Reklama

Arche Hotel

Nasza modlitwa za Ojczyznę

2018-01-17 10:04

Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
Niedziela Ogólnopolska 3/2018, str. 16-17

„Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie” – to słowa pieśni, która towarzyszyła Polakom od czasu zaborów, jednej z najczęściej powtarzanych w kościołach modlitw za Ojczyznę. Do historii przeszły również słowa Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Znane są też inne teksty modlitw za Ojczyznę, które w różnych okresach naszych dziejów kierowane były do Boga przez kapłanów, poetów i polityków. Są one zapisane w dziełach m.in. ks. Piotra Skargi, Adama Mickiewicza, Cypriana Kamila Norwida, a z bardziej współczesnych – Jana Pawła II, prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego i wielu innych.

W czasie jubileuszu stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, który przypomina, jak długa, bolesna i pełna ofiar była droga minionych pokoleń do wolności, „Niedziela” pragnie zaprosić Polaków do konkursu na tekst takiej współczesnej modlitwy, pt. „Na stulecie odzyskania niepodległości – modlitwa za Ojczyznę”.

Modlitwa za Ojczyznę pomoże nam zawierzyć Bogu Polskę i wszystkie trudne sprawy społeczne, by nasz wspólny dom był bezpieczny i dobrze zorganizowany, by panowały w nim pokój, sprawiedliwość, poczucie jedności i wzajemny szacunek, by polskie rodziny były Bogiem silne.

Reklama

Konkurs – podzielony na trzy kategorie wiekowe – adresowany jest do dzieci, młodzieży i dorosłych, do Polaków mieszkających w kraju i za granicą. Zapraszamy do nadsyłania – do 15 kwietnia 2018 r. – tekstów ułożonych przez siebie modlitw, które mogą być wyrażone prozą lub w formie poetyckiej. Zachęcamy do pisania krótkich tekstów – objętość jednego tekstu nie powinna przekroczyć 1000 znaków ze spacjami. Przed wysłaniem pracy konkursowej konieczne jest zapoznanie się z regulaminem Konkursu (zamieszczony obok oraz na stronie internetowej: www.niedziela.pl .).

Wręczenie nagród odbędzie się podczas uroczystej gali w siedzibie „Niedzieli” w Częstochowie 2 czerwca 2018 r. (sobota). Wyniki Konkursu zostaną opublikowane na stronie internetowej oraz w numerze „Niedzieli” z datą 17 czerwca 2018 r. Autorzy nagrodzonych i wyróżnionych prac otrzymają cenne nagrody i dyplomy. Najlepsze prace zostaną zamieszczone na portalu „Niedzieli”.

Zapraszamy do wzięcia udziału w Konkursie. Zachęcamy katechetów do zapoznania uczniów z jego warunkami i regulaminem.

***

Patronat Narodowy Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy

w Stulecie Odzyskania Niepodległości

Duchowa opieka nad Konkursem:

abp dr Wacław Depo – metropolita częstochowski

o. Marian Waligóra OSPPE – przeor Jasnej Góry

Skład Komisji Konkursowej:

ks. prał. Zbigniew Kras

ks. prof. Krzysztof Pawlina

ks. kan. Wacław Buryła

red. Anna Wyszyńska

red. Marian Florek

Patroni medialni: portal www.niedziela.pl , NIEDZIELA TV

Partner Konkursu: Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów

***

Regulamin Konkursu pt. Na stulecie odzyskania niepodległości – Modlitwa za Ojczyznę

1. Konkurs: „Na stulecie odzyskania niepodległości – modlitwa za Ojczyznę” wpisuje się w obchody tej ważnej rocznicy. Jego cele to: szeroka refleksja nad naszą pamięcią i tożsamością, nad patriotyzmem i miłością do Polski; zachęcenie dzieci, młodzieży i dorosłych do wyrażenia tych uczuć w formie modlitwy kierowanej do Boga, zawierającej intencje dziękczynne, przepraszające i błagalne.

2. Organizatorem Konkursu jest Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” (Częstochowa, ul. 3 Maja 12).

3. Konkurs adresowany jest do dzieci, młodzieży i dorosłych, do Polaków mieszkających w kraju i za granicą. Przewidziane są trzy kategorie wiekowe: 1) – dzieci do lat 12; 2) – młodzież do lat 18; 3) – dorośli powyżej lat 18.

4. Warunki uczestnictwa:

4.1. Warunkiem wzięcia udziału w Konkursie jest nadesłanie tekstu ułożonej przez siebie modlitwy na podany przez organizatora temat pocztą lub dostarczenie go osobiście do organizatora w terminie do 15 kwietnia 2018 r. (liczy się data stempla pocztowego). Modlitwa może być wyrażona prozą lub w formie poetyckiej. Objętość jednego tekstu nie powinna przekroczyć 1000 znaków ze spacjami.

4.2. Prace prosimy nadsyłać pod adresem: Tygodnik Katolicki „Niedziela”, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa, z dopiskiem na kopercie: „Konkurs”. Nadesłanie pracy jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu Konkursu.

4.3. Każdy uczestnik może nadesłać maksymalnie 5 tekstów ułożonych przez siebie modlitw. Uczestnik Konkursu może przysłać tylko teksty własne, autorskie. Nadesłane prace nie mogą w żaden sposób naruszać praw własności intelektualnej bądź innych praw osób trzecich. Można natomiast szukać inspiracji w tekstach polskich kapłanów, poetów i pisarzy, m.in. w nauczaniu św. Jana Pawła II i prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego.

4.4. Każdy tekst powinien być podpisany godłem (pseudonimem) autora; należy podać kategorię wiekową, do której kwalifikuje się autor. W osobnej kopercie, podpisanej godłem, należy umieścić dane osobowe autora: imię i nazwisko, dokładny adres korespondencyjny oraz numer telefonu komórkowego, a w przypadku uczniów – także ich wiek oraz nazwę szkoły, do której uczęszczają. W przypadku udziału w Konkursie osób poniżej 18. roku życia do korespondencji należy dołączyć oświadczenie rodzica lub opiekuna prawnego wyrażającego zgodę na udział w Konkursie osoby niepełnoletniej oraz akceptację Regulaminu Konkursu. W celu zachowania anonimowości uczestników prosimy o nadsyłanie tekstów pocztą tradycyjną.

4.5. Organizator nie odsyła prac nadesłanych na Konkurs.

5. Ogłoszenie wyników Konkursu i wręczenie nagród odbędzie się podczas gali w siedzibie redakcji „Niedzieli” w Częstochowie 2 czerwca 2018 r. (sobota). Prace w poszczególnych kategoriach wiekowych będzie oceniać Komisja Konkursowa powołana przez Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Komisja dokona wyboru 5 najlepszych prac w każdej kategorii. Wyniki zostaną opublikowane na stronie internetowej: www.niedziela.pl oraz na łamach Tygodnika Katolickiego „Niedziela” w numerze z datą 17 czerwca 2018 r.

6. Autorzy nagrodzonych i wyróżnionych prac otrzymają cenne nagrody rzeczowe oraz dyplomy. Zwycięskie teksty zostaną opublikowane na portalu „Niedzieli”.

7. Dodatkowe informacje o Konkursie można uzyskać pod adresem: redakcja@niedziela.pl z zaznaczeniem w temacie e-maila: Konkurs „Niedzieli” pt. „Na stulecie odzyskania niepodległości – modlitwa za Ojczyznę” lub telefonicznie pod numerami: 34 369 43 24 oraz 34 369 43 02.

8. Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” zastrzega sobie prawo do bezpłatnego wykorzystania prac na potrzeby Konkursu, a także do ich ewentualnej publikacji prasowej, książkowej, prezentacji telewizyjnej i internetowej oraz na innych nośnikach przetwarzania danych.

Tagi:
konkurs Konkurs Rok Niepodległości

Jak budowała się wolna Polska

2018-12-18 10:59

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 58

Tygodnie 7. i 8.
24 grudnia 1918 – 6 stycznia 1919

Pierwsze święta Bożego Narodzenia w niepodległej Rzeczypospolitej były trudne. Wiele polskich rodzin zmagało się z chorobami, nędzą i głodem. Przy łamaniu się opłatkiem Polacy najczęściej życzyli sobie „radosnej niepodległości”.

25 grudnia do Polski przyjechała z Paryża wojskowa misja angielska. Pod jej osłoną podróżował do Gdańska Ignacy Paderewski. Następnego dnia o godz. 21 przybył do Poznania i mimo sprzeciwów władz niemieckich zatrzymał się na noc w hotelu Bazar. Mieszkańcy miasta z ogromnym entuzjazmem przyjęli wielkiego pianistę i polityka, miasto pełne było polskich flag. Tego samego wieczoru Paderewski z balkonu wygłosił przemówienie do rodaków licznie zgromadzonych przed hotelem.

Nastrój panujący w mieście, flagi polskie i alianckie denerwowały Niemców. 27 grudnia zorganizowali paradę wojskową w Poznaniu, po której z okrzykami: „Poznań jest niemieckim miastem!”, zdzierali sztandary i demolowali polskie instytucje. Padły pierwsze strzały. Do końca dnia Polacy opanowali ważniejsze obiekty strategiczne: prezydium policji, zamek, dworzec kolejowy, dyrekcję poczty, a następnego dnia całe miasto. Rozpoczęło się powstanie wielkopolskie.

W kolejnych dniach Polacy objęli władzę w innych miejscowościach. W drugim tygodniu powstania trwały walki o Zbąszyń, Mroczę i Inowrocław. W nocy 6 stycznia rozegrała się też bitwa o wieś Ławica pod Poznaniem, gdzie znajdowało się niemieckie lotnisko wojskowe. W ręce Polaków trafił sprzęt o wartości 200 milionów marek niemieckich, będący największym łupem wojennym w dziejach polskiego oręża.

Na Wschodzie przez cały grudzień trwały walki z wojskami Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. 27 grudnia rozpoczęło się nowe natarcie na Lwów Ukraińskiej Armii Halickiej, która przejściowo zdobyła nawet kilka dzielnic. Miasto się obroniło, ale Ukraińcom udało się zamknąć pierścień okrążenia, przez co mieszkańcy zostali pozbawieni wody i energii elektrycznej oraz odcięci od zaopatrzenia w żywność.

Niemieckie wojska Ober-Ostu opuściły Wilno. Mimo oporu polskiej samoobrony 5 stycznia miasto zajęły wojska bolszewickie.

Tego samego dnia w Warszawie doszło do próby zamachu stanu. Grupa spiskowców, złożona z sympatyków endecji, kierowana przez płk. Mariana Żegotę-Januszajtisa, byłego brygadiera Legionów, na czele kompanii wojska opanowała budynek Komendy Miasta i aresztowała premiera Moraczewskiego oraz kilku ministrów. Nie powiodło się aresztowanie Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, który „zgromił w ostrych słowach zamachowców” i większość z nich zwolnił do domu na słowo honoru.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Przewodniczący Episkopatu: atmosfera polityczna wymaga zmiany

2019-01-19 08:55

rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Pomysł by Kościół podjął się obecnie roli mediatora to nonsens, bo taka propozycja powinna wyjść najpierw od polityków wszystkich partii - stwierdził w rozmowie z KAI abp Stanisław Gądecki. Zdaniem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski trzeba realizować dobro wspólne w zupełnie inny sposób, tak z jednej, jak i z drugiej strony.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Tomasz Królak (KAI): Księże Arcybiskupie, po zabójstwie prezydenta Adamowicza, sytuacja w Polsce jest napięta, pełna niepokoju. Co przewodniczący Episkopatu myśli o tym, co się stało?

Abp Stanisław Gądecki: – Sytuacja jest istotnie napięta. Dlatego trzeba też ważyć słowa, które się w takim momencie wypowiada. Z jednej strony trzeba koniecznie wyrazić żal, przede wszystkim wobec rodziny Zmarłego, ale także wobec gdańszczan, a zwłaszcza współpracowników zamordowanego Prezydenta. Morderstwo na tym szczeblu jest w Polsce precedensem. Innych ludzi „na świeczniku” może stąd ogarnąć uzasadniony niepokój.
Wiemy, że na świecie zdarzały się już nieraz podobne akty przemocy, których ofiarami – czasami śmiertelnymi – padali samorządowcy i politycy. Jest to zjawisko, które, niestety, z natury zagraża zaangażowaniu politycznemu, które zazwyczaj lubi wskrzeszać w ludziach silne emocje. Zdarza się, że ma to swoje oddziaływanie na osoby, które – bądź to najęte, bądź z własnej inicjatywy – czynią komuś zło, ponieważ jest ważną figurą publiczną.
Myślę też, że żaden, nawet najdoskonalszy system ochrony nie jest w stanie obronić człowieka na stanowisku przed atakami. Przypomnijmy sobie próbę zamordowania papieża Jana Pawła II czy atak na brata Rogera z Taizé, który został śmiertelnie kilkakrotnie ugodzony nożem przez chorą psychicznie osobę. Przy częstych wystąpieniach publicznych można ograniczyć niebezpieczeństwo ataku, ale nie można go całkowicie wyeliminować, chyba że przy każdym człowieku sprawującym publiczny urząd postawimy kilku ochroniarzy.
W sumie, wydaje się, że niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.
Myśląc o tym, co się stało, chciałbym zwrócić uwagę na to, czym kończy się często lekceważenie formacji chrześcijańskiej. Agresor nie zna, albo nie traktuje poważnie historii Kaina i Abla (Rdz 4,8-12), w której jeden człowiek objawia swoją nienawiść wobec drugiego; staje się jego nieprzyjacielem. „Cóżeś uczynił? – mówi Pan Bóg. Krew brata twego głośno woła ku Mnie... Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie” (Rdz 4,10-11).
Morderca lekceważy piąte przykazanie Dekalogu, które zakazuje – pod grzechem ciężkim – zabójstwa bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie współdziałają w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę do nieba (Rdz 4,10). Piąte przykazanie zakazuje nawet podejmowania jakichkolwiek działań z intencją spowodowania pośrednio śmierci drugiej osoby.
Kara za ten czyn jest straszna. „Zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” – uczy św. Jan w swoim Pierwszym Liście. Kto więc – przy pełnej świadomości – podejmuje się takiej zbrodni, niezależnie od tego, czy jego ofiarą jest prezydent czy bezdomny człowiek pod mostem, sam siebie – jeśli się nie nawróci – pozbawia życia przyszłego, które trwa wiecznie. Nie ma cięższej kary dla człowieka. I to należy podkreślić w pierwszym rzędzie.

- Co robić, by do takich ataków nie dochodziło, a przynajmniej ograniczyć możliwość podejmowanych prób?

- – Odpowiedź Kościoła brzmi: nawracać się, wracać do Ewangelii i zauważać to, czego Pan Jezus uczy cały czas swoich naśladowców, to znaczy pełnego miłości odnoszenia się do wrogów. To jest istota sprawy. Wszystko inne jest tylko pochodną. Najważniejsze jest Jezusowe przykazanie „miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Mt 5,44). Nienawiść jest nie do pogodzenia z przesłaniem chrześcijańskim, z faktem bycia chrześcijaninem. Nie można godzić się z tym, by w narodzie chrześcijańskim niektórzy ludzie lekceważyli nakaz samego Chrystusa. Nawet jeśli zostałeś skrzywdzony, nie zwyciężaj zła złem, ale „zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21).
Wszystko inne jest tylko konsekwencją takiej postawy. Jest z nią nie do pogodzenia język pełen zawiści, zazdrości, niechęci a nawet nienawiści do drugiego człowieka. Nie chodzi tu jednak o eliminację tzw. „mowy nienawiści”, która jest pojęciem ideologicznym lewicy, służącym do zamknięcia ust przeciwnikom politycznym. Ci, który nawołują do walki z „mową nienawiści”, często sami stosują ją chętnie wobec swoich oponentów.
Sygnałem ostrzegawczym w tym względzie jest sytuacja, w której chrześcijanie stopniowo rezygnują z języka Ewangelii, a coraz częściej zaczynają posługiwać się ideologiczną, „poprawną” politycznie nowomową ateistów i liberałów. Chętnie podkreślają wtedy, że chrześcijaństwo to religia miłości i miłosierdzia, że Kościół jest dla grzeszników, że nie wolno nikogo oceniać ani potępiać. Zapominają natomiast o tym, że Jezus wzywa wszystkich grzeszników do nawrócenia, a swoim wyznawcom wręcz nakazuje iść i upomnieć każdego z błądzących braci czy sióstr. Chrześcijanie, którzy poddają się ideologicznym manipulacjom, miłość do człowieka zastępują akceptacją, a prawdę o jego postępowaniu zastępują sloganem o tym, że należy być tolerancyjnym. Konieczne jest zatem uczenie się języka Ewangelii, jedynego zdolnego wyrazić pełen szacunek dla drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, wykształcenia, pozycji , kultury i wiary.

- Czy Episkopat zabierze głos odnoszący się do napiętej sytuacji w naszym kraju?

- – Od dawna jest przygotowywany w tej materii list społeczny. Na razie jest on w fazie konsultacji. Gdyby to ode mnie zależało, nie wydawałbym takiego listu w obecnej sytuacji, pełnej napięcia, żalu i rozgoryczenia i niegodnych prób wykorzystania tej śmierci dla celów politycznych. Potrzebna jest spokojna atmosfera, umożliwiająca spokojny i wyważony obiór takiego tekstu. Chcemy uniknąć też stawania po czyjeś stronie, nawet w zawoalowanej formie.

- Kilkanaście godzin po ataku nożownika oceniał Ksiądz Arcybiskup, że „kto inspiruje do wzajemnej walki, koniec końców przywołuje burzę”. Czy zatem uważa Ksiądz, że na sprawcę, który był chory psychicznie, mogła też oddziaływać fatalna atmosfera życia politycznego?

- – Na ile coś prawdziwego można wnioskować w oparciu o doniesienia medialne, to morderca mścił się za rzekome doznane krzywdy. Gdybyśmy jednak za krzywdę mieli uznać to, że złoczyńca zostaje ukarany za swoje zbrodnie i zamknięty do więzienia, byłoby to zaprzeczeniem sensowności istnienia samego prawa.
Czy to, co się stało w Gdańsku, jest wynikiem atmosfery politycznego sporu? Z pewnością atmosfera polityczna działa silnie na bezkrytycznych ludzi. Ale w tej chwili nie chodzi o diagnozowanie tego, czy i na ile atmosfera polityczna odegrała tu jakąś istotną rolę. Ważniejsza jest konieczność zmiany atmosfery. Ten proces trzeba zacząć od uderzenia się we własne piersi i przyznania się do winy, co powinno prowadzić do wyznania grzechów i zadośćuczynienia. Chodzi więc w sumie o realizowanie dobra wspólnego w zupełnie inny sposób, tak z jednej, jak i z drugiej strony.

- W liście Episkopatu z 2017 r. pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu” pada wyraźny apel o zmianę języka, co dopiero dziś stanęło w centrum społecznej refleksji. Biskupi postulowali „refleksję nad językiem” gdyż „miarą chrześcijańskiej i patriotycznej wrażliwości staje się wyrażanie własnych opinii z szacunkiem dla – także inaczej myślących – współobywateli (...)”. Z jednej strony pojawiają się apele o to, „aby Kościół coś powiedział” a jednocześnie zupełnie nie słucha się tego, co Kościół ma do powiedzenia, bo przecież te słowa nie wywołały wtedy praktycznie żadnej refleksji i nie przyniosły skutku...

- – Czasami politykom się zdaje, że to, co mówi Kościół jest tak ogólne, że aż całkiem nieistotne. Dlatego lekceważą głos Kościoła, jeśli nie dmie w ich tubę. Inni domagają się, by Kościół przyjął teraz rolę mediatora, aby zebrał wszystkie stronu sporu i usiłował je nakłonić do zmiany stanowiska. Uważam to za nonsens, bo taka propozycja powinna wyjść najpierw ze strony wszystkich partii. Dziś jednak te partie są tak skupione na sobie, że gdyby zmieniły swoją taktykę, straciłyby grunt pod nogami.

- Muszą grać to samo...

- – Nie są w stanie zmieniać swojej muzyki. Próby mediacji już bywały, na przykład abp Głódź próbował niegdyś godzić różne frakcje, ale z tego nic nie wyszło.
Jakakolwiek mediacja mogłaby być skuteczna tylko i wyłącznie wówczas, gdyby inicjatywa wyszła od samych zainteresowanych, którym zależy na pokoju ojczyzny. Jeśli na tym zależy mnie, jako przewodniczącemu Episkopatu, to jeszcze za mało.

- A jeśli politykom nie zależy, to wystawia im to chyba słabe świadectwo?

- – Jestem daleki od potępiania polityków, bo polityka to najpiękniejsza służba, jaką człowiek może oddać ojczyźnie. Każdy w swoim sumieniu powinien osądzić, co robi.

- Mieliśmy w przeszłości kilka takich momentów, np. po katastrofie smoleńskiej czy, zwłaszcza, po śmierci Jana Pawła II, gdy obiecywaliśmy sobie, że to nas zjednoczy, że nie może być tak, jak dotąd. Obecna atmosfera wzbudziła podobne nadzieje.

- – Hasła, w stylu „nigdy więcej” są komiczne. One starają się zaklinać rzeczywistość, ale nic nie wnoszą; są samouspokojeniem dla ich autorów.

- Ale czy to jest nasza, polska cecha?

- – Nie, podobnie jest wszędzie na świecie.

- Czy jednak jako przewodniczący Episkopatu zachowuje Ksiądz Arcybiskup nadzieję, że będziemy żyć teraz w bardziej pokojowej Polsce?

- – Nadzieję trzeba zachowywać zawsze, nadzieja umiera ostatnia. Trzeba przypominać historie polskiej niezgody. Wskazywać na jej konsekwencje i poruszać sumienia. O tym właśnie mówiłem w Świątyni Opatrzności podczas Mszy z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inną drogą udali się z powrotem

2019-01-19 22:06

A.Cz.

Kiedy zastanawiamy się nad wędrówką Trzech Króli, myślimy przede wszystkim o gwieździe, która ich prowadziła, o spotkaniu z przebiegłym Herodem i darach, jakie wcielony Bóg otrzymał od przybyłych z daleka podróżników. Mamy świadomość, iż złoto, kadzidło i mirra stanowią antycypację losu Jezusa i już w chwilę po narodzinach określają jego przeznaczenie. Wiemy, jak potoczy się dalej historia życia Zbawcy.

www.pl.wikipedia.org
Podróż Magów, James Tissot.
Zobacz

Scena pokłonu Trzech Króli fascynowała wielu malarzy. Zapewne dlatego, że wielkim artystycznym wyzwaniem są odmienna, egzotyczna uroda podróżników, nieznane zwierzęta, na których jechali, wymyślne nakrycia głów dostojników, długie kolorowe płaszcze uszyte z ciężkich tkanin, przy królewskich pokłonach układające się w skomplikowane struktury i wymyślnie udrapowane figury. Albrecht Dürer, Sandro Botticelli, Leonardo da Vinci, Giovanni di Paolo, Fra Angelico, El Greco… Ranga wymienionych malarzy najlepiej świadczy o popularności tematu i nieodpartej chęci przedstawienia go w swoisty, oryginalny sposób. We wszystkich ikonograficznych prezentacjach historii podróży wschodnich władców centralne miejsce zajmuje pokłon Trzech Króli.

Fragment Ewangelii św. Mateusza (2, 1-12) dużo uwagi poświęca spotkaniu Mędrców z Herodem i roli gwiazdy w ich podróży. Autor relacjonuje także spotkanie wędrowców z Bogiem, dary, jakie składają Dzieciątku. Mało uwagi poświęca temu, co nastąpiło po spotkaniu Magów z Dzieciątkiem. Św. Mateusz pisze tylko, że Królowie “inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju”. Oczywiste jest, że zmiana trasy odbyła się po ingerencji Anioła i z troski o bezpieczeństwo małego Jezusa. Ale co po drodze przeżywali Królowie? Jak zmieniło się ich życie? Przysłowie mówi, że “podróże kształcą”. Jaką naukę wynieśli władcy ze spotkania z Nowonarodzonym?

Na te pytania daje odpowiedź amerykański poeta mieszkający w Wielkiej Brytanii, laureat Nagrody Nobla z 1948 roku, Thomas S. Eliot, w swoim wierszu Podróż Trzech Króli. Napisany w 1927 roku utwór możemy czytać po polsku dzięki przekładom Józefa Czechowicza (najwcześniejszy, z 1938 roku), Jerzego Pietrkiewicza i Antoniego Libery. Przyjmuje się, że wiersz stanowi wyraz przełomu duchowego autora, jest figurą jego nawrócenia i włączenia do wspólnoty kościoła anglikańskiego. Eliot opowiada dzieje wyprawy Trzech Króli – trudy wędrówki, zmaganie się ludzi i zwierząt z nieprzychylnym klimatem, poczuciem wyobcowania, trudnościami z aprowizacją, głodem i zniechęceniem. Przybywający z bogatych, ciepłych krain wędrowcy musieli pokonać nie tylko zmęczenie, ale i własny głos rozsądku, kierujący ich z niebezpiecznej drogi z powrotem do domu.

Można powiedzieć, że wierszowi Trzej Królowie podążali ku Jezusowi po znakach, które w przyszłości miały się wypełnić treścią Chrystusowej biografii. Pisze Eliot:

“Stanęliśmy przed gospodą porosłą liśćmi wina;

W otworze drzwi sześć rąk rzucało raz po raz kośćmi i zgarniało srebrniki,

Stopy zaś uderzały w puste bukłaki po winie.

Nikt jednak tam nic nie wiedział; ruszyliśmy więc dalej

I dopiero pod wieczór, prawie w ostatniej chwili,

Trafiliśmy w to miejsce – można powiedzieć – właściwe. “

Przedstawiona gra w kości, w której wygraną są srebrniki jest wyraźnym sygnałem zdrady Judasza. My już wiemy, że ma ona nastąpić w trzydzieści trzy lata po podróży Trzech Króli. Potrącane pod stołem puste bukłaki po winie są oczywistą prezentacją stanu świadomości grających – biblijne stare zbiorniki tutaj nie zostały napełnione nową treścią, dlatego też, jak pisze poeta, “nikt jednak tam nic nie wiedział”.

Sens wędrówki Magów nie polega na ich geście złożenia darów. Złoto, kadzidło i mirra znaczą dopiero w perspektywie życia Chrystusa i jego męki. Podobnie mijani po drodze ludzie w gospodzie też nie wiedzą – ich srebrniki nie ważą jeszcze tyle, co zdrada, a bukłaki są zwykłymi przedmiotami. Przed spotkaniem z Bogiem wędrowcy pozostają nieświadomi. Dopiero droga powrotna naznacza sensem całą ich, wydawałoby się, nierozsądną wyprawę. Pisze Eliot:

“Pamiętam, było to dawno;

Dziś bym postąpiłbym tak samo, tylko trzeba zapytać

Trzeba zapytać

O to: czy cała ta droga nas wiodła

Do Narodzin czy Śmierci? Że były to Narodziny, to nie ulega kwestii,

Mieliśmy na to dowody. Bywałem świadkiem narodzin i byłem też świadkiem śmierci,

I było dla mnie jasne, że są to różne rzeczy; jednak te narodziny

Były dla nas konaniem, ciężkim jak Śmierć, śmierć nasza.

Wróciliśmy do siebie, do naszych starych Królestw,

Ale w tym dawnym obrządku jakoś nam już nieswojo,

Obco wśród tego tłumu zapatrzonego w swe bóstwa.

Rad byłbym innej śmierci.”

Powrót do domu oznacza więc całkowitą, radykalną zmianę świadomości. Trasa, w Biblii uzasadniona poleceniem Anioła, jest inna, bo podróżują nią inni ludzie. Narodziny Chrystusa stały się dla wędrowców śmiercią, konaniem. Podczas drogi do Betlejem umarło stare ja, nowy człowiek nie mieści się już w pozostawionym niegdyś, ciepłym i wygodnym świecie. Spotkanie z prawdziwym Bogiem przekreśla sens całego dotychczasowego życia Trzech Króli. I sprawia, że dopiero teraz poznają prawdziwą wartość swojej egzystencji. Cena tej wiedzy już nie jest ważna. “Dziś postąpiłbym tak samo” – mówi po zakończeniu trudów wędrówki jeden z nich, odnowiony człowiek.

Czy Boże Narodzenie odnowiło także nas? Czy oddany przez nas nie tak dawno pokłon przed Dzieciątkiem w stajence pozostał tylko pustym, rytualnym gestem?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem