Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Przy drodze wiodącej do Krakowa

2018-02-28 11:18

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 9/2018, str. IV

TER
Sztandar z wizerunkami Patronów

Święci Piotr i Paweł, gorliwi głosiciele zmartwychwstania Jezusa i męczennicy za wiarę, są patronami kościoła w Widomej, małej miejscowości leżącej dwadzieścia kilometrów od Krakowa. Kościół stoi przy głównej trasie popularnej „siódemce”, i każdy, kto jedzie do Krakowa, lub wyjeżdża na północ z tego królewskiego miasta musi przejechać obok świątyni

Jeszcze w połowie ubiegłego wieku w miejscu, na którym stoi kościół, rozciągały się pola, i prawdopodobnie niewiele osób było sobie w stanie wyobrazić, że kiedyś będzie tu świątynia. Parafia Widoma została utworzona z wydzielonych wiosek z trzech sąsiednich wspólnot: Iwanowic, Niedźwiedzia i Goszczy. 15 grudnia 1985 r. bp Stanisław Szymecki poświęcił zakupiony pod świątynię plac oraz kaplicę przerobioną ze starej stodoły.

5 stycznia następnego roku Biskup wydał dekret erygujący Ośrodek Duszpasterski w tej miejscowości. Ksiądz Biskup polecił odprawiać Mszę św. wikariuszowi parafii Iwanowice, ks. Stanisławowi Włosowiczowi. W marcu 1988 r. po wielu staraniach otrzymano pozwolenie na budowę obecnego kościoła. Rozpoczęcie prac budowy świątyni pobłogosławił bp Mieczysław Jaworski, on też wykopał symboliczną łopatę ziemi pod fundamenty. Wkrótce, bo już 8 maja tego roku fundamenty pod budowę kościoła zostały wykonane. Rok później 20 czerwca zakończone zostały prace murarskie, a 20 sierpnia dach świątyni został pokryty blachą. 11 listopada 1989 r. bp Mieczysław Jaworski przybył na wizytację parafii, podczas której wmurował kamień węgielny, poświęcony przez papieża Jana Pawła II w Tarnowie. 10 grudnia 1995 r. bp Kazimierz Ryczan poświęcił dzwony, które otrzymały imiona: Święci Piotr i Paweł, Maryja Matka Miłosierdzia i Jan Paweł II. Dwa lata później 24 grudnia 1997 r. bp Kazimierz Ryczan erygował parafię.

Święci patroni Piotr i Paweł

O tym, że patronami kościoła są święci Apostołowie Piotr i Paweł przekonamy się od razu wchodząc do kościoła. W głównym ołtarzu znajdują się ich postaci. Św. Piotr po lewej stronie, a św. Paweł po prawej. Twarzami zwróceni są do siebie. To nie jedyne ich wyobrażenie w kościele. Pod chórem są dwa ich obrazy. Malowidła nie są najwyższej próby, jednak przedstawiają ważne momenty z życia Apostołów. Po lewej stronie przedstawiony jest Szaweł w drodze do Damaszku, w momencie, gdy objawił mu się Jezus. Przyszły Apostoł spadł z konia, który przestraszył się olbrzymiej jasności bijącej z nieba. Na drugim obrazie przedstawiona jest scena śmierci św. Piotra. Pierwszy namiestnik Chrystusa krzyżowany jest głową w dół. Jeszcze jedno wyobrażenie patronów kościoła w Widomej znajduje się na sztandarze, noszonym podczas procesji. Apostołowie podają sobie ręce w braterskim uścisku, a nad nimi w postaci gołębicy przedstawiony jest Duch Święty.

Reklama

Głosiciele Jezusa

Święci Piotr i Paweł należą do najbardziej znanych Apostołów. Św. Piotr, rybak z Kafarnaum został powołany przez Jezusa, podobnie jak jego brat Andrzej. Był jednym z umiłowanych uczniów Mistrza i najbardziej zaufanym. Mimo że Piotr trzykrotnie wyparł się Jezusa, to uzyskał od Niego przebaczenie i został przez Zbawiciela wyznaczony na swojego zastępcę na ziemi. Zginął śmiercią męczeńską w Rzymie na Wzgórzu Watykańskim. Dzisiaj nad jego grobem wznosi się Bazylika, której jest patronem. Święty Paweł nie był uczniem Jezusa, urodził się w Tarsie i był dobrze wykształconym faryzeuszem. Z początku był prześladowcą chrześcijan, jednak w drodze do Damaszku, gdzie miał pochwycić kolejnych wyznawców Jezusa, miał widzenie Zbawiciela, i ten moment diametralnie zmienił jego życie. Odbył trzy podróże misyjne, wziął udział w tak zwanym soborze jerozolimskim, napisał 13 listów wchodzących w skład Nowego Testamentu. Zginął ścięty mieczem podczas prześladowań chrześcijan za czasów cesarza Nerona.

Parafia z Aniołem Stróżem

– Odpust ku czci naszych patronów oczywiście zawsze obchodzimy w dniu ich liturgicznego wspomnienia. Zawsze poprzedzone triduum ku czci św. Piotra i Pawła. Podczas Eucharystii w kolejnych dniach w homiliach przybliżamy postaci: św. Piotra i św. Pawła. Po Mszy św. modlimy się adorując wystawiony Najświętszy Sakrament. Odmawiamy litanię w pierwszym dniu do św. Piotra, a w drugim dniu po Mszy św. – do św. Pawła – mówi ks. proboszcz Adam Grzesiński. Sumie odpustowej przewodniczą zaproszeni księża. Procesja Eucharystyczna wokół w kościoła jest niezwykle uroczysta, dzieci sypią kwiaty, panie z koła gospodyń niosą feretrony, a strażacy – sztandary dwóch jednostek działających na terenie parafii. – Nasz kościół jest pod wezwaniem Apostołów, którzy żyli dwa tysiące lat temu, dlatego staramy się, aby wystrój świątynie – jego pewne elementy nawiązywały do czasów Jezusa – mówi ks. Proboszcz. Rzeczywiście, już wchodząc do kościoła stąpa się po chodniku, na którym znajdują się wyobrażenia ryb i chlebów, a kropielnica posiada wyobrażenia krzyża, w który wpisany jest znak ryby. – Kult naszych patronów nie jest jakoś mocno zakorzeniony, z większą pobożnością wierni modlą się do Maryi. Widać to szczególnie podczas nabożeństw fatimskich, które co miesiąc gromadzą prawie dwieście osób. Co szczególnie cieszy ks. Proboszcza to udział dzieci w tej modlitwie. – Zawsze dosyć pokaźna grupa dzieci modli się z nami, to olbrzymia zasługa rodziców, którzy dbają o formację religijną swoich dzieci – podkreśla ks. Proboszcz. Przed Mszą św. odczytywane są napisane na kartkach prośby i podziękowania za opiekę nad żywymi członkami rodzin.

– W tych intencjach wszyscy się modlimy. Często czytamy szczere i bardzo osobiste intencje – mówi ks. Proboszcz. O tym, że modlitwy są wysłuchiwane, świadczą wota dziękczynne. Ks. Proboszcz pokazuje wota, które zawisły w kościele jako wyraz podziękowania Bogu za uzdrowienie z choroby nowotworowej. Tradycją się stało, że na te nabożeństwa, które zapoczątkowane zostały przez ks. Proboszcza w 2013 r., przyjeżdżają wierni z Kidowa. Po wspólnej modlitwie wierni spotykają się w przykościelnej salce i na wieczornej herbacie i słodkim poczęstunku przygotowanym przez miejscowych parafian. W każdą pierwszą sobotę miesiąca wierni modlą się nabożeństwem Maryjnym. – W naszej parafii istnieją trzy róże różańcowe i właśnie ta pierwszosobotnia modlitwa jest sprawowana w ich intencji i z ich inicjatywy. W tym dniu jest możliwość skorzystania z sakramentu pokuty, następnie odprawiana jest Msza św., po której jest adoracja Najświętszego Sakramentu oraz modlitwa różańcowa. W każdą środę w kościele odmawiana jest Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a w każdy piątek miesiące Koronka do Bożego Miłosierdzia. Obok kościoła znajduje się figura Anioła Stróża. – Ta rzeźba przypomina nam o aniołach, które czuwają nad nami, a jeżeli każdy ma swojego stróża, to nasza parafia również – dodaje ks. Adam, wskazując na dar z okazji 30-lecia parafii, symbolizujący anioła chroniącego przed nieszczęściem.

Tagi:
parafia

Święty legion i tajemnice słocińskiego dworu

2018-09-19 10:33

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 38/2018, str. IV

Parafia w Słocinie powstała w średniowieczu za czasów Pileckich, z których wywodziła się trzecia żona króla Władysława Jagiełły. Kościół, który dzisiaj możemy oglądać, powstał na początku XX wieku. Na miejscu dzisiejszej świątyni znajdowały się wcześniejsze – średniowieczna, później kolejna, palona przez Tatarów i odbudowana

Arkadiusz Bednarczyk
Dwór w Słocinie

Już z daleka widać piękną sylwetę kościoła średniowiecznego. W ołtarzu głównym znajdziemy ołtarz pozłacany z wizerunkami Matki Boskiej Szkaplerznej, św. Marcina, św. Franciszka z Asyżu, św. Kazimierza i św. Wojciecha. W podziemiach kościołów – jak to zazwyczaj bywa – chowano plebanów kościoła. Do dzisiaj na zewnętrznych murach świątyni słocińskiej zachowały się dwie tablice epitafijne upamiętniające: ks. Adama Podgórnego (zm. 1629) – proboszcza Słociny oraz Daniela Sulikowskiego (zm. 1892) – kanonika przemyskiego. Spoczywają oni w dawnych kryptach dostępnych jeszcze w starym kościele.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kowno: ponad 100 tys. wiernych na Mszy św. pod przewodnictwem Franciszka

2018-09-23 09:27

tom (KAI) / Kowno

Z udziałem ponad 100 tys. wiernych rozpoczęła się pod przewodnictwem papieża Franciszka Msza św. w parku Santakos w Kownie. Obok wiernych z całej Litwy są goście z krajów ościennych, m.in. z Polski, Łotwy, Białorusi, a nawet Ukrainy.

Julia Bernacka

Przed Mszą św. papież objechał sektory na placu celebry entuzjastycznie witany przez zgromadzonych.

W Eucharystii uczestniczą także Polacy głównie z diecezji ełckiej, archidiecezji białostockiej i diecezji łomżyńskiej, które są położone najbliżej Litwy. Są także pielgrzymi z całej Białorusi – z Grodna, z Mińska itd. Arcybiskup mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz przyjechał z dużą grupą młodzieży. Przybyli pielgrzymi z Ukrainy, a nawet z Łotwy, którą następnego dnia papież odwiedzi.

Zobacz zdjęcia: Kowno: ponad 100 tys. wiernych na Mszy św. pod przewodnictwem Franciszka

Eucharystia jest odprawiana po łacinie, ale czytania mszalne i intencje modlitewne zostaną odczytane po litewsku, Jedno z wezwań modlitwy wiernych zabrzmi po polsku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XI Zjazd Gnieźnieński

2018-09-23 15:15

bgk, lk, mp, rl, tk / Gniezno (KAI)

Apelem do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia zakończył się XI Zjazd Gnieźnieński. Międzynarodowe spotkanie z udziałem duchownych różnych wyznań, przedstawicieli władz, ludzi nauki i kultury z 13 krajów odbywało się od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. Gościem spotkania był prezydent Andrzej Duda. Zjazd zorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń katolickich i ekumenicznych.

Diego Delso/wikipedia.org
XI Zjazd Gnieźnieński odbędzie się w Gnieźnie w dniach 21-23 września 2018 r.

„Europa ludzi wolnych jest Europą ludzi zdolnych do przekraczania dzielących nas barier, do pokonywania nieufności, ludzi wezwanych w imię wolności do budowania a nie niszczenia” – powiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak, otwierając wydarzenie. Przewodniczący Zjazdu zachęcał też, by powracać do źródła wolności, które bije w człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boga.

Z kolei bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP zauważał: „Gdy myślimy o Europie i o wolności to powinniśmy też pamiętać o tych najsłabszych. O tych, którzy pukają do jej drzwi szukając ratunku czy lepszego życia”.

Natomiast prezydent Andrzej Duda stwierdził, że „aby zdać egzamin z wolności nie wystarczy z niej tylko korzystać, trzeba to robić w sposób, który będzie służył dobru wspólnemu, zbliżał i łączył, a nie dzielił”. Wskazywał, że „pluralizm i wolność słowa nie muszą i nie powinny prowadzić do trwałych podziałów społecznych czy wzajemnej wrogości. Społeczeństwo obywatelskie to pluralizm i dobro wspólne”.

Zgodnie z tradycją prezydent RP spotkał się z obecnymi na Zjeździe przedstawicielami Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz Kościoła katolickiego. „Spotkanie miało bardzo otwarty i przyjacielski charakter” - poinformował KAI bp Jerzy Samiec.

Wiara, nadzieja i miłość – recepta dla Europy

Jeżeli Ewangelia, wiara chrześcijańska i chrześcijaństwo pozostaną źródłami nadziei dla Europy, to nasz kontynent, czerpiąc z nich, będzie mógł budować dobrą przyszłość wraz z całą wspólnotą międzynarodową – mówił na Zjeździe abp Ludwig Schick, metropolita Bambergu. Współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Kontaktowej Biskupów mówił o potrzebie otwartości Europy na wszystkich potrzebujących, w tym uchodźców, popierając zdecydowanie ideę „korytarzy humanitarnych”, wysuniętych przez polski Episkopat.

Wśród najbardziej charakterystycznych cech chrześcijaństwa, gość z Niemiec wymienił: poszanowanie dla godności osoby ludzkiej oraz miłość bliźniego, dążenie do pojednania i pokoju oraz odpowiedzialność za sprawy świata. Walkę o lepszy świat „winniśmy prowadzić w duchu chrześcijańskiego realizmu, pozostając krytyczni wobec wszelkich form utopii” – wskazywał.

Abp Schick zdecydowanie polemizował z poglądem, jakoby w obliczu fali uchodźców i migrantów oraz rosnącej liczby muzułmanów na naszym kontynencie, chrześcijanie winni „bronić chrześcijańskiego Zachodu”, także przez ograniczanie praw człowieka, a zasadę solidarności stosować wyłącznie wobec swoich.

Wśród innych niebezpieczeństw, a zarazem wyzwań dla Europy, abp Schick wymienił skrajny indywidualizm i konsumpcjonizm oraz traktowanie religii wyłącznie jako tradycji, a nie siły inspirującej także i dziś.

Powrót Europy do pogaństwa

- Dzisiejsza Europa w istocie, a nawet bezwiednie, powraca do dawnego pogaństwa – stwierdziła prof. Chantal Delsol w referacie, jaki – wobec niemożności osobistego przybycia filozofki – odczytano podczas spotkania. Autorka wykazała, że charakteryzujący XXI wiek niepohamowany rozwój indywidualnie pojmowanej wolności, cofa nas ku sposobom traktowania człowieka w epoce pogańskiej.

Paradoksalnie w historii Europy, w epoce nowożytnej – wykazywała francuska filozof – pojęcie „osoby” zastąpione zostało pojęciem „jednostki”. A jednostka to zupełnie co innego niż osoba. Jednostka bowiem kieruje się wyłącznie indywidualną wolnością, bez poczucia zobowiązań wobec innych osób czy wspólnot. A to prowadzi do tego – jak powiedziała, że „jednostka, lekkomyślna i dziecinna, wpada w sam środek dawnych, instytucjonalnych form despotyzmu, współczesnego totalitaryzmu i wszechwiedzącego państwa”.

Zdaniem prof. Delsol, antropologia stawiająca w centrum pojęcie jednostki jest w gruncie rzeczy bardzo daleka od antropologii chrześcijańskiej, mimo że wywodzi się z tego samego pnia. Jest to „utopia, będąca dziełem współczesnego Zachodu”, która nie ma przyszłości.

Aborcja czy eutanazja, które są wypisane dziś na sztandarach jako szczyt indywidualnej wolności, są powrotem do powszechnych praktyk stosowanych w społeczeństwach pogańskich, a zastopowanych dopiero przez chrześcijaństwo. „Powróciliśmy zatem do starożytnego pogaństwa, do pogaństwa widocznego w innych kulturach” – zakończyła Delsol.

Pamięć o przesłaniu Jana Pawła II

Europejczycy powinni wznieść serca i umysły ku wartościom, na które wskazywał Jan Paweł II – mówił prof. Rocco Buttiglione. Włoski filozof i były polityk ocenił, że jedyną drogą wiodącą do ponownego rozkwitu Europy jest połączenie humanizmu świeckiego i chrześcijańskiego.

„Muzyką wolności jest Słowo Boże, które stało się ciałem i stało się częścią naszej historii. Poprzez wielkich świętych, którzy ewangelizowali Europę, Słowo to weszło w życie naszych narodów, w proces tworzenia samoświadomości” – powiedział Buttiglione. Jego zdaniem byłoby trudne, a być może w ogóle niemożliwe, aby Europa kontynuowała swój taniec wolności, o ile muzyka ta nie zabrzmi ponownie w sercach i duszach naszych narodów.

Znawca myśli Karola Wojtyły zwrócił też uwagę, by właściwie rozumieć proces integracji Europy. Nie jest bowiem tak, że kraje Zachodu w jakiś sposób „dopuszczają” do integracji z krajami byłego bloku komunistycznego. Jednoczenie Europy należy rozumieć raczej jako wymianę darów. „Zachód pomaga nowym krajom unijnym zbudować solidną gospodarkę rynkową, natomiast Wschód ofiaruje fundamentalne wartości chrześcijańskie na nowo odkryte dzięki walce ‘za waszą wolność i naszą’” – podkreślił Rocco Buttiglione.

Nauczyciele polskiej wolności

Kard. Stefan Wyszyński był wodzem i narodowym mężem stanu, kard. Karol Wojtyła zaś z uroczego biskupa krakowskiego przeistoczył się w autorytet intelektualistów i międzynarodowego męża stanu - mówili uczestnicy dyskusji panelowej "Nauczyciele polskiej wolności: kard. Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła-św. Jan Paweł II”.

Zdaniem Massimiliano Signifrediego, odpowiedzialnego w Polsce za Wspólnotę Sant`Egidio, historie obydwu postaci są nie tylko interesująca i inspirująca dla historyków, ale też jest przykładem dla współczesnych. - My wszyscy, Europejczycy, wiele zawdzięczamy tym wielkim osobowościom XX wieku, które były ludźmi wolnymi - powiedział.

Wedle Bohdana Cywińskiego różnice między Wojtyłą a Wyszyńskim jak najbardziej istniały i nie trzeba tego ukrywać. Począwszy od różnicy generacyjnej (Wojtyła był 19 lat młodszy od Wyszyńskiego), aż po inną formację intelektualną. Wojtyła filozofem i teologiem. Wyszyński natomiast ukończył wprawdzie studia teologiczno-filozoficzne, ale też posiadł dużą wiedzę socjologiczną. - Wyjątkowo dobrze czuł społeczeństwo, widział jak bardzo jest zróżnicowane - mówił panelista.

Kard. Wyszyńskiego nazwał wodzem, zaś kard. Wojtyła był "najpierw tylko uroczym młodym biskupem krakowskim". Później stał się autorytetem dla tych, którzy mieli wymagania intelektualne wobec współczesnej kultury. Wybór na papieża w 1978 był momentem przełomowym. - Wtedy nas uderzyło, z jak wielkim mieliśmy dotąd i mamy do tej pory do czynienia - powiedział prof. Cywiński. Wtedy dopiero papież Polak zyskał w oczach polskiego społeczeństwa "format wielkiego nauczyciela".

Ojciec Maciej Zięba OP stwierdził, że obydwaj - Wyszyński i Wojtyła - dorastali w warunkach zniewolenia z epizodem wolności, ale o tej wolności mówili inaczej. Przyszły papież mocniej akcentował kwestię wolności jako źródło przyrodzonej ludzkiej godności, czynił to jako filozof i intelektualista.

Kard. Wyszyński akcentował z kolei moralne znaczenie bycia wolnym, co uwidoczniło się w słynnym "Non possumus" wobec władz komunistycznych. Prymasa Tysiąclecia nazwał narodowym mężem stanu, a św. Jana Pawła II - międzynarodowym mężem stanu.

Historyk dr hab. Paweł Skibiński stwierdził, Wyszyński i Wojtyła byli ludźmi, którzy mając różne doświadczenia życiowe i wrażliwości oraz wywodząc się z różnych pokoleń, mówili jednak spójnie. - Obaj byli wolni, mimo że żyli długo w systemie zniewolenia. Nie ma takiego momentu w życiu Wojtyły i Wyszyńskiego, które pozwoliłyby nam powiedzieć, że ich zachowania są pozbawione wolności - stwierdził Skibiński.

Polska w Europie

Sugestie, jakoby Polska zmierzała opuścić Unię Europejską są kompletnie bezpodstawne – zapewniał podczas Zjazdu sekretarz stanu w MSZ min. Konrad Szymański. Uczestnicy spotkania, w tym byli premierzy rządu: Hanna Suchocka i Jerzy Buzek ocenili jednak, że postępowanie polskich władz daje podstawy do niepokoju, co do przyszłości Polski w Unii.

Podczas panelu: „Ojczyzna europejska. Rola Polski w Europie” Jerzy Buzek ocenił, że jednym z najtrudniejszych wyzwań dla Unii jest zapewnienie wszystkim państwom takiego sposobu współdziałania, aby żadne z nich nie czuło się zmarginalizowane. Ważnym zadaniem jest także zapewnienie każdemu krajowi możliwości zachowania swojej tożsamości.

Była premier Hanna Suchocka zwracała uwagę, że pracom na rzecz integracji naszego kraju z UE towarzyszyło ogromne pragnienie powrotu Polski do państw respektujących wartości europejskie, takie jak wolność jednostki i państwo prawa.

Minister Szymański wskazywał, że „nasz los, nasze interesy, nasze wartości – nie zawsze są wspólne” z interesami Unii oraz, że problem jedności Unii nie jest tylko problemem Polski – to kwestia dotycząca każdego kraju europejskiego jak i wspólnoty jako całości. „Każdy kraj musi wiedzieć, że sposób prowadzenia polityki może spowodować naddatek lub upływ jedności” – stwierdził.

Polityk stanowczo też odrzucił pojawiające się w Polsce oskarżenia o to, że obecny rząd chce opuścić Unię.

Jerzy Buzek ripostował jednak, że takie obawy podsycają same władze. Były szef Parlamentu Europejskiego przytoczył niedawne słowa prezydenta RP, który nazwał Unię ”jakąś wyimaginowaną wspólnotą, z której dla nas niewiele wynika". Buzek podkreślał, że Polska nie jest posądzana o rozbijanie jedności lecz o odstępstwo od europejskich zasad.

Patriotyzm a egoizm narodowy

Czym jest patriotyzm? Co stanowi o jego sile, a co jest dziś największym zagrożeniem? Czy miłość Ojczyzny wyklucza otwartość na innych i czy istnieje kanon polskiego patrioty? W dyskusji na ten temat uczestniczyli: b. marszałek Sejmu Marek Jurek, prof. Paweł Śpiewak, politolog prof. Waldemar Łazuga, Michał Drozdek - filozof społeczny i publicysta oraz etyk ks. prof. Alfred Wierzbicki.

„Patriotyzm pojmujemy najczęściej w kategoriach emocjonalnych i definiujemy jako miłość, tymczasem można na niego spojrzeć ze strony innej kategorii moralnej - sprawiedliwości. Sytuowałbym patriotyzm na polu sprawiedliwości społecznej, a mniej na polu miłości i emocjonalności” – mówił ks. prof. Alfred Wierzbicki.

Według prof. Pawła Śpiewaka patriotyzm to przede wszystkim lojalność i zobowiązanie.

Na ładunek emocjonalny w pojmowaniu, definiowaniu i deklarowaniu patriotyzmu zwrócili uwagę także Marek Drozdek i prof. Waldemar Łazuga, który przyznał, że każdy z nas jest patriotą na kilka sposobów w różnych okresach życia. Osobiście – jak dodał – patriotyzm łączyłby przede wszystkim z odpowiedzialnością.

Marek Jurek z kolei zwrócił uwagę, że współcześnie traktujemy świadomość narodową i patriotyzm jako kwestie przeszłości, tymczasem równie ważna jest przyszłość i nasza aktywność w teraźniejszości. „Nasza obecność wśród innych narodów powinna być obecnością aktywną, z pełnym poczuciem tego, że nasze potrzeby, nasze interesy, nasze bezpieczeństwo jest konieczne dla trwania Europy” – stwierdził były marszałek Sejmu.

Zdaniem prof. Waldemara Łazugi siłą polskiego patriotyzmu jest paradoksalnie jego słabość, a więc nasza polska emocjonalność i uczuciowość. Politolog wskazał też na powszechność frazesów patriotycznych. Trzeba mówić dużo i głośno. Z drugiej strony mamy pasywizm, czyli „nasza chata z kraja”, co jest dalej, to nas nie interesuje.

Prof. Śpiewak zwrócił z kolei uwagę na niebezpieczeństwo patosu aż do śmieszności w prezentowaniu postaw patriotycznych. Tym, co grozi nam szczególnie – mówił – jest jednak nacjonalizm w trzech postaciach: ten, który krzyczy „Europa dla białych”, ten, który każe się izolować od świata i ten, który nie dopuszcza autoironicznego stosunku do samych siebie.

Siłą polskiego patriotyzmu według Pawła Śpiewaka może być nasza obecność we wspólnocie europejskiej. Nie chodzi tu jednak – dodał – o przynależność geograficzną, ale o przynależność, którą musimy codziennie wybierać i potwierdzać.

Uchodźcy i solidarność

W kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność poglądów i informacji, bardzo często negatywnych, trzeba patrzeć szerzej, bo jest to problem globalny - mówił bp Krzysztof Zadarko w dyskusji "Kryzys migracyjny - kryzys uchodźczy - kryzys solidarności?". Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę - argumentował z kolei ks. dr hab. Waldemar Cisło.

Zauważał on, że uchodźcy szukają wprawdzie lepszego miejsca do życia, ale bardzo często padają ofiarą nielegalnych praktyk. - Rozmawiałem niedawno z rodzinami, które wróciły z Francji i Włoch, bo nie umiały się tam odnaleźć, a więc nie jest to ruch jednokierunkowy – wskazywał dodając: „Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę, dając fałszywą nadzieję". Jego zdaniem, trzeba wskazywać na realną pomoc udzieloną ofiarom konfliktów wojennych na Bliskim Wschodzie, a nie narażać na utratę życia poprzez sprowadzanie do kraju, co wcale nie musi oznaczać zintegrowania się ze społeczeństwem ich goszczącym.

Bp Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek mówił, że w kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność postaw, informacji, poglądów w większości negatywnych, pochodzących najczęściej z Internetu. Chaos informacyjny służy pogłębianiu się niewiedzy. W dyskusji na temat pomocy uchodźcom nie widać zatem całego kontekstu problemu.

Jeżeli parafia spotka uchodźcę, na pewno mu pomoże – wskazywał bp Zadarko. Ale jeśli tego uchodźcy nie ma, siłą rzeczy przeciętny polski katolik konfrontuje się z postawami negatywnymi, krążącymi w przestrzeni publicznej.

Biskup zapewnił, że przekaz Episkopatu na temat uchodźców jest cały czas niezmienny, ewangeliczny, a od czasów konkretnych konfliktów wojennych, w tym II wojny światowej, staje się coraz bardziej precyzyjny. Nie dociera jednak do duchowieństwa, a przez to do wiernych. Wiele dokumentów kościelnych na temat tego, jak traktować problem uchodźczy, jest szerzej nieznanych.

Agnieszka Kosowicz, prezes Fundacji Polskie Forum Migracyjne poinformowała, że jest w Polsce grupa katolików, ok. 10-15 proc., którzy są po prostu przeciwni koncepcji przyjmowania uchodźców, gdyż - ich zdaniem - zagrażają oni chrześcijańskiej tożsamości. Drugie 15 proc. wręcz przeciwnie, uważa, że pomoc uchodźcom jest podstawowym zadaniem chrześcijanina. Cały natomiast środek polskiego społeczeństwa - jak to określiła Kosowicz - jest zdezorientowana. - Wielu katolików i księży jest po prostu zagubionych, co ma myśleć.

Najczęściej istnieje obawa przed budzeniem kontrowersji - wielu księży wyrażało bowiem obawy nie o to, czy pomagać uchodźcom, ale o to, żeby w ogóle poruszać ten temat wśród parafian. - Kościół miał obawy, by wejść w ten dialog - dodała Kosowicz.

Trudy pojednania

Duchowni prawosławni i katoliccy oraz świeccy pracujący na rzecz pojednania w różnych kontekstach społeczno-kulturowych i politycznych zastanawiali się nad tym, czym jest pojednanie i jak je budować.

Co jest istotne w pojednaniu między narodami, wyznaniami czy w ramach jednego zwaśnionego społeczeństwa? Jak skutecznie prowadzić dialog, przezwyciężyć bolesne rany i nauczyć się żyć razem? - rozmawiali o tym uczestnicy dyskusji panelowej „Wolni do pojednania”.

Niemiecki ksiądz Manfred Deselaers od ponad 20 lat pracujący w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu ocenił, że jego obecność w miejscu byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego daje więcej niż wszystkie organizowane akcje na rzecz pojednania. "Spotykam się ludźmi, którzy przyjeżdżają do Auschwitz. To miejsce nie przestaje boleć, Auschwitz jest do dziś otwartą raną. Staram się pomóc zrozumieć to miejsce tym ludziom. Jest to miejsce wciąż pełne emocji zarówno dla Polaków, jak i dla Niemców - powiedział ks. Deselaers.

O. dr Gieorgij Koczetkow z Moskwy, który jest założycielem prawosławnego Bractwa Przemienienia dążącego do pojednania Rosjan poprzez osobiste nawrócenie i pokutę, podkreślał, że Bractwo działa wśród rodzin, w których do dziś żywe są podziały spowodowanie okrucieństwem rewolucji bolszewickiej oraz okresu stalinizmu. „To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy" - konstatował.

Czy możemy pokutować za nie swoje winy? Co to znaczy dla współczesnej Rosji? - pytała Koczetkowa Marta Titaniec. Bractwo działa nie według zasady "nie zapomnimy - nie wybaczymy". Natomiast w czasie zgromadzeń na ulicach i placach wielu rosyjskich miast odczytywane są np. nazwiska i wyroki Rosjan rozstrzelanych przez sowieckie wojsko.

Apelowi pamięci towarzyszy modlitwa za zmarłych, ale i za żywych. - To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy. Jest to modlitwa nie tylko za ofiary, ale i za ich katów, np. funkcjonariuszy KGB. Modlitwa dotyczy wszystkich, bo nie jest miejscem dla naszych osądów. To Bóg osądza tych, którzy zawodowo zabijali i torturowali oraz tych, którzy niewinnie zginęli - tłumaczył o. Koczetkow.

Dr Jörg Lüer, sekretarz generalny niemieckiej komisji "Justitia et Pax", współsekretarz Grupy Kontaktowej Konferencji Episkopatów Polski i Niemiec pracuje na rzecz pojednania w różnych kontekstach państwowych i kulturowych: od Ukrainy i Rosji, poprzez Ugandę, aż do Kolumbii.

Jego zdaniem, nie chodzi o to, aby po prostu pojechać do danego kraju i udzielić jednorazowej pomocy. Liczy się coś bardziej skomplikowanego i długotrwałego - nieustanne uczenie się przebaczenia i życia w pokoju. - Chodzi o to, aby przebyć pewną bolesną drogę i aby był to proces uczenia się dla obu stron konfliktu.

Z kolei o. dr Gieorgij Kowalenko z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego współtworzy wspólnotę "Otwarte prawosławie" oraz Otwarty Uniwersytet Prawosławny. Celem uczelni jest współpraca międzywyznaniowa na Ukrainie. Po rewolucji Euromajdanu w ukraińskim społeczeństwie powstała nadzieje na demokratyzację państwa, na kształtowanie postaw obywatelskich, ale i na większe otwarcie się prawosławia i innych wspólnot religijnych - stwierdził duchowny.

Młodsi bracia...

Co łączy narody środkowoeuropejskie i co znaczymy dla reszty Europy? Jakie są obecnie nasze wspólne wartości? - zastanawiali się uczestnicy dyskusji "'Młodsi bracia' w starej Europie: razem, ale jak?"

Dr Pavol Demeš, słowacki niezależny ekspert w zakresie stosunków międzynarodowych i społeczeństwa obywatelskiego, stwierdził, że jeżeli jest cokolwiek, co zbliża narody środkowoeuropejskie, to jest to strach przed niepewnością oraz dezorientacja. - Jeśli nie będziemy wspólnie rozmawiali na temat projektu Europa, to wówczas na Starym Kontynencie bardzo wiele czynników może spowodować, że przyszłość będzie trudna - dodał słowacki ekspert.

Dr Kai-Olaf Lang, analityk berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka zajmujący się Europą Środkową i Wschodnią, stwierdził, że mamy do czynienia z poważnym konfliktem aksjologicznym w Unii Europejskiej. Wcześniej bywały spory, ale zwykle kwitowało się je stwierdzeniem "znowu chodzi o pieniądze". Teraz natomiast chodzi o fundamentalne wartości i normy postępowania.

Lang wymienił trzy wartości, które mają dla krajów środkowoeuropejskich najważniejsze znaczenie, gdyż właśnie z nimi na sztandarach wchodziły do Unii Europejskiej: wolność, solidarność i równość.

Dr Alaksandr Milinkiewicz, białoruski polityk i działacz opozycyjny, b. kandydat w wyborach na prezydenta tego kraju nazwał swój kraj najmniej znanym i najbardziej niedemokratycznym krajem w Europie. Białorusini żyją w strachu przed dyktaturą, ale reżim Łukaszenki znalazł sposób, by skutecznie obrzydzać obywatelom wszelkie protesty.

"Nasza droga do Europy na pewno nie będzie łatwa" - powiedział Milinkiewicz. Przyznał, że były próby realizacji pokojowej rewolucji, ale nieudane. Na Ukrainie wystarczyło przełamać marazm obywateli. Na Białorusi ludzie po prostu boją się wyjść na ulice, a wszelkie protesty są brutalnie tłumione.

Wyzwaniem jest edukacja elit nastawionych na pracę na rzecz demokratyzacji Białorusi. Większość bowiem młodych kształcących się Białorusinów czyni to w Rosji i z tym krajem wiąże swoją przyszłość.

Dr Marek Prawda, dyplomata, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, powiedział, że pierwszym poważnym tąpnięciem w łonie UE był ukraiński Majdan. Została wtedy wystawiona na próbę skuteczność działania Trójkąta Weimarskiego, czyli porozumienia Polski, Niemiec i Francji.

Zdaniem dyplomaty, dzisiejsze "razem" Europy tkwi w doświadczeniach z przeszłości i warto po nie sięgać. Dla Europy doświadczeniem roku 1989 jest to, że ludzie mogą zmieniać historię.

Oleksyj Panycz, członek ukraińskiego PEN-Clubu pytał, co to znaczy, że jesteśmy braćmi, tym bardziej młodszymi? Podobnego określenia przez lata używali wobec Ukraińców Rosjanie. - A przecież wiemy, że bliskość wobec Europy bardziej była widoczna wokół Kijowa niż wokół Moskwy - argumentował Panycz.

W tym sensie, w przypadku Ukrainy chodzi raczej o powrót do rodziny europejskiej, a nie przybycie do niej po raz pierwszy. Ukraińcy chcą dołączyć do Europy, ale jednocześnie chcą zachować wartości istotne dla swej ojczyzny.

Na pierwszym miejscu?

Nie mitologizujmy niepełnosprawności, akcentujmy to, co nas łączy, a nie to, co różni apelowały uczestniczki debaty o sytuacji osób niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie. Wskazywały też na potrzebę większej aktywizacji osób niepełnosprawnych m.in. na rynku pracy oraz przejścia w Kościele od modelu charytatywnego do modelu włączającego.

W debacie uczestniczyły kobiety znające temat niepełnoprawności nie tylko w teorii, ale z doświadczenia. Są mamami dzieci z niepełnosprawnością lub z dziećmi takimi pracują. Jedno z pytań, które postawiono na początku dotyczyło postrzegania niepełnosprawności jako „szczególnego daru i łaski”, które to sformułowanie w języku kościelnym często się pojawia.

Taki język i takie podejście – jak stwierdziła Maria Libura, ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – budzi u wielu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych sprzeciw, bunt i frustrację. „Kiedy słyszę o szczególnym darze, to budzi to mój niepokój, bo podkreśla to, co dzieli osoby niepełnosprawne od pełnosprawnych, zwraca uwagę na różnice, a nie na to, co nas łączy” – tłumaczyła prelegentka.

Mówiąc o miejscu niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie stwierdzono, że temat ten wciąż jest zbyt rzadko i w zbyt wąskim zakresie podejmowany. Postulowały szersze włączenie osób niepełnosprawnych np. w życie parafialne, w działania duszpasterskie, a nie izolowanie ich w specjalnych duszpasterstwach. „W Kościele wciąż dominuje model charytatywny w podejściu do osób niepełnoprawnych, a potrzebny byłby model włączający” – stwierdziła Maria Libura.

Dr Anna Maliszewska, pracownik Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, zwróciła z kolei uwagę, by nie traktować osób niepełnosprawnych jedynie jako podmiotów opieki, „niewinnych świętych”. Oni – jak dodała – mogą światu wiele zaoferować, o czym z kolei mówiła s. Eliza Myk OP, koordynatorka budowy „Domu Chłopaków” w Broniszewicach.

„My mamy czas i oni mają czas podarowany nam od Boga. My jednak wykorzystujemy ten czas na zdobywanie tytułów, a te osoby wykorzystują go na to, by kochać, czekać, cieszyć się” – mówiła.

Warsztaty

W ramach Zjazdu odbyło się ponad 20 spotkań warsztatowych dotyczących różnych wymiarów chrześcijańskiej działalności i refleksji. Na spotkaniu zatytułowanym „Jak być polskim patriotą a zarazem solidarnym Europejczykiem” zastanawiano się nad pojęciami patriotyzmu i nacjonalizmu. Po długiej i burzliwej dyskusji uzgodniono, że patriotyzm jest postawą miłości do własnego kraju i narodu, połączonej z otwartością na innych i nie uznawaniem własnej wyższości. W opozycji do tego pozostaje nacjonalizm, nacechowany egoizmem narodowym, połączonym z poczuciem wyższości wobec innych i zamknięciem na ich potrzeby.

Podczas spotkania „Auschwitz jako ostrzeżenie” podkreślano, że w przeciwieństwie do sytuacji na Zachodzie, w Polsce praktycznie nieobecna jest refleksja teologiczna czy filozoficzna poświęcona problemowi Auschwitz.

Na innym spotkaniu zastanawiano się „jak bez kłótni rozmawiać o polityce w rodzinie”. Uczestnicy doszli do zgody, że „lepiej mieć rodzinę, niż rację” i że warto do rodzinnego stołu „zapraszać prawdę i miłość”. Natomiast podczas warsztatów „Nowe technologie to szansa czy bariera dla ewangelizacji?” zwracano uwagę, że technologie te w wielkim stopniu wpływają także na człowieka, na społeczeństwo, na relacje między ludźmi, ale także na system wartości.

Ekumeniczna Droga Wolności

„Wyzwala tylko ta prawda, w której się trwa, w której zamieszkam, w której się zadomowię” - mówił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś podczas piątkowego nabożeństwa ekumenicznego. Rozpoczęło się ono wieczorem na gnieźnieńskim Rynku i prowadzone było kolejno przez duchownych dziesięciu Kościołów chrześcijańskich.

W drodze do bazyliki, zatrzymując się przy dziesięciu stacjach, uczestnicy rozważali słowo Boże nt. wolności. Procesja ta symbolizowała pielgrzymkę życia, a także pracę nad wolnością, która została nam dana i zadana.

Grzech szkodzi wiarygodności Kościoła

Homilię podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie Zjazdu wygłosił kard. Peter Turkson, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju. „Złe pragnienia i nawyki, pochodzące z wnętrza każdego człowieka zniekształcają nasz sposób rozumienia Ewangelii i sprawiają, że nasze Kościoły mogą stać się niewiarygodnymi świadkami – mówił pochodzący z Ghany purpurat. – Jeśli chcemy realizować cele Zjazdów, czyli budować europejską wspólnotę ducha poprzez świadectwo chrześcijańskiej wiary, nie możemy pozwolić, by jej światło zaciemniły nasze wady charakteru – podkreślił.

- Chcąc realizować cele Zjazdów Gnieźnieńskich, nie możemy pozwolić, aby nasze wady charakterów i nasze przyzwyczajenia zaciemniły światło naszej wiary i znieczuliły nasze zmysły na jej wymagania – podsumował.

Przesłanie końcowe: Wolność to miłość

W Przesłaniu ogłoszonym a katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie zaapelowano do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia. Uczestnicy wydarzenia zwracają uwagę, że Bóg uczynił nas ludźmi wolnymi, dzięki temu wolność jest w nas i nie ogranicza się do niezależności od tego, co zewnętrzne.

Uczestnicy Zjazdu zadeklarowali, iż chcą tworzyć Europę ludzi wolnych, inspirowanych chrześcijańskim przesłaniem. Odnoszą się też do sytuacji w naszym kraju zwracając uwagę, że w głęboko podzielonej politycznie Polsce potrzeba dialogu, który przywróci poczucie narodowej wspólnoty.

„W historii ludzkości to właśnie chrześcijaństwo przyniosło wartości wcześniej mało obecne w życiu publicznym: przebaczenie, miłosierdzie, oddanie siebie” – podkreślają uczestnicy Zjazdu.

Jeśli jednocząca moc wiary w Jezusa Chrystusa rzeczywiście wypełni nasze życie osobiste i społeczne, „również Europa będzie bardziej wspólnotą ducha i ojczyzną ludzi prawdziwie wolnych” – czytamy w Przesłaniu.

***

XI Zjazd Gnieźnieński obradował od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. W zjazdowych obradach uczestniczyli zwierzchnicy Kościołów różnych wyznań, politycy, naukowcy oraz ponad pół tysiąca uczestników z 13 europejskich krajów m.in. z Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Francji, Belgii, Holandii, Węgier oraz Włoch.

Wydarzenie współorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń kościelnych, m.in. Katolicka Agencja Informacyjna. Organizatorem jest Fundacja św. Wojciecha–Adalberta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem