Reklama

Nowy Testament

Prekursorzy dobrej zmiany

2017-12-06 11:51

Ze Sławomirem Siwkiem rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 50/2017, str. 36-37

O społeczno-politycznej aktywności Kościoła w stanie wojennym i aktualności programu Prymasowskiej Rady Społecznej z lat 80. XX wieku ze Sławomirem Siwkiem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – 12 grudnia 1981 r. do późnych godzin nocnych obradowała na swym pierwszym posiedzeniu Prymasowska Rada Społeczna. Zupełnie nie spodziewano się tego, co miało za chwilę nastąpić...?

SŁAWOMIR SIWEK: – Mało tego, zastanawiano się nad kształtem – jak się zdawało – całkiem realnego porozumienia strony społeczno-kościelnej z rządem, nad projektem stworzenia Rady Porozumienia Narodowego. Prymasowska Rada Społeczna miała być świeckim pomostem w porozumieniu między Kościołem i Solidarnością a władzą. Zamysł jej powołania powstał 4 listopada 1981 r., po „spotkaniu trzech” – Lecha Wałęsy, Wojciecha Jaruzelskiego i abp. Józefa Glempa – a więc na miesiąc przed stanem wojennym. Pierwszym jej dokumentem – opracowywanym jeszcze przed ogłoszeniem stanu wojennego i omawianym na tymże posiedzeniu – były „Tezy Prymasowskiej Rady Społecznej w sprawie ugody społecznej”, które ostatecznie zostały przyjęte przez Radę 5 kwietnia 1982 r.

– Tymczasem władza, jakoby także dążąca do porozumienia i do ostatniej chwili deklarująca gotowość ugody, wbija nóż w plecy...

– ...i nawet internuje kilku członków rady. Mimo to, a może niejako na przekór wszystkiemu, prymas Glemp nie zawiesza jej prac; postanowiono nadal pracować nad tym samym dokumentem. Kościół, jak zawsze, głosił potrzebę ugody społecznej.

– Wtedy budziło to nawet pewne oburzenie w kręgach solidarnościowych: o jakim porozumieniu z władzą można jeszcze mówić, skoro ona oszukuje?

– Rzeczywiście, można powiedzieć, że gen. Jaruzelski zachęcając prymasa Glempa 4 listopada do pracy nad formułą porozumienia, najwyraźniej oszukiwał, ponieważ decyzje o stanie wojennym były już wtedy podjęte. Mimo wszystko Prymas po 12 grudnia nie zatrzymał prac nowo utworzonej rady i zaczął długi marsz, który miał się skończyć dopiero w 1989 r. przy Okrągłym Stole. Ta determinacja brała się z przekonania, że władza bez porozumienia ze społeczeństwem nie będzie w stanie wyciągnąć kraju z kryzysu, który wciąż postępował. Prymas Glemp doskonale zdawał sobie sprawę, jak bardzo niepewni jutra są rządzący Polską. Dokument nie wszędzie spotkał się z aprobatą, ale istotne było to, że Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność” przyjęła go za podstawę swego działania.

– Jaką wiedzę mieli Prymas Polski oraz biskupi o rzeczywistym stanie ówczesnej polskiej polityki i zamiarach rządu?

– Dość konkretną, np. to, że planowane jest wprowadzenie stanu wojennego, dotarło do Kościoła już na początku 1981 r. Na samym początku lutego sekretarz generalny Episkopatu, późniejszy arcybiskup Bronisław Dąbrowski, rozmawiał z Kazimierzem Barcikowskim, członkiem Biura Politycznego KC PZPR, współprzewodniczącym Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, który ujawnił, że stan wyjątkowy może być wprowadzony już 9 lutego... Sekretarz Episkopatu natychmiast poinformował o tym żyjącego jeszcze wtedy prymasa Stefana Wyszyńskiego. Od tego czasu toczyła się swoista gra między Kościołem a władzą, aby jednak nie doszło do najgorszego. Chodziło o stępienie ostrza spodziewanych represji; Kościół za wszelką cenę próbował doprowadzić do jakiegoś drugiego – po porozumieniach sierpniowych – porozumienia władzy ze społeczeństwem.

– A to był tylko miraż...

– Niestety, tak. Prymas Glemp ani przez chwilę nie zakładał, że wszelkie pertraktowanie z rządem nie ma żadnego znaczenia. Zresztą gen. Jaruzelski z całą swoją powagą zapewniał, że liczy się ze zdaniem Kościoła, że dążenie do porozumienia ze stroną społeczno-kościelną ma ogromne znaczenie, że od niego zależy przyszłość i pomyślność Polski. Dlatego doszło do owego spotkania 4 listopada, zwanego spotkaniem ostatniej szansy. A przecież już wtedy czołgi grzały silniki, wszystko było rozpisane... I mało tego, w czasie listopadowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu wspomniany Kazimierz Barcikowski po cichu ujawnił ks. Alojzemu Orszulikowi, że właśnie rozdano broń członkom partii.

– Trudno więc mówić, że stan wojenny był dla hierarchów Kościoła wielkim zaskoczeniem...

– Bo nim nie był, jednak do końca była nadzieja, że można go odwlec w nieskończoność, stępić jego ostrze, a może nawet uniknąć.

– Dlaczego jednak Kościół w jakiś sposób nie ostrzegał Polaków przed taką możliwością?

– Kierując się roztropnością, starał się nie dolewać oliwy do ognia. Oceniając postępowanie Kościoła w tamtych czasach, nigdy nie należy zapominać – a szczególnie nie powinni o tym zapominać katolicy – że pragnienie uspokajającego porozumienia między władzą a społeczeństwem wynikało z samej istoty Kościoła. Pamiętajmy, że stałą linią postępowania polskiego Kościoła po II wojnie światowej była ochrona narodu przed wciąż spodziewanym i możliwym rozlewem krwi. Pamiętajmy, że kard. Wyszyński odrzucił możliwość pójścia drogą węgierską, nie stanął na czele powstania w 1956 r. Jego następca, prymas Glemp, także robił wszystko, aby krew się nie lała, co bardzo dobitnie podkreślił w kazaniu 13 grudnia 1981 r., za które wówczas był tak emocjonalnie krytykowany. Dziś wiemy, że miał rację.

– Był krytykowany – zwłaszcza w czasie stanu wojennego – za „przesadną ugodowość”, pojawiały się wręcz oskarżenia o kolaborację ze znienawidzoną władzą.

– W najmniejszym stopniu nie zasługiwał na tę krytykę i oskarżenia. Wówczas bardziej stosowna byłaby dyskusja, jaka droga byłaby najlepsza w tamtej sytuacji, także geopolitycznej... Dziś już dobrze wiemy, że po stronie zarówno władz, jak i części Solidarności była chęć doprowadzenia do rozlewu krwi. Ekstremalne grupy partii i komunistycznej policji politycznej parły do ostrej, ostatecznej konfrontacji z Solidarnością. A po stronie opozycji dała o sobie znać przemożna chęć obalenia komunizmu drogą rewolucji; Jacek Kuroń z więzienia słał apel o potrzebie tworzenia oddziałów partyzanckich i szykowania się do powstania. To padało na podatny grunt, bo i tzw. zwykli ludzie – a zwłaszcza młodzież – po 13 grudnia byli gotowi na bój z komuną. Prymas starał się gasić ten pożar. W maju 1982 r. w czasie posiedzenia Prymasowskiej Rady Społecznej uzasadnił tę swoją „ugodową” postawę następująco: „W kraju mamy do czynienia z szukaniem ekstremów i dążeniem do ostrego zwarcia, nie ma odpowiedzi na temat, kto właściwie wysyła młodzież na ulice. Robotnicy wygrali, zamykając się w zakładach pracy, wypychanie młodzieży na ulice to efekt radykalizmu... Czy chodzi o model węgierski z 1956 r.? Prymas na czele szturmujących tłumów, 20 tys. osób zginie i będzie spokój...”. Prymas Glemp – podobnie jak prymas Wyszyński – zdecydowanie odrzucał taką ewentualność, dlatego nieustannie podejmował inicjatywy różnych rozmów z władzą. Nigdy nie przestał spokojnie i rzeczowo rozmawiać o tym, co dla Polski najważniejsze.

– A ci, którzy wówczas tak pomstowali i namawiali Kościół do bardziej jednoznacznego zaangażowania się przeciw władzy komunistycznej, po 1989 r. poszli z nią zgodnie pod rękę budować swoją III RP...

– I zaczęli nawet jawnie wojować z Kościołem, oskarżać o wtrącanie się do polityki, tak samo jak przedtem zachęcali do tegoż wtrącania się... Ci ludzie klękali przed hierarchami – byłem świadkiem takiej sceny – przysięgali, że przenigdy nie wystąpią przeciwko Kościołowi, a już 2 lata później prowadzili frontalny atak przeciwko wprowadzaniu religii do szkół...

– 4 lutego 1982 r. prymas Glemp napisał list do gen. Jaruzelskiego. W jakim celu?

– Głównym celem tego listu-apelu do władzy było wezwanie do uspokojenia sytuacji, czego znakiem byłoby uwolnienie internowanych i przywrócenie Solidarności jako legalnej organizacji społecznej. Trzeba tu podkreślić, że do napisania tego listu zainspirował Księdza Prymasa sam Ojciec Święty Jan Paweł II. Nieprawdą jest, że – jak tego chcieli ówcześni krytycy prymasa Glempa – istniała zasadnicza różnica między Prymasem a Papieżem w podejściu do sytuacji w Polsce. Udało mi się odnaleźć notatkę ze spotkania Ojca Świętego – jedynego w Polsce, drugie odbyło się w Rzymie – z Prymasowską Radą Społeczną, na którym Papież wyraża poparcie dla wszystkich dotychczasowych działań oraz postawy prymasa Glempa. A było to w 1987 r., kiedy już się zaczynały ciche rozmowy przygotowawcze do Okrągłego Stołu. Warto tu zaznaczyć, że oprócz rozmów i negocjacji Kościoła z władzą przez całą dekadę lat 80. ubiegłego wieku trwała merytoryczna praca prymasowskiej Rady nad programem dla Polski.

– Jaka wówczas – około połowy lat 80., kiedy Polacy zaledwie przeczuwali koniec komunizmu – była wizja Polski zarysowywana przez Kościół?

– Nie było, oczywiście, żadnej gotowej propozycji urządzenia Polski według jakichś nierealnych wyobrażeń. Moim zdaniem, prymas Glemp po prostu wychodził z założenia, że trzeba spokojnie otwierać coraz szersze pola dla aktywności społeczeństwa, dla katolików. I właśnie merytoryczne opracowania Prymasowskiej Rady Społecznej doprowadziły do tego, że już w stanie wojennym pojawiła się konkretna koncepcja pomocy dla rolnictwa w postaci specjalnej fundacji rolniczej. W maju 1982 r. powstał bardzo szczegółowy program pt. „Propozycje Prymasowskiej Rady Społecznej w sprawach społeczno-gospodarczych”, który wskazuje drogi wyjścia z zapaści w poszczególnych sektorach gospodarki i życia społecznego Polski.

– To taka podpowiedź, z której ówczesne władze, rzecz jasna, nie zamierzały skorzystać?

– To raczej inspiracja dla przyszłej władzy, dla nowej Polski. To był fundament dla późniejszych negocjacji przy Okrągłym Stole... Kościół nie zapominał o potrzebie kształtowania nowych elit politycznych dla nowej, niekomunistycznej przyszłości – powstał np. Klub Myśli Politycznej „Dziekania”. Tego rodzaju „dywersyjne”, lecz całkiem jawne działania były możliwe dzięki temu, że Ksiądz Prymas i biskupi nie przerywali rozmów z władzą, nawet gdy narażali się na społeczną krytykę i niezrozumienie. Ksiądz Prymas tworzył parasol nad aktywnością społeczną, także nad zdelegalizowaną Solidarnością miejską i wiejską.

– Gdy przegląda się dziś materiały z obrad Prymasowskiej Rady Społecznej, nie sposób nie odnieść wrażenia, że są one projekcją „dobrej zmiany” – zespół ekspertów powołanych przez prymasa Glempa definiował te problemy Polski i Polaków, które już wtedy wymagały pilnego rozwiązania. Można powiedzieć, że dopiero teraz, po trzech dekadach „wolnej Polski”, doczekały się one realizacji?

– Rzeczywiście, te dokumenty jako żywo opisują niemal dokładnie dzisiejszą sytuację, chociaż były tworzone 30 lat temu. I tak np. dokument „Problemy wychowania w Polsce w roku 1990” to ni mniej, ni więcej, tylko szkic dzisiejszej reformy szkolnictwa... Warto też wymienić dokumenty pt. „Przywrócenie godności i wartości pracy” oraz „Katolicy wobec kryzysu ekologicznego”, a przede wszystkim opracowanie „Emigracja młodych Polaków”. Znajdujemy w nim opis problemu emigracji lat 80., co – niestety – natarczywie kojarzy się z podobnym, lecz znacznie bardziej gospodarczo odczuwalnym zjawiskiem masowej emigracji młodych Polaków w III RP. Prymasowscy eksperci już wtedy wskazywali, jak bardzo to szkodliwe dla przyszłości kraju.

– Tyle że i wtedy, i później te oraz wszystkie inne wskazówki były ignorowane, nawet wówczas, gdy rządzący deklarowali przywiązanie do Kościoła...

– To prawda, w tym przypadku chodzi o odrzucanie nauki społecznej Kościoła, która – tu w postaci konkretnych ekspertyz Prymasowskiej Rady Społecznej – mogłaby stanowić gotowy „fundament ideowy” dla różnych działań społecznych i politycznych, który jednakże okazał się nie do zaakceptowania przez dominujące lewicowo-liberalne siły polskiej transformacji.

– Było, minęło?

– Niekoniecznie. Uważam, że dzisiejsi prawicowi politycy, deklarujący szacunek dla nauczania Kościoła, powinni jednak zadać sobie trochę trudu i sięgnąć po te, niestety, zapomniane dokumenty Prymasowskiej Rady Społecznej, choćby tylko po to, aby zrozumieć aktualność i przydatność społecznej nauki Kościoła. Bo faktem jest, że dziś ani w Polsce, ani w Europie nie ma już prawdziwych partii chrześcijańsko-demokratycznych, które wprost mogłyby się do niej odwoływać i ją realizować w praktyce politycznej. Z pewną nadzieją można powiedzieć, że rządząca dziś Polską Zjednoczona Prawica do pewnego stopnia – choć może tylko bezwiednie – kieruje się nauką społeczną Kościoła.

Sławomir Siwek, publicysta, polityk, w latach 80. XX wieku doradca w Sekretariacie Episkopatu Polski, poseł na Sejm I kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy, członek zarządu TVP (2006-09), od 2010 r. prowadzi Fundację Solidarna Wieś. Jest wiceprzewodniczącym Rady Programowej TVP.

Św. Jan Paweł II patronem Europy

2018-10-16 21:02

Ks. Jakub Nagi

16 października to dzień wyjątkowy przede wszystkim z racji 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra. W przeżywanie tego świętowania wpisuje się kolejny dzień II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi, którego obrady od wczoraj mają miejsce w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Jasionce k. Rzeszowa.

Monika Książek/Niedziela

Dzisiejsze spotkanie pod hasłem „Św. Jan Paweł II patronem Europy” rozpoczęło się jeszcze nieoficjalnie o godz. 14.15. Wówczas ks. prał. Władysław Jagustyn, ks. prałat Stanisław Słowik oraz ks. dr Piotr Potyrała poprowadzili modlitwę różańcową. Warto podkreślić, że w dzisiejszym dniu kongresowym brały udział delegacje parafialnych Kół Caritas ze wszystkich parafii diecezji rzeszowskiej.

Oficjalne otwarcie o godz. 15.30 rozpoczęło pierwszą część - panel „Europa chrześcijańska”. Jako pierwszy głos zabrał ks. inf. Ireneusz Skubiś, który otworzył obrady zachęcając zebranych do wspólnej modlitwy słowami hymnu „Chwała na wysokości Bogu”.

Monika Książek/Niedziela

- Ogłaszamy Boże Narodzenie w Europie, dołączamy do chórów anielskich (…) Dzisiaj w jakże wielu krajach Europy zalega ciemność. Brakuje Bożego Narodzenia, są takie siły, które chciałyby żeby w Europie Bożego Narodzenia nie było, dlatego powstał ruch Europa Christi – mówił ks. Skubiś.

Przypomniał także, że chrześcijaństwo jest religią zbawienia i nadziei, dlatego Ruch Europa Christi chce przywrócić Europie nadzieję, która płynie z Bożego Narodzenia.

-Nie chcemy pogaństwa (…) chcemy Boga, chcemy Chrystusa. Tutaj jest radość, dynamika, siła i nadzieja – mówił dalej ks. Skubiś.

Zobacz zdjęcia: II dzień Kongresu Ruchu Europa Christi

W spotkaniu w auli CWK wystąpił dr Pavol Macala ze Słowacji, który jest członkiem Zarządu Stowarzyszenia Naukowego Personalizm w Słowacji, a także dyrektorem Instytutu Historycznego Macierzy Słowackiej, wykłada również archeologię i historię na Uniwersytecie w Rużomberku.

Profesor Macala powiedział, ważne jest poszukiwanie rozwiązań na ówczesne znaki czasu. Nowoczesna filozofia jest prowadzącą do odchodzenia z chrześcijaństwa, a przez to prowadzi do ateizmu.

- Kluczem rozwiązywania problemów jest relacja z Bogiem – mówił prof. Macala.

Prof. Aleksander Bobko, który był kolejnym z występujących stwierdził, że filozfia podmiotu pochodząca od Kartezjusza, a zaczyna się u św. Augustyna, daje możliwość odkrywania Boga we wnętrzu włąsnej duszy.

- Jeżeli gdzieś możemy doświadczyć Boga, jeśli możemy się o niego otrzeć (...) to jest to nasze wnętrze– mówił prof. Bobko.

Również swoim spostrzeżeniami w podejmowanym temacie podzielił się aktor Adam Woronowicz.

Równolegle odbywał się panel „Kościół i medycyna dla zdrowia duszy i ciała”. Tutaj swoją wiedzą i doświadczeniem z uczestnikami Kongresu dzielił się dr Stanisław Mazur z Centrum Medycznego Medyk.

W jednej z sali odbyło się spotkanie panelowe z możliwością zadawania pytań. Na postawione przez zebranych problemy odpowiadał o. prof. Stepan Jurić z Chorwacji.

- W sztuce, która nas otacza, możemy spotkać motywy biblijne. Widzimy zatem, że świat, który nas otacza przepojony jest tym, czego źródło możemy znaleźć w Piśmie Świętym - mówił dominikanin o. prof. Jurić.

Zainteresowaniem odbiorców cieszyła się prelekcja i wystawa „Europa dla prześladowanej Syrii” pod kierunkiem ks. prof. Waldemara Cisło z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego mówił o sytuacji chrześcijan na bliskim wschodzie.

-Daesh podjęło próby wyeliminowania chrześcijaństwa z obszarów znajdujących się pod ich kontrolą. Niszczono kościoły oraz zmuszano do przejścia na islam; zapisy w ustawach rządowych wzbudziły obawy chrześcijan, którzy boją się, że ich dzieci zostaną zmuszone do wyrzeczenia się wiary w Chrystusa – tak o fundamentalizmie islamistycznym mówił ks. prof. Cisło.

Podczas obrad odbyła się prezentacja „Polska i Europa w myśli św. Jana Pawła II”. Tę prezentację przedstawiła wiceprezes i redaktor Wydawnictwo Biały Kruk z Krakowa Jolanta Sosnowskiej.

Kolejnym ważnym wydarzeniem były wystawy: „Dekalog w obrazach”, a także „Podkarpackie - przestrzeń otwarta”.

W czasie trwania obrad zbierano podpisy pod inicjatywą, by św. Jan Paweł II został przez Ojca Świętego, ogłoszony Patronem Europy. Koordynatorem tego projektu jest Mariusz Książek - przewodniczący oddziału częstochowskiego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, a także członek zarządu Fundacji Niedziela Instytut Mediów.

O godz. 17.15 odbyła się Eucharystia dziękczynna w 40. rocznicę wyboru św. Jana Pawła II. Mszy św. przewodniczył bp Jan Wątroba – ordynariusz diecezji rzeszowskiej. W homilii podkreślił, jak ważny jest dzisiejszy dzień dla naszej Ojczyzny, kiedy dziękujemy Panu Bogu za dar Papieża Polaka.

-Jan Paweł II powtarzał, że to, co mamy od Boga dane, jest również zadane. Dar staje się powinnością. Z daru jakim dla nas był ten Święty Ojciec, płynie powinność ciągłego wypływania na głębię. Głębię Objawienia, głębię Jezusowego nauczania, ale też i na głębię nauczania Jana Pawła II, na głębię jego duchowości. (…) On był i pozostanie naszym przewodnikiem i nauczycielem, naszym i daj Boże całej Europy i świata – mówił bp Jan Wątroba.

Ordynariusz Rzeszowski podkreślił, że Europa jakby utknęła na mieliźnie i nie chce odpływać, że obce są jej głębie.

- Dzisiaj do tej modlitwy dziękczynienia, którą chcemy wielbić Boga za dar Jana Pawła II, dołączmy wszyscy modlitwę prośby, by Kościół w Polsce, Europie i na całym świecie nie bał się wypływać na głębię, by Kościół w osobie Najwyższego Pasterza – Ojca Świętego Franciszka, ogłosił Jana Pawła II patronem Europy – wzywał Biskup Rzeszowski.

Monika Książek/Niedziela

Po przerwie koordynatorzy Kongresu w Rzeszowie, ks. Andrzej Cypryś, ks. Mariusz Mik pozdrowili zebranych gości i wyrazili wdzięczność za liczny udział w kolejnej części programu.

Swoje słowo do zebranych skierował również ks. Infułat Ireneusz Skubiś.

- Pamiętajmy, że są w Europie miasta, gdzie sprzedaje się kościoły (…) przykładem może być rodzinna parafia św. Jana Berchmansa w której sprzedano kościół i nie będzie tam parafii (…) Europa traci sens, swoją chrześcijańską tożsamość budowaną przez 2000 lat, tożsamość budowaną na Ewangelii Jezusa Chrystusa – mówił Ksiądz Infułat.

Ks. Skubiś mówił, że Europa to piękny kontynent, ale jeżeli Europa duchowo się zawali, to będzie to ogromna szkoda dla całego świata. Należy zadbać o to, by Chrystus otrzymał paszport w Europie, by na nowo było dla Chrystusa miejsce.

-Jako chrześcijanie w Europie musimy być solidarni – zachęcał moderator Ruchu Europa Christi.

Następnie poseł Wojciech Buczak odczytał list, który do uczestników Kongresu skierował Marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Marszałek Województwa Podkarpackiego Władysław Ortyl odczytał list dio Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego.

Wyjątkowym gościem wieczoru był Arturo Mari – fotograf sześciu kolejnych papieży od Piusa XII, w tym również Jana Pawła II. Podzielił się swoim doświadczeniem towarzyszenia Papieżowi Polakowi przez cały pontyfikat.

- Chcę odnieść się do podróży do Seulu. Rano podczas śniadania Papież rozmawiał z Arcybiskupem Seulu i rozmawiał o tej wizycie, która była delikatna. Prezydent Republiki dał specjalne pozwolenie, by pielgrzymka się odbyła. (…) wyruszyliśmy helikopterem i dotarliśmy do wyspy Pusan (…) zobaczyliśmy biały budynek i ze względu na swoją pracę uprzedzałem Ojca Świętego i gdy stanąłem przed drzwiami odczułem taki dotyk serca. Dotknąłem mojego czoła ręką, bo to była silna scena. Udałem się na jedną stronę i Ojciec Święty wszedł, zatrzymał się zobaczył i upadł na kolana. Pozostał w modlitwie 7-8 minut i podniósł się. Poszedł do tych osób. Kardynał nie chciał pozwolić wejść Papieżowi, prezydent również. Papież odrzucił rękę kardynała i powiedział: „Zostaw mnie. Tam jest moje miejsce razem z nimi. Doszedł do pierwszej osoby, zaczął przytulać, dotykać, bez żadnej rezerwy wobec każdej osoby. Gdy to widziałem, zadawałem sobie pytanie, że oni czują się jak ludzie. To było 800 trędowatych. Nie wiem czy mieliście możliwość widzieć, czy dotykać trędowatych. Jan Paweł II te osoby przytulał. Taki on był. – wspominał Artuto.

Następnie ks. prof. Waldemar Cisło wprowadził zebranych do Projektu Muzycznego DEKALOG, który jest oparty na wypowiedziach św. Jana Pawła II. Te dziesięć słów może odmienić Polskę, Europę i świat. Wśród tworzących to dzieło są artyści z Polski, Syrii, Zambii, Irlandii, Nikaragui oraz Stanów Zjednoczonych.

Na scenie koncertu pojawili się m.in. Andrzej Lampert, Paddy Kelly, Józef Skrzek, Tony Melendez, Piotr Łukaszewski, Dariusz Malejonek, Adeb Chamoun, Levi Sakala i o. Stan Fortuna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kiedy kanonizacja bł. ks. Popiełuszki? - konferencja prasowa w KAI

2018-10-17 15:54

rl (KAI) / Warszawa

Kiedy możemy się spodziewać kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki i co dokładnie wiemy na temat okoliczności jego męczeńskiej śmierci? - na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji prasowej zorganizowanej w Centrum Medialnym KAI w Warszawie. Okazją do dyskusji była promocja najnowszej książki Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia”. Autorka dotarła w niej do niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych, ale również listów ks. Jerzego. Konferencja odbyła się też z okazji 34. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego, która przypada 19 października.

Archiwum

Dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przypomniała, że ks. Popiełuszko został porwany 19 października 1984 r. wracając z Bydgoszczy, skąd wyruszył ok. godz. 21.00. W okolicach Górska koło Torunia około godz. 21.45 został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa przebranych za milicjantów. „Od 22 do 24 trwała męczeńska droga ks. Jerzego. Był on bity, został związany sznurami w taki sposób, że pętla zaciskała mu szyję, a w ustach miał knebel i zamknięty był w bagażniku” - opisywała Kindziuk. Na postoju, około godz. 23.00, kapłan odzyskał na chwilę przytomność i próbował uciec oprawcom. Ci znów go bili, szczególnie po twarzy i ponownie umieścili w bagażniku samochodu.

Około północy porywacze zawieźli ks. Jerzego do Włocławka, na tamę na Wiśle. „Nie wiadomo czy żywego czy martwego wrzucili do Wisły, z ważącym 10 kg workiem kamieni przywiązanym do nóg” - powiedziała red. Kindziuk. Jak podkreśliła, nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że ks. Jerzy był przez kilka dni przetrzymywany, przewieziony do Kazunia. „Z badań i dokumentów na dzień dzisiejszy jasno wynika, że męczeństwo i śmierć ks. Jerzego nastąpiły między godz. 22 a 24 19 października 1984 roku” - podkreśliła autorka. Dodała, że nie ma podstaw, by podważać oficjalną datę śmierci ks. Popiełuszki.

W książce Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia” przedstawiono nowe informacje dotyczące ucieczki kierowcy ks. Jerzego - Waldemara Chrostowskiego. Ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW, notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. Popiełuszki powiedział, że w 2005 r. pojawiła się hipoteza jakoby ks. Popiełuszko zmarł dopiero 25 października 1984 w efekcie kilkudniowych tortur w bunkrach w Kazuniu. Jednym z argumentów dla potwierdzenia tej teorii - przypomniał ks. Naumowicz - jest fakt, że Chrostowski, który wyskoczył z samochodu porywaczy, miał mieć pociętą nożem milicyjnym marynarkę. Miałoby to wskazywać, że kierowca ks. Jerzego nie wyskoczył z samochodu.

Jak powiedział ks. Naumowicz, dzięki badaniom Mileny Kindziuk udało się dotrzeć do akt przesłuchań Waldemara Chrostowskiego oraz oględzin jego ciała, podczas których zrobiono również fotografie. „Marynarka pękła na szwie, rozdarty jest łokieć. Nie można twierdzić na podstawie zachowanych zdjęć, że została przecięta nożem milicyjnym” - podkreślił ks. Naumowicz. Przypomniał, że lekarz milicyjny stwierdził, że obrażenia ciała Waldemara Chrostowskiego mogły powstać w wyniku wyrzucenia lub wyskoczenia z jadącego samochodu.

„Nie można powtarzać twierdzenia, że marynarka Chrostowskiego została przecięta i że nie doznał on żadnych obrażeń. Kierowca nadwyrężył wtedy także kręgosłup, co skutkowało przeprowadzeniem - po latach - operacji w USA” - powiedział ks. Naumowicz.

Dr Rafał Łatka z Biura Badań Historycznych IPN poinformował, że w zasobach Instytutu wciąż istnieją dokumenty, które wymagają kwerendy i analizy, a które dotyczyć mogą ks. Popiełuszki. Przede wszystkim są to materiały po Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Inne ważne dokumenty pochodzą ze śledztwa prokuratorskiego dotyczącego uprowadzenia i zabójstwa ks. Jerzego. W opinii historyka równoczesna analiza obu rodzajów dokumentów może dostarczyć jakiś nowych informacji.

Mówiąc o swojej książce „Jerzy Popiełuszko. Biografia” Milena Kindziuk powiedziała, że udało się jej dotrzeć do wielu świadków życia ks. Jerzego z każdego okresu życia, jak również wielu archiwów, zarówno kościelnych jak i państwowych. Dzięki temu udało się odnaleźć np. oryginał listu hutników, którzy chcieli ks. Jerzego skierować na studia do Rzymu, by ocalić jego życie. Powszechnie sądzono, że list adresowany był do kard. Józefa Glempa. Tymczasem adresatem jest ówczesny Sekretarz Episkopatu Polski abp Bronisław Dąbrowski.

W trakcie konferencji zastanawiano się także, kiedy możemy się spodziewać kanonizacji ks. Popiełuszki, który beatyfikowany został w 2010 r. Ks. prof. Józef Naumowicz przypomniał, że zakończyło się już badanie, na etapie diecezjalnym, domniemanego cudu. Wydarzyć się on miał 14 września 2012 w Créteil pod Paryżem. Chodzi o uzdrowienie mężczyzny doświadczonego chorobą nowotworową. Proces na etapie diecezjalnym w Créteil toczył się od września 2014 do września 2015.

Obecnie dokumenty zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Tam odbywa się najpierw badanie sprawy przez lekarzy, którzy mają potwierdzić, że poprawa zdrowia jest niewytłumaczalna z punktu widzenia medycznego oraz trwała. Następnie komisja teologów musi zatwierdzić przekonanie, że uzdrowienie to dokonało się za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. „Procesy te toczą się niekiedy wiele lat” - podkreślił ks. Naumowicz. Dodał jedna, że być może w tym roku doczekamy się ostatecznej decyzji. W opinii ks. Naumowicza dobrze się dzieje, że stawiane jest pytanie o kanonizację ks. Popiełuszki. Jest to bowiem okazja do przypominania jego osoby.

Jutro UKSW organizuje sympozjum „Wiara i patriotyzm. Msze za Ojczyznę bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Jak powiedział rektor Uniwersytetu ks. prof. Stanisław Dziekoński „właśnie z wiary i miłości ks. Popiełuszko czerpał najgłębszą motywację do swego działania, co widać w jego nauczaniu”. Przypomniał, że kapłan odegrał ogromnie ważną rolę jeśli chodzi o formowanie ludzi młodych, ich umysłów.

W programie konferencji przewidziane są wystąpienia znanych historyków i znamienitych znawców tematu, m.in. prof. Jana Żaryna z UKSW, senatora RP, ks. prof. Józefa Naumowicza z UKSW, notariusza procesu kanonizacyjnego bł. Ks. Popiełuszki, dr Mileny Kindziuk z UKSW, autorki najnowszej książki o ks. Jerzym pt. „Popiełuszko. Biografia”, dr. Rafała Łatki z Biura Badań Historycznych IPN, prof. Pawła Skibińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wydana przez krakowską oficynę "Znak" monumentalna księga, licząca ponad 900 stron jak do tej pory jest najobszerniejszą i najbardziej aktualną biografią błogosławionego męczennika. Autorka książki z dokładnością dziennikarza śledczego rekonstruuje życie, mechanizmy represji i prześladowań oraz okoliczności jego śmierci. Dociera do świadków, przeprowadza wiele rozmów, zdobywa zdjęcia, dokumenty, ustala fakty, aby jak najdokładniej wyjaśnić przebieg zdarzeń. Jest ona jednocześnie barwną i ciekawie napisaną historią człowieka, który odegrał ważną rolę w najnowszej historii Polski, i o czasach, w których żył – okresie terroru, inwigilacji, brutalnych metod działania bezpieki, ciągłego strachu, a jednocześnie nadziei, wiary i solidarności. Ten zwyczajny młody kapłan – chorowity i raczej nieśmiały, nie mający w sobie nic z herosa – stał się w pewnym momencie ikoną walki Polaków o godność i wolność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem