Reklama

Pfizer - PoloCard

Służyć I Działać Dla Rzeczypospolitej

2017-12-06 13:42

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 50/2017, str. 6

Archiwum
Komandoria Zagłębiowska podczas uroczystości w warszawskiej bazylice św. Krzyża

Ks. Tomasz Zmarzły: – W tym roku Komandoria Zagłębiowska Orderu św. Stanisława w Będzinie świętuje 20-lecie istnienia. Na czym polega jej działalność?

Henryk Bebak: – Komandoria w Będzinie rozpoczęła działalność w 1997 r., a moja skromna osoba przyczyniła się do jej założenia. Komandoria obecnie prowadzi szeroko zakrojoną działalność dobroczynną i charytatywną. Przede wszystkim służy dzieciom z najbiedniejszych rodzin oraz tym, które zostały poszkodowane przez los.

– Jaka jest historia Orderu św. Stanisława?

– 7 maja 1765 r. król Stanisław August Poniatowski ustanowił Order św. Stanisława BM. Dzień później dokonano jego pierwszych nadań. Order mieli otrzymywać ci, którzy podejmą się służyć Rzeczypospolitej i działać na rzecz jej wzmocnienia, co odzwierciedlać miała dewiza „Praemiando Incitat” (nagradzając zachęcać). Jego otrzymanie miało być zachętą do dalszej służby publicznej na rzecz ojczyzny, z perspektywą otrzymania kolejnych zaszczytów. Szybkie wprowadzenie orderu świadczyło o realizacji zamysłu Stanisława Augusta, który miał służyć pozyskiwaniu zwolenników dla reformatorskich planów. Odwoływał się przy tym do swojego patrona św. Stanisława. Order zajmował drugie miejsce w hierarchii polskich orderów, po ustanowionym przez Augusta II orderze Orła Białego, i miał tylko jedną klasę. Aby otrzymać order należało m.in. udowodnić szlachectwo do 4 pokoleń wstecz, po mieczu i po kądzieli, co służyło podkreśleniu jego rycerskiego charakteru. Nasza Komandoria Zagłębiowska od 2015 r. podejmuje starania u władz państwowych na rzecz przywrócenia odpowiedniego miejsca dla orderu. Deklaruje pomoc w określeniu zasad powołania i funkcjonowania nowej i jednej w kraju instytucji Orderu św. Stanisława. Powinna ona zostać objęta ochroną prawną i służyć nagradzaniu osób i instytucji zajmujących się działalnością charytatywną.

– Kto może zostać Damą lub Kawalerem Orderu św. Stanisława?

– Osoba taka winna wykazać się i udokumentować działalność na rzecz drugich osób. Przekazując swoje udokumentowane czynności Kapitule powoduje, że dana osoba jest rekomendowana do wyróżnienia Orderem. Wielkość działań służy do określenia klasy orderu.

– Ilu członków zrzesza Komandoria Zagłębiowska? Jaka jest jej struktura?

– Obecnie Komandoria zrzesza 42 osoby, oraz 3 osoby, które są kandydatami. Struktura jest podobna do innych tego typu organizacji. Jest legalnie działającą jednostką posiadając rejestr KRS, NIP, Regon. Komandoria podlega Wielkiej Narodowej Kapitule.

– Jak wygląda rok jubileuszowy Komandorii? Czy odbyły się jakieś wyjątkowe wydarzenia z nim związane?

– Główne uroczystości związane z naszym jubileuszem świętowaliśmy 22 i 23 kwietnia br. Dwudniowe obchody zainaugurowała część artystyczna – 22 kwietnia na scenie Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej wystąpił sławny duet skrzypcowy „Queens of Violins” z Bydgoszczy, który tworzyły Anita Tubaja-Sobków i Karolina Wróbel-Kszysztoforska. Na skrzypcach elektrycznych artystki wykonały m.in. utwory Vivaldiego, Mozarta i Bacha. Później zaproszonych gości bawił Sojka Band. Ta znana w regionie orkiestra rozrywkowa wykonała wiele utworów muzyki jazzowej i tanecznej. W czasie tej artystycznej części znalazło się także miejsce na wyróżnienie i uhonorowanie instytucji i osób wspierających Stowarzyszenie Dam i Kawalerów. Następnego dnia miały miejsce uroczystości kościelne, które zgromadziły wszystkich w kościele pw. Macierzyństwa NMP i św. Michała Archanioła w Bolesławiu. Eucharystii przewodniczył kanclerz Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu ks. kan. Mariusz Karaś, a towarzyszyli mu: gospodarz i proboszcz parafii ks. Sylwester Kulka oraz ks. Tomasz Zmarzły. Po zakończeniu Mszy św. odsłonięto i poświęcono pamiątkową tablicę. Wręczono także buławę i okolicznościowe statuetki.

– Zbliża się 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Jak Komandoria zamierza uczcić i włączyć się w to świętowanie?

– Komandoria odda hołd poległym za wolność Ojczyzny przy pomniku niepodległości w Bolesławiu. Jednocześnie przygotowujemy się na odsłonięcie pomnika króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu na wzgórzu Kahlenberg. Swą obecnością i zaangażowaniem chcemy nie tylko uczcić piękną rocznicę odzyskania niepodległości naszej Ojczyzny, lecz także dać świadectwo troski i pracy na rzecz budowania ładu i pokoju Rzeczypospolitej.

Tagi:
wywiad

Przez muzykę do serca

2018-07-17 13:10

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2018, str. IV

Z Przemkiem Szczotko rozmawia Marta Wiatrzyk-Iwaniec

Archiwum Przemka Szczotko
Przemek Szczotko

Na początku był Jedyny. Powołał on do życia Istoty Święte, którym podawał do wyśpiewania tematy muzyczne. Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką. A reszta współbraci słuchała. W miarę jednak, jak się wsłuchiwali, zaczynali rozumieć coraz głębiej, a głosy ich zespalały się w coraz doskonalszej harmonii. Wówczas Jedyny rzekł: „Chcę, abyście z tego tematu, który wam objawiłem, rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę, a ponieważ natchnąłem was Niezniszczalnym Płomieniem, możecie, jeśli chcecie, wzbogacić temat własnymi myślami i pomysłami. A ja będę słuchał i radował się, że za waszą sprawą wielkie piękno wcieli się w pieśń” – oto fragment powieści J.R.R. Tolkiena „Silmarillion”, który stara się na sposób literacki wyjaśnić praprzyczynę muzykowania. Może i więcej nawet – ukazuje prawdę o tym, że każdy z nas ma do wyśpiewania własną historię, lecz trzeba pokierować swoim powołaniem tak, by odszukać te nuty i zagrać je zgodnie z Bożym marzeniem o nas. O sensie swojego poszukiwania poprzez śpiewanie opowiada Przemek Szczotko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mama Anny Lewandowskiej reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej

2018-07-18 17:38

azr (Dobre Nowiny/KAI) / Warszawa

Maria Stachurska, matka Anny i teściowa Roberta Lewandowskiego reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej krewną. O produkcji upamiętniającej heroiczną postawę "położnej z Oświęcimia" opowiada na łamach czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny".

Kl. Kamil Gregorczyk
Stanisława Leszczyńska - witraż

Jak wyjaśnia Maria Stachurska, realizacja filmu o służebnicy Bożej, Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej cioteczną babcią, to pomysł, który dojrzewał w jej rodzinie przez lata.

"Od lat myślałam o jego nakręceniu. Wielokrotnie rozmawiałam z moimi nieżyjącymi już wujkami i to oni inspirowali mnie do zrobienia filmu o ich matce. Przekazywali mi różne pamiątki po niej i dokumenty" - opowiada Maria Stachurska w wywiadzie dla czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny". Wspomina, że Stanisława Leszczyńska, która w obozie koncentracyjnym w Birkenau odebrała ponad 3000 porodów, była osobą cichą, powściągliwą i pogodną, choć zarazem wzbudzającą respekt.

"O jej życiu obozowym wiemy tylko z dokumentu 'Raport położnej z Oświęcimia'. Bardzo długo szukałam świadków, osób, które Stanisławę znały. Docierałam do kobiet, których porody przyjęła w Auschwitz" - relacjonuje autorka filmu. Jak zapowiada, w powstającym filmie przewodnikiem po losach Leszczyńskiej będzie jej wnuk.

Stanisława Leszczyńska urodziła się 8 maja 1896 r. Dzieciństwo spędziła w Łodzi i Rio de Janeiro, skąd powróciła wraz z rodziną przed wybuchem I wojny światowej. W 1922 r. ukończyła z wyróżnieniem warszawską szkołę położniczą. Podczas II wojny światowej rodzina Leszczyńskich działała w łódzkich strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Działalność ta zakończyła się dla Stanisławy wywiezieniem do obozu Auschwitz-Birkenau. Od kwietnia 1943 r. do stycznia 1945 (tj. do wyzwolenia obozu), Leszczyńska służyła w KL Birkenau jako położna, sprzeciwiając się kierownictwu obozu. Udało jej się odebrać w tym czasie ok. 3000 porodów.

Dramatyczne wspomnienia spisała w "Raporcie położnej z Oświęcimia", opublikowanym po raz pierwszy w 1965 r. Na podstawie książki powstał spektakl "Oratorium oświęcimskie". Zmarła wskutek choroby nowotworowej jelit 11 marca 1974 r. Jej proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym rozpoczął się w 1992 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: 14 października kanonizacja bł. Nuncjusza Sulprizio

2018-07-19 13:37

kg (KAI) / Watykan

Papież Franciszek zapowiedział, że w niedzielę 14 października ogłosi świętym bł. Nuncjusza Sulprizio. Ten świecki Włoch, wcześnie osierocony, żył w pierwszej połowie XIX wieku i zmarł w wyniku ciężkiej choroby w wieku zaledwie 19 lat. Błogosławionym ogłosił go 1 grudnia 1963 r. Paweł VI, który wraz z nim i pięcioma innymi osobami zostanie kanonizowany też 14 października, w czasie trwania Synodu Biskupów poświęconego młodzieży, wierze i rozeznawaniu powołania.

Grzegorz Gałązka

Przyszły święty urodził się 13 kwietnia 1817 r. w miejscowości Pescosansonesco w prowincji Pescara w środkowo-wschodnich Włoszech w ubogiej rodzinie szewca i tkaczki. Gdy miał 3 lata, zmarł jego ojciec a po dalszych 3 latach - jego matka i wychowaniem sieroty zajęła się babka ze strony matki. Była analfabetką, ale miała głęboką wiarę i była wielkiej dobroci i to ona wywarła największy wpływ na całe późniejsze życie chłopca. Ale ona też zmarła w 1826, gdy nie miał on jeszcze 9 lat.

Nuncjusz trafił wówczas pod opiekę dalekiego stryja ze strony matki, który właścicielem małej huty i tam zatrudnił malca, nie zwracając uwagi ani na jego wiek, ani na słabe zdrowie. Źle go traktował, nieraz go bił i głodził, co szybko nadwątliło jego siły. W latach 1830-32 jego stan pogorszył się tak bardzo, że musiał iść do szpitala, ale niewiele to pomogło. Gdy w czerwcu 1832 znów znalazł się w tej placówce w Neapolu, miejscowy kapelan zaopiekował się młodym chłopcem, który - mimo wielkiego bólu i cierpienia - nie tracił pogody ducha i wielkiej wiary. I dopiero dzięki niemu w szpitalu w wieku 15 lat Nuncjusz przyjął I komunię św., co jeszcze bardziej ożywiło w nim wiarę.

Podczas dwuletniego pobytu w szpitalu poznał też innego człowieka, któremu odtąd wiele zawdzięczał. Był nim płk Felice Wochinger, zwany ze względu na swą dobroć "ojcem ubogich". Szybko dostrzegł on w swym nowym podopiecznym niezwykłe cnoty i nazwał go "aniołem" bólu i miłości do Chrystusa, stając się dlań drugim ojcem.

Ale mimo starań lekarzy i troskliwej opieki ze strony m.in. pułkownika, stan zdrowia młodego człowieka nie poprawiał się i zmarł on wskutek gangreny 5 maja 1836 w Neapolu, mając nieco ponad 19 lat. Świadkowie jego śmierci wspominali, że w chwili jego odejścia do wieczności w pokoju roznosił się zapach róż, a jego ciało, uwolnione od choroby, stało się pi i świeże. Jego grób szybko stał się celem pielgrzymek.

Beatyfikował go 1 grudnia 1963, na zakończenie II sesji Soboru Watykańskiego II, Paweł VI, który sam wraz z nim i pięcioma innymi osobami zostanie kanonizowany 14 października br. w czasie Synodu Biskupów poświęconego młodzieży, wiary i rozeznawania powołania.

Pozostali przyszli święci to: Oskar Arnulf Romero (1917-80), Franciszek Spinellio (1853-1913), Wincenty Romano (1751-1831), Maria Katarzyna Kasper (1820-92) i Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa (1889-1943).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem