Reklama

Kongres 60 milionów

oswajanie wiary

Po co post?

2018-02-14 10:25

Anna Kapłańska
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 50-51

hurca.com/fotolia.com

W czasach konsumpcjonizmu trudno zrozumieć istotę postu. Po co odmawiać sobie czegokolwiek, kiedy mamy dostęp do wszystkiego?

Trzy posiłki w Wielki Piątek i Środę Popielcową – jeden do syta i dwa lekkie – bywają krytykowane jako niezdrowe – przecież dietetycy uczą, że powinniśmy jadać pięć razy w ciągu dnia. Rezygnacja z mięsa w każdy piątek wydaje się niewygodna, zwłaszcza w czasie podróży czy w przypadku jadania posiłków w pracy. Czy w XXI wieku post ma jeszcze jakikolwiek sens?

Mądrość niedostatku

Dostrzeżenie mądrości, jaka płynie z postu, może być trudne tylko na podstawie argumentów teoretycznych. O wiele lepiej przekonać się o niej, po prostu odmawiając sobie czegoś. Dla mnie świetną okazją do nauczenia się rezygnacji była pielgrzymka do Santiago de Compostela. Przygotowując bagaż na trzy tygodnie pieszej wędrówki, wiedziałam, że każdego dnia będę musiała nieść go na własnych plecach, dlatego konieczne było ograniczenie liczby przedmiotów do niezbędnego minimum. Trzy podkoszulki, dwie pary krótkich spodni i jedne długie, bluza dresowa i ciepły polar, żadnej biżuterii – to wyzwanie dla każdej kobiety. Ale po co brać więcej, jeśli jedną koszulkę można mieć na sobie, drugą suszyć na plecaku po praniu, a trzecią traktować jako zapas? Szybko zaczęłam tęsknić za sukienkami i cudami techniki, takimi jak pralka automatyczna czy żelazko. Zwyczajne rzeczy, których wcześniej nie doceniałam, nagle zyskały wielką wartość.

Szkoła wdzięczności

W drodze nie można wszystkiego przewidzieć. Pamiętam dwa momenty, kiedy doświadczyłam tego szczególnie mocno. Raz zabrakło nam chleba, innym razem wody. Odcinek bez sklepu, studni czy jakiegokolwiek śladu cywilizacji zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Do dziś pamiętam smak chleba i wody, które wzięłam do ust po tym przymusowym poście. Zawsze, gdy przypominam sobie tamte wydarzenia, czuję wdzięczność. Uświadamiam sobie, że wszystko, co mam, jest darem. To naprawdę nie jest oczywiste, że każdego dnia mam co jeść i pić. Myślę, że taka jest pierwsza nauka, jaka płynie z uczucia głodu, którego możemy doświadczyć w Wielki Piątek i Środę Popielcową.

Reklama

Zgoda na „dzisiaj”

Wdzięczność prowadzi do pokory. Gdy człowiek zda sobie sprawę z tego, że nie wszystko zależy od niego, z jednej strony może poczuć się bezradny, ale z drugiej – jest to dobry moment, by otworzyć się na Boga, zaprosić Go do swojego życia i Mu zaufać. Taka postawa daje pokój serca nawet w sytuacjach, gdy nie wszystko idzie po naszej myśli. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. Jeśli niczego nam nie brakuje, łatwo o postawę „wszystko mi się należy”. W takiej sytuacji, jeśli czegoś nie udaje nam się zdobyć, przychodzą rozgoryczenie, frustracja, złość. Oczywiście zgoda na „dzisiaj” nie oznacza rezygnowania z lepszego jutra. Nie chodzi o to, by być biernym, ale by dążąc do celu, jednocześnie cieszyć się tym, co już mamy, i żyć każdą chwilą. Wtedy o wiele łatwiej pogodzić się z porażką czy stratą, wstać i iść dalej, przezwyciężając kolejne trudności.

Czasem warto poczekać

Post uczy cierpliwości, tego, że nie zawsze muszę mieć to, na co akurat mam ochotę. Na pewne rzeczy trzeba poczekać. Niestety, współczesny świat nie uczy nas czekania. Wystarczy ułamek sekundy, by przesłać wiadomość na drugi koniec świata. Internet daje nam praktycznie nieograniczony dostęp do informacji, a samolot pozwala zmienić strefę klimatyczną w ciągu kilku godzin. Oczywiście postęp techniki ma mnóstwo zalet i odcinanie się od wszystkich wynalazków nie ma sensu. Ale jego skutkiem ubocznym jest brak cierpliwości u osób żyjących w kulturze Zachodu. Nie potrafimy czekać albo przychodzi nam to z wielkim trudem. Jeśli nie stać nas na zakup jakiegoś przedmiotu, możemy sfinansować go za pomocą kredytu. Nie wszyscy jednak pamiętają, że każdą pożyczkę trzeba kiedyś spłacić, i to z odsetkami. Warto zatem przygotować dokładny bilans zysków i strat, zanim wyciągniemy rękę po coś, na co jeszcze nie przyszedł czas. Kościół doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego podkreśla m.in. wartość czystości przedmałżeńskiej.

Moc postu

Wielki Post jest świetną okazją do tego, by pozwolić sobie na uczucie braku – po to, by za czymś zatęsknić, docenić jego wartość, nauczyć się wdzięczności i przekonać się, że wszystko jest darem, ale nic nam się nie należy, a w końcu nauczyć się cierpliwego czekania na moment, gdy pragnienia będą mogły zostać zrealizowane. Aby jednak post nie przyniósł więcej zła niż dobra, warto pamiętać o kilku kwestiach.

Jak pościć?

Po pierwsze, w poście, jak we wszystkim, trzeba zachować umiar i podejść do sprawy rozsądnie. Post nie polega na występowaniu przeciwko piątemu przykazaniu. Pochopna decyzja o 40 dniach o chlebie i wodzie może doprowadzić do choroby. Zamiast tego, lepiej ograniczyć korzystanie z Facebooka, oglądanie seriali czy jedzenie słodyczy. Post nie powinien przeszkadzać nam w wykonywaniu codziennych obowiązków. Przed podjęciem wyrzeczenia warto porozmawiać z mądrym kapłanem, który pomoże zweryfikować, czy konkretny rodzaj postu będzie dla nas dobry i nie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Dobrym pomysłem będzie również codzienny rachunek sumienia, który pozwoli zauważyć, w którą stronę prowadzi nas post. Czy dzięki niemu zauważyliśmy albo zrozumieliśmy coś ważnego? Czy dzięki niemu łatwiej nam kochać siebie, Boga i innych ludzi? Jeśli zamiast tego ciągle myślimy o tym, czego sobie odmawiamy, czujemy trudną do opanowania frustrację czy złość albo uważamy się za lepszych od tych, którzy nie poszczą, być może trzeba będzie zrezygnować i zrobić sobie post od postu. Takie doświadczenie również może być bardzo ubogacające. Świadomość własnej słabości często bywa początkiem zmiany na lepsze.

Anna Kapłańska, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie, piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi.

Tagi:
młodzi

Włoska młodzież pielgrzymuje z papieżem w kierunku synodu

2018-08-10 16:43

vaticannews.va / Rzym (KAI)

Rzym przygotowuje się do najazdu „pokojowej armii”, jak pielgrzymującą pieszo na spotkanie z papieżem Franciszkiem młodzież określił przewodniczący włoskiego episkopatu. Kard. Gualtiero Bassetti wskazał, że Kościół we Włoszech dawno nie przeżywał takiego fermentu wiary i zaangażowania młodych.

Magdalena Pijewska/Niedziela

Pieszo do Rzymu dotrze 40 tys. młodych ludzi, którym na pielgrzymim szlaku towarzyszy 120 włoskich biskupów. Ponadto na spotkanie z papieżem przybędzie dodatkowo 30 tys. osób nie tylko z Włoch, ale i innych krajów Europy, które włączyły się w to wspólne pielgrzymowanie ku październikowemu Synodowi Biskupów na temat młodzieży. „To czas wspólnego wzrastanie w wierze i tworzenia wspólnoty młodzieży, która musi widzieć w Kościele swego sprzymierzeńca” – podkreśla kard. Bassetti. Zaznacza, że nigdy wcześniej we Włoszech nie miała miejsca pielgrzymka, która wyruszałaby do Rzymu jednocześnie z wszystkich diecezji, stąd hasło inicjatywy „Przez tysiąc dróg”.

Młodzi spotkają się z Franciszkiem w sobotę na Cyrku Maksencjusza. Papież będzie odpowiadał na ich pytania, po czym poprowadzi modlitewne czuwanie. W nocy młodzież rozpocznie swe pielgrzymowanie w kierunku placu św. Piotra, gdzie Ojciec Święty odprawi dla niej Mszę. W czasie „białej nocy” w centrum Rzymu będą otwarte kościoły, w których będzie można skorzystać ze spowiedzi. Odbędzie się też cała seria nocnych inicjatyw kulturalno-modlitewnych. Np. w jezuickim kościele Il Gesù swymi świadectwami przebaczenia i budowania sprawiedliwości dzielić będą się młodzi, którzy przeszli przez bandy kryminalne i grupy terrorystyczne.

„Idąc z młodymi ku synodowi chcieliśmy zaproponować inicjatywą, która naprawdę naznacza życie. Młodzież naznaczona jest indywidualizmem i żyje w coraz większym rozproszeniu, stąd potrzeba inicjatyw budujących wspólnotę i otwierających na drugiego człowieka” – mówi ks. Michele Falabretti, odpowiedzialny we włoskim episkopacie za duszpasterstwo młodzieży.

Myślę, że będzie to wyjątkowe spotkanie ponieważ młodzież, która teraz pielgrzymuje dotrze do Rzymu ubogacona w wyjątkowe doświadczenie wspólnej wędrówki. To będzie dodaną wartością, czymś co ubogaci spotkanie z Papieżem, doda mu wyjątkowej energii. Na pewno młodzi będą odczuwali zmęczenie drogą, ale też siłę wyjątkowego wewnętrznego doświadczenia – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Michele Falabretti. – Młodzież oczekuje od Kościoła, że będzie im towarzyszył i wsłuchiwał się w ich głos. To czego na pewno chcą od ludzi Kościoła, to wyraźniejszego świadectwa i większej wiarygodności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Prymas Polski: niepodległa Polska to nie mury i zasieki, ale dłonie wyciągnięte w geście przebaczenia

2018-08-19 15:06

bgk / Inowrocław (KAI)

„Polska niepodległa to nie mury i zasieki wznoszone z lęku czy nienawiści, ale dłonie wyciągnięte w geście przebaczenia i miłości, jedni ku drugim” – mówił dziś w Inowrocławiu abp Wojciech Polak przypominając za św. Janem Pawłem II, że polskość to w istocie „wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie”.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył Mszy św. w inowrocławskim kościele pw. Świętego Ducha, gdzie od soboty gości „Mobilna Ambasada Niepodległej”. Specjalny ambulans Caritas od kilku miesięcy przemierza Polskę, promując działania organizacji oraz zachęcając do wspólnego świętowania jubileuszu niepodległości Polski. Projekt – jak przyznał błogosławiąc dzieło papież Franciszek – uwrażliwia też na problemy najbiedniejszych, promuje wolontariat i niesie pomoc prześladowanym w Syrii.

Świadectw ekipy Caritas, w której jest także Syryjczyk, inowrocławscy parafianie mieli okazję wysłuchać podczas każdej niedzielnej Mszy św. Przed południem modlił się z nimi także Prymas Polski abp Wojciech Polak, który nawiązując do słów papieża Franciszka przypomniał, że udział w Eucharystii zobowiązuje do naśladowania Jezusa, do przejęcia jego stylu myślenia i działania, a więc także do troski o ubogich i potrzebujących, w których mamy Go przecież rozpoznawać.

„Udział w Eucharystii zobowiązuje do pomocy innym, a zwłaszcza ubogim, ucząc nas przechodzenia od Ciała Chrystusa do ciała braci, gdzie oczekuje, że Go rozpoznamy, będziemy Jemu usługiwali, oddawali cześć i miłowali” – wskazał za Franciszkiem Prymas.

„Udział w Eucharystii – mówił dalej – zobowiązuje nas, wierzących, abyśmy nie zajmowali się kwestią uchodźców i migrantów, ale przychodzili im konkretnie z pomocą. Ma nam otwierać serca na tych, którzy cierpią i potrzebują pomocy, byśmy byli z nimi na modlitwie, ale i w konkretnie wyciągniętej do pomocy dłoni. To nie lęk czy strach ma nami kierować, ale miłość Chrystusa” – podkreślił abp Polak.

Metropolita gnieźnieński nawiązał też do świętowanej w tym roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, o której „Mobilna Ambasada Caritas” przypomina. Jak stwierdził, w 100-lecie niepodległości musimy sobie ze szczególną mocą za św. Janem Pawłem II powtarzać, że Polska wolna, Polska niepodległa, że polskość „to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie”.

„Niepodległa Polska to nie mury i zasieki, wznoszone z lęku czy nienawiści, ale dłonie wyciągnięte w geście przebaczenia i miłości, jedni ku drugim” – dopowiedział Prymas kończąc homilię wskazaniem św. Pawła Apostoła z czytanego dziś Listu do Efezjan, aby wyzyskać chwilę sposobną, postępować jak mądrzy i za wszystko zawsze dziękować Bogu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: trzeba prosić Jezusa o dar powołań

2018-08-20 17:29

ks. mf / Gorzków-Trzebniów (KAI)

Trzeba prosić Jezusa o dar powołań. Kościół jest Chrystusowy, nie mój i nie twój, choć mówimy, że jest nasz – mówił w homilii 20 sierpnia abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który przewodniczył Mszy św. w parafii św. Jana Berchmansa w Gorzkowie-Trzebniowie na zakończenie „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która odbywała się w archidiecezji częstochowskiej w dniach 16 lipca – 20 sierpnia.

Beata Pieczykura/Niedziela

W tej akcji duszpasterskiej wzięło ponad 200 kapłanów, którzy przez 36 dni przeszli 1300 kilometrów. Każdego dnia w innym dekanacie kapłani pieszo pielgrzymowali od parafii do parafii, modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich. Pielgrzymowaniu towarzyszył drewniany krzyż z napisem „Jezus: szukam właśnie Ciebie” oraz relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Jana Pawła II.

„To wszystko uczyniliśmy dla Jezusa Chrystusa, Jedynego Odkupiciela człowieka. Nie chcieliśmy używać nadzwyczajnych środków, tylko nasze pokorne modlitwy i obolałe stopy. Chcieliśmy również modlić się w pokorze za kapłanów, którzy już posługują i przepraszać Boga za to, że nie kochamy Go do końca. Za każde kapłańskie zaniedbanie i za każdy kapłański grzech. Chcieliśmy publicznie powiedzieć, że nie wstydzimy się pokutować” – mówił na początku Mszy św. ks. prał. Marian Duda.

W homilii abp Depo nawiązując do tekstu Ewangelii podkreślił, że „są w życiu człowieka takie pytania, na które odpowiedź wymaga wiary, ale zarazem bliskości tego, komu je zadajemy. Tak jest z dzisiejszymi pytaniami młodzieńca i Jezusa”.

- Pytanie młodzieńca: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” wskazuje na odwieczne pragnienie człowieka, aby żyć pomimo przemijania. Pomimo różnych hierarchii wartości w tym życiu. Młodzieniec odważył się zapytać Chrystusa i to był dobry krok w kierunku spełnienia swojego życia – mówił abp Depo.

- Jezus swoją miłością dał odpowiedź. Oczywiście tę ostateczną wyraził poprzez tajemnicę krzyża na Golgocie i tajemnicę zmartwychwstania, zwycięstwa nad grzechem i śmiercią – dodał metropolita częstochowski.

Arcybiskup zaznaczył, że trzej ewangeliści opisują zdarzenie spotkania młodzieńca z Jezusem, ale każdy nieco inaczej. - W Ewangelii św. Marka mamy napisane, że Jezus spojrzał na niego z miłością. I oczekiwał odpowiedzi. A on odszedł zasmucony. Św. Łukasz zapisze, że był to pewien dostojnik, który już coś osiągnął. Jezus młodzieńcowi powiedział: „Jednego ci brakuje. Pójdź za Mną !” – podkreślił arcybiskup.

- Tajemnica powołań, która jest inicjatywą samego Boga jest związana z wiarą konkretnego człowieka, który będąc wolny daje odpowiedź: „Oto jestem. Przecież mnie wołałeś” lub „odchodzę zasmucony, wybacz zbyt wiele tracę” – kontynuował arcybiskup i dodał: „Pan Bóg powołuje, ale człowiek może odmówić Mu nie tylko pójścia za Nim, ale miejsca w sobie”.

- Dziękujemy dzisiaj Bogu za ten dar modlitwy serc i stóp kapłańskich. Kapłaństwo jest tajemnicą Serca Jezusowego i to ono wzywa, ale czeka na odpowiedź serca człowieka. Obok wolności człowieka, który spełnia przykazania i jest po ludzku dobry, dla Kościoła największym zagrożeniem nie jest ostatecznie niedostatek kapłanów, ale grzech, który się rozlewa dzisiaj jak fala – kontynuował metropolita częstochowski i za św. Janem Pawłem II przypomniał: „Najbardziej zagraża nam grzech, który udaje dobro i kłamstwo, które udaje prawdę”.

- Niestety dzisiaj zło tak się upowszechniło, że staje się normą. I dlatego tak trudno jest podejmować wymagania, które zawsze są większym darem z siebie samego. Trudno się pocieszać, że we Francji w ponad 60 proc. diecezji nie wyświęcono w tym roku żadnego kapłana, a w Irlandii zamknięto już osiem seminariów – mówił abp Depo.

- Największym niebezpieczeństwem jest zakłamanie i uśpienie sumień, chociażby w sprawie głoszenia Ewangelii, a nie własnych teorii na kazaniach, czy na katechezie dzisiaj płatnej – podkreślił arcybiskup.

Hierarcha przypomniał, że „kapłaństwo spełnia się również w szafarstwie sakramentalnym”. - Stąd pytanie dla nas wszystkich i każdego z osobna. Jak przeżywam Eucharystię. Czym ona dla mnie jest? – kontynuował arcybiskup i pytał: „Czy jest życiem, czy jest obowiązkiem?”.

- Czy Kościół jest własnością ludzi i konkretnych wspólnot, czy Jezusa? Trzeba prosić Jezusa o dar powołań. Kościół jest Chrystusowy, nie mój i nie twój, choć mówimy, że jest nasz. I bramy piekielne Go nie przemogą, bo fundamentem jest Chrystus. Patrzmy na Jezusa. To jest warunek rozwoju Kościoła i odnowy Jego życia – wskazał abp Depo.

- Kłopoty pojawiają się wówczas, gdy wzrok nie jest skierowany ku Chrystusowi. Gdy wzrok gdzieś umyka, a obiektem kontemplacji staje się ktoś lub coś innego od Chrystusa. Jeśli nie będziemy patrzeć na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. Jeśli nie będziemy prosić pośrednictwa szczególnego Jego Matki i wszystkich świętych patronów, to będziemy się gubić na drogach życia i Kościoła – przestrzegł arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem