Reklama

Nie podcinać skrzydeł

2018-04-04 10:33

Ks. Zdzisław Wójcik, psycholog, wykładowca akademicki
Niedziela Ogólnopolska 14/2018, str. 49

altanaka/fotolia.com

Jak pomóc człowiekowi, zwłaszcza młodszemu, który ma poczucie bycia gorszym od innych, a niewielka porażka oznacza dla niego katastrofę?

W języku potocznym często używa się sformułowań „poczucie niższości” albo „kompleks niższości”. Podkreślenia wymaga fakt, że to poczucie małej wartości zależy nie tyle od rzeczywistych braków czy słabości, ile od ich oceny przez dziecko, czyli od oceny samego siebie. Gdy np. położenie ekonomiczne rodziców nie pozwala dziecku na markowe ubranie, drogą komórkę czy wyjazd na wycieczkę, może to rodzić u niego poczucie, że jest gorsze od innych. To zaś w konsekwencji powoduje m.in.: nadmierną wrażliwość na krytykę (na wykazywane słabe punkty czy pomyłki dziecko reaguje np. agresją); potrzebę ciągłej akceptacji (chwalenia, nagradzania, wyróżniania); skłonność obarczania innych winą za własne niepowodzenia (np. za złe oceny dziecko wini nauczyciela); unikanie współzawodnictwa (np. dziecko bardzo chce wygrać, ale uważa sukces za niemożliwy do osiągnięcia); skłonność do odosobnienia, bojaźliwość i bierność.

Nic nie potrafię

Dzieci i młodzież charakteryzuje tendencja do zbyt wielkiego uogólniania (jedna pomyłka oznacza głupotę, jedno odrzucenie przez kolegę bywa utożsamiane z niemożnością bycia lubianym itp.). Młodzi ludzie mają też skłonność do ujmowania rzeczywistości w barwach czarno-białych (inni to albo przyjaciele, albo wrogowie). Wreszcie odznaczają się skłonnością do przesady. Jak więc pomóc? Nauczycielom, wychowawcom, katechetom, a już najbardziej rodzicom przypada tutaj zadanie wyzwolenia dzieci z tego typu myślenia i przekonań, żywionych w skrytości czy też wypowiadanych na głos. Do takich niepożądanych myśli można zaliczyć: przekonanie, że zawsze muszą osiągnąć pełny sukces w tym, co robią, że nigdy nie może im się zdarzyć porażka, bo to byłoby straszne, to byłaby katastrofa; przekonanie, że koniecznie muszą być przez wszystkich napotkanych ludzi kochane i podziwiane; przekonanie, że nie może im się zdarzyć nic złego czy nieprzyjemnego; przekonanie, że wszystko, czego zapragną, natychmiast muszą mieć. Tymczasem uświadomienie dzieciom irracjonalności ich myślenia stwarza szansę, że zastąpią je myślami i przekonaniami bardziej realistycznymi. Dziecku przekonanemu, że jest bezwartościowe, należy wykazać, że tak nie jest, że zrobiło wiele dobrych rzeczy. A nawet gdyby niczego znaczącego nie dokonało, trzeba je zapewnić o swojej miłości i szacunku. Niestety, często rodzice widzą w swoich dzieciach, a nauczyciele w swoich uczniach samych siebie, szczególnie zaś swoje problemy czy ambicje albo też niespełnione marzenia. Najważniejsze zadanie dla dorosłych to nie gasić ducha i nie podcinać skrzydeł, ale budzić nadzieję i ją wspierać.

Reklama

Budzić nadzieję

Nie trzeba wyjaśniać, jak doniosłą rolę odgrywa ona w naszym życiu. Matka, ojciec, nauczyciel, ksiądz katecheta czy ktokolwiek, kto decyduje się machnąć ręką na niezdolnego chłopaka czy niezaradną małolatę i mówi, że ten młody człowiek nie nadaje się do niczego – pozbawia go nadziei na rozwój. Niekiedy krytykuje się rodziców, że na siłę pchają swoje dzieci do szkół o wysokim poziomie kształcenia i wychowania. Tymczasem nadzieja rodziców – wsparta, oczywiście, ich poczuciem realizmu – może sprawić, że dziecko wykorzysta szansę, którą mu niezłomna nadzieja dorosłych stworzyła. Czym byłoby wychowanie czy nauczanie bez ideałów, nadziei i uznania wagi procesu rozwoju? Byłaby to żałosna egzystencja, prowadząca nawet do rozpaczy. Bez ideałów nie ma przyszłości, nie ma życia. Jak mogą wychowawca, matka i ojciec obudzić w dzieciach idee piękna, mądrości, miłości, twórczości, uczciwości, prawdy, szacunku, a nie tylko sukcesu, bogactwa i sławy, jeśli nie są one częścią ich własnego życia? Mając żywe ideały, nadajemy życiu znaczenie i odkrywamy jego sens. Bez tego obszaru nauczanie jest płytkie, a wychowanie pozbawione czegoś, co wykracza poza zwykłą racjonalność i pragmatyzm. To zaś daje wychowanie oparte na wartościach, które pochodzą wprost z Dobrej Nowiny o zbawieniu, czyli z krzyża i zmartwychwstania Chrystusa. Niech o tym pamiętają chrześcijańscy rodzice i wychowawcy.

Tagi:
psychologia

Miłość do dzieci a stawianie wymagań

2018-06-21 09:06

Salve TV/Ks. Marek Dziewiecki

W drugiej części "O miłości naprawdę" ks. Marek Dziewiecki, psycholog, duszpasterz i rekolekcjonista porusza kwestie powołania do małżeństwa, rodziny i wyjaśnia, czy istnieje powołanie do bycia singlem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki: w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za zgodę

2018-07-17 06:39

pab / Strachocina (KAI)

To w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, który w poniedziałek przewodniczył Mszy św. na „Bobolówce” w Strachocinie – miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli.

Adam Łazar

– Umiejmy być ludźmi prawego sumienia, aby nie tylko osądzić, ale przede wszystkim podnosić na duchu i umacniać nadzieję. Odnawiając w sobie postawę czystości wiary i obyczajów, nie idąc na kompromis ze złem, lecz odważnie służyć prawdzie, oceniając rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak – tak, nie – nie” – mówił metropolita lwowski.

Były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI zachęcał, aby zadać sobie pytanie, czy mamy w sobie tyle wiary i odwagi, aby całemu światu przypomnieć o obecności Boga w świecie. Przywołał homilię Jana Pawła II, którą wygłosił na inaugurację swojego pontyfikatu, a w której wzywał: „Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”.

W dalszej części kazania metropolita lwowski zwracał uwagę na potrzebę dobrego rozumienia wolności oraz miłości do ojczyzny. Zapewniał, że Jan Paweł II wszędzie, gdzie się tylko znajdował, zawsze był dumny z tego, że jest Polakiem. – Potrzeba pytać samych siebie, bez względu na to, gdzie żyjemy i pracujemy: czy potrafimy być dumni, że naszą ojczyzną jest Polska? Czy czujemy na sobie odpowiedzialność za jej dzisiaj i jutro? Czy potrafimy poświęcić jej swoje życie nie dzieląc jej, lecz jednocząc ją wokół Chrystusa, wybierając Go jako drogę, prawdę i życie, czyli jako naszą wspólną przyszłość? – pytał. – Przecież to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – zaznaczył.

Hierarcha zachęcał, aby trzymać się mocno Pana Boga i Ewangelii, gdyż jest to droga pokoju i dobra. – Gdy jej braknie, to przychodzi niepokój i zło, czego my dzisiaj, żyjąc w Ukrainie doświadczamy. Trwająca wojna pozostawiła już swój owoc w tysiącach grobów młodych ludzi poległych na froncie i w tysiącach okaleczonych. Pozbawione miłosierdzia myślenie jest ślepe na tragedię setek tysięcy rodzin, którym zburzono domy, zabierając jednocześnie szczęście, do którego mają prawo – opowiadał.

Na zakończenie kaznodzieja wzywał, aby wpatrując się w postawę życia św. Andrzeja Boboli i św. Jana Pawła II, nie dać się zwieść i omamić złu i nie otwierać dla niego „drzwi naszych domów, serc i umysłów, ale zwyciężajmy je dobrem i miłością”. – Tam, gdzie jest zło, tam nie ma Boga, bo On jest najwyższym dobrem. Tam, gdzie jest nienawiść, tam nie ma Boga, bo On jest miłością. Tam, gdzie jest wojna, tam nie ma Boga, bo On jest pokojem. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam nie ma Boga, bo On jest prawdą – podkreślił.

Modlitwy ku czci św. Andrzeja Boboli odbywają się każdego 16. dnia miesiąca. Rozpoczynają się w kościele, który jest sanktuarium tego świętego, skąd wyrusza procesja na tzw. Bobolówkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się dom rodzinny św. Andrzeja. Następnie sprawowana jest Msza św., po której następuje procesyjny powrót do sanktuarium. W drodze odmawiany jest różaniec. Na zakończenie jest możliwość ucałowania relikwii świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kard. Baldisseri: synod młodych nie zapomni o rodzinie

2018-07-17 20:44

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Temat rodziny nieodłącznie związany jest z młodzieżą, stąd na pewno wybrzmi na październikowym Synodzie Biskupów. Wskazuje na to kard. Lorenzo Baldisseri przypominając, że Franciszek apeluje do młodych, by troszczyli się o przyszłość rodziny.

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Baldisseri, który jest sekretarzem generalnym Synodu Biskupów wskazuje, że Ojciec Święty wielokrotnie mówił o odpowiedzialności młodego pokolenia za przyszłe rodziny. Ostatnio karaibską młodzież zachęcił do tego, by inspiracji do przemiany rodziny szukała w jego adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Franciszek wskazał młodym jej czwarty rozdział, który mówi, jak żyć miłością w rodzinie. „Papież swym przykładem pokazuje, że młodym ludziom trzeba towarzyszyć, tak by czerpiąc ze swych korzeni potrafili zbudować przyszłość” – mówi kard. Baldisseri.

„Młodym trzeba towarzyszyć, ponieważ mocno pociąga ich perspektywa przyszłości i zafascynowani nią, często niestety palą wszelkie mosty łączące ich z przeszłością. Oczywiście wpisuje się w to rozwój człowieka, nastolatek szuka własnej autonomii, wychodzi poza rodzinę – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Baldisseri. – Chciałbym jednak podkreślić ciekawą rzecz, która wyszła w czasie przedsynodalnych spotkań i sondaży, a mianowicie to, że elementem, jaki młodzi stawiają na pierwszym miejscu, mówiąc o swych nadziejach na przyszłość, zawsze jest rodzina. Oznacza to, że młodzi nie chcą sami żeglować przez życie, tylko szukają konkretnej busoli, potrzebują wsparcia rodziny. Oczywiście obok rodziny trzeba wysiłku szkoły, Kościoła, różnych grup i stowarzyszeń. Trzeba ich ukierunkować, i to jest obok towarzyszenia kolejne ważne słowo, o którym przypomina nam Papież Franciszek. A wszystko po to, by młodzi mogli dobrze rozeznać i podjąć właściwe decyzje, co do swojej przyszłości”.

W perspektywie październikowego spotkania kard. Baldisseri wskazuje też na znaczenie papieskiej nominacji dotyczącej czterech kardynałów, którzy pokierują obradami synodu. „Franciszek swym zwyczajem zaczerpnął z krańca świata. Wybrał hierarchów z Syrii, Madagaskaru, Birmy i Papui-Nowej Gwinei. W ten sposób Kościół z peryferii staje się centrum” – wskazuje sekretarz generalny Synodu Biskupów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem