Reklama

Telewizja publiczna – czas na zmianę

2018-01-10 10:56

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 34

tvp.info

Ludziom prostolinijnym wydawało się, że skoro PiS objął rządy, to teraz wpływ dobra na tzw. media publiczne będzie nieograniczony i rychło, bez stresu, będziemy mogli włączać nasze odbiorniki i smakować ofertę tych środków przekazu, a telewizji publicznej w szczególności.

Właściwie należało zrobić tak niewiele – po prostu stworzyć uczciwym dziennikarzom możliwość działania i wsparcie, a oni odwdzięczyliby się TVP materiałami, które na pewno uczyniłyby publiczną telewizję bardziej wiarygodną i pożądaną w przeciętnym polskim domu.

Gdy na czele TVP stanął pan Jacek Kurski to panowało w nas przekonanie, że „telewizję odwojujemy dla Polski”. Wreszcie wielu dziennikarzy z nadzieją ruszyło na ulicę Woronicza, aby zaangażować się w projekt odbudowy w pełni publicznej, wartościowej telewizji narodowej. Ostatnie dwa lata to jednak okres ogromnych rozczarowań dla wszystkich, którzy wierzyli w to, że wraz ze zmianą rządów w Polsce nastał także czas dla uczciwego i porządnego dziennikarstwa. Coraz częściej także kibice „dobrej zmiany”, oglądając programy TVP, przecierają ze zdumienia oczy.

Gdyby wieczorem 31 grudnia 2017 r. naraz pojawił się w Polsce przybysz z krainy uczciwości i bezstronności i na podstawie słynnego już „Sylwestra marzeń”, nadawanego w Programie 2 TVP, chciał sobie wyrobić jakiś poważny sąd o naszym kraju, to – jak Państwo myślicie – do jakich doszedłby wniosków?

Reklama

Po pierwsze, co oczywiste, uznałby, że władze TVP mają o sobie wielkie mniemanie i tej – zaiste trudnej do wyjaśnienia – „mania grandiosa” nie psuje im nic, nawet występy najpodrzędniejszego gatunku szansonistów. Płacą bowiem za to z gestem książątek saudyjskich. Szkopuł tkwi jedynie w tym, że ten „gest” kosztuje również zwykłego Kowalskiego.

Wniosek następny: Polska to obrzydliwie bogaty kraj, skoro za publiczne pieniądze (w kwocie przekraczającej 100 tys. dolarów) sprowadza się tu niepozornego, podrygującego wokalistę z Puerto Rico, który – za książęce wynagrodzenie – wykonuje, z playbacku, dwa numery i znika. To nie taniej było puścić jego występ z portalu „YouTube”? – tam przynajmniej śpiewa prawdziwie.

Dalej naszego obserwatora dopadnie jeszcze bardziej ciekawa konstatacja. Polska (w „Sylwestrze marzeń” TVP) jest po prostu krajem hołdującym szatanowi, a przynajmniej mającym do złego ducha wielką atencję!!! Fakty: oto na scenie występuje wykonawca Limahl (dawno już zapomniany), śpiewa cienkim, zachrypniętym dyszkancikiem, jednak z szyi zwisa mu różaniec zakończony... odwróconym krzyżem, a na jego palcu lśni biskupi pierścień. Limahl, oczywiście, jest mocno zaangażowany w europejski ruch gejowski.

Koncert się wyraźnie rozkręca, w pewnym momencie polski wykonawca pan Michał Szpak pokazuje dłonią całej publiczności – zgromadzonej przed sceną i przed ekranami telewizorów – znak zwyczajowo nawołujący do nadejścia szatana i oddający mu hołd. Wzywany nadchodzi... a przynajmniej na zakopiańskiej scenie – opłaconej z naszych kieszeni – pojawia się wykonawczyni o wdzięcznie brzmiącym pseudonimie scenicznym „Sarsa”. Jej włosy uczesane są tak specyficznie, że wyraźnie widać, jak na głowie wyrastają jej... dwa diabelskie rogi. Do tego ogólnie już odmalowanego obrazu dodać można również upozowanie „na dziewicę” czołowej divy PRL-u – pani Maryli Rodowicz, która za kosmiczne honorarium wykonała wiązankę okolicznościowych piosenek.

Nasz obserwator odniósłby zatem wrażenie, że znajduje się w kraju wysoce ceniącym sobie złego ducha i zły gust muzyczny. Występy niejakiego „Sławomira”, Zenona Martyniuka czy grupy Bayer Full dowodnie by go o tym przekonały. Pozostawmy już naszego wyimaginowanego widza w spokoju. Jak Państwo widzą, „inwazja dobra” w telewizji publicznej objawia się w sposób... bezobjawowy.

Mogę, oczywiście, nadal wyzłośliwiać się, opowiadając o stanie polskiej telewizji publicznej. Rzecz jest jednak na wskroś poważna. Być może po raz pierwszy od 1989 r. pojawiła się realna szansa na zbudowanie modelowego medium – telewizji publicznej, która swoim poziomem, interesującymi treściami i propozycjami ustanowi wysoki pułap dla innych – obecnych na polskim rynku – mediów. Niestety, jak dotychczas, PiS potraktował TVP tak jak inni politycy – na prezesa tej instytucji wyznaczony został człowiek dający absolutną gwarancję spełniania wszelkich życzeń partyjnego kierownictwa. W tej sytuacji cała walka o ulepszenie rynku mediów w Polsce stała się jeszcze bardziej mozolna niż przed wyborczym sukcesem partii Jarosława Kaczyńskiego. Wszelkie nadzieje dziennikarzy, którzy cenią sobie dobry poziom warsztatu, prawdę i niezbędny w tym zawodzie poziom bezkompromisowości, spełzły jak dotąd na niczym.

Ogromny impuls dla stworzenia prawdziwych mediów narodowych, który mogła dać TVP, nie wypalił. Rządzący – jak dotąd – satysfakcjonują się płynącą z publicznej telewizji propagandą i właściwie nie interesuje ich żadna dyskusja o możliwości odrodzenia się niezależnego, polskiego dziennikarstwa.

Można, oczywiście, stwierdzić, że przecież nikt nie każe nam oglądać telewizji w ogóle. To fakt, ale skoro pojawiła się możliwość wprowadzenia dobrych standardów do tak dużej instytucji, jaką ciągle pozostaje telewizja publiczna, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.

Jak na razie, autor tego felietonu i jemu podobni żyją w tym grzechu – swoistym grzechu zaniechania. Tyle gardłowaliśmy na temat dziennikarskich obowiązków, wśród których niezależność znajduje się na poczesnym miejscu, a gdy pojawiła się możliwość wprowadzenia naszych planów w życie, życie właśnie zniechęciło nas do angażowania się w możliwości, jakie się otworzyły.

Ciągle jednak towarzyszy mi nadzieja na wskrzeszenie w Polsce prawdziwej telewizji publicznej. To byłaby rzecz niesamowicie budująca nie tylko dla dojrzałego obiegu informacji, ale także dla państwa jako takiego. Pozostało jeszcze sporo czasu, aby proces sanacji mediów publicznych przeprowadzić. Problem jednak w tym, że w środowisku PiS niezmiennie powtarza się opinię o „krótkiej ławce” i braku odpowiednich kandydatów, którzy taki proces mogliby zainicjować i nadzorować.

Nic bardziej błędnego, wystarczy stworzyć nieco wolności dla dziennikarzy i dobry kandydat znajdzie się bardzo szybko. Co więcej, będzie to kandydat wraz z gronem fachowców, którzy od startu mogą codziennie TVP tak zmieniać, że niedługo będzie to już zupełnie inna instytucja niż dziś. Wystarczy uwierzyć ludziom i szeroko otworzyć oczy, a to, co dotychczas jawiło się jako porażka i potężny kłopot, stanie się powodem do dumy. To wciąż jeszcze jest możliwe.

Tagi:
komentarz telewizja telewizja TVP

„Ocaleni” w Telewizji Polskiej

2018-04-04 10:33

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 14/2018, str. 51

Doświadczyli piekła nałogu i długo walczyli, by się z niego wydostać. Teraz o swoich zmaganiach opowiadają w nowym programie Rafała Porzezińskiego

Archiwum programu „Ocaleni”
Goście programu „Ocaleni” Rafałowi Porzezińskiemu opowiadają historie swojego życia

Program „Ocaleni” w TVP 1 opowiada o losach ludzi, którzy dotknęli dna, ale wyszli na prostą, czują się „ocaleni”. Teraz przed uzależnieniem chcą ostrzec innych. – Program powstał po to, żeby nieść nadzieję tym, którzy cierpią i szukają pomocy, niezależnie od tego, czy sami są uzależnieni, czy cierpią z powodu uzależnienia bliskich osób – mówi „Niedzieli” Rafał Porzeziński. „Ocaleni” to wyjątkowy program, pokazujący nie tylko historie bohaterów, którym udało się wyjść z piekła. Każdy odcinek to felietony reporterskie, opinia terapeutów i głos dla publiczności.

Widzowie pod wrażeniem

O tym, że przez 30 lat brakowało w telewizji programu, który kompleksowo podejmuje tematykę uzależnień i daje nadzieję, świadczą komentarze widzów po emisji premierowego odcinka „Ocalonych”.

Gościem Rafała Porzezińskiego był wówczas Andrzej Sowa. Kiedyś jego życie to alkohol, heroina, przemoc... Daleki od Boga, bliski śmierci. Dziś to wierzący mąż i ojciec trójki dzieci, który zajmuje się profilaktyką uzależnień młodzieży. „Niesamowita, straszna historia, a zarazem piękna, że udało się z pomocą Bożą z tego wyjść” – napisała na Facebooku Pola Piotrowska. „Program bardzo potrzebny, nie rozumiem tylko, dlaczego emisja jest tak późno, i to w tygodniu – kto będzie o tej godzinie go oglądał? Uważam, że powinna go oglądać również niepełnoletnia część widzów” – zwrócił uwagę Tomek Kemot.

Nie tylko alkoholizm

Wśród Polaków alkoholizm to jedno z najbardziej popularnych uzależnień. – Często wydaje nam się, że to jakaś patologia. Tymczasem alkoholizm to choroba, która znakomicie się rozwija w polskim społeczeństwie. Chcemy, aby osoby oglądające program poczuły się bezpieczne i uświadomiły sobie, że uzależnienie można leczyć – tłumaczy Rafał Porzeziński, który od marca 2016 r. na antenie Radiowej Jedynki prowadzi audycję „Twarzą w twarz – Ocaleni”. W rozmowie z „Niedzielą” zapewnia, że zarówno program w TVP, jak i audycję w Polskim Radiu będzie prowadzić dotąd, dopóki będzie taka wola dyrektorów mediów publicznych. „Ocaleni” na antenie Telewizji Polskiej opowiadają nie tylko o problemie alkoholizmu, ale także o uzależnieniu od narkotyków, hazardu czy o pracoholizmie. – Poważne spustoszenie w psychice wywołuje też coraz częściej występujące uzależnienie od pornografii. W jednym z odcinków przedstawiamy badania Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, według których w Polsce do 12. roku życia pierwszy kontakt z pornografią ma za sobą 61 proc. chłopców i 42 proc. dziewcząt. Ponad połowa chłopców w polskich gimnazjach ma regularny kontakt z pornografią od kilku do kilkudziesięciu razy w miesiącu. A zbyt łatwy dostęp do pornografii dostrzega w gimnazjach 93 proc. dziewczynek i 80 proc. chłopców – mówi Rafał Porzeziński.

Wśród gości są osoby, które same przeszły proces „ocalenia”. Doświadczyły upadku i powrotu do wolności dzięki realizowanemu w życiu Programowi 12 Kroków, który pomaga wyjść z uzależnienia i prowadzi do pełni człowieczeństwa.

Pomoc terapeutów

Program Rafała Porzezińskiego pokazuje, że uzależnieni i ich bliscy nie są osamotnieni w swoich problemach. W premierowym odcinku „Ocalonych” psychoterapeutka uzależnień Hanna Ostrowska-Biskot wspominała, że w latach 80., gdy na antenie TVP był emitowany program Halszki Wasilewskiej „Wódko, pozwól żyć”, po jego obejrzeniu wiele osób decydowało się podjąć terapię.

Program wpisuje się więc doskonale w misję mediów publicznych, bo wskazuje, gdzie szukać pomocy. Planowany jest dyżur telefoniczny, w czasie którego eksperci będą służyć poradami. Widzowie mogą się z nimi kontaktować także mailowo. – Zabiegałem o to przez kilka lat podczas prowadzenia audycji radiowych i telewizyjnych, aby ludzie przestali się wstydzić tego, że są chorzy lub że na te choroby cierpią ich bliscy – mówi prowadzący „Ocalonych”. – Ogromna rzesza osób współuzależnionych nie wie, jak ma postępować ze swoimi bliskim. Chcemy obalić stereotyp, jakoby miłość do osoby uzależnionej była wspieraniem jej w nałogu. Pijącemu, ćpającemu czy uprawiającemu hazard współmieszkańcowi powinniśmy w pierwszej kolejności wyznaczyć solidne granice, które sprawią, że nie będziemy ponosić konsekwencji jego działań.

Premiera „Ocalonych” ma miejsce w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a przecież walka z uzależnieniami jest bardzo podobna, bo również prowadzi do wolności. Problem uzależnień w XXI wieku dotyczy w różnym stopniu niemal każdego, dlatego historie „Ocalonych” powinny docierać do jak największej liczby widzów. – Tematyka, którą się zajmujemy, to właśnie odzyskiwanie własnej niepodległości stawania się – jak mówi ks. Marek Dziewiecki – najpiękniejszą wersją samego siebie. A tytułowi „Ocaleni” są dowodem na to, że wyjście z piekła jest możliwe, jeśli poszukująca pomocy osoba wykaże się osobistą walką – zauważa Rafał Porzeziński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rząd i Caritas Polska tworzą sieć punktów informacyjno-doradczych dla migrantów

2018-06-19 12:05

tk / Warszawa (KAI)

W Polsce rusza projekt wsparcia dla migrantów w dziedzinie adaptacji i integracji społecznej. W ramach projektu w miastach wojewódzkich powstają punkty informacyjno-doradcze świadczące wielowymiarową pomoc cudzoziemcom: prawną, psychologiczną czy w zakresie nauki języka polskiego. Rządowy projekt powstał przy współpracy z Caritas Polska.


Inicjatywa skierowana jest do osób, które zamierzają się w Polsce osiedlić na stałe, lub na dłuższy czas. Zamysł jest realizowany przy współpracy MSWiA, Caritas Archidiecezji Warmińskiej, Caritas Polska i urzędów wojewódzkich.

Liderem projektu w każdym województwie jest urząd wojewódzki. W niektórych regionach podmiotem realizującym wspólny projekt są diecezjalne Caritas. Tak dzieje się np. w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie punkty informacyjno-doradcze i podstawowe zadania projektu organizuje Caritas Archidiecezji Warmińskiej.

Nowy program pomocy migrantom przewiduje m.in. utworzenie punktu informacyjno-doradczego, w którym zapewniona będzie pomoc doradcza, administracyjna, prawna, psychologiczna i integracyjna, doradztwo zawodowe oraz socjalne wsparcie pomocowe. W razie konieczności migranci będą mogli liczyć na wsparcie socjalno-bytowe.

W ramach programu realizowanego w województwie warmińsko-mazurskim zostaną przeprowadzone badania określające rzeczywiste potrzeby migrantów. Ma to służyć wypracowaniu strategii działań integracyjnych na rzecz obywateli państw trzecich na terenie województwa warmińsko-mazurskiego.

„Idea jest taka, by ludzie, którzy tutaj przybywają, poczuli się trochę jak u siebie” – powiedział KAI ks. Piotr Hartkiewicz z Caritas Archidiecezji Warmińskiej. Zwraca uwagę, że do Polski przybywa coraz więcej migrantów, najczęściej zarobkowych, szczególnie z dawnych republik ZSRR, ale też coraz więcej z dalekiej Azji: Wietnamu, Chin, Korei.

„Ci ludzie są oddaleni od rodziny, bez znajomych, przyjaciół i w tym nowym kontekście nie zawsze sobie radzą” – zauważa duchowny, dodając, że Caritas pomaga wszystkim, bez względu na narodowość czy wyznanie. Zaznacza, że powstające centra to także odpowiedź na zjawisko wykorzystywania migrantów przez nieuczciwych pracodawców i innych ludzi, którzy żerują na ich nieznajomości tutejszych mechanizmów i systemów.

Ks. Hartkiewicz, który jest dyrektorem Ośrodka Caritas w Rybakach, wskazuje na pozytywny przebieg integracji 200 uchodźców z Donbasu, którzy do tego właśnie ośrodka przybyli 3,5 roku temu. „Istota programu było znalezienie dla nich pracy jak najbardziej zbliżonej do tej, którą wykonywali u siebie” – mówi duchowny.

Dodaje, że dziś wszyscy mieszkają i pracują w Polsce, zdążyli też już sprowadzić swoje rodziny, część ma już polskie obywatelstwo. „Chcą tutaj mieszkać i na trwałe wpisać się w krajobraz społeczności, w której żyją” – zaznaczył ks. Hartkiewicz, który w tym roku chce zorganizować dla przybyszów z Donbasu świąteczne spotkanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież pozdrowił uczestników rejsu „Daru Młodzieży”

2018-06-20 11:11

st (KAI) / Watykan

Szczególne pozdrowienia dla uczestników rejsu „Daru Młodzieży”, którzy płyną do Panamy na Światowe Dni Młodzieży a także dla wiernych z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej przekazał Ojciec Święty, pozdrawiając pielgrzymów polskich podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie.

YouTube.com
Dar Młodzieży

Oto słowa papieża skierowane do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów polskich, a szczególnie przedstawicieli młodych, którzy na statku „Dar Młodzieży” opływają świat, aby dotrzeć na Światowe Dni Młodzieży w styczniu przyszłego roku w Panamie. Witam wiernych z Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej wraz z Arcybiskupem Andrzejem Dzięgą, którzy proszą o błogosławieństwo koron papieskich, jakimi zostanie ozdobiona ikona Matki Bożej Częstochowskiej w Bazylice św. Jana Chrzciciela. Niech Zwycięska Królowa Polski wstawia się za nami, byśmy idąc przez życie stale wzrastali w wierności Bożym przykazaniom. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prałat Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, kontynuujemy cykl katechez na temat Bożych przykazań. Biblia ukazuje je nam, jako istotny element Przymierza Boga z Jego ludem. Tradycja żydowska nazywała Dekalog „Dziesięcioma słowami”. Chcąc zrozumieć, dlaczego „dziesięć słów”, a nie „dziesięć przykazań”, zwróćmy uwagę na różnicę, jaka jest między nakazem a słowem. Nakaz jest poleceniem, nie zezwala na dialog. Natomiast słowo jest podstawowym środkiem relacji, inicjuje rozmowę. Czym innym jest wykonywanie rozkazów, a czym innym jest dialog. Myśląc o przykazaniach niekiedy pytamy: czy Bóg narzuca mi swoje nakazy, czegoś zabrania, czy też troszczy się o mnie? Czy Jego przykazania są tylko prawem, czy są ojcowskim słowem, które ma chronić mnie od zła? Bóg jest dla mnie Panem, czy Ojcem? Jesteśmy jego poddanymi, niewolnikami, czy dziećmi? Oto dylemat, który rodzi się w nas nieustannie. Ciągle musimy wybierać między mentalnością niewolnika a mentalnością syna. Duch Święty sprawił, że w Chrystusie staliśmy się synami. W Nim jesteśmy dziećmi Bożymi. Dlatego, dziesięciu przykazań nie możemy traktować jak niewolnicy, ale mamy je wypełniać w duchu dzieci Bożych. Świat współczesny potrzebuje chrześcijan o synowskich sercach.

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. pielgrzymi z parafii św. Antoniego Padewskiego w Mikołajkach Pomorskich (diec. elbląska); z parafii Nawiedzenia NMP w Chodzieży (arch. gnieźnieńska); św. Wojciecha z Przasnysza (diec. płocka); Nauczyciele i uczniowie 1 i 2 Klasy Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Macieja Kazimierza Sarbiewskiego w Mławie; Szkoła Podstawowa nr.2 im Św. Franciszka z Asyżu w Cięcinie; Biuro Pielgrzymkowe Księży Marianów – Marianum Travel z Warszawy; Grupa pielgrzymów pochodzenia polskiego wraz z rodzinami z Brazylii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem