Reklama

Ks. Dziedzic w Poroninie: przebaczyłem swoim oprawcom

2015-01-11 16:18

jg / Poronin / KAI

KEP.pl

Uwolniony z rąk rebeliantów w Republice Środkowoafrykańskiej ks. Mateusz Dziedzic był gościem 11 stycznia parafii podhalańskiej w Poroninie, gdzie opowiadał o kulisach swojego zatrzymania. – Już dawno przebaczyłem swoim oprawcom. Jeszcze bardziej wierzę w siłę modlitwy – mówił misjonarz pochodzący z diecezji tarnowskiej.

Ks. Mateusz Dziedzic głosił kazania na wszystkich Mszach św. w podhalańskiej parafii w Poroninie. Przewodniczył liturgii o godz. 11. Mówił o kulisach swojego porwania, a potem uwolnienia. – Zawsze wierzyłem w dar modlitwy, ale po moim ostatnim doświadczeniu wiem, że Bóg zawsze nas słucha. W moim przypadku dokonał tak wielu cudów – mówił misjonarz.

Wspominał m.in. o wspólnej modlitwie ze współwięźniami i możliwości odprawiania Mszy św. – Eucharystię sprawowałem na klęcząco, bo nie mogłem wyjść poza namiot. Potem w liturgii uczestniczyli inni więźniowie. To było niesamowite dotknięcie Bożej tajemnicy. Mimo kłopotów – cieszyli się naprawdę z Bożej wolności i ze spotkania z Najwyższym – mówił ks. Dziedzic.

Podczas kazania był też czas na zadawanie pytań przez małych górali z grupy kolędników misyjnych. Najmłodszych interesował stan wody w Afryce, oraz to, w jaki sposób na tamtym kontynencie obchodzi się święta Bożego Narodzenia. Jedno z pytań zadał także ks. proboszcz Stanisław Parzygnat. Chciał wiedzieć, jaka jest obecnie pogoda w Afryce. – Teraz w regionie mojej prowincji panują największe upały. Temperatura nie spada poniżej 35, 40 stopni Celsjusza – opowiadał misjonarz.

Reklama

Liturgię uświetniły dzieci z grupy kolędników misyjnych z przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne oraz dziecięcy zespół muzyczny z akompaniamentem rodziców, którzy zagrali na skrzypcach, gitarze, akordeonie.

Ks. Parzygnat podziękował misjonarzowi za przyjazd do Poronina. Po zakończonej liturgii był też czas na indywidualne rozmowy z góralami i pamiątkowe zdjęcie z kolędnikami misyjnymi.

Ks. Mateusz Dziedzic jest kapłanem diecezji tarnowskiej. Przez kilka tygodni był przetrzymywany przez rebeliantów w Republice Środkowoafrykańskiej. Dzięki zabiegom dyplomatycznym, m.in. polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych został uwolniony.

Tagi:
kapłan przebaczenie

Bohater przebaczenia

2018-03-21 09:41

Joanna Tlałka, Zbigniew Powązka
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 28

Karolina Pękala

W „Niedzieli” nr 38/2017 ukazał się nasz artykuł poświęcony patronowi leśników św. Janowi Gwalbertowi, który żył na przełomie X i XI wieku. Nie należy on do popularnych świętych, choć to postać wyjątkowa, wielki bohater przebaczenia, którego w sposób szczególny winniśmy przywoływać właśnie teraz, w tym świętym czasie, który przeżywamy – w czasie Wielkiego Postu.

Miłosierni miłosierdzia dostąpią

26 marca 1003 r., w Wielki Piątek, miało miejsce przełomowe wydarzenie w życiu świętego – wówczas młodzieńca szukającego zemsty na mordercy swego brata Hugona. Tego dnia Jan Gwalbert spotkał winowajcę niedaleko Florencji. Ten, widząc beznadziejność swej sytuacji, upadł na kolana przed Janem, wyznał swój żal z powodu zabójstwa i w imię Chrystusa poprosił o litość. Jan, zapewne zaskoczony prośbą tego człowieka, który wiedział przecież, że musi zginąć, zdecydował się na czyn będący uczynkiem miłosierdzia względem duszy: „Urazy chętnie darować – przebaczać winowajcy”. Trudno powiedzieć, czy w chwili podjęcia decyzji o przebaczeniu Jan do końca przeczuwał, co dalej ma czynić. Wiedział zapewne, że ojciec nie zaakceptuje jego postawy i być może będzie musiał opuścić swój rodzinny dom. Kiedy wzruszony zauważył znajdujący się w pobliżu kościół św. Miniasza, wstąpił tam i ukląkł przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. Gdy zwrócił swój wzrok na święty obraz, wydało mu się, że Pan Jezus skłonił ku niemu głowę i szepnął do niego: „Ponieważ przebaczyłeś, i tobie będzie przebaczone”. Sam fakt, że wydarzenie to miało miejsce w Wielki Piątek, czyni je wyjątkowym i sprawia, że możemy się w nim dopatrywać głębszego sensu. Doprawdy trudno o bardziej wymowny moment na dokonanie czynu miłosierdzia względem bliźniego niż dzień Krzyża i Męki Pańskiej.

W pokorze i zachwycie

Jan Gwalbert odkrywa przed nami dwa oblicza świętości – i na tym polega jego wyjątkowość. Łączy on w sobie dwie, tylko z pozoru przeciwstawne, postawy względem świata. Z jednej strony stawia przed nami trudne wyzwanie – bycia pokornym i miłosiernym wobec drugiego człowieka, nawet jeśli skazuje nas to na niepowodzenia, samotność i cierpienie. Z drugiej zaś strony św. Jan Gwalbert przyjmuje postawę afirmacji świata, wyrażoną przez prawdziwą radość i zachwyt nad pięknem przyrody otaczającej człowieka.

Nie zapominajmy, że św. Jan Gwalbert to także patron leśników – zasłynął bowiem z wielkiego umiłowania lasu, o który się troszczył i który odnajdował jako doskonałe miejsce do modlitwy. Także współczesny człowiek w kontakcie z przyrodą szuka spokoju i ciszy – miejsca oddalonego od cywilizacyjnego zgiełku dużych miast. Czynimy to szczególnie w trudnych, pełnych trosk momentach naszego życia. Tego też uczy nas ten święty

Wielki Post z przyrodą

Przeżywając Wielki Post, odkrywamy, że nasze życie nie składa się wyłącznie z chwil radosnych. Uświadamiamy sobie, że gorsze dni to również część naszego życia – i choć trudna, niekiedy bolesna, to przecież prawdziwa. Wiedzą o tym osoby niepełnosprawne, których życie naznaczone jest chorobą i cierpieniem, a które na co dzień zmagają się ze swymi ułomnościami, ograniczeniami, być może wywołującymi u nich poczucie wstydu i upokorzenia. Mieliśmy okazję brać udział w akcji pn. „Lasy dla życia”, realizowanej przez krakowską fundację Forum Rozwoju Inicjatyw Lokalnych. Jej celem jest rehabilitacja osób starszych i niepełnosprawnych w kontakcie z przyrodą. Niepełnosprawni uczestnicy leśnych wędrówek wspaniale dzielą się swoją radością obcowania z przyrodą z towarzyszącymi im młodymi i zdrowymi osobami i udowadniają przy tym, że dla nich przyroda to coś więcej niż piękne widoki, świeże powietrze i rekreacja. To swoiste sacrum, w którym zawierają się ukojenie i wybawienie przed tym, co nieuchronne – cierpieniem powodowanym codziennymi udrękami i chorobą. Kontakt z przyrodą i lasem, tak bliski św. Janowi Gwalbertowi, to dla nich źródło nadziei, ale i radości, która dodaje sił do walki z przeciwnościami losu. Pozostajemy pod dużym wrażeniem tej niezwykłej postawy. Niech będzie ona dla nas wszystkich zachętą do nieustannego podziwu nad tym, co dał nam Stwórca – prostotą zawartą w pięknie otaczającej nas przyrody – i do doskonalenia cennej umiejętności czerpania radości z obcowania z tym światem, trochę na przekór codziennym, przyziemnym sprawom, które bez reszty nas zajmują.

Dźwiganie krzyża swego życia, czasami ciężkiego krzyża, nie musi odbywać się w samotności, z dala od drugiego człowieka, w mieście, pośród anonimowych osób, ale może mieć miejsce również w otoczeniu pięknej zieleni, być może w towarzystwie bliźniego, który nas potrzebuje. Wówczas w całej rozciągłości ujrzymy dwa oblicza św. Jana Gwalberta – radość i umartwienie, które nie wykluczają się wzajemnie, lecz pięknie dopełniają.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Roman B. wydalony ze stanu duchownego i zgromadzenia

2018-09-17 12:13

lk / Poznań (KAI)

Administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się wydaleniem go ze stanu duchownego. Oddzielny proces dotyczył wydalenia ze zgromadzenia. Roman B. nie jest więc już ani osobą duchowną, ani członkiem Towarzystwa Chrystusowego - poinformował KAI rzecznik chrystusowców ks. Jan Hadalski TChr.

Fotolia.com

W przesłanym KAI oświadczeniu mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego wyjaśnia: "Na gruncie obowiązujących przepisów prawa w Polsce, nie można przenosić odpowiedzialności za te czyny (w tym cywilnej odszkodowawczej) ze sprawcy na kościelne osoby prawne. Sprawcy tych czynów dopuszczają się ich na własny rachunek i ponoszą osobistą odpowiedzialność przed ofiarami,które skrzywdzili oraz przed prawem".

Dodał przy tym, że w sprawie czynów karalnych, których dopuściły się osoby duchowne, należy podkreślić, że stanowisko Kościoła i podejście prawne nie zmieniły się. "Takie czyny są haniebne i winny być ścigane, a ich sprawcy ukarani" - podkreślił mec. Wyrwa.

Rozprawa odwoławcza odbędzie się w najbliższy czwartek 20 września w poznańskim Sądzie Apelacyjnym. Proces toczy się z wyłączeniem jawności.
Ks. Roman B. został aresztowany w czerwcu 2008 po tym, jak rok wcześniej jego ofiara, małoletnia dziewczynka, opowiedziała o molestowaniu seksualnym, w tym wielokrotnym zgwałceniu przez księdza. Kapłan został skazany w 2009 r. na osiem lat więzienia. Jego obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia.
Według doniesień medialnych, w sądzie duchowny przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczył biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później.
Po wyjściu z więzienia wrócił do zgromadzenia. "Ksiądz Roman od czasu zakończenia odbywania zasądzonej kary więzienia przebywa w domu zakonnym naszego zgromadzenia w Puszczykowie. Jest to dom księży emerytów i ks. Roman pomaga tam starszym współbraciom spełniając codzienne posługi" - informował w styczniu 2017 r. generał chrystusowców ks. Ryszard Głowacki w odpowiedzi na list abp. Stanisława Gądeckiego.
Przełożony chrystusowców zapewniał też w liście, że ks. Roman został zawieszony we wszystkich czynnościach duszpasterskich i tego zakazu przestrzega, nie prowadząc żadnej działalności kapłańskiej w parafiach, nie katechizuje, ani nie ma kontaktu z dziećmi i młodzieżą, a kaplica w Puszczykowie nie jest kaplicą publiczną.
"W Towarzystwie Chrystusowym nie ma absolutnie żadnego przyzwolenia na tego typu działania, bądź ukrywanie czynów przestępczych tak bardzo sprzeniewierzających się powołaniu kapłańskiemu i zakonnemu. Mamy nadzieję, że nigdy więcej taka sytuacja się u nas nie powtórzy" - podkreślił ks. Ryszard Głowacki.
W tym samym liście generał chrystusowców poinformował, że zgodnie z poleceniem Stolicy Apostolskiej, wobec ks. Romana B. został wszczęty kanoniczny proces karno-administracyjny.
KAI zwróciła się z pytaniem do Towarzystwa Chrystusowego o stan procesu. Jak poinformował ks. Jan Hadalski TChr, rzecznik prasowy Towarzystwa Chrystusowego, administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się wydaleniem go ze stanu duchownego. Dekret wydalający został wystawiony 19 grudnia 2017 r.
Oddzielny proces dotyczył wydalenia ze zgromadzenia - tu dekret wydalający nosi datę 25 czerwca 2018 r. Roman B. nie jest więc już ani osobą duchowną, ani członkiem Towarzystwa Chrystusowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Odpust na Hubach w Roku Św. Stanisława Kostki

2018-09-19 18:29

Agata Iwanek

Agata Iwanek
Relikwie św. Stanisława kostki w parafii Patrona na wrocławskich Hubach

„Dzisiejsze czasy, współczesne media pokazują nam ludzi sukcesu, autorytety i kiedy przeżywamy tak piękną uroczystość, jak wspomnienie patrona własnej świątyni, to uświadamiamy sobie, że również Kościół daje nam wzory do naśladowania”. – mówił ksiądz Bartosz – „W prefacji słyszymy: przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, abyśmy osiągnęli zbawienie”. Ksiądz pytał o to, czy Stanisław Kostka, patron polskiej młodzieży, może być wzorem do naśladowania. W wieku 17 lat uciekł z domu, działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny... Nie ma co, świetny wzór. Typowy nastolatek, który jak zwykle miał własnym plan na życie… Ale co to był za plan! Uciekł, ponieważ miał silne pragnie serca – zostać zakonnikiem. Działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny, ponieważ ci zabraniali mu wstąpić na drogę zakonną. Parafianie mogą być dumni, że patronuje im tak wspaniały święty. Nic dziwnego, że został patronem dzieci i młodzieży. Miał ufność dziecka Bożego i determinację nastolatka, a to właśnie te cechy doprowadziły go do świętości. Stanisław zmarł w wieku 18 lat. Ksiądz Bartosz podkreślał, że „młodość była świadectwem jego doskonałości”. Świętość nie jest więc luksusem przysługującym tylko tym, którym zaczęła siwieć już broda. Stanisław Kostka osiągnął doskonałość przez dojrzałą duchowość w bardzo młodym wieku - podkreślał kaznodzieja licznie zebranym w świątyni parafianom.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem