Reklama

Dywizjon 303

Jaką Amerykę odwiedza Franciszek?

2018-01-17 10:04

Z prof. Guzmánem Carriquirym Lecourem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 3/2018, str. 24-26

Grzegorz Gałązka
Prof. Guzmán Carriquiry Lecour od lat działa w dykasteriach Kurii Watykańskiej. Obecnie współpracuje z papieżem Franciszkiem

Guzmán Carriquiry Lecour urodził się w Urugwaju, w Montevideo. W swoim kraju pracował jako prawnik i wykładał na uniwersytecie. Od wielu lat jego życie związane jest jednak z papieżami i Stolicą Apostolską. W 1971 r. Paweł VI wezwał go do pracy w Papieskiej Radzie ds. Świeckich, w 1991 r. z woli Jana Pawła II został jej podsekretarzem. Benedykt XVI natomiast mianował go sekretarzem Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej. Na początku 2014 r. papież Franciszek zatwierdził go na tym stanowisku, czyniąc również odpowiedzialnym za urząd wiceprzewodniczącego tejże dykasterii. Był on pierwszą osobą świecką, która zajęła tak wysokie stanowisko w Kurii – wszyscy jego poprzednicy byli biskupami. Odzwierciedla to jednak obecną tendencję w Watykanie, by odpowiedzialne stanowiska powierzać również świeckim. Prof. Carriquiry jest dzisiaj jednym z najbliższych współpracowników Franciszka, ale nie należy się temu dziwić – znają się i przyjaźnią z Jorge Mario Bergogliem od ponad 40 lat. Jeszcze w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, w 2003 r., prof. Carriquiry opublikował po włosku książkę: „Wyzwanie dla Ameryki Łacińskiej. Pamięć i historyczny los kontynentu”, w której analizuje sytuację w Ameryce Łacińskiej w kontekście końca zimnej wojny i postępującej globalizacji. Hiszpańskie wydanie książki, która ukazała się pod tytułem „Una apuesta por América Latina: Memoria y destino históricos de un continente”, zostało opublikowane z przedmową kard. Bergoglia. Dawny arcybiskup Buenos Aires, już jako papież Franciszek, napisał w 2011 r. także przedmowę do kolejnej książki prof. Carriquiry’ego – „Memoria, coraje y esperanza”, która w 2017 r. została zaktualizowana w świetle Magisterium pierwszego południowoamerykańskiego papieża. We wstępie do książki Franciszek stwierdza, że niepewna droga do niepodległości krajów latynoamerykańskich, „zawsze zagrożona przez różnego rodzaju kolonializmy, jeszcze się nie skończyła”. W Ameryce Łacińskiej po okresie „dynamicznego wzrostu gospodarczego w sprzyjających warunkach międzynarodowych” – pisze Papież – pojawiła się „długa fala depresji spowodowanej światowym kryzysem gospodarczym oraz szerzącą się korupcją i przemocą, które sprawiły, że w chwili obecnej Ameryka Łacińska wydaje się żyć w niepokoju i niepewności”. Te refleksje Franciszka stały się dla mnie punktem wyjścia do rozmowy z prof. Carriquirym na temat Ameryki Łacińskiej w przededniu wyjazdu Papieża w kolejną podróż na „jego” kontynent. W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Dlaczego Papież jest tak zaniepokojony sytuacją w Ameryce Łacińskiej?

PROF. GUZMáN CARRIQUIRY LECOUR: – Franciszek od początku był świadomy tego, że jest pasterzem uniwersalnym. Ale w ciągu ostatnich 6 miesięcy szczególnie interesował się sytuacją w Ameryce Łacińskiej. Dowodzą tego nadzwyczajna podróż do Kolumbii oraz pierwsza książka Papieża poświęcona w całości Ameryce Łacińskiej („Latinoamérica”) – rezultat rozmów z Hernánem Reyesem Alcaide. Franciszek napisał także przedmowę do mojej książki. A teraz zamierza udać się w podróż do Chile i Peru. Niestety, dla Ameryki Łacińskiej to okres regresu społecznego, politycznego i gospodarczego. Dlatego Papież jest tym zaniepokojony. Długa fala korupcji, która dotyka tak wiele rządów krajów Ameryki Łacińskiej, doprowadziła do bardzo złej sytuacji – tak bardzo złej, że nie wiadomo, czy Papież spotka się z peruwiańskim prezydentem, który uwikłany jest w skandal korupcyjny. Wszystko to stwarza wielką polityczną niepewność. W rzeczywistości mamy do czynienia ze sprzecznością: z jednej strony jest Papież, który pochodzi z Ameryki Łacińskiej i budzi tyle nadziei, radości i entuzjazmu, a z drugiej – kontynent ten znajduje się w bardzo trudnej sytuacji.

– W jaki sposób Franciszek interweniuje, aby pomóc w przezwyciężeniu kryzysów i problemów, które trapią kontynent latynoamerykański?

– Papież podejmuje prawie wszystkich szefów państw i rządów Ameryki Łacińskiej, z którymi stara się nawiązać osobisty kontakt. Odbył pamiętną podróż do Kolumbii w decydującym momencie jej historii, aby wzmocnić w tym kraju proces pojednania. A podróż ta pozostawiła silny ślad zarówno w zwykłych ludziach, jak i w przywódcach politycznych.

– Porozmawiajmy o następnej podróży Papieża do Ameryki Łacińskiej. Jaką sytuację zastanie Franciszek w Chile i Peru?

– W Peru tradycja katolicka jest nadal bardzo silna. Peruwiańczycy na pewno zamanifestują Papieżowi wielkie oddanie i sympatię. Będzie to wielkie święto wiary. Ale jak już powiedziałem, w ostatnim czasie wybuchły skandale korupcyjne. Tak więc podróż, która wydawała się spokojna i pozytywna, staje się trudna i problematyczna.
W Peru Papież po raz pierwszy postawi stopę w Amazonii – w miejscowości Puerto Maldonado. I tam będzie musiał zająć się problemem rdzennej ludności – środowiskiem naturalnym, szczególnie sprawą Puszczy Amazońskiej, zielonych płuc świata, która rozciąga się na terenie wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej z wyjątkiem Argentyny, Chile i Urugwaju. Należy pamiętać, że Franciszek zwołał Zgromadzenie Specjalne Synodu Biskupów dla regionu Amazonii, który odbędzie się w 2018 r.
Podróż do Chile natomiast będzie trudniejsza dla Papieża, ponieważ będzie musiał zająć się kwestiami, które są o wiele bardziej krytykowane i delikatne. Prezydent kraju Michelle Bachelet, gdy kończyła swoją kadencję, doprowadziła do przegłosowania prawa dopuszczającego aborcję i „małżeństwa” osób tej samej płci, co wywołało wielkie poruszenie w chilijskim Episkopacie. Papież będzie musiał to wziąć pod uwagę. W kraju tym istnieje też problem tubylców Mapuche zamieszkujących południe – to ludzie bardzo zmarginalizowani, którzy roszczą sobie prawa do ziemi i do szacunku, ale, niestety, w swoich roszczeniach często uciekają się do przemocy. Dlatego etap w Temuco (miasto w regionie Araucania, który zamieszkują Mapuche) będzie bardzo trudny. W mieście Iquique mamy natomiast do czynienia z problemem imigracji. Wielu Peruwiańczyków, Wenezuelczyków i Kolumbijczyków próbuje przekroczyć granicę na północy Chile, aby osiąść w tym kraju (ma on najwyższy dochód na mieszkańca spośród państw w Ameryce Łacińskiej).

– Podczas Mszy św. w święto Matki Bożej z Guadalupe Papież mówił o różnorodności kulturowej ludów Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Jest ona „oznaką wielkiego bogactwa, które powinniśmy nie tylko pielęgnować, ale także, zwłaszcza w naszych czasach, dzielnie bronić go przed próbami standaryzacji, które narzucają – z kuszącymi hasłami – jednolity sposób myślenia, bycia, odczuwania, życia, co sprawia, że staje się bezużyteczne i jałowe to, co odziedziczone po naszych ojcach; co powoduje, że ludzie, szczególnie nasi młodzi, nie przykładają wagi do tego, czy należą do tej lub innej kultury”. Czy Ameryka Łacińska jest w jakiś szczególny sposób dotknięta kolonizacją kulturową i dyktaturą „pensée unique”?

– Papież podkreśla, że nie powinno być żadnej sprzeczności między bogactwem różnorodności kulturowej i pragnieniem jedności, która nie oznacza ujednolicenia. Franciszek często mówi o ideologicznym kolonializmie dominującej kultury konsumpcjonizmu i rozrywki, kultury relatywistycznej i libertyńskiej, która dąży do dominacji i zuniformizowania narodów Ameryki Łacińskiej. Ideologiczny kolonializm „pensée unique” rozprzestrzenia się wszędzie i atakuje także katolicką tradycję narodów.

– Służył Pan Profesor wielu papieżom: dwóm Włochom – Pawłowi VI i Janowi Pawłowi I, a także pierwszym po wiekach papieżom nie-Włochom – Janowi Pawłowi II i Benedyktowi XVI. Teraz jest Pan bliskim współpracownikiem Franciszka. Co znaczy dla Urugwajczyka służyć Papieżowi z Ameryki Łacińskiej?

– Dla mnie oznacza to tę samą rzeczywistą i pełną uczuć komunię, z którą służyłem bł. Pawłowi VI, Janowi Pawłowi I, św. Janowi Pawłowi II i Benedyktowi XVI. Ponieważ Franciszek, podobnie jak ja, pochodzi z Ameryki Łacińskiej i znam go od 40 lat, łączy mnie z nim, oczywiście, szczególna więź. Moja rodzina zawsze była postrzegana w Kurii jako rodzina latynoamerykańska. Pan, jako Polak, pamięta głęboką więź szaczunku i uczucia, która łączyła mnie z Janem Pawłem II, i to, jak on kochał moją rodzinę. Ale dla mnie każdy papież jest następcą Apostołów, namiestnikiem Chrystusa, któremu winien jestem oddanie i posłuszeństwo. I mam nadzieję, że kiedy pojawi się następny papież, który być może będzie Włochem, Afrykaninem lub Amerykaninem z Ameryki Północnej, Bóg wleje w moje serce te same uczucia komunii, które dziś żywię w stosunku do papieża Bergoglia. Powinno to być oczywiste dla wszystkich, ale widzę wielu katolików, którzy pozostają z nostalgią w stosunku do poprzednich papieży. Polak nie może nie mieć szczególnej więzi z Janem Pawłem II, tak jak każdy Latynos ma emocjonalny związek z Franciszkiem. Ale wszyscy powinniśmy mieć to niepodważalne poczucie wspólnoty z panującym papieżem. Mnie przyszło żyć z 5 papieżami – tak różnymi ze względu na ich pochodzenie, biografię, formację intelektualną, duchową wrażliwość, podejście pastoralne. Ale przez tę różnorodność przechodzi nieprzerwany łańcuch sukcesji Piotrowej. Dlatego myślę, że musimy prosić Boga, aby mieć otwarte serca na te nowości. Wybór każdego kolejnego papieża jest odpowiedzią Opatrzności Bożej na dany moment historyczny w Kościele i w świecie. Tak było w przypadku św. Jana Pawła II w historycznej koniunkturze, w której Kościół musiał spokojnie przyjąć to, co najlepsze z odnowy Soboru Watykańskiego II, dzięki czemu stał się znowu misyjny z przejrzystą świadomością swojej tożsamości, przezwyciężając kryzysy doświadczane w pierwszej fazie posoborowej. Papież ten, z impetem swojej obecności wśród narodów, stał się protagonistą w przezwyciężaniu dwubiegunowego podziału świata i przełamywaniu reżimów ateistycznego totalitaryzmu.
Myślę, że niektórzy wciąż nie widzą z całkowitą jasnością, iż jest też plan Opatrzności Bożej w stosunku do papieża Franciszka, związany z rozwojem katolickości w różnych formach inkulturacji Ewangelii.

***

Papież w Chile i W Peru

Papież Franciszek 15 stycznia 2018 r. udał się do Chile. W tym południowoamerykańskim kraju przebywał do 18 stycznia. Oprócz stolicy – Santiago odwiedził także Temuco oraz Iquique. Ponad 30 lat temu, w kwietniu 1987 r., do Chile pielgrzymował Jan Paweł II. Panowała tam wtedy dyktatura gen. Augusta Pinocheta, ale państwo było bardziej katolickie niż obecnie. Chile to dziś państwo demokratyczne, ale też bardziej zeświecczone. Papież Polak odprawił podczas pielgrzymki Mszę św. w Santiago w Parku im. O’Higginsa (wtedy noszącym imię Parque Cousino), w której uczestniczyło ponad milion wiernych, a kazanie i cała Msza św. były przerywane okrzykami grup przeciwników Pinocheta, którzy chcieli w ten sposób zwrócić uwagę Papieża i towarzyszących mu osób na represje i łamanie przez reżym praw człowieka. Teraz w tym samym miejscu Mszę św. sprawował papież Franciszek. W dniach 18-21 stycznia br. papież Franciszek składa wizytę w Peru. Jak podaje KAI, w Puerto Maldonado zaplanowano spotkanie Ojca Świętego z grupą ok. 3,5 tys. amazońskich Indian. Według peruwiańskiego Episkopatu, ok. 2 tys. uczestników spotkania Franciszka z plemionami indiańskimi przybędzie do Puerto Maldonado z Brazylii oraz Boliwii.

Red.

Tagi:
wywiad

Jak pomóc innym i sobie?

2018-08-14 11:07

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. VI

Z ks. Andrzejem Hładkim rozmawia ks. Adrian Put

Ks. Adrian Put
Ks. Andrzej Hładki, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Koźli, doktorant z teologii liturgii PWT we Wrocławiu, redaktor „Kalendarza Liturgicznego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” oraz „Kartki z liturgii”

Ks. Adrian Put: – Każdy, kto interesuje się liturgią w naszej diecezji, spotkał się zapewne z „Kartką z liturgii”, ścienną gazetką dla służby liturgicznej. Skąd pomysł na taką formę przybliżania liturgii i jaka jest historia „Kartki”?

Ks. Andrzej Hładki: – Pomysł na „Kartkę z liturgii” w formie „kartki” A4 jako gazetki ściennej przyniosło życie codzienne, gdy zauważyłem, jak duże jest zapotrzebowanie na formację liturgiczną zgodnie z nauczaniem Kościoła, a nie tym, co my sami sobie wymyślimy, że jest najlepsze. Nieraz brak pogłębionej formacji, wiedzy, brak chęci włączenia się czynnie w liturgię, a czasami po prostu liberalne i dowolne traktowanie liturgii jako „poligonu doświadczalnego” dla własnych pobożności prowadziło do dziwactw także w liturgii. Na stronie liturgicznej przypomniałem genezę tego dzieła: Jak pomóc innym i sobie? Takie m.in. pytanie rodziło mi się w sercu, gdy najpierw jako prezes ministrantów w mojej rodzinnej parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie szukałem materiałów do formacji służby liturgicznej i zacząłem na kartkach „z bloku” naklejać „święte obrazki” oraz kserowane rysunki naczyń liturgicznych i pisać odręcznie długopisem teksty rozważań „poetycko-liturgicznych” oraz opracowania liturgiczne.
Później, po założeniu przeze mnie koła liturgicznego, po aprobacie przełożonych i pod opieką ks. Zbigniewa Kobusa w Seminarium w Paradyżu razem z kolegami klerykami zaczęliśmy wydawać m.in. „Kartkę z liturgii” w wersji drukowanej.
Był czas, że „Kartkę z liturgii” do parafii, do Służby Liturgicznej Ołtarza zawozili klerycy naszego seminarium, później była wysyłana pocztą elektroniczną do księży w parafiach. Obecnie trwają prace nad następnymi numerami, ale w związku ze zmianami redakcyjnymi, dodatkową pracą nad „Kalendarzem liturgicznym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej”, a teraz objęciem posługi proboszcza w parafii w Koźli są opóźnione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

To pielgrzymka kapłanów o kapłanów

2018-08-17 13:31

Beata Pieczykura

– To pielgrzymka kapłanów o kapłanów – mówił ks. Szymon Gołuchowski w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubojnie na szlaku „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”. I dalej wyjaśniał licznie zgromadzonym na Mszy św. wiernym, że jest to modlitwa o nowe powołania kapłańskie i zakonne oraz za kapłanów: chorych, cierpiących, przeżywających kryzysy, tych, którzy odeszli z kapłaństwa, aby wrócili, jeżeli jest to możliwe, a także za rodziny. Zachęcał rodziców i dzieci, by do porannego i wieczornego pacierza dodały modlitwę np. „Pod Twoją obronę” w intencji powołań i księży. Ta modlitwa jest tak ważna, bowiem trwa walka między dobrem a złem, między Bogiem, który powołuje, a szatanem, który chce, by młodzi nie odpowiedzieli na wołanie Pana: „Pójdź za Mną”.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: To pielgrzymka kapłanów o kapłanów

Dziś trasa podzielona była na dwa odcinki: jeden rozpoczął się w parafii pw. Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza w Wierzchowisku i wiódł przez parafię pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubojnie, Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Rybnej do św. Stanisława BM w Cykarzewie. Drugi natomiast przeszedł z parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Rudnikach (tam celebrowano Mszę św. o godz. 8) przez Najświętszej Maryi Panny Różańcowej w Kościelcu do św. Leonarda w Mykanowie.

WSZYSTKIE MATERIAŁY O "MODLITWIE SERC I STÓP KAPŁAŃSKICH W INTENCJI POWOŁAŃ" ZNAJDZIESZ TUTAJ TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem