Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dlaczego islam toleruje przemoc?

2018-01-10 10:56

Z o. Samirem Khalilem Samirem SJ – egipskim islamologiem – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 14-15

Engin_Akyurt/pixabay.com

„Drodzy bracia i siostry, chciałem wyrazić moją bliskość ze wspólnotą Koptów w Egipcie, którzy dwa dni temu zostali zaatakowani w dwóch atakach terrorystycznych na sklep i na kościół na peryferiach Kairu. Niech Pan przyjmie dusze zmarłych, umocni rannych, ich rodziny i całą wspólnotę i nawróci serca gwałtowników”. Tymi słowami wypowiedzianymi 31 grudnia 2017 r. po modlitwie „Anioł Pański” papież Franciszek przypomniał światu kolejny zamach terrorystów islamskich na Koptów w Egipcie. Akty przemocy wobec egipskich chrześcijan nasilają się szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. O komentarz na temat ostatniego zamachu i sytuacji chrześcijan w Egipcie poprosiłem wybitnego teologa i islamologa, egipskiego jezuitę, Samira Khalila Samira, który po wielu latach spędzonych jako profesor na uniwersytetach w Europie i Libanie, powrócił do swojego kraju i przebywa w domu jezuitów w Kairze. W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Nie ustają ataki na koptyjskich chrześcijan w Egipcie – celem ostatniego, podczas którego zginęło 10 osób, był sklep i kościół w Helwan na peryferiach Kairu. Kto stoi za tymi atakami terrorystycznymi? ISIS, członkowie Bractwa Muzułmańskiego (fundamentalistyczna, islamska organizacja religijna i społeczno-polityczna, założona w 1928 r. w Egipcie przez Hassana al-Bannę, odrzucająca świeckie i zachodnie wpływy na społeczności muzułmańskie i dążąca do radykalnego powrotu do Koranu i bezwzględnego stosowania prawa islamskiego – przyp. W.R.) czy „zwykli” muzułmanie indoktrynowani przez fanatyków?

O. SAMIR KHALIL SAMIR SJ: – ISIS przyznało się do tego ataku, ale nie wiemy dokładnie, jak działa ISIS w Egipcie. Wiemy natomiast, że Bractwo Muzułmańskie ma wielkie wpływy w naszym kraju, nawet jeśli jego członkowie zostali odsunięci od władzy przez gen. As-Sisiego. Ale ma ciągle bardzo wielu sympatyków, więc mogło wpłynąć na jakieś osoby, które przeprowadziły ten atak. Islamscy fanatycy myślą, że czynią dobro, zabijając chrześcijan. Właśnie dlatego mieliśmy tak wiele ataków na chrześcijan i kościoły w całym kraju.

– W Kairze działa Uniwersytet Al-Azhar, który uchodzi za najbardziej renomowaną instytucję edukacyjno-religijną islamu sunnickiego. Niestety, wielu radykalnych islamistów, również terrorystów, kształciło się tutaj. Dlatego chciałbym spytać, jak Ojciec ocenia działalność Uniwersytetu Al-Azhar w obecnym kontekście polityczno-religijnym w Egipcie?

– Niestety, Uniwersytet Al-Azhar odgrywa niejednoznaczną i niekonstruktywną rolę. Prezentuje się jako umiarkowany, ale nie podejmuje żadnej inicjatywy, aby coś zmienić, np. nie krytykuje przemocy w islamie i nie chce uznać, że ta przemoc jest zakorzeniona w Koranie. Powtarza natomiast, że fanatycy i terroryści nie są prawdziwymi muzułmanami. Ale wiemy, że członkowie Bractwa Muzułmańskiego uważają się za najbardziej autentycznych wyznawców islamu. To świadczy o dwuznacznej i nieuczciwej postawie uniwersytetu.

Gen. As-Sisi od lat powtarza, że islam potrzebuje wewnętrznej rewolucji, a w tym celu należy ponownie zinterpretować jego teksty. Ale Uniwersytet Al-Azhar nie reaguje. Natomiast gdy Ahmad al-Tayyib, wielki imam Al-Azhar, jedzie do Europy, również do Watykanu, ciągle mówi, że islam jest religią pokoju.

– Jeśli islam jest religią pokoju, to dlaczego istnieje symbioza między nauczaniem religijnym a ideologią dżihadystów?

– Ja bez przerwy staram się wyjaśnić zasadniczą sprawę – w Koranie są wersety, które mówią o tolerancji, oraz te, które wzywają do przemocy, a tych jest więcej. Wersety mówiące o tolerancji dotyczą pierwszego okresu życia Mahometa w Mekce, kiedy nie miał on poparcia miejscowej ludności. W tym celu uciekł (hidżra) do Medyny (wtedy zwanej Jasrib). Tam na początku był w kontakcie z Żydami, od których nauczył się opowieści ze Starego Testamentu. Później jednak, kiedy nie uznali w nim proroka Boga, obrócił się przeciwko nim i zabił od 600 do 800 mężczyzn oraz zabierał ich kobiety i dzieci jako niewolników. Potem plemię po plemieniu zaczęło nawracać w wyniku podbojów wojennych. Znaczące jest to, że najwcześniejsza biografia Mahometa nazywana jest „Księgą wojen” („Kitab al-Maghazi”).

– Dlaczego bardziej brane są pod uwagę wersety Koranu, które zachęcają do przemocy?

– Ponieważ w islamie obowiązuje zasada, zgodnie z którą późniejsze wersety odwołują wersety poprzednie, jeśli chodzi o ten sam argument. Późniejsze wersety są najbardziej brutalne.
Wiele spraw stanie się oczywistymi, jeśli zrozumiemy, że islam to nie tylko religia i duchowość, ale także projekt polityczno-religijny. Religia służy integrowaniu wszystkich w systemie politycznym. W krajach muzułmańskich prawo islamskie, szariat, obowiązuje wszystkich, nawet niemuzułmanów.

– Czy można zabijać w imię islamu, jak to robią terroryści?

– Terroryści zabijają, odwołując się do wersetów Koranu. W początkowej fazie islamu uważano, że nie należy zabijać monoteistów, czyli Żydów i chrześcijan. Byli oni tolerowani i mogli wyznawać własną religię pod warunkiem, że płacili haracz społeczności islamskiej oraz byli „upokarzani”. Pozostali, czyli politeiści i ateiści, musieli być zabijani. Jeśli jacyś muzułmanie postrzegają niektórych ludzi jako „kuffar” (tj. niewierzący), wtedy uważają za swój obowiązek zabić ich. Jeśli dla niektórych muzułmanów chrześcijanie są politeistami (Koran nie rozumie tajemnicy Trójcy Świętej), wtedy mogą być przekonani, że wolno im zabijać chrześcijan.
Terroryści są fanatycznymi muzułmanami, którzy radykalnie interpretują teksty Koranu. W tym leży problem islamu. Oczywiście, można znaleźć tolerancyjnych muzułmanów, którzy zdają sobie sprawę, że Koran został napisany 14 stuleci temu, w ściśle określonym kontekście historycznym i dlatego dzisiaj należy go interpretować. Niestety, są oni w mniejszości.

– Czy muzułmańscy przywódcy zaakceptowaliby nauczanie wszystkich religii w szkołach publicznych oraz poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności wszystkich obywateli Egiptu?

– Absolutnie nie, wręcz przeciwnie – Koranu uczy się w szkole każdego, nawet dzieci chrześcijańskie. Prawo koraniczne jest również stosowane wobec niemuzułmanów, np. córka dziedziczy połowę tego, co dziedziczy syn – tak wynika z szariatu i prawo to obowiązuje również chrześcijan. Jedno trzeba powiedzieć: tam, gdzie jest islam, nie ma równości z innymi religiami – islam zawsze musi dominować.

– Czy obecny rząd robi wszystko, co możliwe, aby chronić chrześcijan?

– Sądzę, że tak. Najważniejsze chrześcijańskie budynki są chronione, np. ja mieszkam w centrum Kairu w kolegium jezuickim, a przed budynkiem stoi dwóch policjantów. 20 m dalej znajduje się kościół protestancki, który również jest chroniony. Jeszcze dalej jest greckokatolicka katedra i tam ochrona jest jeszcze silniejsza. Dlatego powiedziałbym, że rząd robi wszystko, co możliwe, chociaż nigdy nie można przewidzieć ataku. Podobnie jak w Europie, gdzie nie można zapobiec w 100 proc. atakom terrorystycznym.

– Jakie reformy powinien przeprowadzić egipski rząd, aby zagwarantować koptyjskim chrześcijanom te same prawa i możliwości, które mają muzułmańscy obywatele Egiptu?

– My, chrześcijanie, zawsze prosiliśmy władze, aby traktowano nas jak obywateli egipskich, na równi z innymi. Wcześniej, w Królestwie Egiptu (Królestwo Egiptu istniało do 1952 r. – przyp. W. R.), chrześcijanie byli sądzeni według „chrześcijańskich” praw, a muzułmanie według „szariatu”. Dzisiaj islamskie prawo jest narzucone wszystkim. Nie ma równości.
Wiele razy prosiliśmy, żeby konstytucja mówiła tylko o „obywatelach”, a nie o muzułmanach, chrześcijanach, Żydach itd. Jednym z postulatów synodu poświęconego Bliskiemu Wschodowi (październik 2010 r.) było, aby państwa miały świeckie konstytucje, które zapewniają równość wszystkich obywateli, niezależnie od ich religii. Ale w krajach muzułmańskich tak nie jest.
W Egipcie np. można z łatwością budować meczety, ale żeby zbudować kościół, potrzeba pozwolenia samego prezydenta republiki. Problem w tym, że podania o budowę kościoła są blokowane przez różnych urzędników i często nie docierają do prezydenta. Jeśli chrześcijanie, którzy pozbawieni są miejsca kultu, zbudują kościół, często fanatycy muzułmańscy niszczą go. Jest to przykład nierównego traktowania obywateli.
Wśród krajów muzułmańskich tylko Syria ma świecką konstytucję neutralną religijnie. Jest tak dlatego, że poprzedni prezydent, Hafez al-Assad, poprosił o przygotowanie projektu konstytucji greckoortodoksyjnego Syryjczyka, czyli chrześcijanina.

- Co my, chrześcijanie w Europie, możemy zrobić, aby pomóc egipskim chrześcijanom?

– Przede wszystkim chrześcijanie na świecie powinni poznać rzeczywistość, w której żyjemy, i głosić prawdę o naszej sytuacji. Trzeba prosić wszystkie kraje muzułmańskie o poszanowanie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ z 1948 r. – bowiem ta Deklaracja nie jest uznawana w wielu krajach muzułmańskich, a żaden kraj muzułmański nie repektuje jej w pełni. Po pierwsze – nierespektowana jest równość kobiet i mężczyzn oraz między muzułmanami i niemuzułmanami. Musimy przypomnieć państwom muzułmańskim, że mają prawo do stosowania szariatu wobec muzułmanów, ale nie wobec niemuzułmanów.
Ponieważ ataki terrorystyczne dokonywane są w imię islamu, więc musimy prosić przywódców muzułmańskich, aby zmienili nauczanie i kontrolowali imamów w meczetach – kto głosi przemoc, powinien zostać uwięziony. Tu, w Egipcie, meczety są kontrolowane przez policję, a kazania imamów, zanim zostaną wygłoszone, muszą zostać przedstawione władzom cywilnym. Władze postępują w ten sposób, ponieważ wiedzą, że w kazaniach mogą się pojawiać treści fanatyczne. To samo należałoby uczynić w Europie, domagając się, aby nauczanie w meczetach odbywało się w języku danego kraju.
Dramaty i tragedie, z którymi mamy dziś do czynienia w krajach muzułmańskich, wynikają z faktu, że islam jest systemem, który nie jest w pełni do zaakceptowania w dzisiejszym świecie. Kościołowi zajęło wieki, aby dojść do rozdziału między religią a państwem. Dziś musimy pomóc muzułmanom, aby i oni zaakceptowali ten rozdział, z szacunku dla wolności religijnej.

Tagi:
islam

Pakistan: chrześcijanka podpalona przez narzeczonego

2018-04-23 14:44

vaticannews.va / Islamabad (KAI)

24-letnia chrześcijanka z Pakistanu, za odmowę przejścia na islam została podpalona przez narzeczonego. Walczy o życie w szpitalu.

Bożena Sztajner/Niedziela

Asima wracała z pracy do domu, gdzie na drodze napadł ją narzeczony i podpalił. Zatrzymany przez policję tłumaczył, że chciał ją tylko nastraszyć.

Niestety w Pakistanie często dochodzi do podobnych incydentów, których ofiarami padają dziewczynki i młode kobiety. W ostatnich dniach trzy studentki zostały oblane kwasem za to, że jedna z nich odmówiła mężczyźnie wyjścia za niego za mąż.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Londyn: Sąd Apelacyjny odrzucił apelację w sprawie Alfiego Evansa

2018-04-25 20:49

abd (KAI) / Londyn

Po trwającej blisko 5 godzin rozprawie, Sąd Apelacyjny w Londynie odrzucił apelację złożoną przez ojca Alfiego Evansa i tym samym odmówił zgody na transport chorego dwulatka do Włoch "gdyż nie jest to w jego najlepszym interesie".

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey. Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Autokefalia prawosławia na Ukrainie

2018-04-26 18:23

Paweł Przeciszewski / Kijów (KAI)

Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola podjął na ostatnim spotkaniu Świętego Synodu kwestię autokefalii prawosławia na Ukrainie. Dotąd podzielone jest ono na trzy konkurencyjne Ukraińskie Kościoły Prawosławne: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Autokefaliczny Ukraiński Kościół Prawosławny. O przyznanie autokefalii ukraińskiemu prawosławiu poprosili patriarchę Konstantynopola Bartłomieja prezydent Poroszenko, Rada Najwyższa Ukrainy oraz ci spośród tamtejszych hierarchów prawosławnych, którzy popierają tę inicjatywę.

Jorge Lascar/Foter.com/CC-BY

Podczas obradującego 19 i 20 kwietnia Świętego Synodu Patriarchatu Ekumenicznego zapoznano się z „kościelną sytuacją na Ukrainie” oraz otrzymanymi od tamtejszych władz kościelnych i państwowych prośbami o przyznanie autokefalii. Synod postanowił rozważyć tę sprawę we współpracy z innymi Kościołami prawosławnymi.

Negocjacje z Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu

17 kwietnia prezydent Ukrainy Piotr Poroszenko na nadzwyczajnym spotkaniu z przywódcami partii obecnych w parlamencie oznajmił, że przekazał patriarsze Konstantynopola Bartłomiejowi prośbę w sprawie autokefalii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, czyli pełnej jego niezależności. Dodał, że Ukraina jest dziś bliższa bardziej niż kiedykolwiek urzeczywistnienia tej idei. 19 kwietnia z podobnym oświadczeniem wystąpiła Rada Najwyższa Ukrainy. Poparła ona działania prezydenta, przyjmując tekst orędzia do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja, z prośbą o udzielenie Tomosu o autokefalii dla ukraińskiego prawosławia.

Negocjacje z patriarchą Bartłomiejem toczono w trójkącie: Patriarchat Kijowski - Patriarchat Ekumeniczny - Państwo Ukraińskie. Państwo było reprezentowane przez jego przedstawicieli z najwyższej półki: prezydenta Piotra Poroszenkę, przewodniczącego Parlamentu Andrija Parubija i premiera Wołodymira Hrojsmana. Świadczy to, że niezależność prawosławia w Ukrainie od Moskwy należy do najwyższych priorytetów ukraińskich władz i stanowi kwestię bezpieczeństwa państwa.

Dla Konstantynopola - którego pozycja jako głównego centrum i arbitra w świecie prawosławnym jest zagrożona przez Moskwę - rozwiązanie "kwestii ukraińskiej" jest również priorytetem rangi najwyższej. Nie rozwiązanie jej, pozostawia pod dominacją moskiewskiego centrum Kościół prawosławny na Ukrainie, posiadający ciągłość od czasów apostolskich, liczący dziś 250-280 mln wyznawców.

Ponadto prawosławie rosyjskie, dzięki swym możliwościom finansowym i organizacyjnym, powoli zaczyna wypierać i przyćmiewać struktury konstantynopolskie. Np. Święta góra Athos, centrum duchowości prawosławia, dosłownie zalewana jest przez rosyjskich mnichów.

Dziś, to właśnie Ukraina jest miejscem, gdzie można powstrzymać pochód moskiewskiego Kościoła prawosławnego, sprzężonego w nieomal jeden organizm z obecnym rosyjskim reżimem.

Sprawa ukraińska z perspektywy światowego prawosławia

Kwestia przezwyciężenia podziałów wśród prawosławnych na Ukrainie i nadania im statusu jednej i niepodzielnej autokefalicznej Cerkwi, stanowi jeden z kluczowych problemów dla współczesnego prawosławia. Stanowiła ona też główny temat rozmów kuluarowych w trakcie obrad Soboru Powszechnego Prawosławia, który zebrał się na Krecie w czerwcu 2016 r. Ojcowie Soboru rozważali ją jednak poza porządkiem obrad. Był to wynik działań patriarchy moskiewskiego Cyryla, który jako warunek uczestnictwa delegacji swojego Kościoła w soborze, postawił nie poruszanie tej kwestii. Jednak – obawiając się takiego rozwoju rzeczy - i tak tam nie przyjechał.

Specyfiką sytuacji ukraińskiej jest fakt, że prawosławie w tym kraju jest podzielone na trzy jurysdykcje (odrębne Kościoły), z których tylko jeden, ten podporządkowany Moskwie posiada oficjalny status kanoniczny. Patriarcha Bartłomiej uważa, że udzielenie statusu tylko jednej z konkurujących ze sobą jurysdykcji nie rozwiąże problemu, ale narazi na szwank autorytet Patriarchatu Ekumenicznego. Sytuację może zmienić zjednoczenie prawosławia na Ukrainie. Dlatego Patriarchat Ekumeniczny, będący do dziś kluczowym autorytetem dla całego prawosławia na świecie, zamierza rozwiązać problem autokefalii poprzez utworzenie jednego Lokalnego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie. Na samej Ukrainie zjednoczenie trzech odrębnych Kościołów prawosławnych Kościoła wydaje się dziś możliwe, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed kilku lat. A to dlatego, że wojna z Rosją przyśpieszyła tu umocnienie tożsamości narodowej Ukrainy i poczucia jej odrębności.

Oprócz tego, patriarcha Bartłomiej musi maksymalnie zneutralizować następstwa powstania nowego Kościoła lokalnego dla całego prawosławia na świecie. Winien więc tak to przeprowadzić, aby jedynym oponentem udzielenia autokefalii prawosławiu ukraińskiemu, był Patriarchat Moskiewski i aby nie znalazł on poparcia wśród innych Kościołów prawosławnych.

Tak jak ukraińska deklaracja niepodległości rozbiła ZSRR, tak ukraińska autokefalia kościelna osłabi Rosyjski Kościół Prawosławny. Bardzo łatwo jest policzyć, że po otrzymaniu autokefalii przez Ukrainę, Rosyjski Kościół Prawosławny spadnie z pozycji największego z Kościołów Prawosławnych na świecie, na drugą pozycję po ukraińskim. Dlatego fakt zwrócenia się Prezydenta i Parlamentu Ukrainy do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja o darowanie ukraińskiemu prawosławiu autokefalii, rosyjski tygodnik prawosławny i Radio "Radonież" nazwały „podłożeniem bomby atomowej pod gmach Rosji”.

Dotychczasowa rusyfikacja Kościoła prawosławnego w Ukrainie

Przez siedem stuleci, zaczynając od chrztu Rusi-Ukrainy (988 r.) aż po rok koniec wieku XVII działała w Ukrainie jedna Cerkiew prawosławna. Tworzyła ją metropolia kijowska, jedna z sufraganii Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu. Kres jej samodzielnego bytowi położyła ekspansja Moskwy. Ta ostatnia po dokonaniu podziału Ukrainy między siebie a Rzeczpospolitą (1685 r. traktat Grzymułtowskiego), włączyła metropolię kijowską do własnej jurysdykcji.

Kościół prawosławny w Ukrainie, uległszy stopniowej rusyfikacji przestał stanowić "podstawę wolności" Rusi Kijowskiej. Stanowił jedno z głównych narzędzi oddziaływania imperialnego centrum na miejscowe społeczeństwo. Zarówno w okresie cesarstwa rosyjskiego, jak i ZSRR, żaden z „ukraińskich” hierarchów, nie miał prawa ani możliwości reprezentowania stanowiska proukraińskiego.

Dziś, w warunkach wojny rosyjsko-ukraińskiej, wewnątrz Ukraińskiego Kościoła Patriarchatu Moskiewskiego, hierarchowie opowiadający się po stronie ukraińskiej stanowią mniejszość. Cerkiew Moskiewskiego Patriarchatu oficjalnie jest "apolityczna", ale w rzeczywistości niedwuznacznie stoi po rosyjskiej stronie konfliktu. Stanowi to ogromne zagrożenie dla Ukrainy.

Inne Kościoły prawosławne na Ukrainie

Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny

Jego tworzenie rozpoczął dekret władz Ukraińskiej Republiki Ludowej (petlurowskiej), przyjęty 1 stycznia 1919 r., ogłaszający autokefalię tej ukraińskiej Cerkwi. Jej proklamowania dokonano uroczyście w katedralnym Sofijskim soborze Kijowa, wyzwolonego przez Wojsko Polskie. Po powstaniu tego Kościoła, Patriarchat Konstantynopolitański oficjalnie ogłosił, że wcielenie metropolii kijowskiej, dokonane przez Moskwę w roku 1686, było nielegalne, wobec czego obszary znajdujące się na zachód od granic Rosji z roku 1634 stanowią nadal jego terytorium kanoniczne.

14 października 1921 r., już pod władzą bolszewicką, która początkowo odnosiła się przychylnie do tworzenia oddzielnego ukraińskiego Kościoła, został zwołany Pierwszy Ukraiński Sobór Cerkiewny, w którym uczestniczyli przedstawiciele parafii i przedstawiciele ukraińskiej elity kulturalnej i naukowej. Sobór nie tylko wybrał zwierzchnika Kościoła, ale udzielił mu święceń biskupich. Został nim ksiądz Wasyl Lipkiwśkyj, wybitny działacz narodowy i tłumacz Pisma św. oraz liturgii na język ukraiński. Metropolita Wasyl wyświęcił też biskupów diecezjalnych. Stworzony w ten sposób Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny przetrwał do bolszewickich represji w latach trzydziestych. Metropolita i ostatni jego kapłani zostali rozstrzelani w roku 1937. Przed rozgromieniem UAKP, udało się założyć diecezję wśród Ukraińców w Kanadzie. Jej władyką (ordynariuszem) został biskup Iwan (Teodorowycz). Diecezja ta okazała się "przetrwalnikiem Kościoła".

Próbę odbudowy własnego państwa Ukraińcy podjęli w trakcie drugiej wojny światowej. 30 czerwca 1941, w dniu zajęcia Lwowa przez wojska niemieckie, ukraińscy nacjonaliści ogłosili Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Tymczasowy Rząd zachodnich obwodów Ukrainy, z Jarosławem Stećką jako premierem, został jednak w całości aresztowany przez gestapo w ciągu 7 dni.

Na zajmowanych przez wojska niemieckie ziemiach radzieckiej Ukrainy, ludność spontanicznie otwierała świątynie pozamykane przez władze bolszewickie. Przywracaniem ich do życia zajęli się głownie kapłani Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Przewodził im biskup łucki Polikarp (Sikorski), mianowany przez Dionizego (Waledyńskiego) metropolitę warszawskiego i całej Polski tymczasowym administratorem Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego na wyzwolonych spod władzy radzieckiej ziemiach Ukrainy. W ten sposób zwierzchnik Cerkwi polskiej dołączył Kościół Ukraiński do polskiej autokefalii. Dzięki niej, wszyscy biskupi otrzymujący sakrę biskupią w okresie wojny w tym Kościele byli w pełni kanonicznymi hierarchami prawosławnymi.

Największą rolę spośród nich odegrał Stepan Skrypnyk, siostrzeniec Semena Petlury, żołnierz wojsk URL, a w dwudziestoleciu międzywojennym poseł na Sejm RP. Skrypnik w czerwcu roku 1942 otrzymał w Sofijskim soborze Kijowa chirotonię biskupią z rąk metropolity Dionizego.

Po wojnie wraz z innymi biskupami UAKP, duchowieństwem i ich rodzinami, znalazł się w Kanadzie, gdzie w roku 1950 doprowadził do zjednoczenia ukraińskich prawosławnych z USA. Zjednoczony Kościół został nazwany Ukraińskim Kościołem Prawosławnym w USA. Zaczynając od lata 1988 r., kiedy ekipa Michaiła Gorbaczowa zezwoliła na uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Rusi, kapłani UKP z Ameryki, zaczęli masowo wracać do ojczyzny. Przystąpili oni do odbudowy UAKP na jego własnym terytorium.

W roku następnym, w soborze św. św. Piotra i Pawła we Lwowie ogłoszono oficjalne odnowienie UAKP. Z kolei na soborze lokalnym w 1990 r. w Kijowie, przyjęto nowy status Kościoła, a metropolicie Mstysławowi przyznano tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Władze ukraińskie odmówiły jednak autokefalistom, zwrotu świątyń i innych budynków. Nowe parafie mogły powstawać tylko dzięki przechodzeniu do Kościoła autokefalicznego wspólnot parafialnych z oficjalnego Kościoła Patriarchatu moskiewskiego. Już w początkach roku 1992 UAKP posiadał ponad 600 własnych parafii.

Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego

Powstał wiosną 1992 r. w wyniku rozłamu w ramach Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. W roku 1991 po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości, metropolita Filaret (Denysenko) zwołał sobór lokalny biskupów z Ukrainy, który ogłosił powstanie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego i zwrócił się do patriarchy moskiewskiego z prośbą o nadanie "pełnej niezależności kanonicznej”, czyli autokefalii. Patriarcha Aleksy odmówił udzielenia autokefalii "na danym etapie historycznym", a od metropolity Filareta zażądał dymisji. W trakcie obrad moskiewskiego soboru metropolita Filaret, znajdując się "pod silnym naciskiem i huraganem krytyki" zgodził się złożyć swój urząd, ale powróciwszy do Kijowa odmówił wypełnienia danego słowa i po raz drugi, na początku roku 1992 zwrócił się do patriarchy Aleksego z prośbą o nadanie autokefalii. Wtedy patriarcha moskiewski zwołał kolejny sobór, na którym tylko czterech biskupów odważyło się zagłosować za autokefalią. A 27 maja 1992 metropolita Filaret został pozbawiony urzędu. Na jego miejsce sobór, a faktycznie patriarcha Aleksy, powołał metropolitę Wołodymira (Sabodana), wybitnego duszpasterza i bez wątpienia ukraińskiego patriotę, ale człowieka nie umiejącego wyobrazić sobie swojego Kościoła bez zwierzchnictwa Moskwy.

Metropolita Filaret został także pozbawiony wszystkich swoich godności a nawet święceń kapłańskich, zachowując jedynie śluby zakonne. Nie ustąpił jednak, poparty przez Leonida Krawczuka, prezydenta Ukrainy i ostatecznie uzyskał poparcie części swoich biskupów i prawie połowy duchowieństwa, za którymi poszła niemała część wiernych. Wtedy metropolita Filaret zwrócił się z prośbą do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja z prośbą o uznanie autokefalii.

Nieudane próby zjednoczenia ukraińskich Kościołów Prawosławnych

W czerwcu 1992 r. metropolita Filaret zwołał do Kijowa Ogólnoukraiński Sobór Lokalny, w którym oprócz jego zwolenników wziął udział Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Przedstawiciele obu Kościołów zjednoczyli się w jeden Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Na zwierzchnika Kościoła sobór wybrał zaocznie patriarchę UAKP Mstysława (Skrypnyka), zachowując jego tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Filaret został wyznaczony na jego następcę, zachowując tytuł Metropolity Kijowskiego. Na mocy ustawy przyjętej przez Parlament Ukrainy, zarówno cały majątek nieruchomy i ruchomy, który utrzymali w swoich rękach zwolennicy metropolity Filareta, jak i majątek którego dorobił się UAKP, stał się własnością Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego.

Zjednoczenie ukraińskiego prawosławia, po upływie trzech lat zakończyło się fiaskiem. Część episkopatu i duchowieństwa wywodząca się rozwiązanego UAKP w żaden sposób nie była w stanie znaleźć wspólnego języka z metropolitą Filaretem, który jako zastępca przebywającego w Kanadzie patriarchy Mstysława faktycznie kierował Kościołem. Zarzucali mu despotyzm i autorytarny styl rządzenia. Patriarcha Mstysław przyjechał do Kijowa w lipcu i zdystansował się wobec osoby swojego zastępcy.

Po śmierci sędziwego patriarchy Mstysława został zwołany Sobór dawnego UAKP, na którym została zerwana unia Kościołów. Sobór ten 7 września 1993 r. dokonał wyboru własnego Patriarchy Kijowskiego i Całej Ukrainy, którym został hieromnich Dymitr Jarema.

Natomiast zwolennicy metropolity Filareta, zachowawszy dotychczasową nazwę UKP PK, zwołali swój Sobór Lokalny, na którym 24 października 1993 r. wybrali metropolitę Wołodymira (Romaniuka) na urząd Patriarchy. Niestety długoletnie uwięzienie nie pozostało bez śladu na jego zdrowiu. Umarł on po okresie rządow trwającym 19 miesięcy. 22 października 1995 roku Sobór Lokalny UKP PK wybrał metropolitę Filareta swoim trzecim w kolejności patriarchą. Od tego czasu patriarcha Filaret, mimo podeszłego wieku (ur. w 1929 r.) skutecznie działa podnosząc rangę i prestiż swojego Kościoła

Jesienią roku 2017, patriarcha Filaret wystosował list do patriarchy moskiewskiego Cyryla (Gundiajewa), zwracając się o przywrócenie komunii modlitewnej i eucharystycznej z wiernymi Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Synod RKP uznał ten list za "pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia podziału" i licząc na to, że Filaret złoży samokrytykę i w charakterze "skruszonego grzesznika", powróci razem ze swoim Kościołem na łono Patriarchatu Moskiewskiego. Filaret odpowiedział, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego nigdy nie powróci do Patriarchatu Moskiewskiego, a on ubiega się i nadal będzie się ubiegać się o pojednanie, aby stworzyć autokefaliczny, samodzielny Ukraiński Kościół Prawosławny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem