Reklama

Pawłowa parafia z ewangelizacyjnym zapałem

2018-01-24 12:44

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 4/2018, str. IV

WD
Kościół św. Pawła z przyległymi budynkami Wspólnoty

Powołana w 2004 r. przy Wspólnocie Koinonia św. Pawła w Kielcach parafia pod jego patronatem żyje misją, by Dobra Nowina docierała do każdego poszukującego człowieka, stale inspirując się nauczaniem apostoła. Organizowane od lat kursy, spotkania, głoszone we wspólnocie i w parafii rekolekcje oraz stała modlitwa wspólnotowa pomagają przygotować nowych ewangelizatorów i wielu ludziom zbliżyć się do Boga

Święty Paweł wciąż fascynuje. Był całkowicie oddany sprawie głoszenia Słowa Bożego. Używał różnych sposobów, aby przekazać Ewangelię, przemawiał do tłumów i na osobności. Każdą okazję wykorzystywał, aby spotkanemu człowiekowi opowiedzieć Dobrą Nowinę o Jezusie, bo każdy człowiek jest wart tego, aby poświęcić mu czas i uwagę. Pisał listy, wysyłał swoich wysłanników, wykorzystując wszystkie istniejące sposoby komunikacji, aby utrzymać stały kontakt z osobami i wspólnotami, które ewangelizował. I jeszcze coś ważnego – zawsze nosił w sercu tych, którym głosił Ewangelię, modląc się za nich nieustannie. Zanim jednak stał się gorliwym apostołem, był przecież prześladowcą Chrystusa, zwalczając Jego wyznawców z całą zawziętością. Wszystko zmienia się po spotkaniu ze Zmartwychwstałym pod Damaszkiem. Paweł otrzymał chrzest z rąk Ananiasza, i jak zanotował św. Łukasz, od razu zaczął głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie. Jego misją stało się zanieść Ewangelię całemu światu.

W swojej najnowszej książce „Św. Paweł – pierwszy po Jedynym. Lectio divina o słudze, który stał się synem” – założyciel Wspólnoty Koinonia św. Pawła w Kielcach i proboszcz parafii – ks. Marian Królikowski tłumaczy, że „Droga duchowa, którą przeszedł św. Paweł, jest także naszą drogą, albowiem „Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie” (Rz 11,32).

Żyjący we Wspólnocie Koinonia św. Pawła siostry i bracia, posługujący w parafii kiedyś, jak św. Paweł odkryli ewangelizację jako swoje powołanie. Dla tej misji zostawili wszystko i poszli za Jezusem. Podjęli życie według rad ewangelicznych, składając śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Tworzą jedną wspólnotę życia, modlitwy i apostolatu, czerpiąc w powierzonych zadaniach pełnymi garściami z życia swojego patrona. Od Apostoła uczą się wzorów strategii duszpasterskiej, która pomaga im zaadaptować naukę Chrystusa do realiów współczesnego człowieka. W 2013 r. Wspólnota dekretem biskupa Ryczana została zatwierdzona jako Stowarzyszenie Życia Apostolskiego na prawie diecezjalnym.

Reklama

Na cześć patrona

W kaplicy Wspólnoty znajduje się piękna ikona Apostoła, której autorem jest kielecki artysta i ikonopis Michał Płoski. Ten wizerunek, tak jak nauka św. Pawła, przypomina braciom i siostrom z Koinonii o tym, że głosić Ewangelię Chrystusową oznacza również znosić trudy i że nie wolno im zaniedbać charyzmatu, który został im dany.

Na cześć patrona świętują dwa razy w roku. 25 stycznia – we wspomnienie Nawrócenia św. Pawła – Koinonia wraz z parafianami i przyjaciółmi przeżywa swoje święto patronalne. Za to 29 czerwca – uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła jest dniem odpustu,w którym odbywają się śluby, rozpoczyna się również nowicjat i juniorat.

Inicjatorem powołania parafii św. Pawła przy Koinonii był śp. bp Kazimierz Ryczan. Tworząc parafię powierzył jej dzieło nowej ewangelizacji. Chociaż parafia liczy niespełna 200 wiernych, to gromadzi się przy niej wspólnota modlitewno-ewangelizacyjna, składająca się z małych grup: dzieci i młodzieży (są to młodzi ewangelizatorzy), studentów, małżeństw, osób dorosłych. Cyklicznie odbywają się spotkania małżeństw, które owocują inicjatywami ewangelizacyjnymi w parafii i poza nią. Dzieci, młodzież mają również swoją ścieżkę formacji. Odwiedzają m.in. domy pomocy społecznej, pokazują okolicznościowe przedstawienia świąteczne w domach dziecka, dzielą się z innymi radością i Dobrą Nowiną.

Przy Koinonii, 19 października 2011 r. bp Ryczan erygował Diecezjalny Ośrodek Katechumenalny św. Pawła w Kielcach, działający w ramach Centrum Modlitwy i Ewangelizacji św. Pawła. Co roku od 60 do 70 osób przygotowuje się w nim do przyjęcia sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia, najwięcej osób przyjmuje sakrament bierzmowania. Ośrodek prowadzi Wspólnota z odpowiedzialnym ks. Marianem Królikowskim.

Nieustannie głoszą Słowo

Ale pierwszym charyzmatem wspólnoty i parafii pozostaje ewangelizacja i modlitwa realizowana poprzez Szkołę Nowej Ewangelizacji św. Pawła, która formuje uczestników do pogłębiania wiary i dawania świadectwa w Kościele i świecie. Już w najbliższym czasie bracia i siostry będą głosili trzy tury rekolekcji dla katechetów w Sandomierzu, potem dla Odnowy w Duchu Świętym we Wrocławiu i dla Ruchu Apostolstwa Młodych w Krakowie. Zaplanowane są także stałe kursy formacyjne odbywające się na miejscu w Centrum Modlitwy i Ewangelizacji św. Pawła. Łącznie jest ich w ofercie ponad dwadzieścia.

We wspólnocie są różne talenty. S. Franciszka Godlewska od lat komponuje pieśni religijne, dbając o oprawę muzyczną liturgii, spotkań modlitewnych, różnych rekolekcji i uroczystości. – Jest wiele pieśni inspirowanych słowami św. Pawła i jego nauczaniem w listach – mówi przełożona s. Samuela. Niedługo ukaże się płyta „Niech wielbią Ciebie narody”. Znajdą się na niej utwory skomponowane przez s. Franciszkę, ale i przetłumaczone z języka francuskiego. Wiele pieśni autorstwa s. Franciszki od lat jest w obiegu w całej Polsce. W kościołach możemy usłyszeć takie pieśni jak choćby: „Ogrody”, „Święte Imię Jezus”, „Niechaj zstąpi Duch Twój”. Dwie osoby ze wspólnoty zainteresowały się pisaniem ikon i kończą specjalny kurs w tej dziedzinie. Spod ich pędzla wychodzą już piękne prace.

Wieczory wiary po raz czwarty

30 stycznia rozpoczyna się czwarta już edycja „Wieczorów wiary”. Jest to cykl spotkań, które mają pomóc odnowić relację z Bogiem i więź z Jezusem. Spotkania odbywać się będę w każdy wtorek po Mszy św. Zwyczajowo przychodzą osoby poszukujące, pragnące odnowić więź z Bogiem, z Kościołem, z różnymi życiowymi doświadczeniami. Najpierw jest poczęstunek, a potem konferencja połączona z słuchaniem Słowa Bożego. Po konferencji uczestnicy w małych grupach rozważają usłyszane Słowo, dzieląc się z pozostałymi refleksją, wątpliwościami, zdają pytania. To także moment by wzajemnie poznać się i nawiązać przyjaźń. W dniach 16-18 lutego w Koinonii odbędą się rekolekcje „Błogosławieństwa Szczęścia i Mowa Krzyża”. Specyfiką rekolekcji prowadzonych metodą Lectio divina będzie milczenie. Każdego dnia przewidziano dwa spotkania ze Słowem Bożym połączone z refleksją i modlitwą osobistą oraz uczestnictwem w liturgicznej modlitwie wspólnoty. 22 lutego w Koinonii spotkają się młodzi, by uwielbiać wspólnie Boga, w przyjaźni i radości. Będą warsztaty, agapa i czas na relaks.

Tagi:
parafia

Huta Tarnawacka dziękuje Bogu za świątynię i kapłana

2018-05-16 11:24

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 20/2018, str. I

Ewa Monastyrska
Podczas uroczystości

Parafia pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tarnawatce świętowała podwójną rocznicę. Kaplica w Hucie Tarnawackiej, stanowiąca tzw. kaplicę dojazdową, obchodziła 35-lecie poświęcenia. Miała to być niewielka świątynia, która w rzeczywistości mieści wszystkich mieszkańców Huty i okolic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Głódź do uczestników Rejsu Niepodległości: dajcie świadectwo płynące z owoców Ducha

2018-05-20 12:01

lk / Gdynia (KAI)

Pragniemy zawierzyć Bogu "Dar Młodzieży", jego załogę i młodych uczestników rejsu - napełnionych radością i pięknem morza, aby szczęśliwie zawijali do portów i dotarli także na Światowe Dni Młodzieży do Panamy. Dajcie świadectwo płynące z owoców Ducha - mówił w niedzielę do młodych abp Sławoj Leszek Głódź, którzy w ramach Rejsu Niepodległości wyruszą z Gdyni na legendarnym żaglowcu "Dar Młodzieży", by opłynąć świat i promować 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Bożena Sztajner

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości i zaplanowane na styczeń 2019 r. Światowe Dni Młodzieży w Panamie to wyjątkowe okazje do promocji Polski, jej historii, współczesności i perspektyw rozwoju w niestandardowy i atrakcyjny sposób. Wydarzenia te stały się impulsem do zorganizowania wyprawy dookoła świata wyjątkowym polskim żaglowcem "Dar Młodzieży".

Trwające od piątku uroczystości wypłynięcia "Daru Młodzieży" w ramach Rejsu Niepodległości zwieńczyła niedzielna Msza św. celebrowana na żaglowcu. Wziął w niej udział premier Mateusz Morawiecki, a także m.in. wicepremier minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk oraz inni członkowie rządu.

Eucharystii przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, a koncelebrowali ją nuncjusz apostolski w Panamie abp Mirosław Adamczyk, biskup pelpliński Ryszard Kasyna i kapelan Duszpasterstwa Ludzi Morza ks. Edward Pracz.

Podczas liturgii została poświęcona flaga od prezydenta RP i flaga Rejsu Niepodległości. Abp Mirosław Adamczyk odczytał pozdrowienie i błogosławieństwo, jakie do uczestników rejsu wystosował papież Franciszek.

W homilii metropolita gdański nawiązał do słów Tadeusza Olechnowicza, kapitana żeglugi wielkiej i żeglarza, ostatniego komendanta „Daru Pomorza". Współtwórca i pierwszy komendant "Daru Młodzieży" powiedział kiedyś, że ten statek jest "najlepszym dowodem polskiego optymizmu". - Naszej ojczyźnie wciąż potrzeba optymizmu, nie depresji, ale wspierania jeden drugiego i walki. Optymizmu i radości - wskazywał abp Głódź.

Przypomniał, że Msza św. odprawiana na "Darze Młodzieży", celebrowana jest przy ołtarzu, którzy nawiązuje swoim kształtem do ołtarza z "Daru Pomorza". Skromny ołtarz o drewnianej konstrukcji jest symbolem ciągłości między tymi szkolnymi żaglowcami.

- Dzisiaj pragniemy zawierzyć Panu Bogu "Dar Młodzieży", jego załogę, wszystkich uczestników rejsu - młodych, napełnionych radością i pięknem morza, aby szczęśliwie zawijali do portów, by dotrzeć także do Panamy, na Światowe Dni Młodzieży i być razem z Ojcem Świętym Franciszkiem, któremu dziękujemy za to specjalne dzisiejsze przesłanie - mówił abp Głódź.

Metropolita gdański zwrócił się także do młodzieży, która bierze udział w rejsie. - Dajcie świadectwo płynące z owoców Ducha, a więc: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie - aby kontynuować naukę Chrystusa, który mówi do nas jak do swoich uczniów "Wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną". A Najświętsza Gwiazda Morza niech wam w tym dopomaga - zakończył.

Oprócz załogi stałej, w Rejsie Niepodległości weźmie udział blisko 1000 młodych osób z całego kraju: studentów Akademii Morskiej w Gdyni, uczniów średnich szkół morskich ze Świnoujścia i Szczecina oraz 400 laureatów konkursu zorganizowanego przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Zaplanowano siedem wymian grup praktykantów.

Załoga "Daru Młodzieży" zawita w trakcie rejsu do 22 portów w osiemnastu państwach świata, m.in. Dakaru, Kapsztadu, Dżakarty, Singapuru, Szanghaju, Osaki czy Los Angeles.

Przesłaniem Rejsu Niepodległości jest zaakcentowanie w światowej przestrzeni publicznej wyjątkowej rocznicy, jaką jest stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Drugim punktem wyprawy jest udział żaglowca w Światowych Dniach Młodzieży w Panamie w dniach 22-27 stycznia 2019 r.

Oba przesłania łączą w harmonijny sposób historię z przyszłością – stulecie polskiej niepodległości ze świętem młodości manifestowanym w Panamie przez młodzież z całego świata. We wszystkich portach odwiedzanych przez "Dar Młodzieży" podczas tej podróży obecna będzie Polska, symbolizowana przez legendarny żaglowiec i biało–czerwoną banderę.

Organizatorami Rejsu Niepodległości, który uczci 100. rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości jest Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Akademia Morska w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

"Dar Młodzieży" ma powrócić do Gdyni 28 marca 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

„Módl się więcej…”

2018-05-21 00:30

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
o. Norbert Oczkowski rozpoczyna Adorację Najśw. Sakramentu

- Wujku, a czy pan Alan będzie mówił o tym, jak był bardzo zły, a Pan Bóg naprawił mu życie? – spytała mała dziewczynka siedząca w drugim rzędzie w czasie Czuwania przed Zesłaniem Ducha Świętego zorganizowanego we wrocławskiej Hali Stulecia. – O tym już mówił – odpowiedział szczupły mężczyzna w granatowej marynarce.

– A, to szkoda, bo najbardziej lubię słuchać o tym jak mu naprawił.

Ta rozmowa odbyła się między dziewczynką, która przyjechała z opiekunami, z wydawnictwa Esprit i tłumaczem Alana Amesa w czasie spotkania. Australijski wizjoner mieszka w Perth, w Australii. Ma kierownika duchowego i spowiednika. Spisany na podstawie jego prywatnych objawień zbiór opowieści o życiu Jezusa pt. „Oczami Jezusa” (w Polsce wydany przez wyd. Esprit) przypomina wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich i św. Brygidy Szwedzkiej. Ale nie zawsze tak było i o tym właśnie wspomniała dziewczynka: Był złym człowiekiem i Bóg naprawił mu życie.

Carver Alan Ames ma 65 lat, od 23 lat jest nawrócony. Był gangsterem motocyklowym, mówi, że popełnił wszystkie grzechy, które są na liście do popełnienia, bez żadnych skrupułów. Teraz ma wizje, rozmawia z Jezusem, Matką Bożą, z aniołami i świętymi. Kościół nie potwierdził jego prywatnych objawień, ale Ames jeździ po świecie i głosi Ewangelię, zawsze za zgodą miejscowego biskupa.

W maju br. przyjechał do Polski, zaplanowano, że odwiedzi sześć miast. Wigilię Czuwania przed Zesłaniem Ducha Świętego spędził we Wrocławiu, gdzie wygłosił dwie konferencje i poprowadził modlitwę o uzdrowienie.

Czuwanie w Centrum Wystawowym Hali Stulecia zorganizowała wspólnota Galilea z o. Norbertem Oczkowskim, ich dominikańskim opiekunem i Odnowa w Duchu Św. archidiecezji wrocławskiej z ks. Wojciechem Jaśkiewiczem (obydwaj obecni na czuwaniu). Oprawę muzyczną w czasie modlitwy i Eucharystii zapewnił zespół N.O.E., czyli Nieograniczona - Odpowiedzialność – Ewangelizacyjna. W spotkania, które trwało od godz. 15.00 w sobotę 19 maja do ok. 3.w nocy 20 maja wzięło udział niemal tysiąc osób.

Alan Ames nie jest typowym liderem charyzmatycznym. Raczej schowany, niż dający się rozchwytywać. Unika tłumów, choć w kameralnym gronie jest bardzo serdeczny. Zależy mu, aby nie być w centrum modlitwy. Dba o to, aby w czasie adoracji i spotkań modlitewnych, w których bierze udział, była szansa na spowiedź (we Wrocławiu takiej nie było). Mówi, że można mieć wizje i one są darem cudownym, ale najważniejszy jest Jezus w Eucharystii. Z tym darem, Obecnością Żywego Boga, nic nie może się równać.

Udało mi się go spotkać zanim wszedł do sali, w której miał głosić. Trwała tam już modlitwa uwielbienia prowadzona przez Artura Skowrona, trwał muzyczny ferwor, w powietrzu wirowały chusty z woalu. Przed drzwiami stał Alan Ames, z pochylona głową, na której kładł ręce skupiony kapłan. Dowiedziałam się później, że poprosił o kapłańskie błogosławieństwo, bo nie głosi konferencji bez niego. Jeszcze jakaś pani zdążyła mu podarować słoiczek polskich przetworów, ktoś poprosił o autograf w książce i wtedy dopiero ruszył do ludzi. Uśmiechnięty, ale bardzo skupiony. Ani śladu gwiazdora, ani śladu blichtru. Niski, w błękitnej koszuli, z teczką pełną drobiazgów pierwszej potrzeby – jest cukrzykiem, a taka posługa to dla niego wyczerpujący wysiłek.

Gdy stanął przy pulpicie, była w nim cisza a w oczach radość. Jakby odbijał inny świat i te wszystkie spotkania, z Jezusem, Maryją, świętymi – i chciał się tym w jak najlepszy sposób podzielić. Ledwie zaczął mówić, a niespodziewanie stanęła obok niego nieduża dziewczynka. Wtuliła się w niego i stała przez dłuższą chwilę. Wywołała burze oklasków, ale Ames tylko się uśmiechnął i zrobił jej na czole znak krzyża.

- Nasza wiara jest wiarą radości – zaczął. - Kiedy pozwolimy Duchowi Świętemu otworzyć nas całkowicie na Boga, to ta wspaniała radość może być w nas w każdej chwili naszego życia. Wielką pomocą w naszym życiu duchowym jest Maryja, ona jest przecież Oblubienicą Ducha. - Skoro jesteśmy w miesiącu maju, to muszę wam chociaż trochę opowiedzieć o Matce Bożej – wyznał.

I przypomniał ten moment swojego życia, kiedy Bóg dotknął go po raz pierwszy, ukazała mu się wtedy św. Teresa z Avila i poprosiła, aby odmawiał 15. dziesiątek różańca każdego dnia. To wiązało się z wielkim zmaganiem, byłem człowiekiem, który nigdy wcześniej nie modlił się różańcem – mówił. Ale po jakimś czasie udało mi się zdyscyplinować i odmawiałem.

Przypomniał też swoja podróż do Londynu, którą odbył już po nawróceniu. Urodził się tam, tam też był gangsterem, prowadził życie przestępcy, ale potem wyemigrował do Australii, gdzie mieszka do dziś.

- Pojechałem do Londynu, na wakacje i wszedłem do kościoła, który kiedyś, gdy byłem młody, okradłem. Ale na szczęście nie było tam tego samego proboszcza – dodał serdecznie wywołując gromki śmiech. - Podszedłem do przodu, przed figurę Bożego Serca i zacząłem się modlić. Po chwili ta figura zmieniła się, zaczęła jaśnieć na biało i serce w figurze też się odmieniło. Przede mną stała Najświętsza Dziewica. Mogłem dostrzec Jej Serce z białymi różami. Dopiero później uświadomiłem sobie, że dane mi było zobaczyć Niepokalane Serce Maryi!

Alan mówił przejęty, że przecież nigdy wcześniej nie słyszał o Niepokalanym Sercu! Zrozumiał też, że te dwa Serca są jednym, widział Je jako jedno. Maryja powiedziała mu: Jestem twoją Matką, jestem matką każdego i kocham cię, jak Matka. I wszystko, czego pragnę dla ciebie i dla wszystkich moich dzieci, to przyprowadzić cię bliżej do Boga, otworzyć wasze serca na Boga. Powiedziała mu: Módl się, módl się, módl się…

Według Alana Maryi chodziło o to, aby zaczął odmawiać 45. dziesiątków różańca dziennie. I odmawiał, chociaż to było wielkie zmaganie! Przyznawał też, że czas biegł i odmawianie stało się coraz prostsze, zaczynał dzień od tych 45. dziesiątek. Ale potem Matka Boża powiedziała, by modlił się więcej, więc dodał Koronkę do Miłosierdzia Bożego – wspaniałą modlitwę.

- Matka Boża znów przyszła i powiedziała: Módl się więcej… Więc zacząłem w ciągu dnia dodawać kolejne modlitwy. Ale Matka Boża nie była usatysfakcjonowana, powiedziała: Módl się więcej… - opowiadał Ames. - Więc spytałem: Jak mogę się modlić więcej? Odmawiam 45. dziesiątek różańca, Koronkę i inne modlitwy, jak mogę więcej? To jest niemożliwe…

Gdy to mówił, w sali wypełnionej tysiącem osób panowała cisza przerywana serdecznymi westchnieniami. Trudno sobie wyobrazić rozpoczynanie dnia od odmówienia 45.dziesiatek różańca. Jednak patrząc na starszego, uśmiechniętego pana, który podobno kiedyś był niebezpiecznym gangsterem, można było uwierzyć w ciemno, że to robił. Nasuwała się myśl: Jaką musiał mieć moc głos Maryi, że Alan Ames, który kiedyś bez skrupułów okradł swój kościół parafialny, chciał modlić się więcej?

Maryja podpowiedziała mu jak to robić. Że nie chodzi o ilość modlitw, choć to jest bardzo ważne, ale o zupełnie inny aspekt, aspekt serca i zapraszania Boga do wszystkiego.

- Wiesz, jeśli poprosisz Ducha Świętego, żeby ci pomógł ofiarować każda myśl, którą masz, każde słowo, które wypowiadasz, każdy oddech, który bierzesz, każde uderzenie swojego serca, każde działanie, czyn, jeżeli to ofiarujesz jako modlitwę miłości dla Boga – mówił mu Maryja. - Ale przecież ja nie umiem tego robić! – odpowiadał. Matka Boża powiedziała: spróbuj, po prostu postaraj się.

Tylko tego Bóg oczekuje od nas: abyśmy robili co w naszej mocy. Oczywiście, możemy upadać, ale próbujmy, dlatego, że próbując, robiąc to, co w naszej mocy, robimy to, co Bogu wystarcza – mówił Alan. I przyznawał, że spróbował, ale nic się nie stało. Długo próbował, aż wreszcie pewnego dnia uświadomił sobie, że wszystko, co robił, robił dla Boga. Nawet, gdy spotykał się z ludźmi, w myślach prosił Boga, aby te słowa, które wypowiadał, były od Niego. W ten sposób cały dzień stawał się nieustanną modlitwą miłości do Boga. To było niesamowite i wciąż jest.

Gdy tak robimy, to radość Boża w nas przebywa. Duch Boży jest z nami i całe nasze życie należy do Niego – pouczał. - Czasem jednak temu przeszkadzamy, przeszkadzamy, aby to się w naszym życiu wydarzało. Nasza własna wola jest tu barierą. Myślimy: To jest to, czego Bóg ode mnie oczekuje i my decydujemy o tym, co Bóg ma uczynić w naszym życiu.

Australijczyk podkreślał jak bardzo wchodzimy w kompetencje Boga. Modlimy się, ale podpowiadamy Bogu, co byłoby dla nas najlepsze. - Czasem nawet mówimy Mu co ma w naszym życiu zrobić. Chcemy ten dar, tę łaskę. I nagle okazuje się, że zaczynamy od Boga wymagać, naszą wole stawiamy przed wolą Bożą. - A ważne jest, aby każdego dnia zostawiać własną wolę z boku. Tego, oczywiście, nie da się uczynić własnymi siłami, o tę łaskę trzeba prosić Ducha Świętego każdego dnia, abyśmy stawali się podlegli woli Bożej. Musimy prosić o poddanie się Jego woli całkowicie, nawet jeśli miałoby to wiązać się ze śmiercią. Dlatego, że to w poddaniu Bogu ukazujemy, że nasza miłość jest prawdziwa. Gdy otwieramy się z pokorą na Boga, gdy uświadamiamy sobie, że to On powinien rządzić w naszym życiu, wtedy przestajemy się lękać Bożej woli – tłumaczył.

Podkreślał też, że aby pozwolić Bożej woli panować w naszym życiu, to musimy zgodzić się na zmiany, a my bardzo często nie chcemy zmieniać własnego życia. Jesteśmy zadowoleni z rzeczy tego świata i te przedkładamy nad Boga. Gdy jesteśmy podatni na Boga, dzieją się najlepsze rzeczy w naszym życiu. I nawet, jeśli są w naszym życiu ciężkie krzyże, to wołajmy do Boga: Panie, jeśli Ty chcesz, abym ja miał ten krzyż, to aj go obejmę z miłości do Ciebie.

W czasie drugiej konferencji podzielił się wstrząsającym doświadczeniem wizji, gdy zobaczył

Jezusa na krzyżu – cierpiącego i umierającego. - To był jednocześnie najpiękniejszy i najgorszy dzień w moim życiu – mówił. - Widziałem Jezusa wiszącego na krzyżu, który przeprowadził mnie przez wszystkie grzechy, które popełniłem od dzieciństwa. Wydawało mi się, że grzeszyłem w każdej chwili mojego życia, widziałem, jak te grzechy raniły Jezusa, jak stawały się biczem, który smagał Jego plecy, jak stawały się koroną z cierni na Jego głowie. Ujrzałem gwoździe, jako moje grzechy. Widząc Go na krzyżu uświadomiłem sobie, że to ja Go ukrzyżowałem. A jednak, mimo tego wszystkiego, wołał mnie łagodną miłością i mówił, że mnie kocha, że chce mi przebaczyć. W tamtej chwili nie chciałem więcej istnieć. Prosiłem Jezusa, by pozwolił mi umrzeć i pójść do piekła. Jaka ja mogłem zranić Tego Delikatnego…?

Upadłem na ziemię, płakałem, szlochałem – przez trzy godziny błagałem Pana, by mnie posłał do piekła. Jezus powiedział: Ja ci przebaczam, poproś o moje przebaczenie. Po tej Jego delikatnej zachęcie poprosiłem o to Jego przebaczenie. I On mi go udzielił! Poczułem się tak, jakby spadło brzemię. Jezus podniósł mnie na krzyż, do siebie. I przez chwilę doświadczyłem ułamek z Jego cierpienia. Ale doświadczyłem też Jego wielkiej radości, kiedy patrzył ponad czas i widział wszystkie dusze, które zostaną zbawione przez Jego cierpienie. W ten sam sposób może posługiwać się naszym cierpieniem, aby wylewać łaskę na potrzebujące dusze. Gdy objąłem krzyż, razem z Jezusem, zapragnąłem, bym mógł cierpieć więcej, jeśli to pozwoli, aby ktoś mógł być zbawiony. Wtedy ujrzałem, jak cenne są ludzkie dusze dla Boga.

- Jeśli doświadczasz cierpienia, jeśli nosisz ciężki krzyż w życiu – nie obwiniaj Boga za te trudności. Podziękuj Bogu za okazje do cierpienia w Jego Imię – radził.

Ważną częścią tego wystąpienia była refleksja nt. sakramentu spowiedzi. W czasach, gdy pojawia się pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, a Bóg równie mocno może mówić do człowieka nie tylko w kościele, ale również w górach i w lesie, a wyznanie Mu grzechów nie potrzebuje pośrednictwa księdza, bo przecież Bóg wszystko wie, Alan Ames potwierdził swoimi objawieniami to, co głosi Kościół: Tylko wyznanie grzechów w sakramencie spowiedzi gładzi grzechy i oczyszcza nasza duszę przed Bogiem.

Ames, który rozmawia z Jezusem, ma pewność Jego istnienia i miłości, został przez samego Jezusa wezwany do odbycia spowiedzi.

- Pan powiedział mi też: Idź do spowiedzi - mówił. Dlaczego? Przecież przeprowadziłeś mnie przez wszystkie moje grzechy, chciałem nawet umrzeć, iść do piekła, a Ty powiedziałeś, że mi przebaczyłeś a teraz mówisz mi, że mam jeszcze iść do spowiedzi? – pytał Jezusa. Postrzegał spowiedź, jako takie miejsce, w którym kapłan pokazuje swój autorytet, władzę, ale Jezus wyjaśnił, że to zupełnie nie tak. - W sakramencie spowiedzi Duch Św. oczyszcza i uzdrawia duszę i jest bardzo ważne, aby często przychodzić i przyjmować tę łaskę po przez kapłana. Jest również ważne, aby w czasie spowiedzi rozpoznawać zło, które popełniamy i mieć siłę się tego wyrzec –tłumaczył Ames powołując się na wyjaśnienia Jezusa.

Podpowiadał też konieczność zerwania z grzechem, nawet najmniejszym.

- Jeśli chcesz uzdrowienia w swoim życiu, to ono się nie wydarzy, jeśli będziesz trzymał się swoich grzechów. Jeśli trzymasz się swojego grzechu, nawet najmniejszego, to zostawiasz uchylone drzwi w swej duszy i Zły może cie przez to dosięgnąć, może cię przyciągać do jeszcze większych i większych rzeczy. I będziesz coraz dalej i dalej od Boga…

Jezus wie o nas wszystko, nie musimy próbować niczego o sobie ukrywać, On zna nasze złe myśli i czyny. On chce, aby przyjść i powiedzieć Mu to, co On już wie, i w ten sposób dać szansę Duchowi Świętemu oczyścić i uleczyć naszą duszę.

- I nie trzeba się bać – dodawał – bo Bóg jest kimś cudownym.

Wystąpienie Alana Amesa było ostatnią z konferencji w czasie Czuwania. Po nim australijski charyzmatyk modlił się nad każdym z uczestników spotkania indywidualną modlitwą o uzdrowienie. Chętni stawali w rzędzie przed ołtarzem w oczekiwaniu na krótką modlitwę. Ames, z krzyżem w prawej ręce, stawał przed każdym i kreślił znak krzyża na czole. Modlitwa o uzdrowienie odbywała się w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu.

- To konieczne, powiedział mi Alan Ames – to Jezus uzdrawia, to On jest tu Gospodarzem i Cudotwórcą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem