Reklama

To niezłomni mieli rację

2018-04-11 10:09

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 26-27

Jakub Wosik/REPORTER/East News
Warszawa, Cmentarz Wojskowy na Powązkach, 1 marca 2017 r.

Scenariusz decydujący o życiu milionów Polaków przez kolejne powojenne dekady powstawał w Moskwie, w głowach ludzi zarażonych pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co polskie, ale realizowany był przez ludzi mówiących po polsku!

W 1947 r., a więc 71 lat temu, po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego, którym towarzyszył niewyobrażalny terror, oraz po podstępnej amnestii, mającej de facto „pogłębić rozkład organizacji podziemnych”, „rozbroić” i ujawnić wroga, po to, by się z nim skuteczniej rozprawić, podziemie zbrojne wchodziło w okres wyraźnego kryzysu. Kurczące się szeregi Niezłomnych, którzy kontynuowali jednak walkę z komunistyczną władzą, miały świadomość, że walczą o suwerenność kraju z poplecznikami Kremla. Słusznie nazywając ich „agentami obcego państwa świadomie dążącymi do zaprzedania Polski” i uczynienia z niej „sowieckiego wasala”, właściwie rozpoznali główne zagrożenie dla przyszłości kraju.

Na sprawę sowieckiej polityki wobec Polski w tym okresie rzuca porażające światło nieznany powszechnie dokument z 2 czerwca 1947 r., który pokazuje rzeczywiste cele ZSRR wobec jej sąsiada. Nieznanym szerzej, ale bardzo ważnym kanałem wpływania sowieckich władz na Polskę, kontroli nad nią, były sowieckie służby specjalne. Przejmującym świadectwem wykorzystania ich jako narzędzia była tajna instrukcja KGB pochodząca z tego roku, a przeznaczona dla placówki tej służby rezydującej w Ambasadzie Związku Radzieckiego w Warszawie. Chciano przez nią instruować sowieckie służby specjalne działające w strukturach najwyższych władz partyjnych i państwowych Polski Ludowej.

45 zasad zniewolenia

Ściśle tajny dokument, znaleziony w archiwum kancelarii Bolesława Bieruta, agenta NKWD, publikowany przed laty na łamach prasy polonijnej w USA i Kanadzie, a dopiero na początku lat 90. ubiegłego wieku w kraju, zawiera 45 punktów kreślących scenariusz nie tylko totalnego podporządkowania Polski interesom ZSRR i pełnej kontroli nad krajem, ale także świadomego niszczenia środowisk i struktur społecznych oraz zasobów naturalnych kraju. Lektura dokumentu poraża z kilku powodów.

Reklama

Po pierwsze – zakres zainteresowania sowieckich służb polskimi sprawami jest tak szeroki, że obejmuje kwestie dotyczące zasad współpracy i kontaktów z polską agenturą, kwestie polityczne, wojskowe, społeczne, a nawet gospodarcze.

Kilka cytatów: „Przyspieszyć likwidację krajowców związanych z KPP, PPS, Walterowców, KZMP, AK, BCh i innych ugrupowań, które powstały bez naszej inspiracji”. „Wykorzystać w tym celu fakt istnienia opozycji”. Likwidacja miała zatem dotyczyć nie tylko ugrupowań antykomunistycznych, ale także środowisk sympatyzujących z komunizmem! O przeciwnikach politycznych pisano, że trzeba ich aresztować, a przeciwników „z autorytetem społecznym” – „rozpracowywać” i „likwidować w drodze tzw. zajść sytuacyjnych, przypadkowych, zanim staną się głośnymi, lub aresztować ich wcześniej za wykroczenia kryminalne”. W instrukcji napisano także scenariusz budowy systemu monopartyjnego: „Przyspieszyć zjednoczenie wszystkich partii w jedną organizację i dopilnować, aby wszystkie kluczowe stanowiska obsadzane były przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne”. Kolejny punkt dotyczył pełnej kontroli nad polityką kadrową. Otóż ludzi wyróżniających się „zmysłem organizacyjnym, umiejących sobie nadać popularność”, „należy pozyskać, a w razie odmowy nie dopuszczać do wyższych stanowisk”. Natomiast: „Na stanowiskach roboczych (...) dbać o wymianę ludzi przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi z awansów, mających niższe kwalifikacje”. Instruowano, żeby sprawy własności potraktować następująco: „Wpłynąć na władzę krajowców, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów własności, a jedynie akty nadania”. W ten sposób otwierano furtkę do arbitralnego odbierania własności przez państwo. Instrukcja zdradza także wrogą politykę wobec sektora prywatnego. O rolnictwie indywidualnym napisano w tym dokumencie: „Ukierunkować politykę w stosunku do rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza”. Z kolei o sektorze prywatnym w miastach: „Spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowce i urządzenia niepozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych artykułów powinny być wyższe od podobnych wytwarzanych przez państwo”. Bardzo ciekawe są punkty mówiące o kontroli ujęć wodnych oraz te, w których zabrania się gromadzenia żywności na dłużej. W odpowiednim artykule czytamy: „Mieszkania w nowych osiedlach i odbudowywanych miastach nie mogą zawierać dodatkowych pomieszczeń pozwalających na hodowle inwentarza lub gromadzenie żywności na dłużej i w większych ilościach”. Kolejny punkt nawiązuje do poprzedniego i brzmi: „Przy odbudowie i rozbudowie przemysłu dopilnować, aby ścieki przemysłowe spływały do rzek mogących stanowić rezerwuar wody pitnej”. Czyżby w ten sposób chciano pozbawić Polaków środków utrzymania w czasie jakiegoś konfliktu, np. interwencji wojskowej, może okupacji czy powstania, i móc szybko i skutecznie spacyfikować kraj w sytuacjach niebezpiecznych dla sąsiada? Punkt mówiący o Kościele brzmi: „Szczególnej obserwacji poddać Kościół i tak ukierunkować działalność oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji. Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, biblioteki, archiwa, kazania, kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe”. Równie interesująco brzmi punkt dotyczący polityki kadrowej w szkołach: „Doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych”. Nie pominięto nawet treści programowych nauczania: „Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół łaciny, greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki”. Głównym kryterium w rekrutacji na studia wyższe miało być, według autorów instrukcji, „pochodzenie z najniższych grup społecznych” osób, które „nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu”. Do tego przewidywano „doprowadzenie do połączenia całego ruchu młodzieżowego w jedną organizację”, a do czasu zjednoczenia „zlikwidowanie przywódców harcerstwa”. W taki sposób zamierzano formować polską młodzież i kreować przyszłe polskie elity.

Terytorium podbite

Po drugie – widać pogardę autorów dokumentu wobec Polaków, co znajduje odzwierciedlenie w określeniu „krajowcy”, któremu nadaje się negatywne konotacje. To gorsza kategoria ludzi, którym z zasady się nie ufa, których można bezkarnie oszukiwać i nimi manipulować jak bezmyślnym bydłem. I dotyczyło to nie tylko zwykłych ludzi, ale także komunistów.

Po trzecie – słowami, które najlepiej oddają główne cele Sowietów wobec Polaków, są: „likwidacja”, „wyeliminować”, „nie dopuszczać”, „dopilnować”, „nie wolno”, „objąć nadzorem”, „doprowadzić”. To jest język okupanta, nie tylko zainteresowanego całkowitą kontrolą nad poddanym mu krajem, ale traktującego go wręcz jako terytorium podbite, którego słabość jest głównym gwarantem skutecznego panowania nad nim. Dlatego autorzy instrukcji zainteresowani są nawet generowaniem wewnętrznego chaosu. Tego ostatniego problemu dotyczy punkt, który stanowi: „Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne, gospodarcze, organizacyjne (z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne”. I kolejny: „Spowodować, aby dla każdej sprawy powoływano kilka komisji, urzędów, instytucji społecznych, ale żadna z nich nie powinna mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczy przemysłu wydobywczego)”. Dopełnieniem ich jest punkt nakazujący rozrost administracji, który kończy się słowami: „Nie wolno pozwolić na jej zmniejszenie ani sprawną pracę”. Zastrzeżenie dotyczące przemysłu wydobywczego wynika z tego, że Polska po „specjalnych cenach” sprzedawała ZSRR węgiel. Nakazywano jednocześnie manipulowanie informacjami o handlu z ZSRR w taki sposób, by pokazać, że w wymianie handlowej między krajami dominuje polski import ze Wschodu. Autorzy przewidują także propagandowe wykorzystanie argumentu nacjonalizmu i szowinizmu, a nawet „nienawiści do nas” jako narzędzia walki z organizacjami, które zmierzałyby do kontroli działalności gospodarczej „oficjalnych władz”. W ramach środków użytych w tej akcji nie wahano się odwołać do prowokacji typu: niszczenie radzieckich pomników i cmentarzy, publikowanie ulotek „wyszydzających nasz (radziecki – przyp. red.) naród, naszą kulturę, sens zawartych układów”. Warto przytoczyć fragmenty dotyczące historii: „W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu. (...) Inspirować organizowanie imprez państwowych związanych z walką krajowców z zaborcami (z wyjątkiem zaboru rosyjskiego), szczególnie z Niemcami, i walką o socjalizm”. A więc zohydzenie polskiej historii i manipulacja miały Polaków pogardliwie odwrócić plecami od swojej przeszłości, by pogrążyć ich w bezsile. Punkt 27. natomiast brzmi: „Wystąpienia publiczne władz krajowych mogą zawierać akcenty narodowe i historyczne, ale nie mogą prowadzić do zjednoczenia ducha narodu”. Powraca pamięć tych wszystkich obcych i „swoich”, którzy w naszej historii, z rozmysłem, na zimno planowali niszczenie ducha narodu, by go ostatecznie zniewolić i upodlić.

Najbardziej dramatyczny wymiar tego dokumentu jest jednak taki, że scenariusz decydujący w bardzo istotny sposób o życiu milionów Polaków przez kolejne powojenne dekady powstawał w Moskwie, w głowach ludzi zarażonych pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co polskie, ale realizowany był przez ludzi mówiących po polsku! Dziś bowiem możemy stwierdzić, że ten demoniczny plan ujarzmienia Polski i uczynienia z niej sowieckiej kolonii został w dużej mierze zrealizowany rękami polskich komunistów, z którymi walczyło podziemie niepodległościowe. Po raz kolejny w naszej historii rację mieli nie ci, za którymi stały siła obcego mocarstwa, przemoc i władza, ale ci, którzy byli osamotnieni i musieli „przegrać”. Pozornie, bo jak ktoś w ich imieniu powiedział: „Chcieli nas zakopać, ale zapomnieli, że jesteśmy ziarnem”. Z tego ziarna dziś, po tylu latach, rodzi się nowa pamięć , a na niej wyrasta nowa wartość moralna i duchowa. Oni powracają z dołów śmierci i zapomnienia i stają się źródłem siły dla młodego pokolenia, które buduje etos wspólnoty na ich testamencie. I to największe zwycięstwo Niezłomnych, o które wielu z nich się modliło, często w osamotnieniu przed swoją śmiercią, a ich oprawcy i ci, którzy przez całe dekady stali na straży kłamstwa i pogardy, odchodzą w cieniu śmierci z piętnem kainowej zbrodni.

Tagi:
historia

W poszukiwaniu historii regionu

2018-11-28 11:04

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 48/2018, str. IV

Międzyrzecz to miejscowość, z której przed wiekami rozpoczęła się chrystianizacja naszego regionu. Najprawdopodobniej również tam znajdował się średniowieczny klasztor Pięciu Braci Męczenników, którzy patronują diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Dziś w mieście położonym nad Paklicą znajduje się Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej, które pielęgnuje pamięć o chrześcijańskiej tożsamości tej części Polski, na której terenie żyjemy, ale nie tylko

Karolina Krasowska
Castrum Doloris, czyli model pokazujący sposób wykorzystania portretu trumiennego przy sarmackich pochówkach

Niewątpliwie rola Międzyrzecza, jeśli chodzi o chrystianizację, była szczególna, ale miał on również bardzo duże znaczenie polityczne. Był to znaczący ośrodek władzy. Dość powiedzieć, że na przełomie X/XI wieku w Międzyrzeczu przebywali cesarze, królowie, książęta, święci. Żadna część województwa w tym czasie nie miała takiego znaczenia – mówi dr Andrzej Kirmiel, dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej, który opowiedział nam, dlaczego warto odwiedzić Międzyrzecz i tamtejsze muzeum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience

2018-12-08 22:06

Marian Florek

W dniu 8 grudnia 2018 r. w uroczystośc Niepokalanego Poczęcia NMP o godz. 16.15 odsłonięto Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience. Poświęcenia nowej sukienki dokonał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wcześniej wszystkich przywitał i wygłosił słowo o. Marian Waligóra, przeor klasztoru paulinów. Szczególne słowa skierował do twórcy i fundatora perłowej sukienki, pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego, a mieszkającego obecnie w Szwecji artysty malarza i hafciarza Andrzeja Majewskiego. Artysta przyjechał na Jasną Górę razem z rodziną i publicznie wyjaśnił powody wykonania sukienki dla Matki Bożej Częstochowskiej. Przed procesją światła odśpiewano Nieszpory i wyruszono w asyście setek ludzi ze światłami ku figurze Niepokalanej, usytuowanej na placu przed klasztorem. Modlitwie przed Niepokalaną przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Niezwykle widowiskowe było złozenie kwiatów przez arcypasterza, który dokonał tego z pomocą strażackiego wysięgnika.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Andrzej Majewski - artysta malarz i hafciarz, wykonał sukienkę na Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej na wzór tej skradzionej w 1909 r. Twórca i ofiarodawca repliki sukienki perłowej zwierzył się, że jest to wotum jego życia. Andrzej Majewski ur. się w 1953 r. w Gorzowie Wlkp. W 1983 r. za działalność opozycyjną w NSZZ „Solidarność” zmuszony został do opuszczenia kraju.

Z wykształcenia jest poligrafem, pracował w Gorzowskiej Drukarni Akcydensowej. Wyjechał z rodziną do Szwecji. Tam rozpoczął działalność artystyczną. Swoich prac nie sprzedaje, tylko rozdaje, twierdząc, że to będzie milsza ofiara dla Pana Boga niż ich sprzedawanie. Wykonał ponad 700 wizerunków Matki Bożej. Majewski maluje na deskach, ale w wyniku astmy musiał ograniczyć używanie farb i wtedy zaczął haftować. Po pewnym czasie choroba ustąpiła. Twierdzi, że cierpiał na wiele chorób, ale został cudownie uzdrowiony. Najwięcej jego obrazów znajduje się w Szwecji, m.in. w Sztokholmie. Obok prac sakralnych artysta maluje również kwiaty i pejzaże. W roku 2008 jego obrazy drukowane były na okładkach „Rycerza Niepokalanej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Niepokalaną modlili się o dar wiary

2018-12-09 21:58

Kamil Krasowski

Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio w Zielonej Górze 8 grudnia zorganizowała „Wieczór z Niepokalaną”. Czuwanie wpisywało się w obchodzoną tego dnia uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Karolina Krasowska
Uczestnicy spotkania modlili się za swoje rodziny i o dar wiary dla tych, którzy ją utracili

Spotkanie odbyło się w parafii św. Alberta, a poprowadził je opiekun wspólnoty ks. Krzysztof Hojzer. Uczestnicy sobotniego nabożeństwa modlili się o dar wiary dla tych, którzy ją utracili. – Spotykamy się dzisiejszego wieczoru, żeby prosić Niepokalaną o dar wiary. Matka Najświętsza w sposób niezwykły pokazała nam swoim człowieczeństwem i zawierzeniem Panu Bogu, czym jest wiara i jaką łaską jest wiara, którą daje Bóg. Chcielibyśmy ją dzisiaj poprosić, aby takiej wiary nas nauczyła, ale też ją ofiarowała. Przez Jej Niepokalane Poczęcie, niezwykłą świętość chcemy prosić Boga, aby takiej łaski nam udzielił – powiedział ks. Krzysztof.

Spotkaniu towarzyszyła szczególna modlitwa za rodziny i tych wszystkich, którzy utracili swoją wiarę, a każdy z uczestników nabożeństwa otrzymał Cudowny Medalik oraz błogosławieństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem