Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

W służbie Ewangelii

2018-03-07 11:22

ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 10/2018, str. VI

G. Kowalski, S. Wywioł
Grupa Ukrzyżowania z parafii pw. św. Mateusza Apostoła w Czeladzi. XIII stacja Drogi Krzyżowej z Bazyliki NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej

Choć chrześcijaństwo jest religią „Słowa” Bożego: Słowa nie spisanego, lecz Słowa Wcielonego i żywego, to jednak wielką rolę odgrywa obraz. Doskonale rozumieli to ludzie, którzy na przestrzeni wieków wykorzystali sztukę sakralną do głoszenia Ewangelii. Już papież św. Grzegorz Wielki (590-604), w liście do biskupa Marsylii Serenusa, pisał: „Obraz jest bowiem tym dla ludzi prostych, czym pismo dla umiejących czytać, ponieważ ci, którzy pisma nie znają, w obrazie widzą i odczytują wzór, jaki powinni naśladować. Toteż obrazy istnieją przede wszystkim dla pouczenia ludu. Obraz jest w tym celu wystawiony w kościele, aby ci, co nie umieją czytać, przynajmniej patrząc na ściany, czytali na nich to, czego nie mogą czytać w książkach”. Tak też jest i dziś. Szczególnie w okresie Wielkiego Postu sztuka pasyjna przemawia dogłębnie do naszych serc. Przedstawienia krzyża, śmierci Chrystusa, Drogi Krzyżowej możemy zobaczyć w każdej świątyni. Pełnią one nie tylko rolę dekoracyjną, ale są przekaźnikami wiedzy o tym, co się dokonało i wiary, by pobudzić nas do większej miłości Boga.

Śmierć Krzyżowa

W kulturze i powszechnej świadomości człowieka krzyż funkcjonuje jako coś zwyczajnego i naturalnego. Towarzyszy życiu człowieka od narodzin do śmierci. Spotykamy go przy ruchliwych ulicach, wiejskich drogach i miejskich osiedlach. Wieńczy wieże kościołów, upamiętnia miejsca uświęcone ważnym wydarzeniem lub męczeńską śmiercią. Jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie znakiem, który wśród symboli chrześcijańskich zajmuje naczelne miejsce. Jednakże nie zawsze tak było. Krzyż jako przedmiot najokrutniejszej tortury był przede wszystkim symbolem grozy i najwyższej pogardy. Stosowano go jako metodę egzekucji – krzyżowania skazańców. Ukrzyżowanie było najbardziej okrutną i haniebną karą znaną w starożytnym Wschodzie, m. in. w Persji, Babilonie i Asyrii. Warte uwagi jest wydarzenie, które miało miejsce w 519 r. przed Chrystusem, kiedy Dariusz I, król Persji, rozkazał ukrzyżować w Babilonie trzy tysiące swoich politycznych oponentów. Z relacji Józefa Flawiusza dowiadujemy się natomiast, że w 88 r. przed Chrystusem Aleksander Janneusz, żydowski król i arcykapłan, polecił ukrzyżować ośmiuset faryzeuszy. Z tego wynika, że karę taką wymierzano tylko niewolnikom, buntownikom i przestępcom, a nigdy obywatelom rzymskim. Zgodnie z przepisem prawa Starego Testamentu (Wj 19,13; Pwt 13,10; Kpł 20, 1-2; Dz 7,59; 14,19) karą śmierci było kamienowanie, czego przykładem jest m.in. historia św. Szczepana. W imperium rzymskim karę tę zniósł Konstantyn Wielki.

Męka i śmierć Chrystusa, dokonane na drzewie krzyża, przepowiadane były już przez proroków Starego Testamentu. Jak podają ewangeliści, Jezus został ukrzyżowany na Golgocie, zwanej „Miejscem Czaszki”. Przed śmiercią, która nastąpiła o godzinie trzeciej, dawano Mu pić wino zaprawione mirrą. Żołnierze rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. Do krzyża przywieszono napis w języku hebrajskim, łacińskim i greckim, który podawał Jego winy. Razem z Nim ukrzyżowano dwóch złoczyńców: jednego po prawej, drugiego po lewej stronie Jezusa.

Reklama

Ikonografia krzyża i ukrzyżowania od pierwszych wieków chrześcijaństwa ulegała licznym zmianom. Z pierwszych wieków po Chrystusie nie zachowały się żadne przedstawienia. Przyczyną tego był po części fakt, że ukrzyżowanie na obszarze wpływów rzymskich uważane było za haniebny rodzaj śmierci. Innym powodem było to, że dla wczesnego chrześcijaństwa mniejsze znaczenie miała śmierć Jezusa, a o wiele większe Jego Zmartwychwstanie. Z wizji Konstantyna Wielkiego zaczerpnięte są słowa dotyczące krzyża: „Pod tym znakiem zwyciężysz” (In hoc signo vinces). Podanie mówi, że Konstantyn, prosząc o pomoc w zdobyciu tronu cesarstwa rzymskiego, zobaczył we śnie znak krzyża i tajemniczy napis. Choć nie był chrześcijaninem, prosił on Boga o pomoc w pokonaniu przeciwnika Maksencjusza. Zwycięska dla Konstantyna bitwa rozegrała się w 312 r. w północnej części Rzymu, przy Moście Mulwijskim. Źródła potwierdzają, że jego żołnierze ruszyli do walki, mając tarcze opatrzone „niebiańskim znakiem Bożym” (monogramem chi–rho). Tworzyły go dwie splecione greckie litery: chi (X) oraz rho (P). Od tego momentu Konstantyn stał się „poddanym krzyża”. Gdy został cesarzem rzymskim, krzyże pojawiły się na tarczach i sztandarach jego wojska. Czternaście lat później jego matka, św. Helena, odnalazła w Jerozolimie krzyż, na którym umarł Jezus Chrystus. Znalezisko podzielono i rozesłano jako relikwie na cały chrześcijański świat.

Wizerunek krzyża widnieje w każdym kościele. W diecezji sosnowieckiej do najstarszych zaliczyć można m.in. krzyż gwarków olkuskich z XVII wieku z bazyliki św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu. Także pełnoplastyczne figury Jezusa na krzyżu, Maryi i św. Jana umieszczano w kościołach na poziomej belce łuku tęczowego. Przykładem mogą być, m.in. kościół pw. Macierzyństwa NMP w Bolesławiu, kościół pw. św. Katarzyny w Będzinie-Grodźcu, kościół św. Marii Magdaleny w Gołaczewach, olkuska bazylika św. Andrzeja Apostoła, kościół kolegiacki św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Pilicy oraz kościół pw. św. Katarzyny w Wolbromiu. Ciekawą współczesną grupę ukrzyżowania zobaczyć można w kościele parafialnym pw. św. Mateusza Apostoła w Czeladzi, autorstwa Jacka Pilcha i Bogdana Czeska.

Droga Krzyża

Początek dziejów nabożeństwa Drogi Krzyżowej, w dzisiejszym znaczeniu, datować można od czasów, gdy do Palestyny dotarli krzyżowcy. Dzięki wyprawom krzyżowym, których celem było odzyskanie miejsc cennych dla chrześcijaństwa, powstały warunki, aby poznać i nawiedzić miejsca związane z życiem, męką i śmiercią Jezusa. Miejsca te były oznaczone znakami na kamieniach lub kolumnami z wyrytymi scenami z Męki Pańskiej. Na ten temat mówi przekaz historyczny z 1187 r., który wymienia 4 punkty: pretorium, odpoczynek Jezusa, spotkanie z Szymonem Cyrenejczykiem i bramę boleści. Trasę tę nazywano „drogą świętą” („via sacra”). Jej dopełnieniem były procesje ze świecami i pieśniami, połączone z rozważaniem najbardziej dramatycznych scen z męki Jezusa.

Jako pierwszy o 14 miejscach pamiątkowych zwanych „stacjami” wspomniał angielski pisarz Wiliam Wey, który odbył dwie pielgrzymki do Jerozolimy, w 1458 i 1472 r. Obecną liczbę i porządek stacji badacze wiążą z osobą karmelity Jana Pascha, żyjącego w XVI wieku, który po nawiedzeniu Jerozolimy wprowadził nabożeństwo 14 stacji Drogi Krzyżowej w Lowanium. Szczególną rolę w upowszechnianiu tego nabożeństwa odegrał św. Leonard z Porto, żyjący w XVIII wieku, który nakłonił papieża Benedykta XIV do urządzenia Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum (1750 r.), gdzie odtąd aż do 1870 r. odprawiana ona była w każdy piątek. Po likwidacji Państwa Kościelnego tradycja ta została przerwana i wznowiona w 1964 r. przez papieża Pawła VI.

W Polsce nabożeństwo Drogi Krzyżowej wyodrębniło się w XVI wieku. Początkowo przyjęło formę nabożeństwa do dróg Chrystusa, a ich liczba była sprawą otwartą, czego dowodem są zachowane modlitewniki. Początkowo 14 stacji pojawiło się w kościołach franciszkańskich, a po 1871 r., kiedy papież Pius IX zezwolił na ich erygowanie, nabożeństwo to zaczęło występować powszechnie. W 1741 r. papież Benedykt XIV w swym breve „Cum tanta” zalecał odprawianie Drogi Krzyżowej jako skutecznego nabożeństwa, które „nawraca grzeszników, rozbudza gorliwość u ludzi religijnie obojętnych i uświęca sprawiedliwych”.

Drogę Krzyżową spotykamy w każdym kościele, kaplicy, wokół świątyń i w plenerze. Do najciekawszych współczesnych realizacji zaliczyć można wykonaną przez Józefa Furdynę w parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Sosnowcu, przez Czesława Dźwigaja w parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Dąbrowie Górniczej oraz przez Zofię i Stanisława Wywiołów w parafii Dobrego Pasterza w Olkuszu i Bazylice NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej.

Tagi:
Droga Krzyżowa

Siewierska Droga na Golgotę

2018-04-11 14:49

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 15/2018, str. VI

Już po raz trzeci w swojej historii parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu podjęła się wielkiego trudu przedstawienia na żywo treści wydarzeń zamkniętych w 14. stacjach Drogi Krzyżowej Jezusa. Fenomenem misterium jest to, że odtwórcami wszystkich ról są mieszkańcy Siewierza

Emilia Lorek
Spotkanie z niewiastami

To grono 110 osób odtwarzających ewangeliczne sceny. Obok Jezusa i Jego Matki byli oczywiście Maria Magdalena, Józef z Arymatei, Prorok Nikodem, w którego wcielił się emerytowany proboszcz parafii ks. kan. Emil Ilków, uczeń Jan, dwóch łotrów, arcykapłani, faryzeusze, Żydzi, Piłat i jego żona Klaudia, niewiasty jerozolimskie, siepacze, żołnierze, chórzyści, którzy zapewnili tło muzyczne, a także narratorzy. Ten zakrojony na szeroką skalę spektakl odbył się w naturalnej scenerii. Pielgrzymi, idąc za Chrystusem, przebyli drogę od parafialnego kościoła, stanowiącego pretorium Piłata aż na Golgotę, czyli na Górki Rejętowskie. Trasa wynosiła tyle, ile rzeczywista Droga Krzyżowa, tzn. równy 1 km. Blisko 3-godzinne plenerowe Misterium Męki Pańskiej odbyło się w Wielki Piątek o godz. 15.00. Ciężar zorganizowania Drogi Krzyżowej podjęło wielu parafian, którzy całym sercem, oddaniem i poświęceniem zapragnęli ofiarować go wraz z modlitwami. Reżyserem widowiska i autorką scenariusza była p. Irena Świertok-Kmiecikowa.

W niezwykłym czasie z niezwykłym Świętym

Misterium odbyło się w niezwykłym czasie – 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Warto zaznaczyć, że parafianom podczas całego Wielkiego Postu towarzyszył św. o. Pio, którego myśli stały się podstawą ku temu, by wzmocnić wiarę i wrażliwość na Ewangelię. To właśnie tego Świętego z Pietrelciny Chrystus zaprosił słowami: „Weź udział w mojej męce…” A słowa Jezusa przekazane przez o. Pio spowodowały, że mieszkańcy Siewierza i okolic tak licznie wzięli udział w tegorocznym Misterium Męki Chrystusa. Nie ulega wątpliwości, że Wielki Post z Drogą Krzyżową pomógł w wewnętrznym duchowym nawróceniu, duchowym zmartwychwstaniu – podobnie jak 100 lat temu odrodziła się i zmartwychwstała nasza Ojczyzna.

Misterium Męki Pańskiej

Droga na Golgotę przebiegała tak, jak ukazuje ją Ewangelia. Przeżyliśmy wszystkie sceny, wszystkie momenty i spotkania Chrystusa podczas Drogi Krzyżowej, wszystkie upadki, całą Mękę Jezusa krok po kroku aż po ukrzyżowanie, śmierć, złożenie w grobie i zmartwychwstanie. Nie zabrakło zjawiskowych efektów specjalnych, modlitwy, rozważań i śpiewu. Każdej stacji towarzyszyła krótka tzw. stop-klatka, podczas której postaci zatrzymywały się jakby w bezruchu. W tym czasie prowadzone były krótkie rozważania danej stacji połączone z modlitwą. Przedłużeniem Męki Pańskiej była Godzina Święta w parafialnym kościele, która odbyła się w Wielki Piątek a rozważania przy grobie Chrystusa prowadziła parafialna młodzież – uczniowie, studenci i młodzież pracująca. Piękna scena dotycząca Zmartwychwstania została ukazana podczas Rezurekcji. Po Mszy św. do wyciemnionego kościoła weszły trzy Marie z lampkami oliwnymi, podeszły do pustego grobu i dowiedziały się od anioła, że Jezusa już tutaj nie ma. Poinformował je, by podążyły do Galilei. Następnie do kościoła ze sztandarem wszedł Chrystus – zwycięzca śmierci, piekła i szatana i po słowach: „Pokój wam!” przybliżył obecnym swoje zwycięstwo nad śmiercią, zapraszając wiernych do procesji rezurekcyjnej.

Na pierwszym i drugim planie

Wszyscy występujący bardzo przeżyli swoje role. Prawie cały zespół z ubiegłych lat wziął udział w tegorocznej Drodze Krzyżowej. Pojawili się także nowi aktorzy. Obok aktorów był także tzw. „drugi plan”. To ponad 40 osób, które wspierały całe trudne logistycznie przedsięwzięcie (nagłośnienie, obsługa prądu, platformy). Nastroje i motywacje w zespole aktorów były ogromne, bo przecież każdy z nas, idąc na Drogę Krzyżową, przychodzi jako pielgrzym, z osobistymi prośbami, podziękowaniami, z modlitwą. – Jestem wzruszona postawą wszystkich artystów – amatorów, a szczególnie tych, którzy podjęli się najtrudniejszych ról. Są to ukrzyżowani Jezus i łotrzy. Gratuluję zaangażowania i wyrażenia osobistych emocji (mimo wewnętrznych oporów) brutalnym żołnierzom i ich dowódcy, bezlitosnym siepaczom, zaciekłym kapłanom i faryzeuszom oraz rozwścieczonemu tłumowi Żydów. Wzruszyły role przyjaciół Jezusa z Maryją na czele, z Szymonem z Cyreny, Weroniką i płaczącymi niewiastami. Zapamiętamy także wrażliwą Klaudię – żonę Piłata, która szczerze wstawiła się za Jezusem – zaznacza p. Irena Świertok-Kmiecikowa.

Wielkopiątkowe rekolekcje

Były to osobiste rekolekcje. Dziś szukamy Boga na skróty, a przynajmniej raz na jakiś czas powinniśmy się zatrzymać. Okazją jest właśnie Droga Krzyżowa, która jest uniwersalna, dla wszystkich – wierzących, wątpiących i niewierzących, bo tam na Drodze Krzyżowej każdy może odnaleźć siebie. Każdy ma coś z tych postaci – i z Matki Bożej, i z łotrów, i z Piłata, i ze św. Weroniki… To był tylko 1 km, symbol wszystkich dróg życia, a właściwie naszej życiowej drogi. Wszystkim uczestnikom Misterium cały zespół aktorów na czele z panią reżyser Ireną Świertok-Kmiecikową oraz proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu ks. Markiem Cudą życzą, by przeżycia, które wypłynęły z obecności na tegorocznej Drodze Krzyżowej pomogły w odnalezieniu siebie na ścieżce własnego życia i w zrozumieniu cierpienia i siły krzyża – tego na ramionach Jezusa i tego krzyża na naszych ramionach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kaja Godek: sygnatariusze "Zatrzymaj aborcję" mają wątpliwości, czy w następnych wyborach poprzeć PiS

2018-09-19 13:56

lk / Warszawa (KAI)

Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy pod projektem "Zatrzymaj aborcję". Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię - powiedziała Kaja Godek podczas konferencji zorganizowanej w środę przez środowiska pro-life w Centrum Prasowym PAP w Warszawie.

Magdalena Kowalewska

W trakcie konferencji jej organizatorzy - Instytut Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny - przedstawili m.in. klasyfikację państw świata pod względem ochrony prawnej życia człowieka na prenatalnym etapie rozwoju.

Polska została w tym raporcie sklasyfikowana na 127. miejscu. Tylko 69 państw posiada przepisy słabiej chroniące życie niż Polska. Natomiast w 59 krajach obowiązuje prawo zapewniające pełną ochronę ludzkiego życia. Żyje w nich 40 proc. światowej populacji. Te dane, zdaniem środowisk pro-life, przeczą mitom, jakoby w Polsce dobrze chronione było życie nienarodzonych.

W trakcie konferencji poruszono kwestię procedowania nad złożonym w Sejmie projektem "Zatrzymaj aborcję".

Podkomisja ds. procedowania nad obywatelskim projektem "Zatrzymaj aborcję" została powołana 2 lipca i od tego czasu nie odbyła jeszcze ani jednego posiedzenia. W skład podkomisji weszło dziewięciu posłów: pięciu z PiS, dwóch z PO oraz po jednym z Nowoczesnej i Kukiz`15.

W środę 12 września przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Matusiak (PiS) powiedział KAI, że data rozpoczęcia prac nad projektem wciąż nie została ustalona.

"Chcemy [się zebrać] jak najszybciej, tym bardziej, że mamy bardzo dużo innych obowiązków, a to jest jeden z priorytetów. Staram się to w jakiś sposób zorganizować. Ja działam" - zapewnił Matusiak.

Podczas środowej konferencji w PAP po raz kolejny do opieszałości posłów odniosła się Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

"Projekt zawiera tylko 115 słów, tutaj tak naprawdę nie ma czego badać. Można sprawdzać, jaką czcionką jest napisany, albo czy są poprawnie wstawione przecinki" - stwierdziła Kaja Godek.

W opinii Godek, projekt najpierw przez kilka miesięcy blokowała przewodnicząca komisji polityki społecznej i rodziny Bożena Borys-Szopa, a potem poseł Grzegorz Matusiak. - Skutkiem tego jest śmierć trójki dzieci dziennie i to jest krwawe żniwo tych zaniechań - dodała.

Przypomniała, że uzasadnienie do projektu ustawy zawiera skutki społeczne jej uchwalenia. - Piszemy, że ten projekt czyni Polskę krajem bardziej ludzkim; że znosi niekonsekwencje, gdzie dzieci zdrowe są objęte ochroną, a dzieci chore nie - mówiła Kaja Godek.

Skutkiem zaś niewprowadzenia do tej pory ustawy - powiedziała - jest śmierć 877 dzieci. - To są ludzie, którzy mogli się urodzić, nie musieli umierać. Umarli ze względu na zaniechania polityków - dodała Godek.

Kaja Godek nawiązała do przedwyborczych deklaracji polityków PiS i ich programu z 2014 r., w którym zapewniali, że partia ta opowiada się za ochroną życia i sprzeciwia się aborcji.

"To nie jest tak, że my wymyśliliśmy sobie, że obecnie rządzący politycy muszą to zrobić. Wzięliśmy na serio obietnice zawarte w programie i w wypowiedziach różnych wysoko postawionych polityków tej partii, którzy mówili, że aborcja eugeniczna jest czystym złem" - przypomniała pełnomocniczka Komitetu "Zatrzymaj aborcję".

"W tej chwili mamy Sejm i Senat, w których Zjednoczona Prawica ma większość. Mamy prezydenta wywodzącego się z ZP, deklarującego, że tę ustawę podpisze. Nie ma żadnego powodu, aby tej ustawy nie procedować" - stwierdziła Kaja Godek.

Jak powiedziała, jest niezrozumiałe, dlaczego tak wiele reform od początku kadencji zostało przeprowadzonych pomimo presji medialnej, protestów ulicznych i nacisków instytucji europejskich, a "rzecz tak podstawowa jak ochrona dzieci jest odkładana na nie wiadomo kiedy".

Kaja Godek podkreśliła też, że "Zatrzymaj aborcję" ma poparcie Konferencji Episkopatu Polski, jest jedyną inicjatywą wymienioną z nazwy w biskupich komunikatach.

"Kościół staje po stronie życia, ale po tej stronie ma obowiązek stanąć każdy, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem" - powiedziała Kaja Godek.

Pełnomocniczka "Zatrzymaj aborcję" przypomniała też o staraniach o spotkanie przedstawicieli Komitetu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS Ryszardem Terleckim. Wystosowali w tej sprawie pismo, ale do tej pory nie uzyskali na nie odpowiedzi.

"Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część opinii publicznej w Polsce i wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy [pod projektem "Zatrzymaj aborcję" - KAI]. Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię" - powiedziała Kaja Godek.

Dodała, że osobom tym podoba się wiele dokonań obecnie sprawujących władzę, jednak dla nich istotne jest także zwiększenie prawnej ochrony życia nienarodzonych. - Mówią: zrobiono wiele, ale nie zrobiono tej jednej rzeczy. Nie ma powodu, aby nie wprowadzać ochrony życia. W kolejnych wyborach, nawet biorąc pod uwagę inne dokonania, będę patrzył na ochronę życia i moje sumienie nie pozwoli mi znowu zagłosować na PiS - dodała Godek.

"Zatrzymaj aborcję" jest obywatelską inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej o tej samej nazwie. Projekt został złożony w Sejmie 30 listopada ub. roku. Jego celem jest wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod projektem podpisało się ponad 830 tys. Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust na Hubach w Roku Św. Stanisława Kostki

2018-09-19 18:29

Agata Iwanek

Agata Iwanek
Relikwie św. Stanisława kostki w parafii Patrona na wrocławskich Hubach

„Dzisiejsze czasy, współczesne media pokazują nam ludzi sukcesu, autorytety i kiedy przeżywamy tak piękną uroczystość, jak wspomnienie patrona własnej świątyni, to uświadamiamy sobie, że również Kościół daje nam wzory do naśladowania”. – mówił ksiądz Bartosz – „W prefacji słyszymy: przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, abyśmy osiągnęli zbawienie”. Ksiądz pytał o to, czy Stanisław Kostka, patron polskiej młodzieży, może być wzorem do naśladowania. W wieku 17 lat uciekł z domu, działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny... Nie ma co, świetny wzór. Typowy nastolatek, który jak zwykle miał własnym plan na życie… Ale co to był za plan! Uciekł, ponieważ miał silne pragnie serca – zostać zakonnikiem. Działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny, ponieważ ci zabraniali mu wstąpić na drogę zakonną. Parafianie mogą być dumni, że patronuje im tak wspaniały święty. Nic dziwnego, że został patronem dzieci i młodzieży. Miał ufność dziecka Bożego i determinację nastolatka, a to właśnie te cechy doprowadziły go do świętości. Stanisław zmarł w wieku 18 lat. Ksiądz Bartosz podkreślał, że „młodość była świadectwem jego doskonałości”. Świętość nie jest więc luksusem przysługującym tylko tym, którym zaczęła siwieć już broda. Stanisław Kostka osiągnął doskonałość przez dojrzałą duchowość w bardzo młodym wieku - podkreślał kaznodzieja licznie zebranym w świątyni parafianom.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem