Reklama

Dywizjon 303

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

Kardiolodzy Domu Serca

2018-02-07 13:42

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 6/2018, str. VI

Graziako

Z ks. dr. Tomaszem Picurem, ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu, rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 2)

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – W trakcie formacji, kiedy wydaje się, że wszystko idzie dobrze, zdarza się, że nagle kleryk zaczyna przeżywać kryzys. Jaka jest wtedy rola ojca duchownego?

KS. DR TOMASZ PICUR: – Odwołam się tu do moich osobistych doświadczeń jako kleryka. Moim ojcem duchownym był ks. Kazimierz Gadzała, któremu jestem bardzo wdzięczny za pomoc. Kiedy przychodziły chwile próby, ważne było dla mnie zewnętrzne potwierdzenie autentyczności powołania. Kiedy sam traciłem grunt pod nogami, w wyniku różnych trudności czy rozterek wewnętrznych, potrzebowałem obiektywnego potwierdzenia, głosu z zewnątrz, żeby ktoś to z całą pewnością powiedział. Jeśli już to otrzymywałem, to dla mnie pytania typu: „czy to moje miejsce?”, „czy to moja droga życia?” traciły siłę oddziaływania. Wiedziałem, że to jest moje miejsce i moja droga. Jedyne pytanie, które pozostawało aktualne, to: „co mam zrobić, żeby ocalić w sobie powołanie i iść wiernie tą drogą?”. Całe moje zaangażowanie psychiczne i duchowe było jednoznacznie zorientowane w stronę przezwyciężenia tej trudności. To było dla mnie wielką pomocą. Podobnie, na ile potrafię, sam staram się pomagać.

– Po sześciu latach spędzonych w seminarium wydawało mi się, że dalej nie będzie już we mnie wątpliwości. I wtedy zaczęły się schody i pytania: czy to jest moje miejsce? Pojawił się jakiś lęk. Tu bardzo mi pomogli spowiednik i wychowawca, którym o tym lęku opowiedziałem. Oni byli tymi, którzy potwierdzali to, że tak, jak jest, jest dobrze, ale nie można zostać w tym miejscu, bo trzeba się rozwijać. W seminarium miał Ojciec swojego ojca duchownego, a teraz już z przodu nie ma nikogo, tylko Duch Święty, a za księdzem jest tych paru, którzy mają swoją wrażliwość, swoje lęki. Musi Ojciec trzymać mocno ten ster w rękach, a wiemy że bez Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie nic zdziałać. Jak się ojciec dogaduje z Duchem Świętym?

– Może to, co powiem zabrzmi szablonowo, ale mówię to z wewnętrznym przekonaniem. Jest osobista modlitwa, która czasem jest po prostu rozmyślaniem nad tymi seminaryjnymi trudnościami, rozmyślaniem, jak ufam, zanurzonym w Bogu, i jest w tym Duch Święty, który pomaga rozeznawać. Jest głos spowiednika i kierownika duchowego zarazem. Jest głos Księdza Biskupa – tak bardzo dla mnie ważny i w pełni zobowiązujący. To są dla mnie zasadnicze przestrzenie, w których konfrontuję siebie samego i moją posługę z głosem Ducha Świętego.

– Ojciec duchowny to „instytucja” pełnego zaufania. Rozmowa z ojcem duchownym jest tajemnicą pomiędzy klerykiem a jego duchowym opiekunem. Jak reaguje serce ojca duchownego, kiedy zewnętrzni przełożeni mówią, że kleryk został dopuszczony do święceń, a ksiądz ma co do niego wątpliwość?

– Osobiście nie doświadczyłem takiej sytuacji, żeby miało to dotyczyć kogoś z moich podopiecznych. Myślę, że wtedy pozostaje modlitwa i wiara, że nawet z tego, co niedoskonałe i słabe, Pan Bóg potrafi wyprowadzić dobro. Święcie w to wierzę i pewnie jako ojciec duchowny w takiej sytuacji zdałbym się na tę wiarę.

– Z pewnością przychodzą takie sytuacje i problemy, które trochę przerażają i napełniają bezsilnością. Mam takie doświadczenie w konfesjonale, kiedy przychodzą ludzie, co do których wiem, że muszę coś zrobić, bo mogą już nie przyjść ponownie do spowiedzi. Wtedy przychodzi taka modlitwa bezsiły, żeby Duch Święty dał mi dobre słowa. Na pewno jest to także potrzebne w obowiązkach, które Ojciec wypełnia w seminarium. Ma Ojciec siłę, która wynika z posłania do pełnienia tej misji. To z pewnością zapewnia mocne wsparcie.

– Jestem przekonany, że idzie za tym nie tylko moja nieudolna modlitwa, ale modlitwa całej diecezji, wielu ludzi, którzy towarzyszą nam tutaj, choćby we wspólnocie Dzieła Pomocy Powołaniom. Ufam, że to dobro duchowe, które urzeczywistnia się w naszej posłudze ojców duchownych, jest także owocem ich modlitwy. To oczywiście nie wyklucza sytuacji, które w pewnym sensie, zewnętrznie, mogą się wydawać porażką. Może się zdarzyć, że jesteśmy przekonani, że ktoś ma powołanie i dokładamy wszelkich starań, by to powołanie ocalić, by ono mogło dojrzeć i się wypełnić, a ten ktoś podejmuje odmienną decyzję. Można by to uznać za porażkę własną i za porażkę całego systemu formacyjnego w seminarium. Natomiast ja osobiście mam pokój w sercu. Myślę o tym, że spośród tych, którzy spotkali na swojej drodze Pana Jezusa, nie wszyscy potrafili stanąć na wysokości zadania i iść za Nim do końca. Chrystus nie naruszał ich wolności, więc i my nie mamy prawa tej wolności łamać.

Tagi:
wywiad seminarium

Seminarium w Bagnie musi mieć nowy dach

2018-07-26 12:21

Agnieszka Bugała

W związku z przyznanym dofinansowaniem Wyższe Seminarium Duchowne Salwatorianów w Bagnie odwiedził Wojewoda Dolnośląski Paweł Hreniak. W spotkaniu i zwiedzaniu Seminarium uczestniczyli również poseł Jacek Świat i prezes fundacji „Ludzka sprawa” Anna Morawiecka.

Arch. UW

Warto wiedzieć - krótka historia zamku w Bagnie

Wioska Bagno powstała w latach 1250 - 1301. Pierwotna nazwa osady to Heinrichesdorf, czyli „wieś Henryka”. W tym czasie we Wrocławiu panowali: Henryk III (+1266), potem jego syn Henryk IV Probus (+1290), a w księstwie głogowskim Henryk III, zwany Głogowczykiem (+1309). Któryś z nich mógł być założycielem wsi. Na przestrzeni wieków nazwa wioski ulegała pewnym modyfikacjom. W najstarszym dokumencie pochodzącym z 1301 roku znajdujemy nazwę Bagino, co oznaczało tutejsze tereny leśne. Pierwszym właścicielem Bagna był Poppo von Haugwitz, który w 1337 r. przyłączył wieś do swoich posiadłości. Kolejnymi właścicielami byli: rodzina Lamberg, rodzina Schreibersdorfów, Rudolf von Seidlitz – starosta powiatu średzkiego, rotmistrz Gustaw Eugeniusz Ferdynand von Posadowsky, Zofia Wilhelmina von Schenck, Ludwik Fryderyk Wilhelm von Schlabrendorf – pełniący wówczas urząd podkomorzego królewskiego i kanonika katedry w Halberstadt, baronówna Rzeszy Karolina Filipina von Schonaich, Gustaw Kiessler, Fryderyk von Verson, Edward Bussing – senator i kupiec z Breny. Ostatnim właścicielem wioski był Georg Kissling, który kupił tą posiadłość w 1905 roku. Był on właścicielem firmy „Conrad Kissling”, która zajmowała się wyszynkiem i handlem piwa we Wrocławiu. Georg Kissling chciał uzyskać tytuł szlachecki z rąk cesarza Wilhelma II. Dlatego musiał wejść w posiadanie dóbr rycerskich. W tym celu wykupił pobliskie miejscowości Brzezno i Osolin Mały. Cesarz Wilhelm II miał przyjechać i nadać mu tytuł szlachecki, do takiej wizyty nigdy jednak nie doszło. Georg Kissling ze względów zdrowotnych przekazał majątek swojemu najstarszemu synowi Conradowi. On jednak nie chciał kontynuować dzieła ojca i sprzedał majątek bankowi ziemskiemu, od którego w 1930 r. kupili go Księża Salwatorianie Prowincji Niemieckiej. Podczas II wojny światowej zakonnicy musieli opuścić klasztor i zamieszkać w domu na skraju parku. W zamku władze cywilne umieściły obóz, który przez rok zajmowali wysiedleńcy z Besarabii pochodzenia niemieckiego, później zamieszkali w nim volksdoutshe z Jugosławii, następnie miejsce to do końca wojny zajmowali volksdoutshe pochodzenia polskiego spod Łodzi. Przed końcem II wojny światowej salwatorianie prowincji niemieckiej opuścili Bagno, a na miejscu pozostał tylko brat Feliks Sierny, z prowincji polskiej. Dzięki niemu, mimo działań wojennych, budynki i ich wyposażenie nie zostały zniszczone przez sowietów. W 1946 r. przybyli tu salwatorianie prowincji polskiej i założyli w tym miejscu nowicjat. Od 1953 r. istnieje tu Wyższe Seminarium Duchowne Księży Salwatorianów.

Można zwiedzić klasztor park - w dni świąteczne o pełnych godzinach, od 13.00 do 17.00. W innych dniach zwiedzają tylko grupy zorganizowane, po uprzednim uzgodnieniu z przełożonym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Gądecki: wniebowzięcie Maryi przypomina o naszej duchowej drodze

2018-08-15 15:48

ms / Poznań (KAI)

We wniebowzięciu podziwiamy chwałę, do jakiej została powołana Maryja, która przeszła przed nami duchową drogę, na którą my weszliśmy poprzez chrzest, wiążąc nasze życie z Chrystusem – mówił w uroczystość Wniebowzięcia NMP abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski uczestniczył w obrzędzie składania ślubów wieczystych przez siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii zagranicznej w podpoznańskim Morasku.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W homilii metropolita poznański przypomniał, że według starożytnych przekazów wniebowzięcie dokonało się w drugim roku po wniebowstąpieniu Chrystusa. „Wczytując się w starożytne relacje o tym wydarzeniu, stosunkowo łatwo możemy dopatrzyć się w nich dużego podobieństwa do opisów śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Pana Jezusa. Wskrzeszenie i wniebowzięcie Matki były jakby echem zmartwychwstania i wniebowstąpienia jej Syna” – mówił abp Gądecki.

Odnosząc się do słów św. Pawła „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia”, abp Gądecki zaapelował do „używania rąk, nóg i języka do czynienia dobra, a nie zła”.

„Niech nasze lęki, uczucia i pożądania przenika zawierzenie Bogu i miłość bliźniego. Starajmy się przemieniać nasze choroby, cierpienia, starość i inne utrapienia – jakich nie da się uniknąć – w krzyż przybliżający nas do Boga” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański porównał zakonne śluby wieczyste do postępowania Maryi, ponieważ siostry „pragną ze wszystkich sił przez wiarę i całkowite zjednoczenie z Chrystusem służyć dziełu zbawienia”.

„Te śluby odłączą was, drogie siostry, od światowego życia w jego najbardziej newralgicznych punktach. Wyłączą was ze «świata» na zasadzie dobrowolnej rezygnacji z ludzkiej miłości ‒ ślub czystości, z gromadzenia dóbr materialnych ‒ ślub ubóstwa, i z ludzkiej samowoli ‒ ślub posłuszeństwa. To wyrzeczenie wyrazi waszą gotowość do pełnego i nieodwołalnego oddania się Bogu” – mówił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że niemało jest dziś ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na pytanie: po co istnieje życie konsekrowane?

„Takie pytania słyszymy coraz częściej. Są one przejawem kultury utylitarystycznej, czyli takiej, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi według kryterium ich bezpośredniej «przydatności»” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zaznaczył, że „dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy niektóre działania”.

„Kościół liczy więc na wasz ewangelijny wkład w rozwój nauki, obyczajów, życia społecznego pośród Polonii. Przed wami stoją otworem różnorakie dzieła: ewangelizacja, praca wychowawcza, animacja wspólnot chrześcijańskich, kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju” – podkreślił abp Gądecki.

Żeńskie Zgromadzenie Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej powstało z inicjatywy kard. Augusta Hlonda i zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym w 1959 r. Dom generalny mieści się w Poznaniu-Morasku. Siostry pełnią posługę w Europie, Ameryce i Australii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Piotrowski prosi o pomoc w organizacji obozu dla 500. syryjskich dzieci

2018-08-16 12:43

dziar / Kielce (KAI)

W odpowiedzi na prośbę maronickiego biskupa Lattaki i Tartous w Syrii, bp Jan Piotrowski zachęca diecezjan do pomocy w organizacji obozu misyjnego dla pięciuset dzieci zamieszkałych tereny ogarnięte wojną w Syrii. Diecezja Lattaki zamierza zabrać dzieci z rejonu walk do spokojnych zakątków kraju, aby pod opieką duszpasterzy i psychologów mogły odpocząć od ciągłego lęku o przetrwanie kolejnego dnia.

TER
Bp Jan Piotrowski

W komunikacie, który będzie odczytywany w najbliższą niedzielę, biskup kielecki przypomina, że wymarzone wakacje nie są udziałem wszystkich dzieci.

„Wakacje przypominają wszystkim o potrzebie oderwania się od codziennych zajęć, aby chociaż na krótki czas zadbać o odpoczynek i zebranie sił do dalszej pracy. Szczególnie z radości wakacyjnego czasu korzystają dzieci. Trzeba jednak pamiętać, że jest na świecie wiele dzieci, które nie tylko nie mają szczęśliwej rodziny i wymarzonych zabawek, ale nawet nie mają dość jedzenia i spokojnego dachu nad głową” – pisze biskup.

Z danych przekazanych przez maronickiego biskupa Lattaki i Tartous w Syrii wynika, że jeden dzień pobytu syryjskiego dziecka na takim turnusie będzie kosztował około 5 Euro, co dla 500 dzieci z tego rejonu czyni wydatek 17500 Euro za 7- dniowe turnusy. Organizacja tego rodzaju turnusu przekracza możliwości zrujnowanej wojną diecezji, gdzie „brakuje na chleb, światło i inne podstawowe środki do życia”.

„Dlatego zwracam się do mieszkańców Kielc i najbliższej okolicy, abyście zechcieli wspomóc to dzieło na miarę swoich możliwości. Wysiłek ten łączymy z innymi działaniami miasta Kielce zapoczątkowanymi naszym wspólnym Apelem podpisanym z Prezydentem Kielc pod koniec maja br. Razem z Papieskim Stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie pragniemy pospieszyć z pomocą udręczonym braciom żyjącym w Syrii, która tak dramatycznie została doświadczona w ostatnich latach” – apeluje bp Jan Piotrowski.

Celem trwającej w Kielcach kampanii jest zbiórka funduszy głównie na pomoc edukacyjną dla syryjskich dzieci i młodzieży. W Syrii, w ciągu ponad 7 lat wojny zginęło niemal 400 tys. ludzi, w tym ponad 20 tys. dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem