżywają swoją relację, zwłaszcza tę intymną, niezgodnie z naturą, to znaczy niezgodnie z tym, co ślubowali wobec Boga i ludzi?

Czy nie jest błędem poświęcanie tyle czasu i uwagi na przekonywanie o skuteczności metod rozpoznawania płodności w sytuacji, gdy tak wielu słuchających ma mentalność antykoncepcyjną i bardzo słabą wiarę? Jeśli kurs przedmałżeński jest prowadzony w duchu planowania potomstwa, to czy nie będzie tak, że większość słuchających sięgnie po środki antykoncepcyjne zamiast wykorzystać metody rozpoznawania płodności?

Czy z demografią w Polsce i szczęściem wielu małżeństw nie byłoby znacznie lepiej, gdyby podczas kursów przygotowujących do ślubu mówiono znacznie więcej o pięknie macierzyństwa i ojcostwa, o zaufaniu do Boga, o łasce sakramentalnej, którą Bóg chce obdarowywać małżonków, aby mogli zwycięsko i szczęśliwie przeżyć swoje życie? Z tymi pytaniami powinni się skonfrontować kandydaci do małżeństwa, ale też duszpasterze.

Tagi:
rodzina

Światowe Spotkanie Rodzin w liczbach

2018-06-16 18:09

vaticannews.va / Dublin (KAI)

Już 30 tys. osób zapisało się na Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się w sierpniu w stolicy Irlandii, Dublinie. 5,5 tys. wolontariuszy zgłosiło swoją dyspozycyjność, aby pomóc w organizacji tego wydarzenia.

Boggy/Fotolia.com

Około 6 tys. osób z całości zapisanych to młodzież i dzieci poniżej 18. roku życia. Około jedna trzecia to osoby pochodzące spoza Irlandii ze 103 krajów. Więcej niż jedna czwarta zapisanych to małżeństwa pomiędzy 29. a 40. rokiem życia.

W trakcie Światowego Spotkania Rodzin przewidziane jest 200 przemówień prelegentów z pięciu kontynentów – 91 kobiet, 65 mężczyzn oraz 44 kapłanów i osób zakonnych. Tematem przewodnim ma być adhortacja apostolska "Amoris laetitia". Poruszone będą również takie problemy jak: rodziny bezdomne, uzależnienia, przemoc w rodzinie, separacja i rozwód oraz relacje z homoseksualnymi członkami rodzin.

Jak podkreśla przewodniczący konferencji irlandzkiego episkopatu abp Eamon Martin tematy dyskutowane podczas spotkania to wyzwania, przed którymi stoją rodziny dzisiaj, a także rzeczywistość w jakiej wiele z nich się znajduje. Będzie to okazja do świętowania, potwierdzenia, uznania i wsparcia życia rodzinnego – powiedział abp Martin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Depo dokonał konsekracji kościoła Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce

2018-06-17 18:32

Ks. Mariusz Frukacz

„Przekraczając progi świątyni trzeba wchodzić do niej ze świadomością, że uczestniczymy w wielkiej tajemnicy Kościoła, który narodził się z przebitego boku i Serca Jezusa Chrystusa” – mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 17 czerwca przewodniczył Mszy św. z racji konsekracji kościoła Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce.

Marian Florek/TV Niedziela

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m. in. kapłani obchodzący 34. rocznicę swoich święceń kapłańskich.

W uroczystej liturgii uczestniczyli m.in. kanonicy Kolegiackiej Kapituły Wieluńskiej, przedstawiciele Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, przedstawiciele Kalwaryjskiego Bractwa Męki Pańskiej w Praszce, osoby życia konsekrowanego oraz licznie zgromadzeni wierni.

„Dzisiaj dla nas jest wielki dzień. Chcemy bardzo mocno także budować Kościół naszych serc. Wiernie w tym miejscu kroczymy do Chrystusa Jedynego Odkupicie człowieka, pod płaszczem macierzyńskiej opieki Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia” – mówił na początku uroczystości ks. prał. Stanisław Gasiński, kustosz sanktuarium w Praszce

Zobacz zdjęcia: Konsekracja kościoła Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce

Uroczystości rozpoczęły się w sanktuarium Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Praszce, gdzie abp Depo dokonał aktu zawierzenia Maryi całej wspólnoty parafialnej. Następnie po procesji rozpoczęła się Msza św. w kościele Świętej Rodziny.

W homilii abp Depo przypomniał słowa proroka Nehemiasza, który napisał: „Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. (..) A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją”. - Radość wiary zadana w Starym Testamencie znalazła swój szczyt w tajemnicy Boga objawionego w Jezusa Chrystusie. A w Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym stała się nadzieją życia wiecznego – mówił abp Depo.

- Radość wiary pozwala nam z wdzięcznością przekraczać próg tej świątyni i wszelkie progi ludzkich i jedynie ludzkich nadziei. Wiara będąc łaską pozwala Bogu działać w nas i przez nas – kontynuował abp Depo i dodał: „ Tam, gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość. Kto wierzy w Boga nigdy nie jest sam.”

Metropolita częstochowski przypomniał, że „życie nasze nie dzieje się poza Bogiem. I choćby człowiek nie zdawał sobie z tego sprawy, to jego życie toczy się w Jezusie Chrystusie, Jedynym Odkupicielu człowieka.”

Odnosząc się do konsekracji świątyni arcybiskup wskazał na „cud wzrastanie Kościoła na tym miejscu” oraz na „świadectwo wiary pokoleń, która wyrażała się w trudzie budowania tej świątyni.” - Najpierw wznoszono tutaj świątynię ducha i zawierzenia, a potem zewnętrzny kształt świątyni - podkreślił arcybiskup.

Abp Depo przypomniał również o zadaniach współtworzenia Kościoła na fundamencie wiary Piotra - Tam, gdzie jest Chrystus, tam jest Kościół. A nie ma Kościoła bez Chrystusa. Tam, gdzie jest Chrystus, tam jest Piotr. Nie ma prawdziwego Kościoła bez więzi z Piotrem i posłuszeństwa wiary – przypomniał abp Depo i dodał: „Jakżesz te słowa są nam bardzo potrzebne na polskiej ziemi, kiedy jesteśmy świadkami tak zwanych wyznań prywatnych, polegających na wierze w prywatne objawienie, a nie na wsłuchiwaniu się w słowa Boga i Nauczycielskie Magisterium Kościoła.”

- Mamy kierunek. To Kościół budowany na fundamencie Chrystusa i budowany na Piotrze. Rozumiemy, że słowa Chrystusa nie znoszą naszych ciężarów i krzyży, ale ukazują, że razem z Chrystusem nasze życie ma sens – kontynuował arcybiskup i zauważył, że „to rozumienie Kościoła jest dalekie od obrazów ukazywanych przez środki społecznego przekazu.”

- Tak zwany nowoczesny człowiek uderza nie tylko wiarę w Boga, odrzucając fundament Chrystusowego Kościoła, ale coraz głębiej uderza w rodzinę, w miłość małżeńską i rodzinną. Taki nowoczesny człowiek głosi siebie jakimś bogiem technologicznym i określa nowe prawa, które przegłosowuje wbrew prawom natury – mówił arcybiskup.

- Powstaje rodzaj choroby psychospołecznej i psychokultury, w której ma miejsce tylko kult chaosu, nieprawdy i zniszczenia wszystkiego, co stworzone jest przez Boga – podkreślił hierarcha i na zakończenie wskazał wiernym na Najświętszą Maryję Panną to świadek miłości.

Podczas konsekracji świątyni w głównym ołtarzu zostały umieszczone relikwie św. Floriana.

Początki Sanktuarium w Praszce i Kalwarii Praszkowskiej sięgają 1988 r. Wówczas powstała parafia Świętej Rodziny. Pierwszym proboszczem i organizatorem parafii został ks. Stanisław Gasiński, pochodzący z archidiecezji krakowskiej. W czasie jego duszpasterzowania powstały w tej miejscowości dwa kościoły: sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej i kościół św. Rodziny, a na rozległym stoku Makowego Wzgórza zbudowano „Golgotę” i kaplice, które stanowią zaczątek tzw. Praszkowskiej Kalwarii.

19 sierpnia 2002 r. Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej poświęcił wierną kopię cudownego wizerunku Matki Bożej Kalwaryjskiej dla kościoła Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej w Praszce. Ojciec Święty powiedział wówczas: „Niech Matka Boża Kalwaryjska króluje także w Praszce. Módlcie się tam za mnie”. 15 września 2002 r. abp Stanisław Nowak konsekrował kościół Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej na Makowym Wzgórzu. Kościół ten został ogłoszony sanktuarium maryjnym dekretem metropolity częstochowskiego 11 października 2002 r. Oficjalne erygowanie i poświęcenie Kalwarii odbyło się 13 września 2004 r.

Dekretem z dnia 6 października 2011 r. abp Nowak ustanowił Sanktuarium Pasyjno – Maryjne na Kalwarii w Praszce. 13 marca 2014 r. Episkopat Polski zebrany na swoim 364 Zebraniu Plenarnym w Warszawie, wyraził swoje nihil obstat przychylając się do prośby abp. Wacława Depo, Metropolity Częstochowskiego i poparł inicjatywę koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej koronami papieskimi.

Następnie abp Wacław Depo nadał 10 sierpnia 2014 r. Cudownemu Wizerunkowi Matki Bożej Kalwaryjskiej tytuł „Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia”.

18 marca 2015 r. papież Franciszek, pobłogosławił w Watykanie, korony dla Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia. 25 marca 2015 r., metropolita częstochowski, abp Wacław Depo, podniósł rangę Sanktuarium nadając mu nazwę „Archidiecezjalne Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce”.

Koronacji obrazu Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia koronami papieskimi dokonał 12 września 2015 r. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chiny: zmarł 94-letni biskup diecezji Quingdao

2018-06-18 12:53

pb (KAI/AsiaNews) / Qingdao

W wieku 94 lat zmarł 15 czerwca bp Giuseppe Li Mingshu, ordynariusz diecezji Qingdao, uznawany przez Stolicę Apostolską. Chciał sprowadzić do Chin Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty, lecz list w tej sprawie, wysłany w 2005 r. przez ówczesną przełożoną generalną, s. Nirmalę Joshi, nie doczekał się nigdy odpowiedzi chińskich władz.

foulline

Wierni wspominają go jako biskupa lękliwego, posłusznego Patriotycznemu Stowarzyszeniu Katolików Chińskich, za którego pośrednictwem partia komunistyczna próbuje podporządkować sobie Kościół i uniezależnić go od Stolicy Apostolskiej.

Opublikowany po śmierci bp. Li nekrolog pomija okres 1953-1978, co może świadczyć o tym, że w tym czasie przebywał on w obozach pracy przymusowej, tak jak wielu innych chińskich kapłanów.

Giuseppe Li Mingshu urodził się w grudniu 1924 r. w wiosce Lijia w prowincji Szantung na wschodnim wybrzeżu Chin. Po ukończeniu niższego i wyższego seminarium duchownego, w kwietniu 1949 r. przyjął święcenia kapłańskie. Do 1953 r. pracował duszpastersko w Shaoguan (w prowincji Guangdong na południu kraju), ucząc także w szkole podstawowej i średniej. Z kolei po 1978 r. uczył metodyki pedagogicznej w szkole dla nauczycieli oraz angielskiego w szkole wyższej w Boxing. Od 1986 do 1994 był wiceprefektem ds. studiów w seminarium duchownym w prowincji Szantung.W 1994 r. został administratorem diecezji Qingdao, a 13 sierpnia 2000 r. otrzymał sakrę biskupią z mandatu Stolicy Apostolskiej jako ordynariusz tej diecezji. Jednocześnie w latach 2000-2005 był wicerektorem krajowego seminarium duchownego w Pekinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem