Reklama

Wspomóż działania legnickiej Caritas

2017-12-20 12:28

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 52/2017, str. IV

ks. Waldemar Wesołowski
Ks. Robert Serafin, dyrektor Caritas

Ks. Waldemar Wesołowski: – Wśród licznych inicjatyw prowadzonych przez legnicką Caritas na rzecz osób potrzebujących jest działalność opiekuńczo-lecznicza, którą objęte są osoby starsze i chore. Dlaczego podejmowane są takie działania?

Ks. Robert Serafin: – Doskonale znamy różne działania Caritas przeprowadzane w całej Polsce, na świecie, jak i w naszej diecezji. Z przekazów medialnych czy z informacji w naszych parafiach słyszeliśmy na przykład o Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom, o Kromce Chleba, Jałmużnie Wielkopostnej, Tornistrze Pełnym Uśmiechu, o programie Skrzydła itd. W skali międzynarodowej o akcji pomocy mieszkańcom Syrii Rodzina Rodzinie i o wielu inny. W tych wszystkich działaniach spotykamy się z człowiekiem, którego Jezus stawia na naszej drodze i z którym się utożsamia. To Jezus zachęca nas do tego, byśmy chcieli pomóc ludziom potrzebującym, a w ten sposób okazali gest dobroci dla Niego samego. Chodzi o to, byśmy znaleźli czas dla siebie, byśmy potrafili ze sobą porozmawiać, coś od siebie ofiarować. W naszej diecezji, oprócz tych inicjatyw ogólnopolskich, prowadzimy wiele własnych dzieł. Od wielu już lat jednym z ważnych wymiarów funkcjonowania naszej Caritas jest działalność opiekuńczo-lecznicza. Ma ona wiele wymiarów. Są to zakłady opieki leczniczej w Legnicy i w Jeleniej Górze, to również Warsztaty Terapii Zajęciowej. Ważnym miejscem jest także Zakład Aktywności Zawodowej w Jeleniej Górze, gdzie pomagamy ludziom odnaleźć się na rynku pracy, usamodzielnić się. Wraz z naszymi pracownikami i wolontariuszami obejmujemy opieką ludzi starszych, chorych, oferując im profesjonalną opiekę medyczną, której nie może dać każdy.

– Ile osób jest objętych opieką i ile osób Caritas zatrudnia?

– Jeśli chodzi o Stacje Opieki prowadzone przez naszą Caritas, w skład których wchodzą ośrodki opiekuńczo-lecznicze w Legnicy i w Jeleniej Górze, w naszych dwóch zakładach mamy 120 osób objętych opieką. Zatrudniamy w nich w sumie około 160 osób. To jest personel medyczny, a więc pielęgniarki, lekarze, a także opiekunki i personel dbający o funkcjonowanie obiektów. Te liczby pokazują, że Caritas troszczy się o wiele osób w potrzebie, ale także jest pracodawcą dla wielu osób i wielu rodzin. Warto też pamiętać, że ten rodzaj działań to nie są akcje jednorazowe czy też związane ze świętami. To jest działalność, która trwa od lat, każdego dnia. To z kolei wiąże się z wieloma trudnościami, jakie musimy pokonywać.

– Jakie osoby trafiają do tych ośrodków?

– Mamy do czynienia z wieloma problemami i schorzeniami. Wiele osób to ludzie w podeszłym wieku, to osoby schorowane, po przebytych udarach, operacjach, wymagające nie tylko opieki medycznej, ale też rehabilitacji. Wiele osób wymaga całodobowej obecności personelu medycznego. Do naszych ośrodków przybywają także ludzie, którymi rodziny nie są już w stanie się zaopiekować, nie są też w stanie zapewnić im odpowiednich warunków. Zdajemy sobie sprawę z tego, że bycie z człowiekiem chorym jest bardzo absorbujące, zarówno od strony fizycznej, jak i psychicznej. Każdy, kto miał w domu do czynienia z osobą przewlekle chorą, wie, o czym mówię.

– Jakie są źródła finansowania tej działalności?

– Te placówki utrzymują się w części z dotacji, jakie otrzymujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Część to również ofiary, jakie składają sami chorzy lub ich rodziny. Są takie sytuacje, kiedy sami musimy szukać dodatkowych funduszy, ponieważ pacjenta czy jego krewnych nie stać na dofinansowanie pobytu i opieki.

– W jaki zatem sposób możemy wspomóc te ośrodki, a tym samym, jak możemy pomóc osobom, które w nich przebywają?

– Przede wszystkim chcę podziękować wszystkim ludziom i instytucjom, które na różne sposoby nas wspierają. To dzięki nim te zakłady mogą istnieć i funkcjonować. Dopięcie wszystkich finansów nie jest łatwe. Zatem z pomocą może przyjść każdy z nas. Mam tu na myśli nie tylko pomoc materialną, ale także modlitwę. Ważną rolę odgrywają także wolontariusze, którzy poświęcają swój czas. Chodzi o to, żeby z naszymi podopiecznymi posiedzieć, porozmawiać, pomóc w codziennych sprawach. Staramy się o to, by nie brakowało młodych wolontariuszy, ale przecież mogą to być również osoby będące np. na emeryturze, które deklarują się poświęcić część swojego czasu dla chorych. Może to być godzina lub dwie codziennie, może to być jeden czy dwa dni w tygodniu. Możliwości są różne. Nie ukrywam też, że liczymy także na pomoc materialną, bez której nie da się prowadzić takiej działalności. Mogą to być ofiary jednorazowe, bądź cykliczne. Caritas jest organizacją pożytku publicznego, zatem liczymy na 1%. Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, ma również możliwości udzielenia takiego wsparcia, np. w formie darowizny na cele charytatywno-opiekuńcze kościelnych osób prawnych. Możliwości jest wiele, nie o wszystkich wiemy, dlatego zachęcamy do tego, by zainteresować się możliwościami. Taka pomoc może nas niewiele kosztować, czasem nic nas nie kosztuje, bowiem możliwości, jakie daje prawo, jest wiele. Wystarczy z nich skorzystać. O to też prosimy.

Tagi:
wywiad

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nadchodzą trudne lata dla Gwardii Szwajcarskiej

2018-04-20 09:13

ts / Watykan (KAI)

W najbliższej przyszłości watykańskiej Gwardii Szwajcarskiej trudno będzie pozyskać nowych kandydatów. Liczy się z tym odpowiedzialny za rekrutację do papieskiej formacji szwajcarski menadżer ds. personalnych Bernhard Messmer. Były gwardzista i właściciel firmy ds. zarządzania kadrami przyznał w wywiadzie dla szwajcarskiego portalu kath.ch, że wprawdzie aktualnie Gwardia nie ma jeszcze takich problemów, ale „nadchodzą dla nas trudne lata”.

Grzegorz Gałązka

Messmera martwi przede wszystkim znaczny spadek narodzin w Szwajcarii. Jego zdaniem, rolę odgrywa także rozwój gospodarczy. „Jeśli gospodarka będzie kulała, to może będzie nam łatwiej pozyskiwać kandydatów”, powiedział 56-letni były gwardzista. Zwrócił uwagę, że dziś człowiekowi kończącemu naukę z dobrymi wynikami pracodawcy oferują zarobki, z którymi nie może konkurować Gwardia Szwajcarska. Ponadto młodzi urodzeni w latach 1995-2010 często mają inne wartości i inne wyobrażenia, niż ich poprzednicy, zauważył Messmer dodając, że dla nich np. jest ważne równoważenie czasu pracy i czasu wolnego, a pod tym względem organizacje militarne tracą na atrakcyjności.

Do Gwardii Szwajcarskiej poszukiwani są nie tylko młodzi ludzie sympatyzujący z wojskiem, ale tacy, którzy jednocześnie prowadzą aktywne życie religijne. „Żyjemy naszą wiarą i w każdą niedzielę uczęszczamy na Mszę św. Idzie każdy z nas i o tym nie dyskutujemy”, podkreśla menadżer.

Do Rzymu przybywa „cały świat”, mówi Messmer. Jako gwardzista mogę uczestniczyć w wydarzeniach, w jakich później nie będzie mi dane, wspomina służbę w Watykanie dawny gwardzista, który w ochronie papieży służył w latach 1982-1984. Przyznaje, że ten czas był dla niego „najlepszą szkołą życia, jaka kiedykolwiek istniała”.

Gwardia Szwajcarska służy papieżom od 1506 r. Obecnie liczy 110 członków. Mogą do niej kandydować wyłącznie młodzi katolicy szwajcarscy w wieku 19-30 lat, którzy w swoim kraju muszą najpierw odbyć służbę wojskową. W Watykanie służą co najmniej 25 miesięcy, a zaprzysiężenie rekrutów odbywa się rokrocznie 6 maja na pamiątkę tzw. „sacco di Roma”, czyli splądrowania Rzymu przez wojska cesarza Karola V w dniu 6 maja 1527 r. Zginęło wówczas 147 szwajcarskich żołnierzy, broniących Klemensa VII (1523-1534). Obecnie większość rekrutów zobowiązuje się do służby w Gwardii Szwajcarskiej przez okres dwóch lat. Gwardziści odpowiadają za osobistą ochronę papieża oraz kontrolują wejścia do Watykanu. Ochrona Domu św. Marty, w którym mieszka papież, sprawowana jest częściowo przez gwardzistów, a częściowo przez żandarmerię watykańską.

W styczniu na specjalnie przygotowanym na YouTube nagraniu wideo Papieska Gwardia Szwajcarska zachęcała młodych rodaków do wstąpienia w jej szeregi. 10-minutowy film informuje o zasadniczym przygotowaniu, pokazuje nową centralę komendantury oraz relacje z życia tej formacji watykańskiej czuwającej nad bezpieczeństwem papieża. Ważnym elementem filmu jest też informacja o warunkach, jakie musi spełniać kandydat do tej służby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Brazylia: wyniki ankiety wśród księży

2018-04-21 10:49

vaticannews.va / Aparecida (KAI)

Trwające obrady episkopatu brazylijskiego stały się szczególną okazją do przedstawienia profilu duchowieństwa w tym kraju. Owocem prowadzonych dyskusji, refleksji i prac episkopatu będzie dokument „Wskazania dla formacji prezbiterów Kościoła w Brazylii”.

archidiecezja.warszawa.pl

Pomimo napotykanych trudności, w swoim powołaniu są pełni entuzjazmu, gotowi do realizacji swojej misji i nie wykazują strachu w podjęciu zobowiązania naśladowania i głoszenia Jezusa Chrystusa – mówi o brazylijskich księżach abp Pedro Brito Guimarães, metropolita Palmas.

Od 2014 r. Krajowa Konferencja Biskupów Brazylii (CNBB) prowadzi statystykę tamtejszych duchownych. Wtedy to episkopat rozesłał do 25 tys. księży kwestionariusz zawierający sto pytań. Odpowiedziało nań blisko siedem tysięcy. Na jego podstawie opracowano obraz tamtejszych kapłanów.

Z przeprowadzonych badań tutejszego episkopatu wynika, że aktualnie w posłudze duszpasterskiej zdecydowaną większość stanowią księża brazylijscy. Ponad 30 lat temu 70 proc. duchowieństwa stanowili cudzoziemcy. W tamtym okresie księża zakonni byli większością. Obecny profil księdza brazylijskiego, to kapłan młody i należący do duchowieństwa diecezjalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem