Reklama

Biały Kruk 1

Rodak wart pamięci

2018-01-03 12:37

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 1/2018, str. V

Archiwum
Kościół w Brzozdowcach

W pierwszym terminie na busa zdołano zapakować jedynie świąteczne paczki. Reszta towaru musiała poczekać na inny transport. W grudniu ub. roku z parafii św. Bartłomieja w Czańcu wyjechało na Ukrainę około 1,5 t różnego rodzaju produktów spożywczych

Pomysł pomocy Kresowiakom wyszedł ze środowiska Akcji Katolickiej. Jej prezes Krzysztof Chodorowski podzielił się nim z proboszczem ks. Wiesławem Ostrowskim i akcja ruszyła z miejsca. Wszystko działo się w ekspresowym tempie. Zaledwie po 9 dniach zbiórki wolontariusze z Akcji Katolickiej, Wspólnoty Ewangelizacyjnej, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich segregowali przyniesione towary i sporządzali gotowe paczki. Pierwszą ich partię osobiście zawiózł na Ukrainę ks. Ostrowski, który wziął udział w transporcie przygotowanym przez Szczepana Wojtasika. – Na odprawę graniczną czekaliśmy około 1,5 godz.

A więc niedużo. Widzieliśmy za to, co dzieje się w przeciwnym kierunku. Do granicy z Polską stał 5-kilometrowy szpaler samochodów – wspomina ks. Ostrowski. Po wkroczeniu na teren Ukrainy, bus dojechał wpierw do Lwowa, gdzie był planowany postój, po czym ruszył do Halicza. Na jego drodze znalazły się jeszcze Brzozdowce, Piotrowce i Żydaczów. W tych wszystkich miejscach pracują kapłani z Polski. – Ci ludzie byli wdzięczni nie tylko za paczki, ale i za pamięć. Bardzo ważne było dla nich to, że rodacy nie zapomnieli, że za Bugiem też żyją Polacy – dodaje proboszcz z Czańca. Na Ukrainie w sprawę rozdysponowania darów zaangażowani zostali kapłani z Podbeskidzia: w lwowskiej parafii katedralnej jej proboszcz ks. Jan Nikiel z Wilkowic, w Haliczu ks. Jacek Waligóra z Białej, a w Piotrowcach ks. Adam Bożek z Łodygowic.

– Parafia w Haliczu liczy około 120 wiernych. W większości to ubodzy emeryci. Jej utrzymanie jest uzależnione od stałej pomocy z Polski. Młodszych parafian ciężko jest zastać w kościele. Są na dorobku, gonią za pracą. Przykro stwierdzić, ale duża część z nich, choć ma świadomość polskich korzeni, coraz mocniej ulega rusyfikacji – zaznacza ks. Ostrowski. Stąd też część paczek, która wyjechała z Podbeskidzia, trafiła do siedziby Harcerstwa Polskiego we Lwowie, które pielęgnuje tradycje narodowościowe i ojczyźniane. – Ludziom żyje się tam biednie. W Żydaczowie usłyszałem od jednego z mężczyzn, że 2 miesiące pracy w Polsce daje mu więcej niż rok pracy na Ukrainie. Jak mówił, wciąż zdarzają się tam przypadki, że część wypłaty wydawana jest w towarze, a nie w pieniądzach – wspominał kapłan.

Reklama

Mówiąc o zabytkach sakralnych, ks. Ostrowski zaznaczył, że zostały one pieczołowicie odnowione. – Niekiedy proces ich renowacji jest bardzo trudny. W Brzozdowcach odsłonięto piękne freski, tyle że wciąż mają problem z tynkiem. Ten odpada ze ścian, bo przez wiele lat składowana była w kościele saletra amoniakowa – zauważył ks. Ostrowski. Ostatnim miejscem, do którego dotarli wolontariusze z diecezji bielsko-żywieckiej, była parafia w Przemyślanach. Dla duszpasterza z Czańca była to niezwykła, mocno sentymentalna wizyta. Z tego miasteczka pochodzi bowiem jego dziadek i tata. – Jedna z rodzin ukraińskich dała znać dziadkowi, żeby zabierał rodzinę i uciekał, bo w przeciwnym razie wszyscy zginą. Posłuchał i znalazł się w Kalwarii Zebrzydowskiej. Po przeprowadzce bardzo go denerwowało, że niektórzy mieszkańcy nazywali go Ukraińcem. Nie mógł też przeżyć powojennego wpisu w dowodzie osobistym, w którym przy Przemyślanach wpisano kraj urodzenia ZSRR. On zawsze podkreślał: „Tam była przecież Polska” – dopowiada ks. W. Ostrowski.

Wyjazd z darami na Ukrainę był częścią długofalowej pomocy skierowanej do polonusów mieszkających na Wschodzie. Zainicjował ją przeszło 25 lat temu śp. Stefan Zuber ze Wspólnoty Polskiej, a obecnie koordynuje ją Szczepan Wojtasik.

Tagi:
pomoc

Pomoc dla szpitali we Lwowie

2018-08-08 10:23

Ks. Grzegorz Draus
Edycja rzeszowska 32/2018, str. III

www.welwowie.com
Przekazanie i błogosławieństwo sprzętu dla szpitala onkologicznego

Kolejny raz dobroczyńcy z Polski, pod kierownictwem ks. Łukasza Leśniaka wraz z lwowską parafią św. Jana Pawła II, zebrali i przekazali sprzęt medyczny do Lwowa. Szpital onkologiczny we Lwowie otrzymał wysokiej klasy aparaturę do badań i zabiegów endoskopowych oraz videotoraskopii. Przyrządy medyczne trafiły też kolejny raz do szpitala przy lwowskim więzieniu (tzw. „Brygidki”), a odzież i inna pomoc do dziecięcego oddziału szpitala psychiatrycznego na Kulparkowie. Posługę w tych wszystkich ośrodkach pełni parafia św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Matka Boska Zielna

Krzysztof Szewczyk
Edycja legnicka 33/2004

15 sierpnia Kościół przypomina wiernym wielki dogmat wiary katolickiej, ogłoszony w 1950 r. przez papieża Piusa XII, mówiący o tym, że Maryja - Matka Chrystusa wraz z ciałem została wzięta do nieba.

Kult Pani Wniebowziętej żywy był w Kościele od czasów Apostołów, a jeszcze bardziej rozwinął się w V w., przychodząc stopniowo do narodów słowiańskich, w tym także do Polski, gdzie pierwsze świątynie nosiły wezwanie Wniebowzięcia Matki Bożej. Dzisiaj w Polsce na przeszło 3000 kościołów i kaplic wzniesionych ku czci Matki Bożej ponad 600 dedykowanych jest Maryi Wniebowziętej.
Święto to przypada w czasie późnego lata, kiedy ponownie kwitną łąki, mienią się różnobarwnymi kwiatami, dojrzewają jeżyny, owoce w sadach. W tym też czasie trwają prace żniwne, w myśl starego powiedzenia: „Na Wniebowzięcie pokończone żęcie”.
Wielki trud polskiego rolnika przynosi plon obfitości. Jarzębina stroi się w czerwone korale, grona dzikiego bzu są czarne, a w lasach pełno grzybów i radości, wszędzie sytość, nadzieja, bo stodoły pełne zboża. Babie lato omotuje poranki i zmierzchy, a drogami i polnymi ścieżkami zdążają w stronę licznych maryjnych sanktuariów pielgrzymi, bo to czas największego wędrowania do miejsc szczególnego kultu Maryi: do Częstochowy, Kalwarii Zebrzydowskiej, Kalwarii Pacławskiej, Świętej Lipki, Gietrzwałdu, Lichenia i wielu, wielu innych.
Już od końca X w. znany jest zwyczaj święcenia w tym dniu ziół polnych oraz owoców sadów i pól, wywodzący się ze starej chrześcijańskiej legendy, mówiącej o tym, jak apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty. Nasz rodzimy poeta Wacław Rolicz-Lieder tak w swym wierszu odzwierciedla ludową pobożność związaną z tym świętem;

Kwiaty z pól okolicznych uszczknięte i zioła,
Przenajświętsze ofiary pracowitej wioski,
Przyniosły swe zapachy do wnętrza kościoła,
Przyniosły przed oblicze dobrej Matki Boskiej.
Przed ołtarzem ksiądz szepce łacińskie wyrazy,
Woń kwiatów coraz żywiej nad głowy się wznasza:
Ochraniaj nas od klęski, chorób i zarazy,
Królowo ziół przedziwna, pól Rządczyni nasza!
Rozśpiewały się usta, organ wciąż przewodzi,
Ten w piersi się uderza, ten znak krzyża czyni:
Ochraniaj nas od wojny, ognia i powodzi,
O ziół Królowo można, naszych pól Rządczyni!
W górze, jak głos starczy, organ przepowiada,
A w dole, z piersi ludu płynie pieśń kościelna,
U stóp Twych, jasna Pani, wieś swe dary składa,
O pól Rządczyni mądra, o Królowo Zielna!

Wykonane z ziół, zbóż, kwiatów i owoców wianki niesione są do kościoła po dzień dzisiejszy, w myśl starego powiedzenia: „Każdy kwiatek w ten dzień woła: weź mnie do kościoła, a ja cię tam przywołam”. Wianki w każdym regionie kraju zwano inaczej, jak choćby równianki, prozanki, a u prawosławnych - kwietki. Po poświęceniu zanosi się je do domów, gdzie wraz z palmą wielkanocną i wiankami z oktawy Bożego Ciała używane są do rozmaitych celów: przy zabiegach w hodowli i rolnictwie, chronią przed burzą, gradobiciem, powodzią, szkodnikami itp. Przy różnych niedomaganiach z poświęconego wianka wybiera się właściwe gatunki ziół, przygotowując z nich lek. Często cały wianek bywa uważany za środek uniwersalny na różne choroby, niezależnie od składu roślin. Wiele nazw ziół, zbieranych do wianków na Matkę Boską Zielną, wiąże się z Rodziną Świętą, Panem Bogiem czy postaciami świętych. Z gwary ludowej niektóre weszły do nazewnictwa oficjalnego, jak np. bylica - Boże drzewo, czy świętojańskie ziele, inaczej dziurawiec zwyczajny, w gwarach ludowych nazywany też krzyżowym zielem, dzwonkami Panny Maryi, krwią Matki Boskiej czy krwią Pana Jezusa, wreszcie zielem św. Jana. Jednak najwięcej nazw roślin łączy się z osobą Matki Bożej: np. szczoteczki Najświętszej Panny (szczęć), osetek Najświętszej Panny (dziewięć sił), ziele Matki Bożej (wierzbnica), rękawki Matki Bożej lub sukienki Matki Bożej (goryczka wąskolistna), kądziołka Matki Bożej (koniczyna polna), łzy Matki Bożej (drżączka średnia), warkocze Matki Bożej (dziewanna drobnokwiatowa) i inne.
Seweryn Udziela w swej pracy pt. Rośliny w wierzeniach ludowych pisał, że np, w Krakowskiem wianki na Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny przygotowywano często ze 100 gatunków ziół i innych roślin. Zygmunt Gloger zanotował, że wianki wije się z 12 rodzajów roślin, z poświęconych owoców pól, łąk i sadów: żółto kwitnącego trojestu, żabich skrzeków, Bożego drzewka, rotycia, lubczyku, leszczyny z orzechami, żyta, konopi, lnu, mięty i rumianku.
Pamiętała o tym wybitna nasza poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, pisząc swoją wspaniałą Mszę Maryjną na Matkę Boską Zielną: „Po co te wiązki i wianki z mięty, wrotyczu, rumianku? Niesiemy je na znak hołdu Maryi Pannie przed ołtarz. A tę pszenicę i jęczmień, czy także mamy poświęcić? Proso też i mak, i żyto, i coraz większą obfitość. Niechaj je księża święcą dzisiaj w ten dzień Wniebowzięcia”.
Poświęcone owoce pól, łąk i sadów miały według wierzeń przynieść dostatek wszystkiego na przyszły rok, więc wykruszano poświęcane ziarno i mieszano je z tym, które miało iść na siew, a łupiny z poświęconych owoców zawieszano na drzewach, by przysporzyły owoców na przyszły rok.
Warto zacytować jeszcze fragment wiersza Jana Lechonia, który w Rymach częstochowskich tak pisał:

„O wy, kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła,
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte,
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem,
Tak zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem...”

Dziś ludzie mniej czasu i uwagi poświęcają otaczającej ich zieleni łąk i lasów, nie doceniają wartości ziół, a kiedy ze względów zdrowotnych muszą mieć z nimi kontakt, polegają na aptecznych mieszankach. Wielu młodych ludzi nie zna wcale ziół, których sporo wyginęło wraz ze zniszczeniem środowiska naturalnego. Na przekór wielkiemu pośpiechowi życia warto byłoby odnowić znajomość ze światem ziół, które tak wiele mogą pomóc człowiekowi w jego różnych dolegliwościach.
Połowa sierpnia, schyłek lata. Sady pachniały owocami, lasy były pełne jagód, w ogródkach obfitość warzyw. Polska wieś była syta: „Po Zielnej każdy chodzi jak cielny” - mawiano. Niewiele było takich tygodni w roku, ale za te, które były, dziękowano Bogu. Dziękowali także ci, którzy wyzłoceni piaszczystym pyłem dróg pielgrzymowali na odpust do najbliższego miasteczka. Wiele było miejsc w Polsce, gdzie 15 sierpnia schodziły się tłumy, a wraz z nimi płynęły starodawne maryjne pieśni. Schodzili się wszyscy do swojej Królowej, aby oddać Jej hołd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielki odpust krzeszowski w międzynarodowej oprawie

2018-08-15 19:08

ksww / Krzeszów (KAI)

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych ku czci Maryi Wniebowziętej w pocysterskim sanktuarium maryjnym w Krzeszowie. Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski. Przy ołtarzy stanęli również biskup senior Marian Buczek ze wschodniej Ukrainy oraz biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, pochodzący z nieodległej Kamiennej Góry.

KS. WALDEMAR WESOŁOWSKI

Każdego roku odpust krzeszowski gromadzi tłumy wiernych i pielgrzymów, którzy za wstawiennictwem Matki Bożej Łaskawej wypraszają potrzebne łaski. Na uroczystości przybywają wierni nie tylko z diecezji legnickiej, ale i z całego Dolnego Śląska, również z wielu stron Polski i z zagranicy, zwłaszcza z sąsiednich Czech i Niemiec.

W homilii wygłoszonej podczas sumy odpustowej bp Siemieniewski skupił się na słowie „zwycięstwo”. – To słowo występuje w wielu odsłonach. Dziś trzeba sobie uświadomić, że źródłem prawdziwego zwycięstwa jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego zwycięstwo jest udzielane ludziom w Kościele. Jako pierwsza z ludzi doświadczyła tego Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą – mówił w homilii bp Siemieniewski.

- Również my oczekujemy chwały, radości i zwycięstwa. Dokonuje się to na drodze walki duchowej przeciw pierwiastkom zła, grzechu, tego, co pozbawia nas nadziei i radości. Nie jesteśmy w tym sami. Wspiera nas Chrystus i Maryja. Oni prowadzą nas do zwycięstwa – kontynuował bp Andrzej.

Zaznaczył też, że pojęcie zwycięstwa odnosi się również do naszej historii. – Wspominamy dziś wydarzenia sprzed 100 lat, ale także te, z 1920 roku, określane mianem „cudu nad Wisłą”. Tam, gdzie jest walka w słusznej sprawie, mamy prawo się modlić i oczekiwać pomocy Boga. Dlatego chcemy dziękować dziś za dar wolnej Ojczyzny – mówił biskup pomocniczy wrocławski.

Zachęcił też wiernych, by modlili się o to, by współczesny patriotyzm, przeżywanie Ojczyzny było zgodne z wolą Boga. Przypomniał wiernym, że drogowskazami dla nas są nadal trzy słowa: "Bóg, Honor, Ojczyzna".

- Dbajmy o naszą Ojczyznę, wpatrując się zwłaszcza w przykład życia naszych polskich świętych, szczególnie św. Jana Pawła II, który uczył nas i nadal uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu – mówił.

- Niech współczesny patriotyzm będzie przeżywaniem piękna Polski, pokazywaniem tego skarbu i dzieleniem się nim z innymi narodami, zwłaszcza z naszymi sąsiadami – zakończył bp Siemieniewski.

Na zakończenie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety ziół i kwiatów, po czym z bazyliki wyruszyła procesja z ikoną Matki Bożej Łaskawej.

Po wspólnej modlitwie kustosz ks. Marian Kopko zaprosił wszystkich do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych wraz z Zespołem Artystycznym Żołnierzy Rezerwy Rota ze Złotoryi.

Warto też dodać, że uroczystości odpustowej w Krzeszowie towarzyszył festyn rękodzieła, podczas którego wolontariusze Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska zbierali datki na funkcjonowanie tej ważnej placówki wspierającej dzieci nieuleczalnie chore oraz ich rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem