Reklama

Parafia babci Jezusa

2018-03-21 09:42

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 12/2018, str. IV

TER
Święta Anna z Maryją

„Witaj Pani matko, Matki Jezusa Pana, Anno Święta! Tyś od Boga jest ludziom dana za Patronkę w potrzebie, by się zawsze do Ciebie udawali, pomoc brali, o Anno Święta” – tak śpiewali i śpiewają wierni w kościele w Bobinie, sławiąc patronkę tutejszej świątyni św. Annę. W całej diecezji kieleckiej tylko w Bobinie znajduje się kościół pod wezwaniem św. Anny

O świętej Annie, żonie św. Joachima, matce Maryi z Nazaretu i babci Jezusa niewiele dowiemy się z kart Pisma Świętego. Informacje o jej życiu pojawiają się natomiast w pismach apokryficznych. Według tradycji św. Anna urodziła się w Judei, gdzie w znanym wszystkim Betlejem znajdował się jej rodzinny dom. Jej rodzice byli potomkami królewskiego rodu Dawida. Anna i Joachim zachowywali prawo Boże, żyjąc skromnie, zgodnie i przykładnie. Jak uczy tradycja, swój majątek dzielili na trzy części: jedną ofiarowywali na utrzymanie świątyni, drugą przeznaczali na potrzeby ludzi biednych i pielgrzymów, trzecią zaś pozostawiali dla siebie. Małżeństwo było zgodne, jednak przez długie lata nie mogli doczekać się potomstwa, dopiero w 45 r. życia Anna urodziła dziewczynkę Maryję. Kult św. Anny istniał już we wczesnym okresie chrześcijaństwa. Jednak w Kościele zachodnim wprowadzony został dopiero w X wieku. Św. Anna jest patronką małżeństw, matek, wdów, piekarzy i żeglarzy. W ikonografii jest najczęściej przedstawiana z Najświętszą Maryją Panną jako dziewczynką lub jako tzw. św. Anna Samotrzeć – z Maryją i Jezusem (Samotrzecia tzn. Anna jako trzecia, po Jezusie i Maryi). W Polsce najstarszym sanktuarium św. Anny jest miejscowość jej imienia koło Częstochowy, czyli Święta Anna, a najbardziej znanym miejscem kultu św. Anny jest Góra Świętej Anny na Śląsku Opolskim.

Bazylika w Jerozolimie

Warto wspomnieć o miejscu kultu św. Anny w Jerozolimie. Bazylika św. Anny w Jerozolimie, została zbudowana w V wieku, nad grotą, w której wg tradycji miała przyjść na świat Maryja. Ta grota była mieszkaniem Anny i Joachima. Znajduje się ona przy ulicy będącej przedłużeniem Via Dolorosa, w pobliżu Bramy Lwów i kościołów Biczowania i Skazania, w Dzielnicy Muzułmańskiej Starego Miasta Jerozolimy. Obok Bazyliki znajdują się pozostałości Sadzawki Owczej, Betesda, związanej z cudownym uzdrowieniem paralityka przez Chrystusa (J 5,2). Protoewangelia Jakuba umieszcza miejsce narodzenia Najświętszej Maryi Panny w pobliżu tego właśnie kościoła. Tę Bazylikę zalicza się do eksterytorialnych posiadłości Francji w Ziemi Świętej. W okresie II wojny światowej żołnierze Armii gen. Andersa umieścili przy ołtarzu w krypcie pamiątkową tablicę.

Jest najlepiej zachowaną świątynią z czasów krzyżowców. Kościół oprócz swoich architektonicznych walorów ma również niezwykłą akustykę. Dlatego pielgrzymi nawiedzający ten kościół, przed zejściem do krypty poświęconej narodzinom Maryi, starają się tam zaśpiewać jakąś pieśń, aby się o tym przekonać.

Reklama

Stara parafia

Parafia w Bobinie należy do najstarszych w naszej diecezji – powstałą ok. 1246 r. Według badaczy pierwotny tytuł kościoła – św. Idziego – pozwala przesunąć datę powstania parafii na okres rządów Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego, czyli lata 1086 – 1138. Pierwsza zapisana na kartach historii wzmianka o Bobinie pochodzi z XIII wieku. 15 lipca 1249 r. w Bobinie odbył się zjazd dygnitarzy przy Bolesławie, księciu krakowskim i sandomierskim. O samej świątyni wiemy niewiele. Można się domyślać, że była to mała wykonana z drewna budowla. Po raz pierwszy w dokumentach pisanych kościół w Bobinie wzmiankowany jest w 1326 r.; następnie w dokumentach z 1470 r. wspomniany jest drewniany kościół pod wezwaniem św. Idziego. Stał on w innym miejscu niż obecnie, w zachodnim krańcu wsi, w miejscu zwanym Niwa. O tym miejscu przypomina stojący drewniany krzyż. W czasach reformacji Kacper Smolik, właściciel Bobina, w 1565 r. spalił i sprofanował kościół i przez 48 lat parafia była w rękach innowierców. W 1613 r. ówczesny właściciel miejscowości Sebastian Lubomirski ufundował drewniany kościół, tym samym przywrócił na nowo istnienie parafii katolickiej. Kolejny drewniany kościół z 1808 r. z fundacji Marianny Siemińskiej nie przetrwał długo. Obecna świątynia neogotycka z 1869 r., konsekrowana w 1878 r., jest dziełem architekta krakowskiego Filipa Pokutyńskiego. Tu należy zacytować słowa ks. dr. Andrzeja Boksińskiego, wielkiego miłośnika historii, który historię kościoła św. Anny opisał w Katalogu Zabytków Parafii św. Anny w Bobinie. „Kościół parafialny w Bobinie pod wezwaniem św. Anny należy do stosunkowo nielicznej grupy świątyń, których powstanie jest wynikiem ofiarności i pobożności jednego człowieka. Tym człowiekiem – w wypadku Bobina – jest hrabia Alfred Łoś, z którego fundacji zbudowany został w latach 1869-70 obecnie istniejący kościół parafialny. „Ks. Boksiński notuje, że do nowego kościoła przeniesiono wiele przedmiotów stanowiących wyposażenie poprzednio istniejącego drewnianego kościoła parafialnego, dlatego też wystrój wnętrza świątyni pochodzi częściowo z XVIII wieku, a częściowo z drugiej połowy XIX wieku. „Mimo wojen i rozbiorów zachowało się w tym kościele wiele zabytkowych obiektów, często o unikalnym w skali kraju charakterze” – pisze ks. Andrzej.

Święta Anna z głównego ołtarza

W prezbiterium znajduje się barokowy ołtarz z XVIII wieku. Na zasuwie znajduje się obraz patronki kościoła św. Anny. W kaplicy północnej XVII-wieczny ołtarz Matki Bożej Bobińskiej z rzeźbami świętych: Dominika i Róży z Limy. W kaplicy południowej znajduje się ołtarz z rzeźbami św. Judy Tadeusza i Jana Chrzciciela. Pośrodku obraz św. Wincentego Ferreriusza – drugiego patrona świątyni. Jak wspomniałem wizerunek patronki kościoła znajduje się w na zasuwie w ołtarzu głównym. Artysta na obrazie z 1889 r. przedstawił znaną scenę, św. Annę uczącą czytać Maryję. Św. Anna przedstawiona jest jako starsza kobieta, siedząc pochyla się nad stojąca obok Maryją i przytrzymuje jej Pismo Święte. Obok Maryi malarz po prawej stronie umieścił białe lilie, symbol Maryi Panny, a na górze głowy dwóch aniołków przyglądających się scenie. Na obrazie znajduje się informacja o autorach: Napis na wieczną pamiątkę, w dowód życzliwości swym wujom Łosiom. Obraz malowany przez starszego brata Stanisława skończył Tadeusz Roztworowski. Kolejne wyobrażenia św. Anny znajdują się na sklepieniu prezbiterium. Wykonane w stylu ruskim malowidła przedstawiają sceny z jej życia. Po lewej stronie przedstawiona jest scena narodzenia Maryi. Święta Anna trzyma Maryję na ręce i karmi ją piersią, scenie tej przygląda się św. Joachim. Po przeciwnej stronie artysta namalował scenę Ofiarowania NMP w świątyni jerozolimskiej – św. Annę ze św. Joachimem i dorastającą Maryją ze świecą.

Modlą się za babcie

Odpust obchodzony jest według wieloletniej tradycji w ostatnią niedzielę lipca – myślę, że tak się przyjęło, że względu na typowo rolniczy charakter naszej parafii, większość naszych mieszkańców utrzymywało się z pracy na roli i prawdopodobnie dlatego nie świętowano w dniu liturgicznego wspomnienia św. Anny – mówi ks. proboszcz Czesław Parkita. Odpust wygląda tradycyjnie, po uroczystej Eucharystii jest procesja z Najświętszym Sakramentem, wśród niesionych feretronów jest i ten z wizerunkiem patronki kościoła. Następnie odmawiana jest litania do św. Anny i śpiewane są pieśni ku jej czci. Pamiętamy o tym, że św. Anna jest patronką babć i właśnie w Dniu Babci – w szczególny sposób modlimy się za nasze seniorki. W tym dniu odprawiana jest Msza wotywna o św. Annie. Uczestniczy w niej dużo starszych osób – mówi ks. Parkita. W kościele znajdują się m. in. relikwie św. Jana Pawła II oraz św. Jana Kantego – te ostatnie znajdują się w parafii od setek lat, ma to prawdopodobnie związek z tym, że profesorowie Akademii Krakowskiej byli w Bobinie proboszczami i to jeden z nich wystarał się o relikwię świętego patrona Akademii Krakowskiej. – O naszej patronce pamiętamy organizując pielgrzymki. Zawsze, kiedy jedziemy na Jasną Górę, po drodze wstępujemy również do klasztoru św. Anny pod Częstochową. Kiedyś też byliśmy z pielgrzymką na Górze św. Anny. A jeden z franciszkanów z sanktuarium Świętej Anny przewodniczył Mszy św. odpustowej w naszej parafii – mówi ks. Proboszcz.

Wkrótce jubileusz

– Przygotowujemy się do kolejnej rocznicy wybudowania naszego kościoła. W pierwszą niedzielę adwentu 2019 r. minie 150 lat od czasu, kiedy w nim odprawiona została pierwsza Msza św. – mówi ks. Proboszcz. W kronice czytamy, że kościół powstał dzięki staraniom ks. Władysława Płoszczyckiego, on to za pozwoleniem kurii kieleckiej odprawił Mszę św. i poświęcił kościół za pozwoleniem kurii. Bp Kuliński konsekrował świątynię kilka lat później. Wchodzimy z księdzem Proboszczem do kościoła. Właśnie przeprowadzane są w nim prace remontowe. Ks. Proboszcz wskazuje na polichromię w stylu ruskim. – Na 100-lecie były odnowione, teraz po 50 latach chcemy je oczyścić. Parafia przygotowuje się do jubileuszu, nie tylko prowadząc remonty i odnawiając świątynię oraz jej otoczenie. Będą oczywiście prowadzone misje. Z okazji zbliżającej się rocznicy 600-lecia śmierci drugiego patrona kościoła św. Wincentego Ferreriusza misje poprowadzą ojcowie dominikanie. Zakończą się one w przyszłym roku misjami odpustowymi w II niedzielę po Wielkanocy. W pierwszą niedzielę adwentu w przyszłym roku są planowane uroczystości rocznicowe 150-lecia kościoła. Naszym pragnieniem jest to, żeby odbyły się one z udziałem zaproszonych dostojnych gości. Nasi parafianie są bardzo gościnni, dlatego cieszą się, gdy odwiedzają nas, czy to pielgrzymi, czy goście – mówi ks. Proboszcz.

– Św. Anna to babcia Pana Jezusa. Dlatego w naszym kościele nie może zabraknąć modlitwy za wszystkie babcie i dziadków. Każdy z nas myśli tu o swojej babci i swoim dziadku. Szczęśliwy ten, kto mógł w dzieciństwie spędzać czas w towarzystwie babci i dziadka, bo babcia i dziadek to jeden z najpiękniejszych darów od Pana Boga. Doświadczenia życiowe pomagają im łączyć mądrość, wyrozumiałość i łagodność. Mają czas. Kochają słuchać, chętnie doradzają. Zachwyca nas ich umiejętność czekania i przebaczania, ich bezinteresowna miłość do wnuków. Modlitwą dziękujemy Bogu za swoją babcię i dziadka, bo może wcześniej nie zdążyliśmy albo nie umieliśmy podziękować im samym. A oni tak szybko odchodzą... Św. Anno, wstaw się u Boga za naszymi babciami i dziadkami – mówi ks. Proboszcz.

Tagi:
parafia św. Anna

Odpust w parafii św. Anny w Ramułtowicach

2018-07-31 18:48

Anna Majowicz

W ramułtowickiej parafii pw. św. Anny - ,,domu babci Pana Jezusa” - 29 lipca odbył się odpust parafialny ku czci mamy Matki Bożej, w którym licznie uczestniczyli mieszkańcy Ramułtowic i okolic.

Krzysztof Suszek
Bp Jacek Kiciński pobłogosławił odbudowaną wieżę kościoła, wymieniony dach oraz naprawione witraże

Witając wszystkich przybyłych, proboszcz, ks. Piotr Komander przypomniał, że miejsce to jest szczególnie ważne dla małżeństw i rodzin. - Św. Anna, patronka małżeństw i rodzin, od 145 lat odbiera w tej świątyni cześć. Ona pokazuje nam drogę i cel naszego życia – mówił.

Odpustowej Mszy św. przewodniczył o. bp Jacek Kiciński, który na początku Eucharystii pobłogosławił odbudowaną wieżę kościoła, wymieniony dach oraz naprawione witraże świątyni.



Wieczorem, o godz. 19.00, by przedłużyć radość świętowania, schola i harcerki zaprosiły na piknik rodzinny, który odbył się na przykościelnej polanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience

2018-12-08 22:06

Marian Florek

W dniu 8 grudnia 2018 r. w uroczystośc Niepokalanego Poczęcia NMP o godz. 16.15 odsłonięto Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience. Poświęcenia nowej sukienki dokonał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wcześniej wszystkich przywitał i wygłosił słowo o. Marian Waligóra, przeor klasztoru paulinów. Szczególne słowa skierował do twórcy i fundatora perłowej sukienki, pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego, a mieszkającego obecnie w Szwecji artysty malarza i hafciarza Andrzeja Majewskiego. Artysta przyjechał na Jasną Górę razem z rodziną i publicznie wyjaśnił powody wykonania sukienki dla Matki Bożej Częstochowskiej. Przed procesją światła odśpiewano Nieszpory i wyruszono w asyście setek ludzi ze światłami ku figurze Niepokalanej, usytuowanej na placu przed klasztorem. Modlitwie przed Niepokalaną przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Niezwykle widowiskowe było złozenie kwiatów przez arcypasterza, który dokonał tego z pomocą strażackiego wysięgnika.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Andrzej Majewski - artysta malarz i hafciarz, wykonał sukienkę na Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej na wzór tej skradzionej w 1909 r. Twórca i ofiarodawca repliki sukienki perłowej zwierzył się, że jest to wotum jego życia. Andrzej Majewski ur. się w 1953 r. w Gorzowie Wlkp. W 1983 r. za działalność opozycyjną w NSZZ „Solidarność” zmuszony został do opuszczenia kraju.

Z wykształcenia jest poligrafem, pracował w Gorzowskiej Drukarni Akcydensowej. Wyjechał z rodziną do Szwecji. Tam rozpoczął działalność artystyczną. Swoich prac nie sprzedaje, tylko rozdaje, twierdząc, że to będzie milsza ofiara dla Pana Boga niż ich sprzedawanie. Wykonał ponad 700 wizerunków Matki Bożej. Majewski maluje na deskach, ale w wyniku astmy musiał ograniczyć używanie farb i wtedy zaczął haftować. Po pewnym czasie choroba ustąpiła. Twierdzi, że cierpiał na wiele chorób, ale został cudownie uzdrowiony. Najwięcej jego obrazów znajduje się w Szwecji, m.in. w Sztokholmie. Obok prac sakralnych artysta maluje również kwiaty i pejzaże. W roku 2008 jego obrazy drukowane były na okładkach „Rycerza Niepokalanej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

KUL opublikował nieznany skrypt ks. Karola Wojtyły

2018-12-11 07:33

Anna Artymiak

Małgorzata Adamczyk/KUL
Ks. prof. Andrzej Szostek i Katolicka Etyka Społeczna Karola Wojtyły

Mogłoby się wydawać, że wszystkie teksty ks. Karola Wojtyły już znamy. Jednak Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, publikując skrypt dydaktyczny wykładów z katolickiej etyki społecznej swojego profesora, zaskoczył wszystkich ciekawostką wydawniczą. Jest to pierwsza edycja rękopisu złożonego z luźnych kartek i datowanego na 1957 r. Tekst obecnie przechowywany jest w Archiwum Metropolitalnym w Krakowie. Licząca ponad 570 stron pozycja została zaprezentowana w ramach międzynarodowej konferencji naukowej pt. „Etyka i społeczeństwo. O aktualności katolickiej nauki społecznej”.

Stan rękopisu wskazuje, że jest to czystopis z niewielkimi poprawkami samego Wojtyły. - Jeśli chodzi o autorstwo, nie ma żadnej wątpliwości, że jest to ręka Karola Wojtyły, choć na żadnej z tych kart nie ma sygnatury autorskiej - mówił Wojciech Kruszewski, kierownik Katedry Tekstologii i Edytorstwa Instytutu Filologii Polskiej KUL, który był odpowiedzialny za przygotowanie tekstu na podstawie oryginału. Widnieje na nim dopisek „TS” i rok 1979, co by wskazywało na osobę ks. prof. Tadeusza Stycznia i rok znalezienia rękopisu, kiedy to po kwerendzie, która nastąpiła w Krakowie po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, znalazł te karty.

Tekst skryptu Karola Wojtyły z katolickiej etyki społecznej powstał jako pomoc dydaktyczna dla studentów. Tytułem i treścią nawiązuje do wykładu prowadzonego w latach 30-tych przez ks. Jana Piwowarczyka na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w latach 1939-1945 był rektorem Krakowskiego Seminarium Duchownego. I to on w 1942 r. przyjmował Karola Wojtyłę do grona alumnów. Po odsunięciu ks. Piwowarczyka z UJ i zastąpieniu innym wykładowcami, w 1953 r. ten wykład został jednomyślnie powierzony ks. Wojtyle. Po zamknięciu Wydziału Teologicznego UJ kontynuował on wykłady w krakowskim seminarium. - Zatem jest to skrypt dydaktyczny do wykładu kursorycznego, a nie monografia naukowa do wykładu monograficznego - podkreśliła dr hab. Agnieszka Lekka-Kowalik, profesor Instytutu Filozofii KUL i dyrektor Instytutu Jana Pawła II. Jest w nich też zawarta dojrzewającą jeszcze wtedy myśl filozoficzna młodego Karola Wojtyły. Te szczegóły mogły zapewne wpłynąć na decyzję ks. Stycznia, aby nie umieszczać rękopisu w tomie „Wykładów Lubelskich” z serii wydawniczej „Człowiek i Moralność” Towarzystwa Naukowego KUL. Dziś odrzuca się twierdzenie, że są to jedynie „nieznacznie przeredagowane notatki ks. Jana Piwowarczyka”. Wojtyła jedynie posiłkował się tym skryptem; znał go dobrze i porządnie przestudiował, wnosząc wiele z siebie. Na to wskazują tezy, których nie ma u Piwowarczyka, i wiele odniesień do literatury kościelnej, głównie z kręgu niemieckiego, francuskiego, a także polskiego. Był wtedy po intensywnych studiach nad pismami św. Jana od Krzyża, a następnie Maxa Schelera.

Zresztą sam Wojtyła, co zdradził ks. prof. Andrzej Szostek, „nie chciał wydawać tekstów, które wykładał”. Rękopis wykładu z katolickiej etyki społecznej, podobnie jak pozostałe „Wykłady Lubelskie”, wychodzą po to, by pokazać czytelnikowi w Polsce warsztat naukowy Karola Wojtyła i to, jak starannie przygotowywał swoje wykłady.

Podczas spotkania ks. Alfred Wierzbicki wskazał, że choć nie jest to oryginalna praca naukowa, to w niej zapewne odbija się osobiste doświadczenie pracy fizycznej Wojtyły jako robotnika. - To, że był robotnikiem pozwoliło mu się zetknąć z fundamentalną kwestią, jaką jest ludzka praca. Karol Wojtyła znał pracę ludzką nie z opowieści, nie z traktatów szkolnych i akademickich, ale poznał ją osobiście. To są na pewno doświadczenia, z których czerpał - podkreślał.

Elementem, który wyróżnia i cechuje rękopisy Wojtyły, a które nie zostały umieszczone w tym wydaniu, są inskrypcje aktów strzelistych umieszczane w górnych rogach kartek. Jak zdradził ks. Szostek, sam przyszły papież nigdy ich nie umieszczał w maszynopisach przekazywanych do druku. - W swoich notatkach mam kopię rękopisów Karola Wojtyły, nie z katolickiej etyki społecznej, i także w lewym górnym rogu jest ten akt strzelisty. Żywiłem i dotąd żywię przekonanie, że to był pobożny ksiądz, który pisał ten skrypt - dodał. Inskrypcje wpisywane były zawsze na górnym marginesie rękopisu strony. Wpisywał je po łacinie. Występuje kilka rodzajów tych inskrypcji, np. na górnym prawym rogu zestawione dwie litery greckiego akronimu tytułu mesjańskiego chrystos, obecnego w sztuce chrześcijańskiej i będącego najkrótszym wyznaniem wiary, że Jezus jest Mesjaszem. Drugim - skrót zawołania św. Ignacego Loyoli ad maiorem Dei gloriam, które tłumaczone jest jako wezwanie do gotowości pełnienia woli Bożej w każdym momencie życia. Trzeci - ciężki to określenia, ale można odczytać jako Jezus Panem. Te elementy występują cyklicznie. Pisał je co jakiś czas, nigdy razem. Zawsze korzystał tylko z jednego. Wśród hymnów, które się pojawiają są m.in.: Venis Sancto Spiritus, Ave Maris Stella. Ich wybór może wskazywać pośrednio na czas powstania kopii. Ostatni elementem są cytaty z „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika de Montfort. Dzielił na części poszczególne zdania i umieszczał na początku każdej kolejnej strony. Widać, że te słowa stawały się dla niego ważne. Słynne „Totus Tuus” pojawią się na rok przed tym, jak stały się jego mottem biskupim.

Ta praktyka była prawdopodobnie także sposobem modlitwy. Inskrypcji nie widzieli słuchacze wykładów, jedynie on. Jest to niezależna, druga warstwa tekstu. Ten zwyczaj umieszczania aktów strzelistych Wojtyła, później Jan Paweł II, zachował przez całe życie. Zawierały je także wszystkie rękopisy tekstów, które jako papież przekazywał do opracowania do Sekretariatu Stanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem