Reklama

Z Danii do Chojny

2018-01-31 10:18

Leszek Wątróbski
Edycja szczecińsko-kamieńska 5/2018, str. VI

Leszek Wątróbski / Archiwum
Ks. kan. Jan Zalewski

Leszek Wątróbski: – Jakie są różnice w pracy duszpasterskiej w Danii, gdzie Ksiądz przepracował kilkanaście lat, i w Polsce?

Ks. Jan Zalewski: – W parafii Świętej Trójcy w Chojnie pracuję od 1 września 2016 r. Praca w duszpasterstwie i duńskim, i polskim w Królestwie Danii była związana głównie z sobotą i niedzielą, czyli weekendem. Natomiast wszystkie dni w ciągu tygodnia należały wyłącznie do duszpasterza. Mogłem sam decydować i planować je zgodnie ze swoim uznaniem i potrzebami – tak naukowymi, pisarskimi, jak i wszystkimi innymi. Praca natomiast w Polsce jest pracą całotygodniową. I praktycznie wszystkie dni tygodnia są non stop zajęte. W Polsce ksiądz musi zajmować się wszystkim, w moim przypadku także zabytkami, bo plebania to zabytkowy klasztor poaugustiański z przełomu XIII/XIV wieku. Dochodzi do tego działalność społeczna, edukacyjna i charytatywna. W Danii dużą pomocą dla każdego księdza jest rada parafialna. Ona na zasadach wolontariatu odpowiada za administrację kościoła, pomaga w zarządzaniu parafią i utrzymaniem czystości. Tylko największe parafie posiadają etaty, które są w gestii rady parafialnej. Ksiądz może się więc skupić bardziej na zadaniach duszpasterskich. Różnice dotyczą wreszcie wielkości samych parafii. Moja obecna parafia liczy ponad 4 tys. wiernych. A cały Kościół katolicki w Danii posiada ok. 40 tys. wiernych. W Danii praca księdza polega na indywidualnym kontakcie z wiernymi. Podobnie staram się pracować tu, w Chojnie. Naturalnie mam tu także kontakt z duszpasterstwem masowym – np. w niedzielne nabożeństwa. W Danii i Polsce są parafie terytorialne. Pracowałem tam również w duszpasterstwie polonijnym, w którym z zasady wszystkie placówki są ośrodkami personalnymi obejmującymi konkretnych ludzi, a nie konkretne tereny czy obszary. Zdarzało się w Danii, że Polacy dojeżdżali na swoje nabożeństwa nawet 100 i 150 km. Trudno to sobie wyobrazić w Polsce, gdzie wierni, aby uczestniczyć w nabożeństwie, idą na nie ze swego domu pieszo albo jadą samochodem nie więcej niż kilka kilometrów. Dojeżdżałem w Danii do 5 kościołów: w Aabenraa, Sonderborg, Tonder, Esbjerg oraz Odense. One wszystkie były oddalone o około 100 km. W sobotę przejeżdżałem więc 200 km, jadąc tam i z powrotem i 400 km w niedzielę. Tego teraz tutaj nie mam. Mam natomiast plebanię i współpracowników, czego tam nie miałem. W Danii musiałem radzić sobie sam.

– Wspomniał Ksiądz o nowych pomysłach duszpasterskich...

– Chciałbym też wprowadzić kilka nowych pomysłów duszpasterskich. Punktem wyjścia jest to, co tu zastałem. Ksiądz Arcybiskup przysłał mnie do parafii zlokalizowanej w zespole poklasztornym Augustianów z przełomu XIII i XIV wieku oraz kościoła Mariackiego z XV wieku – jednego z największych kościołów w naszym regionie i kraju. Mam jeszcze dodatkowo dwie filie: w Stokach i Rurce oddalone od Chojny po 6 km oraz dwa cmentarze.

– Kościół Mariacki zbudowano na przełomie XIV i XV wieku...


– Dawniej była to świątynia katolicka potem ewangelicka. Na dziś kościołem tym zarządza Fundacja polsko-niemiecka „Kościół Mariacki”, której jestem prezesem i do której należy także niemiecki związek wspierający odbudowę z Hanoweru. Fundacja ta powstała w latach 80. XX wieku. Dorośli i młodzi ludzie z naszej parafii oraz niemieccy młodzi ludzie z ewangelickiej parafii w Wettbergen Hanoweru zaczęli w 1988 r. wspólnie czyścić ruiny z gruzu i zielska. Należy podkreślić rolę ówczesnego proboszcza ks. prał. Antoniego Chodakowskiego i architekta Günthera Kumkara z Hanoweru.
Przez lata wzniesiono w świątyni Mariackiej kilka słupów żelbetonowych, wiązanie dachowe i sam dach. Wszystkie też okna zostały zreperowane, a następnie oszklone. Naprawiono również wszystkie ściany zewnątrz, łącznie z ich wspaniałą ozdobą. Później została wylana posadzka wewnątrz kościoła. Ewangelickie gminy kościelne z Hanoweru podarowały 20 latarni i ponad 50 ławek kościelnych. Grożąca zawaleniem neogotycka wieża, wybudowana w XIX wieku, została zabezpieczona gorsetem z żelbetonu. W latach 2000-03 zamontowano na jej szczycie szpic z miedzi. Kolejnym krokiem było wyremontowanie i wybudowanie schodów – aż do platformy widokowej przy zegarze.

– Skąd pochodzą środki na jej odbudowę?

– Środki finansowe i materiały budowlane otrzymujemy od „Fundacji polsko-niemieckiej współpracy” z Warszawy i Bonn oraz z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec, Ministerstw Kultury i Dziedzictw Narodowego, Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, wojewódzkiego konserwatora zabytków, naszego miasta i gminy, parafii Chojna i prywatnych ofiarodawców. Celem naszej działalności jest przywrócenie świątyni jej dawnego wyglądu, zniszczonego przez wojnę w roku 1945. Chcemy też, aby stała się ona miejscem dialogu ekumenicznego oraz spotkań mieszkańców obu stron Odry, niezależnie od wyznania, narodowości i języka.

– Świątynia Mariacka miejscem dialogu ekumenicznego...

– Tak, katolicko-ewangelickiego. Od 1986 r. obiekt ten jest również miejscem spotkań, rozwoju kultury i poznania sąsiadów zamieszkujących Euroregion „Pomerania” po obu stronach Odry. Kościół Mariacki jest na naszym terenie symbolem współpracy transgranicznej. Od tego czasu w kościele Mariackim miały miejsce liczne spotkania kulturalne, m.in.: koncerty muzyki poważnej, projekcje filmów, plenery fotograficzne i plastyczne, warsztaty muzyczne, koncerty młodzieżowe oraz liczne nabożeństwa ekumeniczne. We wszystkich tych imprezach brali udział mieszkańcy całego Euroregionu „Pomerania” z Polski i Niemiec.

– Nie jest to więc świątynia ściśle parafialna...

– ...umożliwiająca spotkania i modlitwy wiernym innych Kościołów chrześcijańskich. Na dzień dzisiejszy można już w niej organizować nabożeństwa, spotkania kulturalne czy wystawy.

– Wspomniał Ksiądz jeszcze o dwóch cmentarzach...

– Pierwszy to cmentarz komunalny przy ul. Odrzańskiej, a drugi cmentarz wojenny żołnierzy Armii Czerwonej. Przy tym drugim są ruiny kaplicy św. Gertrudy z XV wieku. Na dzień dzisiejszy właścicielem tej kaplicy jest gmina Chojna. Kaplica ulega powolnej dewastacji i trzeba podjąć szybkie działania, aby ją uratować od zupełnego zniszczenia. Nasza parafia złożyła odpowiedni wniosek o przekazanie tej kaplicy Kościołowi. Mam już wstępny program jej odbudowy. Chciałbym tę kaplicę uczynić miejscem spotkań ekumenicznych, podobnie, jakim jest obecnie kościół Mariacki. Kaplica św. Gertrudy mogłaby być analogicznym miejscem dialogu katolicko-prawosławnego. Mam tu na uwadze fakt, że cmentarz ten jest często odwiedzany przez prawosławne rodziny pochowanych tu żołnierzy Armii Czerwonej. Groby prawosławne są także na cmentarzu komunalnym. Tamą pochowani są żołnierze 237. północnej grupy wojsk Armii Radzieckiej i ich rodziny zmarłe po II wojnie światowej, którzy służyli w bazie lotniczej w Chojnie. Pierwszym etapem realizacji tego pomysłu byłoby nawiązanie kontaktów z proboszczem prawosławnej parafii w Szczecinie oraz nowym prawosławnym ordynariuszem diecezji wrocławsko-szczecińskiej abp. Jerzym Pańkowskim. A później, na początku września 2018 r., może poświęcenie krzyża prawosławnego przy grobach żołnierzy radzieckich na cmentarzu komunalnym przy ul. Odrzańskiej. Można też rozważać zaproszenie na tę uroczystość przedstawiciela Patriarchatu moskiewskiego niższego szczebla. Prawosławny abp Jerzy brał udział w poświęceniu cerkwi w Katyniu. Widzę tu pewną analogię z cmentarzem w Glinnej, gdzie pochowani są ekshumowani żołnierze niemieccy z Wehrmachtu. Podobnie jest u nas w Chojnie, gdzie ekshumowanych żołnierzy radzieckich pochowanych jest ok. 4 tys. plus ponad 400 z północnej grupy wojsk Armii Radzieckiej. Wydaje mi się, że przykład cmentarza wojennego w Glinnej i relacji polsko-niemieckich mógłby dobrze zafunkcjonować w Chojnie w relacji polsko-rosyjskiej.

– Jakie inne nowe pomysły chce Ksiądz wprowadzić w parafii Świętej Trójcy?

– Kolejnym nowym pomysłem, który chciałbym wprowadzić jest klub seniora z przeznaczeniem go dla dużej grupy osób starszych, którzy mieszkają w pobliżu naszej parafii i szukają możliwości zagospodarowania swego wolnego czasu poza telewizją. Byłby to program aktywizacji, który umożliwiłby im wyjście z domu. Mamy tu w klasztorze piękną salę konwentu poaugustiańskiego, gdzie wcześniej mieścił się refektarz, która mogłaby się stać siedzibą klubu seniora. W niej mogłyby się odbywać spotkania, wykłady czy różne warsztaty. Rozpocząłem już wstępny nabór. Zgłosiło się już ok. 30 chętnych. Starsi ludzie są chodzącą kroniką naszej parafii i miasta. Szkoda byłoby, aby ich wiedza i doświadczenie przepadły bezpowrotnie. Takie spotkania, na których można wspominać minione wydarzenia, które nigdzie nie są zanotowane, czy przynosić stare zdjęcia i dyskutować, mogą stać się jedną z wielu wartościowych form działalności klubu seniora.

– Przez wiele minionych lat był Ksiądz zapalonym motocyklistą...

– Było dla mnie dużym przeżyciem, kiedy w czasie Rajdu Katyńskiego w roku 2006 odwiedziłem cmentarze katyńskie związane ze zbrodniami i historią Polski na Kresach Wschodnich. Odwiedziliśmy wówczas obok Katynia także i Miednoje, Charków i Bykownię. Bardzo mocno przeżyłem też nabożeństwo na polskiej części cmentarza wojennego w Katyniu, a potem nabożeństwo w części rosyjskiej z udziałem władz rejonu i przedstawicielem Cerkwi prawosławnej. Bardzo dobrze wspominam też pobyt w Ostaszkowie w muzeum policji polskiej oraz w klasztorze prawosławnym i spotkanie z tamtejszymi zakonnikami. Pamiętam też Kijów i nasze ognisko, w czasie którego przypomniałem wizytę w Danii ówczesnego wojewody kijowskiego i ruskiego Stefana Czarneckiego. Potem zrodził się pomysł rajdów szlakiem polskiego hymnu. Ten wielki projekt trwał kilka lat. I tak byliśmy śladami naszego hymnu we Francji, Włoszech, Portugalii, Hiszpanii oraz w Rosji. Nasza wyprawa śladem „Wielkiej Armii” Napoleona Bonaparte na Moskwę w roku 2012 odbywała się w ciekawej atmosferze. Wielu odradzało nam jej. Okazało się później, że nie było tam źle i że wszędzie witano nas bardzo serdecznie.

– Przez lata zajmował się Ksiądz także postacią św. Urszuli Ledóchowskiej...


– ...szczególnie jej działalnością w Skandynawii (1914-18). Jej pobyt w tym regionie Europy rozpoczął się przyjazdem do Szwecji w roku 1914, po nakazie opuszczenia Petersburga przez władze carskie. W Sztokholmie założyła szkołę językową oraz internat dla dziewcząt. Zaproszona tam została przez Henryka Sienkiewicza i Ignacego Paderewskiego – założycieli Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, z siedzibą w Vevey (Szwajceria), zajmującym się zbiórką pieniędzy, żywności i darów wśród ludzi na całym świecie i przekazywaniem ich do Polski. Komitet ten w latach 1915-19 przekazał do Polski pomoc wartości 20 milionów franków szwajcarskich. Św. Urszula Ledóchowska jeździła po całej Skandynawii z odczytami o Polsce i zbierała pieniądze dla tego komitetu.
Ze swoimi wykładami dotarła też do Danii, gdzie spotkała się z polskimi sierotami. Spotkanie z polskimi dziećmi skłoniło ją do przeniesienia się do Danii. I w Aalborgu założyła szkołę i dom polskiego dziecka. Kilka lat później, kiedy w 1918 r. Polska otrzymała niepodległość, przeniosła się do Pniew pod Poznaniem.

– A co z odpoczynkiem? Czy ma Ksiądz możliwość wygospodarowania go sobie?

– W Danii było zdecydowanie łatwiej. Tam każdy ksiądz był zatrudniony w kurii biskupiej i przysługiwały mu normalne prawa, jak każdemu pracującemu. Tak więc wynagrodzenie, ubezpieczenie i czas urlopu, czyli miesiąc w każdym roku mógł poświęcić na zasłużony wypoczynek. Tu natomiast jest dużo spraw bieżących wymagających ciągłych działań. Trzeba jednak wyłączyć się czasem i wyjechać choć na parę dni, aby nabrać sił do dalszej pracy i aby spojrzeć na niezałatwione sprawy z pewnego dystansu.

– Za swoją pracę w Danii otrzymał Ksiądz godność kanonika...

– ... katedry w Kamieniu Pomorskim. Godność tę otrzymałem od abp. prof. Andrzeja Dzięgi w związku z moją działalnością na terenie Danii na rzecz duńskiej Polonii i diecezji kopenhaskiej.

Tagi:
wywiad

Jak pomóc innym i sobie?

2018-08-14 11:07

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. VI

Z ks. Andrzejem Hładkim rozmawia ks. Adrian Put

Ks. Adrian Put
Ks. Andrzej Hładki, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Koźli, doktorant z teologii liturgii PWT we Wrocławiu, redaktor „Kalendarza Liturgicznego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” oraz „Kartki z liturgii”

Ks. Adrian Put: – Każdy, kto interesuje się liturgią w naszej diecezji, spotkał się zapewne z „Kartką z liturgii”, ścienną gazetką dla służby liturgicznej. Skąd pomysł na taką formę przybliżania liturgii i jaka jest historia „Kartki”?

Ks. Andrzej Hładki: – Pomysł na „Kartkę z liturgii” w formie „kartki” A4 jako gazetki ściennej przyniosło życie codzienne, gdy zauważyłem, jak duże jest zapotrzebowanie na formację liturgiczną zgodnie z nauczaniem Kościoła, a nie tym, co my sami sobie wymyślimy, że jest najlepsze. Nieraz brak pogłębionej formacji, wiedzy, brak chęci włączenia się czynnie w liturgię, a czasami po prostu liberalne i dowolne traktowanie liturgii jako „poligonu doświadczalnego” dla własnych pobożności prowadziło do dziwactw także w liturgii. Na stronie liturgicznej przypomniałem genezę tego dzieła: Jak pomóc innym i sobie? Takie m.in. pytanie rodziło mi się w sercu, gdy najpierw jako prezes ministrantów w mojej rodzinnej parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie szukałem materiałów do formacji służby liturgicznej i zacząłem na kartkach „z bloku” naklejać „święte obrazki” oraz kserowane rysunki naczyń liturgicznych i pisać odręcznie długopisem teksty rozważań „poetycko-liturgicznych” oraz opracowania liturgiczne.
Później, po założeniu przeze mnie koła liturgicznego, po aprobacie przełożonych i pod opieką ks. Zbigniewa Kobusa w Seminarium w Paradyżu razem z kolegami klerykami zaczęliśmy wydawać m.in. „Kartkę z liturgii” w wersji drukowanej.
Był czas, że „Kartkę z liturgii” do parafii, do Służby Liturgicznej Ołtarza zawozili klerycy naszego seminarium, później była wysyłana pocztą elektroniczną do księży w parafiach. Obecnie trwają prace nad następnymi numerami, ale w związku ze zmianami redakcyjnymi, dodatkową pracą nad „Kalendarzem liturgicznym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej”, a teraz objęciem posługi proboszcza w parafii w Koźli są opóźnione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry do pielgrzymów: to za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna

2018-08-15 11:22

it / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze trwają się główne uroczystości jednego z największych świąt maryjnych - Wniebowzięcia NMP. Tegoroczny odpust jest „dniem dziękczynienia” za wolną Polskę w setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości. O 8.00 na Mszy św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza zgromadzili się uczestnicy pieszych pielgrzymek, które przyszły z Warszawy. - Do tegorocznego biało-czerwonego pielgrzymowania, trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję, stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga - mówił do pątników przeor Jasnej Góry.

Archiwum Jasnej Góry

O. Marian Waligóra przypomniał w kazaniu, że „w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wyrażamy mocniej niż w innym czasie naszą troskę o Ojczyznę, o Polskę”. - Na różne sposoby, poprzez różne inicjatywy zewnętrzne dajemy temu wyraz, również w tegorocznym biało-czerwonym pielgrzymowaniu jasnogórskim - zauważył jasnogórski przeor. Podkreślił, że to nie wystarczy. - Do tego trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga, nie poprzez puste slogany, ale poprzez moją osobistą przemianę.

- To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna. Chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga – wołał o. Przeor. Dodawał: „Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”. - Tak było w czasie zaborów, Polacy potrafili robić dobry użytek z wolności i nie bali się przychodzić na Jasną Górę, która zawsze, nawet w czasie zaborów, była otwarta na strudzonego pielgrzyma - przypomniał o. Waligóra.

Podkreślał, że „potrzeba pracy nad sobą, wyczulenia na Boże oczekiwania, by stawać się podobnym do Maryi, być gotowym już tu na ziemi, jak Ona, oddać Bogu siebie i swoje serce”.

- Trzeba wielkiej pracy nad sobą, by Polska naprawdę stała się niepodległa przez moją przemianę - mówił kaznodzieja. Podkreślił, że to „od naszego nawracania się, którego wspaniałym obrazem jest pielgrzymowanie, od tego zależy odmiana oblicza tej ziemi”.

Przypomniał prorocze słowa Jana Pawła II, który wołał o odmianę oblicza polskiej ziemi. – To jest testament dla nas, przypomnienie o potrzebie przemiany naszych serc, potrzebę oddania się Duchowi Świętemu – powiedział jasnogórski przeor. Zauważył, że to nie przypadek, że w setną rocznicę odzyskania niepodległości w Kościele w Polsce przeżywamy Rok Ducha

- My też możemy jak Maryja zamieszkać w Bogu. To jest wielka nadzieja serca człowieka wierzącego, które kontempluje wyniesienie Maryi i widzi w Niej jasny znak nieba. To jest nadzieja pielgrzyma, który przychodzi tutaj do Maryi, by doświadczyć bliskości nieba i tym niebem chce dzielić się z innymi – powiedział o. Waligóra. - Stać się tu i teraz mieszkaniem dla Boga, by kiedyś w wieczności w nim zamieszkać, to jedno z najpiękniejszych zadań i wyzwań dla człowieka wierzącego – podkreślał kaznodzieja.

- Tyle wypowiedzianych modlitw, tyle śpiewu, życzliwości okazywanej i otrzymywanej, na ile to otworzyło moje serce na Boga czy zapragnęłam być choć na chwilę, jak Maryja, mieszkaniem dla Boga? - pytał jasnogórski przeor.

Wyraził przekonanie, że pielgrzymowanie „na pewno wyda owoce choć może tego jeszcze nie widzimy, bo jest zmęczenie, ale patrząc na Maryję radujmy się darem zamieszkania w Bogu”.

- Rozpalajmy nasze serca tęsknotą za niebem, bo po to tu przyszliśmy do Maryi. Jesteśmy tu, by wpatrywać się w Nią, czerpać z Jej bliskości siły, po to by stawać się, już tu na ziemi, mieszkaniem dla Boga – mówił kaznodzieja. Zauważył, że „łatwo jest być mieszkaniem dla Boga przez te pięć, czy dziesięć dni na pielgrzymim szlaku. - Nasza serdeczność, rozmodlenie pięknie o tym świadczyły. Teraz postarajmy się coś z tych pięknych, budujących postaw zabrać do naszej codzienności. Niech pielgrzymowanie zaowocuje w moim sercu, w rodzinie, we wspólnocie, w mojej Ojczyźnie, Europie i całym świecie – podkreślał o. Marian Waligóra.

W pięciu pieszych pielgrzymkach z samej tylko Warszawy przyszło na Jasną Górę w sumie 12 tys. 570 osób. Były to: 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza, przyszło w niej ponad 6 tys. osób, 38. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, w której dotarło 3 tys. 950 pątników, Grupy „17-ste” Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej z liczba 1,6 tys. osób, 27. Pielgrzymka Niepełnosprawnych, w której przyszło 620 wiernych i 35. Praska Pielgrzymka Rodzin z liczbą 400 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Uroczystości w Dolinie Objawienia w Kolonii Kałuże

2018-08-16 12:29

Zofia Białas

Dzień 15 sierpnia 2018 r. to dzień szczególny. Zespoliło się w nim wiele ważnych dla Polaków spraw: święto Wniebowzięcia NMP, celebrowana 100. rocznica odzyskania niepodległości, wspomnienie Bitwy Warszawskiej i Święto Wojska Polskiego.

Zofia Białas/Niedziela

Wszystkie te sprawy gromadziły Polaków, najpierw w świątyniach, w których czczono Matkę Bożą, święcono bukiety kwiatów, traw i ziół i modlono się za Ojczyznę. Te same intencje sprowadziły rzeszę wiernych do Doliny Objawienia w dzietrznickim lesie, gdzie w polowej kaplicy, w pobliżu cudownego Źródełka i figury Matki Bożej Leśnej, Mszę św. celebrował ks. bp Andrzej Przybylski. Wśród przybyłych na tę niecodzienną Eucharystię byli przedstawiciele władz gminnych i powiatowych, kapłani, siostry zakonne, KGW i jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z pocztami sztandarowymi, ubogacający, wraz z organistą Szymonem Blajerem, liturgię Mszy św. Zespół Śpiewaczo – Obrzędowy z Ożarowa, Zespół Śpiewaczy „Czeremcha”, chwalący Wniebowziętą Maryję koncertem pieśni Maryjnych, recytatorzy czytający wiersze poświęcone Leśnej Pani.

Zofia Białas/Niedziela

W homilii ks. bp Andrzej Przybylski reflektując cnoty Maryi, jej prostotę, rozważność i poddanie się woli Bożej

reflektował historię Polaków żyjących pod zaborami, poddawanych rusyfikacji i germanizacji, broniących swojej wiary, bo tylko dzięki wierze mogli zachować to, na czym można było odbudować niepodległość. Pomocną zawsze była Maryja z Częstochowy, która przychodziła z pomocą poprzez swoje objawienia, także tu, w tej Dolinie. Zachowajmy naszą wiarę, zaufajmy Maryi, by nie stracić wolności.

Uroczystą Eucharystię zakończyło poświęcenie bukietów kwiatów, traw i ziół

Zofia Białas/Niedziela
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem