Reklama

Ozeasz rodzinny i uwspółcześniony

2018-03-21 09:42

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 12/2018, str. III

TD
Ozeasz w KCK, musical o przesłaniu biblijnym, z licznym udziałem młodych aktorów

Widzowie dopisali i oklaskiwali premierowy spektakl musicalu „OZEASZ. Historia niemożliwej rodziny”, czyli uwspółcześnioną historię proroka Ozeasza, przeniesioną przez autorkę scenariusza Zuzannę Ferenc-Warchałowską w dzisiejsze realia. Ozeasz zaistniał w imionach bohaterów i kluczowym przesłaniu spektaklu – najważniejsza jest miłość. I tylko ona się liczy.

„Ozeasz” to druga część trylogii po spektaklu „Rut. Historia niemożliwej miłości”, wystawionym na Dużej Scenie KCK w 2016 r. W przygotowaniu jest „Amos. Historia niemożliwego miasta”.

Jak wyjaśniała przed premierą Zuzanna Ferenc-Warchałowska, wszystko, w jej przypadku, zaczęło się od czytania Biblii, a ściślej od kontaktów z wybitnym kieleckim biblistą śp. ks. prof. Józefem Kudasiewiczem, który „nauczył ją czytać Biblię”. To właśnie Księdzu Profesorowi będzie dedykowana trzecia część powstającej trylogii.

Reklama

Akcja wszystkich trzech części dotyka aktualnych problemów społecznych. Spektakle zapraszają widzów do poszukiwania szczęścia i jego źródeł w życiu osobistym i rodzinnym, przywołując konteksty biblijne.

„Ozeasz” to roztańczone, rozśpiewane widowisko o urzekającej scenografii i wdzięcznej grze aktorów, w zdecydowanej większości amatorów. Biblijna Gomer (prostytutka) w spektaklu jest nieszczęśliwym dzieckiem ojca alkoholika, skazanym na dom dziecka i trudne życiowe wybory.

Autorką scenariusza i tekstów piosenek jest Zuzanna Ferenc– Warchałowska. Reżyserem i zarazem choreografem – Michał Ośka – aktor i tancerz Kieleckiego Teatru Tańca. Muzykę skomponował młody utalentowany kompozytor Wojciech Armata. Przygotowania scenografii podjęła się Jaśmina Parkita, współpracująca z Kieleckim Teatrem Tańca.

Zespół „Ozeasza” to ponad 70 osób z różnym doświadczeniem scenicznym – aktorskim, tanecznym i wokalnym. Zaproszenie do projektu przyjęli zawodowa aktorka – Agata Sobota oraz znany wodzirej Marcin Brodziński, który sprawdził się w roli negatywnego bohatera. Na scenie pojawili się absolwenci i studenci Instytutu Edukacji Muzycznej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, a także kilka formacji tanecznych: STiA „Trzpioty”, „Fame”, „Verso”, „AKT”, a także „Axis” i Grupa „OŚ-ki” z Suchedniowskiego Ośrodka Kultury „Kuźnica”.

Realizacja tego przedsięwzięcia, przygotowywanego stopniowo od ponad pół roku, była możliwa dzięki ludziom dobrej woli, instytucjom i sponsorom. Główny patron przedsięwzięcia to Stowarzyszenie WESOŁA54.

Biblijny Ozeasz

Ozeasz działał w Izraelu, gdzie najprawdopodobniej się urodził i przeżył całe swoje życie. Bibliści umieszczają jego życie w ósmym wieku przed Chr, czyli zanim doszło do zniszczenia Królestwa Izraela. Jest jednym z dwunastu proroków Biblii, znanych jako tzw. „prorocy mniejsi”. Według Talmudu był największym prorokiem swojego pokolenia. Miał dramatycznie trudne życie rodzinne, znajdujące wyraz w jego prorokowaniu. W Księdze Ozeasza odnajdziemy przejawy destrukcji życia społecznego: kradzieże, rozboje, pijaństwo, korupcję (zob. Oz 7).

Ozeasz prorokował w Północnym Królestwie Izraela, od czasu Jeroboama II do okresu na krótko przed zajęciem stolicy Królestwa Izraela – Samarii, i całego państwa przez Asyryjczyków w 722 przed Chr. Ozeasz jest często postrzegany jako „prorok zagłady” (Samaria została zdobyta przez Asyryjczyków, a jej ludność wysiedlono do Mezopotamii i Medii), ale w jego przesłaniu zniszczenia kryje się obietnica odbudowy (Oz 3,5).

Mówi biblista, ks. dr Tomasz Siemieniec: – Patrząc na Księgę Ozeasza całościowo trzeba pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze ważne jest podstawowe przesłanie całej księgi, które można streścić w słowach: „miłosierdzie Boga jest większe niż ludzki grzech”. Temu orędziu podporządkowane jest wszystko w księdze. Ukazując obrazy zniszczenia autor chce nam pokazać, do czego prowadzi zdrada względem Boga i zerwanie z Nim przymierza. Prowadzi to do katastrofy i to nie tylko w wymiarze duchowym, ale także tym ziemskim – stąd obraz zniszczonych miast, zamordowanych mieszkańców (…). Konkluzją jest rozdział 14. Mamy tam obraz odnowionego Izraela, który powraca do Boga. Podobnie jest zresztą z Apokalipsą Janową. Rozdziały 21-22 ukazują nam obraz raju, a więc perspektywę, ku której zmierzamy (...). Pamiętać trzeba, że kara na kartach Biblii zawsze ma wymiar leczniczy. Służy ona temu, by ludzie zapragnęli powrotu do Boga. Bardzo rzadko natomiast mowa jest o karze wiecznej. Mówią o niej teksty ukierunkowane eschatologicznie (czyli mówiące o czasach ostatecznych). Oczywiście pamiętać trzeba o tym, że nawet jeśli wzmianki o karze wiecznej są w Biblii bardzo oszczędne, to jednak ukazana jest ona jako coś rzeczywistego, a nie tylko jako metafora literacka.

Tagi:
misterium

Żywa ikona Męki Jezusa

2018-04-11 14:49

Marianna Mucha
Edycja toruńska 15/2018, str. V

W Wielką Środę w Grębocinie pod Toruniem po raz dziesiąty odbyło się misterium Męki Pańskiej, w którym stu kilkudziesięciu aktorów, z dużą dbałością o autentyzm, inscenizuje ostatnie wydarzenia z życia Jezusa

Wiesław Ochotny
Scena ukrzyżowania

W misterium Męki Pańskiej w Grębocinie brałam udział po raz czwarty, po raz trzeci czynnie, odgrywając jedną z ról. Przygotowanie misterium jest dla mnie ważnym elementem przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy. To takie nietypowe kilkutygodniowe rekolekcje wielkopostne. Czas regularnych spotkań z tekstem Męki Pańskiej, który powtarzany po wielokroć na próbach, wnika w serce, dzięki czemu można głębiej i świadomiej przeżyć wydarzenia Triduum Paschalnego.

Przeżycie

Wiele osób mówi, że udział w misterium to piękne przeżycie. „Przeżycie” to dobre słowo – bo na te dwie godziny stajesz się – zarówno wtedy, gdy jesteś aktorem, jak i wtedy, gdy jesteś widzem – uczestnikiem wydarzeń, które miały miejsce 2000 lat temu. Nie siedzisz na widowni, nie oglądasz tego, co się dzieje z dystansu, ale przechodzisz przez poszczególne wydarzenia Męki razem z Jezusem.

Bierzesz udział w jerozolimskim targu w dniach przed Świętem Paschy. Próbujesz smaku chleba rozmnożonego przez Jezusa, chcesz jak najlepiej usłyszeć Jego słowa. Widzisz, jak uzdrawia niewidomego. Machaniem palmą pozdrawiasz Go, gdy przyjeżdża do miasta na osiołku. Podążasz wraz z tłumem do Ogrodu Oliwnego, widzisz, jak Jezus zostaje pojmany. Opatulasz się chustą, chroniąc się przed zimnem, jak Piotr podchodzisz do ognisk, by się ogrzać. Nagle znajdujesz się w środku tłumu krzyczącego, że skoro Jezus sam nazwał się Synem Bożym, to jest bluźniercą, i trzeba Go zabić. Kogo chcesz uwolnić, gdy Piłat daje tłumowi wybór? Jezusa, w którym przecież nie widzisz winy, czy może złoczyńcę, porywczego Barabasza? Serce mówi, że Jezusa, ale przecież chwilę temu ktoś wręczył ci garść monet po to, abyś ty też domagał się uwolnienia Barabasza… Podążasz za żołnierzami otaczającymi Jezusa niosącego krzyż. Chcesz podejść bliżej, mieć lepszy widok… Ktoś cię popycha, ktoś wrzaśnie coś tuż nad uchem. Krzyczysz? Domagasz się, by szli szybciej, bo tobie też jest już zimno, a w domu czeka ciepła herbata? Może dołączasz do zawodzącego chóru płaczących niewiast. Płaczesz nad Jezusem i Jego cierpieniem, czy raczej nad sobą i swoimi bliskimi? W końcu stajesz się świadkiem ukrzyżowania i śmierci Jezusa. Świadkiem? A może powodem, dla którego On dał się ukrzyżować?

Jak tak można

Jednym z zadań aktorów grających „w tłumie” jest wykrzykiwanie: „Ukrzyżuj Go, to bluźnierca, na śmierć z Nim”. Bardzo często zdarza się, że widzowie rzucają wtedy na nas oburzone spojrzenia. Bo jak tak można? Jak można tak obrażać Pana Jezusa?

No właśnie. Jak można tak Go obrażać? Moim codziennym kłamstwem, obmową, pogardą względem drugiego człowieka, wykorzystywaniem innych. Nie szanując swojego ciała, łakomstwem, nieczystością, pychą, gniewem, lenistwem… Nie pozostaje nic innego, jak za Dobrym Łotrem powtórzyć: „Jezu, zgrzeszyłem…”.

W trakcie modlitwy z aktorami przed misterium bp Wiesław Śmigiel porównał to wydarzenie do pisania ikony, mówiąc, że to nie tylko akt twórczy, ale także głębokie wejście w przedstawianą rzeczywistość – w bliskość z Jezusem w chwilach Jego Męki. Panie Jezu, dziękujemy Ci, że przez udział w misterium możemy być bliżej Ciebie.

W diecezji toruńskiej w kilku miejscach odbywają się misteria Męki Pańskiej oraz inscenizowane Drogi Krzyżowe. W następnym numerze zamieścimy relacje z kolejnych miejscowości

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święta Agnieszka - dziewica i męczennica

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 3/2003

Dzisiaj obchodzimy urodziny (dla nieba) dziewicy, trzeba więc mówić o dziewicach. (...) Urodziny dziewicy - naśladujmy niewinność; urodziny męczennicy - złóżmy ofiary. Niech z podziwem patrzą mężowie, a młodzi niech nie upadają na duchu. Niech się zdumiewają mężatki, a dziewice niech idą w ich ślady. (...) W dwunastym roku życia miała złożyć świadectwo krwi. (...) Ale jak wielka musiała być siła wiary, co nawet w takim wieku znalazła świadectwo...

Fragment przepięknej pochwały jaką św. Agnieszce złożył św. Ambroży w dzień jej dorocznego święta

21 stycznia Kościół katolicki obchodzi liturgiczne wspomnienie św. Agnieszki Rzymskiej - dziewicy i męczennicy. Jej męczeńska śmierć, którą poniosła w wieku 12 lat, musiała być czymś niezwykłym, skoro piszą o niej św. Hieronim, św. Ambroży, św. Damazy, św. Grzegorz I Wielki i wielu, wielu innych. Należała ona też do najbardziej znanych i popularnych świętych w całym Kościele. Jednak mamy bardzo mało danych historycznych o Świętej. Nie znamy nawet dokładnej daty jej męczeństwa oraz rodzaju jej śmierci. Niektóre źródła podają, że śmierć męczeńską poniosła w Rzymie pod koniec III lub na początku IV w., mając zaledwie 12 lat. Swoją śmiercią dała świadectwo nie tylko o wierze, ale i czystości. Tradycja przekazuje nam, że 21 stycznia był jej dniem narodzin dla nieba. Według podania Agnieszka miała ponieść śmierć przy drodze Nomentańskiej. Potwierdzają to badania archeologiczne, gdyż w tym właśnie miejscu znajdował się kiedyś stadion cesarza Domicjana, gdzie mordowano chrześcijan. Na tym miejscu wystawiono też w późniejszym czasie kościół ku czci św. Agnieszki. Na miejscu, gdzie znajdował się jej grób, cesarz Konstantyn Wielki w IV w. wystawił wspaniałą bazylikę.
Artyści przedstawiają św. Agnieszką z barankiem, gdyż łacińskie imię Agnes wywodzi się od łacińskiego wyrazu agnus - baranek. Dlatego powstał piękny zwyczaj, że przy klasztorze, który znajduje się przy bazylice św. Agnieszki, zakonnice pielęgnują baranki, które poświęca się w dzień św. Agnieszki - 21 stycznia. Z ich wełny wyrabiane są paliusze, które Ojciec Święty rozsyła świeżo mianowanym metropolitom Kościoła katolickiego.
Dawniej w Polsce imię św. Agnieszki było bardzo popularne. Także i w literaturze polskiej imię to jest dość często spotykane. Potwierdzają to przysłowia dotyczące dnia jej święta: "Św. Agnieszka puszcza skowronka z mieszka", "Jak św. Agnieszka wypuści śnieg z mieszka, to go nie powstrzyma ani do Franciszka (24 stycznia)", "Agnieszka łaskawa, wkrótce w polu zabawa", "Jeśli na Agnieszkę pochmurno, to o len trudno, a jeśli jasno, to o len ciasno", "Na św. Agnieszkę wychodzi woda na ścieżkę".
Św. Agnieszka jest czczona jako patronka dzieci, panien i ogrodników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Kolędowanie u Jezuitów

2019-01-22 10:54

Jadwiga Kamińska

Rodzina Pospieszalskich zakończyła cykl koncertów „Kolędy u Jezuitów”, które odbywały się pod patronatem abp Grzegorza Rysia – Metropolity Łódzkiego i Grzegorza Schreibera – Marszałka Województwa Łódzkiego. W świątyni pw. Najświętszego Serca Jezusowego wystąpił m.in. Chór Cantus Cordis z Białorusi, Zespół Pieśni i Tańca Śląsk im. Stanisława Hadyny.

Marek Kamiński

Rodzina Pospieszalskich wystąpiła z koncertem kolęd i pastorałek. – Kolędowanie było kawałkiem rzeczywistości w naszej rodzinie. Mama organizowała dla nas teatrzyki, odstawialiśmy jasełka. Najstarszy brat był Józefem, siostra Maryją, ja pastuszkiem, a najmłodsze z rodzeństwa leżało w żłóbeczku – wspomina Jan Pospieszalski.

Marek Kamiński

Narracją w jasełkach były kolędy ułożone od Zwiastowania Anielskiego do pokłonu Trzech Króli. Rodzice zorientowali się, że ich dzieci interesują się instrumentami, muzyką więc zapisali je do szkoły muzycznej. Najmłodszy Mateusz uczył się gry na fortepianie, Marcin i Karol na skrzypcach, Paweł na wiolonczeli a Jan na kontrabasie.

- W pewnym momencie stało się to tak dojrzałe, profesjonalne, że mama zaproponowała nagranie kolęd. Efekt przerósł nasze oczekiwania. Zainteresowała się nami telewizja i nagrała program – mówi Jan Pospieszalski.

Z czasem dorosło drugie pokolenie Pospieszalskich również utalentowane muzycznie.

Obecnie występują w piętnasto osobowym składzie. Granie ich nie nudzi, a każdy koncert to kawałek ich życia. Na scenie pojawia się już trzecie pokolenie: to Józef, Stefania oraz Stasio. Estrada dla wnuków staje się fragmentem ich dzieciństwa.

- Mówi się, że miłość w rodzinie poznaje się najlepiej przy podziale spadku. Rodzice nie zostawili nam wielu dóbr materialnych, ale zostawili depozyt wiary, depozyt szacunku do polskiej kultury i wykształcenie muzyczne, byśmy potrafili te talenty pomnażać – opowiada Pan Jan. To co robimy na scenie ma charakter rodzinnej przygody ukierunkowanej na wspólną modlitwę, przeżywanie też tajemnicy Wcielenia Bożego w perspektywie wiary.

- Kolędowanie w gronie to przedłużenie świąt. Otaczam się najbliższymi, z którymi uwielbiam spędzać czas. U mnie co roku odbywa się wigilia. Zrobiłem specjalnie taki duży stół, żeby wszyscy się zmieścili. Wciągamy w to nasze wnuki z synowymi, z zięciami, żeby przedłużyć integrację rodziny – powiedział Mateusz Pospieszalski.

Koncert Rodziny Pospieszalskich był okazją do wspólnego kolędowania. Radość i spontaniczność muzykowania udzieliła się zebranej publiczności, wypełniającej po brzegi kościół. Owacje na stojąco to nagroda i podziękowanie artystom za wspaniałe występy.

Organizatorem koncertów „Kolędy u Jezuitów” było Stowarzyszenie Słowo i Muzyka u Jezuitów oraz parafia pw. Najświętszego Imienia Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem