Reklama

Pfizer - PoloCard

Dom, w którym zimą jest wiosna

2017-12-13 11:07

Anna Buchar
Edycja wrocławska 51/2017, str. V

Archiwum „Wiosny”
Prezentami obdarzają dzieci także przyjaciele placówki

W Polsce istnieje ponad trzy tysiące placówek, w których mieszka ok. 150 tys. dzieci. Dom Dziecka ,,Wiosna” w Krzydlinie Małej zamieszkuje dziś ponad 50 podopiecznych, w wieku od kilku miesięcy do 12 roku życia

Wiosna dla wielu z nas to najpiękniejsza pora roku. To czas budzenia się i rozkwitu nowego życia. Dni stają się dłuższe, słońce świeci mocniej, śnieg i lód topnieją. Powietrze staje się świeże i pachnie kwiatami. Z ciepłych krajów wracają ptaki wędrowne. To także początek wielu prac na polu i w ogrodzie – czas zasiewu, sadzenia, okopywania... Z wiosną nieodłącznie kojarzy się radość, ciepło oraz pobudzenie nadziei na nową, lepszą przyszłość

– W naszym Domu pomagamy dzieciom, które będąc w okresie dynamicznego, szybkiego rozkwitu swoich możliwości, znalazły się w sytuacji, która zagraża dobremu i pełnemu wykorzystaniu tego czasu. Staramy się w „Wiośnie” tworzyć rodzinę, uczyć budowania rodzinnych relacji, tworzyć dobry klimat do rozmów i wzrostu. Chcemy, by dzieci czuły się tutaj bezpiecznie, zawsze kochane i akceptowane. Robimy wszystko, aby „wiosna życia” dzieci, które trafiają do naszego Domu, była czasem radości i ciepła. Chcemy by te dzieci – pomimo trudnych doświadczeń losu – mogły żyć nadzieją na lepszą przyszłość – zaznacza s. Agata Małgorzata Wójcik, dyrektor ZPO-W „Wiosna”.

Reklama

Atmosfera prawdziwego domu najbardziej udziela się w święta. Siostry dbają o duchowe przygotowanie dzieci do tego wydarzenia. Angażują swoich podopiecznych w różne formy aktywności. – Święta Bożego Narodzenia, które obchodzić będziemy już za tydzień, poprzedza Adwent. Nasze dzieci z radością uczęszczają na Msze św. roratnie do położonego tuż obok naszej placówki kościoła pw. św. Michała Archanioła – mówi pani Bożena z „Wiosny”. Początek grudnia to także wspomnienie św. Mikołaja, biskupa Miry. Co roku przyjaciele placówki przyjeżdżają obdarować jej podopiecznych prezentami. W tym roku „Wiosnę” odwiedzili klerycy IV roku Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. – Nasz święty Mikołaj otrzymał od dzieci laurkę – zaznacza pani Bożena. Tradycją w Domu Dziecka stał się także konkurs na najładniejszą świąteczną kartkę.

– Dzieci bardzo angażują się w przygotowania do świąt. Wykonanie świątecznych kartek i laurek sprawia im wiele radości!

Tagi:
dom dziecka

Dom przy ulicy św. Kazimierza chce nadal służyć dzieciom

2018-01-03 12:37

Katarzyna Woynarowska
Edycja częstochowska 1/2018, str. IV

Placówka zmienia formę działania, ale nie istotę. Nadal będzie opiekować się najmłodszymi. Powstanie tu m.in przedszkole, co jest dobrą wiadomością dla rodziców. W Częstochowie bowiem nieustannie brakuje miejsc w przedszkolach. A te prowadzone przez siostry zakonne cieszą się zasłużenie dobrą opinią

Graziako/Niedziela
S. Joanna Rękas, dyrektor częstochowskiego domu (z prawej), i s. Małgorzata Ochęduszko pokazują plac zabaw przyszłego przedszkola

Przez wiele lat w budynku przy ul. św. Kazimierza w Częstochowie mieścił się Dom Małego Dziecka im. E. Bojanowskiego, w którym siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej opiekowały się dziećmi porzuconymi, niechcianymi, przeznaczonymi do adopcji czy z różnych powodów odebranymi rodzicom. Mówiąc krótko, starały się zaradzić dziecięcej biedzie i nieszczęściu, tworząc maluszkom namiastkę rodzinnego domu. Niestety, zmieniające się przepisy sprawiły, że dalsze prowadzenie tej działalności stało się niemożliwe. Najpierw więc zmieniono nazwę, tworząc Dom Życia i Nadziei, a gdy to nie wystarczyło, ze względu na ustawowe wymagania – siostry znalazły się w kłopotliwej sytuacji. Warto przypomnieć, że w budynku tym mieści się także jedyne w okolicy Okno Życia, dzięki któremu ocalało czworo niemowlaków.

Siostry Służebniczki nie wyobrażają sobie, by teraz zaprzestały swojej misji. Po pierwsze, w Polsce nie zmalała liczba dzieci, które pozbawiono opieki w sytuacji ograniczenia czy pozbawienia praw rodzicielskich, dzieci poważnie chorych, niepełnosprawnych, porzuconych, niechcianych. Fundamentalne znaczenie ma także charyzmat zgromadzenia, które jako główne zadanie wskazuje zakonnicom właśnie opiekę nad dziećmi.

Skoro więc siostry nie mogą już zajmować się małymi dziećmi tak jak dotychczas, postanowiły zmienić formułę istnienia placówki. I to w podwójny sposób.

Po pierwsze – opieka

Siostry nie chcą zrezygnować z opieki nad dziećmi w trudnej sytuacji. W tej chwili w Domu przebywa jeszcze 13 maluszków. S. Joanna Rękas, dyrektor częstochowskiej placówki, zna historię każdego z nich. Mała dziewczynka z kucykiem na czubku głowy idzie wkrótce do adopcji. Mały okularnik z zadartym nosem, z pewnymi dysfunkcjami, jak szepcze siostra, już trzeci raz wrócił do zakonnic.

– Ludziom się wydaje, że biorą słodkiego malucha bez przeszłości. A te dzieci mają za sobą takie doświadczenia, których bałby się dorosły... a po chwili dodaje: – Nie zrezygnujemy przecież z tego, co jest charyzmatem naszego zgromadzenia. Przez wiele lat udało nam się zebrać tutaj specjalistyczną kadrę, świetnych ludzi pracujących z ogromnym oddaniem. Mamy naprawdę spore doświadczenie w opiece nad dziećmi, także nad trudnymi przypadkami. Jedyny wyjściem jest staranie się o przyznanie nam statusu regionalnej placówki specjalistyczno-terapeutycznej.

Placówka taka to miejsce, gdzie prowadzona jest całodobowa opieka nad dziećmi, które potrzebują nie tylko opieki, ale konkretnej terapii i leczenia specjalistycznego. Dom przy ul. Kazimierza gotowy jest w każdej chwili podjąć takie zadania. Jedyną przeszkodą do utworzenia obu placówek jest przeprowadzenie dodatkowego remontu, którego wymagają wyśrubowane normy sanepidu i służb przeciwpożarowych. Niestety, siostrom brakuje środków. Jeśli nie uda im się zabrać funduszy, nie staną do konkursu i nie otrzymają zgody na prowadzenie placówki. A zgoda taka wydawana jest raz w roku.

– Obserwowaliśmy niedawną batalię o ochronę życia, o zakazanie aborcji dzieci chorych. Podnoszone były wtedy argumenty, że Kościół broni życia nienarodzonych, a potem nie interesuje się ich losem. My jesteśmy dowodem, jak krzywdząca jest taka opinia. Oddajcie nam te dzieci. Pozwólcie im żyć. My otoczymy je w naszym domu opieką i miłością – przekonuje s. Joanna.

Po drugie – przedszkole

Zgromadzenie chce otworzyć przy ul. Kazimierza przedszkole. W zasadzie wszystko jest gotowe. Siostry oprowadzają nas po salach, wyglądających jakby tęskniły za dziećmi. Małe mebelki, zabawki na półkach, miękkie dywaniki. Przytulnie, swojsko, po domowemu i... pusto. A powinno być tutaj słychać tupot małych nóżek i dziecięcy śmiech.

Siostry Służebniczki specjalizują się w prowadzeniu przedszkoli. Jest ich obecnie w całej Polsce kilkadziesiąt. I z całą pewnością przyda się także w Częstochowie. W mieście zabrakło w tym roku miejsc w przedszkolach dla ok. 200 dzieci. A przedszkola prowadzone przez zgromadzenia zakonne cieszą się u nas zasłużenie dobrą renomą, czego dowodem są ustawiające się do nich kolejki chętnych.

W tworzeniu częstochowskiego przedszkola pomoże s. Małgorzata Ochęduszko z Łodzi, która od 20 lat opiekuje się dziećmi. Założyła i prowadziła już wiele siostrzanych przedszkoli.

– Nie trzeba tłumaczyć, czym się różni przedszkole świeckie od katolickiego. To oczywiste. Ale czym wyróżnia się nasze? W wielkim skrócie – holistycznym podejściem do dziecka – wyjaśnia s. Małgorzata. – Opieramy się na koncepcji pedagogicznej, której autorem jest nasz założyciel – bł. Edmund Bojanowski, który zajmował się w XIX wieku dziećmi wiejskimi, żyjącymi w skrajnie złych warunkach. Angażował do pomocy osoby, które całkowicie oddawały się tej pracy. Jego koncepcja wychowania opiera się z jednej strony na religijnym podejściu, a z drugiej – na rytmie przyrody, pór roku. To bardzo naturalna, dziś by się powiedziało, ekologiczna metoda, łagodna, wrażliwa na potrzeby dziecka, wymagająca skupienia na poszczególnych malcach i wytworzenia atmosfery zaufania i zaopiekowania się dzieckiem. Sferze duchowej odpowiada sfera fizyczna, stąd spory akcent kładzie się u nas na ruch, na sport.

W przedszkolach sióstr np. nie czyta się dzieciom bajek, lecz je opowiada. Zakonnice potrafią ze zwyczajnej zabawy zrobić fascynującą eskapadę, która uruchamia dziecięcą wyobraźnię, budzi kreatywność. Co istotne, obok elementów religijnych pojawiają się też patriotyczne, co dla wielu rodziców jest niebagatelną kwestią. Przedszkole pomaga rodzicom, ale ich nie zastępuje. Dlatego placówki Sióstr Służebniczek stanowią przedłużenie domu podopiecznych, co powoduje, że rodzice aktywnie uczestniczą w życiu przedszkola. Włączeni zostają w specjalny program formacji rodziców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ruszyła strona internetowa poświęcona kapłanom i powołaniom do kapłaństwa

2018-07-17 16:23

Ks. Mariusz Frukacz


Oto, ja poślij mnie, to nazwa strony internetowej poświęconej kapłanom oraz modlitwie i pokucie w intencji nowych powołań kapłańskich. Stronę można znaleźć pod adresem https://otojaposlijmnie.pl/

Na stronie zamieszczone są informacje dotyczące inicjatywy modlitewnej „Modlitwa serc i stóp kapłańskich”. Tej inicjatywie modlitewnej częstochowskich kapłanów patronuje św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

Strona zawiera również materiały audio, kalendarium pielgrzymki dekanatów w intencji powołań kapłańskich, kronikę pielgrzymki po dekanatach.

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, to inicjatywa modlitewna w intencji powołań kapłańskich, która rozpoczęła się 16 lipca, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel w archidiecezji częstochowskiej.

Podczas akcji, która potrwa od 16 lipca do 20 sierpnia każdego dnia w innym dekanacie kapłani będą pieszo pielgrzymować od parafii do parafii modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Baldisseri: synod młodych nie zapomni o rodzinie

2018-07-17 20:44

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Temat rodziny nieodłącznie związany jest z młodzieżą, stąd na pewno wybrzmi na październikowym Synodzie Biskupów. Wskazuje na to kard. Lorenzo Baldisseri przypominając, że Franciszek apeluje do młodych, by troszczyli się o przyszłość rodziny.

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Baldisseri, który jest sekretarzem generalnym Synodu Biskupów wskazuje, że Ojciec Święty wielokrotnie mówił o odpowiedzialności młodego pokolenia za przyszłe rodziny. Ostatnio karaibską młodzież zachęcił do tego, by inspiracji do przemiany rodziny szukała w jego adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Franciszek wskazał młodym jej czwarty rozdział, który mówi, jak żyć miłością w rodzinie. „Papież swym przykładem pokazuje, że młodym ludziom trzeba towarzyszyć, tak by czerpiąc ze swych korzeni potrafili zbudować przyszłość” – mówi kard. Baldisseri.

„Młodym trzeba towarzyszyć, ponieważ mocno pociąga ich perspektywa przyszłości i zafascynowani nią, często niestety palą wszelkie mosty łączące ich z przeszłością. Oczywiście wpisuje się w to rozwój człowieka, nastolatek szuka własnej autonomii, wychodzi poza rodzinę – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Baldisseri. – Chciałbym jednak podkreślić ciekawą rzecz, która wyszła w czasie przedsynodalnych spotkań i sondaży, a mianowicie to, że elementem, jaki młodzi stawiają na pierwszym miejscu, mówiąc o swych nadziejach na przyszłość, zawsze jest rodzina. Oznacza to, że młodzi nie chcą sami żeglować przez życie, tylko szukają konkretnej busoli, potrzebują wsparcia rodziny. Oczywiście obok rodziny trzeba wysiłku szkoły, Kościoła, różnych grup i stowarzyszeń. Trzeba ich ukierunkować, i to jest obok towarzyszenia kolejne ważne słowo, o którym przypomina nam Papież Franciszek. A wszystko po to, by młodzi mogli dobrze rozeznać i podjąć właściwe decyzje, co do swojej przyszłości”.

W perspektywie październikowego spotkania kard. Baldisseri wskazuje też na znaczenie papieskiej nominacji dotyczącej czterech kardynałów, którzy pokierują obradami synodu. „Franciszek swym zwyczajem zaczerpnął z krańca świata. Wybrał hierarchów z Syrii, Madagaskaru, Birmy i Papui-Nowej Gwinei. W ten sposób Kościół z peryferii staje się centrum” – wskazuje sekretarz generalny Synodu Biskupów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem