Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Dlaczego islam toleruje przemoc?

2018-01-10 10:56

Z o. Samirem Khalilem Samirem SJ – egipskim islamologiem – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 14-15

Engin_Akyurt/pixabay.com

„Drodzy bracia i siostry, chciałem wyrazić moją bliskość ze wspólnotą Koptów w Egipcie, którzy dwa dni temu zostali zaatakowani w dwóch atakach terrorystycznych na sklep i na kościół na peryferiach Kairu. Niech Pan przyjmie dusze zmarłych, umocni rannych, ich rodziny i całą wspólnotę i nawróci serca gwałtowników”. Tymi słowami wypowiedzianymi 31 grudnia 2017 r. po modlitwie „Anioł Pański” papież Franciszek przypomniał światu kolejny zamach terrorystów islamskich na Koptów w Egipcie. Akty przemocy wobec egipskich chrześcijan nasilają się szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. O komentarz na temat ostatniego zamachu i sytuacji chrześcijan w Egipcie poprosiłem wybitnego teologa i islamologa, egipskiego jezuitę, Samira Khalila Samira, który po wielu latach spędzonych jako profesor na uniwersytetach w Europie i Libanie, powrócił do swojego kraju i przebywa w domu jezuitów w Kairze. W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Nie ustają ataki na koptyjskich chrześcijan w Egipcie – celem ostatniego, podczas którego zginęło 10 osób, był sklep i kościół w Helwan na peryferiach Kairu. Kto stoi za tymi atakami terrorystycznymi? ISIS, członkowie Bractwa Muzułmańskiego (fundamentalistyczna, islamska organizacja religijna i społeczno-polityczna, założona w 1928 r. w Egipcie przez Hassana al-Bannę, odrzucająca świeckie i zachodnie wpływy na społeczności muzułmańskie i dążąca do radykalnego powrotu do Koranu i bezwzględnego stosowania prawa islamskiego – przyp. W.R.) czy „zwykli” muzułmanie indoktrynowani przez fanatyków?

O. SAMIR KHALIL SAMIR SJ: – ISIS przyznało się do tego ataku, ale nie wiemy dokładnie, jak działa ISIS w Egipcie. Wiemy natomiast, że Bractwo Muzułmańskie ma wielkie wpływy w naszym kraju, nawet jeśli jego członkowie zostali odsunięci od władzy przez gen. As-Sisiego. Ale ma ciągle bardzo wielu sympatyków, więc mogło wpłynąć na jakieś osoby, które przeprowadziły ten atak. Islamscy fanatycy myślą, że czynią dobro, zabijając chrześcijan. Właśnie dlatego mieliśmy tak wiele ataków na chrześcijan i kościoły w całym kraju.

– W Kairze działa Uniwersytet Al-Azhar, który uchodzi za najbardziej renomowaną instytucję edukacyjno-religijną islamu sunnickiego. Niestety, wielu radykalnych islamistów, również terrorystów, kształciło się tutaj. Dlatego chciałbym spytać, jak Ojciec ocenia działalność Uniwersytetu Al-Azhar w obecnym kontekście polityczno-religijnym w Egipcie?

– Niestety, Uniwersytet Al-Azhar odgrywa niejednoznaczną i niekonstruktywną rolę. Prezentuje się jako umiarkowany, ale nie podejmuje żadnej inicjatywy, aby coś zmienić, np. nie krytykuje przemocy w islamie i nie chce uznać, że ta przemoc jest zakorzeniona w Koranie. Powtarza natomiast, że fanatycy i terroryści nie są prawdziwymi muzułmanami. Ale wiemy, że członkowie Bractwa Muzułmańskiego uważają się za najbardziej autentycznych wyznawców islamu. To świadczy o dwuznacznej i nieuczciwej postawie uniwersytetu.

Gen. As-Sisi od lat powtarza, że islam potrzebuje wewnętrznej rewolucji, a w tym celu należy ponownie zinterpretować jego teksty. Ale Uniwersytet Al-Azhar nie reaguje. Natomiast gdy Ahmad al-Tayyib, wielki imam Al-Azhar, jedzie do Europy, również do Watykanu, ciągle mówi, że islam jest religią pokoju.

– Jeśli islam jest religią pokoju, to dlaczego istnieje symbioza między nauczaniem religijnym a ideologią dżihadystów?

– Ja bez przerwy staram się wyjaśnić zasadniczą sprawę – w Koranie są wersety, które mówią o tolerancji, oraz te, które wzywają do przemocy, a tych jest więcej. Wersety mówiące o tolerancji dotyczą pierwszego okresu życia Mahometa w Mekce, kiedy nie miał on poparcia miejscowej ludności. W tym celu uciekł (hidżra) do Medyny (wtedy zwanej Jasrib). Tam na początku był w kontakcie z Żydami, od których nauczył się opowieści ze Starego Testamentu. Później jednak, kiedy nie uznali w nim proroka Boga, obrócił się przeciwko nim i zabił od 600 do 800 mężczyzn oraz zabierał ich kobiety i dzieci jako niewolników. Potem plemię po plemieniu zaczęło nawracać w wyniku podbojów wojennych. Znaczące jest to, że najwcześniejsza biografia Mahometa nazywana jest „Księgą wojen” („Kitab al-Maghazi”).

– Dlaczego bardziej brane są pod uwagę wersety Koranu, które zachęcają do przemocy?

– Ponieważ w islamie obowiązuje zasada, zgodnie z którą późniejsze wersety odwołują wersety poprzednie, jeśli chodzi o ten sam argument. Późniejsze wersety są najbardziej brutalne.
Wiele spraw stanie się oczywistymi, jeśli zrozumiemy, że islam to nie tylko religia i duchowość, ale także projekt polityczno-religijny. Religia służy integrowaniu wszystkich w systemie politycznym. W krajach muzułmańskich prawo islamskie, szariat, obowiązuje wszystkich, nawet niemuzułmanów.

– Czy można zabijać w imię islamu, jak to robią terroryści?

– Terroryści zabijają, odwołując się do wersetów Koranu. W początkowej fazie islamu uważano, że nie należy zabijać monoteistów, czyli Żydów i chrześcijan. Byli oni tolerowani i mogli wyznawać własną religię pod warunkiem, że płacili haracz społeczności islamskiej oraz byli „upokarzani”. Pozostali, czyli politeiści i ateiści, musieli być zabijani. Jeśli jacyś muzułmanie postrzegają niektórych ludzi jako „kuffar” (tj. niewierzący), wtedy uważają za swój obowiązek zabić ich. Jeśli dla niektórych muzułmanów chrześcijanie są politeistami (Koran nie rozumie tajemnicy Trójcy Świętej), wtedy mogą być przekonani, że wolno im zabijać chrześcijan.
Terroryści są fanatycznymi muzułmanami, którzy radykalnie interpretują teksty Koranu. W tym leży problem islamu. Oczywiście, można znaleźć tolerancyjnych muzułmanów, którzy zdają sobie sprawę, że Koran został napisany 14 stuleci temu, w ściśle określonym kontekście historycznym i dlatego dzisiaj należy go interpretować. Niestety, są oni w mniejszości.

– Czy muzułmańscy przywódcy zaakceptowaliby nauczanie wszystkich religii w szkołach publicznych oraz poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności wszystkich obywateli Egiptu?

– Absolutnie nie, wręcz przeciwnie – Koranu uczy się w szkole każdego, nawet dzieci chrześcijańskie. Prawo koraniczne jest również stosowane wobec niemuzułmanów, np. córka dziedziczy połowę tego, co dziedziczy syn – tak wynika z szariatu i prawo to obowiązuje również chrześcijan. Jedno trzeba powiedzieć: tam, gdzie jest islam, nie ma równości z innymi religiami – islam zawsze musi dominować.

– Czy obecny rząd robi wszystko, co możliwe, aby chronić chrześcijan?

– Sądzę, że tak. Najważniejsze chrześcijańskie budynki są chronione, np. ja mieszkam w centrum Kairu w kolegium jezuickim, a przed budynkiem stoi dwóch policjantów. 20 m dalej znajduje się kościół protestancki, który również jest chroniony. Jeszcze dalej jest greckokatolicka katedra i tam ochrona jest jeszcze silniejsza. Dlatego powiedziałbym, że rząd robi wszystko, co możliwe, chociaż nigdy nie można przewidzieć ataku. Podobnie jak w Europie, gdzie nie można zapobiec w 100 proc. atakom terrorystycznym.

– Jakie reformy powinien przeprowadzić egipski rząd, aby zagwarantować koptyjskim chrześcijanom te same prawa i możliwości, które mają muzułmańscy obywatele Egiptu?

– My, chrześcijanie, zawsze prosiliśmy władze, aby traktowano nas jak obywateli egipskich, na równi z innymi. Wcześniej, w Królestwie Egiptu (Królestwo Egiptu istniało do 1952 r. – przyp. W. R.), chrześcijanie byli sądzeni według „chrześcijańskich” praw, a muzułmanie według „szariatu”. Dzisiaj islamskie prawo jest narzucone wszystkim. Nie ma równości.
Wiele razy prosiliśmy, żeby konstytucja mówiła tylko o „obywatelach”, a nie o muzułmanach, chrześcijanach, Żydach itd. Jednym z postulatów synodu poświęconego Bliskiemu Wschodowi (październik 2010 r.) było, aby państwa miały świeckie konstytucje, które zapewniają równość wszystkich obywateli, niezależnie od ich religii. Ale w krajach muzułmańskich tak nie jest.
W Egipcie np. można z łatwością budować meczety, ale żeby zbudować kościół, potrzeba pozwolenia samego prezydenta republiki. Problem w tym, że podania o budowę kościoła są blokowane przez różnych urzędników i często nie docierają do prezydenta. Jeśli chrześcijanie, którzy pozbawieni są miejsca kultu, zbudują kościół, często fanatycy muzułmańscy niszczą go. Jest to przykład nierównego traktowania obywateli.
Wśród krajów muzułmańskich tylko Syria ma świecką konstytucję neutralną religijnie. Jest tak dlatego, że poprzedni prezydent, Hafez al-Assad, poprosił o przygotowanie projektu konstytucji greckoortodoksyjnego Syryjczyka, czyli chrześcijanina.

- Co my, chrześcijanie w Europie, możemy zrobić, aby pomóc egipskim chrześcijanom?

– Przede wszystkim chrześcijanie na świecie powinni poznać rzeczywistość, w której żyjemy, i głosić prawdę o naszej sytuacji. Trzeba prosić wszystkie kraje muzułmańskie o poszanowanie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ z 1948 r. – bowiem ta Deklaracja nie jest uznawana w wielu krajach muzułmańskich, a żaden kraj muzułmański nie repektuje jej w pełni. Po pierwsze – nierespektowana jest równość kobiet i mężczyzn oraz między muzułmanami i niemuzułmanami. Musimy przypomnieć państwom muzułmańskim, że mają prawo do stosowania szariatu wobec muzułmanów, ale nie wobec niemuzułmanów.
Ponieważ ataki terrorystyczne dokonywane są w imię islamu, więc musimy prosić przywódców muzułmańskich, aby zmienili nauczanie i kontrolowali imamów w meczetach – kto głosi przemoc, powinien zostać uwięziony. Tu, w Egipcie, meczety są kontrolowane przez policję, a kazania imamów, zanim zostaną wygłoszone, muszą zostać przedstawione władzom cywilnym. Władze postępują w ten sposób, ponieważ wiedzą, że w kazaniach mogą się pojawiać treści fanatyczne. To samo należałoby uczynić w Europie, domagając się, aby nauczanie w meczetach odbywało się w języku danego kraju.
Dramaty i tragedie, z którymi mamy dziś do czynienia w krajach muzułmańskich, wynikają z faktu, że islam jest systemem, który nie jest w pełni do zaakceptowania w dzisiejszym świecie. Kościołowi zajęło wieki, aby dojść do rozdziału między religią a państwem. Dziś musimy pomóc muzułmanom, aby i oni zaakceptowali ten rozdział, z szacunku dla wolności religijnej.

Tagi:
islam

Niemcy: meczet w byłym kościele w Hamburgu

2018-09-21 23:10

ts (KAI/KNA) / Hamburg

W Hamburgu, w przebudowanym kościele, zostanie w najbliższych dniach otwarty meczet. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy była świątynia ewangelicka Niemiec zmieni swoją funkcję na dom modlitwy muzułmanów. Projekt, o którym informowano już w 2013 roku, wywołał w Niemczech poruszenie.

BOŻENA SZTAJNER

Zbudowany w 1961 roku w dzielnicy Horn luterański kościół Kapernaumkirche był do niedawna drugim największym tego typu obiektem w mieście. W 2002 został zdesakralizowany i sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. W 2012 wykupiła go uważana za umiarkowaną wspólnota islamska Al-Nour.

Przebudowa trwała niemal sześć lat, a termin otwarcia, przewidywany początkowo na październik 2013, wielokrotnie przesuwano, podała niemiecka agencja katolicka KNA. Wspólnota twierdzi, że koszt przebudowy w wysokości ok. 5 mln dolarów sfinansowano ze składek, natomiast 1,1 mln euro podarował rząd Kuwejtu. Krzyż na wieży kościelnej zastąpił napis „Allah”.

Oczekuje się, że w oficjalnym otwarciu 26 września wezmą udział liczni przedstawiciele życia politycznego i wspólnot religijnych. Ze względu na naprawę szkód wyrządzonych przez wodę wspólnota wprowadzi się do obiektu prawdopodobnie pod koniec roku. Na piątkowe modlitwy w meczecie Al-Nour przybywa regularnie ok. 2,5 tys. muzułmanów. Modły odbywają się w garażach podziemnych w dzielnicy Sankt Georg. Miejsce to pozostanie nadal ośrodkiem modlitewnych spotkań, zapowiedział przewodniczący wspólnoty Daniel Abdin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Jędraszewski rozmawiał z wiernymi o państwie i Kościele

2018-10-19 10:13

Joanna Folfasińska/ archidiecezja krakowska / Kraków (KAI)

„Dialogi z Arcybiskupem” – spotkanie wiernych z abp. Markiem Jędraszewskim odbyło się w kościele Matki Bożej Różańcowej na Piaskach Nowych w Krakowie. Temat spotkania brzmiał: „Stulecie niepodległości. Kościół a państwo. Relacje.”

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Dialogi rozpoczęły się od krótkiej modlitwy i prezentacji sondy ulicznej, w której przechodnie odpowiadali na pytanie o relacje pomiędzy Kościołem i państwem. Większość odpowiedzi sugerowała ich rozdział. Pojawiały się również głosy, w których respondenci zaznaczali, że Kościół powinien mieć wpływ na to, co się dzieje w państwie, ponieważ początek istnienia naszego kraju na arenie międzynarodowej łączy się nierozerwalnie z religią. Arcybiskup, komentując nagrany materiał, zwrócił uwagę, że Sobór Watykański II, mówiąc o relacjach pomiędzy państwem i Kościołem, podkreśla ich autonomiczny charakter.

– Pojawia się tu pytanie, na jakiej zasadzie ma opierać się ten rozdział. Może to być wrogość: walka z Kościołem. Tak było w czasach komuny i wynikało z fundamentów marksizmu, dla którego religia to opium (…) Podobnie walczono z Kościołem w czasach hitlerowskich w Niemczech (…) Pierwszym europejskim przykładem, w którym wrogo oddzielono państwo od Kościoła była Wielka Rewolucja Francuska z 1789 roku.

Rozdział państwa i Kościoła może mieć również charakter obojętności, kiedy państwo przyjmuje do wiadomości, że Kościół istnieje, ale traktuje go jak jedną z wielu instytucji. Trzecim modelem – zalecanym przez Sobór Watykański II – jest autonomia, która opiera się na współpracy wszędzie tam, gdzie chodzi o wspólne dobro np. w szkolnictwie, czy w systemie wartości, który gwarantuje poprawne życie społeczne. Pisał o tym Jana Paweł II w encyklice „Centesimus annus” z 1991, w której zaznacza, że jeśli demokracja nie będzie oparta na trwałych wartościach, łatwo może przekształcić się w państwo totalitarne. Metropolita, za papieżem Benedyktem XVI, powtórzył, że współcześnie bardzo często dochodzi do sytuacji „dyktatury mniejszości”. – Demokracja obraca się przeciwko społeczeństwu, gdy nie ma trwałych wartości. – podsumował.

Arcybiskup przywołał wydarzenia z Włocławka, gdzie w okolicy tamy na Wiśle znaleziono ciało ks. Popiełuszki. Władze komunistyczne karały wtedy księży, którzy podczas homilii przypominali o V przykazaniu Dekalogu. – Misją Kościoła jest głoszenie Ewangelii, a więc pewnego systemu wartości. Trzeba, aby Kościół stał się znakiem sprzeciwu dla zła, a nawet stał się Kościołem Męczenników, jeśli chodzi o obronę Ewangelicznych wartości.

Przypomniał, że kiedy w 1920 r. do Warszawy zbliżały się wojska bolszewickie, wszystkie przedstawicielstwa dyplomatyczne opuściły Polskę. W stolicy został tylko ówczesny Nuncjusz Apostolski, a późniejszy papież Pius XI, który kilka lat przed wybuchem II wojny światowej krytykował w swoich encyklikach komunizm i Hitlera.

Po krótkim wstępie, arcybiskup odpowiedział na kilka pytań, które nadesłano drogą internetową. Pierwsze z nich dotyczyło sposobu pomocy w diecezji osobom homoseksualnym. Metropolita odpowiedział, że człowiek jest osobą duchowo – cielesną, a sfera biologiczna określa go jako kobietę i mężczyznę ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Dodał, że nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że życie według zasad homoseksualnych jest czymś dobrym.

Drugie pytanie odnosiło się do ekskomuniki. Pytający chciał wiedzieć, czy Kościół wykazuje się brakiem odwagi, nie nakładając ekskomuniki na niektórych polityków, którzy przystępują do Komunii św. i publicznie opowiadają się za aborcją? Arcybiskup nazwał taką postawę „gorszącą niekonsekwencją” i wyjaśnił, że ekskomunika byłaby sprzeczna z duszpasterską troską. – Zawsze najłatwiej coś przeciąć raz na zawsze, a trudniej przywrócić jedność (…) Myślę, że nikt w Polsce nie uważa, że Kościół lekceważy sprawę aborcji i milczy w tej kwestii. Kościół w Polsce jest pod tym względem bardzo jednoznaczny i w sposób pozytywny odróżnia się od innych.

Podczas spotkania pojawiło się pytanie o dotacje państwowe dla Radia Maryja i wątpliwość, czy Kościół nie traci na tym wizerunkowo? Metropolita odniósł się przede wszystkim do kwestii wizerunku Kościoła. Podkreślił, że trzeba wziąć pod uwagę to, jakimi kryteriami posługuje się jednostka, chcąc, żeby wizerunek Kościoła był jak najbardziej popularny wśród ludzi. Zaakcentował fakt, że Kościoła nie można zamknąć w zakrystii.

Kolejny pytający chciał wiedzieć, czy katolicki nacjonalista popada w herezję? Arcybiskup zapytał, czy samą herezją nie jest już sformułowanie „katolicki nacjonalista”? Katolik, to ktoś związany z Kościołem katolickim, powszechnym, tzn. otwartym na każdego. – Jak katolik ma być nacjonalistą, czyli człowiekiem, który uważa, że jego naród jest najważniejszy a inne są gorsze? (…) To jest coś, co jest wewnętrznie sprzeczne – katolik, który jest nacjonalistą. Arcybiskup odwołał się do nauczania Jana Pawła II, który w książce „Pamięć i tożsamość” wprowadził rozróżnienie między nacjonalizmem a patriotyzmem, rozumianym jako miłość do własnego kraju, kultury i tradycji z równoczesną świadomością bogactwa innych narodów. Przypomniał pierwszą pielgrzymkę papieża po upadku komunizmu i jego przemówienie w Kielcach, dotyczące V przykazania Dekalogu. Papież przerwał odczytywaną z kartki homilię i dobitnie oznajmił, że on nie może milczeć, ponieważ Polska jest także jego Ojczyną.

Następne pytania kierowali do arcybiskupa, zgromadzeni w Kościele wierni. Jeden z nich prosił o przypomnienie roli trzech wielkich postaci – kard. Aleksandra Kakowskiego, kard. Adama Sapiehy i prymasa Augusta Hlonda w budowaniu polskiego Kościoła i naszej narodowej tożsamości. Metropolita przypomniał o jeszcze innej postaci, która wniosła niebagatelny wkład w dzieje Kościoła i Polski – o kardynale Edmundzie Dalborze, pierwszym prymasie Polski po wyzwoleniu. Arcybiskup przywołał również osobę ks. Ignacego Skorupki, którego śmierć stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej. Dzięki zgodzie kard. Kakowskiego, został on Kapelanem Wojska Polskiego. Metropolita podzielił się wspomnieniami, które przekazała mu jego mama. W momencie wybuchu wojny, kardynał Hlond obiecywał Poznaniakom, że zostaje z nimi i będzie ich wspierał w tym trudnym czasie. Kiedy polski rząd, znając jego autorytet, poprosił go o wyjazd do Watykanu, gdzie miał bronić sprawy polskiej, mieszkańcy Poznania nie kryli smutku. W 1944 r. kardynał został aresztowany przez Gestapo i przedstawiono mu propozycję powrotu po Poznania, którego ceną miała być pochwała Hitlera. Kardynał Hlond kategorycznie odmówił. Arcybiskup przypomniał, że ogromną zasługą kardynała było wprowadzenie na Ziemiach Odzyskanych polskiej administracji i struktur Kościoła katolickiego. Dzięki temu, przebywający na ziemiach zachodnich Polacy nie podzielili losu mieszkańców NRD i znaleźli wsparcie w mieszkających tam duchownych. Kolejne pytanie odnosiło się do artykułu 82. Konstytucji RP, w którym jest mowa o tym, że obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne. Pytająca chciała wiedzieć, czy zapis ten w takim samym stopniu obejmuje arcybiskupa i każdego polskiego obywatela, zwłaszcza młodych ludzi, którzy wypowiadali się w odtworzonej na początku spotkania sądzie ulicznej? Pytająca zacytowała słowa Jana Ignacego Paderewskiego: „Święta sprawa Ojczyzny nas wzywa! By przyszły ład, jaki zapanuje na świecie, opierał się nie na gwałcie i sile, lecz na zasadach nauki Chrystusa, na sprawiedliwości i na zgodnym współżyciu wielkiej rodziny wolnych narodów.” Metropolita przypomniał, że Paderewski jest dla Poznania symbolem walki o wolność i zaczynem powstania wielkopolskiego. Powiedział, że podziela niepokój rozmówczyni w związku z, zawartymi w ulicznej sondzie, wypowiedziami młodych. Jego zdaniem, jest to spowodowane bezrefleksyjną nauką historii. – Nie musimy się przekonywać, zwłaszcza teraz, kiedy obchodzimy 40-lecie wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża, że to, co się dokonało w minionych latach, w dużej mierze zawdzięczamy właśnie jemu, bo on miał siłę i moc ducha, by upominać się o Polskę i uczyć Polaków, jak należy żyć i wybierać.

Zauważył, że Polacy nie zawsze słuchali Ojca Świętego i niejednokrotnie podejmowali złe wybory. Dodał, że od wieków istniało i nadal istnieje niebezpieczeństwo zakłamania historii, ale on – dzięki rodzicom i mądrym wychowawcom – poznał prawdziwą historię Polski, w której wielcy Polacy – świeccy i duchowni – zajmują właściwe dla siebie miejsce.

Obecny na spotkaniu salezjanin pytał arcybiskupa, co sądzi o duszpasterskiej działalności w środowiskach nacjonalistycznych, a także o akcjach, organizowanych przez Młodzież Wszechpolską, ONR i środowiska kibicowskie? Chciał również wiedzieć, co metropolita uważa o odniesieniach Młodzieży Wszechpolskiej do nauczania kard. Wyszyńskiego i jego podejścia do nacjonalizmu.

Arcybiskup odpowiedział, że kard. Wyszyński rozumiał nacjonalizm w inny sposób niż ma to miejsce dziś. Jego rozumienie nacjonalizmu pokrywa się ze współczesnym pojmowaniem patriotyzmu. Odnosząc się do kwestii kibiców, zaznaczył, że wielu z tych, których zna, może określić mianem prawdziwych patriotów. Dodał, że kiedy odwiedzał groby swoich rodziców, widział „kiboli”, którzy kwestowali na renowację grobów dla powstańców wielkopolskich. – Trzeba bardzo uważać z różnymi inwektywami, rzucanymi w przestrzeń publiczną. Można niekiedy przesadzić, zranić albo dać fałszywy obraz dość złożonej rzeczywistości.

Arcybiskup stanowczo odciął się od haseł ksenofobicznych i tych, które wbrew Ewangelii, godzą w godność drugiego człowieka.

Padło również pytanie o zasadność umieszczania na szatach liturgicznych symboli państwowych i udostępnianie ambony politykom. Metropolita zauważył, że ambona powinna być miejscem, które pełni wyłącznie liturgiczną funkcję. Kwestia ozdabiania szat i naczyń liturgicznych jest dyskusyjna i zależy od wyczucia i dobrego smaku.

Ostatnie pytanie skoncentrowało się na wpływie państwa polskiego na rozwój Kościoła w Polsce w ostatnich 30 latach. Arcybiskup przypomniał o porozumieniu między władzami państwowymi a kościelnymi, jakie miało miejsce przed czerwcowymi wyborami w 1989 r. Mówił także o tym, że w 1993 r. podpisano konkordat ze Stolicą Apostolską, a ustawa o wyrażeniu zgody na ratyfikację umowy z Watykanem została uchwalona dopiero w 1998 r. „Dialogi” to cykl tematycznych spotkań arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają sondy uliczne na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. Wszystkie informacje na temat czasu, miejsca i tematyki kolejnych dialogów znaleźć można na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mąż i żona mają być dla siebie drogą do nieba

2018-10-20 13:03

Kamil Krasowski

W sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie odbywają się rekolekcje dla małżeństw organizowane przez Ruch Rodzin Nazaretańskich. Rekolekcje przeżywają 23 małżeństwa także spoza naszej diecezji.

Karolina Krasowska
W tym roku patronami duchowymi uczestników rekolekcji jest małżeństwo z Hiszpanii, którego trwa proces beatyfikaycjny

Pierwsze tego rodzaju rekolekcje odbyły się we wrześniu. Wówczas małżeństwa uczestniczyły w nich z dziećmi. Natomiast obecnie prowadzone rekolekcje są już tylko przeznaczone dla małżonków.

Zobacz zdjęcia: Rekolekcje małżeńskie w Rokitnie


- Tak jak każde rekolekcje jest to przede wszystkim czas zatrzymania się, żeby usłyszeć to co Pan Bóg chciałby nam powiedzieć w tym konkretnym momencie. Temat jest bardzo wymowny: "Niech zstąpi Duch Święty i odnowi nasze małżeństwa, naszą rodzinę". Doświadczamy przeróżnych trudności w naszym życiu, słabości i czujemy, że potrzebujemy pomocy z góry. I ta pomoc na pewno przychodzi przez modlitwę, słowo Boże, przez sakramenty, szczególną posługę kapłanów w sakramencie pojednania,  rozmowach duchowych, kierownictwie duchowym. Widzimy też jak wielkim skarbem jest wspólnota Kościoła, ale też wspólnota różnych ruchów - mówi Bogdan Siemaszko ze Świebodzina, współorganizator rekolekcji.

- Te rekolekcje pozwalają mi się zatrzymać, przyjrzeć się temu, jaką jestem żoną. Pomagają mi zobaczyć jak bardzo potrzebuje jeszcze nawrócenia, jak bardzo potrzebuje Matki Bożej i pomocy w tym, żeby wytrwać przy Panu Bogu w mojej codzienności; żeby na co dzień móc widzieć w moim mężu Pana Jezusa, żeby móc mu służyć w mojej codzienności tak jak Panu Jezusowi. To jest moim powołaniem - bycie żoną przede wszystkim, ponieważ mój mąż jest moją drogą do nieba - dodała Monika Siemaszko.


W programie rekolekcji były m.in. grupy dzielenia i adoracja Najświętszego Sakramentu. W tym roku patronami uczestników rekolekcji było małżeństwo z Hiszpanii - Tomas Alvira i Francisca Dominguez, których toczy się proces beatyfikacyjny i do których św. Josemaria Escriva powiedział, że mąż i żona mają być dla siebie drogą do nieba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem