Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Musimy wykonać jeszcze dużo pracy

2018-02-07 10:50

Z mecenasem Stefanem Hamburą rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 16-17

Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Uczestniczył Pan Mecenas pod koniec zeszłego roku w spotkaniu mieszkańców i samorządu Wielunia, które dotyczyło spisywania polskich strat wojennych w tym mieście. Wieluń jako pierwszy został zaatakowany przez „bohaterską” Luftwaffe i „bohaterski” Wehrmacht. Niemieccy żołnierze, przekroczywszy granicę, jedne dzieci częstowali cukierkami – dla potrzeb kroniki filmowej, drugie zaś zabijali – już bez kamer. Podobnie działo się z mieszkańcami wielu polskich wsi, którzy wychodzili z domów, by popatrzeć na jadące niemieckie kolumny wojskowe... Można to było zobaczyć na wystawie „Zbrodnie Wehrmachtu” prezentowanej przed kilkunastu laty w Polsce i w Niemczech.

STEFAN HAMBURA: – Po tym wieluńskim spotkaniu powstała strona: stratywojenne.pl. Mamy tam już konkretne wypowiedzi świadków zachowań Niemców. Tych świadków, którzy mieli wtedy po kilkanaście lat i doskonale pamiętają to, co się wtedy działo. Wieluń jest synonimem niemieckiej zbrodni. W tym miasteczku nie było jakiejś wielkiej obrony, bo nie było tam jednostek wojskowych. Głównie ludność cywilna, która została bestialsko zbombardowana. A przecież to jest tylko jeden Wieluń, a bombardowana była cała Polska. Miasteczka, wsie, które się nie broniły, bo nie miały czym.

– Czy jesteśmy dziś w stanie oszacować straty wojenne poniesione przez Polskę, zarówno te rzeczowe, jak i osobowe?

– Już po II wojnie światowej została wykonana bardzo duża praca szacowania polskich strat wojennych. Te dane przygotowano w styczniu 1947 r. Powstał wówczas raport na ten temat. Później gdzieś te dane zostały zapomniane, choć wiem, że nie zaginęły. W Archiwum Akt Nowych jest bardzo wiele dokumentów na temat zniszczeń. Może więc to być baza wyjściowa. Wiem, że są one bardzo szczegółowe, ponieważ ludzie wypełniali listy strat i szkód. Jeżeli weźmiemy je jako punkt wyjścia, będą podstawą do urealnienia na dzisiejsze przeliczenia. W wielu wypadkach wiemy też więcej o stratach, bo mamy więcej danych. Kiedyś np. nie było wiadomo, czy ktoś zginął, czy nie. Dzisiaj wiemy dodatkowo, że w tym czy innym niemieckim obozie. Mamy bardzo dobrze opisane straty Warszawy czy Poznania. Ale to niewiele. Uważam, że wszystkie miejscowości, wszystkie samorządy powinny przygotować swoje spisy. W najbliższym czasie opracujemy plan działania – mam na myśli naszą nieformalną grupę skupioną wokół strony: stratywojenne.pl . Będzie to rodzaj planu czy kwestionariusza, jak trzeba obliczać takie szkody. Bo to jest zadanie obywatelskie dla wszystkich Polaków. Chcielibyśmy, aby 1 września 2018 r. w całej Polsce – we wszystkich szkołach, bibliotekach i samorządach – zostały już przedstawione wstępne raporty. Pokazać straty, które poniosły każda wioska, gmina, miejscowość, powiat, i uzupełnić o fotografie, dokumenty. Ostatnio widziałem pismo, które podczas wojny Niemcy przesłali do polskiej rodziny, powiadamiające o śmierci jej ojca. Do tego dołączony był... kapelusz zamordowanego. Bo Niemcy są skrupulatni.

– Czy jednak w Niemczech panuje atmosfera, aby Polsce płacić odszkodowania? Coraz częściej pisze się tam o „polskich obozach”, co miałoby sugerować, że Polska nie jest ofiarą, ale współsprawcą wojny...

– Niemiecka narracja historyczna jest prowadzona bardzo konsekwentnie od kilkudziesięciu lat. Widzimy to choćby teraz w zderzeniu z wypowiedzią pani ambasador Izraela. To, co mnie zszokowało w samym wystąpieniu pani Anny Azari, to fakt, że powiedziała: my wiemy, kto zakładał i prowadził obozy, że nie byli to Polacy... Jednak nie padło z jej ust słowo: Niemcy. To było symptomatyczne. Nie wiem, dlaczego nie chciała wypowiedzieć tego słowa.

– Dlaczego tak się stało, że Polska jako jedyne państwo, które przecież najwięcej ucierpiało w czasie II wojny światowej, doświadczone przez niemieckich i sowieckich okupantów, nie wyegzekwowało odszkodowań?

– Bo polskie państwo do tej pory o to nie dbało. I nie widzę, żeby się to teraz radykalnie zmieniało. To znaczy zmienia się, ale zbyt powoli. Owszem, istnieje Polska Fundacja Narodowa, której zadaniem jest obrona dobrego imienia Polski. Ale, moim zdaniem, ona zbyt mało aktywnie działa. Ja bym sobie życzył, aby wykupiła kilkadziesiąt bilbordów w samym Berlinie, bo przecież jest wolność słowa w Niemczech, wolność sztuki i ekspresji w Unii Europejskiej. I żeby Polska informowała na plakatach, jaka jest prawda. Na razie pojawiają się tylko inicjatywy oddolne. Dlaczego jednak również instytucje państwa polskiego nie wykorzystują swoich możliwości w przedstawianiu prawdy? W Berlinie musimy zmienić narrację. Mówić, jak naprawdę było w czasie II wojny światowej, bo teraz wiedza Niemców na ten temat jest mizerna. Na początek powinny się pojawić w Berlinie banery informacyjne w kilku językach.

– A później, jak Pan Mecenas już niejeden raz podkreślał, w samym sercu Berlina powinno powstać polskie centrum informacyjne o II wojnie światowej...

– Tak. I powinno się tam przewijać kilka wątków informacyjnych. Kilkaset metrów od Bramy Brandenburskiej Polska ma swoją posiadłość po byłej ambasadzie w NRD. Naprzeciw i obok mieszczą się ambasady rosyjska i węgierska. To jest samo serce Berlina, ale przez nas niewykorzystane. Plac jest własnością polskiego Skarbu Państwa. Przez 17 lat niezagospodarowany! Ta nieruchomość ma ok. 4 tys. m2, można ją znakomicie wykorzystać. Zbudować tam centrum informacyjne, sale wystaw, hotel czy hostel. Tam może powstać budynek o powierzchni użytkowej ok. 17 tys. m2. Moja koncepcja jest taka: przenieść tam – w skali jeden do jednego – kopię muzeum Ulmów. Również kopię kaplicy Ojców Redemptorystów z Torunia, w której znajdują się tablice z nazwiskami ponad 1000 udokumentowanych osób, które zostały zamordowane przez Niemców za pomoc Żydom. Ale mało kto w Niemczech wie, że za ukrywanie czy pomaganie Żydom groziła kara śmierci, że zabijano nie tylko pojedyncze osoby, ale całe polskie rodziny. I takie luki w wiedzy Niemców, Europejczyków czy ludzi z całego świata musimy uzupełnić. Tamtędy przechodzi codziennie kilkadziesiąt tysięcy turystów, którzy powinni się o tym dowiedzieć. Powinno być to opisane w kilku językach: niemieckim, angielskim, francuskim, włoskim czy hiszpańskim. Jeśli to wszystko zrobimy, to zmienimy całą kłamliwą narrację o Polsce w czasie II wojny światowej. Oczywiście, nie od razu, ale z czasem. W Niemczech znane są dwie wioski, które zostały wymordowane przez Niemców w czasie II wojny światowej: Lidice – w Czechach i Oradour-sur-Glane we Francji. Każdego roku jest to upamiętniane przez Niemców. A takich Lidic i Oradour jest w Polsce blisko tysiąc. Ale o nich się nie mówi w Niemczech czy na świecie. A nie mówi się, bo się nie wie. Następny wątek: Powstanie Warszawskie, które często mylone jest w Niemczech z powstaniem w Getcie. Pomylił je nawet były prezydent Niemiec Roman Herzog, zaproszony do Polski na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. To pokazuje, jak dużo pracy musimy jeszcze wykonać.

***

Mec. Stefan Hambura
Prowadzi kancelarię adwokacką w Berlinie. Specjalizuje się w polskim i niemieckim prawie gospodarczym, rodzinnym, publicznym i karnym oraz w prawie europejskim. Od wielu lat reprezentuje polskie rodziny w sprawach związanych z niemieckimi Jugendamtami. Jest również pełnomocnikiem rodzin ofiar katastrofy polskiego Tu-154M w Smoleńsku. W przeszłości reprezentował m.in. Annę Walentynowicz. Był również doradcą polskiego Episkopatu w sprawie Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Tagi:
wywiad rozmowa

Czy jesteście powołani do niepłodności?

2018-05-22 12:23


Edycja wrocławska 17/2018, str. IV-V


Małgorzata Trawka: – Oktawa Wielkanocna w tym roku była dla Was szczególnym momentem, w Waszej rodzinie pojawiło się nowe życie.

Bernadetta: – W Oktawie Wielkanocnej zadzwoniła do nas pani z ośrodka adopcyjnego i zapytała, czy jesteśmy gotowi na odrobinę szaleństwa, ponieważ jest dziecko, które urodziło się z końcem marca, w Wielkim Tygodniu. I pytanie, czy bylibyśmy zainteresowani, by je poznać, jego akta, historię, spotkać się z nim i dowiedzieć czegoś więcej. Powiedzieliśmy: tak, chcemy się spotkać. To jest noworodek, nie jest wolny prawnie. To jest dziecko, które zostało w szpitalu po urodzeniu. Matka biologiczna złożyła pismo, że chce dziecko oddać do adopcji. Po sześciu tygodniach tę decyzję musi potwierdzić w sądzie. To jest troszeczkę niespodzianka, nie wiemy, jak się skończy, ale jesteśmy poddani woli Bożej. Liczymy na to, że będziemy mogli dziecko adoptować, ale jeżeli Pan Bóg zaplanował inaczej, to po prostu przez te sześć tygodni damy mu tyle miłości, ile możemy.

Krzysztof: – Cała procedura przy noworodkach jest szybka. Na decyzję mieliśmy jeden dzień, następnego byliśmy go zobaczyć, a kilka dni później był już z nami.

– W którym momencie pozwalacie sobie na stwierdzenie: „To jest nasze dziecko”?

K: – Zdecydowanie już w tej chwili. Tym bardziej, że czekaliśmy na naszego maluszka rok i cztery miesiące. To jest nasze wymodlone dzieciątko.

B: – Z naszą starszą córką było tak, że potrzebowałam trzech tygodni, by oswoić się z myślą, że jestem mamą, że mam córkę. Potrzebowałam czasu, żeby tę więź nawiązać. Wydaje mi się, że tym razem idzie dużo szybciej.

– Kiedy poczuliście się powołani do zorganizowania i poprowadzenia rekolekcji dotykających problemu niepłodności?

K: – Należymy do ruchu Equipes Notre-Dame. Wiosną 2017 r. byliśmy na rekolekcjach naszej wspólnoty małżeńskiej o komunikacji w małżeństwie współprowadzonych przez ks. Gabriela Pisarka, sercanina, który na co dzień pracuje w Kluczborku. Podczas jednego z posiłków zaczęliśmy rozmawiać z księdzem o naszej historii i może trochę zbyt śmiało zapytałem, czy na rekolekcjach albo warsztatach dla małżeństw prowadzonych przez sercanów poruszany jest temat trudności z zajściem w ciążę, niepłodności itp. I ks. Gabriel powiedział, że nie ma takich tematów, i zachęcił: to zróbmy coś.

– Czy te rekolekcje są adresowane do małżonków, którzy wprawdzie mają już swoje dziecko, ale jednocześnie doświadczają trudności w poczęciu następnego?

K: – Rekolekcje są dla małżeństw sakramentalnych, to jest jedyny podstawowy warunek. Mogą to być małżeństwa, które mają dzieci i dalej nie mogą naturalnie począć. Adresujemy je do małżeństw, które są na każdym etapie zmagania się z trudnościami z poczęciem, czy to jest pół roku starania się, czy kilka lat, czy to jest już któryś rok leczenia niepłodności, czy któryś rok oczekiwania na adopcję, czy któryś rok, gdy ona jest zdrowa, on jest zdrowy, a dalej mimo wszystko nie ma potomstwa.

– A jak Wy odbieraliście sytuację, że nie możecie mieć dzieci?

B: – Przeszliśmy drogę, która może nie jest idealna, ale typowa. Zaczęło się od decyzji, że staramy się o dziecko i skoro wszystkim innym naokoło wychodzi to dosyć szybko, to z nami będzie tak samo, bo dlaczego by nie? Staramy się jeden miesiąc, drugi, trzeci i kolejny, ciągle nic. I w pewnym momencie pojawiały się pytania, wątpliwości i myśl, że może należałoby się przebadać. Ja się badałam i Krzysiu też, no i wyniki nie były dobre. Zaczął się okres leczenia, ale nie przynosiło ono oczekiwanych skutków. Była medycyna niekonwencjonalna, testy owulacyjne, dużo modlitwy, pas św. Dominika, różne sposoby... W pewnym momencie pojawił się bunt, foch na Pana Boga: Panie Boże, my jesteśmy Tobie wierni już długie lata, jesteśmy wobec Ciebie fair, a Ty z nami postępujesz niesprawiedliwie. Obiecałeś: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się”, a u nas tego nie widać. I był okres głębokiego dołu i załamania, i patrzenia z zazdrością na inne pary, które spodziewają się dziecka, albo prowadzą wózek. I były myśli naprawdę nieżyczliwe w stosunku do tych osób, bo też czuliśmy, że zasługujemy na dzieci.

K: – W Piśmie Świętym jest napisane: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18,19). To zdanie nas buntowało. To była masakra.

B: – Jak jedno z nas było w dole, to drugie ciągnęło ku górze i odwrotnie, tak na wymianę, a w pewnym momencie oboje byliśmy w dołku. Jednej niedzieli modliliśmy się w kościele po Mszy św. i wtedy łzy leciały strumieniami. Wychodzimy z kościoła, patrzymy, stoi przed wejściem Kuba, nasz znajomy, i mówi, że właśnie powstaje ekipa Notre-Dame, może byśmy chcieli przyjść na takie niezobowiązujące spotkanie, by się więcej dowiedzieć. Myślałam wtedy, po co nam to, przecież przeżywamy dół i mamy inne problemy. Ale okazało się, że jak już poszliśmy, to był to początek wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Wsparcie, jakie zaczęliśmy dostawać w naszej ekipie, bardzo nam pomogło. Niedługo potem okazało się, że jest miejsce na wcześniejszy kurs adopcyjny i sprawy potoczyły się szybko.

– Słyszymy czasami o rekolekcjach dla bezpłodnych małżeństw, w których dominująca wydaje się być modlitwa o uzdrowienie. Temat tych rekolekcji może sugerować, że akcent jest położony na akceptacji niemożliwości bycia biologicznymi rodzicami.

B: – Akcent stawiamy na działanie. Widzimy wokół siebie wiele par, które, mówiąc kolokwialnie, bardzo się guzdrają, gubią, tkwią w marazmie, trzymając się kurczowo jednego rozwiązania, np. jednego lekarza, i to nie przynosi efektów. Są nieszczęśliwi, stoją w miejscu. My chcemy, żeby z tego miejsca ruszyli. Chcemy ich zaprosić do zaufania Panu Bogu, żeby działa się Jego wola w czasie, jaki On chce, i w sposób, w jaki On chce.

K: – Doświadczyliśmy tego, że łatwo jest popaść w stagnację i czekać na cud. Nasz przykład: zaczynamy się starać, mijają kolejne miesiące i nie wiemy, co zrobić. Później, gdy chcemy się zbadać, kobieta wie, gdzie pójść, bo badanie ginekologiczne jest dosyć naturalnym sposobem. Ale mężczyzna? Żeby zbadać swoje nasienie? Jeszcze w sposób zgodny z moralnością katolicką? To jest trudne i nie wiadomo, gdzie pójść, kogo zapytać. To jest pierwszy krok, trzeba odwagi, żeby zacząć rozmawiać. Gdy dostaje się wyniki poniżej normy, to jest kolejny cios, gdy słyszę, że najlepiej jest pójść na in vitro lub spróbować inseminacji, do których nasza wiara i Kościół mają jednoznaczne stanowisko: nie. Idziemy z wynikami do jednego ginekologa, drugiego, większość nie wie, jak do tego podejść. Specjalistów naprotechnologii nawet we Wrocławiu jest bardzo mało, a leczących mężczyzn prawie wcale. I dalej trwa się w dole, nostalgii. Te rekolekcje są również po to, żeby pokazać konkretne miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie jesteśmy ekspertami, ale chcemy podzielić się naszym doświadczeniem.

B: – Nie chcemy robić reklamy adopcji. Chcemy pokazać drogi wyjścia, na które Pan Bóg otwiera serce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

W Dzień Dziecka nabożeństwa przebłagalne za grzech aborcji

2018-05-25 17:53

Artur Stelmasiak

"Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo, które nie broni życia każdego człowieka!" - to słowa modlitwy ekspiacyjnej za grzech aborcji, która zostanie odmówiona w polskich kościołach w pierwszy piątek miesiąca 1 czerwca z okazji Dnia Dziecka

itsmejust/fotolia.com

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji jest propozycją Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. Zaleca się, by modlitwa została odmówiona podczas czerwcowego nabożeństwa w pierwszy piątek miesiąca, który jest jednocześnie Światowym Dniem Dziecka.

Co roku 1 czerwca obchodzony jest Światowy Dzień Dziecka. Jest to zawsze czas dawania większej radości dzieciom i okazywania im przez to, że miłość jest nieskończona. W parlamencie wstrzymywane są prace nad projektem obywatelskim mającym zapewnić życie, poprzez ochronę prawną, wykluczanej dziś grupy dzieci, które się jeszcze nie narodziły, a życie ich zagrożone jest aborcją w wyniku zdiagnozowanej choroby. Jest to obecnie w Polsce największe bezprawie i niesprawiedliwość społeczna, w wyniku której średnio co 8 godzin zabijane jest jedno takie dziecko. "Zależy więc nam, aby w Dniu Dziecka nasze społeczeństwo i Kościół pamiętały również o tych dzieciach, które są jeszcze w łonach matek. Pragniemy Bogu ofiarować w tym dniu szczególną modlitwę przebłagalną. Można ją wykorzystać np. w czasie nabożeństwa lub po pierwszopiątkowej Mszy Świętej" - czytamy we wprowadzeniu, które napisała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Uzasadnienie nabożeństwa przebłagalnego oraz treść modlitwy została rozesłana do proboszczów w Polsce oraz opublikowana na stronie internetowej www.duszpasterstwo.episkopat.pl

Cała treść modlitwy przebłagalnej:

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji do odmówienia w czasie nabożeństwa pierwszopiątkowego

Światowy Dzień Dziecka, 1 czerwca 2018r.

Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci!

[W dniu, w którym świat obchodzi święto Dziecka,] pragniemy Ci podziękować za każde dziecko, które jest błogosławieństwem i darem od Ciebie, Boga Miłości i Boga Życia i z całego serca przeprosić, że często ten dar i błogosławieństwo Twoje odrzucamy.

Przepraszamy za ojców, którzy odrzucili odpowiedzialność za swoje poczęte potomstwo

i pozwolili dokonać aborcji lub nawet do niej nakłaniali, za to, że nie wspierali matek swoich dzieci i nie walczyli o zachowanie życia swojego potomstwa!

Przepraszamy za kobiety, które odrzuciły powołanie do bycia kochającą mamą,

a wybrały piętno śmierci!

Przepraszamy za tych wszystkich, którzy wywierali presję ku podjęciu tragicznego wyboru śmierci, i którzy nie wspierali kobiet w wychowaniu dzieci!

Przepraszamy za lekarzy i pracowników służby zdrowia, którzy zamiast ratować każde życie ludzkie, nawet te najmniejsze, neutralnie podchodzą do wyborów między życiem i śmiercią lub stają się szafarzami śmierci!

Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie (por. Dz 5, 29) i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo,

które nie broni życia każdego człowieka!

Przepraszamy za ludzi nauki i osoby kształtujące opinię publiczną, które deprecjonują wartość życia ludzkiego stawiając wyżej wartość wyboru planów życiowych!

Przepraszamy za wszystkich, którzy przyczyniają się w jakikolwiek sposób do nastania bezdusznej cywilizacji śmierci!

Przepraszamy za wszystkich, którzy nic nie uczynili, aby obronić najbardziej bezbronne, jeszcze nienarodzone dzieci, które same bronić się nie mogą!

Nade wszystko przepraszamy za nas samych, że świadectwo naszego życia nie przyciąga innych do Chrystusa i wypełniania Jego wezwania: „to co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)!

Maryjo, Królowo Polski i Bogarodzico, która w pełni przyjęłaś dar Dziecięcia w swoim łonie (por. Łk 1, 26-38), wyproś nam u swego Syna Jezusa Chrystusa łaskę przebaczenia grzechów naszych popełnionych przeciwko dzieciom nienarodzonym!

Boże Miłosierdzia, położyłeś przed nami "życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo" (Pwt 30, 19 i Pwt 30, 15).

Błagamy, nie odbieraj nam Swojego błogosławieństwa!

Błagamy, by Twoje słowo z Księgi Ezechiela stało się w nas ciałem: "I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali" (Ez 36, 26n)!

Duchu Święty, Duchu Pocieszycielu, Duchu Prawdy, prowadź nas ku poszanowaniu godności każdego dziecka, które od poczęcia Bóg powołał do istnienia ku Swojej chwale! Dodaj nam odwagi i mądrości, byśmy zawsze wybierali życie, a nie śmierć, byśmy stale kroczyli drogami sprawiedliwości i miłości, zgodnie z wolą naszego Stwórcy. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radomsko: trwają XIX Dni Rodziny

2018-05-28 09:57

Ks. Mariusz Frukacz

„Miłość małżeńska jest piękna” - pod takim hasłem w Radomsku odbywają się w dniach od 27 maja do 10 czerwca XIX Radomszczańskie Dni Rodziny. W programie m.in. pikniki i festyny rodzinne, konkursy i wystawy oraz liczne wykłady i spotkania z ludźmi obdarzonymi autorytetem, ekspertami w wielu dziedzinach, debaty.

dni-rodziny-radomsko.pl

XIX Radomszczańskie Dni Rodziny rozpoczęły się w niedzielę, 27 maja Mszą świętą w Kolegiacie św. Lamberta, podczas której homilię nt. „Miłość małżeńska jest piękna” wygłosił ks. Damian Kwiatkowski Moderator Diecezjalny Domowego Kościoła gałęzi rodzinnej Ruchu Światło – Życie Archidiecezji Częstochowskie. Natomiast wieczorem w klasztorze ojców franciszkanów koncert poezji „o życiu i miłości” w wykonaniu barda Janusza Saługi (trąbka - Bartłomiej Zdziech). Ulicami miast przeszedł również Marsz dla życia i rodziny.

W ramach Radomszczańskich Dni Rodziny odbędzie się m. in. konferencja nt. „Karta Praw Rodziny – uniwersalnym przesłaniem współczesnej demokracji.”

Uczestnicy Radomszczańskich Dni Rodziny usłyszą również wykład nt. „Papież Franciszek o rodzinie”, który w Muzeum Regionalnym wygłosi ks. prof. UKSW dr hab. Stanisław Skobel, asystent kościelny Oddziału Okręgowego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Łodzi, redaktor naczelny kwartalnika „Społeczeństwo”.

Natomiast w kolegiacie św. Lamberta wykład nt. „Rodzina szkołą patriotyzmu” wygłosi dr hab. Mieczysław Guzewicz - konsultor Rady d/s Rodziny Konferencji Episkopatu Polski.

W ramach „Czytania Radomszczan” w Miejskim Domu Kultury mieszkańcom miasta zostanie odczytany list św. Jana Pawła II do młodych. W wydarzeniu weźmie udział abp Wacław Depo metropolita częstochowski. Tego samego dnia w MDK zostanie otwarta wystawa pt. Wychowawca ludzi wolnych – ks. Franciszek Blachnicki.

Podczas Radomszczańskich Dni Rodziny odbędzie się również w kościele p.w. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wernisaż wystawy malarstwa Katarzyny Kabzińskiej i Dawida Masionka pt. „Oddzielenie – o sacrum we współczesności”.

W ramach Radomszczańskich Dni Rodziny w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbędzie się już również spotkanie z Ewą Stadtmuller – autorką książek dla dzieci i młodzieży. Gościem dni rodziny będzie także Paweł Zuchniewicz - pisarz i dziennikarz, który opowie o „bł. Hannie Chrzanowskiej, kobiecie, która zafascynowała Karola Wojtyłę”.

Głównym punktem Radomszczańskich Dni Rodziny będą uroczystości ku czci św. Jadwigi Królowej - patronki miasta. 10 czerwca ulicami Radomska przejdzie procesja z relikwiami św. Jadwigi Królowej z Kolegiaty św. Lamberta w kierunku parafii św. Jadwigi Królowej. Podczas procesji oprawę muzyczną zapewni Chór Towarzystwa Śpiewaczego im. St. Moniuszki. Następnie uroczystej Msza św. w kościele p.w. św. Jadwigi Królowej będzie przewodniczył abp Wacław Depo metropolita częstochowski. Podczas Mszy św. zaśpiewa Chór Cantabile.

Organizatorami XIX Radomszczańskich Dni Rodziny są m.in. Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Ruch Światło – Życie Domowy Kościół, Międzyszkolna Komisja Oświaty NSZZ „Solidarność” Powiatu Radomszczańskiego, Fundacja Inicjatyw Kulturalnych w Radomsku, Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Osób Niepełnosprawnych KONICZYNKA, Fundacja „Promień Radości”, Teatr Źródło, Parafie rzymskokatolickie z Radomska, Starostwo Powiatowe, oraz Urząd Miasta Radomska i miejskie placówki kulturalne, oświatowe i sportowe.

Po raz pierwszy Radomszczańskie Dni Rodziny zorganizowane zostały w 2000 r. Ich głównym celem jest zwrócenie uwagi na rodzinę i jej znaczenie we współczesnym społeczeństwie. Patronat honorowy nad całym wydarzeniem sprawuje metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Więcej informacji na stronie http:// www.dni-rodziny-radomsko.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem