Reklama

Spotkanie kwestią czasu

2017-11-22 12:47

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 48/2017, str. 6

dziecart63/

Listopadowe dni sprzyjają zamyśleniu nad tymi, którzy odeszli, ale też nad tymi, którzy tak na dobrą sprawę nie zdążyli nawet przyjść, by z nami pobyć. Mowa o tych najmniejszych – kilkumilimetrowych...

O ich istnieniu wiedzą tylko najbliżsi, rodzice, czasem dalsza rodzina. Pustka, ból, rozpacz, poczucie winy, gniew – wszystko to zawiera się w żałobie po stracie dziecka nienarodzonego.

Niezależnie od długości trwania ciąży poronienie pozostaje przeżyciem traumatycznym. W mentalności kobiety ciężarnej dziecko jest odczuwane jako część niej samej – z nim rozmawia, nadaje mu imię, wyobraża sobie, jak trzyma je w ramionach, czeka, a zatem przedwczesne zakończenie ciąży staje się formą gwałtownego zerwania istniejącej już więzi emocjonalnej. Po takim wydarzeniu równowaga psychiczno-emocjonalna kobiety zostaje zachwiana, a dojście do siebie dodatkowo utrudnia rozregulowanie hormonalne.

Silne emocje

Rozpoczyna się dla niej trudny proces żałoby, składający się z kilku etapów. Pewna kobieta wyznaje, że po stracie dziecka przeżyła falę silnych emocji: „Najpierw czułam, jakbym patrzyła na siebie z zewnątrz, jakby to mnie nie dotyczyło, wydawało mi się, że to nieprawda. Potem, gdy do mnie dotarło, że nie będę miała dziecka, ogarnęła mnie rozpacz”. Następnie przychodzi poczucie winy – jako kolejny etap radzenia sobie ze stratą. Towarzyszą wówczas kobiecie pytania: dlaczego..., co źle zrobiłam..., gdybym wtedy mniej dźwigała, a więcej odpoczywała..., gdybym bardziej kochała to dziecko i miała więcej pozytywnego myślenia, że się uda, to ono by to czuło i to dałoby mu siłę do przetrwania..., za mało się starałam... Wszystkie te etapy kobieta może przeżywać w różnoraki sposób – w milczeniu i wewnętrznym zamknięciu, nie chcąc rozdrapywać bolesnych przeżyć, lub odwrotnie – w ciągłym powracaniu do traumatycznego zdarzenia, analizowaniu, rozmawianiu o tym z bliskimi osobami.

Reklama

Pomoc otoczenia

Ze strony otoczenia pomoc powinna polegać w pierwszej kolejności na rozpoznaniu specyfiki psychicznej danej kobiety, by dostosować wsparcie do jej potrzeb. Nie istnieją uniwersalne szablony zachowania, które przynoszą spodziewany efekt u wszystkich kobiet w żałobie po stracie dziecka. Niewątpliwym błędem jest wypowiadanie utartych formułek, mających na celu pocieszenie, a w efekcie pogłębiających ból i poczucie niezrozumienia. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu wymienia listę takich nietrafionych pocieszeń na swojej stronie internetowej: „Na tym etapie ciąży to jeszcze nie dziecko. Widocznie tak musiało być. To był tylko 5. (7., 10.) tydzień ciąży. Jeszcze będziesz mieć inne dzieci. Nic się nie stało, to się zdarza też innym kobietom – nie ty pierwsza i nie ostatnia. Postaraj się zapomnieć, nie myśl o tym – idź do fryzjera, kosmetyczki – to ci na pewno pomoże. Czas leczy rany. Trzeba się cieszyć – urodziłaby pani dziecko z wadami. Lepiej, że teraz niż później. Musisz być silna. Masz inne dzieci. Jesteście młodzi, jesteś młoda, jeszcze będziecie mieli dzieci. Bóg tak chciał”.

Przejście trudnych etapów żałoby daje większą szansę na powrót do równowagi bardziej, niż próby przedwczesnego zatuszowania bólu i zbagatelizowania kobiecego doświadczenia macierzyńskiej straty. Trafnym podejściem osób z otoczenia wydaje się nie tyle pocieszanie, co pytanie: Jak mogę ci pomóc, czego potrzebujesz?

Żałoba

W pogodzeniu się ze stratą istotnym elementem wydają się rytuały żałoby. Jednym z takich rytuałów jest pochówek dzieci nienarodzonych, który od kilku lat w Zielonej Górze (a także i w Otyniu) jest organizowany w specjalnie na to wygospodarowanym miejscu na cmentarzu komunalnym przy ul. Wrocławskiej. Grób Dzieci Utraconych jest zbiorową mogiłą istniejącą od 2007 r., na której znajduje się symboliczna postać matki bez twarzy tulącej dzieci. W ten sposób każda matka, która przeżyła stratę, może się zidentyfikować z tym miejscem. Pogrzebami, które odbywają się 3-4 razy w roku, zajmuje się Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka w Zielonej Górze. Rodzice nie ponoszą żadnych opłat w związku z pochówkiem, a sam obrzęd niewiele odbiega od tradycyjnej ceremonii, poza białym kolorem szat kapłana i białym kolorem trumny, w której znajdują się szczątki nienarodzonych dzieci.

Ks. Dariusz Orłowski, proboszcz parafii w Wilkanowie i wieloletni duszpasterz rodzin naszej diecezji, zaznacza, że nie jest to Msza o zbawienie tych dzieci, bo one już są zbawione, lecz raczej o pocieszenie dla rodziców.

Inicjatywa pochówku dzieci nienarodzonych powstała jako sprzeciw wobec sposobu traktowania szczątków tych najmłodszych, które spalano wraz z odpadami medycznymi. Pojawiła się potrzeba zaakcentowania, że dziecko poczęte zasługuje na godny pochówek, na posiadanie na ziemi takiego symbolicznego miejsca pamięci, do którego rodzice mogą przyjść, aby zapalić znicz, położyć kwiaty i pomodlić się. Drugim aspektem zasadności przeżycia pogrzebu nienarodzonego dziecka jest kwestia odbycia żałoby, szczególnie przez kobietę. Istotnym etapem w tej trudnej drodze jest nadanie dziecku imienia, nawet jeśli płeć nie została określona.

One idą do nieba

Pomocą w przeżywaniu żałoby może stać się posiadanie jakiegoś rekwizytu materialnego, np. pamiątki w postaci zdjęcia USG lub podjęcie symbolicznego aktu wyrażającego miłość i pamięć – niektórzy zapalają wirtualną świecę na stronie internetowej poświęconej pamięci zmarłych dzieci, inni stawiają pusty talerz przy stole podczas Bożego Narodzenia, jeszcze inni decydują się na duchową adopcję nienarodzonego dziecka a zagrożonego aborcją. Rodzice wierzący mogą zastanawiać się nad tym, co się dzieje z ich dzieckiem po śmierci, czy mimo grzechu pierworodnego i braku chrztu św. jest zbawione. W jednym z artykułów na ten temat o. Jacek Salij pisze: „Rodziców wierzących, których dzieci bez ich winy umarły bez chrztu, wolno pocieszać nadzieją, że zostały one ochrzczone w ich wierze”. Ks. Dariusz Orłowski zapewnia: „One idą do nieba. Wynika to z faktu niewinności tych dzieci. Te dzieci nie mają żadnej winy osobistej. Absolutnie nie trzeba się martwić o zbawienie tych dzieci. Kościół stoi na stanowisku, że co do zbawienia tych dzieci, to nie ma wątpliwości. One nie są święte świętością moralną, nie o ten wymiar chodzi, bo myśląc o świętości, najczęściej myślimy, że ktoś sobie na to zasłużył swoimi uczynkami i życiem. Nie mówi się, że są święte, ale że są zbawione i w tym sensie nie trzeba się za nie modlić. Niektórzy określają je jako aniołki w niebie”.

Aspekt duchowy poronienia zawiera się również w pytaniu o sens takiego traumatycznego doświadczenia. Ks. Orłowski stwierdza: „Kobieta może sobie zadawać pytanie: dlaczego? Jest to niewiadoma, nie ma na to pytanie odpowiedzi. W dużej mierze jest to konsekwencja braków ekologicznych, gorszej kondycji zdrowotnej, niedoskonałości natury ludzkiej. A jak kobieta może na to spojrzeć? Z duchowego punktu widzenia może się nie martwić o dziecko, bo ono jest już w niebie, w rękach Boga. I to już jest duże pocieszenie. Trzeba to przyjmować”.

Wspólne spotkania

Kolejną formą przezwyciężania żałoby stało się dla niektórych rodziców aktywne uczestniczenie w Stowarzyszeniu Rodziców po Poronieniu, które szeroko zajmuje się tą problematyką, począwszy od aspektów prawnych, medycznych, przez psychologiczne, a na duchowych skończywszy. To dzięki Stowarzyszeniu rozpropagowana jest wiedza na temat prawa rodziców po poronieniu. Na stornie internetowej Stowarzyszenia (www.poronienie.pl/prawo/prawo-w-pigulce) można się dowiedzieć o prawie do rejestracji dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego bez względu na tydzień zakończenia ciąży (szpital powinien wówczas wystawić Kartę Martwego Urodzenia), o prawie do urlopu i/lub zasiłku macierzyńskiego oraz o prawie do uzyskania zasiłku pogrzebowego bez względu na tydzień zakończenia ciąży pod warunkiem rejestracji dziecka w USC, o prawie do pochowania dziecka (jego ciała czy szczątków) bez względu na tydzień zakończenia ciąży i bez potrzeby określenia płci i rejestracji dziecka w USC (szpital powinien wydać w tym celu Kartę Zgonu).

Terminologia

Dyskusyjną kwestią pozostaje jeszcze terminologia i zasadność stosowania łacińskiego „abortus” do wydarzenia, jakim jest poronienie. Semantycznie rzecz ujmując, w języku łacińskim brakuje rozróżnienia na poronienie i aborcję, zatem słowo „abortus” określa dwie rzeczywistości, które choć z medycznego punktu widzenia mają jednakowy skutek, mianowicie przedwczesne zakończenie ciąży, z natury rzeczy odnoszą się do dwóch skrajnie odmiennych zjawisk. Niedelikatność w sferze semantyki idzie jeszcze dalej – nomenklatura medyczna niejednokrotnie nie uwzględnia stanu psychicznego kobiety. Przy niektórych kobietach nie będzie można używać określeń: „płód”, „zarodek”, „embrion”, inne nie będą chciały słyszeć słowa „dziecko”. Najmniej inwazyjną terminologię odnajdujemy w języku angielskim, w którym poronienie określane jest mianem „miscarriage”, czyli „niedonoszenie”, co nie niesie za sobą tylu pejoratywnych skojarzeń.

***

Niezależnie od terminologii, materia zdarzenia pozostaje bardzo delikatna i potrzeba niezwykłego wyczucia w postępowaniu z kobietą, którą dotknęło takie cierpienie. Cierpienie pozwala jednak spojrzeć na to, co niewidzialne, z duchowego punktu widzenia: że czeka na nas w niebie mały orędownik, który poszedł pierwszy. Spotkanie z nim to tylko kwestia czasu.

Tagi:
nienarodzone dzieci

Czy Rzecznik Praw Dziecka będzie bronić wszystkich dzieci?

2018-09-24 21:15

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Z kandydatury dr Agnieszki Dudzińskiej na Rzecznika Praw Dziecka mogą się cieszyć rodziny i dzieci niepełnosprawne. Pytanie: Czy również te niepełnosprawne dzieci, które nie zdążyły się jeszcze narodzić?

Prawo i Sprawiedliwość na bardzo ważny urząd Rzecznika Praw Dziecka zgłosiło dr Agnieszkę Dudzińską. Kobieta jest socjologiem, działaczem społecznym na rzecz osób niepełnosprawnych, a prywatnie matką m. in. chłopca z Zespołem Downa. Od lat jest aktywna w różnych organizacjach i stowarzyszeniach rodzin dotkniętych niepełnosprawnością, co może być dla niej dobrą rekomendacją. Nie mam nic przeciwko temu, by przyszła Rzecznik z większą troską pochyliła się na losem dzieci niepełnosprawnych. Osobiście będę jej kibicował w tej trudnej, ale i jednocześnie bardzo ważnej misji. Niestety w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu, a także zasadnicze pytanie do kandydatki.

Gdy pojawiły się pierwsze informacje o tym, że Dudzińska może być jedynym kandydatem na RPD, zajrzałem na jej profil w mediach społecznościowych. I zobaczyłem kilka wpisów, w których Dudzińska dość ostro krytykuje ludzi zaangażowanych w Duchową Adopcję dzieci nienarodzonych, a nawet użyła hasła pielgrzymki "podwyższenie Krzyża w rodzinie", by powiedzieć "rodzicom adopcyjnym", aby zamiast się modlić pomagali osobom niepełnosprawnym. "Kiedyś po akcji adopcjonistów podeszłam z dzieckiem do proboszcza z prośbą o prawdziwą pomoc tych osób" - napisała na Twiterze Dudzińska.

Takie słowa u osoby, która uważa się za wierzącą i troszczy się o ludzi niepełnosprawnych, muszą wywoływać zdumienie. Przecież modlitewna aktywność, nie wyklucza wolontariatu na rzecz niepełnosprawnych. Sam znam osoby zaangażowane w pro-life i jednocześnie działające w środowisku osób niepełnosprawnych. Przeciwstawianie tych grup jest sztuczne, destrukcyjne i krzywdzące. Dezawuowanie ludzi, którzy codziennie modlą się w intencji życia dzieci musi być odebrane jako brzydki gest ze strony kandydatki na Rzecznika Praw Dziecka. Przecież prawo o Rzeczniku Praw Dziecka nie pozostawia złudzeń. - W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności - czytamy w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka.

Jako społecznik i naukowiec Agnieszka Dudzińska doskonale wie, że dziś masowo zabijane są niepełnosprawne dzieci. I troska o nie powinna stać na pierwszym miejscu, bo przecież prawo do życia, jest najbardziej podstawowym prawem człowieka i dziecka. Dlatego przed objęciem urzędu powinna jasno określić się, po której stoi stronie, ale także jasno powiedzieć, czy popiera obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję, który staje w obronie właśnie niepełnosprawnych dzieci.

Rozumiem, że pani Agnieszka Dudzińska jest zaangażowana prywatnie i również zawodowo na rzecz osób niepełnosprawnych. Może ten niezbyt mądry wpis na twitterze powstał pod wpływem emocji. Jest jednak pewne, że jako Rzecznik Praw Dziecka nigdy nie powinna dzielić ludzi na tych, którzy pomagają i na tych, którzy modlą się przecież za te same dzieci niepełnosprawne, którym pani Dudzińska bardzo chce pomagać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Kurii Archidiecezji Warmińskiej w sprawie ks. Romana K.

2018-10-20 12:17

tk / Olsztyn (KAI)

Arcybiskup Józef Górzyński Metropolita Warmiński skierował sprawę ks. Romana K. do Kongregacji Nauki Wiary - informuje w przesłanym KAI oświadczeniu rzecznik Kurii. Tym samym ks. Roman K. został zawieszony w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską. Zasada zero tolerancji dla nadużyć seksualnych jest dla nas priorytetem - czytamy w oświadczeniu.

BOŻENA SZTAJNER

Publikujemy Oświadczenie Kurii Archidiecezji Warmińskiej w sprawie ks. Romana K.

W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi sprawy ks. Romana K. informujemy, że biorąc pod uwagę obowiązujące obecnie wskazania Stolicy Apostolskiej i wytyczne Konferencji Episkopatu Polski, Arcybiskup Józef Górzyński Metropolita Warmiński po rozeznaniu sytuacji, podjął decyzję o skierowaniu sprawy do Kongregacji Nauki Wiary, co wiąże się z jednoczesnym zawieszeniem ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską, o co poprosił także ks. Roman K.

W 2003 roku Archidiecezja Warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. W sprawie ks. Romana K. przeprowadzono dochodzenie kanoniczne. Dokonał tego delegat ówczesnego Arcybiskupa Metropolity Warmińskiego, który po rozmowie z bezpośrednim świadkiem zdarzenia nie potwierdził prawdopodobieństwa zaistnienia przestępstwa na tle seksualnym. Na bazie tej opinii uznano, że nie ma konieczności informowania Stolicy Apostolskiej.

Sprawa ks. Romana K. prowadzona była przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez prokuraturę rejonową w Olsztynie. W Stanach Zjednoczonych sprawa zakończyła się zawarciem ugody. Należy zaznaczyć, że w USA przypadek ks. Romana K. nie był podnoszony i rozpatrywany ani w kategoriach gwałtu, rozumianego jako pożycie seksualne, ani w kategoriach pedofilii. W Polsce Ministerstwo Sprawiedliwości ustaliło także, że ks. Roman K. nie figuruje w Kartotece Karnej Krajowego Rejestru Karnego.

Wyrażamy ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji zapewniając, że zasada zero tolerancji dla nadużyć seksualnych jest dla nas priorytetem.

Olsztyn, dnia 20 października 2018 r.

Ks. Marcin Sawicki Rzecznik Kurii Archidiecezji Warmińskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek: służba bliźnim najważniejszą drogą do Nieba

2018-10-21 10:39

st (KAI) / Watykan

Do naśladowania Jezusa na drodze służby, „najważniejszej drodze prowadzącej do Nieba” zachęcił Ojciec Święty wiernych w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Tradycyjnie papież nawiązał w nim do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Mk 10,35-45), gdzie Pan Jezus koryguje ambicje uczniów pragnących zyskać przy Nim zaszczyty i naucza, że przełożeństwo jest służbą.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zaznaczył, że Jakuba i Jana ożywia wielki entuzjazmem dla Jezusa i dla sprawy królestwa Bożego, ale ich oczekiwania i ich gorliwość są skalane duchem tego świata. Dlatego zapowiada im udział w swej męce i prześladowaniach. Pan Jezus zachęca ich do pójścia za Nim i ucznia się drogi miłości „przynoszącej stratę”, zapewniając, że Ojciec niebieski pomyśli o nagrodzie. Ponadto także inni apostołowie nie są wolni od skażenia mentalnością światową. Dlatego Pan mówi: „Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym”.

Na zakończenie swego rozważania papież wskazał, że droga służby jest „najskuteczniejszym antidotum na chorobę poszukiwania pierwszych miejsc, to lekarstwo dla karierowiczów, tego poszukiwania pierwszych miejsc, które zaraża wiele ludzkich sytuacji i nie oszczędza również chrześcijan, ludu Bożego, nawet hierarchii Kościoła”. Zachęcił do przyjęcia tego fragmentu Ewangelii „jako wezwanie do nawrócenia, do świadczenia z odwagą i hojnością Kościoła, który pochyla się do stóp ostatnich, aby im służyć z miłością i prostotą. Niech Najświętsza Maryja Panna, która w pełni i pokornie była posłuszna woli Bożej, pomaga nam w radosnym naśladowaniu Jezusa na drodze służby, najważniejszej drodze prowadzącej do Nieba”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem