Reklama

Europejczycy są chrześcijanami

2018-01-10 10:56

Viktor Orban
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 20-21

Dominik Różański

Dzisiejszy atak jest skierowany na fundamenty naszego życia i naszego świata. Niektórzy nie chcą, abyśmy byli tymi, którymi jesteśmy; chcą, żebyśmy się zmienili. W bożonarodzeniowych światłach wyraźnie widzimy, że gdy atakuje się kulturę chrześcijańską, są także próby wyeliminowania Europy...

Oczekujemy wielkiego święta chrześcijańskiego świata: narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa. W milczącym oczekiwaniu podnosimy oczy, uwalniamy się od zmartwień dnia codziennego, a horyzont duszy się otwiera. W tej wyjątkowej atmosferze możemy podsumować miniony czas i zastanowić się raz jeszcze nad charakterem naszych zadań na świecie na nadchodzący rok.

Węgrzy to naród chrześcijański...

Bez względu na to, czy się z tym zgadzamy, czy nie, my, Europejczycy, żyjemy w kulturze ustanowionej zgodnie z nauczaniem Chrystusa. Tutaj mogę zacytować dobrze znane słowa wcześniejszego węgierskiego premiera – Józsefa Antalla: „W Europie nawet ateista jest chrześcijaninem”. My, Węgrzy, słusznie uważamy się za naród chrześcijański. Nasz język ojczysty, przez który wyrażamy rzeczywistość, nie jest podobny do języka żadnego innego narodu europejskiego. Ma to również cenne owoce.

Reklama

Od Mihálya Babitsa wiemy, że węgierski duch narodził się, gdy nasz wschodni charakter spotkał się z kulturą zachodniego chrześcijaństwa. I możemy dodać, że to było źródło węgierskiego światopoglądu i mentalności. Ale to także spowodowało wiele trudności, niezrozumienia, samotności i czasami poczucia bycia obcymi dla ludzi wokół nas. Niemniej jednak przez tysiąc lat istota chrześcijaństwa i nasza żywa wiara utrzymały nas w sercu Europy. Dlatego do dziś pozostajemy wierni kulturze naszego języka ojczystego i jesteśmy dumni z wkładu naszego narodu w powstanie Europy dzięki jego osiągnięciom w ciągu tysiąclecia.

Zgodnie z Ewangelią według św. Marka drugim przykazaniem Chrystusa jest: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. W dzisiejszych czasach wiele mówi się w Europie o Chrystusowym przykazaniu miłości. Używane jest ono, aby nas upomnieć, że jesteśmy chrześcijanami, zwłaszcza kiedy oświadczamy, iż nie chcemy, aby miliony ludzi z innych kontynentów osiedliły się w Europie, i kiedy nie chcemy ich wpuścić.

Ale to przykazanie składa się z dwóch części, a nasi oskarżyciele zapomnieli o drugiej części: musimy „kochać naszego bliźniego jak siebie samego”. Kochanie siebie oznacza także akceptowanie i chronienie wszystkiego, co ucieleśnia to, jacy jesteśmy i kim jesteśmy. Kochanie siebie oznacza, że kochamy nasz kraj, nasz naród, naszą rodzinę, kulturę węgierską i cywilizację europejską. W tych kontekstach nasza wolność – węgierska wolność – rozwinęła się i może się rozwijać nieustannie.

Przez wieki nasze życie kształtowało się w świadomości, że wolność Węgier była również gwarancją wolności Europy. To dzięki poczuciu tej misji ostaliśmy się na naszej ziemi w okresie podboju Imperium Osmańskiego, właśnie to wzmogło ostrza Petőfiego i jego towarzyszy rebeliantów i ośmieliło „Lads of Pest” (dzieci – żołnierzy). Nasze fundamentalne prawo mówi: „Jesteśmy dumni, że nasz król, św. Szczepan, zbudował państwo węgierskie na solidnej ziemi i uczynił nasz kraj częścią chrześcijańskiej Europy tysiąc lat temu” oraz: „Uznajemy rolę chrześcijaństwa w zachowaniu narodowości”.

Kiedy wyznaczamy granice naszej tożsamości, wyznaczamy kulturę chrześcijańską jako źródło naszej dumy i siły. Chrześcijaństwo jest kulturą i cywilizacją. To jest przestrzeń, w której żyjemy. Istotą nie jest to, ile osób chodzi do kościoła ani ile modli się z prawdziwym oddaniem. Kultura jest rzeczywistością codziennego życia: jak mówimy i zachowujemy się wobec siebie nawzajem; jaką odległość utrzymujemy między sobą i jak zbliżamy się do siebie; jak wchodzimy w ten świat i jak go opuszczamy. Dla Europejczyków kultura chrześcijańska określa moralność codziennego życia. W sytuacjach krytycznych daje nam pewien punkt odniesienia i kompas. Wśród sprzeczności życia kultura chrześcijańska pokazuje nam drogę. Decyduje o naszym rozumieniu sprawiedliwości i niesprawiedliwości, związku między kobietami i mężczyznami, w rodzinie, o sukcesie, pracy i honorze.

Nasza kultura jest kulturą życia. Naszym punktem wyjścia – alfą i omegą naszej filozofii życia. Jest ona wartością życia, godnością, którą każda osoba otrzymała od Boga. Bez tego nie moglibyśmy ocenić „praw człowieka” i podobnych współczesnych koncepcji. Dlatego wątpimy, czy możemy to wyeksportować do życia cywilizacji zbudowanych na innych fundamentach.

Podstawowe elementy europejskiego życia są teraz atakowane. Obecnie istnieje zagrożenie dla oczywistej natury europejskiego życia: spraw, o których nie trzeba myśleć głęboko, ale na podstawie których trzeba tylko działać. Istotą kultury jest to, że jeśli nie jest to oczywiste, my, ludzie, stracimy punkty odniesienia: nikt nie będzie miał pewnego gruntu i nikt nie będzie miał nic przeciwko sprawdzaniu czyjegoś zegara czy kompasu. Bez względu na to, czy chodzimy do kościoła, czy też nie – i jeśli tak, to nieważne, do którego – nie chcemy być zmuszani do świętowania Bożego Narodzenia za spuszczoną kurtyną, aby nie urazić uczuć innych.

Nie chcemy, aby nasze rynki bożonarodzeniowe były przemianowane, i zdecydowanie nie chcemy rezygnować z konkretnych barier. Nie chcemy, aby nasze dzieci były pozbawione radości św. Mikołaja i bożonarodzeniowych aniołów. Nie chcemy zostać okradzeni z religijnych świąt. Nie chcemy, aby nasze religijne święta i ceremonie były przepełnione niepokojem i lękiem. Nie chcemy, aby nasze kobiety i córki były molestowane w tłumach sylwestrowych biesiadników.

Religia nadaje sens

My, Europejczycy, jesteśmy chrześcijanami. Wszystko to jest nasze i tak żyjemy. Do tej pory uważaliśmy za naturalne, że Jezus się narodził, umarł za nas na krzyżu, a potem powstał z martwych. Dla nas święta religijne są oczywiste i oczekujemy ich, aby nadać znaczenie naszemu codziennemu życiu. Kultura jest podobna do układu odpornościowego organizmu człowieka: tak długo, jak działa prawidłowo, nawet tego nie zauważamy. Staje się dla nas zauważalny i ważny, gdy jest osłabiony. Kiedy krzyże są usuwane z fotografii, kiedy ludzie starają się usunąć krzyż z posągu papieża Jana Pawła II, kiedy próbują zmienić sposób obchodzenia naszych świąt, każdy dobrze myślący obywatel europejski jest przepełniony złością. Dotyczy to również tych, dla których chrześcijaństwo – jak to genialnie ujął Gyula Juhász – jest „po prostu pogaństwem ze świętą wodą”. Dotyczy to nawet takich osób jak Oriana Fallaci, która obawiała się Europy jako „ateistycznego chrześcijanina”.

Dzisiaj atak jest skierowany na fundamenty naszego życia i naszego świata. System odpornościowy Europy jest celowo osłabiany. Inni nie chcą, żebyśmy byli tacy, jacy jesteśmy. Chcą, abyśmy stali się czymś, czym nie chcemy być. Chcą, abyśmy mieszali się z narodami z innego świata i aby proces ten był płynny, chcą, abyśmy się zmienili. W świetle świec bożonarodzeniowych możemy wyraźnie zobaczyć, że gdy atakują kulturę chrześcijańską, próbują także wyeliminować Europę. Chcą odebrać nam życie i wymienić je na coś, co nie jest naszym życiem. W zamian za życie, którym dotychczas żyliśmy, obiecują nowe i bardziej oświecone. To jednak utopia: nie istota prawdziwego życia, lecz idea wydestylowana z abstrakcyjnej, teoretycznej sofistyki. Utopie są snami: potencjalnie cudowne, a więc pociągające. Ale są równie niespójne, nieprzeniknione, niejasne i pozbawione sensu jak sny. Nie można w nich żyć ani się nimi kierować.

Nie możemy twierdzić, że kultura chrześcijańska jest szczytem doskonałości. To jest właśnie klucz do kultury chrześcijańskiej: jesteśmy świadomi niedoskonałości, w tym naszej własnej niedoskonałości; ale nauczyliśmy się z tym żyć, czerpać z tego inspirację i impuls. Dlatego od wieków my, Europejczycy, staramy się ulepszać świat. Dar nadany przez niedoskonałość polega na tym, że mamy możliwość poprawy. Ci, którzy obiecują nowy, piękny mieszany świat, chcą teraz skorzystać z tej okazji. Teraz chcą też zniszczyć wszystko, co należy do przyszłych pokoleń. Nasz obowiązek, aby tego bronić, jest poparty wiedzą, że jesteśmy do tego powołani, że nasi przodkowie przelali krew, aby zachować tę kulturę dla nas.

Prawo do własnego życia

Chociaż fakt ten został na dłuższy czas zapomniany, coraz częściej słyszę, że sześćdziesiąt lat temu ojcowie założyciele Unii Europejskiej wytyczyli szlak: Europa, jak powiedział Robert Schuman, będzie albo chrześcijańska, albo będzie niczym. Rok 2017 przedstawił państwom europejskim historyczne zadanie. Nowe zadanie zostało powierzone wolnym narodom Europy i rządom narodowym wybranym przez wolnych obywateli: musimy chronić kulturę chrześcijańską. Musimy to zrobić, nie aby przeciwstawiać się innym, ale by bronić siebie, naszych rodzin, naszego narodu, naszych krajów i Europy, „ojczyzny ojczyzn”.

W 2017 r. zobaczyliśmy także, że liderzy krajów europejskich podchodzą do tego zadania w różny sposób: są tacy, którzy twierdzą, że problem nie istnieje; inni uważają, że jest to postęp sam w sobie; a jeszcze inni wyruszyli na ścieżkę poddania się. Są też tacy, którzy siedzą z założonymi rękami i czekają, aż ktoś inny rozwiąże ten problem. Historia tysiąca lat na Węgrzech dowodzi, że nie jesteśmy tacy. Kroczymy inną drogą. Naszym punktem wyjścia było zawsze to, że mamy prawo do własnego życia. I broniliśmy tego prawa za każdym razem, na ile pozwalała nam na to nasza siła. Dlatego od lat pracujemy nad umocnieniem Węgier, aby móc znów stanąć na własnych nogach.

Jeśli chodzi o rok 2018 – możemy powiedzieć, że tak długo, jak rząd narodowy będzie kierował krajem, będziemy działać inteligentnie, spokojnie, ale bezkompromisowo, aby nasza ojczyzna pozostała kulturą chrześcijańską i krajem węgierskim. I dołożymy wszelkich starań, aby Europa pozostała europejska.

Pomysłowy konserwatysta stosuje zasadę wdzięczności w dyskusji o kulturze i polityce – podchodzimy do dialogu z wielkodusznością, a nie ze zwykłą uprzejmością. Prosilibyśmy wszystkich o pomoc nam w pozostaniu pokrzepiającą oazą na coraz bardziej kontrowersyjnej arenie współczesnego dyskursu. Prosilibyśmy wszystkich serdecznie o przekazanie swojego daru.

Tłum. Aneta Amrozik

Śródtytuły pochodzą od Redakcji.

Tagi:
chrześcijaństwo

„Ewangelizacja na Barce” z pustelnikiem

2018-09-29 13:01

luk / Kraków (KAI)

W piątek wieczorem odbyła się kolejna odsłona krakowskiej „Ewangelizacji na Barce”. Kapitanem wrześniowego głoszenia Dobrej Nowiny na wodach Wisły był pustelnik, o. Michał Krajewski OFMConv.

Robert Krawczyk

Franciszkanin mówił do przybyłych o tym, że krzyż Chrystusa nie powinien wierzącym kojarzyć się tylko z cierpieniem i śmiercią. Aby to zobrazować przedstawił mękę Pańską z perspektywy Barabasza.

- On czekał na śmierć za zabójstwo i rozruchy. A tu nagle przychodzi strażnik, rozkuwa go i daje mu wolność. Wyobrażam sobie jak biegał po uliczkach Jerozolimy, by to zrozumieć. Ale odpowiedź znalazł dopiero poza miastem, gdy zobaczył, że ktoś zajął na krzyżu jego miejsce - wyjaśnił.

Jak dodał, ludzie wierzący także zrodzili się ze śmierci, ale i zmartwychwstania Jezusa. Wskazał, że o zbawiennych skutkach tego wydarzenia nie decydują wcale męki czy litry wylanej krwi Chrystusa.

- Chodzi o motywy. On uczynił to z miłości. I czyni nadal - obojętnie jak wyglądasz czy z jakimi się borykasz problemami i lękami na co dzień. Za nas też Chrystus oddał swoje życie. To pozwala nam odkryć, że krzyż jest tak naprawdę życiodajny - głosił.

O. Krajewski zaznaczył, że wydarzenia Golgoty uczą, że prawdziwa miłość polega zawsze na zejściu w dół, bardzo często z bezpiecznych miejsc do nieprzyjaciół czy też poziomu ukochanej osoby, która na przykład sprawia przykrość.

- Chrześcijaństwo to nie stawanie na palcach, wspinanie się i ciągłe doskonalenie. To zejście w dół, podobnie jak Chrystus najpierw zszedł do piekła, gdzie spotkał nas bezradnych wobec grzechu - nauczał.

Zachęcił również zebranych do tego, by odkrywali Jezusa nie jako człowieka żyjącego w przeszłości, ale takiego, z którym można nawiązać żywą relację współcześnie. Ocenił, że takie podchodzenie do spraw wiary uwalnia i pozbawia złudzeń.

- Musimy nauczyć się wychodzić z naszych kokonów, do których wpuszczamy tylko tych, z którymi nam jest dobrze. Bo wszystko to, czego się boimy, Chrystus już dawno pokonał. I z mocą Ducha Świętego, którego Jezus daje co dnia, jesteś w stanie działać i postępować jak On - powiedział na zakończenie.

Wrześniową „Ewangelizację na Barce” zwieńczyła wspólna modlitwa uwielbienia. Spotkanie zorganizowała Krakowska Żegluga Pasażerska, wspólnota namARKA oraz Fundacja nowohuckie.PL i Radio Pallotti.FM.

Aktualna edycja rejsów ewangelizacyjnych odbywa się pod hasłem „Krakowskie Rejsy po wartościach - zachować od zapomnienia” i jest organizowana dzięki dofinansowaniu Województwa Małopolskiego w ramach konkursu ofert z turystyki „Małopolska Gościnna”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Meksyk: napad na dom kard. Norberta Rivery

2018-10-22 17:15

vaticannews.va / Miasto Meksyk (KAI)

W Meksyku dokonano napadu na dom byłego arcybiskupa stolicy tego kraju kard. Norberta Rivery. Zginął agent ochrony. Incydent miał miejsce wczoraj o godzinie trzeciej po południu czasu lokalnego. W ataku brało udział co najmniej trzech napastników.

CardenalRivera_Facebook

Źródła policyjne podają, że do rezydencji kardynała zapukał mężczyzna ubrany w mundur pod pretekstem dostarczenia paczki. Gdy agent ochrony otworzył drzwi, jeden z napastników wyjął broń i strzelił, raniąc go śmiertelnie. Następnie uciekł z miejsca ataku. Trwają intensywne poszukiwania sprawców.

Meksyk jest krajem szczególnie niebezpiecznym dla księży katolickich. W ostatnich sześciu latach zamordowano tam 21 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Zakończenie Kongresu Ruchu "Europa Christi" w Krakowie

2018-10-23 07:05

Maria Fortuna-Sudor

Maria Fortuna-Sudor

We wspomnienie św. Jana Pawła II, 22 października, o godz. 12 w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie została odprawiona Msza święta pod przewodnictwem kard. Stanisław Dziwisz, świadka i przyjaciela polskiego Papieża.

Licznie zebranych wokół Stołu Pańskiego powitał kustosz sanktuarium św. Jana Pawła II, ks. Mateusz Hosaja; w tym kard. Stanisława Dziwisza, abp Stanisława Nowaka, kapłanów oraz parafian z sąsiadujących w Białymi Morzami dekanatów ze Swoszowic i z Borku Fałęckiego społeczność z Zespołu Katolickich Szkół im. Jana Pawła II w Skawinie i wszystkich, którzy przybyli na uroczystości odpustowe. Poinformował również, że Msza św. jest sprawowana na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”. I życzył: - Niech ten dzień , niech nasze spotkanie przy stole Eucharystii, niech nasza bliskość z Ojcem w domu Jana Pawła II przez całe życie promieniuje na nas światłem nadziei, niech nas prowadzi i niech nas umacnia.

Papież Europejczyk

Również kard. Stanisław Dziwisz, rozpoczynając Eucharystię, podkreślił obecność przedstawicieli kongresu. - W sposób szczególny witam uczestników II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który w ostatnim tygodniu obradował w różnych miastach Polski pod hasłem „Wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II” - mówił hierarcha i dodawał: - Dzisiaj uczestnicy Kongresu pragną w tym sanktuarium zakończyć swoje spotkanie, razem z ks. abp Stanisławem Nowakiem, któremu dziękuję za obecność.

Temat został poruszony także w czasie homilii. Kard Dziwisz przywołał rolę Jana Pawła II w Europie. Przypominał:- Papież – Europejczyk tak bardzo podkreślał, że Europa powinna przede wszystkim pozostawać wspólnotą ducha. Powinna powracać do swych najgłębszych źródeł – do wartości, które uformowały jej tożsamość. Osobisty sekretarz papieski zaznaczył, że te wartości odnajdujemy także w Ewangelii. I przekonywał: - Dlatego Europa nie powinna się bać Chrystusa, bo przecież On niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje. Europa Christi – Europa Chrystusa była i powinna zawsze być krainą dobra i miłości, sprawiedliwości i solidarności, wolności i pokoju.

Maria Fortuna-Sudor

Inspiruje

Hierarcha zaznaczył, że te tematy zostały pogłębione i zbadane w czasie tegorocznego kongresu, zorganizowanego przez ks. infułata Ireneusza Skubisia, honorowego redaktora Niedzieli. I zauważył: - Biorąc pod uwagę to wszystko, co św. Jan Paweł II wniósł do duchowego skarbca naszego kontynentu, w wielu środowiskach, także w Krakowie dojrzewa pragnienie, aby Jan Paweł II został ogłoszony patronem Europy. Hierarcha poinformował, że z Hiszpanii napłynęła lista z podpisami 13 tys. osób, które zwracają się w tej sprawie także do Rzymu, aby Jan Paweł II był patronem również Europy. I przekonywał: - Niewątpliwie, św. Jan Paweł II Wielki w pełni zasługuje na ten tytuł, bo swoim nauczaniem, swoją miłością i służbą, swoją świętością inspiruje Kościół w Europie do podążania za Chrystusem i życia zgodnie z Ewangelią.

Idea uczynienia polskiego papieża patronem Europy jest bliska wielu Polakom, którzy są przekonani, że Jan Paweł II zrobił wiele i dla Kościoła, i dla Polski, i całego naszego kontynentu. W gronie osób uczestniczących w Mszy św. byli uczniowie ze szkoły w Skawinie. Młodzi ludzie mówią z dumą o swoim patronie. – Św. Jan Paweł II jest dla nas autorytetem – stwierdza Karolina Romek i wyznaje: - Poznając jego życie, dostrzegamy tak ważne wartości, które starał się przekazać innym. Wg mnie najważniejsze jest jego przesłanie, że powinniśmy kochać wszystkich, powinniśmy kochać siebie nawzajem i dawać innym miłość. Z kolei Oskar Racułt dodaje: - Podziwiam nieustanne trwanie Jana Pawła II w wierze. Jego obawy przed utratą więzi, przyjaźni z Bogiem. Myślę, że jeśli się nauczymy tego trwania przy Jezusie, to taka postawa zaowocuje właśnie miłością, cierpliwością do bliźniego. Polski papież przypominał o tym, co jest napisane w Piśmie świętym. Uczniowie ze Skawiny podkreślali, że nauczyciele starają się tak ich wychowywać, aby wartości, o których przypominał nam Jan Paweł II, stały się dla nich ważne. – A jak to jest z odpisywaniem – dopytuję, a Zofia Opach z uśmiechem przyznaje: - Ze ściąganiem jest ciężko. Nasi nauczyciele uczą nas, że mamy sobie pomagać, ale nie w ten sposób.

Oręduje

Idea uczynienia Jana Pawła II patronem Europy jest bliska także kapłanom, również tym, którzy pamiętają krakowskiego metropolitę kard. Karola Wojtyłę, a potem Jana Pawła II. Wśród duszpasterzy modlących się przy Stole Pańskim na Białych Morzach spotkałam ks. prałata Jan Mrowcę, budowniczego i proboszcza parafii pw. Podwyższenia Krzyża na Kurdwanowie. Kapłan wspomina: - Kard. Karol Wojtyła udzielał mi święceń diakonatu i kapłańskich. Później skierował mnie na pierwszą, a potem na drugą parafię. Dodaje, że był na inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Opowiada: - Pojechaliśmy pociągiem, to był bardzo spontaniczny wyjazd. Pamiętam, że nie miałem paszportu ani nawet dowodu osobistego ze specjalną pieczątką uprawniającą do przekraczania granicy. Ale ponieważ jechało dosyć dużo ludzi, więc zaryzykowałem. Byliśmy całą grupą kapłanów w Rzymie na inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II, a następnego dnia – na audiencji u Papieża. Co zapamiętałem z wydarzeń, które miały miejsce dokładnie 40 lat temu…– zamyśla się przez chwilę ks. Mrowca i stwierdza: - Niesamowity entuzjazm zebranych na Placu św. Piotra. Z kolei następnego dnia, gdy zebraliśmy się w auli, odniosłem wrażenie, że Jan Paweł II zachowywał się tak, jakby od zawsze był papieżem – te gesty, swoboda kontaktu, ten spokój…Patrząc wstecz, dochodzę do wniosku, że nie docenialiśmy tych wydarzeń, nie uświadamialiśmy sobie do końca, co się stało. A dzisiaj widzę, jaką rolę odegrał Jan Paweł II w Polsce, na świecie, w Kościele, ale też w życiu wielu, bardzo wielu ludzi. To jest piękne, że pamiętają, że się modlą za wstawiennictwem polskiego papieża.

Warto dodać, że w Eucharystii uczestniczył św. Jan Paweł II, którego relikwie były wyeksponowane na ołtarzu. A po Mszy św. kard. Stanisław Dziwisz zachęcał wiernych, aby modlili się przez wstawiennictwo polskiego papieża i pobłogosławił zebranych relikwiami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem