Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Tak wielu zawdzięcza mu tak wiele

2017-12-06 11:51

Roman Mirecki
Niedziela Ogólnopolska 50/2017, str. 46-47

Archiwum SKOK
śp. prof. Adam Jedliński

21 listopada 2017 r. zmarł prof. Adam Jedliński – wybitny polski prawnik i spółdzielca, jeden ze współtwórców i animatorów ruchu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK), który odrodził się po 1989 r.

Był jednym z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie prawa spółdzielczego prowadzących działalność naukowo-badawczą w tej dziedzinie w ostatnich latach. Ważne zagadnienie w jego pracy stanowiła też część ogólna prawa cywilnego. Był autorem wielu publikacji monograficznych i artykułów.

Miał wiele talentów

Prof. Adam Jedliński należał do najwybitniejszych wykładowców Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, a później także Szkoły Wyższej Prawa i Dyplomacji w Gdyni. Był promotorem wielu doktoratów i recenzentem w przewodach kwalifikacyjnych, m.in. na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie i Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie. Wielu prawników ma w pamięci jego wykłady z prawa cywilnego jako doświadczenie, które rozbudziło ich zainteresowania teoretyczne i prawdziwe zamiłowanie do zawodu. Prof. Jedliński – jako przewodniczący Rady Nadzorczej Kasy Krajowej – służył zrzeszonym w niej kasom i ich członkom, od chwili powołania Kasy Krajowej jako centrali ruchu SKOK-ów do końca życia; zyskał niepowtarzalny autorytet i zaufanie. Służył także swoim wsparciem jako ekspert Kongresowi Polskiej Spółdzielczości. Był promotorem idei włączenia spółdzielni mieszkaniowych w realizację programów wsparcia budownictwa mieszkaniowego, a także tworzenia dla spółdzielczych instytucji finansowych (banków spółdzielczych i kas) regulacji umożliwiających w jak największym stopniu odzwierciedlenie specyfiki ich działalności i zapewnienie równości konkurencji. Jedne z najważniejszych cech charakteru prof. Jedlińskiego, naukowca i radcy prawnego, to odwaga w wyrażaniu poglądów i wierność danemu słowu.

Prof. Jedliński miał wiele talentów i pasji. Grał na gitarze i komponował, był wielkim miłośnikiem muzyki rockowej, a także literatury i sztuk plastycznych, pasjonatem historii, w tym historii spółdzielczości. Jego marzeniem było nie tylko rozwijanie dorobku naukowego polskiej i międzynarodowej spółdzielczości, ale też zachowanie dorobku poprzednich pokoleń i rozwijanie współpracy międzynarodowej.

Reklama

Pożegnanie

Msza św. żałobna została odprawiona 28 listopada 2017 r. w Sopocie, w kościele pw. św. Michała Archanioła położonym tuż obok siedziby Kasy Krajowej. Liturgii przewodniczył ks. prob. Marian Krzywda w koncelebrze z ks. Kazimierzem Kurkiem SDB, kapłanem związanym ze SKOK-ami od początku ich powstania, i podprzeorem Jasnej Góry o. Mieczysławem Polakiem OSPPE. SKOK-i od lat związane były z Jasną Górą, osobiste więzi łączyły i łączą wielu działaczy kas także ze środowiskami skupionymi wokół redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Doczesne szczątki śp. prof. Adama Jedlińskiego spoczęły na Cmentarzu Komunalnym w Gdyni-Witominie.

Swojego przyjaciela, człowieka szlachetnego, wybitnego spółdzielcę, znakomitego nauczyciela, twórczego naukowca, błyskotliwego doradcę, hojnego mecenasa kultury i sztuki, zapalonego muzyka, kompozytora i poetę, pożegnał w czasie Mszy św. pogrzebowej senator RP Grzegorz Bierecki. Powiedział m.in.: – Zebraliśmy się tu tak licznie i z tak wielu stron kraju, aby uczcić życie niezwykłe i wspaniałe. I choć wszyscy żałujemy, że nie ma już wśród nas Adama, to jednocześnie dziękujemy Panu, że był z nami. Tak wielu zawdzięcza Adamowi tak wiele. Obecni tu ludzie i sztandary organizacji dają świadectwo dokonań Adama Jedlińskiego. Setki ludzi, których znał, miliony ludzi, dla których działał, skorzystało z pracy jego umysłu, z żarliwości jego serca. Adam był tym płomieniem, od którego rozpaliło się tysiące świec. Dzielił się z wieloma – ale tego, czym się dzielił, nigdy mu nie ubywało: wiedzy, idei, patriotyzmu... W zamian był szanowany i kochany. Adam Jedliński był wielkim polskim patriotą, mającym odwagę poprawiać Polskę. Wierzył, że nic nie jest stracone, jeśli ma się dość odwagi. Służył Polsce jako doradca kolejnych prezydentów Rzeczypospolitej, jako oddany przyjaciel śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pracował niestrudzenie, tworząc projekty ustaw, pisząc książki i artykuły naukowe, wykładając, przygotowując doktorantów, doradzając Spółdzielczym Kasom Oszczędnościowo-Kredytowym.

Dopóki człowiek nie weźmie na siebie ponad miarę, nie dowie się, jak wiele może udźwignąć. Wiedząc, jak wielka była to miara, jako senator Rzeczypospolitej Polskiej mogę zaświadczyć, że Adam Jedliński dobrze zasłużył się Ojczyźnie.

Wdzięczność

Wielcy ludzie umierają, ale ani źli ludzie, ani śmierć nie zabijają ich dobrego imienia. W historii Polski, historii polskiej i międzynarodowej spółdzielczości prof. Adam Jedliński zapisał się złotymi zgłoskami.

Ks. Kurek odczytał list kondolencyjny, który nadesłał z Częstochowy ks. inf. Ireneusz Skubiś; znał on prof. Jedlińskiego ze wspólnych działań podejmowanych w ramach Spółdzielczego Instytutu Naukowego. Honorowy redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela” napisał m.in.: „Prof. Adam Jedliński jako wiceprezes Spółdzielczego Instytutu Naukowego należał do znakomitego zespołu osób, dla których wartości moralne stanowią zawsze podstawę do dokonywania ocen i wartościowania postaw oraz dążenia zarówno w zwyczajnym życiu, jak i w kwalifikacji spraw publicznych, społecznych czy naukowych. Cieszył się szacunkiem i poważaniem środowiska naukowego, a w sposób szczególny środowiska spółdzielczego. Odznaczał się wrażliwością moralną w sprawach i w działaniach, które podejmował z kompetencją i odpowiedzialnością. Bardzo żałuję, że nie będzie już w środowisku Człowieka, który ubogacał wszystkich przyjaźnią i życzliwością swojej wspaniałej osobowości”. Na zakończenie listu ks. Skubiś poprosił o przekazanie rodzinie zmarłego i przyjaciołom z SIN-u wyrazów głębokiego współczucia i uszanowania. Zapewnił także o swojej modlitwie o wieczny pokój dla śp. prof. Jedlińskiego.

Zmarłego wspominali prezes Kasy Krajowej Rafał Matusiak i prof. Jerzy Ciszewski z Uniwersytetu Gdańskiego. Z okruchów pamięci i przypomnianych drobnych wydarzeń przeżytych wraz ze zmarłym ułożyli obraz człowieka dobrego, ciepłego i wrażliwego.

Śmierć prof. Jedlińskiego była dla wielu osób nagłym i niespodziewanym szokiem. Jak napisano w tygodniku „Sieci”: „Prof. Jedliński ważył słowa, znał – nie tylko jako prawnik – ich siłę, moc wpływania na rzeczywistość. Wiedział, że słowem można budować, ale można też niszczyć”.

– Był uczciwy do bólu, bardzo przeżywał to, co działo się ostatnio wokół Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych – powiedział Wiktor Kamiński, jeden ze współpracowników prof. Jedlińskiego jeszcze sprzed 25 lat, kiedy kładzione były podwaliny prawne i organizacyjne dla polskich kas kredytowych. – Chodzi o te zionące nienawiścią, nieuczciwe, nieprawdziwe i podłe wypowiedzi ludzi, prasowe artykuły, których autorom wydaje się, że w ten sposób walczą z politycznym przeciwnikiem – dodał.

Skrzywdzony człowiek

Kilka dni przed śmiercią prof. Adam Jedliński spotkał się z nienawiścią, złem i podłością. Zaatakowano już nie tylko kasy, ich członków bądź przeciwników politycznych czy też człowieka o odmiennym zdaniu, ale również podważono uczciwość profesora, jego dobrą wolę i to wszystko, co o jego osobie wiedzą, co mówili i jak go wspominali jego współpracownicy, uczniowie, znajomi i przyjaciele...

Cześć jego pamięci! Będzie go bardzo brakowało.

Tagi:
zmarły

Kraków: zmarł ks. Antoni Sołtysik – pierwszy asystent generalny KSM

2018-05-27 10:41

md / Kraków (KAI)

W wieku 85 lat zmarł w Krakowie ks. prałat Antoni Sołtysik – pierwszy asystent generalny KSM i opiekun Grup Apostolskich RAM. Był również postulatorem procesu beatyfikacyjnego Hanny Chrzanowskiej.

kyasarin/pixabay.com

Ks. prałat Antoni Sołtysik urodził się w 1933 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 60 lat temu. Od roku 1975 był proboszczem parafii w Krakowie-Bieżanowie, a w 1981 roku został proboszczem parafii św. Mikołaja w Krakowie i tam pozostał do końca życia – najpierw jako proboszcz, potem jako emerytowany kapłan.

W 1998 roku kard. Franciszek Macharski ustanowił go postulatorem procesu Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. To właśnie ks. Sołtysik 10 października 1998 roku złożył w Kurii Metropolitalnej w Krakowie tzw. suplex libellus, czyli oficjalną prośbę postulatora o rozpoczęcie procesu. Gdy Hanna Chrzanowska była beatyfikowana 28 kwietnia w krakowskim Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, ks. Sołtysik przebywał już w szpitalu. Wcześniej zdążył jeszcze wziąć udział w złożeniu doczesnych szczątków krakowskiej pielęgniarki w kaplicy jej poświęconej.

Zmarły kapłan wiele lat pracował z młodzieżą. Był diecezjalnym duszpasterzem młodzieży, a do 2001 roku - opiekunem Grup Apostolskich RAM w archidiecezji krakowskiej. W 1990 roku odegrał ważną rolę w reaktywacji Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Jak czytamy na facebookowym profilu KSM Archidiecezji Krakowskiej, ks. Sołtysik na stałe wpisał się w historię KSM-u jako ten, który przyczynił się do reaktywacji Stowarzyszenia w Polsce i archidiecezji krakowskiej. „Był również pierwszym księdzem Asystentem Generalnym KSM, jak i naszym Asystentem Diecezjalnym. Bogu niech będą dzięki, za wszelkie dobro, jakie zdziałał dla młodzieży, za jego wielkie serce” - napisali młodzi na wieść o śmierci kapłana.

Za wspieranie osób niepełnosprawnych ks. Antoni Sołtysik otrzymał Medal św. Brata Alberta, przyznawany przez Fundację im. św. Brata Alberta w Radwanowicach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kanada: Mary Wagner ponownie skazana na karę więzienia

2018-07-15 12:43

azr (lifesitenews.com/KAI) / Ontario

Kanadyjska działaczka pro-life Mary Wagner po raz kolejny została skazana na karę więzienia - informuje portal lifesitenews.com. Obrończynię życia sąd w Ontario skazał na 7,5 miesiąca pozbawienia wolności, za "wyrządzenie szkody i złamanie wyroku zawieszenia". Została ona aresztowana 8 grudnia 2017 r., kiedy w klinice aborcyjnej Women's Care Centre rozdawała kobietom róże i ulotki nt. ratowania życia ludzkiego.

Bożena Sztajner/Niedziela

Wyrok sądu w Ontario został odczytany przy wypełnionej po brzegi sali rozpraw, do której przybyło wiele osób wspierających kanadyjską obrończynię życia. Skazano ją na 7,5 miesięcy więzienia, z czego 60 dni Mary Wagner odsiedziała już, w oczekiwaniu na końcową rozprawę. Zarzutami, które doprowadziły do zasądzenia kary były "wyrządzenie szkody i złamanie wyroku zawieszenia", których Wagner miała się dopuścić, prowadząc swoją pokojową działalność na rzecz ratowania nienarodzonych dzieci zagrożonych aborcją. Prokuratura zarzuciła kobiecie złamanie zakazu zbliżania się na mniejszą niż 100 m. do ośrodków aborcyjnych w Ontario oraz ingerowanie w funkcjonowanie ośrodka. Ponadto Wagner została określona przez sędziego Neila Kozloffa określona mianem "seryjnej przestępczyni", która w ciągu 18 lat miała dopuścić się już 14 przestępstwa.

44-latka została zaaresztowana 8 grudnia 2017 r., kiedy weszła do kliniki aborcyjnej Women's Care Centre i rozdawała kobietom czerwone róże, oraz ulotki nt. ochrony życia. Pierwsza rozprawa odbyła się 7 marca, następnie Mary Wagner została warunkowo zwolniona z aresztu z nakazem stawienia się na kolejne rozprawy. Podczas kolejnej rozprawy 12 lipca nie przyznała się do zarzucanych jej czynów i powtórzyła, że jej zdaniem "kliniki aborcyjne nie powinny istnieć".

Z zasądzonego wyroku 7,5 miesięcy Mary Wagner spędzi w więzieniu 90 dni i zostanie wypuszczona na wolność w połowie września. Przyjaciele zachęcają do kontaktu listowego z nią pod adresem: Vanier Centre for Women, 655 Martin St, Milton, ON L9T 5E6.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czas otwartego nieba

2018-07-16 13:04

Stanisława Kozak

Z upływem czasu wszystko powszednieje, staje się coraz bardziej płaskie i trzeba podejmować cykliczne działania naprawcze, by znów wyostrzyły się kontury i wszystko było jak należy. Mechanik samochodowy powiedziałby, że to taki przegląd techniczny; lekarz, że to program profilaktyczny, a nauczyciel że to repetytorium. Kościół nazywa to naukami stanowymi, katechezą misyjną, Misjami Świętymi, dzięki którym każdy może zweryfikować stan swojej wiary i odkryć na nowo zamysł Boga względem świata.

W parafii dwojga wezwań św. Jakuba Apostoła Większego i św. Aniołów Stróżów w Lublinie odbywały się Misje Święte. 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Prowadzący je stwierdzili, że Misje Święte to czas otwartego nieba, a świadomość tego działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwości modlitwy. Spraw Panie Boże, by ta gorliwość modlitwy pozostała, a wiara ciągle wzrastała by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy.

Trochę historii

Parafia św. Jakuba Apostoła w Lublinie istnieje od XIV w. Pierwszy kościół drewniany został wybudowany w latach 1395 - 1398 przez ówczesnego właściciela Abramowic Wojciecha Sieciecha i już prawdopodobnie wtedy został nazwany wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła. W XVIII w. w latach 1786–1790, po kolejnym zniszczeniu kościoła drewnianego, dzięki ks. Wincentemu Jezierskiemu wzniesiono kościół z cegły w stylu późnego baroku, którego konsekracji w 1796 r. dokonał biskup chełmski Wojciech Skarszewski. Jako dopełnienie nowej świątyni, ok. 1890 r., została wybudowana kostnica oraz dzwonnica jako brama wejściowa połączona z murem okalającym kościół; całość w stylu eklektycznym z użyciem form neogotyckich. Rozbudowy kościoła, stosując styl neobarokowy z elementami neoklasycyzmu, wg projektu Stefana Szyllera, dokonano w 1906 r. Dobudowano prezbiterium, zakrystię i 2 kaplice, a w latach 1925-1927 jego wnętrze zostało pokryte secesyjną polichromią przez Celestyna Miklasińskiego. Świątynia w takim kształcie zachowała się do dziś i jest wpisana do rejestru zabytków.

Jednak, jak na zabytkowy obiekt przystało, wymaga ciągłej konserwacji i remontów. Dzięki gospodarności obecnego proboszcza ks. kan. Zbigniewa Pietrzeli przeprowadzonych zostało szereg czynności konserwatorskich, m.in. związanych z osuszaniem, izolacją i naprawą fundamentów świątyni oraz remontem jej elewacji; wyremontowany został dach, a blacha ocynkowana stanowiąca jego dotychczasowe pokrycie została wymieniona na blachę miedzianą, odnowiono ołtarze boczne i chrzcielnicę. W otoczeniu kościoła zmieniono zagospodarowanie całego terenu, wymieniono nawierzchnie i ogrodzenia. W ostatnich latach przeprowadzona została konserwacja dzwonów; zamontowano napęd elektryczny do ich uruchamiania, zmodernizowano ogrzewanie wewnątrz świątyni, wymieniono wszystkie drzwi i przeprowadzono konserwację witraży oraz rekonstrukcję ram i oszkleń osłonowych okien w kościele. Wymieniam tylko te najbardziej znaczące prace, bo nie sposób wymienić wszystkie.

We wnętrzu świątyni trwają prace renowacyjne polichromii autorstwa wspomnianego Celestyna Miklasińskiego. Polichromii unikatowej w swym rodzaju, bogatej w szeroką paletę barw, bogatą w złocenia i grę cieni tworzących fakturę przestrzenną. Konserwacja polichromii została rozpoczęta trzy lata temu w absydzie kościoła. Jej stan oryginalny po renowacji jest na poziomie 96%, co świadczy o zastosowaniu odpowiednich technik i produktów użytych do jej tworzenia. W tej chwili trwają prace konserwatorskie przy ścianach i sklepieniu transeptu oraz nawy kościoła. W prześwitach między rusztowaniami parafianie mogą podglądać jak pięknieje świątynia, odzyskując swój blask, z czym doskonale korelują Misje Święte, które dla każdego są czasem szczególnego zatrzymania się, modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie „odkurzyć” swoją duszę, dodać jej blasku i dziecięcego piękna.

Potrzeba organizowania misji

Organizacja Misji Świętych we wspólnotach parafialnych wynika z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że Kościół ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, zaś wszyscy ludzie zobowiązani są do szukania prawdy dotyczącej Boga, a poznaną mają przyjąć i zachowywać. Zadanie głoszenia Ewangelii, na poziomie wspólnoty parafialnej, powierzone zostało proboszczom, a ci „zgodnie z zarządzeniem biskupa diecezjalnego powinni w pewnych okresach organizować to przepowiadanie, które nazywa się rekolekcjami i świętymi misjami”.

Przyjęte jest, że Misje Święte w parafiach odbywają się co 10 lat. W kronice pisanej przez proboszcza ks. Zbigniewa Pietrzelę można przeczytać, że w naszej parafii były w roku 1997, prowadzili je Ojcowie Bernardyni: Włodzimierz Szklarski i Kazimierz Kowalski. Odbyły się w czerwcu i zbiegły z 1000-leciem męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, 600-leciem parafii, 200-leciem świątyni parafialnej i 5-tą pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. W kronice parafialnej ks. Pietrzela zapisał: - „Na tej Sumie zgromadziło się ponad 1000 ludzi. Po raz pierwszy widziałem kościół wypełniony do ostatniego miejsca i jeszcze na dworze byli wierni. Mam bardzo pozytywną opinie o tych misjach. Parafianie bardzo je przeżywali, kazania były proste w słowach, zrozumiałe w treści. Daj Boże, by owoce tych Misji trwały jak najdłużej”. Ileż radości przebija z tych słów; to namacalny dowód dobrze wypełnionego zadania. Kolejne Misje ks. Pietrzela zorganizował w 2008 r. Prowadził je Paulin o. Jerzy Mac z parafii Wieruszów. Ich hasło „Uczyńcie wszystko co Wam mówi Syn” wskazuje na potrzebę działania poprzez Matkę Bożą, która zawsze otacza nas swoją opieką. W programie Misji Świętych, jaki dotarł do wszystkich rodzin, oprócz planu na każdy dzień, podane są efekty Misji i piękne zachęcenie dla wiernych: „Bóg chce ocalić Twoje życie …, dlatego nie lękaj się i przyjdź jeżeli …” i tu następuje wyliczenie tych wszystkich bolączek, które targają naszym życiem, a które można w symboliczny, a czasami i w dosłowny sposób, zostawić pod pamiątkowym Krzyżem Misyjnym ustawionym przed kościołem.

Misjonarze Świętej Rodziny

Prowadzenie tegorocznych Misji nasz proboszcz powierzył kapłanom ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Jest to zgromadzenie, którego głównym celem jest działalność misyjna, a jedna grupa misyjna przeprowadza ok. 20 Misji Świętych w ciągu roku. Zostało ono założone przez francuskiego kapłana Sługę Bożego ks. Jana Berthiera 28 września 1895 r. w Grave w Holandii. Opierając się na nauce papieża Leona XIII, Założyciel Zgromadzenia obrał Świętą Rodzinę jako wzór do naśladowania dla zakonników i rodzin chrześcijańskich. Patronką zgromadzenia jest Matka Boża z La Salette. W miarę powstawania nowych ośrodków Zgromadzenia w różnych państwach, podzielono je na prowincje. Dzisiaj misjonarze Świętej Rodziny działają w 15 prowincjach w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1995 r. św. Jan Paweł II poprosił Kapitułę Generalną Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny o to, by do podstawowych zadań Zgromadzenia zaliczyć duszpasterstwo rodzin. Odpowiadając na ten apel, podczas wszystkich dzieł ewangelizacyjnych tematyka rodzinna jest szeroko omawiana. W centrum przepowiadania znajduje się Święta Rodzina z Nazaretu, która jest szczególną Patronką na współczesne, trudne czasy. Symbolem jest Ikona Świętej Rodziny, której kopię wierni mogą zabrać do swojego domu.

W Polsce zgromadzenie zaistniało w 1921 r. Obecnie posiada wydelegowaną, specjalistyczną grupę misjonarzy, zajmujących się głoszeniem rekolekcji i Misji Świętych. Grupa ta nosi nazwę „Ekipy Rekolekcyjno-Misyjnej Misjonarzy Świętej Rodziny”. Jej dyrektorem jest ks. Bogusław Jaworowski, doktor homiletyki KUL, wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym MSF, kaznodzieja, który głosi Słowo Boże w Polsce, w USA i w Kanadzie. Właśnie ks. Jaworowski przyjechał do naszej parafii, by prowadzić Misje Święte wraz ze swoimi współbraćmi ks. Januszem Jezuskiem MSF i ks. Szymonem Górskim MS.

Świadectwo o. Bogusława

Poprosiłam o. Bogusława Jaworowskiego o to, by opowiedział o sobie i Zgromadzeniu. - „Pochodzę z rodziny, gdzie Pan Bóg był obecny, jako dziecko widziałem mojego ojca jak klęka do modlitwy, słyszałem głos modlącej się matki, a w każdą niedzielę była wyprawa do kościoła odległego o 5 km. Bracia mojego dziadka to Powstańcy Wielkopolscy, którzy oddali życie za Ojczyznę. Dziadek był rolnikiem i by przeżyć, musiał oddać ziemię. Jako młody chłopak w wieku 14 lat wyjechałem z domum, szybko zacząłem pracować, mieszkałem na różnych stancjach i to trochę poprowadziło mnie w błędną drogę, ale zawsze byłem przy Panu Bogu, bo zaszczepiano mi w domu, że przed Bogiem się klęka i tylko przed Bogiem, że nie można Bogu poświęcać mniej czasu niż przysłowiowemu psu przy budzie, że po to jedziemy w niedzielę do kościoła, bo wiemy po co żyjemy i kim jesteśmy. To była prosta katecheza, ale nikt z tym nie dyskutował i nie szukał wykrętów. Z czasem jednak na skutek środowiska i kłamliwej lektury obraz Boga w moim sercu został bardzo zniekształcony. Życie po swojemu wyprowadziło mnie gdzieś na manowce i człowiek tak na boso szedł do piekła. No i wtedy Pan Bóg zaingerował, to co mi mówiono, jak będziesz klękał przed Bogiem, to Bóg sprowadzi cię na dobra drogę. I tak rzeczywiście przyszła łaska nawrócenia. Wiary bowiem nie można przekazać jak powszechnie się mówi. Przekazać i nauczyć można obrzędów religijnych, przykazań, życia wg przykazań, a dar wiary otrzymujemy od Pana Boga, ona rodzi się w naszych sercach. Tylko wiara żywa pozwala na to, by Pan Bóg mógł działać w naszym życiu. Zacząłem przemyślać i poszukiwać drogi, która by była do końca zgodna z moimi przekonaniami. Na skutek splotu różnych wydarzeń w moim życiu, m.in. śmierć mojego wujka, który mnie wychowywał, taki mój drugi tato, z którym byłem bardzo zżyty, awaria spadochronu podczas skoku, gdy byłem przekonany, że to już koniec, czy wreszcie odmowa poboru do wojska, ukazała mi się droga wiary i jasność decyzji, że oto będę misjonarzem, nie pilotem, strażakiem czy leśniczym, jak wcześniej myślałem ale misjonarzem. Jeszcze nie myślałem, że księdzem, tylko takim świeckim misjonarzem. Od napotkanego misjonarza otrzymałem kontakt do Zgromadzenia i to było właśnie to, co Pan Bóg dla mnie zaplanował. Podjąłem dalszą naukę, skończyłem seminarium. Od tamtego czasu głoszę Słowo Boże wszędzie tam, gdzie jeszcze Pana Boga nie znają albo po prostu trochę lub całkowicie o Nim zapomnieli. Podstawowym zadaniem Misji Świętych jest to, by głosząc fundamentalne prawdy wiary na nowo odsłonić w sercu wierzącego człowieka prawdziwy obraz Boga i na nowo osadzić Go na fundamencie chrześcijańskiej, katolickiej wiary”.

Misjonarze w Głusku

O. Janusz Jezusek do realizacji misyjnego dzieła stawił się z gitarą, która już na wstępie zaciekawiła zebranych parafian. Jak skromnie skomentował „Pan Bóg obdarzył mnie możliwością komponowania wypowiedzi w formie śpiewanej, która czasami lepiej trafia do słuchających niż słowo mówione”. Już pierwszego dnia w czasie homilii o. Janusz pięknie zaśpiewał o dotknięciu Pana Boga i doskonale trafił do serc zasłuchanych wiernych. Swoje utwory nagrywa na płytach, które są doskonałą formą katechezy. Dochód z ich sprzedaży zasila konto Zgromadzenia.

Ks. Szymona Górskiego poznaliśmy już w marcu, kiedy głosił nam rekolekcje wielkopostne. Już wtedy głęboko poruszał nasze serca i porywał nas głoszonym Bożym Słowem. Misje Święte potwierdziły nasze spostrzeżenia, że wyczuwana delikatność nie przeszkadza mu, by słowo Boże głosić z wielką mocą i ogniem. Księża ekipy rekolekcyjno-misyjnej to bardzo naturalni głosiciele Słowa Bożego. Ich wypowiedzi płyną z serca i trafiają do serc słuchających.

Święty czas misji

Misje Święte rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Podczas uroczystej Mszy św. nastąpił obrzęd wprowadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w urząd misyjny. Po modlitwie do Ducha Świętego, podczas której misjonarze przyjęli postawę leżenia krzyżem, Ksiądz Proboszcz oddał im symbolicznie swoje władanie parafią, przekazując insygnia władzy pasterskiej: klucze do kościoła i tabernakulum oraz stuły, jako symbolu władzy Kościoła i Ewangeliarz, symbolu głoszenia Słowa Bożego. W imieniu wspólnoty parafialnej powitania dokonali przedstawiciele Parafialnej Rady Gospodarczej, wyrażając wdzięczność Panu Bogu za dar Misji Świętych, a Ojcom Misjonarzom za podjęcie tego trudu. - Pan Jezus powiedział: nie potrzebują lekarza zdrowi; z wielka pokorą przyznajemy, że jesteśmy chorzy i prosimy o uzdrowienie - mówiła przedstawicielka PRG.

Program Misji został tak skonstruowany, że uwzględnił wszystkie stany. Każdy misyjny dzień, zaczynając od soboty, przebiegał pod przypisanym mu hasłem, m.in. dzień wiary, dzień przebaczenia, dzień rodziny, dzień krzyża. Nauki stanowe głoszone były w poszczególne dni tygodnia po zakończonych Mszach św. We wtorek wierni przy zapalonych świecach odnowili przyrzeczenia Sakramentu Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania. We czwartek była uroczystość misyjna dla małżonków: odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i błogosławieństwo rodzin. Małżonkowie zostali wywołani do ustawienia się pośrodku kościoła, a kryterium stanowił tu staż małżeński. Najstarsza para cieszyła się prawie 60-letnim pożyciem małżeńskim. Nastąpił bardzo wzruszający moment odnowienia przysięgi małżeńskiej. Retrospekcja wywoływać tu mogła różne uczucia: może żalu za tym co minęło, za tym co można było zrobić inaczej i za tym co już się nie powtórzy; radości i wzruszenia, że oto stoimy tu przed sobą i oboje przed Panem Bogiem i jesteśmy, trwamy, wierni sobie i wierze; wdzięczności dla Pana Boga i prośby by ten stan rzeczy trwał w najlepsze jak najdłużej. Słowa przyrzeczeń wypowiadane były pewniej, bardziej świadomie niż przed laty. Piątek poświęcony tematyce eschatologicznej; śmierć, sąd Boży, niebo, czyściec, piekło. Modliliśmy się za tych, którzy odeszli do wieczności, nabożeństwo odbyło się na cmentarzu grzebalnym, a do nieba popłynęły modlitwy za wszystkich zmarłych parafian. W sobotę parafia pw. św. Jakuba Apostoła została zawierzona Najświętszej Rodzinie z Nazaretu. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim podczas którego świątynia rozświetlana była dziesiątkami lampionów.

Niezwykle podniosłym momentem Misji Świętych było nabożeństwo wynagradzające. Wynagradzanie stanowi istotną część życia chrześcijańskiego, dlatego w tym nabożeństwie wierni przepraszają za grzechy popełnione osobiście, grzechy rodzinne, parafii, ojczyzny i całego świata. Ksiądz Proboszcz jako prawnie ustanowiony odpowiedzialnym za stan duchowy parafii w postawie krzyża rozciągnięty w miejscu, gdzie zwyczajowo jest trumna z ciałem zmarłego w czasie uroczystości pogrzebowych, prosił Boga o miłosierdzie dla swoich wiernych. Na jego ramionach położono krzyż misyjny, zgodnie ze słowami Pana Jezusa „Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Mocą tego krzyża idziemy, żyjemy, błogosławimy, krzyż ten broni od zakusów złego. Modlitwę ekspiacyjną rozpoczęto trzykrotnym śpiewem „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”, następnie misjonarz prowadzący wymieniał wszelkie możliwe do popełniania grzechy, prosząc Trójcę Przenajświętszą o przebaczenie. Za grzechy kapłanów ks. Szymon wykonał a’cappella śpiew Psalmu 51. W kościele zapanowała absolutna cisza, śpiew płynął wśród rusztowań i zakamarków świątyni, wywołując poruszenie w duszach klęczących parafian, którzy tu i tam westchnieniem dawali wyraz swojemu wzruszeniu.

W niedzielę nastąpiło zakończenie Misji Świętych po Mszy św. wieczornej na placu kościelnym przy Krzyżu Misyjnym. Wierni zgromadzeni wokół Krzyża odnowili przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu, a po adoracji Krzyża Misyjnego misjonarze udzielili wszystkim apostolskiego błogosławieństwa. Nastąpiło przekazanie Księdzu Proboszczowi Ewangeliarza, stuł i kluczy do kościoła i tabernakulum.

Podziękowanie za otwarte niebo

Oficjalne podziękowanie w imieniu parafian wygłosili przedstawiciele Parafialnej Rady Duszpasterskiej: - „Za nami 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Za nami Misje Święte. Każdy z nas przeżywał je na swój sposób, ale dla każdego był to czas szczególnego zatrzymania się: modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie na nowo, wśród tzw. „pilnych spraw” odnaleźć Pana Boga, drugiego człowieka, ale i siebie zabieganego, zbaczającego z drogi, wątpiącego, pogubionego. Czcigodni Ojcowie, powiedzieliście nam, że misje to czas otwartego nieba. Dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił na to, by dla naszej parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Większego i Świętych Aniołów Stróżów w Lublinie przez 9 dni niebo było otwarte. Mogliśmy uczestniczyć w nabożeństwach, w katechezach misyjnych, w naukach stanowych wiedząc, że nasze modlitwy trafiają bezpośrednio przed Tron Boży i tam będą wysłuchane. Dziękujemy za łaskę przypomnienia i ponowienia przyrzeczeń chrztu świętego i bierzmowania oraz możliwość odnowienia przysięgi małżeńskiej. Dziękujemy za katechezę dzieci i młodzieży. Świadomość otwartego nieba działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwość modlitwy. Prosimy Cię Boże, by ta gorliwość modlitwy w nas została, a nasza wiara ciągle wzrastała, by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy. Ojcowie Misjonarze, dziękujemy wam za czas, który poświęciliście naszej parafii. Za to, że jesteście tacy naturalni, że wasze słowa płyną z serca, że potraficie przebić się przez blokadę obojętności, znudzenia i że przekazując nam słowa katechezy w formie prozy, czy poezji śpiewanej wywołujecie żywą reakcję słuchających: uśmiech, wzruszenie a niekiedy łzę. Za program Misji Świętych, który uwzględnił wszystkie stany: dzieci, młodzież, kobiety, mężczyzn, ludzi starszych, chorych oraz tych co odeszli, a poszczególne bloki tematyczne wyczerpywały zagadnienia, które nas na co dzień nurtują, z którymi sobie nie radzimy i często upadamy pod ich ciężarem, ale z waszą pomocą ukazują nam się nowe drogi postępowania. Za to że daliście nam możliwość uzyskania pamiątkowych symboli Misji, które obecne w naszych domach przywołają w pamięci naukę misyjną. Za to, że zabieracie ze sobą nasze intencje, aby je omodlić w swoim gronie, co daje nam poczucie ważności przedstawionych tam spraw i pewność ich dobrego rozwiązania. Serdecznie dziękujemy i życzymy, by w dalszej misjonarskiej posłudze Święta Rodzina z Nazaretu udzielała wam swej opieki, dopomagała w każdej chwili i ratowała, gdy zajdzie taka potrzeba. Niech Duch Święty oświeca wasze serca i umysły do głoszenia tych pięknych, ale jakże trudnych prawd naszej wiary. Życzymy zdrowia i wytrwałości. Zapewniamy, że będziecie obecni w naszych modlitwach.

Czcigodny Księże Proboszczu, Tobie dziękujemy za podjęcie trudu organizacji Misji Świętych i za staranność w ich przygotowaniu; za nieustającą modlitwę, za dotarcie do wszystkich parafian z programem przebiegu Misji Świętych oraz, a może przede wszystkim, za trafny wybór Przewodników Misji Świętych, którzy po mistrzowsku i śpiewająco działali by odnowić oblicze naszej parafii”.

Czas Misji Świętych dobiegł końca; „aż żal, że się misje skończyły, będzie tego brakowało” - powiedziała jedna z parafianek; „to był piękny tydzień” - dodała inna. Ci, którzy nie mogli uczestniczyć w Misjach, za rok będą mogli poczuć ich atmosferę w czasie odnowienia, które będzie miało miejsce w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem