Reklama

Arche Hotel

Opcja na bliźniego

2017-12-06 13:42

Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 50/2017, str. 1

Magda Rakita
Kolacja w noclegowni dla bezdomnych mężczyzn przy ul. Michałowskiego we Wrocławiu

Czy się to komuś podoba, czy nie, służba wpisana jest w życie człowieka. Opcja na rzecz drugiego człowieka jest tą drogą, która daje człowiekowi szczęśliwe życie. Jest to oczywiście wybór, bo istnieje też druga opcja, na siebie, która zawsze – wcześniej czy później – kończy się źle. Chcesz być szczęśliwy? Zacznij pomagać. Zwłaszcza przy obecnej, chłodnej aurze jakoś łatwiej wykazać się na rzecz potrzebujących. Bo tych nie brakuje. Według statystyk każdej zimy z wychłodzenia umiera w Polsce około 100 osób, część – niestety – na Dolnym Śląsku.

Jak pomagać? Pracownicy wrocławskiego Towarzystwa Brata Alberta mówią, że na początek potrzebna jest postawa otwartości i zwykła ludzka wrażliwość. To okna przez które widać biedę, niedostatek, deficyty, ale przede wszystkim, można dostrzec potrzebującego. Z początkiem listopada uruchomiono Ogrzewalnię dla Osób Bezdomnych przy ul. Gajowickiej 62 we Wrocławiu, gdzie schronienie każdej nocy może znaleźć 100 osób. – Cieszymy się, bo wolontariuszy nie brakuje – mówi Aleksander Pindral, prezes Koła Wrocławskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. To jeden z przykładów zaangażowania, który dodajmy, stał się domeną młodych wrocławian.

Z noclegowni na początku listopada korzystało średnio 70 osób, ale z każdym dniem podopiecznych przybywa. To duże wyzwanie. – Potrzeby mamy ogromne przez cały sezon – mówią pracownicy. – Koce, poduszki, cieple ubrania, artykuły higieniczne przyjmujemy w każdej ilości – dodają. To, co dla jednych jest wyzwaniem, dla innych może stać się polem do działania. Nie możesz przyjść osobiście, zorganizuj potrzebne rzeczy.

Reklama

Obok schronisk, noclegowni i ogrzewalni ogromną rolę w niesieniu pomocy potrzebującym pełnią też streetworkerzy. To profesjonalni pracownicy socjalni, którzy wyszukują potrzebujących i przekonują ich do skorzystania z pomocy oferowanej przez Towarzystwo. To kolejne miejsce, które może stać się twoim udziałem. Warto zostać pomocnikiem streetworkera, który widząc bezdomnego na ławce, czy w bramie nie zostawi go, lecz będzie pamiętał choćby o telefonie do straży miejskiej.

Te kilka przykładów i zachęt to jedynie ilustracja. Ktoś, kto będzie chciał pomóc, swoje miejsce odnajdzie z pewnością. I jeszcze jedno na koniec. Pomoc niesiona tym, którzy nic w zamian nie mogą dać, zmienia pomagającego. Odwraca perspektywę, leczy z przerośniętego ego, pozwala realniej spojrzeć na świat. To droga, z której nie ma powrotu.

Tagi:
bezdomni

Rekolekcje dla bezdomych organizowane przez Fundację św. Barnaby z Częstochowy

2018-06-04 21:05

Przemysław Pieczkowski

Przemysław Pieczkowski

W pięknym maryjnym miesiącu maju Fundacja Świętego Barnaby zorganizowała dla swoich podopiecznych kilkudniowe rekolekcje w miejscowości Istebna, położonej nieopodal Wisły, która kojarzy się Polakom z wybitnym skoczkiem narciarskim Adamem Małyszem.

Miejscem pobytu był ośrodek Caritas diecezji bielsko-żywieckiej, który nosi nazwę "Słonecznik Ojca Pio". Fundacja już w ubiegłym roku organizowała w tym miejscu rekolekcje dla podopiecznych.

Ciekawostką jest to, że opiekunem tego domu jest Robert z Częstochowy doświadczający w przeszłości problemów bezdomności.

Czas ten był poświęcony tematyce relacji do Boga i bliźniego oraz akceptacji samego siebie również w sensie takim, iż Bóg kocha człowieka takim jakim jest za darmo, gdzie na Jego miłość nie trzeba zasługiwać, ponieważ jak napisał Święty Paweł miłość nigdy nie ustaje.

Codzienna Msza Święta z płomiennymi kazaniami ks. Grzegorza Pasztaleńca ze Wspólnoty Przymierza Rodzin Mamre zbliżała uczestników rekolekcji do żywej relacji z Chrystusem.

Nieodzownym elementem był sakrament pokuty i pojednania, do którego pod wpływem ks Grzegorza podopieczni chętnie przystępowali, gdzie w wielu przypadkach to po wielu latach rozłąki następowało pojednanie z Bogiem. W rekolekcjach tych duszpasterz ubogich stanął na wysokości zadania, gdyż jego głoszenie dobrej nowiny o Jezusie dotykało serca wszystkich uczestników.

Zobacz zdjęcia: Rekolekcje dla bezdomnych w Istebnej

Program był bogaty w konferencje i kerygmaty, modlitwy o uzdrowienie ze zranień życiowych oraz małe grupy dzielenia. W tematykę rekolekcji dobrze wkomponowała się projekcja filmu"Szare Anioły, który dotyka problemów ubóstwa i słabości człowieka.

Oprócz wspomnianego księdza w rekolekcjach czynnie angażowała się s. Millena ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa oraz pracownicy i wolontariusze Fundacji św. Barnaby. To był owocny czas dla wszystkich, wywnioskować chociażby to można z wypowiedzi jednego z uczestników, który doświadczył w swoim życiu problemów bezdomności.

Marcin, bowiem to o nim tutaj mowa powiedział: "Były to najpiękniejsze rekolekcje jakie przeżyłem w swoim życiu". W trakcie wyjazdu był czas na rekreację i zabawy m.in przy wspólnym ognisku.

Koniecznie trzeba wspomnieć o wypadach w malownicze górskie tereny oraz oobejrzeniu skoczni w Wiśle, gdzie akurat trening miała kadra narodowa skoczków narciarskich z Kamilem Stochem na czele. Obecny był również słynny "orzeł z Wisły" Adam Małysz. Wspólne zdjęcia i radość wynikająca ze spotkania z reprezentantami Polski malowała się na wszystkich twarzach.

Gościnnością wykazali się okoliczni mieszkańcy, którzy upiekli ciasta, ofiarowali chleb, a także zapraszali chętnie całą grupę na posiłki. Warto tutaj wspomnieć w sposób szczególny o restauracji "u Józefa" oraz o parafialnym domu przy parafii dobrego pasterza w Istebnej, w którym rodzice podopiecznych stowarzyszenia "Dobrze, że Jesteś" przygotowali obiad. Stowarzyszenie to prowadzi działalność na rzecz osób niepełnosprawnych z Istebnej i okolic.

Podopieczni Fundacji Świętego Barnaby mogli doświadczyć integracji przez modlitwę, śpiew i zabawę przy słodkim poczęstunku w siedzibie stowarzyszenia. Kolejnymi punktami były muzeum leśnictwa oraz Gminny Ośrodek Kultury w Istebnej, w którym zaprezentowano największą koronkę Koniakowską wykonaną ręcznie.

Czas ten zrodził pragnienie, aby takie rekolekcje podopieczni Fundacji Świętego Barnaby przeżywali częściej, ponieważ pozwoliło to im odkryć swoją wartość w aspekcie Bożej miłości i relacji do drugiego człowieka.

Fundacja Świętego Barnaby jest organizacją pożytku publicznego zajmującą się działalnością charytatywną niosąc pomoc ludziom ubogim, bezdomnym, najbardziej potrzebującym na terenie całej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Poplątano nam taboru drogi..."

Rozmawiał ks. Tadeusz Sochan
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2003

Są to słowa jednej z piosenek cygańskiego zespołu "Roma". Z liderami zespołu - Don Wasylem i jego synem Dzianim rozmawia ks. Tadeusz Sochan, organizator bardzo popularnego od wielu lat Festiwalu Pieśni Maryjnej dla Ludowych Zespołów Śpiewaczych naszej diecezji.

Ks. Tadeusz Sochan: - Cyganie to egzotyczna grupa etniczna, która od wieków wrosła w polski krajobraz, ale zawsze odrębna, wyróżniająca się spośród innych wspólnot narodowościowych. Jaka historia Waszego narodu kryje się w Waszych sercach?

Don Wasyl: - Jesteśmy potomkami Romów z kasty Czokeszti - Złotników, którzy przed tysiącem lat opuścili Pendżab w Indiach, nie mogąc pogodzić się z niewolą, narzuconą przez najeźdźców z Egiptu.
Przez dziesięć wieków wędrowali po świecie, wszędzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność i dumę - wszystko to, co symbolizuje noszone przez nich złoto. A jednak prawdziwego skarbu Romów nikomu nie udało się zabrać. Ten skarb to ich muzyka, którą nieśli ze sobą wszędzie, gdzie mieszkali a także język, kultura i obyczaje. Po dzień dzisiejszy staramy się pielęgnować i chronić tego skarbu, bez względu na to, gdzie mieszkamy - na Bałkanach, w Rumunii, Rosji na Węgrzech, Słowacji, we Francji, Hiszpanii, na Ukrainie, czy Polsce.
Do Europy nasi przodkowie dotarli 500 lat temu. Mieli przywilej swobodnego przemieszczania się po całym kontynencie, nawet w surowych, feudalnych czasach, i uprawiać wolne zawody: wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe, handel końmi, kotlarstwo, wreszcie grać i śpiewać dla panujących i gawiedzi.

Dziani: - Złoty skarb polskich Cyganów to zespoły: "Roma" i "Terno", które wciąż podejmują tematy kultury muzycznej z czasu taborów i tworzą nowe. Niewyczerpanym źródłem twórczej inspiracji są przekazy tradycji i rodzin od pokoleń muzykujących, a także poezja legendarnej już Papuszy.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kultura, muzyka polska byłaby o wiele uboższa bez waszego udziału. Znamy przecież wielu artystów, którzy zachwycili polską publiczność, a także znani są poza granicami Polski.

Don Wasyl: - Największą karierę artystyczną zrobili tacy artyści jak: Michaj Burano, Randia, Wit Michaj, Masio Sylwester Kwiek, którzy występowali w zespołach: "Roma", "Rythm and Blues", "Czerwono-Czarni", "Niebiesko-Czarni", "Terno". Michaj Burano, a także Randia mieszkają obecnie w USA.

Ks. Tadeusz Sochan: - I oczywiście Don Wasyl. Dziani, opowiedz o swoim ojcu.

Dziani: - Tata był solistą zespołu "Terno" i innych zespołów cygańskich. Koncertował na całym świecie, brał udział w różnych festiwalach, zdobył wiele cennych nagród. Na estradzie występuje już od 12 roku życia. Obecnie kieruje zespołem "Roma". Jest kompozytorem wielu piosenek i autorem tekstów. Wydał nawet tomik swoich wierszy. Mimo wielu ciekawych zagranicznych propozycji, pozostał wierny polskiej publiczności. Nagrał ponad 20 płyt CD i około 30 kaset. Nagrodzony 11 złotymi płytami, jak również Złotą Muzą Polskich Nagrań. Jest jednym z niewielu cygańskich artystów na świecie o tak bogatych osiągnięciach. W 1997 r. stworzył pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romskiej, który co roku odbywa się w Ciechocinku. Obecnie w zespole mojego taty występują najlepsi cygańscy artyści, których nazywa "Cygańskimi Gwiazdami". Zapraszamy Księdza na najbliższy festiwal, który odbędzie się w lipcu, zapewniamy najlepsze miejsce na widowni i gościnę w naszym domu.

Ks. Tadeusz Sochan: - Do tych gwiazd Ty także należysz.

Dziani: - Tak, miałem to szczęście wraz z moim bratem Wasylem Juniorem. Od dzieciństwa pałętaliśmy się po scenie w czasie występów zespołu "Roma". Takie już chyba było nasze przeznaczenie. Zdolności artystyczne, przekazywane w rodzinie od pokoleń, owocują. Wspomnę, że Randia to siostra mojej mamy. Masio Sylwester Kwiek i Edward Dembicki to moi wujkowie. Jestem też kuzynem Michaja Burano, bardziej dziś znanego na świecie jako John Mike Arlow. Mój tata Don Wasyl pochodzi z królewskiej rodziny Cyganów wielkomiejskich. Obecny król Cyganów jest naszym kuzynem. Rodzina nasza należy do dynastii Baro Szero (Wielka Głowa), tytułowana jest także jako Szero Rom (Głowa Cyganów) - wielkiego sędziego, zwierzchnika Polskiej Romy, zwanego "Królem Cyganów". Oprócz mojego klanu, czyli Polskiej Romy, istnieją w Polsce inne szczepy cygańskie jak: Synti, Kelderaszi, Lowari czy Bergitka Roma.
Muzyka, którą ja prezentuję, to wybuchowa mieszanka cygańskiego folku z dynamicznymi i tanecznymi rytmami latynoamerykańskimi. W Polsce nikt jeszcze takiej muzyki nie prezentuje. Nagrałem ją na dwóch płytach CD.

Ks. Tadeusz Sochan: - Muzyka w Waszym wykonaniu cieszy się ogromnym powodzeniem na świecie i jest ściśle powiązana z kulturą polską. To pięknie świadczy o polskich Cyganach.

Dziani: - Tu przecież wychowaliśmy się, tu żyjemy i Polsce wiele zawdzięczamy. Wszędzie, gdzie koncertujemy, mocno podkreślamy, że jesteśmy reprezentantami Polski, która jest naszą Ojczyzną, szanujemy ją i jak większość Polaków jesteśmy katolikami. Przyjmujemy wszystkie sakramenty święte, włączamy się w życie parafii, na terenie których mieszkamy, mamy także swoich duszpasterzy diecezjalnych i krajowych. Bierzemy udział w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, kochamy Ojca Świętego Jana Pawła II, który darzy nas wielką sympatią i życzliwością. Papieżowi zadedykowaliśmy naszą płytę CD "Kolędy polsko-romskie", które są ewenementem na skalę światową.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kiedy rozmawiam z Wami, odczuwam takie dobre fluidy, promieniuje z Was szczera dobroć, życzliwość, radość, prostota... Młodzi artyści, nie zmanierowani, bez nałogów, czyste słownictwo, tacy normalni. Żaden z Was chłopców nie ma w uszach kolczyków. Przed paru tygodniami oglądałem w TV program z Tobą, Dziani. Tak pięknie mówiłeś o rodzicach, o wartościach, które wyniosłeś z domu rodzinnego, także o miłości, o wizji małżeństwa w niedalekiej przyszłości. Skąd w Tobie tyle mądrości, ułożenia duchowego?

Dziani: - To wynosi się z domu rodzinnego, w którym zawsze był ład moralny, oparty o najlepsze na świecie prawo, którym jest Dekalog. W mojej rodzinie był i jest wielki szacunek dla rodziców, dziadków, rodzeństwa. Starsi nigdy też nie lekceważyli młodszych. Tak jest w większości naszych rodzin. Rozwody w rodzinach cygańskich należą do rzadkości.

Don Wasyl: - Nasze serca przepojone są miłością do przyrody, w której odbija się piękno Stwórcy, "a życie, to są tylko piękne chwile, kolorowe jak motyle" - jak śpiewamy w jednej z piosenek. Trzeba je przeżyć jak najpiękniej. Nie można go zmarnować. Czasem tylko tęsknimy za taborem. "I choć poplątano nam taborów drogi, poplątano nasz cygański los, choć swojego domu wciąż nie mamy, to pędzimy razem z wiatrem, znamy cały świat. Choć na naszej drodze szczęścia ciągle brak, wszystkich dzisiaj zapraszamy - zaśpiewajcie razem z nami tak: Ore, ore...".

- Dziękuję za rozmowę.

Cygański zespół "Roma" będzie jednym z gości Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym w sierpniu bieżącego roku. Już teraz zapraszamy w imieniu Organizatorów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czas otwartego nieba

2018-07-16 13:04

Stanisława Kozak

Z upływem czasu wszystko powszednieje, staje się coraz bardziej płaskie i trzeba podejmować cykliczne działania naprawcze, by znów wyostrzyły się kontury i wszystko było jak należy. Mechanik samochodowy powiedziałby, że to taki przegląd techniczny; lekarz, że to program profilaktyczny, a nauczyciel że to repetytorium. Kościół nazywa to naukami stanowymi, katechezą misyjną, Misjami Świętymi, dzięki którym każdy może zweryfikować stan swojej wiary i odkryć na nowo zamysł Boga względem świata.

W parafii dwojga wezwań św. Jakuba Apostoła Większego i św. Aniołów Stróżów w Lublinie odbywały się Misje Święte. 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Prowadzący je stwierdzili, że Misje Święte to czas otwartego nieba, a świadomość tego działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwości modlitwy. Spraw Panie Boże, by ta gorliwość modlitwy pozostała, a wiara ciągle wzrastała by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy.

Trochę historii

Parafia św. Jakuba Apostoła w Lublinie istnieje od XIV w. Pierwszy kościół drewniany został wybudowany w latach 1395 - 1398 przez ówczesnego właściciela Abramowic Wojciecha Sieciecha i już prawdopodobnie wtedy został nazwany wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła. W XVIII w. w latach 1786–1790, po kolejnym zniszczeniu kościoła drewnianego, dzięki ks. Wincentemu Jezierskiemu wzniesiono kościół z cegły w stylu późnego baroku, którego konsekracji w 1796 r. dokonał biskup chełmski Wojciech Skarszewski. Jako dopełnienie nowej świątyni, ok. 1890 r., została wybudowana kostnica oraz dzwonnica jako brama wejściowa połączona z murem okalającym kościół; całość w stylu eklektycznym z użyciem form neogotyckich. Rozbudowy kościoła, stosując styl neobarokowy z elementami neoklasycyzmu, wg projektu Stefana Szyllera, dokonano w 1906 r. Dobudowano prezbiterium, zakrystię i 2 kaplice, a w latach 1925-1927 jego wnętrze zostało pokryte secesyjną polichromią przez Celestyna Miklasińskiego. Świątynia w takim kształcie zachowała się do dziś i jest wpisana do rejestru zabytków.

Jednak, jak na zabytkowy obiekt przystało, wymaga ciągłej konserwacji i remontów. Dzięki gospodarności obecnego proboszcza ks. kan. Zbigniewa Pietrzeli przeprowadzonych zostało szereg czynności konserwatorskich, m.in. związanych z osuszaniem, izolacją i naprawą fundamentów świątyni oraz remontem jej elewacji; wyremontowany został dach, a blacha ocynkowana stanowiąca jego dotychczasowe pokrycie została wymieniona na blachę miedzianą, odnowiono ołtarze boczne i chrzcielnicę. W otoczeniu kościoła zmieniono zagospodarowanie całego terenu, wymieniono nawierzchnie i ogrodzenia. W ostatnich latach przeprowadzona została konserwacja dzwonów; zamontowano napęd elektryczny do ich uruchamiania, zmodernizowano ogrzewanie wewnątrz świątyni, wymieniono wszystkie drzwi i przeprowadzono konserwację witraży oraz rekonstrukcję ram i oszkleń osłonowych okien w kościele. Wymieniam tylko te najbardziej znaczące prace, bo nie sposób wymienić wszystkie.

We wnętrzu świątyni trwają prace renowacyjne polichromii autorstwa wspomnianego Celestyna Miklasińskiego. Polichromii unikatowej w swym rodzaju, bogatej w szeroką paletę barw, bogatą w złocenia i grę cieni tworzących fakturę przestrzenną. Konserwacja polichromii została rozpoczęta trzy lata temu w absydzie kościoła. Jej stan oryginalny po renowacji jest na poziomie 96%, co świadczy o zastosowaniu odpowiednich technik i produktów użytych do jej tworzenia. W tej chwili trwają prace konserwatorskie przy ścianach i sklepieniu transeptu oraz nawy kościoła. W prześwitach między rusztowaniami parafianie mogą podglądać jak pięknieje świątynia, odzyskując swój blask, z czym doskonale korelują Misje Święte, które dla każdego są czasem szczególnego zatrzymania się, modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie „odkurzyć” swoją duszę, dodać jej blasku i dziecięcego piękna.

Potrzeba organizowania misji

Organizacja Misji Świętych we wspólnotach parafialnych wynika z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że Kościół ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, zaś wszyscy ludzie zobowiązani są do szukania prawdy dotyczącej Boga, a poznaną mają przyjąć i zachowywać. Zadanie głoszenia Ewangelii, na poziomie wspólnoty parafialnej, powierzone zostało proboszczom, a ci „zgodnie z zarządzeniem biskupa diecezjalnego powinni w pewnych okresach organizować to przepowiadanie, które nazywa się rekolekcjami i świętymi misjami”.

Przyjęte jest, że Misje Święte w parafiach odbywają się co 10 lat. W kronice pisanej przez proboszcza ks. Zbigniewa Pietrzelę można przeczytać, że w naszej parafii były w roku 1997, prowadzili je Ojcowie Bernardyni: Włodzimierz Szklarski i Kazimierz Kowalski. Odbyły się w czerwcu i zbiegły z 1000-leciem męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, 600-leciem parafii, 200-leciem świątyni parafialnej i 5-tą pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. W kronice parafialnej ks. Pietrzela zapisał: - „Na tej Sumie zgromadziło się ponad 1000 ludzi. Po raz pierwszy widziałem kościół wypełniony do ostatniego miejsca i jeszcze na dworze byli wierni. Mam bardzo pozytywną opinie o tych misjach. Parafianie bardzo je przeżywali, kazania były proste w słowach, zrozumiałe w treści. Daj Boże, by owoce tych Misji trwały jak najdłużej”. Ileż radości przebija z tych słów; to namacalny dowód dobrze wypełnionego zadania. Kolejne Misje ks. Pietrzela zorganizował w 2008 r. Prowadził je Paulin o. Jerzy Mac z parafii Wieruszów. Ich hasło „Uczyńcie wszystko co Wam mówi Syn” wskazuje na potrzebę działania poprzez Matkę Bożą, która zawsze otacza nas swoją opieką. W programie Misji Świętych, jaki dotarł do wszystkich rodzin, oprócz planu na każdy dzień, podane są efekty Misji i piękne zachęcenie dla wiernych: „Bóg chce ocalić Twoje życie …, dlatego nie lękaj się i przyjdź jeżeli …” i tu następuje wyliczenie tych wszystkich bolączek, które targają naszym życiem, a które można w symboliczny, a czasami i w dosłowny sposób, zostawić pod pamiątkowym Krzyżem Misyjnym ustawionym przed kościołem.

Misjonarze Świętej Rodziny

Prowadzenie tegorocznych Misji nasz proboszcz powierzył kapłanom ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Jest to zgromadzenie, którego głównym celem jest działalność misyjna, a jedna grupa misyjna przeprowadza ok. 20 Misji Świętych w ciągu roku. Zostało ono założone przez francuskiego kapłana Sługę Bożego ks. Jana Berthiera 28 września 1895 r. w Grave w Holandii. Opierając się na nauce papieża Leona XIII, Założyciel Zgromadzenia obrał Świętą Rodzinę jako wzór do naśladowania dla zakonników i rodzin chrześcijańskich. Patronką zgromadzenia jest Matka Boża z La Salette. W miarę powstawania nowych ośrodków Zgromadzenia w różnych państwach, podzielono je na prowincje. Dzisiaj misjonarze Świętej Rodziny działają w 15 prowincjach w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1995 r. św. Jan Paweł II poprosił Kapitułę Generalną Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny o to, by do podstawowych zadań Zgromadzenia zaliczyć duszpasterstwo rodzin. Odpowiadając na ten apel, podczas wszystkich dzieł ewangelizacyjnych tematyka rodzinna jest szeroko omawiana. W centrum przepowiadania znajduje się Święta Rodzina z Nazaretu, która jest szczególną Patronką na współczesne, trudne czasy. Symbolem jest Ikona Świętej Rodziny, której kopię wierni mogą zabrać do swojego domu.

W Polsce zgromadzenie zaistniało w 1921 r. Obecnie posiada wydelegowaną, specjalistyczną grupę misjonarzy, zajmujących się głoszeniem rekolekcji i Misji Świętych. Grupa ta nosi nazwę „Ekipy Rekolekcyjno-Misyjnej Misjonarzy Świętej Rodziny”. Jej dyrektorem jest ks. Bogusław Jaworowski, doktor homiletyki KUL, wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym MSF, kaznodzieja, który głosi Słowo Boże w Polsce, w USA i w Kanadzie. Właśnie ks. Jaworowski przyjechał do naszej parafii, by prowadzić Misje Święte wraz ze swoimi współbraćmi ks. Januszem Jezuskiem MSF i ks. Szymonem Górskim MS.

Świadectwo o. Bogusława

Poprosiłam o. Bogusława Jaworowskiego o to, by opowiedział o sobie i Zgromadzeniu. - „Pochodzę z rodziny, gdzie Pan Bóg był obecny, jako dziecko widziałem mojego ojca jak klęka do modlitwy, słyszałem głos modlącej się matki, a w każdą niedzielę była wyprawa do kościoła odległego o 5 km. Bracia mojego dziadka to Powstańcy Wielkopolscy, którzy oddali życie za Ojczyznę. Dziadek był rolnikiem i by przeżyć, musiał oddać ziemię. Jako młody chłopak w wieku 14 lat wyjechałem z domum, szybko zacząłem pracować, mieszkałem na różnych stancjach i to trochę poprowadziło mnie w błędną drogę, ale zawsze byłem przy Panu Bogu, bo zaszczepiano mi w domu, że przed Bogiem się klęka i tylko przed Bogiem, że nie można Bogu poświęcać mniej czasu niż przysłowiowemu psu przy budzie, że po to jedziemy w niedzielę do kościoła, bo wiemy po co żyjemy i kim jesteśmy. To była prosta katecheza, ale nikt z tym nie dyskutował i nie szukał wykrętów. Z czasem jednak na skutek środowiska i kłamliwej lektury obraz Boga w moim sercu został bardzo zniekształcony. Życie po swojemu wyprowadziło mnie gdzieś na manowce i człowiek tak na boso szedł do piekła. No i wtedy Pan Bóg zaingerował, to co mi mówiono, jak będziesz klękał przed Bogiem, to Bóg sprowadzi cię na dobra drogę. I tak rzeczywiście przyszła łaska nawrócenia. Wiary bowiem nie można przekazać jak powszechnie się mówi. Przekazać i nauczyć można obrzędów religijnych, przykazań, życia wg przykazań, a dar wiary otrzymujemy od Pana Boga, ona rodzi się w naszych sercach. Tylko wiara żywa pozwala na to, by Pan Bóg mógł działać w naszym życiu. Zacząłem przemyślać i poszukiwać drogi, która by była do końca zgodna z moimi przekonaniami. Na skutek splotu różnych wydarzeń w moim życiu, m.in. śmierć mojego wujka, który mnie wychowywał, taki mój drugi tato, z którym byłem bardzo zżyty, awaria spadochronu podczas skoku, gdy byłem przekonany, że to już koniec, czy wreszcie odmowa poboru do wojska, ukazała mi się droga wiary i jasność decyzji, że oto będę misjonarzem, nie pilotem, strażakiem czy leśniczym, jak wcześniej myślałem ale misjonarzem. Jeszcze nie myślałem, że księdzem, tylko takim świeckim misjonarzem. Od napotkanego misjonarza otrzymałem kontakt do Zgromadzenia i to było właśnie to, co Pan Bóg dla mnie zaplanował. Podjąłem dalszą naukę, skończyłem seminarium. Od tamtego czasu głoszę Słowo Boże wszędzie tam, gdzie jeszcze Pana Boga nie znają albo po prostu trochę lub całkowicie o Nim zapomnieli. Podstawowym zadaniem Misji Świętych jest to, by głosząc fundamentalne prawdy wiary na nowo odsłonić w sercu wierzącego człowieka prawdziwy obraz Boga i na nowo osadzić Go na fundamencie chrześcijańskiej, katolickiej wiary”.

Misjonarze w Głusku

O. Janusz Jezusek do realizacji misyjnego dzieła stawił się z gitarą, która już na wstępie zaciekawiła zebranych parafian. Jak skromnie skomentował „Pan Bóg obdarzył mnie możliwością komponowania wypowiedzi w formie śpiewanej, która czasami lepiej trafia do słuchających niż słowo mówione”. Już pierwszego dnia w czasie homilii o. Janusz pięknie zaśpiewał o dotknięciu Pana Boga i doskonale trafił do serc zasłuchanych wiernych. Swoje utwory nagrywa na płytach, które są doskonałą formą katechezy. Dochód z ich sprzedaży zasila konto Zgromadzenia.

Ks. Szymona Górskiego poznaliśmy już w marcu, kiedy głosił nam rekolekcje wielkopostne. Już wtedy głęboko poruszał nasze serca i porywał nas głoszonym Bożym Słowem. Misje Święte potwierdziły nasze spostrzeżenia, że wyczuwana delikatność nie przeszkadza mu, by słowo Boże głosić z wielką mocą i ogniem. Księża ekipy rekolekcyjno-misyjnej to bardzo naturalni głosiciele Słowa Bożego. Ich wypowiedzi płyną z serca i trafiają do serc słuchających.

Święty czas misji

Misje Święte rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Podczas uroczystej Mszy św. nastąpił obrzęd wprowadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w urząd misyjny. Po modlitwie do Ducha Świętego, podczas której misjonarze przyjęli postawę leżenia krzyżem, Ksiądz Proboszcz oddał im symbolicznie swoje władanie parafią, przekazując insygnia władzy pasterskiej: klucze do kościoła i tabernakulum oraz stuły, jako symbolu władzy Kościoła i Ewangeliarz, symbolu głoszenia Słowa Bożego. W imieniu wspólnoty parafialnej powitania dokonali przedstawiciele Parafialnej Rady Gospodarczej, wyrażając wdzięczność Panu Bogu za dar Misji Świętych, a Ojcom Misjonarzom za podjęcie tego trudu. - Pan Jezus powiedział: nie potrzebują lekarza zdrowi; z wielka pokorą przyznajemy, że jesteśmy chorzy i prosimy o uzdrowienie - mówiła przedstawicielka PRG.

Program Misji został tak skonstruowany, że uwzględnił wszystkie stany. Każdy misyjny dzień, zaczynając od soboty, przebiegał pod przypisanym mu hasłem, m.in. dzień wiary, dzień przebaczenia, dzień rodziny, dzień krzyża. Nauki stanowe głoszone były w poszczególne dni tygodnia po zakończonych Mszach św. We wtorek wierni przy zapalonych świecach odnowili przyrzeczenia Sakramentu Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania. We czwartek była uroczystość misyjna dla małżonków: odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i błogosławieństwo rodzin. Małżonkowie zostali wywołani do ustawienia się pośrodku kościoła, a kryterium stanowił tu staż małżeński. Najstarsza para cieszyła się prawie 60-letnim pożyciem małżeńskim. Nastąpił bardzo wzruszający moment odnowienia przysięgi małżeńskiej. Retrospekcja wywoływać tu mogła różne uczucia: może żalu za tym co minęło, za tym co można było zrobić inaczej i za tym co już się nie powtórzy; radości i wzruszenia, że oto stoimy tu przed sobą i oboje przed Panem Bogiem i jesteśmy, trwamy, wierni sobie i wierze; wdzięczności dla Pana Boga i prośby by ten stan rzeczy trwał w najlepsze jak najdłużej. Słowa przyrzeczeń wypowiadane były pewniej, bardziej świadomie niż przed laty. Piątek poświęcony tematyce eschatologicznej; śmierć, sąd Boży, niebo, czyściec, piekło. Modliliśmy się za tych, którzy odeszli do wieczności, nabożeństwo odbyło się na cmentarzu grzebalnym, a do nieba popłynęły modlitwy za wszystkich zmarłych parafian. W sobotę parafia pw. św. Jakuba Apostoła została zawierzona Najświętszej Rodzinie z Nazaretu. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim podczas którego świątynia rozświetlana była dziesiątkami lampionów.

Niezwykle podniosłym momentem Misji Świętych było nabożeństwo wynagradzające. Wynagradzanie stanowi istotną część życia chrześcijańskiego, dlatego w tym nabożeństwie wierni przepraszają za grzechy popełnione osobiście, grzechy rodzinne, parafii, ojczyzny i całego świata. Ksiądz Proboszcz jako prawnie ustanowiony odpowiedzialnym za stan duchowy parafii w postawie krzyża rozciągnięty w miejscu, gdzie zwyczajowo jest trumna z ciałem zmarłego w czasie uroczystości pogrzebowych, prosił Boga o miłosierdzie dla swoich wiernych. Na jego ramionach położono krzyż misyjny, zgodnie ze słowami Pana Jezusa „Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Mocą tego krzyża idziemy, żyjemy, błogosławimy, krzyż ten broni od zakusów złego. Modlitwę ekspiacyjną rozpoczęto trzykrotnym śpiewem „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”, następnie misjonarz prowadzący wymieniał wszelkie możliwe do popełniania grzechy, prosząc Trójcę Przenajświętszą o przebaczenie. Za grzechy kapłanów ks. Szymon wykonał a’cappella śpiew Psalmu 51. W kościele zapanowała absolutna cisza, śpiew płynął wśród rusztowań i zakamarków świątyni, wywołując poruszenie w duszach klęczących parafian, którzy tu i tam westchnieniem dawali wyraz swojemu wzruszeniu.

W niedzielę nastąpiło zakończenie Misji Świętych po Mszy św. wieczornej na placu kościelnym przy Krzyżu Misyjnym. Wierni zgromadzeni wokół Krzyża odnowili przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu, a po adoracji Krzyża Misyjnego misjonarze udzielili wszystkim apostolskiego błogosławieństwa. Nastąpiło przekazanie Księdzu Proboszczowi Ewangeliarza, stuł i kluczy do kościoła i tabernakulum.

Podziękowanie za otwarte niebo

Oficjalne podziękowanie w imieniu parafian wygłosili przedstawiciele Parafialnej Rady Duszpasterskiej: - „Za nami 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Za nami Misje Święte. Każdy z nas przeżywał je na swój sposób, ale dla każdego był to czas szczególnego zatrzymania się: modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie na nowo, wśród tzw. „pilnych spraw” odnaleźć Pana Boga, drugiego człowieka, ale i siebie zabieganego, zbaczającego z drogi, wątpiącego, pogubionego. Czcigodni Ojcowie, powiedzieliście nam, że misje to czas otwartego nieba. Dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił na to, by dla naszej parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Większego i Świętych Aniołów Stróżów w Lublinie przez 9 dni niebo było otwarte. Mogliśmy uczestniczyć w nabożeństwach, w katechezach misyjnych, w naukach stanowych wiedząc, że nasze modlitwy trafiają bezpośrednio przed Tron Boży i tam będą wysłuchane. Dziękujemy za łaskę przypomnienia i ponowienia przyrzeczeń chrztu świętego i bierzmowania oraz możliwość odnowienia przysięgi małżeńskiej. Dziękujemy za katechezę dzieci i młodzieży. Świadomość otwartego nieba działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwość modlitwy. Prosimy Cię Boże, by ta gorliwość modlitwy w nas została, a nasza wiara ciągle wzrastała, by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy. Ojcowie Misjonarze, dziękujemy wam za czas, który poświęciliście naszej parafii. Za to, że jesteście tacy naturalni, że wasze słowa płyną z serca, że potraficie przebić się przez blokadę obojętności, znudzenia i że przekazując nam słowa katechezy w formie prozy, czy poezji śpiewanej wywołujecie żywą reakcję słuchających: uśmiech, wzruszenie a niekiedy łzę. Za program Misji Świętych, który uwzględnił wszystkie stany: dzieci, młodzież, kobiety, mężczyzn, ludzi starszych, chorych oraz tych co odeszli, a poszczególne bloki tematyczne wyczerpywały zagadnienia, które nas na co dzień nurtują, z którymi sobie nie radzimy i często upadamy pod ich ciężarem, ale z waszą pomocą ukazują nam się nowe drogi postępowania. Za to że daliście nam możliwość uzyskania pamiątkowych symboli Misji, które obecne w naszych domach przywołają w pamięci naukę misyjną. Za to, że zabieracie ze sobą nasze intencje, aby je omodlić w swoim gronie, co daje nam poczucie ważności przedstawionych tam spraw i pewność ich dobrego rozwiązania. Serdecznie dziękujemy i życzymy, by w dalszej misjonarskiej posłudze Święta Rodzina z Nazaretu udzielała wam swej opieki, dopomagała w każdej chwili i ratowała, gdy zajdzie taka potrzeba. Niech Duch Święty oświeca wasze serca i umysły do głoszenia tych pięknych, ale jakże trudnych prawd naszej wiary. Życzymy zdrowia i wytrwałości. Zapewniamy, że będziecie obecni w naszych modlitwach.

Czcigodny Księże Proboszczu, Tobie dziękujemy za podjęcie trudu organizacji Misji Świętych i za staranność w ich przygotowaniu; za nieustającą modlitwę, za dotarcie do wszystkich parafian z programem przebiegu Misji Świętych oraz, a może przede wszystkim, za trafny wybór Przewodników Misji Świętych, którzy po mistrzowsku i śpiewająco działali by odnowić oblicze naszej parafii”.

Czas Misji Świętych dobiegł końca; „aż żal, że się misje skończyły, będzie tego brakowało” - powiedziała jedna z parafianek; „to był piękny tydzień” - dodała inna. Ci, którzy nie mogli uczestniczyć w Misjach, za rok będą mogli poczuć ich atmosferę w czasie odnowienia, które będzie miało miejsce w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem