Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Z dziejów Sosnowca

2018-01-11 07:13

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 2/2018, str. IV

Piotr Lorenc
Po KWK „Sosnowiec” pozostał tylko szyb „Anna”, zaadaptowany na potrzeby centrum wspinaczkowego

Wydana pod koniec ubiegłego roku publikacja Stefana Wacława Bieleckiego pt. „Kopalnia Sosnowiec. Dzieje zakładu górniczego (1876-1997) oraz Sielca, dzielnicy miasta Sosnowca” doskonale ukazuje, jak na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zmienił się obraz stolicy Zagłębia.

Trzeba zaznaczyć, że rozwój przemysłu w XIX wieku był głównym czynnikiem miastotwórczym, który utworzył region współcześnie zwany Zagłębiem Dąbrowskim. Motorem rozbudowy miast i wsi był węgiel kamienny. Kopalnie zakładane w owych latach zmieniały stopniowo strukturę gospodarczą i wpływały na losy regionu przez blisko 200 lat, a bogatym zasobom węgla region zawdzięcza rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny. Publikacja Stefana Bieleckiego jest co prawda poświęcona jednej z najstarszych kopalń w Zagłębiu, funkcjonującej 121 lat, najpierw pod nazwą „Fanny”, później „Hrabia Renard”, wreszcie – aż do likwidacji w 1997 r. – „Sosnowiec”, ale ukazuje też przemiany w mieście. Dodajmy, że autor był wieloletnim pracownikiem zakładu górniczego.

Życie nie lubi próżni. Aktualnie na terenach pokopalnianych znajdują się nowoczesne zakłady przemysłowe, centrum wspinaczkowe, centrum nurkowe, klub fitnes i park trampolin, a nieopodal powstało osiedle mieszkaniowe. Po zakładzie pozostała tylko wieża szybu „Anna”, która z jednej strony nawiązuje do przeszłości, a z drugiej jest trasą wspinaczkową. Przeobrażeniu podległa także kopalniana elektrownia, która jest przebudowywana na nowoczesny hotel. Choć w ostatnim czasie prace budowlane ustały. Co ciekawe kopalnia do początku lat 70. XX wieku prowadziła jeszcze gospodarstwo rolne!

Reklama

Początki państwowej kopalni „Sosnowiec” to inicjatywa prywatna spadkobierców hrabiego Jana Renarda – Gwarectwa Hr. Renarda. Pierwszy był szyb „Wilhelmina”, który pod zmienioną nazwą „Ludwik” istniał do 1975 r. Dał on początek kopalni „Ludwik”, która na pewien okres stała się głównym zakładem renardlowskim. Oprócz „Wilhelminy” kopalnia posiadała wybudowany w latach 80. XIX wieku szyb „Matylda” oraz szyb wentylacyjny. W 1906 r. zakład włączono do kopalni „Fanny”. Kopalnia „Fanny” powstała w majątku sielecko-modrzejowskim w latach 70. XIX wieku. Główne szyby wydobywcze „Renard” i „Eulenburg” – po II wojnie światowej „Sosnowiec” i „Eugeniusz” – wybudowano w latach 1881-83. W 1893 r. uruchomiono przy kopalni elektrownię. Na początku XX wieku do użytku oddany został szyb „Joanna”.

Co ciekawe władze Gwarectwa Hr. Renarda zapewniały pracownikom dość dobre warunki socjalne. Wybudowano 114 domów, w których 1231 mieszkań przeznaczono dla robotników, a także łaźnię przy kopalni, otwarto szkołę początkową i szkołę gospodarstwa domowego dla dziewcząt, ochronkę dla dzieci w wieku przedszkolnym, szpital i ambulatoria. Po II wojnie światowej kopalnia przeszła pod Tymczasowy Zarząd Państwowy Zakładów Górniczych w Zagłębiu Dąbrowskim, a od marca 1945 r. należała do Dąbrowskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego. W maju 1946 r. zakład zmienił nazwę na KWK „Sosnowiec”.

Już od stycznia 1945 r., w bardzo trudnych warunkach, podjęto produkcję. W ciągu 1945 r. wydobyto 420 tys. ton węgla. W kolejnych latach wydobycie wzrastało, w 1949 r. doszło do 1308 tys. ton. Do połowy lat 50. XX wieku kopalnię cechował bardzo niski stopień mechanizacji robót górniczych. Sytuacja zaczęła poprawiać się w latach 1956-60, kiedy podjęto realizację programu modernizacji kopalni. Od 1960 r. prowadzono roboty związane z budową poziomu 450 – wydrążono szyb wentylacyjny „Stanisław”, pogłębiono i przebudowano szyb „Anna”. W 1970 r. oddano do użytku nowy szyb wydobywczy „Szczepan”. Równocześnie podjęto inwestycje na powierzchni – powstał zespół obiektów z łaźnią, lampiarnią, markownią i pomieszczeniami biurowymi oraz nowy zakład przetwórczy. W latach 70. XX wieku pojawiły się obudowy zmechanizowane, postępowała także automatyzacja prac wydobywczych. W efekcie podejmowanych działań wskaźnik mechanizacji urabiania pokładów węglowych należał do największych w kraju.

Największy poziom wydobycia w swych dziejach kopalnia „Sosnowiec” uzyskała w 1973 r. – 2637 tys. ton przy zatrudnieniu ok. 4300 osób, w tym 2800 na dole. W 1975 r. zasypano dwa najstarsze szyby „Ludwik” i „Eugeniusz”. Zlikwidowano również budynki maszyn wyciągowych oraz kotłownię. Od połowy lat 70. XX wieku wydobycie stopniowo spadało, głównie z powodu wyczerpywania się najzasobniejszych pokładów węgla. Malejące i nieopłacalne wydobycie przy niekorzystnych warunkach górniczo-geologicznych spowodowało postawienie kopalni w stan likwidacji. Zakończenie eksploatacji nastąpiło 31 grudnia 1995 r. Staraniem związków zawodowych i dyrekcji zakładu okres eksploatacji przedłużono do końca 1997 r.

Tagi:
publikacja górnictwo

Urok dawnej Częstochowy

2017-12-13 11:06

Sławomir Błaut
Edycja częstochowska 51/2017, str. V

W częstochowskim Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater” 29 listopada br. odbył się wieczór autorski – prezentacja zbiorowej publikacji „Częstochowa 1826-1914. Materiały z konferencji naukowych realizowanych w ramach projektu edukacyjnego” pod redakcją Ryszarda Stefaniaka i Rafała Piotrowskiego

Archiwum organizatorów projektu
Aktorzy „Kuferka” w akcji – scenka z życia starej częstochowskiej kamienicy w 1826 r.

Książka zaprezentowana podczas wieczoru autorskiego jest pokłosiem projektu edukacyjnego zrealizowanego w roku szkolnym 2016/2017 z okazji obchodzonej w 2016 r. 190. rocznicy powstania nowoczesnej Częstochowy. Za „rok zerowy” historycy przyjmują w tym wypadku połączenie w 1826 r. Alejami Najświętszej Maryi Panny położoną wokół Starego Rynku tzw. Starą Częstochowę z podjasnogórską Częstochówką. Wspomniany projekt edukacyjny pn. „Częstochowa 1826-1914. Od połączenia miasta do wybuchu I wojny światowej. Gospodarka, przemysł, społeczeństwo i kultura” był realizowany przez uczniów częstochowskich szkół, m.in.: Zespołu Szkół Technicznych im. Jana Pawła II, Zespołu Szkół Samochodowo-Budowlanych, Zespołu Szkół im. Jana Kochanowskiego, Zespołu Szkół Gastronomicznych im. Marii Skłodowskiej-Curie, Zespołu Szkół Przemysłu Mody i Reklamy im. Władysława Stanisława Reymonta, I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego, V Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza, VI Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Dąbrowskiego oraz szkoły gimnazjalne i podstawowe. W ramach projektu organizowano gry edukacyjne, konkursy, spotkania oraz konferencje, które znalazły swe odbicie w publikacji.

Bogactwo tematów

Na książkę „Częstochowa 1826-1914” składają się artykuły częstochowskich historyków regionalistów – m.in. Rafała Piotrowskiego, Ryszarda Stefaniaka, Marka Fiszera, Sławomira Maślikowskiego, Grzegorza Basińskiego, Jarosława Sobkowskiego czy Agnieszki Burzyńskiej, a także popularnonaukowe teksty będące dziełem młodzieży pod kierunkiem nauczycieli. Godna podkreślenia jest różnorodność zainteresowań autorów oraz pasja, z jaką przywracają z niepamięci osoby i wydarzenia, które niegdyś budowały oblicze Częstochowy, rozsławiały ją w świecie. Mamy tu m.in. historyczne opowieści o budowie częstochowskich alei, o dr. Władysławie Biegańskim, o działalności Berka Kohna czy o Adolfie Franke, a także o pielgrzymkach oraz szkolnictwie w mieście w omawianym okresie. Uczniowie przygotowali artykuły związane ze specyfiką swoich szkół, czyli tyczące takich tematów, jak: moda, przemysł, budownictwo, gastronomia, rozwój kolei i społeczeństwo Częstochowy w okresie 1826-1914. W publikacji znajdziemy wiele zdjęć. Dzięki ikonografii książka jest ciekawsza – mamy szansę zobaczyć, jak wyglądało to wszystko, co opisują autorzy; łatwiej także zapamiętać omawiane w niej zagadnienia. Materiały ikonograficzne do książki udostępnił znany częstochowski antykwariusz Zbigniew Biernacki, właściciel Antykwarni-Księgarni „Niezależna”. Okładkę zaprojektowała Anna Kościukiewicz-Kościelniak, nauczycielka z Zespołu Szkół Technicznych. Nad całością prac związanych z publikacją czuwali historycy: prof. dr hab. Dariusz Złotkowski z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie oraz dr Juliusz Sętowski i kierowany przez niego zespół Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy Muzeum Częstochowskiego. Jak podkreślił podczas spotkania w OPK „Gaude Mater” wiceprezydent Częstochowy Ryszard Stefaniak, publikacja jest dopełnieniem szkolnej edukacji – młodzież poprzez lekturę może zapoznać się z interesującymi faktami z dziejów naszego miasta, na omawianie których nie ma czasu na lekcjach historii czy języka polskiego. Egzemplarze książki trafią do szkolnych bibliotek, skąd będzie można je wypożyczyć.

Z kuferkiem przez wieki

Trzeba również pochwalić młodzież z teatru „Kuferek” działającego w Szkole Podstawowej nr 48 pod opieką Izabeli Kofer za znakomite przedstawienie zatytułowane „Ach, Aleje, Aleje”, przenoszące publiczność zgromadzoną w OPK „Gaude Mater” w klimat Częstochowy sprzed 200 i 100 lat. W kolejnych odsłonach spektaklu pokazano epizody z życia starej częstochowskiej kamienicy, związane z datami: 1826, 1831, 1863, 1905, 1909 i 1914, a więc z takimi wydarzeniami, jak: połączenie Częstochowy z Częstochówką, powstania listopadowe i styczniowe oraz rewolucja 1905, Wystawa Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie oraz wybuch I wojny światowej. Zaangażowanie i zapał naszej młodzieży w promowaniu lokalnej historii zachwyca. Nie mniejsze brawa należą się osobom o wielkich sercach – ich nauczycielom i wychowawcom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święta mistyczka z Bingen

Z Alfredą Walkowską rozmawia Monika Łukaszów
Edycja legnicka 27/2012


MONIKA ŁUKASZÓW: - Od wielu lat popularyzuje Pani w Polsce wiedzę o średniowiecznej wizjonerce św. Hildegardzie z Bingen? Skąd zainteresowanie tą Świętą?

ALFREDA WALKOWSKA: - Moje spotkanie z Hildegardą zaczęło się wtedy, kiedy sama byłam bardzo chora. Mieszkałam w tym czasie w Niemczech, miałam małe dzieci. Wybrałam się wtedy na pieszą pielgrzymkę do sanktuarium maryjnego w Neviges, aby prosić Matkę Bożą o łaskę zdrowia. Po powrocie odebrałam telefon od znajomej, która znała moją sytuację i zaczęła opowiadać mi o Hildegardzie i jej sposobach leczenia. Postanowiłam spróbować. Pomoc przyszła szybko, a skutek był zadziwiający. Dzięki jej wskazówkom wróciłam do zdrowia. Od tego czasu poznawałam szkołę Hildegardy. Zaczęłam się przyglądać obszarom, którymi Hildegarda się zajmowała. W Niemczech nie było żadnego problemu z dostępem do informacji. Najpierw udałam się do bibliotek, potem już kupowałam książki na swoje potrzeby i tak to się zaczęło. Trwa to już jakieś 20 lat. Lecz dzisiaj mogę powiedzieć, że był to taki „pozytywny wirus”, z którego nigdy już się nie uwolniłam.

- A kim dla Alfredy Walkowskiej, tak prywatnie, jest św. Hildegarda z Bingen?

- Dla mnie św. Hildegarda jest jakby drogowskazem, który mówi mi, jak mam żyć. Jest sposobem na życie. Bardzo konkretnie została zaproszona do mojego życia i życia mojej rodziny. Przeniknęła nasze życie i zajęła w nim ważne oraz stałe miejsce.

- A na jakich zasadach opiera się terapia Świętej z Bingen?

- Medycyna św. Hildegardy porządkuje i zostawia wskazówki, aby powiedzieć człowiekowi, co ma robić, żeby był zdrowy, lub jeśli jest chory - co ma zrobić, aby to zdrowie odzyskać. Według św. Hildegardy dobra medycyna winna być holistyczna, co oznacza, że całościowe leczenie człowieka musi obejmować cztery podstawowe obszary jego życia: boski, kosmiczny, cielesny i duchowy. Metodą prawdziwego uzdrowienia jest właściwe uporządkowanie tych obszarów. Każda dolegliwość fizyczna ma swoją duchową przyczynę. A ponieważ związek ciała i duszy jest ścisły, więc terapia, aby być skuteczną musi obejmować jednocześnie ciało i duszę. Tym samym znosi objawy choroby, równocześnie szukając i usuwając jej przyczyny. Jest to medycyna, która w żaden sposób nie koliduje z medycyną konwencjonalną. Zatem można i należy wspomóc leczenie stosowane przez odpowiednie odżywanie czy dietę. Hildegarda przekazuje sześć złotych reguł, na których opiera się jej program zdrowia. Zastosowanie tych zasad sprawia, że człowiek zachowuje zdrowie i szczęście. Święta mówi, że należy: właściwie jeść i pić, czerpać energię z czterech żywiołów świata, zachować równowagę między odpoczynkiem a pracą, ważny jest również sen i czuwanie, a także właściwe usuwanie szkodliwych soków z organizmu oraz pełnienie cnót chrześcijańskich. System leczenia ma na celu przywrócenie harmonii ciała i ducha przy użyciu w pełni naturalnych metod.

- Jaki był początek przygody z medycyną Hildegardy w Polsce?

- Początek to ziarno orkiszu przywiezione z Niemiec. Orkisz jest podstawą, jeśli chodzi o odżywianie według wskazówek św. Hildegardy. Zaczynając przeszło 20 lat temu, było to absolutne pionierstwo, przede wszystkim, jeśli chodzi o uprawę tego zboża. Trzeba było uprawiać orkisz, o którym w Polsce nikt nie słyszał, a nawet konstruować specjalne maszyny do jego młocki. Ważny był także przekaz ustny. Dziś powiedzielibyśmy po prostu - reklama. Były to absolutne początki promocji św. Hildegardy i jej medycyny w Polsce. Jeśli ktoś potrzebował, to służyłam jakąś radą i pomocą. Ciągle siedziałam w książkach, czytałam, studiowałam. Aż dojrzałam do tego, aby coś napisać. I wtedy ukazała się moja pierwsza książka „Powrót do harmonii”. Ta publikacja zawiera podstawy programu zdrowia. Dzisiaj już wszystko wygląda inaczej. Jest łatwiej. Odbywają się systematycznie organizowane sesje, spotkania, rekolekcje. To, co zostało niegdyś zapoczątkowane, obecnie rozwija się i przynosi owoce. A z tego, że ludzie zdrowieją płynie dodatkowa zachęca do trwania w tym dziele.

- Powstało też stowarzyszenie św. Hildegardy.

- W którymś momencie trzeba było założyć działalność gospodarczą i dlatego powstało Centrum św. Hildegardy. Była taka potrzeba, aby jakoś uporządkować to wszystko prawnie. A później powstało stowarzyszenie, którego celem jest szerzenie dzieła św. Hildegardy. Skupia ono osoby zainteresowanie istotnie wyjątkową działalnością Mistrzyni z Bingen. Stowarzyszenie to, noszące nazwę Krąg Przyjaciół Świętej Hildegardy, gromadzi osoby z Polski i z zagranicy.

- To znaczy, że kult św. Hildegardy stale się rozwija.

- Od kilkunastu lat próbuję organizować w okolicach 17 września, to jest w dzień śmierci św. Hildegardy, uroczystą Mszę św., aby modlić się przez jej wstawiennictwo. Zapraszani są na nią kapłani, którzy w głoszonych homiliach przybliżają wiernym osobę i dzieło św. Hildegardy. Moim marzeniem było, aby pojawiła się figura albo obraz z wizerunkiem Świętej. I tak się stało! Od kilku lat w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Legnicy kult tej Świętej jest rozwijany, pojawił się również piękny obraz z wizerunkiem św. Hildegardy. Przed tym obrazem, co miesiąc odmawiana jest specjalna litania oraz przez wstawiennictwo św. Hildergardy zanoszone są do Boga prośby i podziękowania.

- Ponad miesiąc temu Benedykt XVI oficjalnie kanonizował św. Hildegardę z Bingen, średniowieczną mistyczkę i uzdrowicielkę. Zapowiedział także, że w październiku ogłosi ją doktorem Kościoła powszechnego.

- Myślę, że właśnie teraz cały świat pozna bliżej tę wyjątkową postać. A my, jako członkowie stowarzyszenia wyjeżdżamy 7 października z pielgrzymką do Rzymu, aby tam na miejscu podziękować Panu Bogu za dar obecności św. Hildegardy w życiu Kościoła. Osobiście bardzo się cieszę, że „moja Święta” - tak o niej mówię - będzie doktorem Kościoła.

Więcej informacji o św. Hildegardzie, jej medycynie można uzyskać na stronie internetowej www.hildegarda.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie z Jerzym Filipem Sztuką

2018-09-18 21:06

Ks. Mariusz Frukacz

Jak pamiętać? Jest pamięć indywidualna, zbiorowa i narodowa, mówił Jerzy Filip Sztuka, artysta plastyk, rzeźbiarz, medalier, który 18 września wieczorem był gościem 79. spotkania z cyklu "Z Janem Pawłem II ku przyszłości" w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Marian Florek/Niedziela

„Jerzy Filip Sztuka, to ważna postać dla kultury polskiej. Jest dla nas wyróżnieniem, że jego prace możemy dzisiaj pokazać w naszym muzeum” - mówił na początku spotkania Krzysztof Witkowski, twórca i dyrektor muzeum.

W spotkaniu wzięła udział m. in. najbliższa rodzina artysty. Spotkanie było połączone z jubileuszem 50 – lecia pracy zawodowej i artystycznej Jerzego Filipa Sztuki.

„Ojciec stworzył cały świat, w którym się wychowałem i uczyłem się patrzenia także na kulturę. To dzięki ojcu dzisiaj potrafię tak a nie inaczej patrzeć na świat” – mówił syn artysty Marcin.

Zobacz zdjęcia: Spotkanie z Jerzym Filipem Sztuką

„Tata jest wiarygodny poprzez swoje człowieczeństwo” – dodał syn Jacek.

Natomiast żona Krystyna podkreśliła m. in. że małżeństwo to pewna forma ciągłej kreacji”.

W części artystycznej spotkania wystąpili członkowie rodziny artysty.

Jerzy Filip Sztuka opowiadając o swojej twórczości podkreślił m. in. fascynację twórczością Haliny Poświatowskiej, Dantego. – Szczególną postacią, która jest obecna w mojej twórczości jest św. o. Pio. Medal z wizerunkiem padre Pio podarowałem Janowi Pawłowi II, podczas spotkania w Watykanie. – mówił Jerzy Filip Sztuka i dodał, że „ważne jest ciągłe poszukiwanie, pogłębianie wiary”.

Podczas spotkania został otwarty wernisaż wystawy jubileuszowej „Pamięć zapisana w brązie”. Na wystawie zaprezentowane zostaną medale, rzeźby i reliefy Jerzego Filipa Sztuki, m. in. dotyczące Jana Pawła II.

Jerzy Filip Sztuka to artysta ur. 1943 roku w Częstochowie, specjalista z zakresu reklamy wizualnej, projektowania graficznego, wzornictwa przemysłowego i kształtowania przestrzeni. Absolwent, a od. 2000 r. profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do 2012 r. był pracownikiem naukowo-badawczym uczelni częstochowskich, warszawskich i radomskich. Współorganizator i pierwszy dyrektor Wydziału Artystycznego Wyższej Szkoły Pedagogicznej (obecnie Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza) w Częstochowie. Wykładowca Politechniki Częstochowskiej. Swoje prace prezentował na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych na całym świecie.

W twórczości artysty obecny jest wymiar sakralny, tak jak m. in. w medalu przedstawiającym modlitwę codzienną „Ojcze nasz”. Dzieła artysty pokazują także piękno świata, przyrody, stawiają pytania o sens ludzkiego życia, obecność Tajemnicy, Boga.

Wystawa w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II jest wystawą przekrojową, pokazującą dokonania Jerzego Filipa Sztuki na przestrzeni lat 1968 - 2018.

Pierwsze spotkanie w ramach cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości” odbyło się 18 marca 2012 r. Jego gościem był abp Mieczysław Mokrzycki metropolita lwowski i wieloletni sekretarz papieża.

W ramach spotkań, które odbywają się każdego 18. dnia miesiąca, swoimi wspomnieniami o Janie Pawle II dzielili się m.in. Arturo Mari – fotograf papieski, abp Stanisław Nowak, Eugeniusz Mróz - kolega szkolny Karola Wojtyły, ks. Roman Szpakowski – prezes Stowarzyszenia Wydawnictw Katolickich, dr Roberto Mari, Stanisław Markowski, Mariusz Drapikowski, dr Wanda Półtawska, prof. Gabriel Turowski, Jan Pietrzak, o. Jerzy Tomziński, dr inż. Antoni Zięba, ks. inf. Ireneusz Skubiś, br. Marian Markiewicz, Karolina Kaczorowska, bp Antoni Długosz, ks. prof. Waldemar Chrostowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem