Reklama

Świadectwo z Cochabamby

2018-02-14 10:25

S. Savia Bezak SBDNP
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 12-14

Archiwum sióstr służebniczek dębickich
S. Savia z uczniami i s. Carolain – katechetką na podwórku szkolnym, 2011 r.

Służebniczka dębicka s. Savia Bezak na łamach „Niedzieli” przekazuje swoją relację dotyczącą śmierci Heleny Kmieć. W styczniu 2017 r. była na miejscu tragedii w Cochabambie w Boliwii. Wcześniej, jak podkreśla, nie wypowiadała się w prasie z uwagi na trwające śledztwo i z powodu bólu, który wciąż towarzyszy jej wspomnieniom. S. Savia prostuje też pewne informacje, które zaraz po tragedii dotarły do środków społecznego przekazu, a dopiero później zostały sprawdzone. Czytelnicy „Niedzieli” otrzymują więc rzetelną wiedzę na temat okoliczności śmierci polskiej misjonarki i tego, co się wydarzyło po tragedii na placówce misyjnej w Boliwii. Red.

W styczniu 2018 r. uczestniczyłam w Mszy św. w pierwszą rocznicę śmierci Helenki w jej rodzinnej parafii w Libiążu. Czułam, że to wszystko jest we mnie wciąż żywe, jakby się stało wczoraj.

Służebniczki dębickie w Boliwii

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej (służebniczki dębickie) rozpoczęło misje w Boliwii w 1982 r. Obecnie siostry – 11 Polek i 25 Boliwijek – pracują w 7 placówkach misyjnych w Boliwii i jednej w Peru. Prowadzą 2 domy dziecka, 3 internaty dla dziewcząt, centrum rehabilitacji, szkołę oraz 3 ochronki (przedszkola) dla dzieci, centrum rehabilitacji dla dzieci niepełnosprawnych; katechizują, przygotowują do sakramentów świętych, opiekują się chorymi w domach, są nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św., troszczą się o wystrój kościołów, pracują w kancelariach parafialnych. Są to ważne i bardzo potrzebne tutejszej społeczności dzieła. Jako przykład podam naszą szkołę, w której uczy się 2 tys. dzieci i z tego powodu nauka odbywa się w niej na 3 zmiany.

Siedzibą Wikariatu Misyjnego jest Cochabamba. Tam 22 lutego 2017 r. miała być otwarta nowo wybudowana Ochronka pw. Opatrzności Bożej. Duży wkład finansowy w budowę tej placówki wniosła diecezja tarnowska z funduszu Kolędników Misyjnych, dlatego na jej poświęceniu biskupa diecezji tarnowskiej miał reprezentować biskup pomocniczy Leszek Leszkiewicz, natomiast do reprezentowania Zgromadzenia z Polski ja zostałam wydelegowana, jako członkini rady generalnej. Ponieważ jestem również ekonomką generalną, zaplanowałam przy tej okazji odwiedziny i wizytację ekonomiczną w naszych placówkach misyjnych. Miałam się również spotkać z młodzieżą z Boliwii i Peru, którą gościłyśmy w naszych wspólnotach zakonnych w Polsce podczas Światowych Dni Młodzieży. Bardzo się z tymi młodymi osobami zżyłam podczas ich miesięcznego pobytu w Polsce, towarzysząc im przez cały czas i realizując ambitny plan pielgrzymkowo-turystyczny, którego punktem kulminacyjnym były Światowe Dni Młodzieży w diecezji tarnowskiej i w Krakowie. Cieszyłam się bardzo i oczekiwałam na tę rewizytę. Ponadto miałam wziąć udział w innych wydarzeniach i uroczystościach zakonnych, jak rekolekcje, śluby i jubileusze sióstr, które odbywały się wówczas w Wikariacie Misyjnym w Boliwii.

Reklama

Spotkanie z Helenką

W poniedziałek 16 stycznia 2017 r. przybyłam do Cochabamby. Tam następnego dnia poznałam wolontariuszki z Wolontariatu Misyjnego Salvator: Helenę Kmieć i Anitę Szuwald, które dzielnie od tygodnia wraz z siostrami przygotowywały ochronkę do uroczystości poświęcenia i otwarcia. Upiększały ściany kolorowymi malowidłami, sprzątały, gromadziły pomoce dydaktyczne, zabawki, meble, wkładając w to całe serce, zdolności i miłość do dzieci, którym miały pomagać przez 6 miesięcy. 3 dni później udałam się z przełożoną Wikariatu Misyjnego – s. Bejzymą do 2 innych naszych placówek misyjnych. Do Cochabamby wróciłam w poniedziałek 23 stycznia po południu. Z wolontariuszkami spotkałam się na Mszy św. o godz. 19 czasu boliwijskiego. Po wyjściu z kościoła zatrzymałam się z nimi wraz z s. Bejzymą. Nawiązała się rozmowa o tym, czym żyły w ciągu minionych dni, co udało się zrobić w ochronce. Były szczęśliwe. Odprowadziłyśmy je do bramy ochronki i ok. godz. 20 pożegnałyśmy się w przekonaniu, że czują się dobrze i bezpiecznie.

Tragiczna noc

O godz. 1.27, kiedy zaczynał się 24 stycznia, zostałyśmy wyrwane ze snu przez s. Bejzymę, która odebrała telefon od Anity, zwiastujący jakieś straszne wydarzenie, którego nie była w stanie wypowiedzieć. Helenka została zamordowana przez 21-letniego Romualda, który podczas kradzieży w ochronce przedostał się do wydzielonej części mieszkalnej i do jej pokoju. Helenka została zaskoczona przez niego we śnie. Zadał jej śmiertelne ciosy. Do dziś nie znamy motywów tego czynu, oprócz tego, o którym sam mówi, że był pod wpływem narkotyków. Nie ujawnia żadnych innych pobudek, nie chce o tym rozmawiać, poza tym, że przyznał się do tego strasznego czynu. Został osądzony i przyjął wyrok 30 lat pozbawienia wolności. Uświadomiłam sobie wówczas – i ta świadomość towarzyszy mi do dziś – że w tak dramatycznych okolicznościach spotkały się dwie młode osoby, których historie życia tak bardzo się różnią.

Helenka chciała żyć dla innych, służyć, pomagać, kochać. W imię miłości Boga i bliźniego rozpoczęła misję w Boliwii, chcąc bezinteresownie opiekować się dziećmi w ochronce. Pełna pokoju, skromna, radosna, ciepła, rozmodlona i bardzo pracowita. Dająca się lubić już od pierwszego spotkania. Nie zdążyłam jej poznać bliżej. Całe jej bogactwo duchowe, talenty i wielorakie zaangażowanie ewangelizacyjne, charytatywne, misyjne, muzyczne poznałam dopiero po jej śmierci podczas rozmów z Anitą, z jej rodzicami, przyjaciółmi i duszpasterzami. Helenka pozostawiła po sobie świadectwo pięknego życia – konsekwentnej realizacji przyjętych zasad, pasji życiowych, pragnienia bycia blisko tych, którzy potrzebowali kochającego serca, pomocnych dłoni, dobrego słowa i wsparcia. Siłę do tego czerpała z bliskiej więzi z Jezusem.

Modlitwa za mordercę

Romualdo Manio Santos pochodzi z północy Boliwii. Zszedł na złą drogę. Był już wcześniej karany za popełnione przestępstwo. W polskich mediach pojawiły się informacje, że był wychowankiem naszej szkoły, a ostatnio czytałam, że ochronki. Nie jest to prawdą, nie był siostrom znany. Do Cochabamby przybył ok. dwa lata wcześniej, a w pobliże dzielnicy, gdzie znajduje się nasza misja, sprowadził się dwa tygodnie przed tą tragedią. Ale czy tam rzeczywiście mieszkał – nie wiemy. Tam odnaleziono rzeczy skradzione z ochronki. W wizji lokalnej nie odtworzył on przebiegu tego bolesnego wydarzenia. Nie przyznał się, dlaczego to zrobił i czy miał wspólników. Nie padł na kolana, o czym też było głośno w mediach, żeby przeprosić. Wzruszył się, to prawda, gdy nasze siostry Boliwijki dały mu coś do jedzenia i ciepły koc oraz gdy powiedziały, że my (siostry) i rodzice Helenki przebaczyliśmy mu i że modlimy się, by Pan Bóg dał mu łaskę nawrócenia. Wyraził się, że nie jest godzien otrzymywać dobroć i dary od sióstr, wtedy wypowiedział nawet słowo „przepraszam”. To wskazuje, że jakieś uczucia skruchy się w nim wzbudziły, i za to dziękuję Bogu, ponieważ gdy zobaczyłam jego fotografię tuż po aresztowaniu, a potem na naszym monitoringu, to już sam jego wygląd wzbudzał we mnie lęk. Zło przebijało z wyrazu jego twarzy, był jakby bez uczuć. Ale do prawdziwego nawrócenia wciąż bardzo daleko.

Medialny szum

Do tej pory, czytając różnego rodzaju informacje na temat zdarzenia, okoliczności, sprawców, nie wypowiadałam się i nie prostowałam błędnych wersji, bo było to dla mnie zbyt bolesne przeżycie. Trwało śledztwo, było wiele niewiadomych. W rocznicę śmierci Helenki niektórzy przywołują ponownie informacje krążące w Internecie, portalach społecznościowych i w prasie, nie sprawdzając ich wiarygodności. W tym miejscu przypomina mi się prośba, która była zamieszczona na stronie Wolontariatu Misyjnego Salvator, by nie dawać wiary wszystkiemu, co ukazuje się w mediach, i ostrożnie, z dystansem podchodzić do tych informacji, które „na gorąco” pojawiały się po tym wydarzeniu, aby nie ranić tych, którzy przeżywają ból po śmierci Helenki. Wiem, że potrzebna jest rzetelna informacja, ale nie wszystko – i nie od razu – można i da się przekazać.

Misja Helenki trwa

Patrzę na to wydarzenie z perspektywy minionego roku w świetle wiary, bo inaczej nie da się go przeżywać i zrozumieć. Widzę, jak wiele dobra wyzwoliła Helenka po swojej śmierci w sercach i działaniu ludzi nie tylko w Polsce, ale i w Boliwii. Pamięć o niej jest wciąż żywa. Każdego 24. dnia miesiąca przez rok odprawiane były Msze św. za duszę śp. Helenki i w intencji jej najbliższych w kościele parafialnym w Cochabambie. Siostry z tamtejszej wspólnoty wykonały tablicę upamiętniającą Helenkę i umieściły ją obok płyty nagrobnej naszej zmarłej polskiej misjonarki s. Joeli Mleczko, która była budowniczym, założycielką i pierwszą dyrektorką Szkoły im. Edmunda Bojanowskiego w Cochabambie. Nowa Ochronka pw. Opatrzności Bożej została poświęcona 14 czerwca 2017 r. i od tamtego dnia służy boliwijskim dzieciom.

Tagi:
siostry Helena Kmieć

Jedenaście Sióstr za „Wujka”

2018-04-25 11:32

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 17/2018, str. VI

Prosiły, aby mogły zostać w habitach, w pełnym zakonnym stroju. Uklękły żegnając się ze sobą, a siostra Stella, ich matka przełożona uniosła rękę, błogosławiąc każdą. Wtedy rozległy się strzały. 1 sierpnia 1943 r. Niemcy zamordowali w Nowogródku jedenaście sióstr nazaretanek, które ofiarowały siebie w zamian za uratowanie życia uwięzionych mieszkańców miasta i kapłana. Był nim ks. Aleksander Zienkiewicz, sławny „Wujek”, dziś sługa Boży

Archiwum
„Męczeństwo Nazaretanek” – obraz Adama Styki

Wybuch wojny w 1939 r. i atak wojsk niemieckich nie dosięgnął Nowogródka, okupant był daleko, jednak wszystko zmieniło się 17 września. Ks. Zienkiewicz pisał: „W niedzielę rano, 17 września rozchodzi się wieść o wkroczeniu w granice Rzeczypospolitej armii sowieckiej. W mieście powstaje nieopisana panika. Płyną rzeki uciekinierów w kierunku Litwy. Siostry z ks. kapelanem pozostają na miejscu”.

Wojska radzieckie wkroczyły do Nowogródka, a NKWD... do mieszkania księdza. Funkcjonariusza NKWD zakwaterowano w jednym z dwóch pokoi i codzienne życie stało się bardzo trudne. Zakazano nauczania religii, ze ścian w szkołach usunięto krzyże. Siostry nazaretanki musiały zdjąć habity i w świeckich ubraniach szukać pracy w miasteczku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Powstanie film o ks. Dolindo!

2018-04-20 18:42

Agnieszka Bugała

Pierwszy w Polsce dokument filmowy o życiu i misji ks. Dolindo Ruotolo, mistyka z Neapolu, ma szansę powstać już niebawem.


Sutanna i płaszcz były pierwszym w życiu nowym odzieniem, które dostał Dolindo.Dotąd biegał bez butów i w za dużych ubraniach po ojcu

Każdy z nas, kto zetknął się z włoskim kapłanem i doświadczył jego orędownictwa, kto pielgrzymował już do jego grobu, albo modli się za jego wstawiennictwem w domu, bo nie dane mu będzie uklęknąć i zapukać w płytę grobowca, może włączyć się w dzieło powstania filmu, dokładając swoją cegiełkę.

Fundacja „Solo Dios Basta” – organizator „Wielkiej Pokuty” i „Różańca do granic”, Joanna Bątkiewicz-Brożek – autorka pierwszej i jedynie rzetelnie udokumentowanej biografii ks. Dolindo oraz Filmowy Ruch Ewangelizacyjny proszą o wsparcie tego dzieła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Autokefalia prawosławia na Ukrainie

2018-04-26 18:23

Paweł Przeciszewski / Kijów (KAI)

Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola podjął na ostatnim spotkaniu Świętego Synodu kwestię autokefalii prawosławia na Ukrainie. Dotąd podzielone jest ono na trzy konkurencyjne Ukraińskie Kościoły Prawosławne: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Autokefaliczny Ukraiński Kościół Prawosławny. O przyznanie autokefalii ukraińskiemu prawosławiu poprosili patriarchę Konstantynopola Bartłomieja prezydent Poroszenko, Rada Najwyższa Ukrainy oraz ci spośród tamtejszych hierarchów prawosławnych, którzy popierają tę inicjatywę.

Jorge Lascar/Foter.com/CC-BY

Podczas obradującego 19 i 20 kwietnia Świętego Synodu Patriarchatu Ekumenicznego zapoznano się z „kościelną sytuacją na Ukrainie” oraz otrzymanymi od tamtejszych władz kościelnych i państwowych prośbami o przyznanie autokefalii. Synod postanowił rozważyć tę sprawę we współpracy z innymi Kościołami prawosławnymi.

Negocjacje z Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu

17 kwietnia prezydent Ukrainy Piotr Poroszenko na nadzwyczajnym spotkaniu z przywódcami partii obecnych w parlamencie oznajmił, że przekazał patriarsze Konstantynopola Bartłomiejowi prośbę w sprawie autokefalii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, czyli pełnej jego niezależności. Dodał, że Ukraina jest dziś bliższa bardziej niż kiedykolwiek urzeczywistnienia tej idei. 19 kwietnia z podobnym oświadczeniem wystąpiła Rada Najwyższa Ukrainy. Poparła ona działania prezydenta, przyjmując tekst orędzia do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja, z prośbą o udzielenie Tomosu o autokefalii dla ukraińskiego prawosławia.

Negocjacje z patriarchą Bartłomiejem toczono w trójkącie: Patriarchat Kijowski - Patriarchat Ekumeniczny - Państwo Ukraińskie. Państwo było reprezentowane przez jego przedstawicieli z najwyższej półki: prezydenta Piotra Poroszenkę, przewodniczącego Parlamentu Andrija Parubija i premiera Wołodymira Hrojsmana. Świadczy to, że niezależność prawosławia w Ukrainie od Moskwy należy do najwyższych priorytetów ukraińskich władz i stanowi kwestię bezpieczeństwa państwa.

Dla Konstantynopola - którego pozycja jako głównego centrum i arbitra w świecie prawosławnym jest zagrożona przez Moskwę - rozwiązanie "kwestii ukraińskiej" jest również priorytetem rangi najwyższej. Nie rozwiązanie jej, pozostawia pod dominacją moskiewskiego centrum Kościół prawosławny na Ukrainie, posiadający ciągłość od czasów apostolskich, liczący dziś 250-280 mln wyznawców.

Ponadto prawosławie rosyjskie, dzięki swym możliwościom finansowym i organizacyjnym, powoli zaczyna wypierać i przyćmiewać struktury konstantynopolskie. Np. Święta góra Athos, centrum duchowości prawosławia, dosłownie zalewana jest przez rosyjskich mnichów.

Dziś, to właśnie Ukraina jest miejscem, gdzie można powstrzymać pochód moskiewskiego Kościoła prawosławnego, sprzężonego w nieomal jeden organizm z obecnym rosyjskim reżimem.

Sprawa ukraińska z perspektywy światowego prawosławia

Kwestia przezwyciężenia podziałów wśród prawosławnych na Ukrainie i nadania im statusu jednej i niepodzielnej autokefalicznej Cerkwi, stanowi jeden z kluczowych problemów dla współczesnego prawosławia. Stanowiła ona też główny temat rozmów kuluarowych w trakcie obrad Soboru Powszechnego Prawosławia, który zebrał się na Krecie w czerwcu 2016 r. Ojcowie Soboru rozważali ją jednak poza porządkiem obrad. Był to wynik działań patriarchy moskiewskiego Cyryla, który jako warunek uczestnictwa delegacji swojego Kościoła w soborze, postawił nie poruszanie tej kwestii. Jednak – obawiając się takiego rozwoju rzeczy - i tak tam nie przyjechał.

Specyfiką sytuacji ukraińskiej jest fakt, że prawosławie w tym kraju jest podzielone na trzy jurysdykcje (odrębne Kościoły), z których tylko jeden, ten podporządkowany Moskwie posiada oficjalny status kanoniczny. Patriarcha Bartłomiej uważa, że udzielenie statusu tylko jednej z konkurujących ze sobą jurysdykcji nie rozwiąże problemu, ale narazi na szwank autorytet Patriarchatu Ekumenicznego. Sytuację może zmienić zjednoczenie prawosławia na Ukrainie. Dlatego Patriarchat Ekumeniczny, będący do dziś kluczowym autorytetem dla całego prawosławia na świecie, zamierza rozwiązać problem autokefalii poprzez utworzenie jednego Lokalnego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie. Na samej Ukrainie zjednoczenie trzech odrębnych Kościołów prawosławnych Kościoła wydaje się dziś możliwe, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed kilku lat. A to dlatego, że wojna z Rosją przyśpieszyła tu umocnienie tożsamości narodowej Ukrainy i poczucia jej odrębności.

Oprócz tego, patriarcha Bartłomiej musi maksymalnie zneutralizować następstwa powstania nowego Kościoła lokalnego dla całego prawosławia na świecie. Winien więc tak to przeprowadzić, aby jedynym oponentem udzielenia autokefalii prawosławiu ukraińskiemu, był Patriarchat Moskiewski i aby nie znalazł on poparcia wśród innych Kościołów prawosławnych.

Tak jak ukraińska deklaracja niepodległości rozbiła ZSRR, tak ukraińska autokefalia kościelna osłabi Rosyjski Kościół Prawosławny. Bardzo łatwo jest policzyć, że po otrzymaniu autokefalii przez Ukrainę, Rosyjski Kościół Prawosławny spadnie z pozycji największego z Kościołów Prawosławnych na świecie, na drugą pozycję po ukraińskim. Dlatego fakt zwrócenia się Prezydenta i Parlamentu Ukrainy do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja o darowanie ukraińskiemu prawosławiu autokefalii, rosyjski tygodnik prawosławny i Radio "Radonież" nazwały „podłożeniem bomby atomowej pod gmach Rosji”.

Dotychczasowa rusyfikacja Kościoła prawosławnego w Ukrainie

Przez siedem stuleci, zaczynając od chrztu Rusi-Ukrainy (988 r.) aż po rok koniec wieku XVII działała w Ukrainie jedna Cerkiew prawosławna. Tworzyła ją metropolia kijowska, jedna z sufraganii Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu. Kres jej samodzielnego bytowi położyła ekspansja Moskwy. Ta ostatnia po dokonaniu podziału Ukrainy między siebie a Rzeczpospolitą (1685 r. traktat Grzymułtowskiego), włączyła metropolię kijowską do własnej jurysdykcji.

Kościół prawosławny w Ukrainie, uległszy stopniowej rusyfikacji przestał stanowić "podstawę wolności" Rusi Kijowskiej. Stanowił jedno z głównych narzędzi oddziaływania imperialnego centrum na miejscowe społeczeństwo. Zarówno w okresie cesarstwa rosyjskiego, jak i ZSRR, żaden z „ukraińskich” hierarchów, nie miał prawa ani możliwości reprezentowania stanowiska proukraińskiego.

Dziś, w warunkach wojny rosyjsko-ukraińskiej, wewnątrz Ukraińskiego Kościoła Patriarchatu Moskiewskiego, hierarchowie opowiadający się po stronie ukraińskiej stanowią mniejszość. Cerkiew Moskiewskiego Patriarchatu oficjalnie jest "apolityczna", ale w rzeczywistości niedwuznacznie stoi po rosyjskiej stronie konfliktu. Stanowi to ogromne zagrożenie dla Ukrainy.

Inne Kościoły prawosławne na Ukrainie

Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny

Jego tworzenie rozpoczął dekret władz Ukraińskiej Republiki Ludowej (petlurowskiej), przyjęty 1 stycznia 1919 r., ogłaszający autokefalię tej ukraińskiej Cerkwi. Jej proklamowania dokonano uroczyście w katedralnym Sofijskim soborze Kijowa, wyzwolonego przez Wojsko Polskie. Po powstaniu tego Kościoła, Patriarchat Konstantynopolitański oficjalnie ogłosił, że wcielenie metropolii kijowskiej, dokonane przez Moskwę w roku 1686, było nielegalne, wobec czego obszary znajdujące się na zachód od granic Rosji z roku 1634 stanowią nadal jego terytorium kanoniczne.

14 października 1921 r., już pod władzą bolszewicką, która początkowo odnosiła się przychylnie do tworzenia oddzielnego ukraińskiego Kościoła, został zwołany Pierwszy Ukraiński Sobór Cerkiewny, w którym uczestniczyli przedstawiciele parafii i przedstawiciele ukraińskiej elity kulturalnej i naukowej. Sobór nie tylko wybrał zwierzchnika Kościoła, ale udzielił mu święceń biskupich. Został nim ksiądz Wasyl Lipkiwśkyj, wybitny działacz narodowy i tłumacz Pisma św. oraz liturgii na język ukraiński. Metropolita Wasyl wyświęcił też biskupów diecezjalnych. Stworzony w ten sposób Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny przetrwał do bolszewickich represji w latach trzydziestych. Metropolita i ostatni jego kapłani zostali rozstrzelani w roku 1937. Przed rozgromieniem UAKP, udało się założyć diecezję wśród Ukraińców w Kanadzie. Jej władyką (ordynariuszem) został biskup Iwan (Teodorowycz). Diecezja ta okazała się "przetrwalnikiem Kościoła".

Próbę odbudowy własnego państwa Ukraińcy podjęli w trakcie drugiej wojny światowej. 30 czerwca 1941, w dniu zajęcia Lwowa przez wojska niemieckie, ukraińscy nacjonaliści ogłosili Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Tymczasowy Rząd zachodnich obwodów Ukrainy, z Jarosławem Stećką jako premierem, został jednak w całości aresztowany przez gestapo w ciągu 7 dni.

Na zajmowanych przez wojska niemieckie ziemiach radzieckiej Ukrainy, ludność spontanicznie otwierała świątynie pozamykane przez władze bolszewickie. Przywracaniem ich do życia zajęli się głownie kapłani Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Przewodził im biskup łucki Polikarp (Sikorski), mianowany przez Dionizego (Waledyńskiego) metropolitę warszawskiego i całej Polski tymczasowym administratorem Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego na wyzwolonych spod władzy radzieckiej ziemiach Ukrainy. W ten sposób zwierzchnik Cerkwi polskiej dołączył Kościół Ukraiński do polskiej autokefalii. Dzięki niej, wszyscy biskupi otrzymujący sakrę biskupią w okresie wojny w tym Kościele byli w pełni kanonicznymi hierarchami prawosławnymi.

Największą rolę spośród nich odegrał Stepan Skrypnyk, siostrzeniec Semena Petlury, żołnierz wojsk URL, a w dwudziestoleciu międzywojennym poseł na Sejm RP. Skrypnik w czerwcu roku 1942 otrzymał w Sofijskim soborze Kijowa chirotonię biskupią z rąk metropolity Dionizego.

Po wojnie wraz z innymi biskupami UAKP, duchowieństwem i ich rodzinami, znalazł się w Kanadzie, gdzie w roku 1950 doprowadził do zjednoczenia ukraińskich prawosławnych z USA. Zjednoczony Kościół został nazwany Ukraińskim Kościołem Prawosławnym w USA. Zaczynając od lata 1988 r., kiedy ekipa Michaiła Gorbaczowa zezwoliła na uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Rusi, kapłani UKP z Ameryki, zaczęli masowo wracać do ojczyzny. Przystąpili oni do odbudowy UAKP na jego własnym terytorium.

W roku następnym, w soborze św. św. Piotra i Pawła we Lwowie ogłoszono oficjalne odnowienie UAKP. Z kolei na soborze lokalnym w 1990 r. w Kijowie, przyjęto nowy status Kościoła, a metropolicie Mstysławowi przyznano tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Władze ukraińskie odmówiły jednak autokefalistom, zwrotu świątyń i innych budynków. Nowe parafie mogły powstawać tylko dzięki przechodzeniu do Kościoła autokefalicznego wspólnot parafialnych z oficjalnego Kościoła Patriarchatu moskiewskiego. Już w początkach roku 1992 UAKP posiadał ponad 600 własnych parafii.

Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego

Powstał wiosną 1992 r. w wyniku rozłamu w ramach Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. W roku 1991 po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości, metropolita Filaret (Denysenko) zwołał sobór lokalny biskupów z Ukrainy, który ogłosił powstanie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego i zwrócił się do patriarchy moskiewskiego z prośbą o nadanie "pełnej niezależności kanonicznej”, czyli autokefalii. Patriarcha Aleksy odmówił udzielenia autokefalii "na danym etapie historycznym", a od metropolity Filareta zażądał dymisji. W trakcie obrad moskiewskiego soboru metropolita Filaret, znajdując się "pod silnym naciskiem i huraganem krytyki" zgodził się złożyć swój urząd, ale powróciwszy do Kijowa odmówił wypełnienia danego słowa i po raz drugi, na początku roku 1992 zwrócił się do patriarchy Aleksego z prośbą o nadanie autokefalii. Wtedy patriarcha moskiewski zwołał kolejny sobór, na którym tylko czterech biskupów odważyło się zagłosować za autokefalią. A 27 maja 1992 metropolita Filaret został pozbawiony urzędu. Na jego miejsce sobór, a faktycznie patriarcha Aleksy, powołał metropolitę Wołodymira (Sabodana), wybitnego duszpasterza i bez wątpienia ukraińskiego patriotę, ale człowieka nie umiejącego wyobrazić sobie swojego Kościoła bez zwierzchnictwa Moskwy.

Metropolita Filaret został także pozbawiony wszystkich swoich godności a nawet święceń kapłańskich, zachowując jedynie śluby zakonne. Nie ustąpił jednak, poparty przez Leonida Krawczuka, prezydenta Ukrainy i ostatecznie uzyskał poparcie części swoich biskupów i prawie połowy duchowieństwa, za którymi poszła niemała część wiernych. Wtedy metropolita Filaret zwrócił się z prośbą do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja z prośbą o uznanie autokefalii.

Nieudane próby zjednoczenia ukraińskich Kościołów Prawosławnych

W czerwcu 1992 r. metropolita Filaret zwołał do Kijowa Ogólnoukraiński Sobór Lokalny, w którym oprócz jego zwolenników wziął udział Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Przedstawiciele obu Kościołów zjednoczyli się w jeden Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Na zwierzchnika Kościoła sobór wybrał zaocznie patriarchę UAKP Mstysława (Skrypnyka), zachowując jego tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Filaret został wyznaczony na jego następcę, zachowując tytuł Metropolity Kijowskiego. Na mocy ustawy przyjętej przez Parlament Ukrainy, zarówno cały majątek nieruchomy i ruchomy, który utrzymali w swoich rękach zwolennicy metropolity Filareta, jak i majątek którego dorobił się UAKP, stał się własnością Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego.

Zjednoczenie ukraińskiego prawosławia, po upływie trzech lat zakończyło się fiaskiem. Część episkopatu i duchowieństwa wywodząca się rozwiązanego UAKP w żaden sposób nie była w stanie znaleźć wspólnego języka z metropolitą Filaretem, który jako zastępca przebywającego w Kanadzie patriarchy Mstysława faktycznie kierował Kościołem. Zarzucali mu despotyzm i autorytarny styl rządzenia. Patriarcha Mstysław przyjechał do Kijowa w lipcu i zdystansował się wobec osoby swojego zastępcy.

Po śmierci sędziwego patriarchy Mstysława został zwołany Sobór dawnego UAKP, na którym została zerwana unia Kościołów. Sobór ten 7 września 1993 r. dokonał wyboru własnego Patriarchy Kijowskiego i Całej Ukrainy, którym został hieromnich Dymitr Jarema.

Natomiast zwolennicy metropolity Filareta, zachowawszy dotychczasową nazwę UKP PK, zwołali swój Sobór Lokalny, na którym 24 października 1993 r. wybrali metropolitę Wołodymira (Romaniuka) na urząd Patriarchy. Niestety długoletnie uwięzienie nie pozostało bez śladu na jego zdrowiu. Umarł on po okresie rządow trwającym 19 miesięcy. 22 października 1995 roku Sobór Lokalny UKP PK wybrał metropolitę Filareta swoim trzecim w kolejności patriarchą. Od tego czasu patriarcha Filaret, mimo podeszłego wieku (ur. w 1929 r.) skutecznie działa podnosząc rangę i prestiż swojego Kościoła

Jesienią roku 2017, patriarcha Filaret wystosował list do patriarchy moskiewskiego Cyryla (Gundiajewa), zwracając się o przywrócenie komunii modlitewnej i eucharystycznej z wiernymi Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Synod RKP uznał ten list za "pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia podziału" i licząc na to, że Filaret złoży samokrytykę i w charakterze "skruszonego grzesznika", powróci razem ze swoim Kościołem na łono Patriarchatu Moskiewskiego. Filaret odpowiedział, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego nigdy nie powróci do Patriarchatu Moskiewskiego, a on ubiega się i nadal będzie się ubiegać się o pojednanie, aby stworzyć autokefaliczny, samodzielny Ukraiński Kościół Prawosławny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem