Reklama

Jestem od poczęcia

Postawimy na formację świeckich

2018-01-11 07:13

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 2/2018, str. IV

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Artur Stelmasiak: – Ksiądz Biskup zna stolicę i diecezję warszawsko-praską. Jako były kanclerz praskiej kurii współtworzył administrację diecezjalną. Później papież Benedykt XVI w 2005 r. skierował Księdza Biskupa do pracy w rodzinne tereny diecezji ełckiej, a teraz Ekscelencja wraca do stolicy Polski. Jak Ksiądz Biskup dziś się czuje, jak w domu, czy jeszcze trochę, jak w gościach?

BP Romuald Kamiński: – Dwanaście lat to dużo czasu, ale w moim przypadku nie był to czas całkowitego odcięcia się od spraw diecezji warszawsko-praskiej. Często bywałem w Warszawie i miałem kontakt z tym, co dzieje się zarówno w stolicy, jak i w diecezji. Objęcie diecezji nie jest więc jakimś przyjściem z zaświatów. Nie mam bowiem poczucia bym wszystko odkrywał na nowo. Co więcej, gdy w październiku pierwszego dnia rozpakowałem się na Pradze i przyszedłem do biura, to miałem wrażenie jakbym nigdy z niego nie wychodził. Wiedziałem co mam robić, znałem współpracowników, struktury diecezji i parafie.

– Czyli czuje się Ksiądz Biskup jak w domu.

– Chyba tak trzeba powiedzieć, bo to określenie najlepiej oddaje moją sytuację.

– Ale również posługa w diecezji ełckiej jest cennym doświadczeniem. Wydaje mi się, że po tych 12 latach Ksiądz Biskup może spojrzeć z dystansu, świeżym okiem na sprawy Kościoła warszawsko-praskiego. Czy teraz Ekscelencja patrzy inaczej na diecezję, którą dobrze zna?

– Na pewno okres ełcki dał mi możliwość okrzepnięcia w pracy duszpasterskiej biskupa.

– W Ełku Ksiądz Biskup nauczył się być biskupem?

– To nie jest takie trudne (śmiech)... Jak się jest księdzem, to, jako biskup, pozostaje się tym księdzem, tylko ma się trochę szersze pole posługi oraz więcej obowiązków i odpowiedzialności. Ale rzeczywiście w diecezji ełckiej skupiałem się na zwykłych obowiązkach biskupa, czyli wizytowałem parafie, spotykałem się ze wspólnotami i uczestniczyłem w uroczystościach religijnych oraz patriotycznych. Tam nie było tylu ważnych instytucji centralnych, udzielania wywiadów i takiego zainteresowania mediów sprawami diecezji. Okres tych 12 lat był odskocznią od zgiełku wielkiego miasta, kiedy to mogłem wzbogacić się o doświadczenie podstawowej i najważniejszej posługi biskupa.

– Wspomniał Ksiądz Biskup o tym, że w Ełku uczestniczył także w uroczystościach patriotycznych. Ten ważny rys posługi będzie potrzebny w roku 2018, kiedy to obchodzimy 100-lecie odzyskania niepodległości Polski. W rodzinnej diecezji Ekscelencja zaangażowała się w uroczystości upamiętniające Obławę Augustowską, o której mieszkańcy Warszawy i okolic nie wiedzą zbyt wiele.

– Obława Augustowska jest mi bardzo bliska z wielu powodów. Po pierwsze wychowałem się w centrum tych terenów, które zostały brutalnie spacyfikowane latem 1945 roku. Po drugie w Obławie zginął mój dziadek ze strony mamy. Czas mojej posługi w diecezji ełckiej zbiegł się z okresem, gdy coraz głośniej zaczęto mówić o Obławie i jej ofiarach. Z jednej strony Instytut Pamięci Narodowej prowadził śledztwo, a także lokalna społeczność zaczęła organizować uroczystości patriotyczno-religijne, podczas których upamiętniamy ofiary. Na czele organizacji kultywujących pamięć historyczną o Obławie Augustowskiej stoi ks. prał.Stanisław Wysocki, który stracił w tym okresie aż troje bliskich ze swojej rodziny. O tragicznych wydarzeniach z 1945 r. dużo wiedzą mieszkańcy moich rodzinnych terenów, ale historia ta powinna być znana w całej Polsce.

– Czy ta największa zbrodnia w historii powojennej Polski zostanie kiedyś wyjaśniona?

– Ja bym powiedział, że zbrodnia już została wyjaśniona, bo wiemy o jej przebiegu bardzo dużo. Wiemy, kiedy to się stało, dlaczego doszło do tej zbrodni i kto ze strony sowieckiej brał w niej udział. Jednak nadal nie znamy miejsca pochówku ofiar Obławy Augustowskiej.

– Ksiądz Biskup w czasie II wojny światowej stracił jednego dziadka z rąk niemieckich, a drugiego po wojnie z rąk radzieckich. Dlaczego w czasach „pokoju” nadal mordowano Polaków?

– Najczęściej mówimy, że zginęli, bo byli Polakami... Ale Suwalszczyzna, ziemia augustowska, okolice Sokółki i Sejn zawsze były bardzo mocno zakorzenione w tradycji patriotycznej, narodowej i niepodległościowej. Najwidoczniej sowieccy przywódcy zdawali sobie z tego sprawę, że na tak mocnym gruncie polskości będzie im trudno wprowadzić swoje zasady i nową władzę. Doszli więc do wniosku, że teren ten trzeba spacyfikować.

– Już wiemy, że Ksiądz Biskup wywodzi się z terenów i środowiska o mocnych patriotycznych korzeniach. Ale jak to się stało, że młody Rajmund Kamiński trafił do warszawskiego seminarium duchownego przy Krakowskim Przedmieściu?

– O wstąpieniu do seminarium zacząłem coraz intensywniej myśleć w połowie szkoły średniej. Gdy rozmawiałem o tym ze swoim proboszczem z Janówki, on wspomniał o Warszawie. I tak po maturze, którą zdałem w 1975 r. w Białymstoku, przyjechałem do stolicy.

– I trafił Ksiądz Biskup do wielkiego świata.

– Ale to nie było podyktowane jakąś pychą, chęcią sławy, czy pogonią za wielkim światem. Był to przecież czas, kiedy Warszawa borykała się z problemami powołań. W innych diecezjach, gdzie chętnych nie brakowało, było przyzwolenie biskupów, aby młodzi jechali na formację kapłańską właśnie do prymasowskiej Warszawy.

– Tak było w przypadku ks. Jerzego Popiełuszki, ale także wybitny patrolog ks. prof. Józef Naumowicz pochodzi z tego samego terenu, co Ksiądz Biskup.

– Mama ks. Naumowicza pochodzi nawet z mojej parafii. Nas z północno-wschodniej Polski do Warszawy przyjechało bardzo dużo. Gdybyśmy popatrzyli na powołania warszawskie w latach 70. XX wieku, to zobaczymy, że większość kapłanów pochodzi z terenów spoza archidiecezji warszawskiej. A ówczesna diecezja łomżyńska, białostocka i podlaska stanowiły prawdziwe zaplecze w wypełnianiu seminarium przy Krakowskim Przedmieściu.

– To jest proces naturalny, bo przecież Warszawa rozbudowuje się dzięki ludziom, którzy do niej przyjeżdżają. Czy za nimi powinni podążać także „przyjezdne” powołania?

– Podobnie wygląda sytuacja, gdy wysyłamy polskich kapłanów, by otaczali opieką duszpasterską Polaków, którzy w ostatnich latach wyjechali np. na Wyspy Brytyjskie. W moich czasach do Warszawy powołania przyciągał również Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, który prosił innych biskupów, by pomagali w trudnej sytuacji stołecznej archidiecezji. Zresztą on sam pochodził z tej samej, co ja ówczesnej diecezji łomżyńskiej.

– A Ksiądz Biskup nie chciał wrócić w rodzinne strony?

– Po 2-3 latach pojawiała się tęsknota i wątpliwości. Zastanawiałem się, czy nie przenieść się do seminarium w Łomży. Gdy mówiłem o tym swojemu ojcu duchownemu, on szybko wybił z głowy moje rozterki. Powiedział, że na moich rodzinnych terenach jest tyle powołań, że biskupi nie wiedzą co z nimi robić, a tu w archidiecezji warszawskiej jest wiele dużych parafii, w których ciągle brakuje kapłanów do pracy.

– Diecezja warszawsko-praska także się szybko rozbudowuje. Powstają nowe osiedla, w których osiedlają się również osoby przybyłe ze wschodu Polski. Jednocześnie w diecezji brakuje „rąk” do pracy. Czy nie należy otworzyć seminarium warszawsko-praskiego na powołania z innych diecezji?

– Byłoby to całkiem naturalne. Jednak sęk w tym, że problem powołań dotyka także diecezje na wschodzie Polski, bo z tamtych terenów wielu młodych ludzi wyjechało.

– Ale jednak jest tam o wiele większy „procent księdza” na 1000 mieszkańców, niż w diecezji warszawsko-praskiej.

– To prawda, że „nasycenie” kapłanami na Wschodzie jest nadal duże i wystarczy jeszcze na wiele lat. Ale mądry biskup i gospodarz nie myśli tylko o tym, co jest tu i teraz, ale także o tym, co będzie za 20-30 lat.

– Jakie Ksiądz Biskup ma plany na najbliższe tygodnie i miesiące?

– Muszę jak najszybciej wejść w normalny tryb pracy. Z tym nie powinno być problemów, bo jak mówiłem znam diecezję i ludzi, którzy ją tworzą. Można powiedzieć, że jestem w dosyć komfortowej sytuacji.

– Diecezja i diecezjanie też są w komfortowej.

– Mam taką nadzieję... Ale wracając do planów, to zawsze bardzo ważna była dla mnie sprawa właściwej formacji wspólnoty kapłańskiej i dobrych relacji z księżmi. Diecezja jest też bardzo bogata w domy zakonne. Będę się spotykał z przedstawicielami życia konsekrowanego i zapewnię ich o swojej otwartości na ich potrzeby i propozycje. Oprócz tego bardzo ważna jest praca ze świeckimi.

– Dlaczego?

– Moim zdaniem udziału świeckich w Kościele nie możemy lekceważyć, jeżeli naprawdę chcemy troszczyć się o zbawianie ludzi. Choć duchowieństwo jest bardzo ważne i niezbędne w Kościele, to jednak księżą są maleńką cząstką pracowników tej wielkiej Winnicy Pana. Dlatego będę stawiał na formację różnych wspólnot i grup modlitewnych. Dobrze przygotowani świeccy wchodzą na te obszary i w takie społeczności, gdzie kapłan nie jest w stanie nawet zajrzeć. Świeccy mogą dotrzeć do tych środowisk i instytucji, które dla księdza są nieosiągalne. Misja i ewangelizacja Kościoła musi opierać się także świeckich.

– Na łamach „Niedzieli” wielokrotnie o tym pisaliśmy i często zastanawiam się, jak ten „świecki potencjał” powinien być wykorzystany. W cyfrach jesteśmy jednym z najbardziej religijnych narodów na świecie, ale jednocześnie mam wrażenie, że Polacy są dosyć bierni pod względem wynoszenia Ewangelii w przestrzeń publiczną.

– Ale to się poprawia i nie tracę nadziei, że będzie jeszcze lepiej. W Adwencie odwiedzałem różne parafie, by modlić się wspólnie z wiernymi na Roratach. Jak widziałem, że wcześnie rano w zwykły dzień powszedni przed świtem na Mszy św. były tłumy młodych małżeństw z dziećmi, to jestem optymistą. Przecież te rodziny z wielkiego miasta są dziś w głównym nurcie organizowania naszego życia społecznego i prowadzą sprawy naszej Ojczyzny. Oni swój dzień rozpoczynają przy ołtarzu, a chwilę później idą do swoich środowisk, do pracy. Dlatego nie widzę lepszych współczesnych apostołów od dobrze uformowanych świeckich.

– To dołożę łyżeczkę dziegciu... W ostatnich miesiącach byłem świadkiem, jak w młodych warszawskich parafiach zbierane były podpisy pod ustawą #ZatrzymajAborcję. Nie mogę zrozumieć dlaczego tak mało z obecnych na Mszach św. ludzi podpisywało się pod projektem, który ratuje życie bezbronnych i najsłabszych dzieci.

– Dlatego ja wielokrotnie mówiłem, że potrzebna jest nam lepsza i stała formacja świeckich.

– Ale znam nawet ludzi zdawałoby się uformowanych, rozmodlonych, ze wspólnot, którzy przeszli obojętnie i się nie podpisali. Nie słyszałem też o jakimś pospolitym poruszeniu we wszystkich wspólnotach i ich zaangażowaniu w toczącą się batalię o życie i zbieranie podpisów. Jeżeli ten temat jest drażliwy i kontrowersyjny nawet dla uformowanych katolików, to chyba nie jest z nami najlepiej?

– To znaczy, że jakiś element formacji świeckich źle funkcjonuje. Ludzie też mają różną wrażliwość i nie każdy element nauczania Kościoła akceptują w takim samy stopniu.

– W ostatnich latach coraz dotkliwiej w środowisku wielkomiejskim odczuwalny jest również kryzys rodziny. Nie bez znaczenia są też celowe ataki, w których usiłuje się rozmyć wizję normalnej rodziny i jej znaczenie w społeczeństwie. Jak diecezja i poszczególne parafie mogą sobie z tym radzić, aby się przeciwstawić „zachodnim trendom” społecznym?

– Tu nasza diecezja jest w wyjątkowo dobrej sytuacji, bo dziewięć lat pasterskiej opieki księdza arcybiskupa Henryka Hosera zrobiły swoje. Uważam, że jego praca w duszpasterstwie rodzin jest dziś nie do przecenienia, bo abp Hoser wprowadził swój autorski program poradnictwa, który obejmuje absolutnie najszersze spojrzenie na duszpasterstwo rodzin.

– Ale czy program sprawdzony w Afryce zadziała w stolicy Polski?

– Moim zdaniem „materiał ludzki” w Afryce pod wieloma względami był lepszy, bo nieskażony i łatwiejszy do formacji. Jednocześnie w Polsce mamy o wiele większe możliwości formacyjne, bo możemy więcej osób zaangażować w program, a do tego mamy wielu wybitnych specjalistów, których z oczywistych względów nie było w Afryce. Abp Hoser wprowadził w diecezji program dostosowany do polskich warunków, który jest wymagający zarówno dla duszpasterzy, jak i formatorów. Całym sercem będę wspierał i kontynuował ten program, bo jeżeli się w niego zaangażujemy, to wykonamy wspaniałą pracę dla rodzin z terenu diecezji, która będzie wzorcowa dla całego Kościoła w Polsce, a później może przyjdzie czas na inne państwa.

– W czasach, gdy ks. Romuald Kamiński był kanclerzem kurii warszawsko-praskiej, co niedzielę posługiwał wśród niepełnosprawnych w Międzylesiu. Jak do tego doszło?

– Można powiedzieć, że znalazłem się tam przypadkowo... Ale ja wiem, że w zamiarach Bożych nie ma przypadków. Początkowo zastąpiłem raz, drugi księdza, który nie mógł przyjechać, a później stałem się takim duszpasterzem na stałe. Wspólnie z Siostrami Misjonarkami Miłości Matki Teresy z Kalkuty jeździliśmy tam co niedzielę. Przez siedem lat przygotowywaliśmy niepełnosprawnych do Eucharystii, a później odprawiałem im Mszę św.

– I tu znowu powrócę do tematu aborcji. W Polsce obowiązuje prawo, które w brutalny sposób pozbywa się osób niepełnosprawnych, zabijając je przed urodzeniem. Pytam więc ich duszpasterza: Czy niepełnosprawni są społeczeństwu potrzebni?

– Wszystko co Pan Bóg na świat powołuje jest święte i królewskie! Na tym stwierdzeniu powinien być już koniec dyskusji. Jednak druga część tego sporu należy do nas, by ludziom wytłumaczyć niezwykłą wartość każdego życia i wyrobić w nich szacunek do niepełnosprawności.

– To dlaczego w Polsce dyskutujemy nad tym czy wolno zabijać, czy nie wolno? Dlaczego o zakazie aborcji eugenicznej mówi się, że sprawa jest „kontrowersyjna”?

– Ja się nawet denerwuje, że osoby świetnie wykształcone i na wysokim poziomie intelektualnym mają problem z obroną niepełnosprawnych dzieci. Można powiedzieć, że kwestie ochrony życia są pewną łaską zrozumienia prawdziwej rzeczywistości. Ja jeszcze raz powtórzę, że życie jest święte, bo ono jest tchnieniem samego Boga. Dlatego wszyscy jesteśmy prawdziwymi dziećmi Bożymi, a nie jakimś przypadkiem. Żaden człowiek wierzący w Boga nie może mieć „problemu” z ochroną życia, bo każda ingerencja ludzka w to życie jest otwartą walką z Bogiem Świętym.

– Jak już Ksiądz Biskup wrócił do rozpolitykowanej Warszawy, to zadam pytanie polityczne. Co by Ekscelencja poradził parlamentarzystom, którzy będą głosować nad projektem obywatelskim „Zatrzymaj Aborcję”?

– Odpowiedź wcale nie jest trudna... Posłużę się przykładem jednego z twórców Wspólnoty Europejskiej, włoskiego polityka Alcide De Gasperi. Ludzie go pytali: Alcide jak ty to robisz, że twoje słowa są takie jasnei klarowne? On nie odpowiadał tylko wyścignął z kieszeni różaniec. Zachęcam także polskich polityków, by szli śladami Alcide De Gasperi, a wszystko będzie na swoim miejscu. Sercem ich do tego namawiam, bo zwykle jest tak, że nasze pomysły bez Bożej pomocy źle się kończą.

Tagi:
wywiad bp Romuald Kamiński

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Abp Depo: Największym grzechem naszego czasu jest utrata poczucia grzechu

2018-10-21 19:50

Ks. Mariusz Frukacz

Stanisław Barczyński

„Dzisiaj świat Was młodych zaprasza do zasmakowania w złu. A św. Jan Paweł II natrudził się, żebyśmy świadomie i w sposób wolny wybierali Boga”- mówił 21 października w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie. Msza św. połączona była z udzieleniem sakramentu bierzmowania 13 młodym ludziom.

„Chcemy, żeby nasze dzieci umocniły się w wierze, żeby ja z odwagą wyznawały i żyły według jej wskazań” – mówili na początku mszy św. przedstawiciele rodziców młodzieży, która przyjęła sakrament bierzmowania.

Zobacz zdjęcia: Bierzmowanie w parafii Narodzenia Pańskiego w Częstochowie

W homilii abp Depo nawiązując do czytań mszalnych przypomniał, że prorok Izajasz mówi o tajemnicy Jezusa - „Spodobało się Panu zmiażdżyć swojego Sługę cierpieniem”. W jakim celu zaliczono Go miedzy złoczyńców? Trzeba sobie postawić pytanie, dlaczego przyszedł? Czy tylko dla ludzkiej solidarności, żeby być podobnym do nas we wszystkim, oprócz grzechu. Właśnie On wziął grzech na siebie. I to jest Jego zmiażdżenie – mówił abp Depo.

- Dzisiaj stawiamy sobie pytanie o perspektywę życia wiecznego. Gdybyśmy się zatrzymali tylko i wyłącznie na Golgocie, na krzyżu Jezusa, to byśmy byli godni politowania, bo byśmy wierzyli w jakieś nie określone bliżej życie. Jezus dał nam światło mówiąc: Ja jestem życiem i zmartwychwstaniem – kontynuował abp Depo.

Arcybiskup podkreślił, że apostołowie także nie rozumieli tajemnicy krzyża - Piotr usłyszał straszne słowa: „Zejdź mi z oczu szatanie”. Ucieknie potem spod krzyża, a następnie zostanie wybrany następcą widzialnym Jezusa na ziemi. Czy po ludzku, naszym rozumem możemy to pojąć? Nie, dlatego potrzebujemy Ducha Świętego – podkreślił arcybiskup.

- Jedno z najtrudniejszych pytań, które w dzisiejszym świecie rozbrzmiewa, to pytanie czy wyrzekasz się szatana, wszystkich jego spraw i zwodniczych obietnic. Nie wkładajmy szatana w bajki, a nawet w filmy. On działa na szkodę człowieka, aby zburzyć naszą więź z Bogiem i żeby utrudnić nam pytanie, czy wierzysz w Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi – mówił metropolita częstochowski i dodał: „Dzisiaj poprzez filmy, różnego rodzaju książki pokazuje się, że Pan Bóg jest równy z Duchem zła, że są dwaj bogowie, jeden objawiony w Jezusie Chrystusie, a drugi to szatan”.

- Krzyż Jezusa stanął w miejsce, żeby zło nie zwyciężyło ludzi i świata. Prawdy o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym bez pomocy Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie przyjąć. I bez pomocy Ducha Świętego nie odrzucimy zła – mówił abp Depo.

- Dzisiaj świat Was młodych zaprasza do zasmakowania w złu. Natrudził się św. Jan Paweł II, żebyśmy świadomie i w sposób wolny wybierali Boga. Postawił nam pytanie jaką miara mierzyć człowieka – zwrócił się do młodzieży abp Depo.

„Jaką miarą mierzyć człowieka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem? Czy mierzyć go miarą inteligencji, która sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy? (...) Człowieka trzeba mierzyć miarą "serca". Człowieka więc trzeba mierzyć miarą sumienia, miarą ducha, który jest otwarty ku Bogu.” – przypomniał abp Depo słowa Jana Pawła II z przemówienia do młodzieży akademickiej zgromadzonej 3 czerwca 1979 r. przed kościołem św. Anny.

- Największym grzechem naszego czasu jest utrata poczucia grzechu – dodał arcybiskup.

„Nałóżcie na siebie znak krzyża, który dla nas jest mądrością” – zachęcił na zakończenie Mszy św. młodych ludzi abp Depo.

„Chcemy wzrastać w wierze każdego dnia i kroczyć do świętości” – powiedział również ks. kan. Tadeusz Zawierucha proboszcz parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: zakończył się II Międzynarodowy Kongres „Europa Christi”

2018-10-22 21:20

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

Ekonomia w kontekście „Europa Christi” – to temat ostatniej sesji II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”, która 22 października odbyła się w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Obok prelegentów, wśród gości częstochowskiej stacji Kongresu znaleźli się m. in. bp Stefan Regmunt, bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, ks. prał. Zbigniew Kras – kapelan prezydenta RP Andrzeja Dudy, ks. prof. Józef Krukowski i ks. prof. Mirosław Sitarz oraz młodzież z Technikum Ekonomicznego w Częstochowie. Sesję poprowadził red. Mariusz Książek z tygodnika katolickiego „Niedziela”

Zobacz zdjęcia: Zakończenie Kongresu Europa Christi w Częstochowie

„Europo, co zrobiłaś ze swoim chrztem? Stary kontynent coraz bardziej podkopuje swój fundament. Chrześcijaństwo to nasz kod kulturowy. Marzeniem św. Jana Pawła II była Europa jako wspólnota ducha” – mówiła na początku sesji Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Bożena Sztajner/Niedziela

Natomiast bp Stefan Regmunt przypomniał, że „Duch Święty dokonuje odnowy nie tylko naszej Ojczyzny. A dzięki takim wydarzeniom jak Kongres Europa Christi św. Jan Paweł II żyje i jest obecny pośród nas”.

Następnie ks. prof. Józef Krukowski podkreślił, że „są dwa nurty w procesie integracji europejskiej. Jest nurt chrześcijański z Alcide De Gasperim, Robertem Schumanem i nurt laicki. Celem chrześcijańskich założycieli Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej było zapewnienie pokoju i dobrobytu. Dzisiaj miejsce przywódców katolickich zajęli w Europie socjaliści, liberałowie i postkomuniści, którzy tworzą nową strukturę Unii Europejskiej”.

Również ks. inf. Ireneusz Skubiś, moderator i twórca ruchu „Europa Christi” oraz organizator Kongresu zaznaczył, że „ potrzebne jest zamyślenie, głęboka refleksja nad tym, aby w Europie zostały zachowane wartości podstawowe, Dekalog”.

Ks. Skubiś wskazał na solidarność myślenia, solidarność idei i przypomniał, że piękno zbawia świat – A to jest piękno Ewangelii, piękno kultury chrześcijańskiej – podkreślił ks. Skubiś.

Pierwszy z prelegentów Włodzimierz Rędzioch, korespondent „Niedzieli” z Rzymu i Watykanu odnosząc się do wyboru Jana Pawła II podkreślił, że „w 1978 r. wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra to była dla nas absolutna niespodzianka”.

- Dlaczego i jak Paweł VI przygotował niejako wybór papieża z Polski? – pytał Włodzimierz Rędzioch - W 1976 r. zaprosił kard. Wojtyłę do wygłoszenia rekolekcji watykańskich, następnie w synodzie nt. ewangelizacji uczynił kardynała krakowskiego głównym relatorem- kontynuował korespondent „Niedzieli”.

„Myślałem, że mam więcej czasu” – przypomniał Wł. Rędzioch słowa kard. Wojtyły wypowiedziane w dniu śmierci Jana Pawła I, 28 września 1978 r.

Prelegent przypomniał również świadectwo Benedykta XVI o św. Janie Pawle II – To był człowiek, z którego promieniowało ciepło. To był człowiek całkowicie złączony z Bogiem. Był człowiekiem o wielkim intelekcie – cytował słowa Benedykta XVI.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Dla Jana Pawła II każde spotkanie z człowiekiem było wielkim darem. Duszpasterskim celem pontyfikatu było doprowadzenie każdego człowieka do osobistego kontaktu z Bogiem. Jan Paweł II był pasterzem globalnym. Od samego początku identyfikował się z posługa św. Piotra – kontynuował Rędzioch.

Ks. Grzegorz Piątek SCJ, Koordynator Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT podejmując temat: „Indywidualny i społeczny wymiar odpowiedzialności przedsiębiorcy” podkreślił, że „bycie przedsiębiorcą to autentycznie ludzkie i chrześcijańskie powołanie”.

- Przedsiębiorcy to filary ładu społecznego – kontynuował ks. Piątek.

Prelegent przywołał też słowa amerykańskiego teologa i intelektualisty Georga Weigela, że „w trzecim tysiącleciu bogactwo pochodzi z ludzkiego umysłu” - W pracy przedsiębiorcy potrzebne jest dobrze uformowane sumienie, aby firma była także miejscem ewangelizacji – dodał ks. Piątek.

Natomiast ks. dr Przemysław Król SCJ, duszpasterz Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT przybliżył temat: „Sprawiedliwość proceduralna – o nową jakość w relacji przedsiębiorcy z administracją podatkową”

Prelegent pytał o skuteczność administracji i wskazał na zasadę personalizmu. Mówiąc o stosunku administracji podatkowej wobec podatnika ks. Król przypomniał, że „państwo powinno budować zaufanie i umacniać moralność podatkową”.

Następnie dr Henryk Siodmok, prezes Zarządu Grupy ATLAS podejmując refleksję nad „sprawiedliwymi podatkami w duchu chrześcijańskim” zaznaczył m. in., że „bez nauczania społecznego Kościoła nie byłoby przedsiębiorczości”. Prelegent wskazał na prawo własności, które zawiera w sobie zarządzanie i eksploatowanie.

Mówiąc o wartościach w oparciu, o które mają działać przedsiębiorcy dr Henryk Siodmok wskazał na wiarę, która wymaga aktywności.

Kolejny prelegent dr Remigiusz Piłat, właściciel i redaktor naczelny magazynu-gospodarczo-finansowego CAPITAL MAGAZYN przybliżył temat: „Kapitał narodowy fundamentem chrześcijańskiej Europy”. Prelegent przypomniał, że kapitał jest w służbie człowieka - W centrum kapitału musi być człowieka. Nie można rozumieć kapitału w oderwaniu od człowieka – mówił dr Piłat.

Podczas częstochowskiej stacji Kongresu również Stefan Kawalec, współpracownik Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych przybliżył temat; „Wspólny obszar walutowy zagrożeniem dla współistnienia narodów i państw w duchu chrześcijańskim”, Tomasz Grzelak, prezes Zarządu Hatrans wskazał na „polskie firmy rodzinne - ostoję tradycyjnych chrześcijańskich wartości a problemy sukcesji pokoleniowej”.

Ponadto inż. Jan Michał Małek z USA mówiąc o „chrześcijańskiej myśli ekonomicznej, a tak zwanym państwem opiekuńczym” podkreślił, że „prawo własności potwierdzone jest w Dekalogu” - Własność łączy się z prawem naturalnym. Bez własności człowiek staje się niewolnikiem. Dlatego marksizm i komunizm chciały zlikwidować własność prywatną – mówił Małek.

Natomiast Chris Zawitkowski z USA omówił kwestię „bezpieczeństwa Europy”.

Na zakończenie Kongresu Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze przewodniczył abp Wacław Depo metropolita częstochowski. „Dzieło Kongresu „Europa Christi” składamy na ołtarzu Maryi” – mówił na początku mszy św. abp Depo.

W homilii metropolita częstochowski podkreślił: „Dziękujemy dzisiaj także za obdarowanie świętymi następcami św. Piotra: św. Jana XXIII, św. Pawła VI i św. Jana Pawła II. Dziękujemy Bogu za ich pokorne i prorockie świadectwo miłości do Chrystusa i Kościoła”.

Abp Depo przypomniał, że 17 października 1978 r. Jan Paweł II w orędziu podczas Mszy św. za Kościół wskazał na wierność dziedzictwu swoich poprzedników. „Jest rzeczą oczywistą, że wierność obejmuje również zdecydowanie posłuszeństwo względem magisterium Piotra, zwłaszcza w tym, co dotyczy doktryny; "obiektywny" charakter tego magisterium winien być zawsze rozważany, a także chroniony ze względu na trudności, jakie w naszych czasach gdzieniegdzie zagrażają niektórym prawdom wiary katolickiej” – cytował arcybiskup słowa Jana Pawła II.

Odnosząc się do tekstu Ewangelii oraz pytania Jezusa “za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego” arcybiskup podkreślił, że „w tej scenie ukazane jest to, kim jest Jezus Chrystus i skąd jest źródło odpowiedzi Piotra”.

- Piotr będzie musiał przejść jeszcze drogę sprzeciwu, zaparcia się Jezusa, aby na koniec wyznać „Ty wiesz, że Cię kocham” i dopiero stanie się opoką – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przypomniał słowa kard. Wyszyńskiego z 25 września 1961 r. „jako słowa dzisiaj obnażające prawdę o nas”.

„Jak bardzo komplikuje się nasze życie społeczne przez kłamstwo, przez zwyczaj kłamstwa i przez ducha kłamstwa. Przyjdą trudne chwile, w których prawda będzie bardzo potrzebna, ale wówczas ludzie przyzwyczajeni do kłamstwa pomyślą, a może i to jest kłamstwem. I zamiast wierzyć temu, co naprawdę jest prawdą zdolną ich ratować, opuszczą ręce. Tyle kłamstw już było, a więc zapewne i to jest kłamstwem. Prawda kłamstwem. To, co mogło być ratunkiem będzie zlekceważone tylko dlatego, że ludzie przyzwyczaili się do faktu okłamywania. Ilu w Polsce jest takich ludzi, którzy udawali ateistów i bezbożników z obawy, z lęku i trwogi. Czy myślicie, że to uchodzi bezkarnie? Żadną miarą! To jest ciężkie okaleczenie psychiki ludzkiej i to później wyda swoje owoce rzutując na przyszłość. Nieprawda wobec Boga i zasad moralnych chrześcijaństwa rzutuje na życie rodzinne, społeczne, na obowiązki gospodarcze i życie całego narodu” – mówił wówczas kard. Wyszyński. .

Nawiązując do tematu Kongresu „wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II” abp Depo przywołał również słowa moderatora ruchu „Europa Christi” ks. inf. Ireneusza Skubisia, że „trzeba rozpalić zmysł wiary opartej na Chrystusie zmartwychwstałym”.

„Jam zwyciężył świat” jest tym fundamentem, na którym budował Jan Paweł II. Dziś wołamy o dar jego patronatu dla Europy. To pragnienie trzeba wzmocnić w naszej Ojczyźnie, poprzez nasze parafie i organizacje katolickie – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przywołał również słowa kard. Gerharda L. Mullera, który powiedział: „Często bywam w Polsce i mam nadzieję, że Polacy nie ulegną zachodniemu sekularyzmowi, temu fałszywemu liberalizmowi. Zdaję sobie sprawę z wielkiej propagandy, którą posługują się przeciwnicy Kościoła. Te naciski w Unii Europejskiej na Polskę, to próba zmienienia jej charakteru i podważenia tożsamości. To jest rodzaj nowego kolonializmu. To nie ma nic wspólnego z zasadą równości wśród narodów Europy i świata”.

„Powracamy do Ciebie Maryjo po ducha odnowy Europy dla Chrystusa” – zakończył abp Depo.

II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” rozpoczął się 14 października Apelem Jasnogórskim w kaplicy Cudownego Obrazu Czarnej Madonny pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Następnie w dniach 15 do 22 października odbywał się w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi, Częstochowie i Krakowie II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”. Myślą przewodnią Kongresu była wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. Gośćmi wydarzenia byli m.in. przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, biskupi z Polski i Europy, znawcy katolickiej nauki społecznej.

Wśród prelegentów Kongresu byli m. in. kard. Gerhard Ludwig Müller, Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba, Arturo Mari, fotograf Jana Pawła II oraz George Weigel, katolicki publicysta i znawca pontyfikatu św. Jana Pawła II. Głównym organizatorem wydarzenia był Ruch „Europa Christi”.

Moderatorem i inicjatorem Ruchu Europa Christi jest ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny "Niedzieli".

Inspiracją do powołania Ruchu „Europa Christi” (Europa Chrystusa) była konferencja na temat stanu i współczesnych wyzwań dotyczących Starego Kontynentu, która odbyła się w 2016 r. w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. W 2017 r. odbył się pod hasłem „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”, w dniach 19-23 października I Międzynarodowy Kongres „Europa Christi” oraz spotkania ruchu w Ołomuńcu, Brukseli, Wilnie. Zaplanowane jest również spotkanie ruchu „Europa Christi” w Oslo, w Norwegii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem