Reklama

Jestem od poczęcia

Katolicki gigant medialny

2018-04-11 10:09

Z o. Livio Fanzagą SchP – dyrektorem Radia Maria – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 12-13

Archiwum Radia Maria
O. Livio Fanzaga od 1987 r. jest dyrektorem włoskiego Radia Maria

Radio pod płaszczem Maryi

Wszyscy w kraju wiemy, że Polska byłaby inna, gdyby nie było Radia Maryja, ale może nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Kościół we Włoszech i na świecie byłby inny, gdyby nie ogólnoświatowa sieć 77 stacji Radia Maria – działających w 71 krajach i mających 35 mln słuchaczy. Twórcą tego katolickiego giganta medialnego jest włoski pijar o. Livio Fanzaga. O. Livio ukończył studia na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1966 r. został wyświęcony na kapłana i wyjechał z misją do Afryki, do Senegalu, ale choroba sprawiła, że musiał wrócić do Włoch na leczenie. Pracował na parafii w Mediolanie. W 1985 r. odbył pielgrzymkę do Medjugorie i zainteresował się objawieniami maryjnymi. W tamtych latach zaczął współpracować z Radiem Maria, które było wówczas małą parafialną stacją radiową z siedzibą w Arcellasco d’Erba. W 1987 r. został jej dyrektorem. Dzięki charyzmatowi, ale także przedsiębiorczości i dynamizmowi o. Livio radio to rozszerzyło swój zasięg na całe Włochy, a z czasem na kilkadziesiąt krajów świata. W jednym z wywiadów o. Livio wyznał, że po raz pierwszy przybył do Medjugorie 15 marca 1985 r. „Tu jest Matka Boża” – powiedział sobie wtedy – dlatego chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą religią! Ponieważ Madonna jest «katolicka»! To była siła, którą przekazywałem w programach Radia Maria. Na tej idei zbudowałem program Radia Maria, jako głoszenie prawdy w miłości”. Moją rozmowę z o. Livio zacząłem od przypomnienia początków działalności Radia Maria. W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak powstało Radio Maria?

O. LIVIO FANZAGA SchP: – Radio Maria było jedną z wielu parafialnych rozgłośni radiowych we Włoszech. W 1987 r. powstało Stowarzyszenie Radio Maria, utworzone przez grupę ludzi, którzy śledzili objawienia w Medjugorie i postanowili przekształcić to radio w środek modlitwy i ewangelizacji, w celu wzmocnienia wiary wierzących i wzywania niewierzących do nawrócenia.

– Jak to możliwe, że prowincjonalna stacja radiowa stała się radiem o zasięgu krajowym? Co więcej, stała się prywatnym radiem z największą liczbą przekaźników (ponad 850) rozsianych po całym terytorium kraju, dzięki czemu jej sygnał dociera do każdego, nawet najbardziej niedostępnego zakątka Włoch...

– Radio wyłącznie religijne było absolutną nowością we Włoszech, gdzie istnieją setki katolickich stacji radiowych. Radio Maria od początku było bardzo słuchane, tak bardzo, że znalazło się wśród pierwszych włoskich stacji radiowych. Na samym początku porzuciliśmy wszelkie formy reklamy i poprosiliśmy słuchaczy o wsparcie Radia Maria za pomocą modlitwy, ofert i wolontariatu. Ludzie okazali się tak hojni, że w ciągu trzech lat głos Radia Maria docierał do każdego mieszkańca Włoch.

– Początek Radia Maria zbiega się z pierwszymi latami pontyfikatu Jana Pawła II. W 1978 r. wybrano Papieża „cudzoziemca”, ale także Papieża głęboko maryjnego, który w swoim herbie umieścił monogram Maryi i motto „Totus Tuus” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Jak Jan Paweł II wpłynął na misję Radia Maria?

– Z pewnością to nie przypadek, że właśnie w czasie pontyfikatu Jana Pawła II powstało radio maryjne, które rozpowszechniło się na całym świecie. Ten wielki Papież bardzo wpłynął na Radio Maria, szczególnie ze względu na swoją głęboką duchowość maryjną, ale także dzięki swojemu zainteresowaniu objawieniami w Medjugorie, dokąd od początku jeździło wielu naszych włoskich słuchaczy.

– Czy miał Ojciec okazję spotkać się z Janem Pawłem II? Kim on był dla Ojca?

– W 1988 r. mogłem osobiście pozdrowić Jana Pawła II w Castel Gandolfo, po Mszy św., którą odprawił w kaplicy. Poza tym zostałem oficjalnie przyjęty w październiku 2003 r. na audiencji, na której byli obecni przedstawiciele wszystkich rozgłośni Radia Maria na świecie. Według mnie, Jan Paweł II był narzędziem, za pomocą którego Matka Boża spełniła obietnicę fatimską dotyczącą upadku komunizmu.

– Jan Paweł II był także Papieżem nowej ewangelizacji i podróży apostolskich po całym świecie. Radio Maria również rozprzestrzeniło się na całym świecie. W 1998 r. powstała światowa Rodzina Radia Maria („World Family of Radio Maria”), obecna na 5 kontynentach. Wydaje się niewiarygodne, że dzisiaj Rodzina liczy aż 77 radiostacji krajowych, ma 35 mln słuchaczy i nadaje w ponad 50 językach, korzystając z pomocy ok. 20 tys. ochotników na całym świecie. Są to rezultaty godne światowego giganta medialnego. Rodzi się więc pytanie: Jak to wszystko było możliwe?

– Od początku Radio Maria ma powołanie misyjne. Po Włoszech zaczęliśmy rozpowszechniać Radio Maria na całym świecie. Pierwszym krajem, który się z nami skontaktował, już w 1990 r., była Polska. Do naszego biura przybyło dwóch redemptorystów, aby studiować nasz program i organizację. Przez ponad rok w jedną sobotę w miesiącu nasi słuchacze odmawiali Różaniec z polskimi słuchaczami. W następnych latach, dzięki poświęceniu i hojności włoskich słuchaczy, stacje Radia Maria powstawały na 5 kontynentach: 28 w Europie, 22 w Ameryce, 21 w Afryce (19 stacji językowych), 6 w Azji i Oceanii. Ten prawdziwy cud dokonał się niewątpliwie za pomocą Matki Bożej, dzięki Jej miłości do najpokorniejszych dzieci. Radio Maria jest Jej darem, za który jesteśmy odpowiedzialni i z którego będziemy musieli Jej zdać rachunek.

– Jak to się stało, że powstało tak wiele stacji radiowych na całym świecie? Czy to lokalne Kościoły prosiły o ich zakładanie, czy mieliście jakąś własną strategię „geoeklezjalną”?

– Nie mamy żadnej konkretnej strategii. Odpowiadaliśmy na prośby, które do nas przychodziły, szczególnie od biskupów.

– Jaki wpływ ma Radio Maria na życie lokalnych Kościołów?

– Radio Maria umacnia wiarę ludzi przez modlitwę i ewangelizację. Ponadto jest to służba na rzecz Kościoła powszechnego i lokalnego w komunii z hierarchią i zgodnie z Magisterium. Wszyscy dyrektorzy Radia Maria na świecie są kapłanami Kościoła katolickiego i mają pozwolenie na pełnienie tej misji od swojego biskupa lub wyższego przełożonego.

– Podjął się Ojciec kolejnego wyzwania – zorganizowania Radia Maria w Nazarecie...

– Prawdziwym wyzwaniem było stworzenie dla prześladowanych chrześcijan Radia Maria w języku arabskim. Istnieje ono już od dwóch lat i nazywa się Radio Mariam – Radio Maria web ma siedzibę w Rzymie, ale lokalne biura są w różnych miejscowościach na Bliskim Wschodzie. W tym kontekście tworzymy internetowe Radio Maria po arabsku w Nazarecie – bardzo nam na tym zależy, ponieważ patronką wszystkich rozgłośni Radia Maria na świecie jest Dziewica Zwiastowania.

– Od początku śledzi Ojciec objawienia w Medjugorie (wciąż nieuznane oficjalnie przez Kościół) i napisał wiele książek na ten temat. Skąd to szczególne zainteresowanie Medjugorie?

– Po raz pierwszy pojechałem do Medjugorie w 1985 r. i od tamtego momentu zobowiązałem się pracować dla Królowej Pokoju, aby realizować Jej plany zbawienia dzisiejszego świata. Oczywiście, jest to moje osobiste powołanie, które nie dotyczy bezpośrednio Radia Maria.

– Wśród książek poświęconych Medjugorie chciałbym wymienić kilka tytułów: „Tajemnice Medjugorie”, „Medjugorie i przyszłość świata”, „Od Fatimy po Medjugorie”, „Sekret Medjugorie”. Te tytuły wskazują, że zajmuje się Ojciec tzw. dziesięcioma tajemnicami, które Królowa Pokoju z Medjugorie miała powierzyć widzącym. O co dokładnie chodzi?

– Dziesięć tajemnic Medjugorie dotyczy nadchodzących wydarzeń, które będą objawiane na trzy dni wcześniej, a które dotyczą zarówno Kościoła, jak i całego świata.

– Czy orędzia z Medjugorie wskazują, że stoimy w obliczu czasów ostatecznych?

– Wskazują, że przeżywamy decydującą fazę w eschatologicznej walce między Kobietą ubraną w słońce a piekielnym Smokiem. Stawką jest zbawienie niezliczonych dusz i samo przetrwanie ludzkości, która jest zagrożona samozniszczeniem. Przez wydarzenia zapowiedziane w dziesięciu tajemnicach Matka Boża – jak powiedziała wizjonerka Mirjana – postanowiła zmienić świat.

– W jaki sposób – według Matki Bożej, która objawia się widzącym – powinniśmy stawić czoło wyzwaniom naszych czasów?

– Naszą odpowiedzią na wyzwania czasów powinny być nawrócenie, wiara i modlitwa. Nie wolno nam się bać – nawet jeśli Szatan jest potężny, to Chrystus jest wszechmocny i na Jego polecenie Matka Boża zmiażdży jego głowę.

Tagi:
radio

Młodzież z Łaszczówki Bogiem silna

2018-04-25 11:32

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 17/2018, str. II

Katolickie Radio Zamość gościło w ramach tzw. Niedzieli Radiowej w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Łaszczówce

Ewa Monastyrska
Silni Bogiem od młodości

Podczas spotkania i rozmów z parafianami światło dzienne ujrzało prawdziwe oblicze młodzieży z Łaszczówki, które wyraźnie różni się od współczesnych trendów. Proboszcz parafii ks. Jarosław Przyczyna zauważył np. coraz większe zaangażowanie chłopców, którzy chcą przynależeć do grupy ministrantów.

– Jestem zbudowany postawą młodych, którzy chcą być ministrantami. W ostatnim czasie przybyło nam kandydatów. Jest więc nadzieja na pracę i gorliwość młodych ludzi – powiedział ks. Jarosław Przyczyna.

– Jestem ministrantem dwa lata. Lubię chodzić do kościoła. Przychodzimy tu razem z kolegami, spotykamy się. No i bardzo lubię śpiewać psalmy. Koledzy nie reagują na to jakoś negatywnie. Śpiewam, bo lubię śpiewać. Mam świetną babcię, która jest ze mnie dumna i zawsze, gdy śpiewam, chwali mnie. Moi rodzice także są dumni. Służenie wpływa na to, że chodzimy do kościoła, stajemy się lepsi i po pewnym czasie można zostać kimś więcej. Np. księdzem, choć ja nie planuję nim być. Dzięki temu, że jestem ministrantem, umiem wiele więcej i rozwijam się – powiedział o swojej służbie w Łaszczówce Szymon Śledź.

– Mam dwanaście lat i jestem ministrantem od dwóch lat. Zazwyczaj na zbiórkach uczymy się, jak się zachowywać podczas świąt. Mówimy o tym, co ma być na Mszy św., a najciekawsze jest to, kiedy dowiadujemy się nowych rzeczy o Kościele i życiu Jezusa. Moja mama bardzo cieszy się, że jestem ministrantem. Jest ze mnie dumna zwłaszcza wtedy, gdy czytam czytania – stwierdził Paweł Harasymowicz.

– Początkowo nie wiedziałem, co to znaczy być ministrantem, ale ksiądz mi wszystko wytłumaczył i po chwili wszystko zrozumiałem. Najbardziej lubię dzwonić dzwonkami. Rodzice są ze mnie bardzo dumni – przyznał Adrian Malec.

Wyjątkową sytuacją jest obecność ministranta Kamila w Legionie Maryi. – Przyszedł do nas gimnazjalista, który ma niebawem złożyć przyrzeczenia. Był bardzo zainteresowany naszym Legionem, wciąż pytał, czy może do niego wstąpić. Pięknie się modli i widać, że sprawia mu to radość. Jest bardzo oddany Bogu i wciąż prosi o złożenie przyrzeczeń. Jest też ministrantem, takim z prawdziwego zdarzenia – powiedziała członkini Legionu Maryi w Łaszczówce Zofia Żurkiewcz.

Młodzież poszukująca Boga to nie tylko chłopcy. Podczas Niedzieli Radiowej udało się także porozmawiać z trzema członkiniami Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Ta grupa ma za zadanie modlić się i wspierać osoby potrzebujące.

– Czytamy o dzieciach biedniejszych i zbieramy pieniądze, np. podczas kolędowania. Zebraną wtedy kwotę 13 115 zł przekazaliśmy dzieciom z Libii – powiedziała Julia Kornacka.

– Bardzo spodobała mi się ta grupa, bo chcę pomagać innym. – dodała Aleksandra Bartnicka.

– Po jasełkach także zbieraliśmy pieniądze, a po I Komunii św. były zbierane koperty na rzecz Dzieła Misyjnego i raczej wszyscy przekazywali jakąś kwotę. Pomagamy w sposób materialny, ale przede wszystkim zachęcamy wszystkich, by pomagali w sposób duchowy, przez modlitwę. Przecież i tak można pomóc tym, którzy nie mają takich warunków życia jak my – wyjaśniała Karolina Kobielarz.

– O tej cząstce parafii mam jak najlepsze zdanie, bo swoje życie układa z Panem Bogiem i po Bożemu. Widzi sens w poznawaniu Pana Boga, w służbie drugiemu człowiekowi. Jestem z nich dumny – powiedział ks. Jarosław Przyczyna.

Choć parafia liczy zaledwie 25 lat, to już Pan wskazuje na konkretne osoby, powołując ich do służby kapłańskiej czy zakonnej. Od roku 1997 do grona kapłanów dołączyło aż sześciu młodych mężczyzn, w tym ks. Andrzej Ciapa z Przeorska, ks. Andrzej Niedużak z Łaszczówki, ks. Krzysztof Portka z Rudy Wołowskiej, bracia bliźniacy – księża Janusz i Krzysztof Krupa z Łaszczówki i ks. Paweł Martyniuk z Rudy Wołowskiej.

Do Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny wstąpiła s. Lucyna Bezłada, pochodząca z parafii w Łaszczówce.

Gdzie działa Pan Bóg, tam i szatan próbuje swoich sił, dlatego proboszcz parafii nieustannie modli się o świętość swoją i swoich wiernych. – Największym wyzwaniem dla naszej parafii jest dążenie do świętości. Świętości nam trzeba. Nie tylko naszej parafii, ale każdej. Życzę moim parafianom świętości właśnie i Bożego błogosławieństwa – powiedział proboszcz parafii ks. Jarosław Przyczyna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ordo Iuris alarmuje: inicjatywa obrońców życia "Jeden z nas" zignorowana w Unii Europejskiej

2018-04-25 16:06

abd / ordoiuris.pl / Warszawa (KAI)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas” - alarmuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Przypomina, że tę inicjatywę poparły niemal niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r. Jej celem było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka


Publikujemy komunikat Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas”. „Nie dopuszczono się błędnej oceny prawnej” – tak brzmiał wyrok, który 23 kwietnia 2018 r. zapadł przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) na skargę wniesioną przez obrońców życia i twórców Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej "Jeden z Nas" (złożoną 25 lipca 2014 r.). Inicjatywę "Jeden z Nas" poparło niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r.

Fasadowość demokracji

- Orzeczenie Komisji Europejskiej i wyrok Trybunału Sprawiedliwości pokazuje przede wszystkim dwa niepokojące zjawiska. Pierwszym z nich jest niechęć Komisji do wprowadzenia wyższych standardów ochrony życia i godności wszystkich istot ludzkich. Drugim jest jawne pokazanie, że europejska inicjatywa obywatelska jest jedynie fasadowym kreowaniem pozorów demokratyczności Unii Europejskiej. – komentuje Karina Walinowicz, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Celem Inicjatywy było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka. Twórcy Inicjatywy, nie zgadzając się z decyzją Komisji, podnieśli w skardze przede wszystkim fakt, że nie uwzględniła ona dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości w kwestii embrionu ludzkiego, użyła błędnej argumentacji uzasadniającej finansowanie aborcji. W skardze powołano się także na naruszenie procedury rozpatrywania EIO oraz fakt utrwalania deficytu demokracji w unijnych instytucjach (http://www.ordoiuris.pl/ochrona-zycia/europejska-inicjatywa-obywatelska-jeden-z-nas-przed-sadem-unii-europejskiej)

W wydanym orzeczeniu Trybunał przyznał, że wydany przez Komisję Europejską komunikat przedstawia ostateczne i wystarczające dobrze uzasadnione stanowisko KE. Ponadto wyraźnie podkreślił, że przedłożenie ustawodawczej europejskiej inicjatywy obywatelskiej nie zobowiązuje Komisji do przedłożenia wniosku dotyczącego aktu prawnego. Taką decyzję Komisja podjąć może, ale nie musi.

Kwestie proceduralne ważniejsze niż wymiar etyczny inicjatywy

Trybunał zgodził się, że należy zachęcać obywateli UE do aktywnego uczestniczenia i korzystania z odpowiednich narzędzi prawnych, co wpłynie na "uczynienie Unii bardziej dostępną"- wobec czego konieczna jest ochrona europejskiej inicjatywy obywatelskiej przed arbitralnością KE. Działania KE nie powinny jednak zniechęcać obywateli UE do aktywności „w życiu demokratycznym”. Niestety w wydanym orzeczeniu Trybunał skupił się na kwestiach proceduralnych, pomijając etyczny wymiar "Jeden z Nas", mający na względzie ochronę ludzkiego życia w fazie prenatalnej.

Stwierdził także, że KE wystarczająco uzasadniła wydany przez siebie komunikat oraz nie popełniła błędu w ocenie. Podkreślono, że dysponuje ona szerokimi uprawnieniami dyskrecjonalnymi co do tego czy podjąć określone działania, postulowane w inicjatywie, czy nie, wskazując przy tym, że ma ona obowiązek wspierania ogólnego interesu UE, podejmując także próby pogodzenia ewentualnych rozbieżnych interesów (na podstawie art. 17 ust. 1 TUE KE). Pośrednio dlatego Trybunał nie zbadał szczegółowo skargi w kontekście związanym z kwestiami etycznymi, podniesionymi przez Inicjatywę „Jeden z Nas”, podsumowując, że decyzja KE w tej kwestii nie była obarczona błędem.

Powyższa sprawa unaoczniła monopol Komisji Europejskiej w ramach inicjatywy ustawodawczej oraz potwierdziła kontrolną funkcję Trybunału Sprawiedliwości względem Komisji. Niestety głos obywateli UE w sprawie obrony życia został całkowicie zignorowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: bez miłości Kościół nie wzrasta, staje się instytucją pustą

2018-04-26 12:20

st (KAI) / Watykan

Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus uczy nas miłości, obmywając stopy – służby i przypomina, że sługa nie jest większy od swego pana – stwierdził papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do czytanej dziś Ewangelii (J 13,16-20) Ojciec Święty zaznaczył, że są to podstawy Kościoła.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał, że Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, żegnając się z uczniami, nie tylko wygłosił długą i piękną mowę, ale dokonał także dwóch gestów, „które są instytucjami", podstawami Jego nauczania. Jezus daje swoje ciało na pokarm i swoją krew jako napój – ustanawia Eucharystię. Ponadto obmywa stopy. Z tych gestów rodzą się dwa przykazania, które jeśli będziemy wierni, spowodują rozwój Kościoła.

Pierwszym z nich jest przykazanie miłości. Jezus każe nie tylko „kochać bliźniego jak siebie samego”, ale uczynić jeszcze jeden krok: „kochać bliźniego tak, jak Ja was umiłowałem”. Jest to miłość bez ograniczeń, bez której Kościół nie posuwa się naprzód, nie oddycha – zauważył papież. „Bez miłości Kościół nie wzrasta, staje się instytucją pustą, pozorów, bezowocnych gestów. Trzeba iść do Jego ciała: Jezus mówi, jak powinniśmy kochać, aż do końca” – podkreślił Ojciec Święty. „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem” (por. J 13, 34) – przypomniał Franciszek.

Następnie papież wskazał na nowe przykazanie, które rodzi się z obmycia stóp: „służcie sobie nawzajem”. Obmywajcie sobie nawzajem nogi, tak jak umyłem wasze stopy. Dwa nowe przykazania i ostrzeżenie: „możecie służyć, ale posłani przeze Mnie”, bo nie jesteście więksi ode mnie, „sługa nie jest większy od swego pana” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie podkreślił, że chodzi tutaj o prawdziwą pokorę, a nie udawaną i dodał, że idzie tutaj o podstawy Kościoła. Tą drogą poszli męczennicy i wielu świętych, będąc świadomymi, że są jedynie sługami.

Franciszek nawiązał także do słów Pana Jezusa zapowiadających zdradę Judasza: „Ja wiem, których wybrałem; lecz potrzeba, aby się wypełniło Pismo: «Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę»”. Dlatego papież zachęcił do chwili milczenia, aby spojrzał na nas Pan.

„Pozwólmy, aby do mego wnętrza wkroczyło spojrzenie Jezusa. Wiele odczujemy: miłość, a być może nic nie odczujemy ... będziemy zablokowani, będziemy się wstydzić. Ale zawsze pozwólmy, aby przyszło spojrzenie Jezusa” – zachęcił Ojciec Święty.

Na zakończenie swojej homilii Franciszek nawiązał do słów Piotra w Tyberiadzie: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). Miłość aż do końca, służba i użyjmy słowa trochę wojskowego, ale potrzebnego: podporządkowanie, to znaczy On jest największy, ja jestem sługą – podsumował swoją homilię papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem