Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Papież pamięta o Ukrainie

2018-04-11 10:09

Ks. Mariusz Krawiec SSP
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 20-21

Ks. Mariusz Krawiec SSP
W Zaporożu powstał komitet techniczny „Papież dla Ukrainy”

800 tys. osób z terenów dotkniętych wojną na wschodniej Ukrainie zostało objętych papieską pomocą w ramach akcji „Papież dla Ukrainy”, która zakończy się w kwietniu br. Gdy dwa lata temu w Niedzielę Bożego Miłosierdzia Franciszek zaapelował do katolików w Europie o solidarność z cierpiącą Ukrainą, zebrano łącznie 16 mln euro

Wojna na Ukrainie to przede wszystkim dramat ludzi. Ciągnie się ona nieprzerwanie od 2014 r. W jej wyniku życie straciło przeszło 10 tys. osób, a ponad 20 tys. odniosło różnego rodzaju obrażenia. Trzeba także pamiętać o prawie 2 mln osób, które zostały pozbawione dachu nad głową. Wielu zostało zmuszonych do opuszczenia rodzinnego Donbasu, wcześniej stracili cały dobytek swojego życia.

Papieski apel o wsparcie

W obliczu tej tragedii dwa lata temu papież Franciszek poprosił Kościoły katolickie Europy, aby zorganizowały zbiórkę pieniędzy na pomoc humanitarną dla Ukrainy. Kolekta ta odbyła się w kościołach całej Europy, w tym także Polski, w niedzielę 25 kwietnia 2016 r. Tak rozpoczęła się akcja humanitarna „Papież dla Ukrainy”. W Zaporożu na wschodzie kraju powstał początkowo komitet techniczny „Papież dla Ukrainy”, który miał za zadanie dystrybucję pomocy. Na jego czele stanął Jan Sobiło – biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej, która obejmuje swoim zasięgiem tereny ogarnięte wojną. Pod koniec ubiegłego roku komitet przekształcił się w stały sekretariat z siedzibą w Kijowie, na którego czele stoi biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej Edward Kawa.

Najdramatyczniejsze są zimy

Pomoc zaczęto od przekazania żywności i medykamentów. Skierowana ona była do wszystkich poszkodowanych, bez względu na wyznawaną religię. Najdramatyczniejsze okazały się miesiące zimowe – z powodu niskich temperatur i odcięć w dostawach gazu i prądu. Zimą 2016 r. odczuli to szczególnie mieszkańcy miasta Awdijiwka, które było wówczas regularnie ostrzeliwane. – Za każdym razem, gdy ekipy monterskie wychodziły, aby załatać dziury w instalacji, na następny dzień kolejny ostrzał niszczył to, co poprzedniej doby naprawiono – opowiada Wasyl, jeden z mieszkańców miasta. W miejscowości Marianka tylko w lutym 2017 r. we własnych domach zamarzło 14 osób. Dzięki papieskiej pomocy w tym roku udało się przywrócić ogrzewanie w 1000 domach.

Reklama

Papież nosi w sercu cierpienie Ukrainy

Franciszek od początku wojny na Ukrainie zapewnia o swojej bliskości z tym krajem. Podczas swojej niedawnej – styczniowej wizyty w greckokatolickiej cerkwi św. Zofii w Rzymie podkreślił to bardzo wyraźnie: – Przybyłem tu, aby wam powiedzieć, że jestem blisko was: blisko sercem, blisko modlitwą, blisko, gdy celebruję Eucharystię. Tam błagam Księcia Pokoju, aby umilkła broń. Bp Sobiło, który od początku towarzyszy ofiarom konfliktu, powiedział: – Wojna pozostanie jeszcze długo w ludzkich sercach i potrzeba będzie jeszcze długo modlitwy i specjalistycznej pomocy, aby ludzie nauczyli się dalej żyć po przeżytej traumie.

Od rozpoczęcia konfliktu na Ukrainie akcje pomocy dla miejscowej ludności organizowały różne instytucje w Polsce. W 2014 r. Caritas Polska, wspólnie z Pocztą Polską, zachęcała do wysyłania paczek na Ukrainę, które poczta dostarczała za połowę ceny przesyłki.

Tzw. paczki Ukraina Plus trafiły do wielu potrzebujących pomocy. Wiele organizacji w okresie letnim zaprasza do Polski dzieci na kolonie i obozy. Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie działający przy Konferencji Episkopatu Polski prowadził akcję „Polska Gościnność”. Polegała ona na zapraszaniu przez Polaków rodzin z regionów dotkniętych wojną. W naszym kraju mieszkają już rodziny o polskich korzeniach pochodzące z Doniecka i Ługańska, które po traumatycznych przeżyciach wojennych znalazły tutaj dach nad głową.

Wegetacja w ruinach

– Najtrudniej jest osobom starszym i rodzinom wielodzietnym – stwierdził bp Kawa. Im znacznie trudniej przychodzi się przemieszczać. Wiele osób starszych po prostu nie ma dokąd iść i z tego powodu decydują się na wegetację w zrujnowanych domach. W Mariupolu, 458-tysięcznym mieście nad Morzem Azorskim, położonym kilka kilometrów od linii frontu, nazwanej tutaj Strefą ATO (Antyterrorystycznej operacji), przebywa kilka tysięcy uchodźców z terenów okupowanych przez separatystów. Przy jedynej w tym mieście parafii rzymskokatolickiej prowadzonej przez ojców paulinów istnieje bezpłatny punkt pomocy medycznej. Prawie połowa parafian opuściła miasto, a ojcowie łączą pracę duszpasterską z pomocą humanitarną. Przebywający na stałe w Strefie ATO ks. Aleksander Kocur, kapłan diecezji kamieniecko-podolskiej, jest na co dzień blisko tych, którzy zostali w na wpół zrujnowanych wioskach. Podkreśla konieczność bycia z tymi ludźmi, nawet jeśli w większości nie są katolikami. To dla nich znak nadziei, że ktoś z zewnątrz chce z nimi tutaj zostać.

Zdaniem bp. Kawy, oficjalne zakończenie w tych dniach akcji „Papież dla Ukrainy” nie oznacza końca pomocy humanitarnej, którą organizuje Kościół katolicki. Wiele projektów z puli dotychczasowej akcji jest w toku realizacji. Także Franciszek nie chce zamykać pomocy dla Ukrainy. Obecnie trwają rozmowy, jaką formę przyjmie ona w przyszłości.

Bp Kawa podkreśla – i apeluje o to do społeczności międzynarodowej – że ważna jest nie tylko pomoc finansowa, ale nade wszystko chodzi o wsparcie duchowe. – Modlitwa o pokój i pragnienie pokoju. Bo to, co spotkało Ukrainę, może spotkać każdy inny kraj – mówi.

Ks. Mariusz Krawiec SSP, korespondent Radia Watykańskiego na Ukrainie

Tagi:
wojna

Syria: chrześcijanie nie wierzą Zachodowi, bronią Asada

2018-04-18 22:49

vaticannews.va / Aleppo (KAI)

Chrześcijanie w Syrii nie wierzą w dobre intencje państw zachodnich. Dla nich rzekome użycie broni chemicznej przez reżim Asada to tylko pretekst, by zaatakować ten kraj – powiedział w Radiu Watykańskim bp Georges Abou Khazen OFM, wikariusz apostolski Aleppo dla katolików obrządku łacińskiego. Jego głos współbrzmi z jednoznacznym, ekumenicznym oświadczeniem trzech syryjskich patriarchów: dwóch prawosławnych i jednego katolickiego, którzy w tych dniach udzielili zdecydowanego poparcia prezydentowi Baszarowi Asadowi.

Archiwum Pomoc Kościołowi w Potrzebie

"Cała ta broń chemiczna to tylko pretekst, by zaatakować Syrię. Zachód nie wierzy nam, ale taka jest prawda. Wysłano komisję, która ma przeprowadzić dochodzenie, ale zaatakowano, nie czekając na wyniki jej ustaleń" – powiedział biskup franciszkanin. Przypomniał, że Syria już w 2013 r., kiedy po raz pierwszy pojawił się zarzut użycia przez jej władze broni chemicznej, poprosiła o przysłanie ekspertów, by przeprowadzili dochodzenie. "Nigdy tego nie uczyniono ani nie sprawdzono, kto użył broni chemicznej: rząd, a może ktoś inny" - podkreślił hierarcha.

Zaznaczył, że "dziś źródłem odwagi i nadziei są już tylko słowa Ojca Świętego. Jest to jedyny głos, który wzywa do dialogu i zaprowadzenia pokoju".

Biskup zwrócił uwagę, że chrześcijanie mówią o tym od 7 lat, prosząc, aby nie zbroić, nie dawać broni, nie szkolić, nie pomagać w wojnie. "A niestety pomagano, szkolono: grupy dżihadystów, Państwo Islamskie, Al-Kaidę i inne tym podobne grupy. Wszyscy korzystali z zagranicznej pomocy. A oskarża się nas, kiedy o tym przypominamy" - zauważył bp Abou Khazen. Przypomniał, że w Syrii walczyło 100 tys. zagranicznych wojowników. "Kto ich tu sprowadził, przeszkolił, uzbroił, finansował? My chcemy pokoju. Nie dawajcie im broni! Nadszedł czas, aby Zachód otworzył się na prawdę i uznał, że ten naród ma prawo do życia w pokoju tak jak wszystkie inne narody" - zaapelował dramatycznie łaciński wikariusz apostolski Aleppo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Trwa dramat Alfiego Evansa

2018-04-24 17:11

vaticannews.va / Watykan, Liverpool (KAI)

Trwa dramat Alfiego Evansa i jego rodziców. O godz. 22.30 2-letniego chłopca z poważnym uszkodzeniem mózgu odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Uczyniono to na polecenie sądu i wbrew woli rodziców. Chłopiec jednak nie umarł. Po jedenastu godzinach dramatycznej walki dziś rano ponownie podano mu tlen, wodę i pożywienie.

Alfie Evans/Facebook

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze. Wczoraj po południu podano do wiadomości, że Alfiemu przyznano włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury wspomagającej oddychanie.

W obronie angielskiego chłopca ponownie zaapelował wczoraj wieczorem papież. O godz. 21.15 Franciszek napisał na Tweeterze: „Poruszony modlitwami i wielką solidarnością okazywaną Alfiemu Evansowi, ponawiam mój apel, aby ból ich rodziców został wysłuchany i by spełniono ich pragnienie podjęcia nowych form terapii”.

Aby uratować angielskiego chłopca do Liverpoolu udała się wczoraj osobiście dyrektor rzymskiego szpitala, w którym miałoby być kontynuowane jego leczenie i który już teraz zajmuje się dziećmi, którzy cierpią na to samo schorzenie. Szpital, w którym przetrzymywany jest Alfie, nie chciał z nią jednak rozmawiać.

- Spotkałam się z bardzo chłodnym przyjęciem. Atmosfera chłodna, niegościnna – powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Enoc. - Wpuszczono mnie jedynie do poczekalni, gdzie rozmawiałam przede wszystkim z rodzicami. Tata Alfiego Thomas był oczywiście bardzo rozdrażniony. Trudno nam było w ogóle zrozumieć, co się dzieje. Kiedy powiadomiono nas, że rozpocznie się cała procedura musiałam odejść. Również dlatego, że Thomas był zdruzgotany, był w złym stanie. Bardzo dobrze go rozumiem. Było z nami wielu krewnych, rodzina bardzo prosta, liczne rodzeństwo. Mnie towarzyszył lekarz z naszego szpitala. Był też kapłan, który, jak mi się wydaje, udzielił dziecku sakramentów.

Maria Enoc zapewnia, że w rzymskim szpitalu wszystko jest gotowe na przyjęcie angielskiego chłopca. Włoskie władze zapewniły, że zajmą się jego transportem samolotem rządowym. Dyplomacja musi się jednak uporać z oporem brytyjskich urzędów.

Apel o uwolnienie Alfiego ponowił też dziś rano prezes papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia. - Myślę, że papież w swym ostatnim apelu dał wyraz odczuciom zdecydowanej większości ludzi, którzy rozumieją ból rodziców, tych, którzy dali mu życie i teraz nie mogą przyglądać się dziełu śmierci – stwierdził abp Paglia. - Potrzebujemy nowej kultury, nowego przymierza między lekarzami i tymi, którzy są przywiązani do życia najsilniejszymi więzami rodzicielstwa. Nie można podejmować takich decyzji bez uwzględniania tych więzi. Jak to możliwe, że decyzję o kontynuowaniu leczenia powierza się sądowi. Trzeba uszanować te podstawowe więzi, aby uniknąć jeszcze większego dramatu. Musimy się wyzwolić z atmosfery sporów ideologicznych i potwierdzić, że najważniejsze jest człowieczeństwo. Tylko w ten sposób możemy uniknąć tych nieludzkich i bolesnych wypaczeń.

Prezes Papieskiej Akademii Nauk wyraził nadzieję, że całe to bolesne wydarzenie obudzi sumienia Brytyjczyków i doprowadzi do stworzenia nowego systemu, w którym prawa rodziców zostaną uszanowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: 2 maja otwarcie wystawy o jasnogórskich drogach do wolności

2018-04-26 12:16

mir/Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Nowa okolicznościowa wystawa wpisująca się w obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zostanie otwarta 2 maja w Arsenale. Ekspozycja ukazuje dzieje Jasnej Góry jako miejsca zmagań Polaków o odzyskanie wolności i utrzymanie narodowej tożsamości. Wśród eksponatów takie pamiątki jak m.in. fotogramy z unikatowych zdjęć wydobytych z jasnogórskich archiwów, sybirackie kajdany czy melonik i podróżna walizka prezydenta Ignacego Mościckiego. Wystawę otworzy przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

Bożena Sztajner/Niedziela

„Rola Jasnej Góry polegała na przygotowaniu polskiego społeczeństwa do odzyskania niepodległości, pielęgnowaniu uczuć religijnych i budzeniu ducha narodowego” - wyjaśnia o. Stanisław Rudziński, kustosz Zbiorów Wotywnych Jasnej Góry.

Zdaniem paulina, zasadnicze znaczenie miało przywrócenie w wielkiej skali ruchu pielgrzymkowego, odbudowa charakteru Jasnej Góry jako sanktuarium narodowego oraz przywrócenie do powszechnej świadomości tytułu matki Bożej jako Królowej Korony Polskiej. - I ta historia została ukazana w fotogramach z archiwalnych zdjęć oraz zebranych pamiątkach – zapowiada o. Rudziński.

Niektóre z pamiątek są prezentowane po raz pierwszy, m.in. fotografie pokazujące Jasną Górę końca XIX w. i noszące ślady po wielkim pożarze wieży, który wybuchł w nocy z 15 na 16 sierpnia 1900 r.

Fotogramy pokazują także zmiany jakie zachodziły w architekturze Jasnej Góry pod wpływem poszukiwań stylu narodowego w Polsce przed 1918 r. i tuz po odzyskaniu niepodległości, szczególnie dzięki działaniom znakomitego architekta Stefana Szyllera.

Jasna Góra jest prawdziwym skarbcem pamiątek, które noszą wyraźne ślady martyrologii polskiego narodu – zauważa o. Rudziński.. Do tych szczególnych darów należy duża grupa tzw. biżuterii patriotycznej. Biżuteria ta ze względu na występujące na niej symbole i hasła ma charakter specyficznie polski nieznajdujący precedensu w dziejach biżuterii innych krajów. Odgrywała ona rolę i znaczenie symbolu demonstracji uczuć patriotycznych i religijnych.

Do rzadkich i cennych pamiątek należy tzw. krzyżyk Olszynki Grochowskiej. W polskich kolekcjach muzealnych znajduje się tylko kilka podobnych krzyżyków. Jest wykonany z gałązek olszyny i oprawiony w złoto. Na środkowym złotym okuciu łączącym ramiona krzyża ma wygrawerowany napis: „25 lutego 1831, z Olszynki", czyli datę bitwy pod Olszynką Grochowską w czasie powstania listopadowego 1831 r.

Ich powstanie wiązane jest z postacią znanej z działalności dobroczynnej i patriotycznej Klaudyny z Działyńskich Potockiej, która zainicjowała wykonanie krzyżyków w Dreźnie, gdzie przebywała po upadku powstania listopadowego opiekując się polskimi wychodźcami. Było ich, jak się przypuszcza, około 200. Przez wiele lat po upadku powstania listopadowego były niemal patriotyczną relikwią.

Kolejna grupa biżuterii patriotycznej pochodzi z lat z 1860-1861 r. z okresu żałoby narodowej, kiedy to Polki nosiły czarną, żałobną biżuterię z symbolami męczeństwa i niewoli. W zbiorach jasnogórskich z tego czasu zachowało się kilka charakterystycznych obiektów. Z chwilą wybuchu powstania w 22 stycznia 1863 r. obok żałobnych elementów pojawiły się ozdoby z trójpolowym herbem polskim (Orzeł, Pogoń, Archanioł), a na wielu z nich występował symbol nadziei — kotwica. Często występowało godło Polski — orzeł.

Z tego okresu w zbiorach jasnogórskich znajduje się m.in. duża srebrna brosza w formie krzyża, na którym jest umieszczona kotwica z orłem polskim i palmą męczeńską w otoku wieńca cierniowego, a także kilkanaście pierścieni o tej samej symbolice. Wśród tego okresu są także srebrne brosze z charakterystycznym dla biżuterii patriotycznej napisem: „Boże zbaw Polskę". Niektóre z nich będzie można zobaczyć na wystawie.

Z jasnogórskich zbiorów wydobyte zostały również na ekspozycję oryginalne kajdany, w które zakuwani byli Sybiracy, także fragmenty odzieży zesłańców.

Wśród wyjątkowych znaków ducha religijno-patriotycznego Polaków czasów II wojny światowej zobaczyć można np. obozowy różaniec z medalikiem wyrzeźbionym przez więźnia w kawałku szczoteczki do zębów.

Uroczystego otwarcia wystawy jasnogórskich drogach do niepodległości dokona 2 maja o godz. 12.00 w Arsenale abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Przesłanie wystawy brzmi: „Tu zawsze byliśmy wolni. Jasnej Góry droga do niepodległości 1882-1918”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem