Reklama

Jak Izrael ochronił zbrodniarza

2018-02-28 10:37

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 40

Instytut Pamięci Narodowej
Salomon Morel

Za jego kadencji w obozie koncentracyjnym w Świętochłowicach-Zgodzie zginęło więcej osób niż podczas niemieckiej okupacji. W latach 90. ubiegłego wieku zbrodniarz wojenny schronił się w Tel Awiwie, a władze Izraela nigdy nie zgodziły się na jego ekstradycję

Chodzi o Salomona Morela, polskiego obywatela pochodzenia żydowskiego, który przeżył okres okupacji dzięki Polakowi Józefowi Tkaczykowi. W 1983 r. Tkaczyk został za to nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Historia Morela, który w świetle polskiego prawa dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości, nie jest potwierdzeniem tezy, że komuniści Żydzi byli gorsi od nazistów Niemców, ale raczej pokazuje, jak bardzo wybiórczo do prawdy historycznej podchodzą przedstawiciele Izraela. – Nie można się zgodzić z ocenami, według których Salomon Morel był do 1968 r. komunistą, a potem nagle się okazało, że jest jednak Żydem. To jest problem samoidentyfikacji jednostki, ale i odpowiedzialności narodu za jednostki tego narodu – powiedział podczas dyskusji o antysemityzmie prof. Jan Żaryn. – To samo dotyczy Polski. Feliks Dzierżyński jest nasz, choćbyśmy nie wiem jak długo się tłumaczyli, że on został bolszewikiem. Jako naród polski dorobiliśmy się takiego syna i wyeksportowaliśmy go do Rosji. On nie jest Rosjaninem.

Zbrodnia bez kary

Salomon Morel od końca lutego do listopada 1945 r. był komendantem poniemieckiego obozu koncentracyjnego Eintrachthütte. W czasach okupacji obozem kierował najpierw SS-Hauptscharführer Josef Remmele, a później Wilhelm Gerhard Gehring. Obaj niemieccy zbrodniarze zostali skazani na karę śmierci przez amerykański Trybunał Wojskowy w Dachau Morel natomiast do 1968 r. szybko się wspinał po szczeblach komunistycznej kariery i praktycznie do swojej śmierci w 2007 r. dostawał polską emeryturę w wysokości prawie 5 tys. zł.

Reklama

Może trudno sobie to wyobrazić, ale w komunistycznym obozie pracy „Zgoda” panowały o wiele gorsze warunki niż w czasach niemieckiej okupacji. Również przeciętna śmiertelność w latach 1943-45 była znacznie wyższa, bo wynosiła kilkanaście ofiar tygodniowo. Według IPN, w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy władzy komendanta Morela przez obóz przewinęły się 5764 osoby, a co trzecia nie przeżyła pobytu. Tragiczny obraz ukazuje zestawienie dokumentów z likwidacji obozu. Udało się zwolnić 1341 osób, zmarło zaś 1855. Według danych IPN, zabito lub zakatowano ok. 300 osób, a resztę istnień pochłonęły epidemie. – Z tego, jak się zachowywał Morel podczas epidemii, można wywnioskować, że choroby i wysoka śmiertelność pomogły mu w wygodnym, bo „naturalnym”, sposobie eliminacji więźniów – uważa historyk dr Marek Klecel.

W obozie „Zgoda” oprócz Niemców przebywali Górnoślązacy, weterani powstań śląskich oraz członkowie Armii Krajowej. Byli też Polacy z Polski centralnej, dzieci oraz obywatele innych państw.

Zdziwienie Izraela

W latach 90. ubiegłego wieku Morel już od dawna pobierał wysoką emeryturę. Był przekonany, że jego działalność w obozie „Zgoda” pozostanie tajemnicą na zawsze. Zaczęło o nim być głośno, gdy amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia John Sack opublikował książkę o zbrodniach komunistycznych pt. „Oko za oko”. Salomon Morel nie czekał na proces, wyjechał do Izraela. Gdyby pozostał w Polsce, mógłby odpowiadać za śmierć ponad 1500 więźniów.

Z historii zbrodniarza Salomona Morela płynie ważna lekcja na temat stosunków polsko-izraelskich. Gdy w 1998 r. Komisja Badań Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu zwróciła się do Izraela o ekstradycję zbrodniarza, w odpowiedzi przysłano odmowę, bo zarzucane mu czyny przedawniły się w świetle tamtejszego prawa.

Dzięki wsparciu IPN i przesłuchaniu ponad 100 świadków udało się w 2004 r. postawić Morelowi zarzut, który się nie przedawnia, czyli zbrodni przeciwko ludzkości. Polskie władze wysłały więc kolejny wniosek o ekstradycję zbrodniarza. „Chcielibyśmy przekazać postanowienie Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie, mówiące o tym, iż nie ma żadnych podstaw do ekstradycji Morela” – czytamy w odpowiedzi z 2005 r. Co więcej, władze Izraela były zbulwersowane tym, że Polska kolejny raz upomina się o ich obywatela. W piśmie czytamy, że sprawa „wywołuje zdziwienie, iż Polska w ogóle zwróciła się z taką prośbą”. „W świetle faktów uważamy, iż nie ma żadnych podstaw do przedstawienia Morelowi zarzutów popełniania poważnych przestępstw, nie mówiąc już o ludobójstwie czy zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu”.

Historia Morela nie jest wcale usprawiedliwieniem dla Polaków, którzy kolaborowali z Niemcami, wydając Żydów. Pokazuje jednak, że na przykładzie pojedynczych osób nie można oskarżać Polaków jako naród o zbrodnię Holokaustu, bo w ten sam sposób naród żydowski byłby winien zbrodni komunizmu. Przede wszystkim jednak obnaża skalę dyplomatycznej hipokryzji państwa Izrael, który jednych zbrodniarzy ściga po całym świecie, a innych ukrywa.

Tagi:
historia

Ocalić od zapomnienia

2018-09-19 10:33

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 38/2018, str. III

Od odśpiewania hymnu państwowego rozpoczęła się gala wręczenia nagród i wyróżnień w diecezjalnym konkursie literacko-historycznym pt.: „Szkice pamięci. Ocalić od zapomnienia. Rodzinne wspomnienia historyczno-patriotyczne”

Piotr Lorenc
Laureaci i patroni konkursu

Uroczystości odbyły się 11 września w bazylice katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu. Nagrody ufundowane przez mecenasa konkursu firmę Tauron Polska Energia S.A. wręczyli biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak oraz prezes firmy Filip Grzegorczyk. Galę poprowadził ks. Michał Borda, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu. A o podniosłą, patriotyczną oprawę muzyczną zadbali Młodzieżowy Chór Jubileuszowy Wydziału Katechetycznego Sosnowieckiej Kurii Diecezjalnej, Silesian Brass Artists – Śląski Kwintet Dęty oraz ks. prof. Paweł Sobierajski – kantor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: bycie katechetą jest powołaniem, a nie zawodem

2018-09-22 20:04

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież skierował specjalne przesłanie do uczestników międzynarodowego kongresu katechetów, który zorganizowała w Rzymie Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Franciszek wyjaśnia, co to znaczy być katechetą. To nie zawód, ale powołanie. Nie pracuje się jako katecheta, ale nim się jest, ponieważ angażuje to całe życie. Katecheta prowadzi na spotkanie z Jezusem poprzez słowa, konkretne życie oraz świadectwo.

"Często myślę o katechecie jako osobie, która pozostaje w służbie Słowa Bożego, ponieważ ono towarzyszy mu codziennie stając się pokarmem, którym dzieli się z innymi w sposób skuteczny i wiarygodny. Katecheta zdaje sobie sprawę, że to Słowo jest żywe, ponieważ stanowi zasadę wiary Kościoła. Katecheza nie jest jedną z lekcji; katecheza jest komunikowaniem doświadczenia oraz świadectwem wiary, które zapala serca, ponieważ budzi pragnienie spotkania z Chrystusem. Ten przekaz na różne sposoby i poprzez rozmaite formy jest zawsze «pierwszym», który katecheta jest wezwany, aby realizować. Katecheza, która pragnie być owocna i pozostawać w harmonii z całością życia chrześcijańskiego żywotne soki czerpie z liturgii oraz z sakramentów. Jakże byłoby pożyteczne dla Kościoła, gdyby nasze katechizowanie pozwalało lepiej rozumieć oraz przeżywać obecność Chrystusa, który działa dla naszego zbawienia. Niech pomaga nam doświadczać piękna życia w jedności z tajemnicą Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego!”.

W spotkaniu bierze udział 1500 katechetów z 48 krajów. Przesłanie zostało przekazane w czasie, gdy Ojciec Święty znajdował się w podróży do krajów bałtyckich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek do duchownych: Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga! (opis2)

2018-09-23 16:22

st, tom, kg (KAI) / Kowno

Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga! Bądźcie blisko Tabernakulum, twarzą w twarz z Bogiem i ludźmi! - apelował Franciszek podczas spotkania z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze pw. świętych Piotra i Pawła w Kownie. W improwizowanym w dużej części przemówieniu papież zaznaczył, że "bliskość" oznacza przede wszystkim "miłosierdzie". Zakonnice zachęcił aby były "ikonami Kościoła i Maryi".

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

W imieniu zgromadzonych Franciszka powitał odpowiedzialny w episkopacie litewskim za zagadnienia życia zakonnego biskup Linas (Genadijus) Vodopjanovas, OFM z Poniewieża. Zaznaczył, że duchowni z niecierpliwością czekali na to spotkanie i przygotowywali się na nie żarliwą modlitwą oraz posługą Bogu i bliźniemu. Nie ukrywał trudności, na jakie napotyka ich wiara, a których źródłem jest duch sekularyzacji i brak gorliwości.

„Gdy dotykają nas wątpliwości dotyczące powołania, obojętność, kiedy nasze serca już nie płoną, ale dymią jak niedopałki, gdy boimy się przyszłości i zamykamy się tylko w naszych grupach i w naszych parafiach, kiedy szukamy bezpieczeństwa w sprawach doczesnych, jakie proponuje nam świat, niestety zapominamy, że tylko «Jezus Chrystus jest naszą nadzieją»” – powiedział bp Vodopjanovas. Dlatego wielkie znaczenie dla zgromadzonych mają słowa Ojca Świętego, umacniające na drodze wiary.

Ordynariusz Poniewierski zapewnił Franciszka i modlitwach w jego intencji i prosił też o modlitwę za litewskich duchownych diecezjalnych i zakonnych, a także kandydatów do kapłaństwa i osoby zakonne

W improwizowanym w dużej części przemówieniu Ojciec Święty wyznał, że patrząc na litewskich duchownych ma świadomość, że wielu ich przodków oddało życie za wiarę. "Nie wiemy nawet, gdzie niektórzy z nich są pochowani. Niektórzy z was byli uwięzieni" - powiedział.

Zaznaczył, że Bóg wyprostowuje wszystkie ludzkie sprawy, współdziałając we wszystkim dla ich dobra. Podkreślił, że aby Jezus Chrystus był doprawdy naszą nadzieją, konieczne jest przede wszystkim żarliwe poszukiwanie głębi, prawdy i piękna Boga. „Być może «społeczeństwo dobrobytu» uczyniło nas zbyt nasyconymi, pełnymi dóbr i usług, a my jesteśmy «przygnieceni» wszystkim i pełni pustki. Może to sprawiło, że jesteśmy oszołomieni lub opieszali, lecz niespełnieni. My, mężczyźni i kobiety szczególnej konsekracji, nigdy nie możemy sobie pozwolić na utratę tego jęku/wzdychania, tego niepokoju serca, które tylko w Panu znajdzie spoczynek” – podkreślił Franciszek.

Wskazał na konieczność pielęgnowania ducha modlitwy, od której nie może odrywać kapłana żadna pilna informacja, żadna natychmiastowa komunikacja wirtualna. Podkreślił potrzebę bycia blisko ludzi i ich problemów, aby rozeznać powody dla których niekiedy przestają oni „poszukiwać wody, która gasi pragnienie". "Jest to także chwila na rozeznanie, co znieczula głos naszego ludu” – stwierdził i jednocześnie zachęcił, by dostosować działania duszpasterskie do potrzeb ludu.

Franciszek podkreślił także znaczenie stałości w cierpieniu, stałości trwania w dobrym, co oznacza mocne zakorzenienie w Bogu, będąc wiernym Jego miłości. Przypomniał świadectwo najstarszych kapłanów, którzy wytrwali w obliczu prześladowań reżimu komunistycznego, wymieniając z nazwiska abp. Sigitasa Tamkevičiusa, wieloletniego więźnia łagrów. Zachęcił do dzielenia się doświadczeniami niełatwej przeszłości.

Zwracając się do młodych duchownych papież powiedział: „Kiedy w obliczu zniechęcających was małych frustracji macie skłonność do zamykania się w sobie, uciekania się do postaw i uników, które są niezgodne z waszą konsekracją, poszukujcie waszych korzeni i spójrzcie na drogę przebytą przez starszych. To właśnie prześladowania nakreślają cechy charakterystyczne nadziei chrześcijańskiej, ponieważ kiedy jest to tylko nadzieja ludzka, możemy się frustrować i być zmiażdżeni niepowodzeniem. Ale nie dzieje się tak w przypadku nadziei chrześcijańskiej: wychodzi z nich czystsza, bardziej doświadczona w tyglu udręki”.

Franciszek podkreślił także konieczność rozwijania wymiaru wspólnotowego w życiu kapłańskim i zakonnym, aby wyruszyć na drogi ewangelizacji.

„Musimy ponownie zadać sobie pytanie: czego żąda od nas Pan? Jakie peryferie najbardziej potrzebują naszej obecności, aby przynieść im światło Ewangelii? (por. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 20). W przeciwnym razie, kto uwierzy, że Jezus Chrystus jest naszą nadzieją? Tylko nasz przykład życia da świadectwo naszej nadziei pokładanej w Nim” – powiedział papież do litewskiego duchowieństwa.

Następnie w spontanicznych, przerywanych oklaskami słowach, Ojciec Święty przestrzegł przed mentalnością funkcjonariuszy. Zaznaczył, że droga kapłaństwa czy życia konsekrowanego jest życiem umiłowania Pana i gorliwości apostolskiej wobec ludzi. Wskazał na potrzebę zażyłości z Bogiem w tabernakulum i bliskości z ludźmi. Zachęcił do podejmowania wysiłków, by przyciągnąć młodzież.

„Bliskość oznacza miłosierdzie - tłumaczył. - Na tej ziemi, gdzie Jezus objawił się jako Jezus Miłosierny, kapłan nie może nie być miłosierny. Dotyczy to zwłaszcza konfesjonału. Pomyślcie, jak Jezus przyjąłby tę osobę? Życie dostatecznie obiło tego biedaka. Pozwól jemu odczuć objęcie w ramionach przebaczającego Ojca. Jeśli na przykład nie możesz mu udzielić rozgrzeszenia, daj mu pocieszenie brata, ojca. Dodaj mu otuchy, by szedł naprzód. Przekonaj go, że Bóg przebacza wszystko. Ale trzeba to czynić z serdecznością ojca. Nigdy nie wolno nikogo wypędzać z konfesjonału! Trzeba go zapewnić, że Bóg go miłuje, zachęcić do modlitwy i powrotu, by porozmawiać o życiu, okazując w ten sposób bliskość. To oznacza bycie ojcem” – wyjaśniał litewskim biskupom, duchownym i siostrom zakonnym pasterz Kościoła powszechnego.

Jego słowa zostały przyjęte długotrwałą owacją

W modlitwie wiernych modlono się po litewsku za Ojca Świętego i wszystkich pasterzy Kościoła: "Panie, umocnij swą łaską papieża Franciszka i wszystkich pasterzy Kościoła oraz pomóż nam wszystkim odpowiadać mądrze na wyzwania naszych czasów"; za kapłanów i diakonów: "Panie, pobłogosław tych, którzy są powołani do posługi kapłańskiej i diakońskiej, aby głoszone przez nich Słowo Życia rozpalało serca i przynosiła liczne owoce duchowe"; za osoby konsekrowane: "Panie, pomóż osobom konsekrowanym przeżywać prawdziwie ich powołanie i świadczyć o radości wspólnoty w Chrystusie w świecie, w którym przeważają często samotność i podziały"; za braci i siostry, znajdujące się na drodze formacji oraz za seminarzystów: "Panie, mądrych nauczycieli tym, którzy przygotowują się do życia konsekrowanego i do kapłaństwa, aby umieli pomagać w zrozumieniu piękna życia w Chrystusie i odpowiadać wielkodusznie na Twoje wezwanie".

Po polsku zabrzmiało wezwanie za cierpiących: "Panie, chroń nas przed obojętnością wobec tych, którzy znaleźli się na marginesie życia społecznego, przygnieceni chorobą i ubóstwem i daj nam łaskę, abyśmy w nich Ciebie rozpoznali".

Na zakończenie modlono się za młodych: "Panie, otwórz serca młodych na natchnienie Ducha Świętego oraz pomóż im odkrywać w Chrystusie prawdziwy sens życia i źródło świętości".

Po przybyciu do katedry Franciszek modlił się przed Najświętszym Sakramentem i w jednej z naw wygłosił spontanicznie kilkuminutowe słowo do zgromadzonej tam grupy zakonnic. Całemu spotkaniu w koweńskiej katedrze towarzyszyła muzyka na harfie i śpiew mieszanego chóru zakonnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem