Reklama

Kup świecę, pomóż dzieciom

2017-12-13 11:07

Anna Buchar
Edycja wrocławska 51/2017, str. I

Archiwum Caritas Archidiecezji Wrocławskiej

– Płomień świecy daje ciepło i rozjaśnia ciemności, nieśmy to światło do naszych rodzin – mówił metropolita wrocławski abp Józef Kupny podczas inauguracji akcji Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom Caritas Archidiecezji Wrocławskiej 2 grudnia w Sali Senatu PWT

Poraz XXIV, dzięki kampanii Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom na wigilijnych stołach zapłoną świece. W tym roku, pod hasłem ,,Miłosierdzie jest jedno”, Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zaplanowała sprzedać 80 tysięcy świec.

Świecę może nabyć każdy. Rozprowadzają je księża w kancelariach, Parafialne Zespoły Caritas i grupy charytatywne działające przy parafiach. W akcję zaangażowali się również wolontariusze Szkolnych Kół Caritas. Można przyjść do Biura Caritas Archidiecezji Wrocławskiej przy ul. Katedralnej 7 we Wrocławiu. Można, chcąc wesprzeć inicjatywę, wysłać SMS o treści SWIECA na nr 72052 (2,46 + VAT).

Reklama

– Kampania Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom polega na rozprowadzaniu świec, które w Wigilię Bożego Narodzenia zapalane są na polskich stołach na znak solidarności z najbardziej potrzebującymi w Polsce i na świecie. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na wsparcie najbardziej potrzebujących dzieci. W tym roku 10 groszy od każdej świecy to środki, które będziemy kierować do dzieci z Ameryki Południowej. Pieniądze zostaną przeznaczone na dożywianie, ośrodki dziecięce i młodzieżowe oraz stypendia dla małych mieszkańców Ameryki Południowej żyjących w fawelach i slamsach – wyjaśnia metropolita wrocławski, abp Józef Kupny. Caritas pragnie także wesprzeć placówki polskich misjonarzy działających na tym kontynencie oraz projekty mające na celu przeciwdziałanie uzależnieniom wśród dzieci i młodzieży.

Akcja Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom jest głęboko zakorzeniona w chrześcijaństwie, oparta na przykazaniu miłości. – Świeca na stole wigilijnym to piękny symbol. Pokazuje rodzinę, która zgromadzona przy świątecznym stole jest otwarta na pomoc innym. To symbol otwartości rodzin na potrzeby drugiego człowieka. Warto, abyśmy i my włączyli się w tę pomoc i otworzyli nasze serca – przekonuje dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej, ks. Dariusz Amrogowicz.

Hasło tegorocznej kampanii ,,Miłosierdzie jest jedno” zwraca naszą uwagę na miłosierdzie obecne w nauczaniu wszystkich kościołów chrześcijańskich. – To szczególny wymiar miłości – solidarność z tymi, którzy mierzą się z trudnościami, współczucie, życzliwość, okazanie pomocy potrzebującemu bez względu na jego wyznanie, pochodzenie, czy pozycję społeczną ze względu na Tego, który sam jest Miłością. To miłosierdzie przejawia się w konkretnym działaniu polegającym na niesieniu bezinteresownej pomocy dzieciom – mówi ks. Dariusz Amrogowicz.

Tagi:
wigilijne dzieło

Możemy jeszcze pomagać

2017-12-13 11:06

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 51/2017, str. I

Do końca Adwentu został jeszcze tydzień i w wielu miejscowościach naszej diecezji trwają ciągle różne inicjatywy i akcje, których celem jest pomoc potrzebującym

Monika Łukaszów
Każde serduszko na choince wskazuje konkretną osobę – mówi proboszcz o. Jan Janus

Na różne sposoby staramy się pomóc najbardziej potrzebującym, aby święta Bożego Narodzenia mogli przeżyć dostatniej i radośniej.

Do najbardziej znanych akcji należą Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, Szlachetna Paczka, czy świąteczna zbiórka żywności organizowana przez Caritas.

Nie brakuje też lokalnych inicjatyw. Są to wszelkiego rodzaju kiermasze charytatywne, czy duża akcja Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Podaruj dzieciom uśmiech pod choinkę”. Jedną z takich lokalnych inicjatyw jest też „Choinka nadziei” – akcja, którą od 5 lat w czasie Adwentu organizuje oddział Akcji Katolickiej działający w parafii św. Jana Chrzciciela w Legnicy. Podczas trwania tej akcji każdy może zostać św. Mikołajem.

W kaplicy Pana Jezusa Miłosiernego legnickiego kościoła Ojców Franciszkanów od początku Adwentu stoi choinka. – Ale choinka niezwykła, bo zamiast bombek, zawieszone są na niej czerwone kartonowe serduszka, za którymi kryją się konkretne dzieci z naszej parafii. Każde zostaje skrzętnie opisane, czy to dziewczynka czy chłopiec, oraz podany jest wiek dziecka. Jedno serce to jedno dziecko, które czeka na uczynek miłosierdzia – mówi o tej akcji świątecznej o. Jan Janus, proboszcz parafii.

– Każdy dorosły, który chce zrobić dziecku świąteczną niespodziankę, znajdzie tam podstawowe informacje potrzebne do przygotowania prezentu. W tym roku na naszej choince zostało zawieszonych ok. 150 serduszek, czyli 150 dzieci otrzyma prezent. Taką listę dzieci do prezentów pomagają stworzyć Ojcowie Franciszkanie, którzy podczas wizyty duszpasterskiej znajdują rodziny wymagające wsparcia. Pomagają też katecheci, którzy znają takie osoby. Od początku trwania tej akcji jesteśmy mile zaskoczeni wielkim zainteresowaniem ludzi. W tym roku, jak w sobotę wieczorem zawiesiliśmy serduszka, to do niedzieli wieczora wszystkie zniknęły – dodaje o. Jan.

A co dalej się dzieje? Otóż dzieci, dla których przygotowane są paczki, dostają obrazek z zaproszeniem do kościoła na spotkanie ze św. Mikołajem. Tak naprawdę do końca nie wiedzą, o co chodzi, tym bardziej jest to dla nich wielka niespodzianka. Informacje o dniu, kiedy paczki zostają wręczane otrzymują też parafialni „Mikołajowie”, aby i oni mogli zobaczyć, komu sprawili radość. W tym roku finał akcji „Choinka nadziei” i rozdanie prezentów zaplanowano na 16 grudnia.

Dodajmy, że w naszych parafiach możemy okazać pomoc innym poprzez zakup świecy Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, co roku organizowanego przez Caritas. W ramach tej akcji, można też przesłać SMS o treści SWIECA, na nr 72052 (2,46 + VAT). Ale działań charytatywnych nie musimy ograniczać tylko do Świąt. Od pewnego czasu możemy już przekazywać 1 proc. naszego dochodu na taką działalność. Ponadto można przekazać darowiznę na cele kultu religijnego, lub działalność pożytku publicznego (od osób fizycznych 6 proc., od osób prawnych 10 proc.).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego

2018-04-25 10:25

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie pomocy Boga i Kościoła w walce ze złem wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o sakramencie Chrztu św. papież stwierdził, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek pokreślił znaczenie Ewangelii, rzucającej światło na sakrament Chrztu św. Zaznaczył, że niesie ona w sobie siłę, „by przemienić tych, którzy przyjmują ją z wiarą, wyrywając ich z panowania złego, aby nauczyli się służyć Panu z radością i nowością życia”. Zauważył, że w drodze do źródła chrzcielnego towarzyszy nam modlitwa całego Kościoła. Przypomina o tym litania do wszystkich świętych, poprzedzająca modlitwę egzorcyzmu i przedchrzcielne namaszczenie olejem katechumenów. Gesty te zapewniają osoby przygotowujące się do odrodzenia jako dzieci Boże, „że modlitwa Kościoła pomaga im w walce ze złem, towarzyszy im na drodze dobra, pomaga im uciec od władzy grzechu, aby przejść do królestwa Bożej łaski” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że „Chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego, który uzdalnia tego, kto go otrzymuje «do walki ze złym duchem»”, bo życie chrześcijańskie zawsze podlega pokusie oddzielenia się od Boga. Dodał, że namaszczenie olejem katechumenów ma sprawić, by moc Chrystusa Zbawiciela umocniła do walki ze złem i pokonania go. Przypomniał, że całe życie chrześcijańskie jest walką. „Ale musimy też wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Umocnieni przez zmartwychwstałego Pana, który pokonał księcia tego świata (J 12, 31), także i my możemy powtarzać z wiarą świętego Pawła: «Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia» (Flp 4,13)” – powiedział Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem