Reklama

Jubileusz parafii Kramarzówka

2017-12-06 13:41

Ks. Zbigniew Szostecki
Edycja przemyska 50/2017, str. 4

Tadeusz Czaczkowski
Na uroczystości przybyli licznie parafi anie

Koniec roku jest czasem podsumowań. Na nowo wracamy myślami do wydarzeń narodowych, rodzinnych, ale i do tych, które były udziałem naszych małych ojczyzn. W mroku roratnich lampionów mieszkańcy parafii Kramarzówka z dumą wpatrują się w piękno swojej świątyni, wracając myślami do wydarzeń, które towarzyszyły trudowi artystycznych i nie tylko zmagań o piękno domu Bożego. Starsi z pewnością nie oprą się pokusie sięgnięcia pamięcią wstecz do czasów, które pamiętają, i 90-letniej historii świątyni i parafii opowiadanej w adwentowe wieczory przez dziadków i rodziców.

Przygotowania do jubileuszu 90-lecia parafii, konsekracji kościoła i bierzmowania w Kramarzówce trwały przez rok. Odbywały się nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca połączone z kazaniami i trzydniowe rekolekcje jubileuszowe, które prowadził ks. prał. Franciszek Rząsa.

Jubileusze

Metropolita przemyski abp. Adam Szal 8 października konsekrował kościół w parafii pw. św. Klemensa. Z Księdzem Arcybiskupem Mszę św. koncelebrowali kapłani z dekanatu. Świątynia poświęcona została Opatrzności Bożej w roku 100. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie. W czasie uroczystości Pasterz diecezji udzielił sakramentu bierzmowania 37-osobowej grupie młodzieży.

Reklama

Uroczystości

W uroczystościach wzięła udział społeczność Kramarzówki, przybyli również: rodaczka, siostra felicjanka Michaela Szczygieł, starosta jarosławski Tadeusz Chrzan, burmistrz Pruchnika Wacław Szkoła, kierownik Biura Powiatowego ARiMR w Jarosławiu Stanisław Kłopot, dyrektor Szkoły Podstawowej w Kramarzówce Jacek Włoch, dyrektor Gimnazjum w Pruchniku Adam Olejarz, wychowawcy młodzieży bierzmowanej i licznie zebrani parafianie.

W homilii Ksiądz Arcybiskup powiedział m.in.: „Dzisiejsza uroczystość jest ważna w perspektywie wspólnoty parafialnej, w której istotną rolę odgrywa świątynia. Świątynia jako miejsce przeznaczone na chwałę Bożą i dla zbawienia ludzi. (…) Możemy zadać sobie i odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: co uczyniliśmy z naszą łącznością z Chrystusem, z łącznością, która ma miejsce począwszy od sakramentu chrztu św. poprzez każdy inny sakrament. Czy dbamy o tę świętość, o tę łączność?

Dzisiaj, drodzy Bracia i Siostry, będziemy świadkami włączenia do grona świadków Jezusa, którymi są kandydaci do sakramentu bierzmowania. Będziemy świadkami wszczepienia ich jakby na nowo w ten żywy organizm, którym jest Kościół, którym jest Chrystus obecny w Kościele. Ale będziemy świadkami także poświęcenia tej świątyni, której istnienie ma pomóc nam w trosce o wzrost tej winnicy.

Oby, drodzy Bracia i Siostry, nasza świątynia, w której jesteśmy, była bogata nie tylko przez wystrój tych elementów, które tworzą jej piękno zewnętrzne, ale by była bogata przez naszą obecność. Przez liczne przystępowanie do Komunii św. – do sakramentów świętych. By była bogata przez to, że tutaj dokona się nasze przemienienie, które będzie prowadziło do osobistej świętości. Oby każdy, kto z nami się spotka, kto spotka się z mieszkańcami Kramarzówki, mówił: popatrzcie, jak oni się szanują, jak oni się miłują, jak troszczą się o siebie (…)”.

Historia parafii

Staraniem ks. Wawrzyńca Motyla, proboszcza pruchnickiego, w 1921 r. Kramarzówka stała się ekspozyturą z kościołem drewnianym zbudowanym w latach 1918-1920. Fundatorami byli Klementyna z Dzieduszyckich-Szembekowa wraz z mężem hrabią Włodzimierzem Szembekiem – właścicielami Węgierki i przyległych wiosek. Na fundację złożyło się drzewo i 20 morgów pola. Hrabia dał materiał, ale wybudowali go sami parafianie.

W 1921 r. kościół został poświęcony św. Klemensowi. Po zupełnym oddzieleniu Kramarzówki od Pruchnika w 1927 r., dekretem ówczesnego ordynariusza bp. Nowaka, Kramarzówka stała się samodzielną parafią. Drewniany kościół służył wiernym do 1997 r.

Drewniana świątynia pw. św. Klemensa z upływem czasu okazała się niewystarczająca dla rozwijającej się wspólnoty parafialnej. Z tego względu ks. proboszcz Bronisław Konieczny wraz z parafianami wspólnie zapragnęli wybudować nowy kościół. Wieloletnie starania, polegające na załatwianiu formalności, gromadzeniu materiałów budowlanych i środków finansowych, doprowadziły do rozpoczęcia prac budowlanych w sierpniu 1997 r. Nową świątynię usytuowano w miejscu drewnianego, wcześniej rozebranego kościoła. Postanowiono realizować projekt opracowany przez inż. Romana Orlewskiego i inż. Władysława Jagiełło z Rzeszowa. Prace budowlane trwały do 2000 r. Kościół został wybudowany dzięki dużemu zaangażowaniu Księdza Proboszcza i mieszkańców parafii. Wykonywali oni prace fachowe i pomocnicze. Kierownikiem budowy był Mieczysław Szczepanik z Pruchnika, a inspektorem nadzoru inż. Wacław Szkoła.

Na drodze 90-letniej pielgrzymki wspólnoty za Chrystusem, jedynym Panem i Zbawicielem przewodzili księża:

ks. Michał Buniowski – pierwszy ekspozyt w latach 1921-1923

ks. Stefan Fus – drugi ekspozyt w latach 1923-1928

ks. Stanisław Janusz w latach 1928-1929

ks. Grydyk w latach 1929-1938

ks. Jan Bielec w latach 1938-1950

ks. Stanisław Ziobro w latach 1950-1959

ks. Władysław Fietko w latach 1959-1975

ks. Bronisław Konieczny w latach 1975-2002

ks. Zbigniew Szostecki od 2002 r.

Dziś parafii

15 lipca 2001 r. abp Józef Michalik dokonał poświęcenia obecnego kościoła pw. Opatrzności Bożej. Parafia natomiast pozostała pw. św. Klemensa. Po objęciu parafii przez obecnego ks. proboszcza Zbigniewa Szosteckiego w 2002 r. trwało doposażanie kościoła oraz upiększanie otoczenia. W tym czasie dzięki ofiarności parafian wymieniono w kościele wszystkie ławki wraz z dwoma stałymi konfesjonałami, wykonano nowe ogrzewanie kościoła oraz nagłośnienie, dzięki fachowej pracy ludzi z firmy Rduch.

Dzięki pozostawionemu przez śp. ks. Bronisława Koniecznego spadkowi, parafia zakupiła organy z Niemiec. Posiadają one siedemnaście głosów, a zostały zbudowane w 1968 r. przez firmę Breil. Po zakupie zostały dopasowane do wnętrza świątyni. Ów spadek pozwolił jeszcze na wykonanie prospektu organowego wraz z obrazem św. Cecylii i zabudową chóru.

Upiększając zewnętrzne otoczenie świątyni wykonane zostało częściowo nowe ogrodzenie, zniwelowano teren, obniżając go, aby świątynia była widoczna z drogi, wykonano schody wraz z chodnikiem prowadzącym do i wokół kościoła z kostki granitowej. Przeniesiona została dzwonnica i został wykonany parking wraz z drogą dojazdową.

Święci

Świątynia została ubogacona, przez dar relikwii, o „fizyczną obecność” bł. Jana Wojciecha Balickiego, św. Jana Pawła II, św. S. Faustyny, a ostatnio także św. Józefa Sebastiana Pelczara. W dniu konsekracji świątyni zostały one wmurowane przez Księdza Arcybiskupa w ołtarzu. Dzięki obecności świętych wierni pogłębiają kult Bożego Miłosierdzia, Eucharystii, a także kult Matki Bożej. Pielęgnują również kult św. Józefa i św. Antoniego. Dzięki posłudze abp. Adama Szala świątynia została w pełni oddana Bogu, a dla parafian stała się miejscem przyczyniającym się do umocnienia wiary i wiary przyszłych pokoleń oraz symbolem więzi z Bogiem w trzecim tysiącleciu.

Tagi:
parafia

Jubileusz parafii w Kobylance

2018-06-20 08:09

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 25/2018, str. I

Dajana Kurantowicz
Abp Jan R. Pawłowski dokonuje poświęcenia Pomnika Prymasa Tysiąclecia i ks. Piotra Głogowskiego SDB

Historia parafii naszej archidiecezji jest niezwykle fascynująca i zasługująca na docenienie z racji wielu istotnych wątków, które przechodzą do dziedzictwa naszego lokalnego Kościoła. Bardzo bogatą kartę pod tym względem dopisała 9 czerwca 2018 r. parafia pw. św. Antoniego w Kobylance, która obchodziła jubileusz 70-lecia istnienia wraz z przybyciem tutaj pierwszych salezjanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W białych rękawiczkach

2018-06-19 11:34

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Czy Polakom wystarczy sił, aby iść pod prąd i wobec coraz bardziej zateizowanych, zmaterializowanych i często wynaturzonych społeczności świadczyć o tym, że światem rządzi Bóg... Polska ma wielką rolę do spełnienia w związku z szerzącą się kulturą śmierci. Ostatnio dotarł do nas mocny głos papieża Franciszka, który porównał aborcję eugeniczną, czyli dokonywaną z powodu chorób i wad płodu, do zbrodni nazistów. „W zeszłym stuleciu cały świat był zgorszony tym, co robili naziści, by doprowadzić do czystości rasy. Dzisiaj robimy to samo, ale w białych rękawiczkach” – powiedział Ojciec Święty. Zabijanie chorego dziecka, aby zapewnić sobie spokojne życie, papież Franciszek nazwał dzieciobójstwem.

Zobacz także: W białych rękawiczkach

Przytoczona papieska wypowiedź to bardzo ważny głos skierowany do nas właśnie teraz, gdy polscy politycy mają podjąć decyzję, której ceną jest ludzkie życie. Od kilku miesięcy czeka w sejmowej zamrażarce na rozpatrzenie obywatelski projekt „Zatrzymaj Aborcję”, pod którym swoje podpisy złożyło prawie milion Polaków. Domagają się oni zaprzestania zabijania nienarodzonych dzieci z powodu podejrzenia, że mogą być chore. Stanowisko obrońców życia zostało wzmocnione przez różne gremia, a ostatnio przez Prokuratora Generalnego, który przesłał do Trybunału Konstytucyjnego swoją opinię, jednoznacznie wskazującą, że zabijanie dzieci ze względu na podejrzenie niepełnosprawności jest niezgodne z konstytucją. Większość polskiego społeczeństwa z niecierpliwością oczekuje na przyspieszenie działań Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, rozpatrującej obywatelski projekt „Zatrzymaj Aborcję”, aby wreszcie przerwać zabijanie w majestacie prawa chorych dzieci.

Nasza mobilizacja jest konieczna, bo Polska to już ostatni bastion chrześcijaństwa i normalności w Europie, a także ostatnia szansa dla nienarodzonych. Nie można dopuścić do powtórki z Irlandii, w której w ciągu dwóch pokoleń wzorcowe katolickie społeczeństwo przekształciło się w awangardę zeświecczenia i anty-Dekalogu. Efektem jest to, że w chwili próby, którą było powszechne referendum w dniu 23 maja br., jej obywatele wybrali śmierć. Miażdżącą przewagą głosów zdecydowali o uchyleniu konstytucyjnej ochrony życia nienarodzonych. Możemy się spodziewać, że po tym, co wydarzyło się w Irlandii, wzrośnie również presja środowisk proaborcyjnych na katolicką Polskę. W tym przełomowym momencie trzeba usłyszeć wołanie kard. Roberta Saraha, aby iść pod prąd i stawiać opór wszelkiemu prawu przeciwko życiu i przeciwko rodzinie. Ostatnio we Francji powiedział, że społeczeństwo zachodnie postanowiło zorganizować się bez Boga i postawić na konsumpcję, na zysk za wszelką cenę oraz na indywidualizm. Powstały więc przestrzenie ciemności, kłamstwa i egoizmu, karmiące się hałasem tego świata zagłuszającym głos sumienia. „Zachodnie społeczeństwo pozbawione Bożej Światłości już nie umie szanować osób starszych, towarzyszyć chorym na drodze ku śmierci, robić miejsca najuboższym i najsłabszym. Ma do zaoferowania tylko pustkę i nicość. Pozwala się bujnie plenić najbardziej szaleńczym ideologiom. Zachodnie społeczeństwo bez Boga może stać się kolebką terroryzmu etycznego i moralnego, bardziej szkodliwego i niszczącego niż terroryzm islamistów” – przestrzega kard. Sarah. Wzywa, by ratować cywilizację przez zaproszenie Boga do centrum swojego życia. To przesłanie muszą usłyszeć Polacy, na których liczą społeczności próbujące się wyrwać z dekadencji zachodniego świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Prof. Alojzy Gryt - autor ołtarza na przyjazd Jana Pawła II w 1983 r.

2018-06-21 22:42

Agnieszka Bugała

Wysokie stopnie ołtarza, forma prostokąta z wyciętym krzyżem. Chcieliśmy włączyć teren całego hipodromu w przeżywanie tego spotkania z Papieżem. Mieliśmy zamiar w różnych miejscach postawić drewniane krzyże, aby nie mocować ich w ziemi, obsypywaliśmy belki kamieniami. Chcieliśmy, aby ludzie mieli krzyże w rękach, podnosili je do góry. Znajomi artyści, rzemieślnicy, przyjaciele zrobili krzyże i rozdawali na miejscu. Ja również mam w domu krzyż – pamiątkę wizyty Jana Pawła II – mówi prof. Alojzy Gryt, wybitny rzeźbiarz, autor szklanego „Zdroju” na wrocławskim rynku. W 1983 r. współautor papieskiego ołtarza na Partynicach.

DK Rybnik
Prof. Alojzy Gryt

Dwa lata przed wizytą Papieża kard. Gulbinowicz zwrócił się do nas – Józefa Sztajera, Leona Podsiadłego i do mnie, Alojzego Gryta – byśmy podjęli się zadania zbudowania ołtarza na przyjazd Jana Pawła II. Przedstawiliśmy kilka projektów decydując, że niezależnie od tego, który z nich wybierze Kardynał, będziemy pracować w takim składzie. Były rysunki, modele, wszystko zgodnie z procedurą. To był stan wojenny, odmienne warunki działania, ale dobry kontakt z kurią. Przygotowaliśmy dokumentację projektową – ważny był czas, nie można było zwlekać, 26 metrów wysokości, wiązanie betonu. Konstrukcja nie była zabetonowana w ziemi – na to nie było czasu. Pracownik z kurii, który nam pomagał i odpowiadał za konstrukcję, wpadł na pomysł, aby obciążyć wszystko gotowymi elementami z zewnątrz, to skróciło czas. I było rozwiązaniem genialnym. Pomysły władzy Pojawiła się myśl, że konieczne będą napisy o ziemiach odzyskanych. Władze nalegały, aby treści „zawsze z macierzą” znalazły się na placu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w czasie rodzącej się wyrazistości politycznej to pomysł niedobry, próbowaliśmy go obejść. Mieliśmy informacje, że telewizja musi mieć swój przejazd, aby transmitować Papieża. Sprzęt telewizyjny nie był tak sprawny, aby z odległości dwustu, trzystu metrów obraz pozostawał nadal w wysokiej ostrości. Wiedząc o tym w taki sposób ustawiliśmy plansze, odpowiednio daleko od ołtarza, aby nie było możliwości skojarzenia ich treści z ołtarzem. Operator nie mógł tego pokazać razem. Idea i Chrystus Idea to negatyw krzyża i Chrystus zmartwychwstały. Krzyż – prostopadłościan, drewniana konstrukcja obłożona płytami i pomalowana farbą. Na gruncie wrocławskim w tamtym czasie Zmartwychwstałego przedstawiało się w bieli, nie było koloru. Doszliśmy do wniosku, że ten Chrystus też będzie biały, ale, jak w gotyku, w szacie czerwonej. Zrobiliśmy model – nie można było wykonać figury w kamieniu, czasowych elementów tak się nie projektuje. Powstał metalowy szkielet z prętów. Później obłożono go jutą moczoną w kleju wikolu, dodatkowo wzmocniono gipsem połączonym z klejem. W klejeniu figury pomagali nam inni koledzy ze szkoły na Traugutta, ponieważ jej rozmiar był rzeczywiście duży, nie dalibyśmy w trójkę rady. Biały nie chce być czerwonym Kupiliśmy drogie farby i... zaczęły się problemy. Każdy kontakt koloru z tą białą, gipsowo-klejową figurą przynosił nie taki efekt, jaki początkowo zaplanowaliśmy. Nie wiedzieliśmy, na czym to niedopasowanie polega. Chlapaliśmy farbą, aby się przyzwyczaić. Grupa młodszych kolegów przyglądająca się naszej pracy mówiła: świetnie, tak po meksykańsku. Ale ten „meksyk” nas nie uspokajał. Poszliśmy z Podsiadłym do Kardynała i powiedzieliśmy mu, że spróbujemy jednak tak współcześnie, w bieli. Kardynał na to: A co mówiliście przedtem? No, że czerwony. To nie wymyślajcie, tylko zróbcie tak, jak było na początku. Decyzja zapadła. Wróciliśmy do pracowni, czasu było niewiele i metodą prób i błędów, trochę bez przekonania, pokryliśmy płaszcz czerwoną farbą. Wieczorem przed dniem, w którym dźwig miał zawieźć figurę na Partynice, odczuwałem wielki niepokój i niepewność. To zbyt ważna praca, aby nie być pewnym, że jest dobrze. Rano poprosiłem żonę, aby pojechała ze mną na Traugutta i jeszcze przed zdjęciem ze ściany zobaczyła całość. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że chyba jest dobrze. Dźwig miał trudną pracę do wykonania i ekipa ludzi, którzy musieli linami zabezpieczać figurę przed odchyleniem podczas zdejmowania jej ze ściany również. Jednak kiedy nastąpiło tąpnięcie, wszyscy gwałtownie odskoczyli i puścili liny. Zostaliśmy tylko my trzej, trzymając je kurczowo i ratując tym samym owoc naszej pracy. Chrystusowi obił się palec, ale to była drobna sprawa.

Chrystus jechał na Partynice przez całe miasto. Tam dźwig podniósł figurę, aby ją zainstalować na krzyżu. Kiedy wspinała się coraz wyżej, stojąc na ziemi poczułem ogromną satysfakcję i pewność: tak, to jest świetne. Skala miejsca, właściwa perspektywa – tego brakowało w pracowni. W przygotowaniu ołtarza decydowały detale: kwiaty, kolory. Pamiętam, że pomalowaliśmy na biało czarne kable mikrofonów, aby zespalały się z resztą tła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem