Reklama

W centrum wielkiej gry

2017-12-13 11:06

Z Camille Eidem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 51/2017, str. 12-13

Archiwum Camille Eida
Camill Eid

4 listopada br. premier Libanu – sunnita Saad Hariri w stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie ogłosił swoją dymisję z pełnionej funkcji. Mówiono o Haririm „przetrzymywanym” przez Saudyjczyków, gdy dwa tygodnie później niespodziewanie wylądował on w Paryżu, gdzie dziękował prezydentowi Emmanuelowi Macronowi za jego wsparcie i mediację. 22 listopada Hariri wrócił do Bejrutu i uczestniczył w paradzie wojskowej z okazji 74. rocznicy niepodległości Libanu. W Bejrucie, po spotkaniu z prezydentem Michelem Aounem (chrześcijaninem) i przewodniczącym parlamentu Nabihem Berrim (szyitą), Hariri powiedział, że jest gotów „zawiesić” rezygnację. Ta niesamowita historia ukazuje, jak bardzo skomplikowana jest dziś sytuacja na Bliskim Wschodzie, również w Libanie
Aby wyjaśnić to, co się zdarzyło w kraju cedrów, przeprowadziłem rozmowę z Camille Eidem – mieszkającym we Włoszech libańskim dziennikarzem i pisarzem, specjalistą od świata arabskiego

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Co się dzieje w Libanie?

CAMILLE EID: – Libanowi groził nowy konflikt zbrojny, i to bynajmniej nie z jego powodu, a za przyczyną Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników w Zatoce Perskiej, którzy chcieli uczynić z mojego kraju arenę konfrontacji z Iranem. Arabia Saudyjska, zmuszając premiera Haririego do rezygnacji, myślała, że w ten sposób postawi libańskich sunnitów, a także sunnickich uchodźców z Syrii w pozycji przeciwko powiązanej z Iranem społeczności szyickiej i Hezbollahowi (libańska partia polityczna szyitów, która dysponuje również własnymi oddziałami zbrojnymi; przez niektóre państwa uznawana jest za organizację terrorystyczną – przyp. W. R.).

– Jednym słowem – chcieli wywołać następną wojnę domową w Waszym kraju. Jak Libanowi udało się uniknąć tego strasznego scenariusza?

– Dzięki mądrości naszych polityków, przede wszystkim prezydenta Aouna, który zrobił wszystko, co możliwe, aby uspokoić obywateli, ale także przewodniczącego parlamentu Berriego i samego premiera Haririego. Libańscy sunnici zdali sobie sprawę, że coś jest nie w porządku, że premier został zmuszony do rezygnacji przez Saudyjczyków, którzy go szantażowali (rodzina Hariri ma silne związki finansowe z Arabią Saudyjską). W tej sytuacji również libański przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah starał się nie zabierać głosu.
Konfliktu uniknięto także dzięki „ochronie” państw europejskich, przede wszystkim Francji i, w mniejszym stopniu, Niemiec, które wywierały presję na Arabię Saudyjską. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, aby premier jakiegoś państwa zrezygnował z urzędu podczas pobytu w stolicy innego. Nie wiem, jakie naciski zostały poczynione, ale faktem jest, że Macron odbył niespodziewaną podróż do Rijadu, a później wysłał tam także swojego ministra spraw zagranicznych.

– Gdy Hariri wrócił do Libanu (wracał przez Paryż), zmienił zdanie i wycofał swoją rezygnację, wymuszoną na nim przez Saudyjczyków...

– To prawda. Po powrocie w przemówieniu do swoich zwolenników czynił aluzje do braku wolności słowa i działania, czego doświadczył podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej, i podkreślił, że „liczy się przede wszystkim Liban”. Tak jakby chciał wyrazić życznie, by uwolnić kraj od „protekcji” Saudyjczyków.

– Ale czy w ten sposób uda się ochronić Liban od konfliktu, na którym zależy Waszym sąsiadom?

– Na razie tak, ale nie uniknęliśmy niebezpieczeństwa całkowicie, ponieważ młody następca tronu Arabii Saudyjskiej cały czas mówi o Iranie, Hezbollahu i Alim Chameneim, najwyższym przywódcy religijnym Iranu, którego nazywa nowym Hitlerem, tak jakby dążył do konfliktu. W tej sytuacji Liban może jednak liczyć na pomoc ze strony Europy, ponieważ w naszym kraju przebywa 1,5 mln syryjskich uchodźców, którzy w przypadku wojny chcieliby uciec w większości do Europy. Nowy konflikt na pewno wiązałby się z masowym exodusem ludności.
Hariri powiedział niedawno, że Liban powinien pozostać neutralny i że wszystkie siły w kraju powinny się dostosować do tej linii. Była to „prośba” skierowana do Hezbollahu, aby nie wysyłał bojowników do Syrii i Iraku i nie mieszał się w sprawy zagraniczne. Mamy nadzieję, że premier przekona wszystkie siły polityczne, by dla dobra Libanu podążały tą linią neutralności.

– Większość konfliktów i wojen na Bliskim Wschodzie to skutek konfrontacji świata sunnickiego z Arabią Saudyjską na czele z szyickim Iranem i jego sojusznikami w różnych krajach regionu. Czy teraz, kiedy wydaje się, że wojna w Syrii dobiega końca, nie ma ryzyka jakiegoś nowego konfliktu między sunnitami a szyitami?

– To jest nasza obawa. Wraz z klęską militarną ISIS w Syrii i Iraku i po spotkaniu w Soczi między Rosją, Turcją i Iranem, na którym decydowano o losach regionu, wydaje się, że wszystko wskazuje na to, iż jesteśmy blisko zakończenia wojny i rozpoczęcia fazy przejściowej.

– Dlaczego więc w takim momencie Arabia Saudyjska dopuściła się prowokacji z „dymisją” premiera Haririego?

– Saudyjczycy uważają, że sytuacja zmienia się na ich niekorzyść, ponieważ wygrała oś: Syria – Iran – Rosja. Wiedzą, że stracili wpływy w Iraku i Syrii, a więc pozostał im Liban, by zamanifestować tutaj swoje wpływy. Ale prowokacja z Haririm była bardzo złym posunięciem – w ten sposób uderzyli w swoich sunnickich sprzymierzeńców w Libanie, którzy już im nie ufają.
Nie chcielibyśmy być pod wpływami ani Iranu, ani Arabii Saudyjskiej, chociaż nie jest to łatwe. Ale nie chcemy popełniać błędów z przeszłości – wspomnienia tragicznych wojen domowych są wciąż żywe. Na wojnie wszyscy byśmy stracili. Liban jest krajem kompromisów, w którym nikt nie może „narzucić się” innym siłą.

– Ostatnio minister spraw zagranicznych Izraela Awigdor Lieberman powiedział otwarcie, że obecność irańskich bojowników i armii Hezbollahu w Syrii jest równoznaczna z wypowiedzeniem wojny Izraelowi. Ale Hezbollah jest również w Libanie. Czy może to być przyczyną nowego konfliktu Izraela i krajów sunnickich z Syrią, jak również z Libanem?

– Na Bliskim Wschodzie zawiązał się nowy sojusz między Arabią Saudyjską i Izraelem – ich wspólnym wrogiem jest Iran. Ale ta polityka mogłaby doprowadzić do „wybuchu” całego regionu.

– A jak reagują na to Stany Zjednoczone?

– Wydaje się, że administracja Donalda Trumpa dała wolną rękę młodemu następcy saudyjskiego tronu, a jednocześnie pcha Izrael przeciwko Hezbollahowi w Syrii i prawdopodobnie także w Libanie. Ale w ten sposób rozpętałoby się tutaj piekło.

– Ostatnio przebywał w Rijadzie maronicki patriarcha Antiochii, kard. Béchara Boutros Rai. Było to wydarzenie do tej pory nie do pomyślenia, dlatego wszyscy mówią o „historycznej wizycie”. Co libański patriarcha robił w Arabii Saudyjskiej w czasie, gdy przetrzymywany był tam premier Libanu?

– Kard. Rai pojechał tam, ponieważ chce promować bezpośredni dialog z Saudyjczykami. Patriarcha został zaproszony jeszcze przed „aferą” z premierem Haririm, ale po rozmowie z prezydentem Aounem postanowił pojechać mimo wszystko, pod warunkiem, że mógłby się spotkać z Haririm w Rijadzie. Wizyta jest historyczna, ponieważ jest pierwszą oficjalną wizytą chrześcijańskiego hierarchy tej rangi w Arabii Saudyjskiej. Patriarcha wszedł do pałacu królewskiego z krzyżem na piersi bez ukrywania go.

– Wiele się mówi o otwartej postawie księcia Muhammada ibn Salmana...

– Prawdę mówiąc, mam pewne wątpliwości co do rzekomego otwarcia Muhammada ibn Salmana, tego 32-letniego następcy saudyjskiego tronu, ponieważ z jednej strony otwiera się on na kobiety i dialog z innymi religiami (mówi się o remoncie jakiegoś starożytnego kościoła lub otwarciu kościoła w Rijadzie lub Dżuddzie), ale z drugiej – widzimy koncentrację władzy w rękach jednego człowieka, walkę ze „skorumpowanymi”, którzy faktycznie są jego przeciwnikami w walce o władzę (ci sami ludzie rządzili z jego ojcem), i bardzo agresywną politykę zagraniczną. Obawiam się, że to otwarcie się to tylko „makijaż”, aby zadowolić Zachód.

Tagi:
Wschód

Polska pamięta o swoich rodakach na Wschodzie

2018-03-07 07:55

wpolityce.pl

Rok akcji pomocowych dla Polaków na Wschodzie! Prezydent: "To drobne pokazanie, że Polska pamięta o swoich rodakach".

Jakubowski/KPRP
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką Agatą Kornhauser-Dudą wzięli udział w II edycji „Podsumowania Roku Akcji Pomocy Polakom na Wschodzie”

Polska pamięta o swoich rodakach na Wschodzie; wszyscy wyrośliśmy na jednym pniu i to jest wspaniałe i piękne - powiedział prezydent Andrzej Duda podsumowując rok akcji pomocowych dla Polaków na Wschodzie.

Jak zaznaczył prezydent, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta odbyli w 2017 r. roku sześć wypraw na Ukrainę, do Mołdawii, do Rumunii i do Kazachstanu.

Dla nas, dla Kancelarii Prezydenta to duża akcja - podkreślił Duda.

Przypomniał, że projekt zainaugurowała grupa Polaków mieszkających w USA, którzy zaczęli pomagać swoim rodakom mieszkającym we Lwowie a następnie wystąpili do Kancelarii Prezydenta o pomoc instytucjonalną.

To jest coś, co ma w sobie taką niezwykłą moc, zwłaszcza w tym roku 100-lecia odzyskania niepodległości, to bardzo mocno chciałbym zaakcentować. (…) My to wyzwanie podjęliśmy, ja jako prezydent poprzez działalność biura ds. kontaktów z Polakami za granicą, poprzez działalność pana ministra Adama Kwiatkowskiego, to dzieło wsparcia realizujemy - zaznaczył prezydent.

Wyjaśnił, że wsparcie materialne, które jest przekazywane w ramach akcji, nie jest najważniejsze.

Dla mnie to jest przede wszystkim wsparcie polegające na tym, że jesteśmy razem. Bo to jest element najistotniejszy. No przecież te drobne prezenty, które są przywożone na te spotkania poza granicami Polski, dzisiaj, gdzie na ojcowiźnie swojej mieszkają Polacy, to nie jest żadna pomoc. To jest drobne pokazanie, że Polska pamięta o swoich rodakach - ocenił Duda.

Jak podkreślił, wszyscy Polacy wyrośli „na jednym pniu” i „to jest wspaniałe i piękne”.

Chciałem wam bardzo serdecznie za to podziękować, podziękować tym pokoleniom, których już nie ma, a przechowały tę polskość, tę tradycję, a przede wszystkim ją przekazały. Że dzieci wychodzą i pięknie mówią po polsku, śpiewają po polsku, tańczą tańce, które są elementem naszej wielkiej tradycji. To jest coś, co z punktu widzenia państwa polskiego i nas, jako polskiego społeczeństwa, polskiego narodu, jest elementem nieocenionym

- zaznaczył prezydent.

Dodał, że chciałby, by 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości Polacy przeżywali razem na całym świecie.

Dziękujemy wszystkim polskim nauczycielom, wszystkim organizatorom polskiego życia kulturalnego, wszystkim prowadzącym Polskie Domy. Dziękujemy z całego serca polskim księżom pracującym na tych terenach, którzy swoją posługą duszpasterską wzmacniają tego ducha, z jednej strony właśnie wiary, tradycji, polskiej kultury, ale przede wszystkim bardzo często także ducha przetrwania, żeby być, żeby być podtrzymanym na duchu - powiedział.

Prezydent podziękował także partnerom i sponsorom akcji.

Z całego serca zachęcamy do tego, aby dalej brać udział w tej akcji. Prosimy o dalsze wsparcie i dalszą współpracę. Bo nie ma żadnej wątpliwości, że warto. Warto dla Rzeczypospolitej, dla nas wszystkich - zaznaczył Duda.

Warto pomagać proszę państwa - dodała pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, zwracając się do zgromadzonych na uroczystości. Zaznaczyła, że duża część przekazanych przez Kancelarię Prezydenta darów trafiła do szkół.

Jest to wyraz naszej wdzięczności dla wszystkich tych, którzy dbają o rozwój oświaty polskiej mniejszości narodowej za granicą. Wdzięczności również za upowszechnianie języka polskiego, wiedzy o naszym wspólnym dorobku kulturowym, o tradycji i kulturze. Te wszystkie starania są ogromnie ważne, ponieważ to one wzmacniają poczucie polskiej tożsamości narodowej wśród pokoleń, które urodziły się poza Polską - oceniła.

Dodała, że podczas zagranicznych podróży do krajów, w których jest Polonia, widzi „bardzo dobre owoce tych wysiłków, autentyczne przywiązanie młodych ludzi do kraju ich przodków”.

To, że język polski, polska kultura, polska tradycja, są wciąż żywe w państwa krajach, zawdzięczamy przede wszystkim zasłużonym osobom, które otrzymały od nas pomoc. To jest także rezultat wychowawczej pracy w polskich rodzinach, a także nauczania języka polskiego, polskiej historii, polskiej kultury przez nauczycieli i wychowawców. Za to właśnie chciałabym - również jako pedagog - bardzo serdecznie państwu podziękować - powiedziała pierwsza dama.

Uroczystość uświetniły występy artystyczne dzieci i młodzieży z Ukrainy, Rumunii i Kazachstanu.

Jak poinformowali organizatorzy, w 2017 r. KPRP zorganizowała sześć wyjazdów z darami pomocowymi. Dostarczono ponad osiem ton żywności, przekazano sprzęt AGD, laptopy, kołdry, koce, obuwie, gry, kołdry, koce, misie, książki materiały opatrunkowe i chemię gospodarczą. Pracownicy Kancelarii Prezydenta odwiedzili 35 rodzin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szewczuk: w sprawie zniesienia celibatu bądźcie ostrożni

2018-10-23 13:59

vaticannews / Watykan (KAI)

W sprawie zniesienia obowiązkowego celibatu decyzję musi podjąć sam Kościół łaciński. Ja zalecałbym ostrożność. To nie rozwiąże problemu – powiedział zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie. W rozmowie z amerykańskim portalem Crux abp Światosław Szewczuk podzielił się pozytywnymi doświadczeniami żonatych kapłanów tego obrządku. Stanowią oni zdecydowaną większość duchowieństwa. Dzięki temu, że sami są ojcami, ich relacje z dziećmi w parafii są bardziej naturalne.

Tomasz Koryszko/KUL
Abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego

Abp Szewczuk podkreślił jednak, że ich świętość i dojrzałość nie wynika z faktu, że są żonaci. Wspomniał też o problemach, które są związane z obecnością w Kościele żonatych kapłanów. Do seminariów przyjmowani są wyłącznie młodzi i nieżonaci mężczyźni. Tam też rozeznają, czy są powołani do celibatu czy małżeństwa. Towarzyszenie im w tym rozeznawaniu wcale nie jest łatwe – podkreśla ukraiński arcybiskup większy.

Kandydaci na duchownych nie mogą się żenić dopóki są w seminarium. Jednakże w drugiej połowie studiów często mają już narzeczoną, w związku z czym trudno jest im skupić się na życiu wspólnotowym. Często nasi biskupi bardziej niż o seminarzystów są zatroskani o ich dziewczyny. Przygotowaliśmy dla nich specjalny program formacyjny. Niekiedy po kilku spotkaniach kobiety te odkrywają jednak, że nie chcą być żonami księży i wtedy sprawy dodatkowo się komplikują – opowiada abp Szewczuk.

Innym problemem jest sytuacja seminarzystów, którzy nie mogą znaleźć odpowiedniej narzeczonej. W związku z tym, że ożenić muszą się przed diakonatem ich święcenia są odkładane w czasie nawet na kilka lat. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego podkreśla jednak, że na synodzie o młodzieży nie było prawdziwej dyskusji o celibacie. Przyznaje, że w tym zgromadzeniu nie pojawiły się wielkie spory i napięcia. Wynikało to z obecności młodych i samej tematyki synodu, która rodziła w uczestnikach obrad ojcowskie postawy.

Zdaniem abp Szewczuka, ważnym tematem tego synodu jest eklezjologia, zrozumienie, do jakiego stopnia Kościół jest instytucją. Młodzi nie ufają bowiem instytucjom. Kościół powinien więc w większej mierze być wspólnotą. Młodzi czują się porzuceni przez rodzinę, społeczeństwo i dlatego oczekują, że Kościół ich nie opuści, że będzie wspólnotą, w której będą mogli się rozwijać i dojrzewać – dodał abp Szewczuk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: ruszają 22. Międzynarodowe Targi Książki

2018-10-23 18:05

led / Kraków (KAI)

"Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę" - to motto przewodnie 22. Międzynarodowych Targów Książki, które 25 października rozpoczną się w Krakowie. Ich gościem honorowym będzie Szwecja. Wydarzeniu tradycyjnie towarzyszyć będzie Salon Wydawców Religijnych.

Pixabay.com

Krakowskie targi to wydarzenie zarówno dla branży, jak i dla miłośników literatury, którzy w hali EXPO Kraków mogą spotkać swoich ulubionych autorów. W tym roku na zwiedzających czeka oferta 615 wystawców z 20 krajów m. in. Hiszpanii, Francji, Włoch, USA oraz ponad 780 autorów i bogaty program towarzyszący.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej, że Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie są firmowym znakiem miasta, strefą promocji dobrej książki, miejscem spotkań, wymiany myśli i dyskusji. - Kraków jest Miastem Literatury UNESCO i ma ogromny potencjał jeśli chodzi o literaturę i historię. Nie ma się co dziwić, że największe Targi Książki odbywają się w Krakowie - podkreślił prezydent.

Mottem tegorocznych Targów, które potrwają od 25 do 28 października, będą słowa Arturo Pereza-Reverte z powieści "Królowa Południa": "Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę". Do Krakowa przyjadą m.in. Elisabeth Asbrink, Thomas Erikson, Mons Kallentoft czy Martin Widmark. Zwiedzający będą mogli spotkać się także z wnuczką Astrid Lindgren, jednej z najpopularniejszych autorek literatury dziecięcej.

- Zwiedzający będą mieli okazję wejść w świat literatury dziecięcej, która jest jednym z filarów literatury szwedzkiej. Z myślą o najmłodszych zaplanowano także warsztaty o wolności słowa i spotkania o tym jak odróżniać prawdę od fałszu - mówiła konsul honorowa Szwecji Lidia Wiszniewska.

Targom towarzyszyć będzie tradycyjnie Salon Wydawców Religijnych. Zaplanowano m.in spotkanie z o. Leonem Knabitem, spotkanie autorskie i prezentację albumu ikon "Po śladach" br. Marcina Świądra OFMCap, a także premierę Biblii Piastów na 100. rocznicę niepodległości Polski. W trakcie Targów Przemysław Wilczyński podpisywał będzie książkę "Jan Kaczkowski. Życie pod prąd", Ludwik Wiśniewski OP publikację "Nigdy nie układaj się ze złem". Zwiedzający będą mogli spotkać także o. Grzegorza Kramera SJ, Piotra Żyłkę i Łukasza Wojtusika, czyli autorów książki o wierze i zaangażowaniu w Kościół – „Łobuzy. Grzesznicy mile widziani”.

Ponadto zaplanowano spotkanie z ks. Michałem Olszewskim SCJ, znanym duszpasterzem, dyrektorem Grupy Medialnej Profeto, który będzie podpisywał m. in. swoją najnowszą książkę pt. "Dekalog. Proste słowa o miłości". Natomiast dla najmłodszych przygotowano Salon Książki Dziecięcej i Młodzieżowej oraz Dziecięcą Strefę Warsztatową dla maluchów. Wśród zaproszonych gości znaleźli się najbardziej popularni polscy autorzy, między innymi Olga Tokarczuk, Szczepan Twardoch, Jakub Małecki, Anna Dymna, Marek Krajewski, Mariusz Szczygieł, Beata Pawlikowska i Katarzyna Bonda.

Tradycyjnie podczas wydarzenia odbędzie się Konkurs o Nagrodę im. Jana Długosza, którego celem jest nagrodzenie dzieł o wybitnych wartościach poznawczo-naukowych z dziedziny szeroko rozumianej humanistyki.

W Targach biorą udział przedstawiciele wszystkich środowisk rynku książki w Polsce, są przedsięwzięciem promującym czytelnictwo, miejscem spotkań i dyskusji o literaturze. Przyciągając od lat dziesiątki tysięcy odwiedzających, wpisały się na stałe w kalendarz najważniejszych krakowskich wydarzeń kulturalnych. W ubiegłym roku w ciągu czterech dni Targi odwiedziło blisko 70 tys. osób.

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie to cykliczna, dedykowana branży wydawniczo-księgarskiej impreza, organizowana od 1997 r. w Krakowie przez Targi w Krakowie Sp. z o.o. Targi. Ze względu na duże zainteresowanie w tym roku zwiększono przestrzeń poprzez wybudowanie nowej hali, zmieniono też lokalizację stoisk cieszących się największą popularnością. Zwiedzający będą mogli zakupić bilety on-line. Podobnie jak przed rokiem do hali EXPO Kraków będą kursowały specjalne busy targowe, będą też zmiany w funkcjonowaniu Komunikacji Miejskiej.

Organizatorzy rozważają także ewentualność limitowania wejść na Targi, szczególnie w sobotę w godzinach popołudniowych. Zachęcają jednocześnie do odwiedzenia Targów w czwartek lub piątek. Jak dodają, osoby, które będą uczestniczyć w wydarzeniu w weekend, muszą liczyć się z nieco większymi kolejkami do kas lub stoisk.

Szczegółowe informacje na temat organizacji ruchu oraz wydarzenia można znaleźć na stronie www.targi.krakow.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem