Reklama

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

W sercu diecezji

2018-01-11 07:13

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 2/2018, str. VI

Kl. Karol Wałczyk
Ks. dr Konrad Dyrda

Ks. Zbigniew Suchy: – Księże Rektorze, kontynuujemy naszą rozmowę o osobach pełniących różne funkcje w naszym seminarium. Proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom, czym zajmuje się wicerektor seminarium?

Ks. dr Konrad Dyrda: – Ksiądz Wicerektor zajmuje się tymi sprawami, które za mojego poprzednika były w gestii prefekta studiów, czyli kwestiami związanymi z wykładami, zastępstwami, czasem formacji bezpośrednio przed święceniami diakonów. Na wicerektora spada większość spraw organizacyjnych. Ksiądz Wicerektor jest też wykładowcą duszpasterstwa rodzin – jest to wykład fakultatywny, który wprowadziliśmy do formacji w tym roku. Dodatkowo dochodzą wszystkie sprawy, którymi zajmuje się każdy prefekt, czyli pilnowanie porządku i sięganie tam, gdzie oko rektora nie dosięgnie.

– Prefekci to tacy strażnicy Teksasu czy przełożeni usiłujący zyskać przyjaciół w klerykach?

– Pewnie trochę jedno i drugie. Gdybyśmy nie mieli skazy grzechu pierworodnego, to wystarczyłoby, żeby to byli przyjaciele. Święty biskup Pelczar w czasie zjazdu rektorów w seminarium powiedział na pewnej konferencji, żeby nie tworzyć w seminarium klimatu policyjnego. To jest skrajność, którą trzeba odrzucić. Natomiast wyraźnie mówił też o pilnowaniu pewnej dyscypliny, która jest niezbędna w każdej wspólnocie. Jeżeli dom ma dobrze funkcjonować, to taka dyscyplina musi panować, dlatego mamy regulamin, który porządkuje nasze życie. Zdecydowanie trzeba też dialogu, żeby widzieć w przełożonym nie tylko kogoś, kto mnie sprawdza i pilnuje, ale przede wszystkim kogoś, kto jest po mojej stronie w drodze do kapłaństwa, kogoś, kto mi ma pomóc w mojej formacji, we współpracy z Duchem Świętym.

– Seniorem wśród przełożonych jest ks. Janusz Jakubiec, dyrektor administracyjny seminarium. Myślę, że to taka dobra dusza dla wspólnoty, stwarzająca klimat otwartości.

– W grudniu miałem dzień skupienia w seminarium w Zamościu i dowiedziałem się, że tam nie ma dyrektora administracyjnego i jak coś się zepsuje albo trzeba zamówić ziemniaki, to wszyscy biegną z takimi sprawami do rektora. Tym bardziej dziękuję Panu Bogu za dyrektora administracyjnego, a podwójnie dziękuję za ks. Janusza. To rzeczywiście dar dla naszego seminarium. Sprawuje tę funkcję już od 2006 r., więc ma duże doświadczenie i wiem, że zawsze mogę na nim polegać. Mam nadzieję, że będzie pełnił tę funkcję jak najdłużej, bo rzeczywiście bardzo dobrze mi się z nim współpracuje.

– Jak Ksiądz Rektor postrzega bieżący rok duszpasterski? Jak on powinien się realizować w tym wieczerniku, który jest sercem diecezji, i jakie nadzieje się z nim wiążą?

– Przyjmuję z radością hasło bieżącego roku duszpasterskiego. W 1998 r., kiedy był rok Ducha Świętego, byłem klerykiem i pamiętam, że dużo mi dał ten czas otwarcia na Ducha Świętego. Można powiedzieć, że wtedy bardziej osobiście się z Nim zaprzyjaźniłem. Chciałbym, żeby tak było też w życiu obecnych kleryków, żeby mieli świadomość, że zmierzają do takiego momentu święceń, w którym cały Kościół woła o Ducha Świętego, aby On przemienił kleryków w kapłanów. To się dokonuje Jego mocą. Obecność Ducha Świętego zaznacza się chociażby w dniach skupienia, które nasi ojcowie prowadzą w tematyce związanej z Duchem Świętym. Jest On obecny w codziennych modlitwach, w homiliach, a to wszystko ma zmierzać do wspólnotowej i indywidualnej współpracy z Duchem Świętym. My, jako przełożeni, chcemy w tym pomóc naszym klerykom.

– W seminarium funkcjonują agendy, czyli grupy, które w sposób szczególny pracują nad rozwojem określonych charyzmatów. Czy myśli Ksiądz Rektor o organizowaniu w tym roku specjalnych spotkań tych agend, podczas których byłby czas na medytację i rozważanie zogniskowane wokół tegorocznego hasła duszpasterskiego?

– Być może nie wszyscy Czytelnicy „Niedzieli” wiedzą, że klerycy, oprócz wykładów, mają swoje pasje i tworzą małe wspólnoty nazywane agendami, podobne do grup funkcjonujących w naszych parafiach. Jest więc grupa Odnowy w Duchu Świętym, RAM, Koło ZHP, Koło Misyjne, Honorowa Straż Serca Pana Jezusa, Rycerstwo Niepokalanej. Niedawno był u mnie kapłan, absolwent naszego seminarium, który jest szczególnie przywiązany do odprawiania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, a w parafii musi zajmować się Odnową w Duchu Świętym. Poczucie humoru Pana Boga sprawia, że musimy nad sobą pracować, żeby zawsze być narzędziem w Jego ręku. Dlatego właśnie, choć agendy przygotowują w sposób szczególny do pewnego typu pracy, każdy z kleryków musi być gotów na wszystko, co go czeka w życiu kapłańskim. Duch Święty musi przeniknąć wszystkie te wspólnoty, bo wszyscy jesteśmy Nim napełnieni, od momentu chrztu, a nawet jeszcze wcześniej, bo przecież w zamyśle Pana Boga jesteśmy od zawsze. I to właśnie chcemy w sobie odkrywać.

Tagi:
wywiad

Lenka potrzebuje naszej pomocy

2018-06-13 10:08

Alicja Magura
Edycja zamojsko-lubaczowska 24/2018, str. IV

Alicja Magura
Lenka z rodzicami Joanną i Bartłomiejem Medyńskimi

Siedmiomiesięczna Lenka Medyńska z Lubaczowa choruje na Zespół Pradera-Williego. Ta rzadka choroba dotyka 1 na 20 tys. noworodków. Lenka przez całe życie będzie musiała być pod kontrolą wielu specjalistów, m.in.: pediatry, genetyka, fizjoterapeutów, neurologopedy, neurologa, endokrynologa, dietetyka, psychologa, ortopedy, okulisty i wielu innych. Dziewczynka wymaga codziennej rehabilitacji, stałej specjalistycznej opieki oraz dożywotniej terapii hormonalnej. O symptomach tej choroby, skutkach i leczeniu Lenki z rodzicami dziewczynki – Joanną i Bartłomiejem Medyńskimi – rozmawia Alicja Magura.

Alicja Magura: – Lenka choruje na Zespół Pradera-Williego. Myślę, że większość ludzi w ogóle nie ma pojęcia, co to za choroba...

Joanna i Bartłomiej Medyńscy: – To bardzo rzadko spotykana choroba genetyczna. Wynika ona z poważnych zmian w układzie genów znajdujących się na 15 chromosomie. A czym się objawia? Niskorosłością, chorzy nie mają uczucia sytości i mogą jeść bez końca. Występuje spowolniony metabolizm, chorzy mają wysoki próg odczuwania bólu, opóźniony rozwój psycho-ruchowy i mowy. Mają wybuchy złości i agresji, zaburzenia obsesyjne i kompulsywne, są też możliwe depresje, zaburzenia autystyczne, skubanie skóry. W młodszym wieku objawia się to zmniejszonym napięciem mięśniowym, co teraz wiąże się głównie z tym, że musimy Lenkę rehabilitować. Jeździmy trzy razy w tygodniu do Jarosławia – jest to ok. 40 km od Lubaczowa. Kolejne dwa dni przeznaczone są na prywatną rehabilitację prowadzoną w Lubaczowie, czyli razem pięć razy w tygodniu. Zaburza to cały dzień i pracę w domu. Ciężko zorganizować się z tym wszystkim. Obiady w większości jemy na mieście albo kupione gdzieś w restauracji, ponieważ nie mamy czasu ich przygotować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz: czy św. o. Pio miał intuicję ws. wyboru kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową?

2018-06-17 09:50

md / Krakow (KAI)

Czyżby Ojciec Pio miał intuicję o tym, co wydarzyło się podczas konklawe w październiku 1978 roku? – zastanawiał się kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. dla czcicieli Stygmatyka, odprawionej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Według osobistego sekretarza Jana Pawła II, miałby o tym świadczyć fakt, że słynny kapucyn poprosił współbraci, by zachowali listy wysyłane do niego przez młodego biskupa Karola Wojtyłę.

ANSA FILES/STR/pal/mr /PAP/EPA

W homilii kard. Dziwisz przypomniał związki Jana Pawła II ze św. Ojcem Pio. Przywołał m.in. spowiedź młodego księdza Karola Wojtyły u charyzmatycznego zakonnika w czasie jego studiów rzymskich. Mówił również o korespondencji w sprawie „chorej na chorobę nowotworową osoby”, w której bp Wojtyła prosił o. Pio o modlitwę, a potem, gdy okazało się, że operacja jest niepotrzebna, dziękował włoskiemu kapucynowi.

O. Pio nigdy nie odpowiedział na listy bp. Wojtyły. „Jest natomiast pewne, że Ojciec Pio przekazał listy swoim współbraciom mówiąc, by je zachowali. Czyżby miał intuicję o tym, co wydarzyło się po latach, podczas konklawe w październiku 1978 roku?” – zastanawiał się kard. Dziwisz, dodając, że sam Jan Paweł II nigdy nie potwierdził, by Ojciec Pio wypowiedział się wprost o jego wyborze na Stolicę św. Piotra w Rzymie.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał również, że Ojciec Święty bardzo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Ojca Pio i zdawał sobie sprawę z wielkiego pragnienia wielu ludzi na całym świecie, by Ojciec Pio został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Hierarcha nawiązał ponadto do 100. rocznicy otrzymania stygmatów przez św. Ojca Pio, które nazwał „dramatycznym przełomem w jego życiu”. „Jak wiemy, stało się ono źródłem wielkiego cierpienia Ojca Pio, zarówno fizycznego, jak i duchowego. Ale stało się także źródłem jego niezwykłego apostolstwa oraz oddziaływania na wspólnotę Kościoła, i to oddziaływanie nadal trwa i zatacza coraz szerszy krąg” – podkreślił.

Źródłem cierpień zakonnika były jednak, zdaniem kaznodziei, nie tylko stygmaty, ale również podejrzenia i niezrozumienie ze strony niektórych ludzi Kościoła. Jak podkreślał, Ojciec Pio całą swoją ufność złożył w Bogu, inaczej, po ludzku sądząc, nie udźwignąłby takiego doświadczenia. „Wiemy, jaki lęk budziły w nim stygmaty, których do końca nie mógł ukryć. Przeżywał je w duchu wielkiego upokorzenia. Ale ufność i nadzieja złożona w Bogu nie pozwoliły się mu zamknąć w sobie. Stawał się człowiekiem i kapłanem dla innych” – wspominał.

„Święty i pokorny kapucyn z Pietrelciny uczy nas, jak powinniśmy utożsamiać się z Chrystusem i żyć dla Chrystusa” – wskazał kard. Dziwisz.

Ogólnopolskie czuwanie czcicieli św. Ojca Pio odbyło się po raz 16. W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach jako jeden z elementów obchodów Jubileuszowe Roku św. Ojca Pio, związanego z 50. rocznicą jego śmierci oraz 100. rocznicą otrzymania przez niego stygmatów.

W 1918 r. na dłoniach, nogach i piersi Ojca Pio pojawiały się otwarte rany – stygmaty, które pozostały na jego ciele do końca życia. Wkrótce potem do o. Pio i jego klasztoru w San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów, licznie uczestnicząc w odprawianych przez niego Mszach św. Zakonnik zasłynął jako spowiednik, a jego proroczy dar przyniósł mu jeszcze większą sławę. Jednak władze kościelne zdystansowały się od osoby stygmatyka.

W latach 1922-1934 na mocy decyzji Świętego Oficjum (obecnie Kongregacji Nauki Wiary) otrzymał on zakaz publicznego sprawowania Eucharystii. Na prośbę władz kościelnych stygmaty o. Pio były poddawane kilkakrotnie badaniom medycznym. W 1964 r. kard. Ottaviani, ówczesny zwierzchnik Świętego Oficjum ogłosił, że papież Paweł VI zdecydował, aby „Ojciec Pio pełnił swą służbę, ciesząc się wolnością”. O. Pio zmarł 23 września 1968 roku w opinii świętości.

Wielkim czcicielem Stygmatyka był Jana Paweł II. Ks. Karol Wojtyła osobiście odwiedził go w 1947 r. Ponadto już jako biskup pisał listy do o. Pio prosząc go, by modlił się m. in. o uzdrowienie Wandy Półtawskiej. Papież Polak ogłosił o. Pio w 1999 r. błogosławionym (31 lat po śmierci), a trzy lata później (w 2002 r.) – świętym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Chiny: zmarł 94-letni biskup diecezji Quingdao

2018-06-18 12:53

pb (KAI/AsiaNews) / Qingdao

W wieku 94 lat zmarł 15 czerwca bp Giuseppe Li Mingshu, ordynariusz diecezji Qingdao, uznawany przez Stolicę Apostolską. Chciał sprowadzić do Chin Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty, lecz list w tej sprawie, wysłany w 2005 r. przez ówczesną przełożoną generalną, s. Nirmalę Joshi, nie doczekał się nigdy odpowiedzi chińskich władz.

foulline

Wierni wspominają go jako biskupa lękliwego, posłusznego Patriotycznemu Stowarzyszeniu Katolików Chińskich, za którego pośrednictwem partia komunistyczna próbuje podporządkować sobie Kościół i uniezależnić go od Stolicy Apostolskiej.

Opublikowany po śmierci bp. Li nekrolog pomija okres 1953-1978, co może świadczyć o tym, że w tym czasie przebywał on w obozach pracy przymusowej, tak jak wielu innych chińskich kapłanów.

Giuseppe Li Mingshu urodził się w grudniu 1924 r. w wiosce Lijia w prowincji Szantung na wschodnim wybrzeżu Chin. Po ukończeniu niższego i wyższego seminarium duchownego, w kwietniu 1949 r. przyjął święcenia kapłańskie. Do 1953 r. pracował duszpastersko w Shaoguan (w prowincji Guangdong na południu kraju), ucząc także w szkole podstawowej i średniej. Z kolei po 1978 r. uczył metodyki pedagogicznej w szkole dla nauczycieli oraz angielskiego w szkole wyższej w Boxing. Od 1986 do 1994 był wiceprefektem ds. studiów w seminarium duchownym w prowincji Szantung.W 1994 r. został administratorem diecezji Qingdao, a 13 sierpnia 2000 r. otrzymał sakrę biskupią z mandatu Stolicy Apostolskiej jako ordynariusz tej diecezji. Jednocześnie w latach 2000-2005 był wicerektorem krajowego seminarium duchownego w Pekinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem