Reklama

By nikt nie został sam ze swoją niepłodnością

2018-01-10 10:56

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 46-47

anetlanda/fotolia.com

– Moim marzeniem były dzieci. Najlepiej dużo. Rosłam zdrowa. Z dziewczynki stałam się kobietą. A kobiety, przynajmniej większość z nas, z czasem zostają matkami. Ja nie...

Co roku w Polsce niepłodność dotyka 1,5 mln par. I problem, niestety, narasta, mimo że w leczeniu stosowane są najnowsze techniki medyczne. Niektórzy mówią już o problemie społecznym. Apelują o solidny, czytaj: kompleksowy, program leczenia niepłodności. W Polsce dodatkowo i tak delikatną sprawę komplikuje to, że w wielu małych miejscowościach temat braku dzieci jest tematem tabu. Kobiety nie szukają pomocy, wstydzą się zapytać, poradzić. Krążą legendy o kosztach takiego leczenia, co skutkuje jego odkładaniem, a nawet rezygnacją z podjęcia jakiejkolwiek próby.

Nie umiemy być sami

Małgosia, zadbana blondynka tuż po czterdziestce, właścicielka rodzinnej firmy obuwniczej, nie lubi wspominać minionych 9 lat spędzonych w szpitalach, gabinetach lekarskich czy prywatnych klinikach. Mówi, że tylko dlatego porozmawia, by dać innym nadzieję. – Przede wszystkim nie wolno się załamywać i tracić nadziei – przekonuje. – Wiem, o czym mówię, bo czekaliśmy na własne maleństwo 9 lat. Podkreślam: własne, bo wcześniej był Boguś, cudny adoptowany chłopiec z wadą serca. Nasz syneczek żył pół roku, cudowne 6 miesięcy, a potem przyszła nocna śmierć...

Przez chwilę obserwujemy widok za oknem. – Na jakichś rekolekcjach usłyszałam, że czas leczenia, zabiegów, czekania, zyskiwania nadziei i tracenia jest czasem błogosławionym, darem od Boga – mówi Małgosia.

Reklama

– Widocznie tak długo musi to trwać w naszym przypadku, pomyślałam. Boguś dał nam szansę na odczucie, czym może być rodzicielstwo. Po nim nie umieliśmy już żyć tylko we dwoje. Postawiliśmy z mężem na modlitwę i zawierzenie Bogu. Tak, by zbudować z nich mocne fundamenty codzienności. Wypracowałam w sobie przekonanie, że będę matką. Podkreśl słowo „wypracowałam”, bo to rodzaj pracy, codziennego treningu duchowego. Mąż powtarzał, że modlitwa jest rodzajem leku zwiększającego płodność. Nasz Henio urodził się w marcu 2015 r., w okresie, gdy niemal wszyscy odmawiali nam szansy na bycie rodzicami.

Lekarze tłumaczą, że nie należy mylić niepłodności z bezpłodnością. Niepłodność to choroba, a każdą chorobę można leczyć. Bezpłodność jest stanem nieodwracalnym, może być spowodowana np. wypadkiem albo przypadłością medyczną.

– Niepłodna, słyszysz, jak to brzmi? Lekarze nie wiedzą, dlaczego nie rodzę dzieci. Jesteśmy z mężem zdrowi, tak wykazują badania. Ludzie mówią: masz to w głowie. Poszukaj terapeuty. Chodziłam przez 2 lata, bezskutecznie... – to Anka, sympatyczna bibliotekarka z powiatowego miasta.

– Blokada psychiczna? To się zdarza... – Marzena zastanawia się chwilę. Byłaby świetną mamą, myślę. Spokojna, cierpliwa, opanowana. Mimo że wybiła jej czterdziestka, ma w sobie wdzięk i energię młodej dziewczyny. – Jesteśmy z mężem przebadani od stóp do głów. Chodzące okazy zdrowia. Kiedy nam jeszcze aż tak nie zależało, czyli krótko po ślubie, bez kłopotu dwa razy zaszłam w ciążę. Obie straciłam w pierwszych tygodniach. Raz podobno z powodu grypy. Ale potem, jak podjęliśmy starania, pojawił się problem. Walczyliśmy o dziecko wiele lat. Mam świetnego lekarza, który prowadził moje leczenie nie tylko profesjonalnie, ale i z oddaniem. Wreszcie przyznał, że z punktu widzenia medycyny powinniśmy mieć tabun dzieci. Ale nie mamy. Jesteśmy z mężem wierzący, więc w końcu padło to stwierdzenie – widocznie Bóg wybrał dla nas inną drogę. Nie popadam w rozpacz, nie śnią mi się małe dzieci. Ufam, że sprawdzę się w innej roli. Może mamy adopcyjnej? Jesteśmy z mężem po czterdziestce, więc pewnie nie będzie to małe dziecko, ale tego też się nie obawiam. Jeśli dam jakiemuś doświadczonemu przez życie dziecku dom, to uznam się za spełnioną. Muszę jeszcze przekonać męża, ale to szlachetny człowiek, potrzebuje tylko nieco więcej czasu.

W małych społecznościach brak dzieci to ciągle powód do wstydu. Marysia jest wolontariuszem w bidulach, w fundacjach opiekujących się dziećmi z patologicznych rodzin. Mieszka w małym miasteczku na południu Polski i od 7 lat z mężem starają się o dziecko. – Na każdej rodzinnej imprezie musiałam się tłumaczyć, dlaczego nie mamy potomstwa. Mąż słyszał rubaszne uwagi panów. Za plecami szeptano, że pewnie zależy nam tylko na pieniądzach, dlatego nie rodzę. To było strasznie przykre i dołujące. Latami nie umiałam się przyznać rodzinie, że mam kłopot z poczęciem. U nas kobiety rodzą dużo i łatwo, więc generalnie jest trudność ze współczuciem. W tej chwili staramy się o adopcję, ale rodzina nic o tym nie wie.

Trzy razy „z”

Złe nawyki, zatrute środowisko i żywność. Współcześnie lista powodów niepłodności jest coraz dłuższa i dopisuje się do niej, oprócz przyczyn hormonalnych, także wymienione wyżej oraz np. otyłość, brak nawyku regularnych badań okresowych, w tym także ginekologicznych, wreszcie powtarzany coraz częściej powód – odkładanie macierzyństwa na później.

W ostatnich latach Polki decydują się na zostanie matkami dużo później niż jeszcze kilka dekad wcześniej. A lekarze powtarzają, że po 32. roku życia szansa na zajście w ciążę zaczyna spadać. Oczywiście, współczesna medycyna osiągnęła już taki poziom, że zdrowe dzieci rodzą kobiety tuż przed menopauzą, ale czas nie jest damskim sojusznikiem. Lokowanie macierzyństwa na 3. miejscu życiowych priorytetów, zaraz po karierze zawodowej i odpowiednim statusie materialnym, prowadzi do poważnych kłopotów z tym, żeby zostać rodzicem. Dotyczy to także mężczyzn, z których coraz większa grupa ma problem z płodnością.

Jak wygląda w Polsce leczenie niepłodności? Prawda o rzeczywistych kosztach leczenia jest dość skomplikowana, co potwierdzą wszyscy, którzy zetknęli się z naszą służbą zdrowia. To znaczy, że trzeba przygotować się na koszty wizyt, badań itd. Jednak w zależności od wybranej opcji koszty te mogą wyglądać diametralnie różnie. Można wybrać ścieżkę leczenia w prywatnych klinikach, ale można także leczyć się, i to z powodzeniem, w placówkach państwowej służby zdrowia. Należy poprosić swojego lekarza o skierowanie do państwowej przychodni, a w trudniejszych przypadkach do placówki leczenia niepłodności. Takie poradnie działają najczęściej przy szpitalach klinicznych. Można też znaleźć w tym samym źródle adresy ośrodków leczących niepłodność metodą naprotechnologii. Pamiętajmy, że także prywatne placówki leczenia niepłodności mają podpisane umowy z NFZ.

Co na to Kościół?

Kościół poleca naprotechnologię jako metodę zgodną z jego nauczaniem. Wielu ją chwali, m.in. Małgorzata Kożuchowska, która dzięki naprotechnologii urodziła po czterdziestce zdrowego synka. Podobne historie opowiadają małżonkowie na stronie: www.abrahamisara.pl . Niektórzy na swoje dziecko czekali nawet 12 lat! Dlatego tak ważne jest, by nie skazywać się na samotność, na poczucie odrzucenia i kary. „Nie tylko poczujecie, że nie jesteście sami, ale dostaniecie wsparcie, którego nie należy lekceważyć – modlitwę” – piszą twórcy strony.

W Kościele od lat działają duszpasterstwa łączące małżonków borykających się z problemem niepłodności. To rodzaj grupy wsparcia – wspólnie się modlą, pocieszają, wspierają informacjami i radami. Jest ich w Polsce coraz więcej, działają już w Warszawie, we Wrocławiu, w Krakowie, Olsztynie, Łodzi, Żorach, Bielsku-Białej czy Rzeszowie. To nie są tylko cykliczne spotkania, ale także warsztaty, rekolekcje. Zawiązują się przyjaźnie, tworzą mocniejsze więzi na lata. „By nikt ze swoją niepłodnością nie został sam” – jak pięknie napisano na abrahamisara.pl . Chodzi nie tylko o pocieszenie, ale i o konkretny plan działania.

Jeśli nie duszpasterstwo, albo jeszcze nie, to Msza św. w intencji ludzi, którym przedłuża się oczekiwanie na potomstwo. W tej chwili chyba już w całej Polsce można znaleźć miejsca, gdzie odprawiane są takie Msze św., np. w każdą 2. niedzielę miesiąca o godz. 15 w warszawskim kościele Księży Marianów celebrowana jest Eucharystia w tej intencji. Potem zawsze jest spotkanie w salce. Podobnie dzieje się w kolejnym warszawskim kościele – św. Jacka (ul. Freta 10) – to cykl Mszy św. wotywnych ku czci św. Dominika w intencji małżeństw napotykających trudności w swych staraniach o potomstwo. W Białymstoku w starym kościele farnym w 3. niedzielę o godz. 17 ludzie modlą się w tej samej intencji, również w Krakowie na Nazaretańskiej 1 – wsparciem modlitewnym służy tam s. Lidia ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu; można mailowo przesłać swoje intencje modlitewne (nieplodnosc.krakow@gmail.com), zostaną one dołączone do codziennych intencji modlitewnych sióstr nazaretanek.

Gdzie jeszcze? Warto zajrzeć na strony internetowe Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin. A jeśli w waszej okolicy nie ma podobnej inicjatywy, weźcie sprawy w swoje ręce. Przykładem niech będą współtwórcy pierwszego w Polsce duszpasterstwa dla niepłodnych małżeństw – Katarzyna i Tomasz Jaroszowie. Katarzyna napisała nawet książkę na ten temat: „Jak nie zwariować podczas starań o dziecko”. Duszpasterstwo, które współzainicjowali, działa do dziś w parafii prowadzonej przez księży marianów na warszawskiej Pradze.

***

Nie możecie mieć dzieci? Znacie osoby, które nie mogą ich mieć? Pomódlcie się tą niezwykłą modlitwą za wstawiennictwem św. Rity.

Dobry Ojcze, Stworzycielu wszechświata, uznaję, że wszystko, co uczyniłeś, było dobre, i że pobłogosławiłeś mężczyznę i kobietę, aby byli płodni i zaludnili ziemię.

Dziękujemy Ci za pragnienie posiadania potomstwa, które włożyłeś w nasze serce. Oddal od nas niepłodność i wszelką chorobę, która nie pozwala nam cieszyć się swoimi dziećmi. Daj nam, tak jak dałeś rodzicom św. Rity, radość z narodzin dziecka.

Panie, Boże życia, udziel swojego światła naukowcom, by wynaleźli sposób leczenia niepłodności, i pomóż im traktować z wdzięcznością i szacunkiem tajemnicę ludzkiego życia.

Panie, Boże Abrahama, który tak wiele razy dałeś rodzić niepłodnym, pobłogosław nasze małżeństwo i daj nam radość, tak jak dałeś św. Ricie, widzieć nasz dom przepełniony szczęściem z obecności dziecka.

Ojcze, przyjmujemy chętnie Twoją wolę. Bądź błogosławiony teraz i na wieki. Amen.

Przydatne adresy:

http://www.leczenie-nieplodnosci.pl/pl/nauka-kosciola/

http://abrahamisara.pl

http://www.macierzynstwoizycie.pl/

Tagi:
dzieci matka

Macierzanki – młode mamy

2018-09-12 10:44

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 37/2018, str. III

Antoni Zalewski
Dzieci czuły się przy abp. Rysiu bardzo swobodnie

Co może łączyć młode mamy i Arcybiskupa? Np. napięty grafik i świetne podejście do dzieci. A także wspólna modlitwa i Eucharystia ofiarowana w intencji dzieci „żeby się wypełniło w nich słowo Jezusa, który wzrastał w latach, w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi”. 5 września w kaplicy św. Krzysztofa przy parafii Ojców Jezuitów pierwsze powakacyjne spotkanie Macierzanek (grupy formacyjno-modlitewnej dla młodych mam) zainaugurował gość specjalny – abp Grzegorz Ryś w czasie Eucharystii koncelebrowanej wraz z ks. sekretarzem i ks. Pawłem Gabarą, duszpasterzem Macierzanek.

W wygłoszonym słowie Arcybiskup zwrócił uwagę na to, że Jezus działa i uzdrawia zarówno w sferze sacrum, jak i profanum. – Jezus uzdrawia opętanego w synagodze, a potem idzie do rodzinnego domu Szymona, który potem będzie Piotrem. Tak jak Jezus jest mocny w synagodze, tak samo jest mocny w domu. Wcześniej uzdrowił opętanego w czasie skromnej liturgii. Tak samo jest w stanie działać w domu prywatnym, na rodzinnym spotkaniu, jeden do jednego.

Arcybiskup odniósł się z dużą wyrozumiałością do specyficznej sytuacji młodych mam, które pomimo swojego pragnienia uczestnictwa w życiu sakramentalnym nie zawsze mogą sobie na to pozwolić. – Pan jest mocny w domu – podkreślił, dodając, że moc Jezusa bierze się ze słowa. – To jest to, co decyduje o jakości naszego spotkania z Jezusem: na ile potrafimy przyjąć Jego słowo – powiedział.

Łódzki Pasterz podkreślił nie tylko wagę domu jako miejsca realnej obecności i działania Jezusa, ale też wagę modlitwy, o którą trzeba czasem zawalczyć. – To dzieje się tutaj na Eucharystii, gdzie udało wam się wyrwać, ale to samo może też dziać się w domu, choć musiałybyście wstać wcześniej niż wasze najmłodsze dziecko – zauważył abp Ryś i podzielił się swoim własnym doświadczeniem. – Muszę powiedzieć, że coraz mniej mam władzy nad własnym kalendarzem. Ale jest czas, który jest mój. To jest gdzieś tak ok. godz. 6.

Wtedy mam swój czas, który mogę spędzić z Jezusem, posiedzieć z nim, posłuchać słowa – mówił. Metropolita Łódzki przywołał historię Jezusa, który oddalał się na miejsce pustynne, by tam się modlić. – Modlitwa sprawia, że przeżywamy życie w wymiarze powołania – podkreślił, dodając na zakończenie Eucharystii, że znakiem pełnego uzdrowienia jest uzdolnienie do służby drugiemu człowiekowi jak w przypadku teściowej Piotra, która „wstała i usługiwała im”.

Arcybiskup bardzo szybko znalazł też wspólny język z licznie obecnymi na spotkaniu dziećmi, które bez oporu przychodziły się przytulić, umościć się wygodnie obok Biskupa czy pozwolić wziąć się na ręce. Po Mszy św. znalazł się też czas na chwilę indywidualnej rozmowy z Pasterzem Łódzkiego Kościoła.

Jak opowiada Karolina Smęt, inicjatorka spotkań Macierzanek: – Dla mnie to jest miejsce spotkania, miejsce, gdzie mogę zobaczyć, że inne mamy mają tak samo jak ja, w trudach i radościach. Taka odskocznia, ale też okazja, żeby się wspólnie pomodlić. Tutaj przychodzę sobie w środę o 12. Zaczynamy zawsze rozważaniem słowa Bożego to jest trudne przy dzieciach, ale dla mnie rzeczywiście to jest ten moment, kiedy ja mogę się zatrzymać nad słowem Bożym. Nie przejmuję się tym, że moje dziecko biega, bo innym mamom też to nie przeszkadza, i właśnie mogę się pomodlić. To jest dla mnie bardzo ważne, dlatego cieszę się, że tu jest kaplica, a później jest też okazja, żeby tak sobie po prostu pobyć, porozmawiać, odpocząć, wyjść z domu. Macierzanki podkreślały też swoją radość ze spotkania z Arcybiskupem.

Informacje o spotkaniach Macierzanek można znaleźć na Facebooku lub na stronie: www.macierzanki.pl . Obecnie działają dwa ogniska Macierzanek – jedno w centrum przy parafii Ojców Jezuitów i drugie przy parafii pw. Miłosierdzia Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Dzień modlitw o świętość kapłanów

2018-10-20 13:21

Kamil Krasowski

Modlitwa brewiarzowa, adoracja Najświętszego Sakramentu, konferencja i Msza św. pod przewodnictwem księdza biskupa znalazły się w programie Dnia modlitw o świętość kapłanów, który 20 października odbył się w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie.

Karolina Krasowska
Modlitwa w rokitniańskiej bazylice

W spotkaniu uczestniczyli księża naszej diecezji. Dzień modlitw o świętość kapłanów księża rozpoczęli wspólną modlitwą brewiarzową i adoracją Najświętszego Sakramentu. Mieli też okazję do spowiedzi św.

Gościem spotkania był ks. Jan O'Dogherty, dyrektor poznańskiego ośrodka Opus Dei, który wygłosił konferencję "O wspólnocie kapłańskiej".

Zobacz zdjęcia: Dzień modlitw o świętość kapłanów w Rokitnie

W południe w rokitniańskiej bazylice  odbyła się Msza św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego z homilią ks. Jana.

- Cieszę się, że możemy dzisiaj powiedzieć słowo "dziękuję" za to posłanie, wyrażając wdzięczność za to powołanie. Ku temu zmierza nasza modlitwa i refleksja, a także odpowiedzialność za tę misję, za obecność Chrystusa w nas, pośród nas, ale także w tych, do których jesteśmy posłani. Niech ta dzisiejsza modlitwa temu sprzyja - powiedział bp Tadeusz Lityński.

- Duch Święty działa poprzez nas, i to nie tylko wtedy, kiedy są sytuacje ekstremalne, ale też na co dzień. Kapłan jest na co dzień narzędziem Ducha Świętego - mowił ks. Jan O'Dogherty. - Pamiętam jak papież Jan Paweł II w książce "Pamięć i tożsamość" mówił o tym, że jest mu dobrze czuć się narzędziem. On był narzędziem Bożym pierwszej klasy. Dzięki temu narzędziu Pan Bóg działał cuda w Kościele - kontynuował kapłan. - Pan Bóg poprzez nas, kapłanów, też czyni cuda. I to codziennie. Bo przez nasze ręce Pan Bóg przebacza grzechy ludziom. Poprzez nasze ręce naucza ludzi słowa Bożego. Prawdziwe cuda - większe, można powiedzieć, że ważniejsze niż uzdrowienia chorych. Pan daje nam kapłanom, bo jesteśmy drugimi Chrystusami, niesamowitą władzę. Czuć się narzędziem to bardzo dobra rzecz - o tym często mówił św. Josemaria Escriva - dodał ks. Jan.

Spotkanie zakończyło się Aktem zawierzenia kapłanów naszej diecezji Matce Bożej Rokitniańskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem