Reklama

Pokochały w Bogu Dziecko

2018-01-03 10:32

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 1/2018, str. 26-27

Agnieszka Bugała

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i służebnica Boża Leonia Nastał nigdy się nie spotkały. Pierwsza, karmelitanka, urodziła się w Lisieux we Francji w 1873 r., druga, służebniczka – w Starej Wsi niedaleko Rzeszowa w 1903 r. Co może je łączyć?

O Teresie napisano już wszystko. Nawet drobne zapiski, notatki najmłodszej doktor Kościoła przeanalizowano na wskroś, a mimo to wciąż zadziwia wspomnienie ukryte w listach rodzinnych. Kiedy miała zaledwie trzy i pół roku, przed zaśnięciem pytała Boga, czy dziś był z niej zadowolony. Jeśli odpowiedź była pozytywna, wtedy dodawała: „A Najświętsza Dziewica także?”.

Cud Dzieciątka Jezus

„Jest prawdą, że noc Bożego Narodzenia 1886 r. zdecydowała o moim powołaniu, lecz – by określić ją jaśniej – muszę ją nazwać nade wszystko nocą mojego nawrócenia. Tej błogosławionej nocy, o której napisano, że dodaje blasku szczęściu Boga samego, Jezus, który stał się dzieckiem z miłości do mnie, raczył wyzwolić mnie z powijaków i ułomności dzieciństwa. Przemienił mnie tak bardzo, że odtąd nie rozpoznawałam samej siebie” – pisze Teresa. I przyznaje – ona, która w wieku niespełna czterech lat dba o sprawianie Bogu przyjemności – że Bóg musiał uczynić cud, aby mogła w jednej chwili dojrzeć. I cud ten uczynił właśnie w noc Bożego Narodzenia. Od tej pory trwa jej szczególna więź z Dzieciątkiem Jezus.

„Tej promiennej nocy, jaśniejącej szczęściem Przenajświętszej Trójcy, Jezus, wdzięczne małe Dziecię, ledwie od godziny na świecie, przemienił noc mojej duszy w potoki światła... Tej nocy, w której stał się słabym i cierpiącym z miłości dla mnie, uczynił mnie silną i dzielną, przyodział mnie w zbroję. I począwszy od tej błogosławionej nocy, nie przegrałam żadnego starcia, przeciwnie, kroczyłam od zwycięstwa do zwycięstwa, rozpoczynając – rzec można – «bieg olbrzyma!»”.

Reklama

Piłeczka do zabawy

Każde dziecko lubi zabawki. Teresa tak bardzo wnikała w potrzeby Jezusa – malucha że... ofiarowała się Dzieciątku jako Jego mała zabawka. I prosiła Go, aby się nią bawił nie jak drogocenną zabawką, ale jak nic niewartą piłeczką, którą mógłby rzucić na ziemię, kopnąć nogą, przekłuć, pozostawić w kącie lub też przytulić mocno do serca, jeśliby Mu to tylko sprawiało przyjemność. Jednym słowem – chciała zabawiać małego Jezusa, sprawiać Mu radość, chciała oddać się Jego dziecinnym kaprysom.

Gdy w wielkim cierpieniu umierała, ofiarowując się za dusze, obsypywała płatkami róż mały krzyż, który ściskała w rękach. Zdarzało się, że płatkami róż ścieliła żłóbek w kaplicy Karmelu. „To my mamy pocieszać Jezusa, a nie Jezus nas” – pisała.

Jezus mówi Leonii o Teresie

Rzadko się zdarza, że Chrystus opowiada jednej osobie kochającej Go o innej, która jest Mu także szczególnie droga. Ale przynajmniej w jednym ze znanych nam dzienników duchowych zapisano takie zwierzenie Jezusa. Na 125. stronie pierwszego tomu pt. „Uwierzyłam miłości” sługa Boża Leonia Nastał zanotowała: „Sługa moja, Teresa od Dzieciątka Jezus, doszła do doskonałości drogą dziecięctwa duchowego. Postąp o jeden szczebel wyżej, a raczej zstąp o jeden stopień niżej, do niemowlęctwa duchowego” – prosi Jezus.

To mogło się wydarzyć we wrześniu 1935 r. To wtedy z nakazu Pana Jezusa i za zgodą spowiednika Leonia zaczęła spisywać swoje rozmowy z Bogiem. W grudniu, tuż przed Bożym Narodzeniem, dokonała zaślubin duchowych z Jezusem. Kocha Go nad życie.

10 lat wcześniej – 17 maja 1925 r. Teresa od Dzieciątka Jezus została ogłoszona świętą Kościoła katolickiego.

Bóg chciał być dzieckiem

To nieprawda, że pochylając się z czułością nad Bogiem w pieluchach, pomniejszamy Jego godność Zbawiciela. Nieprawda, że kochając w Nim dziecko, pomniejszamy wartość krzyżowej śmierci i ofiary. „Pragnę, abyś w szczególniejszy sposób ukochała moje niemowlęctwo” – powiedział Jezus do s. Leonii. „Każdy okres mojego życia ma wartość nieskończoną, Boską. Ten sam Jezus jest wiekuiście w chwale u Ojca, ten sam jako Niemowlę kwili w żłobie betlejemskim, ten sam naucza, ten sam umiera, zmartwychwstaje i żyje chwalebnym i sakramentalnym życiem. Ilekroć spoglądasz w moje oczy, gdy jako Niemowlę patrzę na ciebie, wiedz, że spoglądam na ciebie tymi samymi, co z krzyża oczyma. W Niemowlęciu uwielbiaj Ukrzyżowanego, w Ukrzyżowanym kochaj Niemowlę Boże. Ja zawsze z miłością przyjmę twoje uwielbienia”.

Teresa od Dzieciątka Jezus

To nie był przypadkowy wybór. Teresa, wstępując do Karmelu, pragnie zachować imię otrzymane podczas chrztu św. i jednocześnie w szczególny sposób wiąże się z osobą Dzieciątka Bożego. „Dobrze mi robi, gdy myśląc o Najświętszej Rodzinie, wyobrażam sobie życie całkiem zwyczajne... Wszystko w Ich życiu działo się tak jak w naszym” – notuje w „Dziejach duszy”. Papież Pius XII mówił, że Teresa wniknęła w samo serce Ewangelii, odkrywając na nowo drogę dziecięctwa Bożego.

Leonia na kolanach, w stajni

W 1938 r., w czasie świąt Bożego Narodzenia, Jezus zaprosił s. Leonię Nastał do stajni, miejsca swoich narodzin. „Była czyściutko umieciona – zapisała Leonia w «Dzienniku duchowym» – św. Józef spał, a Maryja klęczała pełna zachwytu miłości”. Leonia wpatrywała się w Nią z rosnącą wciąż radością i myślała: jesteś szczęśliwa, szczęśliwsza od wszystkich matek ziemskich, od królowych i księżniczek, choć one w pałacach, a Ty w stajni, wśród dwojga bydląt. Z jej serca wyrwało się pytanie: „Więc to stajnia dla Twego majestatu w chwili narodzenia? O, jakbym chciała dać Ci złotą kolebkę, najpiękniejsze mieszkanie, najwygodniejsze posłanie. Jezus zapłakał... Widziałam, że Boże Dziecię ma świadomość, iż samo wybrało stajenkę na miejsce swojego narodzenia. Zbliżyłam się na klęczkach i ucałowałam nóżki i rączki Jezusa – piękne, bieluchne i przedziwnie miłe”.

Miłość chce być kochana

„Moja Leonio, czego Mnie ludzie nie kochają?” – pytał Jezus. „O mój Boże, pragnę Cię kochać i starać się, by Cię kochano – odpowiedziała na to odwieczne pytanie Teresa 9 czerwca 1895 r. w swoim Akcie Ofiarowania się Miłości Miłosiernej.

„Ludzie, gdy ich spotyka zawód miłosny, popełniają szaleństwa. I Ja niekiedy tak postępuję. Od szaleństwa krzyża aż do szaleństwa Eucharystii i pobytu w duszy żebrzę miłości, dopraszam się o nią, narzucam się niejako duszy, by Mnie przyjęła za jedyny przedmiot swego kochania” – wyznał Jezus s. Leonii Nastał.

„O!... Kocham Go!... Mój Boże, ja... kocham...Cię!!!” – to ostatnie słowa Teresy w chwili konania 30 września 1879 r. o godz. 19.20.

Dwie Leonie i Teresa

Sługę Bożą Leonię Nastał i św. Teresę łączy czuła miłość do Boga, który przyszedł do nas jako Niemowlę i Dziecko, ale jest jeszcze jeden niezwykle ciekawy wspólny punkt w historii ich życia. Otóż święta z Lisieux miała cztery siostry, a jedna z nich, trzecia w kolejności urodzenia, otrzymała podczas chrztu św. imię Leonia. Od najmłodszych lat przysparzała rodzicom wielu trudności wychowawczych. Trzykrotnie wstępowała do klasztoru i z niego występowała, by wreszcie odnaleźć swoje powołanie w Zgromadzeniu Sióstr Wizytek. „Chcę równocześnie wzrastać i pozostać mała. Oto jedyna moja ambicja – ukryć się jak pokorny fiołek pod liśćmi doskonałej uległości zakonnej” – napisała w 1899 r., gdy próba wreszcie się powiodła. Była prawdopodobnie pierwszą osobą, która podjęła w życiu duchowym Małą Drogę wyznaczoną przez jej rodzoną siostrę – Teresę od Dzieciątka Jezus. Zresztą Leonia Martin uwielbiała czytać Teresine „Dzieje duszy”, a idąc drogą dziecięctwa duchowego, przezwyciężyła trudny charakter, słabe zdrowie i kompleksy. Zmarła 17 czerwca 1941 r., rok później niż Leonia Nastał. Od 2015 r. trwa jej proces beatyfikacyjny i już teraz uznawana jest za patronkę dzieci trudnych.

Najważniejsze podobieństwo

„Jeżeli wejdziesz na drogę niemowlęctwa, upodobnisz się najbardziej do Jezusa w Hostii – do niemowlęctwa Bożego w żłóbku” – powiedział Chrystus do Leonii Nastał. I ona Go posłuchała. Kontemplowała maleńkość Jezusa i wszystkie swoje pragnienia i plany podporządkowywała Jego woli, rezygnując z własnej – to było jej wyznanie miłości. Teresa, obsypując żłóbek Jezusa płatkami róż, powtarzała dialog przypisywany św. Bernardowi:

– Jezu, kto Cię uczynił tak małym?

– Miłość.

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Salezjańskie święto sportu, młodości, radości i wiary

2018-04-25 20:45

W dniach 28.04-03.05.2018 r. w Krakowie odbędą się XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej. Honorowym patronatemobjął Igrzyska Mateusz Morawiecki, Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

Wokandapix/pixabay.com

Dotychczas Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej odbyły się 28 razy w różnych krajach i miastach europejskich. Znaczący udział w organizacji Igrzysk ma Polska i Salezjańska Organizacja Sportowa Rzeczypospolitej Polskiej, która czterokrotnie była organizatorem imprezy: w Warszawie (1997, 2001, 2005) oraz Krakowie (2012).

Uczestniczyć w Igrzyskach będzie młodzież salezjańska zaangażowana w różnorodne dzieła młodzieżowe (szkoły, oratoria, organizacje sportowe itp.) w krajach europejskich i pozaeuropejskich. Weźmie w nich udział ponad 1500 sportowców salezjańskich (dziewcząt i chłopców) z następujących 22 krajów: Austria, Belgia, Białoruś, Brazylia, Chorwacja, Czechy, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Niemcy, Polska, Portugalia, Republika Środkowej Afryki, Rosja, Słowacja, Słowenia, Syria, Tanzania, Ukraina, Włochy, Zambia.

Celem Igrzysk jest stworzenie młodzieży salezjańskiej możliwości rywalizacji sportowej i budowanie przez sport nowego świata, opartego na ideach integralnego humanizmu i chrześcijańskiego personalizmu oraz olimpizmu, u podstaw których tkwią takie fundamentalne wartości jak pokój, przyjaźń, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność, godność i fair play.

XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej będą konstytuowały 3 bloki programowe, a mianowicie: sportowy, kulturalny i religijny.

Sportowcy salezjańscy (dziewczęta i chłopcy) rywalizować będą w dwóch kategoriach wiekowych (kat. „A” – 2000 i młodsi, kat. „B” – 2002 i młodsi) w następujących dyscyplinach sportowych: koszykówka, piłka nożna 11. osobowa, piłka nożna 6. osobowa, piłka siatkowa i tenis stołowy.

Uczestnicy Igrzysk wezmą również udział w przedsięwzięciach o charakterze kulturalnym i religijnym, w tym między innymi otwarciu i zamknięciu Igrzysk, zwiedzaniu Krakowa, wycieczce do kopalni soli w Wieliczce, zwiedzaniu obozu masowej zagłady w Oświęcimiu, okolicznościowej niedzielnej Mszy św., salezjańskich słówkach na dobranoc, wieczorze modlitewnym w Sanktuarium Miłosierdzia w Łagiewnikach, pogodnych wieczorach itp.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem