Reklama

Europa Zachodnia Łacińska - Europa paradoksów

2018-03-14 11:03

Krystyna Czuba
Niedziela Ogólnopolska 11/2018, str. 26-27

Graziako

Europa jest pojęciem geograficznym, tworzy ją wiele narodów i państw. Jest ukształtowana przez kulturę i historię. Składa się z dwóch cywilizacji i dwóch tradycji – zachodniej i wschodniej. Historia Europy Zachodniej rozpoczęła się od Imperium Rzymskiego

W V wieku zaczęły się migracje ludów, najazdy barbarzyńców. Kultura rzymska traciła rozmach, następował upadek moralny. Papież Leon Wielki pod patronatem Rzymu niejako scalił Europę Zachodnią. Wprost wierzył, że św. Piotr uratował Rzym. Wiek VII to najazdy Arabów. Kościół ratował wówczas także kulturę i wiarę. Europę nazwano „Res Publica Christiana”. Wiek X – Otton III odnowił koncepcję Cesarstwa Rzymskiego. Zwornikiem przemian był też papież Sylwester II.

Europa Środkowa miała być zorganizowana przez dwa nowe królestwa z własnymi Kościołami: Polskę i Węgry. Jan Paweł II Wielki podobnie jak Leon Wielki miał mocną chrześcijańską koncepcję Europy. Była to wspólnota wiary i myśli intelektualnej. Jego zdaniem, Europa – jako wspólnota – została ukształtowana i była utrzymywana przez Kościół i uniwersytety. Świadomość europejska była związana z warstwą elity intelektualnej Kościoła rzymskiego.

Ważnym elementem tworzącym wspólnotę była łacina – jako zwornik i pośrednik w kontaktach intelektualnych. Dopiero w XVIII wieku wyparł ją język francuski, a w naszych czasach ustępuje pola angielskiemu.

Reklama

W ikonografii Europę przedstawiano jako niewiastę w pancerzu z koroną i berłem, niekiedy z krzyżem w ręku. Inne kontynenty przedstawiano skromniej, bez chwały.

Europa – mistrzyni wszystkich kontynentów

Jan Paweł II nie używał wprost takiego sformułowania, ale jego wypowiedzi tego dotyczą. I nie jest to przypadkowe ani snobistyczne. Z Europy wyszły wszystkie kierunki filozoficzne, teologiczne czy artystyczne. To właśnie w Europie narodziła się metodologia wiedzy: logiki, zasad empiryzmu i poszukiwania istoty zjawisk. Realizm europejski polega na tworzeniu narzędzi poznawania, wprowadził pojęcia, teorię i paradygmaty.

W czasach kształtowania się kultury europejskiej wędrowano i pielgrzymowano przez Europę. Czynili tak książęta, kupcy, pielgrzymi, uczeni, mistycy, artyści. Kultura była niesiona przez Europę. Nieśli ją uczeni i święci. Uczeni doskonalili myślenie, wiedzę. Święci i mistycy ukazywali sens życia i moc ducha, nieśli chrześcijańską nadzieję w miejsce fatalizmu i determinizmu.

W ten sposób dojrzewała kultura, która stawała się wzorem i drogowskazem życia społecznego. To chrześcijańskie myślenie europejskie ukazywało człowiekowi sens jego życia i dawało mu nadzieję.

To w Europie Zachodniej zrodziła się cywilizacja oparta na prawie i godności osoby ludzkiej. Wiara w Chrystusa stała się orientacją życia chrześcijan. Niezbywalnym dziedzictwem Europy pozostaje duch humanizmu, którego najpełniej uczy Chrystus.

Europa pracy

Powstała z inspiracji św. Benedykta i jego uczniów. O nich Paweł VI powiedział, że „nieśli jednocześnie Krzyż, księgę i pług”. Wychowanie benedyktyńskie dało ludziom formację europejską. „Europa pracy” przez poszukiwania naukowe i techniczne rozwinęła się w różne cywilizacje. W XIX wieku Kościół stanął wobec wyzwania ewangelizacji społeczeństwa przemysłowego. Dostrzegł to Leon XIII i ogłosił encyklikę „Rerum novarum”. Jan Paweł II był kontynuatorem jego myśli w wielu dokumentach, zwłaszcza w „Laborem exercens”. Do ludzi pracy w Rzymie powiedział: „Miejcie odwagę dawać świadectwo podwójnego wymiaru naszej egzystencji – jako ludzie pracy i jako chrześcijanie. Wzbogacające każdą formę solidarności duchem wspólnoty chrześcijańskiej. Głoście Imię Chrystusa, cieśli (por. Mk 6, 3), Syna Bożego, Tego, który prawdziwie wyzwala od wszelkiego zła, jakie krępuje człowieka i mu zagraża”. Mówił, że podstawą dla postępu jest poszanowanie duchowości.

Europa tragedii poszczególnych narodów i państw

Jan Paweł II tak określił Europę. Widział ją jako odbicie paradoksów tkwiących w człowieku. Z jednej strony możliwości intelektualne, a z drugiej – rządza władzy i pragnienie zysku. Pragnienie doskonałości moralnej i wynaturzenia poniżające człowieka.

Papież Polak przypomniał, że Europa przyczyniła się także do wielu niebezpieczeństw, nieszczęść na świecie. Państwa walczyły między sobą. Podjęte zostały wyprawy krzyżowe, które przyniosły wiele krzywd. Państwa europejskie były przyczyną i narzędziem kolonizacji innych narodów świata. W Europie rozpoczęły się dwie wojny światowe, które wielu narodom przyniosły wielkie cierpienia. Wciąż nieobliczone, a nawet trudne do obliczenia są straty ludzkie i zniszczenia w Polsce. To wojny, które napełniły trwogą całą ludzkość. II wojna światowa miała za cel m.in. programową zagładę Żydów i Cyganów. Z Europy rozszerzyły się na świat ideologie niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu, które doprowadziły do katastrofalnych skutków w Europie i w świecie.

A jednocześnie chrześcijańskie rozumienie człowieka ukształtowało europejską tradycję praw człowieka, które znalazły swój wyraz w nowożytnych konstytucjach i deklaracjach praw człowieka ONZ i Rady Europy. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 r. jest kluczowa dla prawa stanowionego, bo jest odniesieniem do prawa naturalnego.

Po raz pierwszy w dziejach ludzkość zadeklarowała, że prawa ludzkie są powszechne, nieutracalne, zawsze obowiązujące. Jan Paweł II wielokrotnie odwoływał się do tej deklaracji. Czuł się bardzo związany z dziedzictwem europejskim. Widział kryzys Europy, który wywodził się z niej samej. Kryzys jest wielowymiarowy. Charakteryzuje się upadkiem wartości i przekształceniem różnorodności kulturowej w kulturowy relatywizm. We wszystkim decydują nie wartości, ale skuteczność praktyki i korzyści materialne.

„Człowiek zapomniał o swojej przemijalności i potrzebie transcendencji”. Liczy się „tu i teraz”.

Jan Paweł II dostrzegał postępującą laicyzację i komercjalizację życia społecznego. Można powiedzieć, że po latach wysiłku tego papieża i po jego odejściu do Boga kultura Europy Zachodniej stanowi zgliszcza kultury chrześcijańskiej: odrzucona wiara w wielu narodach i społeczeństwach, zburzony świat wartości, odrzucone pojęcie rodziny, zburzone świątynie, odejście od rozumu, który rozpoznawał prawdę i kształtował oblicze kultury. Często nam, Polakom, cudzoziemcy mówią, że jesteśmy „wyspą chrześcijańską w Europie”. I jest to prawda. Prawda, która zobowiązuje nie tylko do czuwania, trwania, ale też do mocnego, głośnego świadectwa. Do wołania ze św. Janem Pawłem II: „(...) kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości. Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swe początki. Tchnij życie w swe korzenie. Tchnij życie w autentyczne wartości, które sprawiły, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna”.

Tagi:
Europa Christi

Zbudować nowy dom dla Europy

2018-06-19 11:34

Ks. Piotr Rutkowski
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 23

Homilia wygłoszona przez św. Jana Pawła II w Gnieźnie 3 czerwca 1997 r., podczas 6. podróży apostolskiej do Polski, nosi tytuł: „Tylko z Chrystusem można zbudować nowy dom dla Europy”

Archiwum Klubu „Europa Christi”
Członkowie Klubu „Europa Christi”, który powstał w Praszce, w archidiecezji częstochowskiej

Ojciec Święty powiedział w Gnieźnie, że Kościół w Polsce może ofiarować jednoczącej się Europie swoje przywiązanie do wiary, swój natchniony religijnością obyczaj, duszpasterski wysiłek biskupów i kapłanów i zapewne wiele jeszcze innych wartości, dzięki którym Europa mogłaby stanowić organizm pulsujący nie tylko wysokim poziomem ekonomicznym, ale także głębią życia duchowego. Z kolei w Legnicy podczas tej samej pielgrzymki Jan Paweł II podkreślił, że Polska może wnieść nową dynamikę i własny niepowtarzalny wkład w dzieło nowej ewangelizacji Europy, ale wszystko będzie zależało od naszego wolnego wyboru. Zapytał wtedy wprost: „Jaką drogą pójdziemy w trzecie tysiąclecie?”. I odpowiedział słowami Starego Testamentu: „Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście” (Pwt 30, 15). Wybór należy do nas. „Ten wybór – podkreślił Papież Polak – dokonuje się w sercu, w sumieniu każdego człowieka, ale nie pozostaje on bez wpływu również na życie społeczności – narodu”. A także Europy. Dziś z wielkim drżeniem serca odczytujemy te słowa i chcemy podjąć to wyzwanie św. Jana Pawła II jako ludzie tworzący świat trzeciego tysiąclecia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: drzewo dębu i życzenia dla archidiecezji na jubileusz 1050-lecia

2018-06-23 18:41

msz / Poznań (KAI)

Baner z życzeniami dla archidiecezji i ziemia w woreczkach przywieziona z wszystkich parafii – to dary, które towarzyszyły podczas drugiego dnia obchodów jubileuszu 1050-lecia najstarszego biskupstwa na ziemiach polskich. Jubileuszowe drzewko zostało postawione przed ołtarzem na placu katedralnym.

Monika Mężyńska / pl.wikipedia.org

Na pamiątkę obchodów jubileuszu 1050 lat biskupstwa w Poznaniu w ziemi z wszystkich 413 parafii na Ostrowie Tumskim zostanie zasadzony dąb. Ziemię w woreczkach przywieźli przedstawiciele parafii archidiecezji.

Chętni mogli też napisać życzenia dla archidiecezji na banerze zawieszonym przy katedrze.

Obchody jubileuszowe odbywają się pod hasłem „Poznań. Chrystus i my”. Ich celem jest ukazanie natury i misji Kościoła, lepsze poznanie jego historii i zaangażowanie wiernych w działalność ewangelizacyjną. 

Biskupstwo poznańskie powstało w 968 r. i do roku 1000 obejmowało całe państwo polskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Tato - ten, który steruje łodzią

2018-06-23 22:25

Agnieszka Bugała

Jeśli rodzina jest wielkim statkiem płynącym po wzburzonym morzu - ojciec stoi na mostku i trzyma ster. Nie może z niego schodzić wtedy, gdy okręt wykonuje najtrudniejszy manewr, skręt w zupełnie nowym kierunku. To on, kapitan, zna współrzędne, zagrożenia i cel wyprawy. Jeśli nie zna - naraża rodzinę na to, że ta utknie na mieliźnie albo roztrzaska się o skały.

Marta Sadownik

Są sprawy ważniejsze niż Himalaje

Monika od pięciu lat jest żoną. Zaraz po studiach zaczęła pracę, nieźle zarabia. Jej mąż Jacek, uznany fotograf, wciąż w rozjazdach. Chcieliby mieć dziecko, ale przyznają, że to by mogło zmienić ich dotychczasowy tryb życia. Dlatego czekają. Może za dwa, trzy lata? Muszą to zaplanować. Tomek z Asią zdecydowali się na dziecko trzy lata po ślubie. Ona na jakiś czas zrezygnowała z pracy, jest w domu. Ponieważ mieszkają z rodzicami, jej mama aktywnie uczestniczy w zajmowaniu się dzieckiem. To sprawia, że Tomek przestał się angażować w pomoc przy córce. Wycofał się na bezpieczną, jak mówi, dla mężczyzny pozycję - fotel przed telewizorem. Pierwszy z nich nie chce zrezygnować z tego, co robi teraz ani podjąć wyzwania. Drugi podjął, ale szybko pozwolił, aby za sterem stanęła żona i teściowa. Obydwaj panowie nie słyszeli o wietrze w żaglach, który niesie statek, ani o smaku przygód, jakie wynikają z bycia tatą.

„Są sprawy ważniejsze niż Himalaje” - pisał w książce pt. „Mój pionowy świat” Jerzy Kukuczka. „15 grudnia odleciała pierwsza grupa. Beze mnie. Są sprawy ważniejsze niż Himalaje. Najważniejsze. W sylwestra urodził nam się syn. Daliśmy mu na imię Maciek”.

Smutny raport o współczesnych sternikach

Kobieta staje z drżeniem przed mężem, który boi się zostać tatą, i pokazuje ciążowy test. Dla młodych małżeństw to często trudna próba miłości. Dla kobiety reakcja męża decyduje o sposobie przeżywania ciąży. Mężczyzna, oświadczając się kobiecie, biorąc ślub, musi wiedzieć, czy chce mieć dziecko i co robić, gdy zostanie ono poczęte, a później narodzi się. To jest dowód na jego odpowiedzialność za okręt, którym wypłynął.

Ojcem nie jest mężczyzna tylko wtedy, gdy podejmuje inicjatywę powołania nowego życia. On musi kontynuować to dawanie życia swemu dziecku dzień po dniu. Gdy da życie ciału, musi potem obudzić inteligencję, serce i sumienie dziecka. To długi proces, a podtrzymując nasze obrazowanie o statku i kapitanie, to po prostu bardzo długi rejs. Ojciec, jako kapitan okrętu, musi sobie z tego zdawać sprawę.

Dwa marzenia przyszłych rodziców

Większość mężczyzn wyobraża sobie ojcostwo jako czas górskich wypraw, jazdy na rowerze, długich dystansów w basenie, meczów piłki nożnej, wędkowania. Wyobrażają sobie syna, którego będą mogli uczyć, któremu będą mogli przekazywać swoją wiedzę. Bo mężczyzna dojrzały chce dzielić z dziećmi swój męski świat - pasje, zadania, trudne do zdobycia szczyty, wiedzę. Kobieta, gdy myśli o dziecku, koncentruje się raczej na jego bezradności, maleńkości i swoją rolę widzi jako ta, która osłania, zabezpiecza, pomaga. Nie naraża na ryzyko i wyzwania. Chce ukryć, zatrzymać.

Chodź, zbudujemy most

Dojrzały mężczyzna, świadomy własnej tożsamości, będzie dążył do wyprowadzenia dziecka na zewnątrz domu, własnych słabości i wreszcie rodziny. Do pokonywania przeszkód i trudności. Poda rękę i pozwoli wyruszyć własną drogą. Przyjdzie przecież dzień, że dziecko zechce opuścić łódź i wsiąść na własną. Ojciec musi być tym, który pomaga dorastać do tej chwili. Więcej - on wie, że ta chwila jest już zaplanowana w przyszłości, a jego rola to uformowanie nowego sternika - jeśli to syn, albo towarzyszki sternika - jeśli to córka. Świadomość obojga - mamy i taty - musi być na tyle duża, aby matka nie zabraniała ojcu na męski sposób realizowania rodzicielstwa. Koniecznie muszą się uzupełniać, jednak nie mogą myśleć, że są w stanie zastąpić siebie w pełnieniu tych ról. Ojciec uczy dzieci świata mężczyzn - tych, którzy bronią słabszych i pokrzywdzonych, walczą o uczciwość i sprawiedliwość, dbają o ekonomiczne zaplecze rodziny. Kochają wiernie i decyzyjnie - bez odwołania miłości pod wpływem nabrzmiałych do granic emocji.

Sternik musi czasem zmienić kurs, aby ocalić okręt przed katastrofą, ale nie rezygnuje z celu wyprawy. Dla katolickich rodzin tym celem musi być życie wieczne, wszystko inne - zaszczyty, tytuły, pieniądze - nie ma sensu.

Nie mów, co robić, po prostu rób to, co dobre

Ale jak być ojcem, który wychowuje? Dzieci nie lubią długich kazań. Ani małe, ani starsze. Wyłączają swoją uwagę, a ojcowie często złoszczą się i skarżą, mówiąc: „Mój syn mnie nie słucha, córka ma mnie za nic”. Ważna informacja dla każdego taty: ojciec nie przekazuje systemu wartości, wygłaszając długie przemowy przy kuchennym stole lub w trakcie jazdy samochodem. On na co dzień stara się żyć w taki sposób, aby dzieci bez nudnych kazań wiedziały, co powinny robić. Jan Paweł II często w swych opowieściach wracał do obrazka zapamiętanego z dzieciństwa: tato, wdowiec, modlący się na kolanach przy łóżku. Nie musiał pan Wojtyła mówić potem: „Módl się, Karol, tak trzeba”. Syn widział i dowiadywał się w najlepszy ze sposobów: „Skoro mój tata tak robi, to widocznie jest to dobre”.

Jeśli tato krzyczy na mamę i mówi o niej, używając obraźliwych słów, na nic zdadzą się wzniosłe przemowy o szacunku dla kobiet. Jeśli tato jest właścicielem firmy i nie wynagradza uczciwie swych pracowników - na nic puste frazesy o uczciwości. Jeśli tato głosił szczytne, antykomunistyczne idee, a po latach okazało się, że jednak należał do PZPR, trudno, by dziecko nie poczuło się oszukane. Jeśli niedzielne przedpołudnie to dla ojca czas wypadu na ryby, nie można się dziwić, że dziecko nie chce chodzić do kościoła. Dziecko wie, czym i w jaki sposób żyją jego rodzice, szybko odkrywa podwójność.

Tato nie może karać milczeniem

To, co ważne dla ojców, gdy dzieci nie są posłuszne, to nie próbować się na nie obrażać. Manifestowanie swojej rodzicielskiej władzy, obnoszenie się ze zranioną dumą rodzica - ostentacyjne milczenie, które trwa czasem kilka dni, nie zmieniają naszych dzieci. Rodzą wyolbrzymione poczucie winy i nie uczą rozwiązywania konfliktów. Pokazują postawę egoisty: „Nie robisz, jak ja chcę, to się obrażam”. Jakie będzie małżeństwo dziecka, które wkroczy w dorosłość z takim bagażem doświadczeń? Już dziś rokuje ciche dni z żoną i dąsy, zamiast rzeczowej rozmowy. Tato musi nauczyć siebie, a potem swoje dziecko rozmawiać o sytuacjach trudnych, o rozczarowaniach. Męskim językiem, innym niż ten, którego w takich rozmowach używa mama, ale to jego obowiązek. Nie wystarczy, że nauczymy dziecko mówić „dzień dobry” niemiłym sąsiadom, ono musi przede wszystkim umieć stawić czoła trudnościom.

Tym, którzy czekają na dziecko

Jeśli przyjąć, że dzień narodzin dziecka jest linią startu dla rodzicielstwa, to kobieta bierze przed startem dłuższy rozbieg. Ma dziewięć miesięcy na to, aby w dniu przyjścia na świat dziecka być dobrze przygotowaną. Jest sam na sam z maleństwem. Dzielą tlen, pokarm, krew, przestrzeń. Nie ma fizycznego zespolenia większego niż to. Mężczyzna - mąż, ojciec dziecka - jest w innej sytuacji, ale powinien, podejmując świadomy wysiłek, wykorzystać czas ciąży najlepiej jak to możliwe. Nie może być zaskoczony.

Nasza miłość zaprasza tu dziecko...

Ktoś pięknie powiedział, że już w oczach żony wita się dziecko, które pocznie się z miłości. W to zdanie wpisuje się wdzięczność żonie za trud dziewięciu miesięcy, ale też świadoma zgoda na to, aby ta właśnie kobieta była matką moich dzieci. Nie inna, nie przypadkowa. Właśnie ta. Zresztą, choć innym językiem, ale taką właśnie zgodę wyrażają małżonkowie słowami przysięgi małżeńskiej: deklarują, że przyjmą potomstwo, jakim Bóg ich obdarzy. Ta przysięga zobowiązuje również do tego, aby od początku mężczyzna podejmował konkretne kroki w przygotowywaniu siebie do bycia ojcem. Jeśli rany wyniesione z domu w relacji z własnym ojcem są zbyt głębokie, jeśli nie ma wzorców - może się okazać, że trudno podjąć ten wysiłek. Ale nie trzeba się bać. Instynkt ojcowski budzi się powoli, a Bóg, którego małżonkowie zapraszają do swojej miłości przez sakrament, pomaga w stawaniu się tatą. On, który pierwszy jest Ojcem, może pomóc w tym trudnym rejsie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem