Reklama

25 lat KWC w Dębicy

2017-12-06 13:41

Anna Zboch
Edycja małopolska 50/2017, str. 5

Anna Zboch
Dębicka Krucjata Wyzywolenia Człowieka świętowała 25 lat istnienia

Troska o trzeźwość narodu to jest dziś przejaw patriotyzmu. Nie zbudujemy wielkości ojczyzny najpiękniejszymi nawet cytatami z Jana Pawła II czy innych autorytetów. O przyszłości ojczyzny decydują nasze postawy i czyny – mówił podczas Mszy św. bp Tadeusz Bronakowski.

Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości był gościem specjalnym na 25-leciu Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC), działającej przy parafii św. Jadwigi w Dębicy.

Codzienny trud

Za powstaniem Krucjaty stoi s. Justyna Papież, która rozpoczynając pracę w parafii, zajmowała się grupą młodzieżową. – To z młodymi stwierdziliśmy, że jest potrzeba organizowania spotkań trzeźwościowych. Kiedy przyjechali do parafii przedstawiciele Diakonii Wyzwolenia z Tarnowa, zaproponowali ks. prał. Stanisławowi Fiołkowi, ówczesnemu proboszczowi, aby założył KWC. Ten odpowiedział, że już coś podobnego istnieje w parafii i poprosił, abym zajęła się inicjatywą – relacjonuje s. Justyna.

Jak wspomina Służebniczka, na pierwsze spotkanie 30 listopada 1992 r. przyszło 6 osób. Teraz grupa rozrosła się do blisko 300! Są to przede wszystkim trzeźwi alkoholicy oraz ich rodziny. Przez 25 lat z rekolekcji, spotkań i akcji organizowanych przez grupę skorzystało kilka tysięcy osób. – Statystyki nie są tutaj jednak najważniejsze, a wsparcie, które ci ludzie otrzymują. Taki człowiek potrzebuje go przez całe życie. Musi być grupa podobnych osób, które codziennie podejmują trud zmagania się z własnymi słabościami – komentuje ks. Ryszard Piasecki, proboszcz parafii św. Jadwigi.

Reklama

Świadectwa uzależnionych

Potwierdzają to sami członkowie Krucjaty. Adam w grupie jest od 13 lat. Przez długi czas nie zdawał sobie sprawy, że kogoś krzywdzi piciem, zresztą uważał, że nie pił dużo. – Pojawiło się zagrożenie, że stracę pracę i rodzina się rozpadnie. Nie chciałem tak żyć i trafiłem do grupy AA, a później na rekolekcje Krucjaty – opowiada. – Usłyszałem wówczas słowa, które zapamiętam do końca życia: „Pan Bóg ciebie kocha takiego, jakim jesteś. Nieważne jak nisko upadłeś, a podniesiesz się, jak tylko będzie chciał”. Od tego się zaczęło – wyjaśnia mężczyzna i dodaje: – W grupie jest raźniej. Mamy pogotowie SMS-owe, jak ktoś potrzebuje pomocy, jest szturm do nieba. Krucjata otwiera na drugiego człowieka. Dzisiejsza Ewangelia mówiła o talentach, moja trzeźwość jest tym moim talentem, którym chcę się dzielić. Stąd też daję świadectwo o swoim życiu na kursach przedmałżeńskich, rekolekcjach, spotkaniach z młodzieżą.

Od ponad dwóch dekad w grupie jest Andrzej, który po 20 latach picia do Krucjaty trafił dzięki żonie. – Dziękuję Bogu za każdy dzień bez alkoholu i za żonę, że tak jak przysięgała przed ołtarzem, trwała ze mną w dobrych i tych najgorszych chwilach. Kiedy poszedłem pierwszy raz na spotkanie Krucjaty, było ponad 30 osób. To wtedy przyznałem się, że jestem alkoholikiem. Ośmieliło mnie chyba to, że byli tam ludzie z takim samym problemem. Jedni mówili, że już 2 lata są trzeźwi, inni, że 3-10. Pomyślałem, że też dam radę i podpisałem deklarację Krucjaty na rok. Po kilku miesiącach widziałem już, że moje życie się zmienia – wspomina pan Andrzej. Jak zaznacza, najtrudniejsze jest to, że jego czwórka dzieci widziała go pijanym, ale codziennie podejmuje walkę o to, aby piątka wnucząt znała tylko trzeźwego dziadka.

Stawanie się darem

Ks. Wojciech Ignasiak, duszpasterz osób uzależnionych w diecezji katowickiej, mówił w czasie jubileuszowego spotkania w Dębicy, że nie wystarczy zakończyć terapii podstawowej i przestać pić, ale trzeba też poznawać siebie coraz bardziej, aby być darem dla drugiego człowieka. – Chodzi o to, co wskazywał ks. Franciszek Blachnicki. Nie tylko o wolność od czegoś, co człowieka zniewala (czyli egoizmu, egocentryzmu i uzależnień), ale także o wolność do bycia darem z siebie, by nieść miłość, pomagać innym, zadbać o swoją rodzinę. Przykładem wspaniałego prowadzenia człowieka uzależnionego jest działalność KWC w Dębicy – wskazywał kapłan.

Jubileusz rozpoczął się od Mszy św., później był panel dyskusyjny i świadectwa trzeźwych alkoholików. Nie zabrakło też życzeń, kwiatów i urodzinowego tortu. Każdy uczestnik otrzymał drobny upominek od samych jubilatów.

KWC przy parafii św. Jadwigi w Dębicy przez 25 lat działalności organizowała m.in. rekolekcje dla uzależnionych i ich rodzin, konferencje o różnego typu uzależnieniach. Grupa przygotowała także akcje z naklejkami dla kierowców z deklaracją „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”. Od początku istnienia Krucjaty, 15 sierpnia rusza piesza pielgrzymka do sanktuarium Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Zawadzie. Rokrocznie w wydarzeniu bierze udział blisko 300 osób.

Tagi:
krucjata

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

2018-08-08 10:23

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 32/2018, str. II

W 100. rocznicę odzyskania niepodległości w Biłgoraju została zorganizowana Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, w której udział wzięli kapłani, władze samorządowe, grupy religijne, harcerki z V Tarnogrodzkiej Drużyny Harcerek „Agape” oraz mieszkańcy powiatu biłgorajskiego

Joanna Ferens
Grupa Krucjaty Różańcowej modli się w intencji Ojczyzny i organizuje marsze ulicami Biłgoraja w każdą drugą niedzielę miesiąca

Idea Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę zrodziła się na Roztoczu w parafii Trzęsiny w diecezji zamojsko-lubaczowskiej. To w tej diecezji, w konkatedrze w Lubaczowie, czczona jest kopia obrazu Matki Bożej Łaskawej, przed którą król Jan Kazimierz składał Śluby Lwowskie. Idea Krucjaty Różańcowej zawędrowała stąd do archidiecezji warszawskiej, a po wstępnych rozmowach i naradach w niewielkim gronie Krucjata została proklamowana na spotkaniu w Teresinie k. Niepokalanowa. Wszyscy rodacy wezwani zostali w ramach Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę do codziennej modlitwy, co najmniej jedną dziesiątką Różańca, z intencją: „Z Maryją, Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu”. Jest to oddolna inicjatywa wiernych świeckich, wsparta uczestnictwem wielu biskupów i kapłanów.

Biłgorajskie czuwanie

Krucjatę rozpoczęła Msza św. sprawowana w kościele pw. Trójcy Przenajświętszej i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wszystkich zebranych powitał ks. dziekan Jerzy Kołtun. – Cieszę się niezmiernie z waszej obecności. Chcemy kontynuować to dzieło, gdyż jest ono nam bardzo potrzebne. Chcemy, nie bacząc na różne zawieruchy dziejowe, modlić się za nasz ukochany kraj, bo wierzymy w piękne owoce naszej modlitwy. Witam wszystkich, którzy zgromadzili się, aby modlić się za Ojczyznę, aby pokazać, że to jest pierwszy i najważniejszy sposób troski o Ojczyznę i miłości do niej – podkreślił.

Do ufnej modlitwy za Ojczyznę zachęcał także ojciec duchowny dekanatu Biłgoraj Północ, inicjator Krucjaty Różańcowej i moderator Żywego Różańca w diecezji zamojsko-lubaczowskiej ks. Julian Brzezicki. – Losy naszej Ojczyzny w minionych czasach i zwycięstwa w wielu bitwach nie tyle zależały od potęgi wojska czy mądrości dowódców, ale od samego Boga, który przychodził z pomocą i wysłuchiwał modlitw. Wiemy też, że wielkie zwycięstwa dokonywały się dzięki potędze modlitwy różańcowej, w której moc tak bardzo wszyscy wierzymy. Dzisiaj, gdy Polska jest wolna i świętuje 100-lecie odzyskania niepodległości, trwa wielka walka duchowa, nie tyle o granice państwa, ile o prawdziwe wartości. I dlatego my dziś, kiedy Polska jest tak bardzo zagrożona w walce o prawdę, sprawiedliwość i wiarę, kiedy tylu jest tych, którzy szkodzą naszej Ojczyźnie, chcemy wspierać tych, którzy podejmują inicjatywy, by rzeczywiście Polska była wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, by zwyciężały prawda, dobro i sprawiedliwość. Polecajmy więc dziś ufnie Panu Bogu nasz kraj, módlmy się, aby przynosiło to błogosławione owoce duchowe przez tą Mszę św., modlitwę różańcową i podejmowaną pokutę – mówił ks. Brzezicki i podkreślał również, że wybór modlitwy różańcowej, jako narzędzia duchowej walki o odrodzenie moralne Polski, nie jest przypadkowy. Jest odpowiedzią na nauczanie wielkich Polaków: kard. Augusta Hlonda oraz kard. Stefana Wyszyńskiego: „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem”. Kapłan uzasadniał także potrzebę i konieczność polecania Polski Bogu. Mówił o owocach Krucjaty i jej znaczeniu dla rozwoju i odnowy Polski.

Świadectwo uczestników

Krucjata zakończyła się Apelem Jasnogórskim w sanktuarium św. Marii Magdaleny. Wzięło w nim udział kilkuset mieszkańców Biłgoraja i okolic, m.in. Małgorzata, która powiedziała: – Nie wyobrażam sobie nie wziąć udziału w Krucjacie Różańcowej. Modlę się za Ojczyznę każdego dnia, abyśmy żyli w pokoju, aby nigdy nie było wojen i cierpienia niewinnych ludzi. Matka Boża tak mocno nas nawołuje do odmawiania Różańca, dlatego bardzo gorąco wierzę, że dzięki modlitwie różańcowej nasz kraj będzie spokojny i szczęśliwy – mówiła.

W Krucjacie Różańcowej wzięły udział także harcerki z V Tarnogrodzkiej Drużyny Harcerek „Agape”.

Organizatorzy przypominali dodatkowo, że kościół pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju powstał jako wotum wdzięczności za odzyskaną niepodległość i za Cud nad Wisłą, zwycięską bitwę w 1920 r.

Warto przypomnieć, że grupa Krucjaty Różańcowej modli się w intencji Ojczyzny i organizuje marsze ulicami Biłgoraja w każdą drugą niedzielę miesiąca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak się czuł kard. Karola Wojtyły dzień po wyborze na papieża?

2018-10-16 09:52

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Dzień po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II, kard. Stefan Wyszyński zapytał go jak się czuje jako papież. Jan Paweł II odpowiedział, że czuje się tak, jakby tu od zawsze był. Na co kard. Wyszyński odpowiedział, że to łaska stanu” – mówi abp Józef Michalik, który wówczas był rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie, skąd kard. Wojtyła 16 października 1978 roku wyjechał na konklawe.„Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna. Były ku temu przesłanki” – dodaje abp Józef Michalik.

PAP/JACEK TURCZYK

„Kard. Karol Wojtyła przyjechał do Rzymu znacznie wcześniej, przed 16 października, i zatrzymał się w Kolegium Polskim” – powiedział abp Józef Michalik, wspominając czas poprzedzający konklawe sprzed 40 lat. Kolegium Polskie zostało założone przez Zmartwychwstańców w 1866 roku i „przez lata służyło polskiej sprawie”. Jak wyjaśnił abp Michalik, tam właśnie zatrzymywali się biskupi podczas swoich wizyt w Rzymie, tam też zatrzymywał się m.in. kard. Wojtyła.

Przyjazd kard. Karola Wojtyły w tym czasie wiązał się z pogrzebem zmarłego nagle Ojca Świętego Jana Pawła I. Abp Michalik wspominał, że wyjechał po kard. Wojtyłę na lotnisko, by go powitać i przywieźć do Kolegium. On jednak poprosił, by pojechali najpierw do Bazyliki św. Piotra, gdzie było już wystawione ciało śp. papieża Jana Pawła I. Jak relacjonuje abp Michalik, wchodząc do bazyliki i widząc obecnych tam kardynałów, zapytał kard. Wojtyły, ilu z nich nie zna on osobiście. „Kardynał się zastanowił i odpowiedział: siedmiu. Dla mnie to była pośrednia odpowiedź, że właściwie nie ma takiego drugiego kardynała, który tylko siedmiu kardynałów by nie znał osobiście. To wskazywało na to, że szanse naszego kardynała były poważne w tym najbliższym konklawe” – powiedział abp Michalik.

Abp Michalik mówił również o innych znakach, które wskazywały na to, że myśl kardynałów zostanie skierowana w kierunku kardynała z Polski. Jako jeden z nich wskazał fakt, że kard. Wojtyła jako jeden z kilku kardynałów-elektorów został poproszony o wygłoszenie wykładu całemu kolegium kardynalskiemu na temat przyszłości Kościoła, podczas sesji, jaka tradycyjnie miała miejsce tuż przed konklawe. „Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna” – powiedział abp Michalik.

Jak wspominał, kard. Wojtyła do czasu konklawe uczestniczył w codziennych praktykach modlitewnych mieszkańców Kolegium Polskiego. Wielokrotnie, m.in. podczas wspólnych posiłków, również przed pierwszym konklawe, były rozmowy na temat wyboru nowego papieża. „Żartowaliśmy, komentowaliśmy doniesienia prasowe, a czasem rozmawialiśmy na poważnie” – powiedział abp Michalik. „Ksiądz kardynał zawsze przyjmował te żarty i rozmowy z uśmiechem, a czasem z humorem na to odpowiadał” – powiedział abp Michalik.

Opowiedział też wydarzenie, jakie miało miejsce dokładnie w dniu wyboru, w kaplicy Kolegium Polskiego. Rano Mszy św. przewodniczył tam kard. Wojtyła. W czasie modlitwy wiernych jeden z księży spontanicznie wypowiedział intencję, by kard. Karol Wojtyła został papieżem. Tę modlitwę wiernych zakończył kard. Wojtyła. Odniósł się do tej intencji przywołując mocne słowa Jezusa do Piotra z ewangelii św. Mateusza 16, 21-23, gdzie Jezus mówi: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16,23). Kończąc dodał jakby swoją intencję, by został wybrany sługa Boży, który przyjmie wybór z pokorą i spełni wolę Bożą.

Abp Michalik zapytany o sam moment wyboru, odpowiedział, że przyjął go z wielką radością. Nie chodził na Plac św. Piotra po południu, właśnie z racji na możliwość wyboru kard. Wojtyły, by w razie czego udzielić potrzebnych informacji czy też pokazać pokój, w którym mieszkał kard. Wojtyła tuż przed konklawe. „Kiedy zostało ogłoszone imię Karola Wojtyły prawie natychmiast rozdzwoniły się telefony” – opowiadał.

Po wyborze rektor Kolegium Polskiego wraz z domownikami, którzy oglądali konklawe w telewizji, poszedł do kaplicy. „Wspólnie zaśpiewaliśmy Te Deum dziękczynne za to wydarzenie i poleciliśmy Bogu nowego papieża” – powiedział.

Następnego dnia wraz z sekretarzem nowego Ojca Świętego, obecnym kardynałem Stanisławem Dziwiszem, abp Michalik pojechał do Watykanu, by zawieźć Papieżowi pozostawione w Kolegium Polskim rzeczy. „Zastaliśmy go na modlitwie, na klęczniku przed Najświętszym Sakramentem, ubrany na biało. Kiedy podszedłem by się powitać Ojca Świętego. On poprosił bym chwilę jeszcze poczekał i spotkaliśmy się. Bardzo swobodnie zaczął opowiadać o ostatnich wydarzeniach i bardzo nas zapraszał, byśmy go odwiedzali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kiedy kanonizacja bł. ks. Popiełuszki? - konferencja prasowa w KAI

2018-10-17 15:54

rl (KAI) / Warszawa

Kiedy możemy się spodziewać kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki i co dokładnie wiemy na temat okoliczności jego męczeńskiej śmierci? - na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji prasowej zorganizowanej w Centrum Medialnym KAI w Warszawie. Okazją do dyskusji była promocja najnowszej książki Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia”. Autorka dotarła w niej do niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych, ale również listów ks. Jerzego. Konferencja odbyła się też z okazji 34. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego, która przypada 19 października.

Archiwum

Dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przypomniała, że ks. Popiełuszko został porwany 19 października 1984 r. wracając z Bydgoszczy, skąd wyruszył ok. godz. 21.00. W okolicach Górska koło Torunia około godz. 21.45 został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa przebranych za milicjantów. „Od 22 do 24 trwała męczeńska droga ks. Jerzego. Był on bity, został związany sznurami w taki sposób, że pętla zaciskała mu szyję, a w ustach miał knebel i zamknięty był w bagażniku” - opisywała Kindziuk. Na postoju, około godz. 23.00, kapłan odzyskał na chwilę przytomność i próbował uciec oprawcom. Ci znów go bili, szczególnie po twarzy i ponownie umieścili w bagażniku samochodu.

Około północy porywacze zawieźli ks. Jerzego do Włocławka, na tamę na Wiśle. „Nie wiadomo czy żywego czy martwego wrzucili do Wisły, z ważącym 10 kg workiem kamieni przywiązanym do nóg” - powiedziała red. Kindziuk. Jak podkreśliła, nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że ks. Jerzy był przez kilka dni przetrzymywany, przewieziony do Kazunia. „Z badań i dokumentów na dzień dzisiejszy jasno wynika, że męczeństwo i śmierć ks. Jerzego nastąpiły między godz. 22 a 24 19 października 1984 roku” - podkreśliła autorka. Dodała, że nie ma podstaw, by podważać oficjalną datę śmierci ks. Popiełuszki.

W książce Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia” przedstawiono nowe informacje dotyczące ucieczki kierowcy ks. Jerzego - Waldemara Chrostowskiego. Ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW, notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. Popiełuszki powiedział, że w 2005 r. pojawiła się hipoteza jakoby ks. Popiełuszko zmarł dopiero 25 października 1984 w efekcie kilkudniowych tortur w bunkrach w Kazuniu. Jednym z argumentów dla potwierdzenia tej teorii - przypomniał ks. Naumowicz - jest fakt, że Chrostowski, który wyskoczył z samochodu porywaczy, miał mieć pociętą nożem milicyjnym marynarkę. Miałoby to wskazywać, że kierowca ks. Jerzego nie wyskoczył z samochodu.

Jak powiedział ks. Naumowicz, dzięki badaniom Mileny Kindziuk udało się dotrzeć do akt przesłuchań Waldemara Chrostowskiego oraz oględzin jego ciała, podczas których zrobiono również fotografie. „Marynarka pękła na szwie, rozdarty jest łokieć. Nie można twierdzić na podstawie zachowanych zdjęć, że została przecięta nożem milicyjnym” - podkreślił ks. Naumowicz. Przypomniał, że lekarz milicyjny stwierdził, że obrażenia ciała Waldemara Chrostowskiego mogły powstać w wyniku wyrzucenia lub wyskoczenia z jadącego samochodu.

„Nie można powtarzać twierdzenia, że marynarka Chrostowskiego została przecięta i że nie doznał on żadnych obrażeń. Kierowca nadwyrężył wtedy także kręgosłup, co skutkowało przeprowadzeniem - po latach - operacji w USA” - powiedział ks. Naumowicz.

Dr Rafał Łatka z Biura Badań Historycznych IPN poinformował, że w zasobach Instytutu wciąż istnieją dokumenty, które wymagają kwerendy i analizy, a które dotyczyć mogą ks. Popiełuszki. Przede wszystkim są to materiały po Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Inne ważne dokumenty pochodzą ze śledztwa prokuratorskiego dotyczącego uprowadzenia i zabójstwa ks. Jerzego. W opinii historyka równoczesna analiza obu rodzajów dokumentów może dostarczyć jakiś nowych informacji.

Mówiąc o swojej książce „Jerzy Popiełuszko. Biografia” Milena Kindziuk powiedziała, że udało się jej dotrzeć do wielu świadków życia ks. Jerzego z każdego okresu życia, jak również wielu archiwów, zarówno kościelnych jak i państwowych. Dzięki temu udało się odnaleźć np. oryginał listu hutników, którzy chcieli ks. Jerzego skierować na studia do Rzymu, by ocalić jego życie. Powszechnie sądzono, że list adresowany był do kard. Józefa Glempa. Tymczasem adresatem jest ówczesny Sekretarz Episkopatu Polski abp Bronisław Dąbrowski.

W trakcie konferencji zastanawiano się także, kiedy możemy się spodziewać kanonizacji ks. Popiełuszki, który beatyfikowany został w 2010 r. Ks. prof. Józef Naumowicz przypomniał, że zakończyło się już badanie, na etapie diecezjalnym, domniemanego cudu. Wydarzyć się on miał 14 września 2012 w Créteil pod Paryżem. Chodzi o uzdrowienie mężczyzny doświadczonego chorobą nowotworową. Proces na etapie diecezjalnym w Créteil toczył się od września 2014 do września 2015.

Obecnie dokumenty zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Tam odbywa się najpierw badanie sprawy przez lekarzy, którzy mają potwierdzić, że poprawa zdrowia jest niewytłumaczalna z punktu widzenia medycznego oraz trwała. Następnie komisja teologów musi zatwierdzić przekonanie, że uzdrowienie to dokonało się za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. „Procesy te toczą się niekiedy wiele lat” - podkreślił ks. Naumowicz. Dodał jedna, że być może w tym roku doczekamy się ostatecznej decyzji. W opinii ks. Naumowicza dobrze się dzieje, że stawiane jest pytanie o kanonizację ks. Popiełuszki. Jest to bowiem okazja do przypominania jego osoby.

Jutro UKSW organizuje sympozjum „Wiara i patriotyzm. Msze za Ojczyznę bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Jak powiedział rektor Uniwersytetu ks. prof. Stanisław Dziekoński „właśnie z wiary i miłości ks. Popiełuszko czerpał najgłębszą motywację do swego działania, co widać w jego nauczaniu”. Przypomniał, że kapłan odegrał ogromnie ważną rolę jeśli chodzi o formowanie ludzi młodych, ich umysłów.

W programie konferencji przewidziane są wystąpienia znanych historyków i znamienitych znawców tematu, m.in. prof. Jana Żaryna z UKSW, senatora RP, ks. prof. Józefa Naumowicza z UKSW, notariusza procesu kanonizacyjnego bł. Ks. Popiełuszki, dr Mileny Kindziuk z UKSW, autorki najnowszej książki o ks. Jerzym pt. „Popiełuszko. Biografia”, dr. Rafała Łatki z Biura Badań Historycznych IPN, prof. Pawła Skibińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wydana przez krakowską oficynę "Znak" monumentalna księga, licząca ponad 900 stron jak do tej pory jest najobszerniejszą i najbardziej aktualną biografią błogosławionego męczennika. Autorka książki z dokładnością dziennikarza śledczego rekonstruuje życie, mechanizmy represji i prześladowań oraz okoliczności jego śmierci. Dociera do świadków, przeprowadza wiele rozmów, zdobywa zdjęcia, dokumenty, ustala fakty, aby jak najdokładniej wyjaśnić przebieg zdarzeń. Jest ona jednocześnie barwną i ciekawie napisaną historią człowieka, który odegrał ważną rolę w najnowszej historii Polski, i o czasach, w których żył – okresie terroru, inwigilacji, brutalnych metod działania bezpieki, ciągłego strachu, a jednocześnie nadziei, wiary i solidarności. Ten zwyczajny młody kapłan – chorowity i raczej nieśmiały, nie mający w sobie nic z herosa – stał się w pewnym momencie ikoną walki Polaków o godność i wolność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem