Reklama

19 ton daru serca

2017-12-27 11:10

Alicja Magura
Edycja zamojsko-lubaczowska 53/2017, str. III

Alicja Magura
Dary zebrane podczas tegorocznej akcji

W święta Bożego Narodzenia każdy człowiek potrzebuje i szuka bliskości drugiej osoby. Jednocześnie to czas, który pokazuje jak wielu ludzi dotknęła samotność, choroba czy bieda. Ogólnopolska przedświąteczna akcja „Tak, pomagam!”, organizowana od 13 lat przez Caritas Polska, udowadnia, że za pomocą prostego gestu i dobroci serca można sprawić, że życie drugiej osoby stanie się mniej przykre.

W supermarketach, sieciach handlowych i małych sklepach osiedlowych na terenie całej Polski przed Świętami spotkać można było wolontariuszy ubranych w czerwone koszulki. Młodzi ludzie odpowiedzialni byli za przeprowadzenie przedświątecznej zbiórki żywności. – Cieszę się, że mogę pomóc innym. My nic z tego nie mamy, robimy to bezinteresownie. Ludzie, którzy otrzymują zebraną żywność cieszą się z tego i to nam sprawia ogromną radość – wyjaśniał Kamil Zając, wolontariusz ze Szkolnego Koła Caritas działającego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Lubaczowie.

W ogólnopolską akcję jak co roku włączyła się Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. W zbiórkę zaangażowanych było ok. 1500 wolontariuszy ze Szkolnych Kół Caritas i Parafialnych Zespołów Caritas. W ciągu dwóch dni udało się zebrać łącznie 19.095 kg żywności. Aneta Tryniecka, koordynator diecezjalny wolontariatu Caritas, nie kryła radości. – Tegoroczna akcja przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Zebraliśmy naprawdę dużo żywności, która trafiła do najbardziej potrzebujących. Mamy nadzieję, że otrzymana pomoc pozwoliła im spokojnie zasiąść do wigilijnego stołu i radośnie przeżyć Święta – wskazała.

Reklama

W koszach Caritas znalazły się artykuły spożywcze z długim terminem przydatności, tj. mleko, mąka, cukier, makaron, ryż, płatki kukurydziane, herbata, konserwy mięsne i rybne. Nie zabrakło również słodkości oraz środków czystości.– Tak jak przy każdej akcji są ludzie, którzy pomagają, ale są i tacy, którzy powiedzą coś niemiłego. Jednak trzeba przyznać, że dużo osób bardzo chętnie wspierało naszą akcję, nie trzeba było ich namawiać – podkreślała Julia Proszek, wolontariuszka ze Szkolnego Koła Caritas działającego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Lubaczowie. Zgromadzone produkty w formie paczek świątecznych trafiły do najuboższych, niepełnych i wielodzietnych rodzin, ale także do osób bez dachu nad głową, chorych i bezrobotnych, do tych, którzy choć pracują, to nie stać ich na zakup żywności.

Aneta Tryniecka podsumowując akcję powiedziała: – Słowa podziękowania kieruję w stronę wszystkich ludzi o szlachetnym sercu, którym nie jest obojętny los drugiego człowieka. Dzięki Państwa zaangażowaniu ponad 5 tys. osób z naszej diecezji otrzymało świąteczne paczki. Należy również podziękować wolontariuszom, ich opiekunom i koordynatorom. Bez nich ta akcja nie mogłaby się odbyć. To właśnie oni poświęcili swój wolny czas, aby uczestniczyć w przedświątecznej zbiórce oraz w segregowaniu i pakowaniu paczek. Nie mogę zapomnieć również o lubaczowskich seniorach, którzy aktywnie włączyli się w przygotowanie świątecznych paczek.

Tagi:
akcja

Przystanek Niepodległość

2018-04-11 14:49

Piotr Grzybowski
Edycja sosnowiecka 15/2018, str. V


Na ciekawy pomysł uczczenia, a raczej promocji 100. rocznicy niepodległości wpadli samorządowcy Olkusza. Otóż olkuski magistrat we współpracy ze Związkiem Komunalnym Gmin „Komunikacja Międzygminna” zrealizuje akcję „Przystanek Niepodległość: Olkusz 1918-2018”, która swym zasięgiem obejmie cztery gminy – Olkusz, Bolesław, Bukowno i Klucze.

Zasada działania projektu jest bardzo prosta. Otóż na autobusach jeżdżących po rejonie ziemi olkuskiej zostaną naklejone fotogramy przybliżające sylwetki osób zasłużonych w dziele odzyskania przez Polskę niepodległości. Są to postaci, które wniosły swe zasługi w skali ogólnopolskiej, jak choćby generał Stefan Buchowiecki, twórca służb medycznych Legionów czy Antoni Minkiewicz – współpracownik Józefa Piłsudskiego i minister aprowizacji. Na zdjęciach znaleźli się również zasłużeni przede wszystkim lokalnie działacze: Jan Jarno, Jerzy Stamirowski, Stanisław Bac, Wieńczysława Buchowiecka, Antoni Wiatrowski, Karol Radłowski i Aleksander Machnicki. Swoich patronów otrzymało dziewięć autobusów świadczących usługi dla ZKG KM w Olkuszu. W ramach akcji sylwetki zasłużonych zostały umieszczone także na biletach komunikacji miejskiej. Poza tym na stronie internetowej Urzędu Miasta i Gminy została stworzona specjalna zakładka, gdzie można zapoznać się z życiorysami tych osób. Akcja „Przystanek Niepodległość: Olkusz 1918-2018” uzyskała formalne wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, koordynatora Programu Wieloletniego „Niepodległa”.

Warto dodać, że wśród postaci wybranych do promocji 100. rocznicy odzyskania niepodległości znalazł się Antoni Minkiewicz, który co prawda urodził się w Łyczówce w guberni wołyńskiej, ale osiadł w Olkuszu, gdzie pracował jako inżynier górniczy w kopalni „Józef” na Starym Olkuszu. Aktywnie zaangażował się w życie społeczne miasta. Był jednym z inicjatorów ustawienia pomnika na grobie płk. Francesco Nullo na olkuskim cmentarzu. Z jego inicjatywy w 1911 r. w Olkuszu powstało koło Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Minkiewicz działał w olkuskiej Resursie Obywatelskiej. Był też członkiem straży pożarnej. Szczególną aktywność wykazał podczas I wojny światowej. Stanął na czele Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego, jaki zawiązał się w Olkuszu wkrótce po wybuchu wojny. Był też delegatem Naczelnego Komitetu Narodowego na powiat olkuski, a także twórcą i kierownikiem gminnego oraz powiatowego Komitetu Gospodarczo-Zapomogowego, a następnie Komitetu Ratunkowego Powiatu Olkuskiego. Zainicjował wydawanie przez Komitet czasopisma „Kronika Powiatu Olkuskiego”. Z jego inicjatywy, w 1916 r. powstało w Olkuszu gimnazjum męskie, a rok później – liceum żeńskie. Minkiewicz prowadził też tajną działalność. Był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej, w której pełnił funkcję prezesa Zarządu Okręgu, a następnie tzw. Delegacji Naczelnego Komitetu Narodowego. Brał czynny udział w organizowaniu na terenie powiatu olkuskiego organizacji „Piechur” związanej z POW. Pod koniec wojny został członkiem Wydziału Powiatowego, a w kwietniu 1918 r. został wybrany do Rady Stanu w Warszawie. Od 23 października 1918 r. do 30 września 1919 r. Antoni Minkiewicz był ministrem aprowizacji, a następnie naczelnym komisarzem Zarządu Cywilnego Ziem Wołynia i Frontu Podolskiego. W dniu 12 lipca 1920 r. zginął na Kresach w niewyjaśnionych okolicznościach. Pośmiertnie został odznaczony Orderem Polonia Restituta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem

2018-04-25 09:40

lk / Warszawa (KAI)

Fundacja Mamy i Taty organizuje trzydniowy wieczorny protest w obronie 2-letniego Alfiego Evansa, chłopczyka z poważnym uszkodzeniem mózgu, którego odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Protest odbędzie się pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie. "Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie" - apelują organizatorzy manifestacji.

Catholic News Agency
Alfi Evans

W nocy z poniedziałku na wtorek, na mocy wcześniejszej decyzji sądu, chłopcu przebywającemu w szpitalu dziecięcym w Liverpoolu odłączono maszynę umożliwiającą oddychanie. Przez dziewięć godzin Alfie Evans oddychał samodzielnie. Potem, jak ogłosili rodzice dziecka, zapewniono mu ponownie tlen. Chłopiec dostaje też wodę.

Dwulatek od urodzenia cierpi na niezdiagnozowaną chorobę układu nerwowego. Lekarze określają jego stan jako wegetatywny i od wielu miesięcy niezmiennie pogarszający się.

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze, które przyznały Alfiemu włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury.

We wtorek sędzia zgodził się na przeniesienie chłopca do domu w warunkach opieki paliatywnej, ale nie może opuszczać kraju.

Protest przeciwko działaniom brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości oraz w obronie Alfiego Evansa organizuje w środę Fundacja Mamy i Taty. Odbędzie się on pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przy ul. Kawalerii 12 w Warszawie.

Fundacja apeluje, by przybyć na protest prywatnie, bez barw partyjnych, a nawet przynależności do organizacji pozarządowych. Odbywać się on będzie codziennie od środy do piątku od godz. 22.00 do godz. 1.00 w nocy.

"Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie. W pogotowiu czekają włoskie medyczne służby ratunkowe gotowe przetransportować chłopca do szpitala Dzieciątka Jezus w Watykanie. Przyjdź i zapal świeczkę lub znicz. Bez barw partii i organizacji pozarządowych. Alfie Evans - jesteśmy z Tobą wbrew nieludzkiemu prawu! Alfie has a right to live" - apelują organizatorzy protestu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem