Reklama

Św. Wojciech w późnoromańskim Kościelcu

2018-04-04 10:33

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 14/2018, str. IV-V

T.D.
Obraz św. Wojciecha autorstwa Wojciecha Gersona i relikwiarz

Święty Wojciech to patron parafii sięgający w jej zaranie dziejów, co także wskazuje na głęboko średniowieczny rodowód kościelnej struktury. Odznaczający się walorami artystycznymi obraz patrona – Świętego stojącego w łodzi, odnajdziemy w ołtarzu bocznym, a namalował go w XIX wieku imiennik i znany malarz – Wojciech Gerson. Realną obecność świętego wnosi relikwiarz wyeksponowany przy ołtarzu. Rzeźba św. Wojciecha znajduje się na zabudowie chóru (ocalona ze strychu), a małą figurkę patrona wprawne oko dostrzeże także na szczycie fasady.

Ks. kan. Jan Majka jest związany z parafią od 1965 r. – przez długie lata jako proboszcz, od 2015 – jako emeryt. Podkreśla, że odpust 23 kwietnia jest jedyny i „bardzo okazały”. Najbardziej dostojny miał być podczas ogólnopolskich obchodów 1000-lecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, gdy z okolicznych parafii zjawiło się kilka tysięcy pątników. Duszpasterze zawsze zabiegają o wyjątkową oprawę odpustu. – Zapraszam serdecznie na uroczystości odpustowe w tym roku, w poniedziałek 23 kwietnia. Będzie im przewodniczył ks. Michał Olejarczyk, profesor śpiewu kościelnego w kieleckim Seminarium – mówi proboszcz w Kościelcu, ks. kan. Krzysztof Leśniak.

Św. Wojciech z czeskiej rodziny książęcej Sławnikowiców jest bardziej znany w literaturze średniowiecznej i na Zachodzie pod imieniem Adalbert. Od 983 r. był biskupem Pragi, współpracował wówczas z wieloma wybitnymi osobistościami w Europie. Ok. 989 zrzekł się godności biskupa i wstąpił do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Gdy ponownie powrócił do Pragi, zasłynął m.in. z opieki nad ubogimi, więźniami, w tym muzułmańskimi. Wrogie mu stronnictwo zmusiło go do opuszczenia kraju. Cesarz Otton III zaproponował mu wówczas podróż na dwór Chrobrego, a tam zrodziła się myśl akcji misyjnej wśród pogańskich Prusów. Wiosną 997 r. bp Wojciech wyruszył ku ujściu Wisły, gdzie spotkało go wrogie przyjęcie. Zabito go strzałami z łuku, odcięto głowę i wbito na pal. Chrobry wykupił ciało męczennika i uroczyście pochował w Gnieźnie, co dało początek gnieźnieńskiej metropolii w 1000 roku. Uprzednio, w 999 r. Sylwester II dokonał kanonizacji Wojciecha.

Reklama

Wyjątkowa budowla sakralna

Kościół w Kościelcu zbudowany został w latach ok. 1231-42, a jego fundatorem był pochodzący z Kościelca biskup krakowski Wisław z Kościelca herbu Zabawa. Jest to budowla orientowana, w typie bazylikowym, trójnawowa, murowana z ciosów wapienia pińczowskiego, z użyciem cegły w układzie wendyjskim. Wyodrębnione prezbiterium zamknięto półkolistą absydą.

Ta wyjątkowa budowla ulegała przebudowom, które szczęśliwie nie zepsuły szlachetnego wrażenia.

Kościół po sprofanowaniu i dewastacji przez arian pod koniec XVI wieku i długotrwałym opuszczeniu, odbudowany został dopiero w XVII wieku, staraniem ks. Macieja Molędy. W latach 1628-1634 wymurowano na nowo ściany naw bocznych, wieże zlikwidowano. Wprowadzone zostały barokowe sklepienia wyodrębnione gzymsem (na miejscu drewnianych stropów) oraz barokowy szczyt fasady, ozdobiony figurami św. Wojciecha, św. Barbary i św. Katarzyny. Nie zachował się żaden romański otwór okienny, w ich miejsce pojawiły się większe barokowe otwory.

Niemniej jednak przetrwały cenne pierwotne romańskie partie kościoła, w tym obiegające nawę główną empory (galerie), w których umieszczone są bliźniacze kolumienki o bogatej dekoracji głowic, złożonej z motywów liściastych i geometrycznych.

Najbardziej reprezentacyjnym elementem wystroju jest zachowany do dzisiaj okazały portal wejściowy. Jest to portal trójskokowy z trzema parami kolumn częściowo pokrytych płasko rzeźbionymi motywami roślinnymi. Całość portalu została poszerzona optycznie dwiema niszami w murze. Portal w 1892 r. został odnowiony, brakujące trzony kolumn wykonano na wzór dawnych.

W prawej wnęce portalu widoczny jest ślad skutego reliefu, przedstawiającego postać z nieokreślonym przedmiotem w ręku (to prawdopodobnie najemnik z kamieniołomu). Na ciosach i elementach kamieniarskich wnętrza i na zewnątrz zachował się duży zespół znaków kamieniarskich.

Unikatowe wnętrze

Wystrój wnętrza kościoła pochodzi głównie z epoki baroku z XVII i XVIII wieku (wyposażenie wcześniejsze uległo zniszczeniu w czasie reformacji).

Ołtarz główny barokowy z II poł. XVII wieku to fundacja ks. Władysława Opackiego. Znajdujący się w nim obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem tzw. Kościeleckiej z XVII wieku (ks. Majka używa tytułu Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych), zasuwany, nieznanego autora, wzorowany na rzymskim obrazie Matki Boskiej Śnieżnej, zasłynął cudami i kultem. Większość wotów zrabowali Szwedzi i Austriacy. Niedawny znak łaski to potomstwo wyproszone przez małżeństwo z Wrocławia. Przed wizerunkiem odprawiane są nabożeństwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Ciekawostką mensy głównego ołtarza jest trumienka (1693 r.) z relikwiami św. Pauliny, w kształcie barokowego sarkofagu, o czym dość szczegółowo pisze m.in. ks. Jan Wiśniewski.

Ołtarze w nawach bocznych są późnobarokowe (z I poł. XVIII w.). W południowej nawie jest ołtarz z obrazem św. Wojciecha namalowany przez Wojciecha Gersona w 1872 r. w Warszawie. Drugi ołtarz boczny w północnej nawie dedykowany jest św. Barbarze (z 1672 r.), fundacji ks. Władysława Opackiego. Przed tym ołtarzem odbywają swoje uroczystości górnicy (w okolicy ma tradycje górnictwo naftowe).

Rzeźby na belce tęczowej z XVII wieku przedstawiają: krucyfiks z postacią Jezusa Chrystusa, po bokach figury Matki Boskiej i św. Jana. Wczesnobarokowa chrzcielnica stanowi najstarszy element wyposażenia zachowany w kościele. Na uwagę zasługuje także prospekt organowy z II poł. XVII w. oraz zachowane epitafia kamienne z końca XVIII, XIX i XX wieku.

Kościelecka świątynia bogata jest w relikwie świętych. W ołtarzach znajdują się sprowadzone w 1693 r. trumienki z relikwiami posiadające dokumenty spisane na pergaminie i opatrzone papieskimi pieczęciami. W głównym ołtarzu są relikwie św. Pauliny, natomiast na szczycie tabernakulum znajduje się głowa świętej w ozdobnym relikwiarzu z roku 1693. Ponadto w ołtarzu głównym są jeszcze relikwie w postaci dwóch rąk i dwóch statuetek św. Barbary i św. Jana Kantego. Jak informuje ks. Majka, autentyczność relikwii potwierdził w latach 60. XX wieku bp Jan Jaroszewicz.

W skład zespołu kościelnego wchodzi dzwonnica murowana, w stylu neogotyckim, zbudowana w latach 50. XIX wieku, na miejscu wcześniejszej drewnianej. Kaplica upamiętniająca 1000-lecie śmierci św. Wojciecha powstała w latach 90. XX wieku.

Jak informuje ks. prob. Krzysztof Leśniak, świątynia w okresie wiosennym i letnim jest chętnie odwiedzana przez turystów i miłośników architektury sakralnej; goszczą tutaj np. studenci z profesorami z Krakowa, Wrocławia i Poznania.

Parafia z tradycjami

Przez stulecia miała szczęście do proboszczów dbających o piękno wyjątkowej świątyni. Gościł w niej także św. Jacek Odrowąż i tutaj za jego wstawiennictwem miał się dokonać cud podnoszonych po gradobiciu kłosów zboża. Dzisiaj ta typowo rolnicza parafia, bogata w gospodarstwa doposażone w sprzęt rolniczy, kurczy się.

Ks. Majka z sentymentem wspomina czasy, gdy w latach 60. XX wieku w skali roku było ponad sto chrztów, dzisiaj zaledwie do ok. 30. – Może powoli ta tendencja się odwróci, bo np. w 2017 r. było o 13 chrztów więcej niż w 2016 r. – zauważa ks. prob. Krzysztof Leśniak.

Oficjalne dane podają liczbę 3800 parafian, ale duszpasterze biorąc pod uwagę informacje z tegorocznej wizyty duszpasterskiej, mówią raczej ok. 3500 wiernych.

W parafii są bardzo żywe tradycje wspólnot maryjnych – ponad 800 osób było niegdyś zapisanych do Rycerstwa Niepokalanej, są róże różańcowe, Apostolstwo Dobrej Śmierci, są ministranci i schola. Kilka miesięcy temu powstało Koło Misyjne, którego członkowie wspomagają misje i starają się uczestniczyć w pierwszopiątkowej liturgii.

Parafii służy też kaplica w Ostrowie pw. Ducha Świętego, gdzie odprawiane są dwie Msze św., Gorzkie żale, nabożeństwa majowe.

Tagi:
parafia patron św. Wojciech

Uroczystości ku czci św. Wojciecha

2018-05-16 11:24

Anna Głos
Edycja toruńska 20/2018, str. II

Archiwum autorki
Bp Wiesław Śmigiel w Gnieźnie spotkał swoich wiernych z diecezji toruńskiej

W Gnieźnie w dniach 28-29 kwietnia odbyły się doroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Wojciecha Biskupa i Męczennika, głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej. Miały one szczególny charakter, ponieważ kończyły obchody Jubileuszu 600-lecia prymasostwa w Polsce i łączyły się z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Postać św. Wojciecha jest historycznie związana z diecezją toruńską: w 997 r. k. Grudziądza rozpoczął on swoją misję apostolską, a w 1994 r. jego relikwie nawiedziły Toruń.

W tym roku po zakończeniu Sumy wszyscy pielgrzymi mieli niezwykłą okazję, by zwiedzić siedzibę arcybiskupów gnieźnieńskich, Muzeum Archidiecezjalne, skarbiec katedralny, podziemia katedry oraz wejść na wieżę. Odpust zakończył się drugimi Nieszporami sprawowanymi w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, gdzie od wieków spoczywają relikwie św. Wojciecha. Nabożeństwu przewodniczył i homilię wygłosił biskup toruński Wiesław Śmigiel. Wzięli w nim udział licznie przybyli duchowni z Polski oraz wielu krajów Europy, m.in. abp Wojciech Polak metropolita gnieźnieński, kard. Vincent Nichols, legat papieża Franciszka, prymas Anglii i Walii oraz wielu przedstawicieli Episkopatu Polski. W homilii bp Śmigiel powiedział, że kończąc uroczystości w Gnieźnie, wpatrujemy się w postać wielkiego świętego, który był dobrym pasterzem, wiernym uczniem Jezusa Chrystusa i odważnym misjonarzem. Jakie przesłanie niesie nam dziś św. Wojciech? Najpierw ukazuje, że chrześcijaństwo łączy się z odwagą wyznawania wiary. W miejscach, w których Opatrzność postawiła świętego, odznaczał się bezkompromisowym głoszeniem prawdy. Nikogo nie obrażał, nie poniżał, nie niszczył, nie wdawał się w spory polityczne, ale wyraźnie wskazywał ideał życia chrześcijańskiego, bronił prawdy. Nie szukał zaszczytów ani przywilejów władców świeckich, ale ewangelizował, nie zważając na ówczesną koniunkturę i krytykę ze strony niektórych wpływowych wówczas środowisk.

Bp Wiesław przybliżył zebranym postać innego wielkiego kapłana, błogosławionego diecezji toruńskiej Stefana Wincentego Frelichowskiego. Na zakończenie zaapelował:

– Dziś z Gniezna zabieramy zadanie, abyśmy swoim życiem i świętością realizowaną w codzienności dawali świadectwo, że Jezus jest Panem historii, Panem naszej ojczyzny, a przede wszystkim Panem naszego życia. Uroczystości odpustowe w Gnieźnie znane są mieszkańcom lewobrzeżnej części Torunia, ponieważ tereny dzisiejszego dekanatu Toruń IV do czasu utworzenia diecezji toruńskiej w 1992 r. należały do archidiecezji gnieźnieńskiej i w tamtym okresie często pielgrzymowano do grobu św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mama Anny Lewandowskiej reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej

2018-07-18 17:38

azr (Dobre Nowiny/KAI) / Warszawa

Maria Stachurska, matka Anny i teściowa Roberta Lewandowskiego reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej krewną. O produkcji upamiętniającej heroiczną postawę "położnej z Oświęcimia" opowiada na łamach czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny".

Kl. Kamil Gregorczyk
Stanisława Leszczyńska - witraż

Jak wyjaśnia Maria Stachurska, realizacja filmu o służebnicy Bożej, Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej cioteczną babcią, to pomysł, który dojrzewał w jej rodzinie przez lata.

"Od lat myślałam o jego nakręceniu. Wielokrotnie rozmawiałam z moimi nieżyjącymi już wujkami i to oni inspirowali mnie do zrobienia filmu o ich matce. Przekazywali mi różne pamiątki po niej i dokumenty" - opowiada Maria Stachurska w wywiadzie dla czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny". Wspomina, że Stanisława Leszczyńska, która w obozie koncentracyjnym w Birkenau odebrała ponad 3000 porodów, była osobą cichą, powściągliwą i pogodną, choć zarazem wzbudzającą respekt.

"O jej życiu obozowym wiemy tylko z dokumentu 'Raport położnej z Oświęcimia'. Bardzo długo szukałam świadków, osób, które Stanisławę znały. Docierałam do kobiet, których porody przyjęła w Auschwitz" - relacjonuje autorka filmu. Jak zapowiada, w powstającym filmie przewodnikiem po losach Leszczyńskiej będzie jej wnuk.

Stanisława Leszczyńska urodziła się 8 maja 1896 r. Dzieciństwo spędziła w Łodzi i Rio de Janeiro, skąd powróciła wraz z rodziną przed wybuchem I wojny światowej. W 1922 r. ukończyła z wyróżnieniem warszawską szkołę położniczą. Podczas II wojny światowej rodzina Leszczyńskich działała w łódzkich strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Działalność ta zakończyła się dla Stanisławy wywiezieniem do obozu Auschwitz-Birkenau. Od kwietnia 1943 r. do stycznia 1945 (tj. do wyzwolenia obozu), Leszczyńska służyła w KL Birkenau jako położna, sprzeciwiając się kierownictwu obozu. Udało jej się odebrać w tym czasie ok. 3000 porodów.

Dramatyczne wspomnienia spisała w "Raporcie położnej z Oświęcimia", opublikowanym po raz pierwszy w 1965 r. Na podstawie książki powstał spektakl "Oratorium oświęcimskie". Zmarła wskutek choroby nowotworowej jelit 11 marca 1974 r. Jej proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym rozpoczął się w 1992 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem