Reklama

Kalendarze 2019

Chrystus ma Mamę... I nie zawaha się Nią posłużyć

2017-11-29 09:42

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 49/2017, str. 12-14

Bożena Sztajner/Niedziela

Dla małego dziecka mama jest początkiem i końcem świata. Jest od zawsze i na zawsze. Dyskretnie odczytuje potrzeby, czuwa. Gdy choć na chwilę zniknie z pola widzenia, dziecko natychmiast to zauważa i woła: mamo! I mama znów się pojawia. Ot, naturalny stan

Mama zawsze wie lepiej. Wie, kiedy dziecko jest głodne, a kiedy chore. Radzi sobie z zupą i z bólem ucha. Tuli jak nikt i jak nikt przyszywa guziki. I potrafi znaleźć najmniejszą z zabawek potrzebną natychmiast. W jej oczach mieszka miłość.

Tyle o naszych mamach. A jaka jest Mama Pana Jezusa?

Każdy człowiek jest z mamy

Każda mama jest formą dla swojego dziecka. Gdy patrzymy na foremkę do świątecznej babki, to możemy sobie wyobrazić, że ciało mamy odgrywa podobną rolę dla malucha. Od chwili poczęcia to w niej maleńki człowiek kształtuje swoje ciało. W zamyśle Boga 46 chromosomów zygoty, 23 od mamy i 23 od taty, łączy się w niepowtarzalny komplet projektu genetycznego człowieka. A wszystko zawarte w przypominającej skręconą drabinę podwójnej helisie – tak zaczyna się każde ludzkie życie. I wnętrze każdej mamy jest formą dla powstawania człowieka.

Reklama

Jezus jest z Maryi

Tak, On jest zrodzony z Niej. Bóg miał możliwość wybrać każdy ze sposobów, aby zejść na ziemię, do naszego świata, a jednak wybrał ten, który jest wspólny dla wszystkich ludzi: poczęcie pod sercem matki, okres prenatalnego rozwoju i narodziny. Niczego nie pominął.

„Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje” – śpiewamy w Akatyście. Św. Augustyn nie zawahał się, choć w jego czasach niewiele mówiono o podwójnej helisie, i nazwał Maryję „Żywą Formą” Boga – „Forma Dei”. Co to znaczy?

Nic innego niż to, że to w Niej została ukształtowana ludzka natura Boga. Na czas dziewięciu miesięcy ograniczone ciało Kobiety „ograniczyło Nieograniczonego”. Wziął z Niej ciało i krew. Wziął z Niej rysy twarzy, być może kształt nosa, miękkość włosów i linię podbródka. I gdy trzymała Go w ramionach w zimnej grocie betlejemskiej, Józef śmiało mógł powiedzieć: „Patrz, jest taki podobny do Ciebie, Miriam!”.

Maryja jest formą – „arką złoconą przez Ducha Świętego”, więc „ktokolwiek rzuci się do tej formy, którą Ona jest, i pozwala się w niej urabiać, otrzymuje wszystkie rysy Jezusa Chrystusa” – pisze św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. A więc chcesz być jak Chrystus? Pozwól, duchowo, urodzić się Maryi, Matce Boga.

„Ciało i Krew, które was żywią, zostały uformowane w moim łonie, a kiedy Jezus przelał swoją Krew, była to też krew moja” – powiedziała Maryja do sługi Bożego ks. Dolinda Ruotola z Neapolu.

To On Ją wybrał

Bóg uznał, że Maryja jest formą, która w wielkiej niegodności stworzenia jako jedyna z ludzi może przyjąć w siebie Boga i dać Mu kształt ludzkiego ciała. On, który jest Stwórcą wszystkiego, stworzył i Ją – w chwili poczęcia ochraniając od grzechu pierworodnego – aby mogła zostać Matką Jezusa. Stworzył właśnie Ją – nie ciebie, mnie, którąkolwiek z innych kobiet. Ona jest pod wszystkimi względami wyjątkowa! I wcale się tym nie chwali.

Ale czy wyjątkowość, którą nadał Jej sam Bóg, nie powinna budzić w sercach, które Go kochają, szczególnej miłości również do Niej?

Idę do was, bo was kocham!

„Maryja jest «rajem» Boga, (...) do którego zstąpił Syn Boży” – pisze św. Ludwik w „Tajemnicy Maryi”. Ale my, ludzie obdarowani przez Stwórcę wolnością, od samego początku mamy kłopot z rajem. Od pierwszej wizyty wszystko chcieliśmy ustawić po swojemu. I udało nam się. Zmieniliśmy porządek na wieki. Zakwestionowaliśmy zasady, którymi rządził się raj, i w efekcie musieliśmy go opuścić. Dla Boga był to jeden z najsmutniejszych dni. Ci, których kochał, którym wyznał miłość, powiedzieli: Nie, nie ufamy Ci.

I choć przewidział, że tak może się stać – bardzo tęsknił. Tęsknota Jego Serca za nami była tak wielka, że zdecydował się przyjść do ludzkiego świata. Ale czy Jego Boska natura mogła przyjąć ludzki kształt w miejscu innym niż najpiękniejsze, najczystsze i również tęskniące za rajem? Czy mógł ukształtować siebie, Boga, na ludzki obraz w ciele jakiejkolwiek kobiety? Nie mógł. Dlatego stworzył Maryję – dla swojego Wcielenia ukształtował maleńki raj na grzesznej ziemi i podjął szaloną decyzję: Idę do was, bo was kocham! I przyszedł, przez Nią.

Może dlatego, że mieliśmy kłopot z porządkiem w raju, mamy kłopot z Maryją, która jest Jego rajem pośród nas?

„Oto Matka twoja”

Jezus, jak każde dziecko, kochał swoją Mamę bezgranicznie. Gdy był małym chłopcem, a Ona znikała na chwilę, by zrobić pranie za domem, wołał głośno: Mamo! Przez lata nic w tej miłości nie zmalało – przeciwnie, znając Jej Serce i miłość, powierzył Jej dzieci Kościoła, który założył. Podzielił się swoją Mamą z tymi, za których oddał życie. Nie zmusza nas do kochania Jej, ale wie, że bez Niej nie damy rady. On potrzebował Jej, by zejść z nieba. My Jej potrzebujemy, aby tam wejść.

Skoro Bóg potrzebował Jej tak bardzo, to czy my możemy sobie pozwolić na mówienie: „Jezus – tak, Maryja – nie”?

„Aby zrozumieć rolę Maryi – napisał o. Gabriele Amorth, najsłynniejszy z egzorcystów – i decydujący zwrot w planie zbawienia, który dokonał się wraz z Jej pojawieniem się, trzeba przedstawić najpierw kilka pojęć dotyczących Bożego planu stworzenia, czyli absolutnie centralnego miejsca Chrystusa. To Chrystus jest pierworodnym spośród wszystkich stworzeń, a wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego” – również Maryja, aby mogła zostać Matką Zbawiciela.

Ona kocha nas jak nikt inny

Fora internetowe – nawet katolickich tygodników i portali – pełne są wypowiedzi obrażających Matkę Boga. Złość na Nią i upartą niechęć w zrozumieniu Jej roli podsyca ten, który nienawidzi Jej najbardziej ze wszystkich, nie wypowiada Jej imienia, ten, któremu zmiażdżyła głowę – Szatan. Skąd jego zacietrzewienie i nienawiść? Skąd podszepty, że Ona chce zająć miejsce Jezusa w naszym życiu duchowym? Ze znajomości tego, kim Ona naprawdę jest.

„Gdy wy odmawiacie «Zdrowaś Maryjo», to jakby Ona po raz kolejny unosiła waszego ducha przed oblicze Ojca, ponieważ Ona kocha was jak nikt inny, zabiera was do góry ze sobą...”.

Nie, to nie są słowa rozmodlonego mistyka – to wyznanie demona, do którego został zmuszony w czasie modlitwy egzorcyzmu. Zapisał je ks. Francesco Bamonte w książce „Maryja i egzorcyzmy. Świadectwo egzorcysty o niezwykłej mocy Maryi w walce z Szatanem”. „Gdyby ludzie wiedzieli, że mają w zasięgu ręki taką broń, siedziałbym samotny w piekle. Ale wy nie słuchacie papieży, świętych i proroków. Ani własnego serca. Zwyciężam was dzięki waszej głupocie i pysze. Nie boję się was. Ale boję się Jej Różańca” – to inne z diabelskich wyznań.

Należysz do Chrystusa?

Jeśli należysz do Chrystusa, to jesteś wojownikiem. Jesteś skazany na walkę. Ale nie z człowiekiem, tylko ze światem złych duchów, którymi dowodzi Szatan. Jeśli nie uznajesz jego obecności, pozwoliłeś mu odnieść pierwsze zwycięstwo w twoim życiu. Jeśli mówisz: „Chrystus” – tak, Maryja – nie”, pozwoliłeś mu na kolejne, a ta klęska może kosztować cię więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Dlaczego? Bo żaden wojownik nie wyrusza na wojnę bez broni. Zły atakuje – czy chcesz, czy nie. Masz szansę odeprzeć atak – ale musisz wiedzieć jak i czym. Zresztą czy wtedy, gdy trwa wojna, dziecko świadomie odrzuca Matkę, twierdząc, że poradzi sobie samo?

„Strzelam do Szatana” – mawiał św. Maksymilian, gdy odmawiał Różaniec. „Nawleczone na sznur różańcowy paciorki są jak taśma filmowa – napisał ks. Dolindo. – Przypominają obrazy wielkich Tajemnic Odkupienia i jak na wielkim ekranie wyświetlają je w duszy. Bez Różańca któż pamiętałby na co dzień o Tajemnicach Odkupienia? Tymczasem to pamięć o nich jest tajemnicą życia wewnętrznego”.

Modlitwa różańcowa nazywana jest przez wielu świętych Kościoła orężem przeciwko Szatanowi. Św. Dominik, Katarzyna ze Sieny, Ojciec Pio, dzieci fatimskie, Maksymilian Kolbe i współcześni nam – św. Jan Paweł II, słudzy Boży kard. Wyszyński, ks. Dolindo, ks. Aleksander Zienkiewicz z Wrocławia – nie rozstawali się z różańcem. Dlaczego? Bo to modlitwa, w której razem z Mamą Boga opowiadasz Mu o tym, co się zdarzyło Jezusowi na ziemi. Każda tajemnica wprowadza głębiej w życie Jezusa Chrystusa – od Wcielenia aż po Jego dramatyczną śmierć na krzyżu.

Różaniec to modlitwa, w której pasyjność i maryjność łączą się ze sobą jak kawałki złota i srebra. Z nich wykuwa się zbroję do obrony przed atakami Złego. „Jeśli ktoś wytrwa w pasyjności i w maryjności, wyjdzie z największych trudności i nieładu życia” – powtarzał o. Bronisław Mokrzycki SJ, założyciel Wspólnoty Niepokalanej Matki Wielkiego Zawierzenia (zgromadzenia sióstr zawierzanek).

Szaleństwo maryjne Portugalczyków

Niektórzy Polacy wstydzą się oddawania swoich spraw w ręce Maryi. Z pogardą mówią o maryjności naszego narodu. Ale czy naprawdę myślimy, że jesteśmy pierwsi, jedyni i że to powód do spuszczania oczu ze wstydu?

W Portugalii już we wczesnym średniowieczu przyjęto tytuł „Terra de Santa Maria” – Kraj Najświętszej Maryi. W 1142 r. król Afonso Henriques (Alfons I Zdobywca), założyciel Królestwa Portugalii, „oddał królestwo pod opiekę Maryi, ogłaszając Ją Opiekunką i Matką Portugalii”. W 1646 r. król Jan IV złożył swoją koronę u stóp Maryi i ogłosił Ją Patronką i Królową swoich ziem. Portugalia była jedynym królestwem na świecie, którego władca już nigdy nie włożył korony – bo ta była własnością prawdziwej Królowej, Maryi. Królowie Portugalii byli jedynie zarządcami w Jej imieniu. Czy Portugalczycy powinni się wstydzić swojej zaściankowości?

Przez lata panował też zwyczaj, że na jednego z rodziców chrzestnych dziecka wybierano Maryję. Tak, Matkę Jezusa! Maryja była chrzestną Marii Rosy, mamy Siostry Łucji. Ta zapisała, że jej mama często powtarzała: „Ufajmy Bogu, który zawsze nam pomagał, i opiece Matki Najświętszej, która jest moją Matką chrzestną”.

Czy trzeba czcić Maryję „aż tak”?

Dla Maryi Jezus był początkiem i końcem, drogą i celem. Był od zawsze i na zawsze. Gdy choć na chwilę zniknął z pola widzenia, Maryja natychmiast to zauważała i wołała: „Jeshua, gdzie jesteś?!”. I szukała Go.

Jego Mama zawsze wie lepiej. Wie, kiedy cierpisz, i chce otrzeć twoje łzy. Radzi sobie z raną serca i z twoim połamanym życiem. Potrafi znaleźć wyjście z sytuacji, z której ty nie widzisz wyjścia.

Matka Jezusa wie lepiej, co ci potrzebne, bo nosiła w sobie Tego, który cię stworzył. W walce o ciebie robi wszystko, co możliwe. Jej troska o twoje dobro i szczęście przypomina czasem zdesperowanego rodzica, który musi wyważyć drzwi, bo dziecko zatrzasnęło się w pokoju i nie chce rozmawiać. Desperacja Matki Bożej w walce o nas jest pełnią miłości Matki do dzieci.

Chrystus ma Mamę. I nie waha się korzystać z Jej pomocy dla twojego dobra. Przyjmując tę pomoc, nie jesteś zaściankowy, moherowy i nienowoczesny.

Tagi:
matka Matka Boża

Jasnogórski obraz w nowej sukience

2018-12-11 12:41

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 9

Marian Florek/Niedziela TV
Jasnogórski obraz w nowej sukience

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – 8 grudnia 2018 r. odsłonięto Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej – perłowej sukience, której poświęcenia dokonał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wcześniej o. Marian Waligóra, przeor klasztoru Paulinów na Jasnej Górze, szczególne słowa skierował do twórcy i fundatora perłowej sukienki, artysty malarza i hafciarza Andrzeja Majewskiego pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego, a mieszkającego obecnie w Szwecji. Artysta przyjechał na Jasną Górę z rodziną i publicznie wyjaśnił powody wykonania sukienki dla Matki Bożej Częstochowskiej. Złożył świadectwo o łaskach, których doznał za Jej wstawiennictwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież: Dzieciątko Jezus przypomina o tragedii dzieci migrantów

2018-12-14 16:00

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek spotkał się z artystami, którzy wystapią jutro w Auli Pawła VI na koncercie bożonarodzeniowym. Jest on organizowany przez Kongregację ds. Edukacji Katolickiej. Ojciec Święty przypomniał, że Boże Narodzenie jest zawsze nowe ponieważ zaprasza nas do odrodzenia w wierze, do otwarcia na nadzieję oraz do rozpalenia na nowo ognia miłości. W tym roku wzywa nas szczególnie do zamyślenia się nad sytuacją wielu ludzi, mężczyzn, kobiet i dzieci którzy są w drodze uciekając przed wojnami, przed nędzą spowodowaną niesprawiedliwością społeczną oraz zmianami klimatycznymi.

Vatican Media

Papież zaznaczył, że zostawiają często wszystko: dom, bliskich, ojczyznę, aby stanąć w obliczu nieznanego, a to oznacza poddanie się szczególnie bolesnemu cierpieniu. Także Jezus przybył „z innego miejsca”. Zamieszkiwał w Bogu Ojcu, z Duchem Świętym, w komunii mądrości, światła i miłości, ale zapragnął przynieść je nam poprzez swoje zejście na ziemię. I jako człowiek ukazał nam „drogę” miłości: służby, pokory, aż do oddania życia.

Papież podkreślił, że mały Jezus przypomina, że połowa dzisiejszych uchodźców na świecie to dzieci, niewinne ofiary ludzkich niesprawiedliwości. Zwrócił uwagę, że Kościół na wiele sposobów odpowiada na ich potrzeby poprzez różne gesty solidarności i pomocy, gościnności oraz przyjęcia. W te działania wpisuje się także inicjatywa: „tworzenie sieci”. Papież wyjaśnił dlaczego „tworzenie sieci poprzez edukację” posiada tak ogromne znaczenie.

"Chodzi o stworzenie możliwości nauki dla najmłodszych migrantów, którzy zamiast siedzieć w ławkach szkolnych, jak wielu ich rówieśników, spędzają czas na długich wędrówkach na piechotę. Napotykają przy tym wiele niebezpieczeństw i muszą liczyć na odrobinę szczęścia. Także oni potrzebują formacji, aby jutro móc podjąć pracę oraz włączyć się jako świadomi obywatele w budowanie dobra wspólnego. Chodzi równocześnie o to, aby nauczyć wszystkich gościnności i solidarności, aby wykluczyć sytuacje, że migranci lub uchodźcy spotkają się na swojej drodze z obojętnością lub wrogością. «Tworzyć sieć» oznacza pozwolić, aby osoby mogły stanąć na nogi, wyruszyć w drogę w poczuciu godności, z siłą i odwagą podjąć wyzwania życiowe rozwijając swoje talenty i możliwości. «Tworzyć sieć edukacji» jest właściwym rozwiązaniem, aby otworzyć bramy obozów dla uchodźców i pozwolić włączyć się migrantom w życie nowych społeczeństw oraz tworzyć w nich klimat solidarności i hojności".

Na zakończenie Ojciec Święty podziękował Misji św. Jana Bosko w Ugandzie oraz chórowi Occurentes z Iraku za podjęcie inicjatywy „tworzenia sieci edukacji”, wspierając w ten sposób przekaz orędzia bożonarodzeniowej nadziei. Papież podkreślił, że od zawsze misja Kościoła wyrażała się także poprzez pomysłowość i kunszt artystów ponieważ oni poprzez swoje dzieła, docierają do najbardziej ukrytych zakamarków dusz kobiet i mężczyzn każdego czasu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: Maryjo, jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem

2018-12-15 09:23

xpk / Częstochowa (KAI)

- Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem – mówił na Jasnej Górze abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił rozważanie podczas Apelu Jasnogórskiego.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Odwołując się do psalmu responsoryjnego metropolita łódzki powiedział: "Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie. Liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane".

Biskup zaznaczył, że jest to psalm, który nas stawia na rozstaju dróg. "Można pójść drogą sprawiedliwych, ale można też pójść drogą grzeszników - można pójść drogą występnych. Patrzymy na ten psalm i widzimy Maryję, która miała w życiu męstwo wybrać, która miała w życiu męstwo zdecydować, która miała w sobie dość męstwa, żeby wziąć odpowiedzialność najpierw za Ciebie, kiedy zostałeś poczęty w Jej łonie. Potem miała odwagę wziąć odpowiedzialność za Kościół, który Jej powierzyłeś jako Matce na Golgocie" - powiedział abp Ryś.

Metropolita wskazywał, że Maryja jest szczęśliwa, bo nie weszła na drogę grzeszników i nie znała grzechu. "Szczęśliwa, bo jest zaprzeczeniem tych wszystkich naszych wyobrażeń, że szczęście jest w grzechu. Maryjo jesteś szczęśliwa, bo jesteś bezgrzeszna. Jesteś szczęśliwa, bo upodobałaś sobie w Prawie Pańskim, bo jesteś osobą modlitwy, bo jesteś Osobą modlitwy dniem i nocą. Jesteś szczęśliwa, bo zasadzona nad płynącą wodą, która jest Duch Święty - mówił abp Ryś. - Jesteś szczęśliwa, bo wydałaś i wydajesz ciągle owoc w swoim czasie. Błogosławiony jest Twój owoc – Jezus. Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem. Jakie to jest szczęście owocować Bogiem. Twoje liście nie więdną, a wszystko co czynisz jest udane!" – wskazał metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem