Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Bezwstyd

2017-12-06 11:51

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 50/2017, str. 35

Graziako

Witold Gadowski pisał na tych łamach o bezwstydzie jako kategorii politycznej. Mógłbym dorzucić swoje trzy grosze w tej kwestii, chcę jednak napisać o bezwstydzie jako współczesnej normie obyczajowej, przeciwko której mało kto protestuje i która nawet przestaje dziwić.

Kiedyś, gdy dziecko coś przeskrobało, dorosły karcił je słowami: „Jak ci nie wstyd?!”. Dziś odwoływanie się do poczucia wstydu jest coraz rzadsze. Już dawno przekroczona została etyczna granica, poza którą pewnych rzeczy nie wypada robić, a już na pewno się nimi chwalić, tak jak się to dzisiaj często zdarza – bo kiedyś skazywało się przez takie postępowanie na krytykę, a nawet wręcz na ostracyzm społeczny.

Chyba nikogo już nie szokują tytuły w rodzaju: „Znalazł szczęście u boku piątej żony”. Styl, w którym nie ma żadnych hamulców moralnych w ujawnianiu swojej prywatności, lansują kolorowe pisma, telewizje prywatne i Internet. Bezwstyd nas zalewa, a przykłady można podawać bez końca.

Reklama

Oto bardzo znana celebrytka ujawnia pikantne szczegóły swojego intymnego życia. Ta sama osoba nie daje o sobie zapomnieć, publikując co kilka dni w Internecie swoje zdjęcia, coraz bardziej skąpo odziana. Wie, co robi – zyskuje popularność, która przekłada się na nowe kontrakty, a więc na kasę.

Oto nowa żona znanego tatusia – na łamach kolorowej prasy – prowadzi wojnę z jego byłą żoną, a dzieci tegoż stoją murem za matką i złorzeczą na niechcianą macochę. Potem na oczach całej Polski dochodzi do walki o alimenty. Wszystko na sprzedaż, nic do ukrycia, wszystko przy otwartej kurtynie. Żenada.

Oto stary mężczyzna, ubrany niestosownie do wieku, pręży się przed kamerami w towarzystwie efektownej dziewczyny, która mogłaby być jego wnuczką. Jakie to niesmaczne. Czy połączyła ich miłość, która nie zna granic, także wiekowych? Raczej miłość dziewczyny do pieniędzy i chęć posiadania podręcznego bankomatu, a przy okazji możliwość lansowania się przy znanym nazwisku.

Oto na serii zdjęć mamy panią, która była „muzą” pewnego multimilionera. Pławi się w luksusie, którego raczej nie zawdzięcza swoim walorom intelektualnym czy ciężkiej pracy. Przekaz jest prosty: złap, dziewczyno, faceta z kasą, a będziesz miała miłe i łatwe życie.

Nie ma dnia, żeby w Internecie, kolorowej prasie czy na widowiskach typu talk-show nie było relacji z jakiegoś celebryckiego spotkania z „obowiązkową” informacją, że któraś z pań, albo nawet kilka, ubrała się tak, że odsłoniła intymny szczegół swojej figury. O innych walorach tych pań nie znajdziemy ani słowa.

Na te spotkania sławne matki zabierają seksownie ubrane nieletnie pociechy i udzielają im zapewne rad w stylu Sowietnikowej z „Dziadów”: „Tylko, Zosieńku, podnieś wzrok. Może Senator cię obaczy”. A współczesna Zosieńka podnosi nie tylko wzrok.

Daleki jestem od potępień, bom sam nie bez winy. Zresztą każdy może zmienić swój system wartości i się nawrócić. Przykład modelki Ani Golędzinowskiej, która w ciągu jednej nocy razem z Paris Hilton potrafiła przeputać 30 tys. dolarów, jest tyle wymowny, co budujący. Dzisiaj Ania odważnie świadczy o swojej wierze.

Bardziej martwi mnie co innego: niemal powszechne przyzwolenie na bezwstyd, na zachowania, które jeszcze do niedawna były naganne. Czy można temu zapobiec? Przecież nikt nie wyobraża sobie, że plotkarskie media przestaną istnieć, tym bardziej że ich właściciele powołują się na niepodważalny, według nich, argument: ludzie chcą wiedzieć wszystko o swych idolach.

Pytanie ważne w kontekście wychowania młodzieży, choć i my, dorośli, ulegamy nieraz „urokowi” stylu lansowanego w kolorowej prasie i pokusie uznania siebie za kogoś lepszego, skoro znany celebryta bije żonę albo inny rozwodzi się z trzecią małżonką, a ja jestem dobry dla najbliższych i 40 lat żyję w związku sakramentalnym.

Z młodzieżą wcale nie jest tak źle. Oto przykład: w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego prowadziliśmy badania na dużej grupie młodzieży, na której obecności nam szczególnie zależy. Młodzi pytani o wartości na pierwszych miejscach stawiali: miłość, przyjaźń, rodzinę i autorytety. Chodziło im o autorytety moralne, a nie o idoli z kolorowych pism.

Grzegorz Polak, dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007)

Tagi:
społeczeństwo ludzie

Polak, który oświetlił Amerykę

2018-10-31 08:28

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 44/2018, str. 12-14

Powstaniec styczniowy, żołnierz, emigrant, wynalazca, przemysłowiec, milioner, działacz społeczny, mecenas polskiej kultury i filantrop – Erazm Józef Jerzmanowski herbu Dołęga. Gorliwy katolik, uhonorowany najwyższym papieskim odznaczeniem; przyjaciel św. Brata Alberta. Uzyskał przynajmniej 22 amerykańskie patenty

commons.wikimedia.org
Erazm Jerzmanowski

Erazm Jerzmanowski urodził się 2 czerwca 1844 r. w Domanikowie (powiat gostyński), którego współdziedziczką była jego matka Kamila z Kossowskich. Był dzieckiem, któremu nie dawano większych szans na przeżycie, o czym może świadczyć pospieszny chrzest, tzw. z wody. Jego akt chrztu został odnaleziony w parafii w Warcie (woj. łódzkie). Kilka dni po narodzinach wraz z matką został przewieziony do rodzinnych Tomisławic w Kaliskiem, których dziedzicem był jego ojciec Franciszek Jerzmanowski herbu Dołęga.

Rodzina z patriotycznymi polskimi tradycjami

Rodzina Jerzmanowskich odznaczała się dużymi tradycjami patriotycznymi. Pielęgnowano w niej polskość i pamiętano o walczących o jej dobro przodkach oraz krewnych. Jednym z nich był Franciszek Jerzmanowski (1737 – 1802), członek rejtanowskiej opozycji podczas Sejmu rozbiorowego w 1773 r., który zasłynął zdecydowaną odmową podpisania traktatu rozbiorowego. Warto też wspomnieć Jana Pawła Jerzmanowskiego (1779 – 1862), który walczył u boku cesarza Napoleona I Bonapartego w wojnie z Rosją w 1812 r.

Młodość i powstanie narodowe

Erazm Jerzmanowski początkowo pobierał naukę w domu rodzinnym, a następnie kontynuował ją w warszawskim Gimnazjum Gubernialnym, które ukończył w 1862 r. W tym samym roku podjął studia na Wydziale Rolniczo-Leśnym Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach. Tam poznał Adama Chmielowskiego, z którym łączyła go przyjaźń przez całe życie. Niestety, nauka Erazma w puławskim instytucie nie trwała długo. Zaledwie trzy miesiące po tym, jak ją rozpoczął, wybuchło powstanie styczniowe, do którego Jerzmanowski przystąpił, by walczyć w oddziale Mariana Langiewicza. Po upadku powstania znalazł się na terenie Galicji, gdzie został internowany przez władze austriackie i osadzony w twierdzy w Ołomuńcu. Zmuszony do opuszczenia monarchii Habsburgów udał się w 1864 r. przez Szwajcarię do Francji.

Francja. Nauka i pierwsza praca

W latach 1864-73 przebywał we Francji. W Paryżu kontynuował naukę w szkole polskiej na Montparnasse oraz w cesarskiej Szkole Górniczej. Obracał się w kręgach powstańczych emigrantów, brał aktywny udział w spotkaniach i dyskusjach politycznych. Sława jego niedawno zmarłego krewnego, Jana Pawła Jerzmanowskiego, otwierała przed młodym imigrantem wiele drzwi, co umożliwiło mu uzyskanie zezwolenia na podjęcie w 1866 r. studiów w Szkole Inżynierii Wojskowej w Metz. W 1870 r. jako oficer armii francuskiej wziął udział w wojnie z Prusami, za co został odznaczony krzyżem Legii Honorowej. Po zakończeniu wojny Jerzmanowski opuścił wojsko i rozpoczął pracę w firmie specjalizującej się w produkcji gazu oświetleniowego. Firma ta wysłała go w 1873 r. jako swojego przedstawiciela do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Miał za zadanie budowę w Nowym Jorku miejskiego systemu oświetleniowego opartego na lampach Drummonda, emitujących tzw. światło wapienne, które powstaje w wyniku termoluminescencji tlenku wapnia pod wpływem ogrzania do wysokiej temperatury za pomocą palnika tlenowo-wodorowego. System wymagał dostarczania do lamp dwiema rurami tlenu i bogatego w wodór gazu wodnego, wytwarzanych w oddzielnych generatorach.

Amerykański sen

Wkrótce po przybyciu do Stanów Zjednoczonych Erazm Jerzmanowski ożenił się z Amerykanką Anną Koester (Koster), a w 1879 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo. W USA zajmował się sprawami gazyfikacji i produkcji karbidu. Początkowo pracował przy budowie generatorów w działającej od 1869 r. i kontrolowanej przez Francuzów firmie New York Oxygen Gas Company. Z powodu trudności z uruchomieniem produkcji tlenu zrezygnował z systemu Drummonda i skoncentrował się na udoskonaleniu produkcji gazu wodnego. Usprawnienia dotyczyły również podniesienia efektywności energetycznej całego procesu. Już w 1873 r. Jerzmanowski opatentował zastąpienie kosztownej nafty stosowanej do nawęglania gazu wodnego w karburatorze tańszym węglem bitumicznym. Później opatentował pomysł umieszczenia w ścianach generatora przewodów, które do komory dostarczały powietrze i parę wodną. Oba składniki podawane były do wnętrza naprzemiennie, co eliminowało niebezpieczeństwo wybuchu. Erazm zaobserwował również, że na poprawę funkcjonowania generatora duży wpływ ma precyzyjne regulowanie przedziałów czasowych, w jakich do komory dostarczane są oba składniki. Gazownia Municipal dostarczała gaz z silną domieszką tlenku węgla, sięgającą nawet 27 proc., podczas gdy za bezpieczną granicę uważano poziom 10 proc. W  latach 1882-83 Jerzmanowski opracował i opatentował skuteczny sposób obniżenia koncentracji trującego związku – wyłożył wnętrze komory generatora wapieniem. Usprawnienia były na tyle istotne, że w fachowym piśmiennictwie metoda zyskała miano procesu Jerzmanowskiego.

W 1884 r. wraz z grupą amerykańskich finansistów, na czele z Williamem Rockefellerem, Erazm Jerzmanowski założył kompanię gazową Equitable Gas Light Company. Do przyszłej spółki jako udziałowiec wniósł nie środki finansowe, ale swoje patenty. Kierował tym przedsiębiorstwem niemal 13 lat. Zastosowanie jego metody doprowadziło do spadku kosztów produkcji gazu o przeszło 15 proc., co spowodowało duży sukces kompanii Equitable, która szybko przystąpiła do przejmowania innych spółek gazowych na terenie Stanów Zjednoczonych, m.in. w Chicago, Baltimore, Detroit, Indianapolis, Troy, Albany czy Lafayette. Amerykańska prasa coraz częściej donosiła z uznaniem o niezwykłym „polskim baronie”, który jawił się w niej jako ten, który „oświetlił Amerykę”. W tym samym czasie Jerzmanowski opracował nowy system produkcji gazu wodnego, zaliczany do grupy procesów retortowych – to jest takich, w których para jest podawana do retort zawierających węgiel, a właściwa temperatura reakcji jest utrzymywana w wyniku spalania paliwa w oddzielnej komorze. Metoda zyskała miano procesu „Baby” i pozwalała na uzyskanie gazu o niskiej zawartości tlenku węgla. Gazownie wykorzystujące technologie opracowane przez Jerzmanowskiego działały w wielu miastach USA.

Gdy Erazm Jerzmanowski przybył do Stanów Zjednoczonych, trafił na okres korzystnej koniunktury gospodarczej, która nastała po zakończeniu wojny secesyjnej. Przez 23 lata był jednym z najwybitniejszych kierowników wysoko rozwiniętego przemysłu gazowego w Stanach Zjednoczonych, dorobił się wielkiego majątku i zyskał uznanie sfer przemysłowych i fachowców. Działalność wynalazcza i biznesowa pozwoliła mu zgromadzić fortunę szacowaną na 3 mln dol., co w 1894 r. dawało mu 96. pozycję na liście najbogatszych Amerykanów.

Polak i gorliwy katolik

Erazm Jerzmanowski zawsze podkreślał swoje pochodzenie, mówił, że jest polskim uchodźcą z zaboru rosyjskiego. Był gorliwym katolikiem z bardzo jasnymi poglądami. Wyrażał swój sprzeciw wobec antysemityzmu, co spowodowało ataki na jego osobę podejmowane przez środowiska nacjonalistyczne i narodowo-katolickie amerykańskiej Polonii. W jego obronie stanął przebywający w Rzymie kard. Mieczysław Ledóchowski, który interweniował w sprawie kampanii oszczerstw względem Jerzmanowskiego u papieża Leona XIII. W odpowiedzi papież w specjalnym breve z 26 kwietnia 1889 r. przyznał Jerzmanowskiemu nagrodę za zasługi dla „Kościoła, Ojczyzny i Ludzkości” i nadał mu tytuł Komandora Krzyża św. Sylwestra. Erazm Jerzmanowski był pierwszym człowiekiem na kontynencie amerykańskim, który otrzymał tak wysokie papieskie odznaczenie.

Wsparcie dla rodaków

Jerzmanowski zawsze, jak tylko mógł, wspierał rodaków – zarówno tych przebywających na emigracji, jak i tych pozostałych na znajdujących się pod zaborami ziemiach polskich. Rozwinął akcję mecenatu społecznego i kulturalnego. Stał na czele Komitetu Centralnego Dobroczynności oraz aktywnie działał w Związku Polskim w Stanach Zjednoczonych, utrzymywał Czytelnię Polską, tworzył biura poszukiwania pracy dla polskich imigrantów, wspierał dużymi nakładami finansowymi Towarzystwo Dobroczynności w Nowym Jorku. Pomoc dla polskich imigrantów, której Jerzmanowski poświęcał właściwie cały wolny czas, polegała najczęściej nie na dawaniu im pieniężnych zapomóg, ale na pośrednictwie w znalezieniu pracy, by sami mogli zapracować na utrzymanie swoje i swoich rodzin. Przestrzegał przy tym przed nadmiernym uleganiem amerykanizacji oraz poddawaniem się kulturze masowej. W wywiadzie udzielonym korespondentowi „Gazety Warszawskiej” w Paryżu, 16 września 1888 r., powiedział: „Nie wierzę w przyszłość naszą w Ameryce (...). Ci, co przybywają, ostać się mogą (...). Ale następne pokolenie zginie, bo je wir życia praktycznego zmaterializować i zamerykanizować musi”. Przestrzegał przed bezmyślną i nieprzemyślaną emigracją do Ameryki. W 1887 r. rozpoczął zbiórkę funduszy na Skarb Narodowy, który z własnej kieszeni hojnie wspierał. Wspomagał także Muzeum Narodowe Polskie w Rapperswilu. Kiedy mieszkańców ziem polskich dotykały klęski (powodzie, pożary, nieurodzaj, głód), spieszył z pomocą, zakładał ochronki dla dzieci, fundował i finansował działalność czytelni i szkół.

Państwo Jerzmanowscy często przyjeżdżali do Krakowa. Spotykali się z rodziną i przyjaciółmi, m.in. z Adamem Asnykiem, którego ideę powołania do życia Towarzystwa Szkoły Ludowej w Krakowie wsparli finansowo. Wspierali także polskie przedsięwzięcia, np. Powszechną Wystawę Krajową we Lwowie w 1894 r. czy Krakowskie Towarzystwo Oświaty Ludowej. Sfinansowali wawelskie witraże Józefa Mehoffera.

Powrót na polskie ziemie

Ku zaskoczeniu wielu, w 1895 r., w wieku 52 lat, Erazm Jerzmanowski podjął decyzję o wycofaniu się z życia publicznego i kierowania spółką gazową i w 1896 r. opuścił Stany Zjednoczone. Wraz z żoną Anną osiedlili się w zakupionym wcześniej majątku ziemskim w podkrakowskim Prokocimiu. Państwo Jerzmanowscy nie brali aktywnego udziału w życiu towarzyskim i kulturalnym Krakowa, a spotykali się tylko z wąskim gronem oddanych przyjaciół, najczęściej weteranów powstania styczniowego.

Erazm Jerzmanowski zmarł w niedzielę 7 lutego 1909 r. nad ranem, na skutek komplikacji po zapaleniu płuc, w swoim pałacu w Prokocimiu. Pogrzeb odbył się 3 dni później – 10 lutego i stał się okazją do wielkiej społecznej manifestacji, swoistego hołdu złożonego pamięci zmarłego, którego ciało spoczęło w grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Autorem grobowca był znakomity rzeźbiarz Wacław Szymanowski (autor warszawskiego pomnika Fryderyka Chopina).

Fundacja Jerzmanowskich

Potomstwa państwo Jerzmanowscy nie mieli, dlatego Erazm w testamencie zapisał cały majątek bardzo już wtedy chorej żonie, z zastrzeżeniem, że po jej śmierci wszystkie środki będą przekazane na rzecz ustanowionej przez niego „Fundacji nagród imienia śp. Erazma i Anny małżonków Jerzmanowskich”, której działalność miała spoczywać w pieczy krakowskiej Akademii Umiejętności. W statucie fundacji możemy przeczytać: „(...) co roku ma być wypłacona Polakowi, względnie Polce, urodzonemu, względnie urodzonej w granicach Polski 1772 r., religii rzymskokatolickiej, który, względnie która przez swe prace literackie, naukowe lub humanitarne dokonywane z pożytkiem dla ojczystego kraju potrafił lub potrafiła zająć wybitne stanowisko w społeczeństwie polskim”. Po śmierci Erazma Jerzmanowskiego jego żona Anna w 1910 r. sprzedała majątek zakonowi augustianów i wyjechała do Drezna, gdzie zmarła w 1912 r.

W okresie przedwojennym nagroda była nazywana przez prasę polską Nagrodą Nobla. Stanowiła równowartość 12 kg złota. Laureaci byli wybierani przez Polską Akademię Umiejętności. Po przyznaniu nagrody w 1928 r. nastąpił kryzys finansowy i środki fundacji się zdewaluowały, a w konsekwencji wyczerpały. W takiej sytuacji na pewien czas zaprzestano wręczania wyróżnienia. Kolejną nagrodę, ok. 10 tys. zł, przyznano ze środków własnych akademii w 1931 r. i odtąd postanowiono ją przyznawać co 3 lata – tak było do wybuchu II wojny światowej. Wyróżnienie to otrzymali m.in.: kard. Adam Stefan Sapieha, Henryk Sienkiewicz, Napoleon Cybulski, Benedykt Dybowski, Jan Kasprowicz i  Stanisław Zaremba. W 2009 r. PAU wznowiła przyznawanie Nagrody im. Erazma i Anny Jerzmanowskich, ale w regulaminie pominięto zapis z testamentu Jerzmanowskiego o wyznaniu rzymskokatolickim nagradzanego Polaka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek: Maryja w małżeństwie była poddana Józefowi

2018-11-20 17:23

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Maryja była poddana swemu mężowi. Nigdy nie mówiła Józefowi: ja jestem matką Boga, a ty jego pracownikiem. Nie, była mu poddana – powiedział papież w szóstym już rozważaniu nad modlitwą „Zdrowaś Maryjo”, emitowanym we włoskiej telewizji katolickiej TV2000.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podjął temat uniżenia się Boga w akcie wcielenia. Święty Paweł opisuje, że Jezus upokorzył się, aż do śmierci krzyżowej, przyjmując na siebie nasze grzechy. Apostoł powiedział wręcz, że Bóg stał się grzechem. A Maryja stała się Matką grzeszników, nas wszystkich.

Ojciec Święty nawiązał do osobistego doświadczenia, kiedy z okien autobusu przejeżdżającego obok więzienia w Buenos Aires widział kolejkę matek stojących, aby spotkać się ze swoimi synami podczas widzenia. Doznawały wiele upokorzeń i przykrości, ale jedyne, co było dla nich ważne, to zobaczyć dziecko. Bóg dał nam wszystkim matkę, rodzi ją dla nas na krzyżu.

W tym kontekście papież wspomniał o roli Józefa w życiu Maryi. - Ona była podporządkowana swojemu mężowi według kultury tamtego czasu. Przygotowywała mu jedzenie, rozmawiała z nim, mówili o dziecku, przeżywali wspólnie niepokój o niego, kiedy w wieku 12 lat pozostał w Jerozolimie. Niepokój męża i żony, niepokój rodziców. Normalność dziewictwa. I ona słuchała Józefa oraz była mu posłuszna. Najważniejsze decyzje podejmował Józef. To było naturalne w tamtych czasach. Tyle razy otrzymywał we śnie orędzia Boga. Ona jest pełna łaski. Józef jest sprawiedliwy. Jest mężczyzną zachowującycm Słowo Boże. Wspaniałe małżeństwo – podkreślił Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: wolność religijna najwyższym wyrazem ludzkiej godności

2018-11-20 19:41

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek skierował przesłanie do organizatorów inicjatywy „Wenecja na czerwono”. Podjęli ją wspólnie: Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Patriarchat Wenecji dla przypomnienia o milionach chrześcijan, którzy są dzisiaj prześladowani, a szczególnie o Asii Bibi, która po dziewięciu latach więzienia została uznana za niewinną przed Sąd Najwyższy Pakistanu.

Grzegorz Gałązka

Z tej okazji dzisiaj wieczorem Wielki Kanał w Wenecji oraz niektóre miejsca Laguny zostaną oświetlone na czerwono. Pragnę, napisał Ojciec Święty, aby ta „pożyteczna inicjatywa” uwrażliwiająca na dramat prześladowanych chrześcijan wzbudziła należną uwagę ze strony wszystkich. Chrześcijanie w wielu miejscach świata doświadczają dyskryminacji ze względu na swoją wiarę.

Orędzie zostało przekazane patriarsze Wenecji abp. Francesco Moraglii, a podpisane zostało przez kard. Pietro Parolina, sekretarza stanu. W tekście czytamy ponadto, że są kraje w których narzuca się jedną religię, w innych z kolei trwają gwałtowne prześladowania oraz systematyczne wyszydzanie uczniów Jezusa. Dlatego tak ważne jest organizowanie tego typu wydarzeń. Zwracają bowiem one uwagę świata na różne przejawy pogwałcenia wolności religijnej. A ono stawowi najwyższy wyraz ludzkiej godności – czytamy w papieskim przesłaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem