Reklama

Blisko świata ludzi ubogich

2018-03-07 11:09

Ks. Ireneusz skubiś
Niedziela Ogólnopolska 10/2018, str. 20-21

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek dociera do świadomości zmanipulowanych ludzi, otwiera im oczy, przytula ich, wyciska łzy grzesznikom, dodaje otuchy

Z miłości do człowieka „za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”, jednym z członków rodziny ludzkiej. Bóg obleka się w człowieczeństwo, staje się naszym bratem...

Człowiek jest istotą jedyną w układach gwiezdnych, która ma świadomość siebie, może śmiało powiedzieć: ja jestem, ale także: ja chcę. Jest istotą wolną i rozumną. Przede wszystkim człowiek jest istotą stworzoną na podobieństwo Pana Boga. Jest tak głęboko związany z Bogiem, że wielu do siebie odnosi słowa: „bogami jesteście” (por. Ps 82, 6). Bóg tak bardzo włącza nas w swoje Boskie życie, że człowiek otrzymuje jakby barwy samego Boga.

Wierny naśladowca Chrystusa

Wydaje się, że bardzo mocno zrozumiał to i przyjął za wzór swego postępowania jako zastępca i wikariusz Chrystusa na ziemi papież Franciszek. Jak zauważamy, jest on człowiekiem, który swoją wierność ideałom przeżywa w sposób głęboki i dynamiczny. Jest pewne, że kocha ludzi – wszystkich, bez wyjątku. Miłość do człowieka jest przez niego realizowana w sposób bezpośredni, bez większego zastanawiania się czy analiz. Ze wszystkich sił stara się docierać do wnętrza serc ludzi nie tylko dobrych, ułożonych, poprawnych moralnie, ale także tych, którzy są wewnętrznie pogubieni, bezradni, którym dzieje się krzywda. To charyzmatyczny sposób widzenia człowieka, dziś – mimo wielu słów o pomocy ubogim – realizowany przez świat marginalnie lub tylko na pokaz.

Reklama

Pomyślałem sobie, że Ojciec Święty mógłby stanąć jako lider troszczących się o świat ludzi ubogich, biednych i źle się mających. Gdybyśmy chcieli w tym momencie przenieść się nad Jezioro Galilejskie i zobaczyć Chrystusa, który rozmawia z ubogimi i z ich powodu znajduje się praktycznie w nieustannym sporze z faryzeuszami, moglibyśmy w tym obrazie ujrzeć jak w lustrze wody teraźniejszość. Papież też jest tak krytykowany, niekiedy wręcz napiętnowany. Bo często także my, ludzie Kościoła, przymierzamy wszystko do kodeksu prawa, do przepisów, obowiązujących reguł, które bywają dość surowe, a nie bierzemy pod uwagę zwyczajnej miłości do człowieka. W wypowiedziach wielu ludzi nierzadko przecież poruszana jest kwestia przywrócenia kary śmierci lub pada zimne stwierdzenie, że każdy jest panem swojego losu i jakby chciał, toby mu się żyło lepiej. Wspomnę przy tej okazji pewnego senatora, który wyznał kiedyś, że jest żebrakiem, bo nie ustaje w prośbach o pomoc dla swoich biednych. Tenże człowiek jest dziś traktowany jak złodziej, bo sprzeniewierzył się przepisom, które mogą mu zafundować więzienie.

A Jezus powiedział, że „szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2, 27). Normy, przepisy uchwalone przez prawo to narzędzie, które bywa czasami bezlitosne. Zresztą spór Pana Jezusa z faryzeuszami doprowadził Go na Golgotę. Cały czas był On śledzony, prowokowany i wciąż szukano sposobu, żeby Go oskarżyć i wydać na śmierć. Bo faryzeusze to ludzie, którzy się odczłowieczyli. Ustanowili całą masę przepisów dotyczących życia własnego i społecznego, powołując się na autorytet samego Boga. Chrystus pokazał, że nie tędy droga. On – Bóg, który stał się człowiekiem – pokazał człowieczeństwo w stopniu takim, o jaki chodzi Bogu. Nie było ono podobne do człowieczeństwa faryzeuszy. Zauważmy obraz niewiasty przyłapanej na cudzołóstwie. Kiedy faryzeusze chcieli skazać ją na ukamienowanie, Jezus dał im do zrozumienia, że żaden z nich nie jest bez winy, a do kobiety powiedział: „Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8, 11). To przykład, który powinniśmy dobrze zapamiętać. Wydaje się, że papież Franciszek w swoim postępowaniu upodabnia się do Tego, który stał się człowiekiem.

Opatrznościowy pontyfikat

Tymczasem często słyszymy różne opinie o Papieżu, niekiedy dość kontrowersyjne, stawiane są pytania, czy powinien tak mówić i czynić. Wiele jego decyzji budzi polemikę i znaki zapytania, a u niektórych nawet zgorszenie – zarówno świeckich, jak i duchownych. Na przykład podczas ostatniej podróży apostolskiej w czasie lotu samolotem udzielił sakramentu małżeństwa. Trzeba nam jednak bardziej wgłębić się w tajemnicę tego niezwykłego ojca chrześcijaństwa. Mieliśmy w Kościele wielu znakomitych papieży, byli męczennicy, wielcy teologowie, był kochany przez cały świat Jan Paweł II, który zachwycał swoją świętością i pięknym człowieczeństwem. Pontyfikat Franciszka także jest opatrznościowy. Pan Bóg chce nam przez niego zwrócić uwagę na nasze człowieczeństwo.

Jesteśmy stróżami prawa i tradycji. To ważne, bo jest to kwestia zachowania naszej tożsamości i porządku, kwestia zachowania doktryny chrześcijańskiej. Ale w tym wszystkim należy sięgnąć głębiej. Trzeba dokładniej analizować nauczanie Jezusa Chrystusa i Jego postawę i uważnie się Mu przyglądać. Bo to On jest tutaj wyrocznią i znakiem. Jego przykład przez wieki przyświecał Jego uczniom i wyznawcom. Jednak każdy czas przynosi nowe okoliczności i nowe potrzeby, a także rodzi nowe wyzwania. Wiek XXI to czasy bardzo skomplikowane i trudne dla naszego człowieczeństwa. Nastaje świat sztucznej inteligencji, wchodzą nowe propozycje cybernetyczne, przychodzi zupełnie nowy świat informatyczny, następuje wielkie zderzenie cywilizacyjne, które stawia człowieka z jego ludzką naturą przed nowymi wyzwaniami, tym bardziej że w tej nowej już rzeczywistości rodzą się nowe pokolenia.

Dlatego trzeba sięgać do głębi zamyśleń ludzi, którzy dani są ludzkości i Kościołowi na nowe czasy. Zapewne Duch Święty kieruje papieżem Franciszkiem, by nauczył współczesny Kościół Boży szczególnego spojrzenia na człowieczeństwo, na ludzką naturę – Chrystusowego, czyli Bożego. Bo ciągle trzeba zachowywać stan równowagi między ludzką naturą, rozumem i wolnością a tym wszystkim, co przynoszą nowe czasy, aby uratowany był człowiek.

W ogniu Ducha Świętego

Nie mam wątpliwości, że papież Franciszek jest człowiekiem wielkiego charyzmatu, który jest dziś bardzo potrzebny w Kościele. Bo mamy świadomość, że trzeba pilnować pryncypiów i tego, co się nazywa chrześcijańskim dziedzictwem. Ojciec Święty musi przeprowadzić łódź Kościoła przez wzburzone fale życia ludzkości XXI wieku.

I widzimy, że mu się to udaje. Trzeba tylko bardziej dostrzegać działanie Ducha Świętego, który jest żywo obecny w papieskim przekazie. Ludzie potrzebują największego, Bożego – oparcia, nadziei i miłości. Franciszek ma tu stągwie wypełnione po brzegi. Jego oferta jest nad wyraz przekrojowa. Wydaje się, że czasami nie zauważa pewnych szczegółów dotyczących praw stanowionych przez ludzi, ale wie, że obowiązuje go dyrektywa Ducha Świętego: „Idąc, nauczajcie” (por. Mt 28, 19). Toteż idzie i naucza, jest – jeśli można tak powiedzieć – powszechnym katechetą. Jego sposób życia i postrzegania działań Kościoła jest niejako zielonoświątkowy. Zauważmy, jak się zachowuje podczas swoich pielgrzymek apostolskich – jest w tym bardzo podobny do św. Jana Pawła II: nawiązuje żywy i dynamiczny kontakt z wiernymi, stara się dogłębnie wchodzić w sytuację każdego człowieka mieszkającego na danym terenie. Przykładem jest jego niedawna podróż do Chile i Peru. Takiego reprezentanta Chrystusa świat potrzebuje! Nie dadzą mu tego, co daje Kościół, prądy neomarksistowskie i ateistyczne, które opanowały świat, w tym Europę, które posługują się sloganem nowoczesności i postępu, a de facto wypełniają życie wewnętrzną pustką. Tak się dzieje m.in. z opcją na rzecz zabijania nienarodzonych, która jest przykładem, jak można manipulować ludźmi, przedstawiać zło jako wielkie dobro. Są zresztą całe listy słów, które mają już całkiem inne znaczenie. Niebagatelną rolę odgrywają tu media, w których kwitną ateizm i bezbożnictwo.

Papież Franciszek dociera do świadomości zmanipulowanych ludzi, otwiera im oczy, przytula ich, wyciska łzy grzesznikom, dodaje otuchy i jak Chrystus powtarza: Ufajcie Bogu, proście Go, a będzie wam dane, trzymajcie się Go za rękę.

W tym zmaganiu z ateizmem, z życiem tak, jakby Boga nie było, chce na swój sposób wspomagać Ojca Świętego Ruch „Europa Christi”, który przez organizowanie międzynarodowych kongresów poświęconych chrześcijaństwu pragnie budzić świadomość uśpionych chrześcijan, że tylko w Chrystusie są siła i ocalenie człowieka. Musimy czym prędzej wrócić do Chrystusa, do naszego zakorzenienia. Wszyscy bierzmy zatem przykład z pełnej dynamiki postawy papieża Franciszka, którego nauczanie jest pełne uszanowania Boga i całego dzieła stworzenia, z człowiekiem na czele.

***

Ważna wielkanocna inicjatywa

Potrzebni wolontariusze

Instytut Myśli Schumana poszukuje wolontariuszy pragnących włączyć się w dzieło „Wielkanoc bez Granic”. Chcemy w ten sposób pomóc cudzoziemcom studiującym lub pracującym w Polsce w lepszym poznaniu naszej polskiej kultury, tradycji i religii przez zaproszenie ich do naszych domów, do stołu wielkanocnego. Mamy nadzieję, że dzięki temu cudzoziemcy szybciej odnajdą się w naszym społeczeństwie, lepiej się zasymilują i poczują się jak w rodzinie.

Ponieważ projekt „Wielkanoc bez Granic” obejmuje wszystkie większe miasta w Polsce, poszukujemy wolontariuszy, którzy współpracując z nami u siebie, na miejscu, pomogą nam w rozreklamowaniu tego dzieła w mediach, na uczelniach, w parafiach i instytucjach. Planowaną formą reklamy będzie również przyklejanie przechodniom na ulicach czy studentom na uczelniach naklejek w kształcie jajka-pisanki z zaproszeniem do udziału w „Wielkanocy bez Granic”.

Zapisy i szczegóły na stronie internetowej: www.WielkanocbezGranic.com i pod numerem telefonu: 570 990 686.

Tagi:
Franciszek

Franciszek u św. Marty: pocieszenie stanem zwyczajnym chrześcijanina

2018-12-11 12:51

st (KAI) / Watykan

Podobnie jak w przypadku męczenników, stanem zwyczajnym chrześcijanina powinno być pocieszenie – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty zauważył, że pojęcie czułości znika ze świadomości współczesnego świata.

Grzegorz Gałązka

Komentując pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii, zaczerpnięte z Księgi proroka Izajasza (Iz 40, 1-11) Franciszek zaznaczył, że jest ono w istocie zaproszeniem do pocieszenia: „«Pocieszcie, pocieszcie mój lud!» mówi wasz Bóg , ponieważ „nieprawość jego odpokutowana”. Wskazał, że chodzi tutaj o pocieszenie zbawienia, dobrą nowinę, że zostaliśmy zbawieni. Dodał, że sam Chrystus podczas czterdziestu dni od zmartwychwstania do wniebowstąpienia wypełniał wobec uczniów właśnie misję pocieszenia. Ale my nie chcemy ryzykować i opieramy się pocieszeniu, tak jak byliśmy bezpieczniejsi w burzliwych wodach problemów. Podobnie uczniowie w poranek wielkanocny stawiają opory pocieszeniu Pana, chcą dotknąć i dobrze się upewnić, obawiając się kolejnej porażki.

Papież zauważył, że często jesteśmy przywiązani do tego pesymizmu duchowego. Wyznał, że podczas środowych audiencji ogólnych, kiedy ubrany na biało bierze dzieci w ramiona, aby je pobłogosławić, płaczą, bo myślą, że to lekarz, albo pielęgniarka, którzy mają zrobić im zastrzyk. Podobnie zachowujemy się często wobec pocieszenia Boga. A Bóg pociesza językiem czułości.

„Tego języka czułości nie zna wielu proroków klęski. Jest to słowo wymazane przez wszystkie wady, które odwracają nas od Pana: wady klerykalizmu, wady chrześcijan letnich, którzy trwają w stagnacji, bo czułość rodzi obawy. «Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata. Podobnie pasterz pasie swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie» - tak kończy się fragment z proroka Izajasza. Oto sposób pocieszania Pana: poprzez czułość. Czułość pociesza. Kiedy dziecko płacze, matki pieszczą i uspokajają je z czułością: jest to słowo, które dzisiejszy świat faktycznie usuwa ze słownika. Czułość” – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że otwarcie na pocieszenie przez Boga jest też sposobem przygotowania na Boże Narodzenie. A o tę łaskę szczerego uniesienia, tej prostej, ale szczerej radości prosiliśmy w modlitwie kolekty.

„I powiedziałbym wręcz, że zwyczajnym stanem chrześcijanina powinno być pocieszenie. Nawet w ciężkich chwilach: męczennicy wchodzili do Koloseum śpiewając; dzisiejsi męczennicy - myślę o dzielnych robotnikach koptyjskich na plaży w Libii, ściętych – umierali mówiąc: «Jezu, Jezu!»: z wewnętrznym pocieszeniem; okazywali radość nawet w chwili męczeństwa. Zwyczajnym stanem chrześcijanina musi być pocieszenie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że w chwilach cierpienia nie odczuwamy pocieszenia, ale chrześcijanin nie może tracić pokoju, ponieważ jest on darem od Pana, który daje go każdemu, nawet w najgorszych chwilach. Zachęcił, byśmy prosili Pana Boga w tym tygodniu przygotowań do Bożego Narodzenia, o to, abyśmy się nie bali i pozwolili się Jemu pocieszyć, odnosząc się także do dzisiejszej Ewangelii (Mt 18, 12-14), bowiem Pan Bóg jest jak dobry pasterz, który idzie na poszukiwanie owcy zagubionej.

„On jest u drzwi. Puka, byśmy otworzyli Jemu nasze serca, dali się pocieszyć i znaleźli pokój serca. I czyni to z łagodnością: puka z czułością” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Po raz trzeci ruszy trasa koncertowa Betlejem w Polsce

2018-12-11 13:47

pgo / Warszawa (KAI)

W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Najpiękniejsze kolędy z różnych stron świata zabrzmią w 13 polskich miastach. Na scenie wystąpi ponad 30 artystów m.in. Kamil Bednarek, Bovska, Grażyna Łobaszewska i Dawid Kwiatkowski

Bożonarodzeniowe utwory z Polski, Armenii, kompozycje serbskie, norweskie, niemieckie, angielskie, irlandzkie, z krajów arabskich, baskijskie, cejlońskie, ukraińskie, hebrajskie, a nawet etiopskie, czy te stworzone przez kanadyjskich Indian będzie można posłuchać w polskich wersjach językowych i współczesnych aranżacjach.

W ramach trasy koncertowej Betlejem w Polsce 2018/2019 w 13 polskich miastach na scenach wystąpi ponad 30 artystów m. in. Kamil Bednarek, Bovska, Grażyna Łobaszewska, Dawid Kwiatkowski, Antonia Krzysztoń, Mate.O, Kapela Maliszów, Atom String Quartet, Fanfara Moldova oraz międzynarodowy zespół muzyczny pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego.

Trasa rozpocznie się 28 grudnia w Kaliszu, a następnie koncertów będzie można posłuchać w Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Warszawie, Bydgoszczy, Szczecinie, Poznaniu, Gdyni, Ostródzie, Łodzi, Kielcach oraz na zakończenie 14 stycznia w Lublinie. Betlejem w Polsce.

Szczegóły na temat aktualnej trasy Betlejem w Polsce 2018/2019 na stronie www.betlejemwpolsce.pl

Tegoroczną trasę poprzedza album „Jak w Betlejem. Live”. Stanowi on piękną i radosną formę kultywowania polskiej tradycji kolędowania. Znalazły się w nim najpiękniejsze kolędy i pieśni bożonarodzeniowe, które pochodzą z różnych epok, kultur i stron świata m.in. stara hebrajska pieśń szabatowa, kolęda starogrecka, czy też kolędy węgierska i czeska.

Wyjątkowa wartość „Jak w Betlejem” to także efekt udziału i kreatywnej współpracy niezwykłych artystów: Natalii Kukulskiej, Kasi Moś, Darii Zawiałow, Mietka Szcześniaka, Beaty Bednarz, Mate.O, Agnieszki Musiał, Adama Krylika, Dany Vynnytskiej, Igora Herbuta.Wokaliści zaśpiewali z towarzyszeniem orkiestry kameralnej AUKSO pod batutą Marka Mosia oraz międzynarodowego zespołu muzycznego pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego.

Dochód z trasy koncertowej Betlejem w Polsce 2018/2019 oraz sprzedaży albumu ”Jak w Betlejem. Live” jest przeznaczony na wsparcie dla osób potrzebujących.

Poprzednie dwie edycje trasy Betlejem w Polsce obejrzało 126 tys. widzów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem