Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Serce nieograniczone

2017-11-22 12:47

Oprac. AS
Edycja wrocławska 48/2017, str. 4

Archiwum Postulatorskie
Modlącego się „Wujka” niemal o każdej porze można było spotkać na klęczniku w kościele Świętych Piotra i Pawła

Ks. Zienkiewicz fascynował swoich wychowanków i współpracowników, jednak robił to w sposób znany świętym: nie zatrzymywał uwagi na sobie, ale prowadził innych do Boga

W najgłębszym przekonaniu osób, które go bliżej znały, był człowiekiem autentycznie świętym i to w stopniu heroicznym” – tak o „Wujku” pisał ks. Józef Swastek, autor książki poświęconej kapłanowi, gdzie przedstawia jego duchową sylwetkę. W czym tkwiła siła jego charakteru? Czym przyciągał młodych i czego dziś może nas nauczyć o byciu z Panem Bogiem?

Człowiek Eucharystii

Siłę i pokój, które promieniowały od ks. Zienkiewicza na innych, kapłan czerpał z Eucharystii, którą kochał i głęboko czcił. Pociągał młodych do miłości Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie: widzieli go żarliwie modlącego się, spędzającego czas na klęczniku. Ks. Swastek wspomina, że „z ogromnym pietyzmem i namaszczeniem sprawował codzienne Msze święte. Bliskość jego więzi z Bogiem promieniowała na zewnątrz, dawała tym, którzy go bliżej znali, poczucie spokoju, siły i ładu wewnętrznego. Uczestnikom Eucharystii wydawało się, że nie tyle wierzył w Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, co wiedział, że jest On obecny pod postaciami chleba i wina”. To właśnie Eucharystia pomagała przetrwać ks. Zienkiewiczowi najtrudniejsze chwile życia. „Na wiadomość o rozstrzelaniu w Nowogródku 11 sióstr nazaretanek, których był kapelanem, świat przedstawił mu się «jako wielka katownia rozjuszonych szatanów, jako masa bólu...», jednak w swej broszurce Ofiara przyjęta, wydanej w Rzymie w roku 1968, wyznał, że Niekrwawa Ofiara potrafi rozproszyć ciemności grzechu”.

O sile Eucharystii „Wujek” przypominał kapłanom. „Nie powstrzymamy materializacji narodu i świata, jeżeli będziemy na co dzień w rzędzie tych, którzy (…) swoją nadzieję pokładają w dobrobycie, wygodzie i komforcie” – mówił i podkreślał, że „najbogatsza dla ducha ludzkiego jest cicha kontemplacja daru Jezusa Chrystusa po spożyciu komunii św.”.

Reklama

Uwaga, człowiek!

Nam, ciągle za czymś goniącym, często spóźnionym, nie mającym na nic czasu, „Wujek” dziś przypomina: „Uwaga, człowiek!”, a jego życie pokazuje, że warto tracić czas dla innych. Poruszyły mnie słowa wychowanków czy współpracowników ks. Zienkiewicza, którzy wspominali, że zawsze dla każdego miał czas. Godzinami siedział w konfesjonale, a na drzwiach swojego mieszkania zostawiał karteczkę z informacją, kiedy wróci. Do godziny dodawał dopisek „jBp”, czyli „jak Bóg pozwoli”. W każdej chwili był gotów służyć ludziom. A tych kochał bez wyjątku. „Jego miłość do bliźnich wyrażała się w delikatności, subtelności. Nikogo nie krytykował publicznie, nie piętnował w obecności innych osób. Przestrzegał, by nigdy pochopnie nie oceniać ludzi. Ostrzegał przed nieostrożnymi sądami, szczególnie pedagogów i wychowawców. Służył wszystkim bardzo ofiarnie. Potrafił ze wszystkimi żyć w zgodzie. Czuł się wychowawcą zawsze i wszędzie. Był wrażliwy na los drugiego człowieka i tej wrażliwości uczył innych. […] Znał dobrze psychikę młodego człowieka, umiał odczytywać jego potrzeby i starał się na nie w porę odpowiedzieć. Miał wielkie miłujące serce. Każde kazanie czy wystąpienie zaczynał od słów: Drodzy przyjaciele!”. Był autentycznym przyjacielem wszystkich ludzi. Uważał, że zło zawsze można w każdym człowieku przezwyciężyć miłością”.

Maryjność i kult świętych

„Jakże wdzięczny jestem Tobie, Matko Najświętsza, za odczuwaną przez wszystkie lata mego życia i służby opiekę – od lat dziecięcych, kiedy Ci przynosiłem ubogie wiosenne kwiatki na ubogi ołtarz majowy, aż do czasu, gdy w sposób bardziej dojrzały, ale zawsze ubogi i kapłański, oddawałem codziennie siebie i proszących o mnie o westchnienie przed Bogiem w modlitwie z III wieku Pod Twoją obronę” – napisał w swoim testamencie ks. Zienkiewicz. Modlitwie różańcowej był wierny do końca swoich dni, a katolicką pobożność bez czci Matki Bożej uważał za kaleką. Jako miłośnik twórczości Mickiewicza, również z jego dzieł czerpał miłość do ojczyzny i Matki Bożej. Charakterystycznym rysem duchowości „Wujka” był także kult świętych, a szczególnie bliscy byli mu św. Józef, św. Stanisław biskup męczennik, św. Stanisław Kostka, św. Katarzyna ze Sieny, św. Tomasz z Akwinu, św. Teresa z Lisieux, św. Teresa z Avila, św. Dominik Guzman oraz św. Franciszek z Asyżu. Byli dla niego znakiem, „że Ewangelia nie jest utopią i że jest możliwa do zrealizowania w życiu codziennym”.

Po prostu święty

Wychowankowie i współpracownicy „Wujka” nie mają wątpliwości co do świętości kapłana. Podkreślają, że ks. Zienkiewicz praktykował cnoty w stopniu heroicznym. Oto niektóre z nich:

Męstwo – „Wujek” był niezłomny wobec komunistycznego bezprawia, odważnie nazywał dobro dobrem, a zło złem, był wsparciem i wzorem dla młodzieży, kształtował w niej ducha patriotyzmu i prawości charakteru.

Dyscyplina – „każdą chwilę wykorzystywał do maksimum. Nie oszczędzał siebie i nie szedł na żaden kompromis ze złem. Był wrogiem wszelkiej niesumienności. Miał wielkie poczucie obowiązku i odpowiedzialności za spełnienie przyjętych zobowiązań. Rzadko korzystał z czasu wolnego dla siebie, również w okresie wakacyjnym”.

Skromność i wdzięczność – ks. Zienkiewicz nic nie zostawiał dla siebie, ofiarowane mu rzeczy rozdawał innym, którzy potrzebowali ich bardziej. Kiedy w czasie ciężkiej choroby przebywał w szpitalu, nie chciał dla siebie lepszych warunków. „Jednym z jego życiowych haseł było: «Mniej mieć, a więcej być». Wiódł życie bardzo skromne. Nie przywiązywał wagi do rzeczy i dóbr materialnych. Mieszkanie jego było umeblowane starymi, poniemieckimi meblami. Było właściwie miejscem rozmów osobistych, spotkań grupowych, magazynem i biblioteką. Żył dla innych. […] Chodził zawsze w tej samej sutannie i w tym samym płaszczu. Nie kupował nowej bielizny. A gdy ktoś mu coś nowego kupił z odzieży, to ją rozdawał”. Księgozbiór, który posiadał i z którego korzystali inni, podzielił między ludzi i biblioteki.

Pokora – „Wujek” nie lubił otrzymywać prezentów, z trudnością przyjmował odznaczenia kościelne, nie przywiązywał do nich wagi. Odrzucił możliwość przyjęcia sakry biskupiej. Widział siebie jako „sługę nieużytecznego”, a w testamencie napisał, że chciałby, aby jego ciało zostało złożone w „najskromniejszej trumnie, w czarnej sutannie bez żadnych dystynkcji. W homilii mszalnej czy nad grobem żadnych superlatywów i pochwał [...] ”.

Ks. Zienkiewicz był również „uosobieniem cnoty czystości”, której wzorem była dla niego Matka Boża, oddanym patriotą i człowiekiem otwartym na poglądy innych ludzi. Świętość ks. Zienkiewicza była prosta: żył w bliskości z Bogiem, współpracował z Jego łaską, a od siebie dawał tyle, ile mógł – z wdzięcznością, radością i miłością. I właśnie tego możemy się od niego uczyć.

Na podstawie książki ks. Józefa Swastka „Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz «Wujek». Patron wychowawców i młodzieży zagrożonej dyktaturą relatywizmu”

Tagi:
ks. Aleksander Zienkiewicz

Imieniny „Wujka”

2018-02-24 21:11

Agnieszka Bugała

Kolejny raz od śmierci sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza (1995 r.) świętowanie jego imienin rozpoczął wspólny różaniec przy jego grobie na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu. Spotkanie zakończyła modlitwa w intencji rychłej beatyfikacji wrocławskiego „Wujka”.

Agnieszka Bugała

Przypominamy, że proces na poziomie diecezjalnym już się zakończył, a akta procesu dotarły już do Rzymu w styczniu br.

Więcej o tym pisaliśmy tutaj:

Przeczytaj także: „Wujek” jest już w Rzymie!

Po wspólnej modlitwie zebrani udali się do kościoła pw. śś. Piotra i Pawła na wspólną Eucharystię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

"Poplątano nam taboru drogi..."

Rozmawiał ks. Tadeusz Sochan
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2003

Są to słowa jednej z piosenek cygańskiego zespołu "Roma". Z liderami zespołu - Don Wasylem i jego synem Dzianim rozmawia ks. Tadeusz Sochan, organizator bardzo popularnego od wielu lat Festiwalu Pieśni Maryjnej dla Ludowych Zespołów Śpiewaczych naszej diecezji.

Ks. Tadeusz Sochan: - Cyganie to egzotyczna grupa etniczna, która od wieków wrosła w polski krajobraz, ale zawsze odrębna, wyróżniająca się spośród innych wspólnot narodowościowych. Jaka historia Waszego narodu kryje się w Waszych sercach?

Don Wasyl: - Jesteśmy potomkami Romów z kasty Czokeszti - Złotników, którzy przed tysiącem lat opuścili Pendżab w Indiach, nie mogąc pogodzić się z niewolą, narzuconą przez najeźdźców z Egiptu.
Przez dziesięć wieków wędrowali po świecie, wszędzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność i dumę - wszystko to, co symbolizuje noszone przez nich złoto. A jednak prawdziwego skarbu Romów nikomu nie udało się zabrać. Ten skarb to ich muzyka, którą nieśli ze sobą wszędzie, gdzie mieszkali a także język, kultura i obyczaje. Po dzień dzisiejszy staramy się pielęgnować i chronić tego skarbu, bez względu na to, gdzie mieszkamy - na Bałkanach, w Rumunii, Rosji na Węgrzech, Słowacji, we Francji, Hiszpanii, na Ukrainie, czy Polsce.
Do Europy nasi przodkowie dotarli 500 lat temu. Mieli przywilej swobodnego przemieszczania się po całym kontynencie, nawet w surowych, feudalnych czasach, i uprawiać wolne zawody: wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe, handel końmi, kotlarstwo, wreszcie grać i śpiewać dla panujących i gawiedzi.

Dziani: - Złoty skarb polskich Cyganów to zespoły: "Roma" i "Terno", które wciąż podejmują tematy kultury muzycznej z czasu taborów i tworzą nowe. Niewyczerpanym źródłem twórczej inspiracji są przekazy tradycji i rodzin od pokoleń muzykujących, a także poezja legendarnej już Papuszy.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kultura, muzyka polska byłaby o wiele uboższa bez waszego udziału. Znamy przecież wielu artystów, którzy zachwycili polską publiczność, a także znani są poza granicami Polski.

Don Wasyl: - Największą karierę artystyczną zrobili tacy artyści jak: Michaj Burano, Randia, Wit Michaj, Masio Sylwester Kwiek, którzy występowali w zespołach: "Roma", "Rythm and Blues", "Czerwono-Czarni", "Niebiesko-Czarni", "Terno". Michaj Burano, a także Randia mieszkają obecnie w USA.

Ks. Tadeusz Sochan: - I oczywiście Don Wasyl. Dziani, opowiedz o swoim ojcu.

Dziani: - Tata był solistą zespołu "Terno" i innych zespołów cygańskich. Koncertował na całym świecie, brał udział w różnych festiwalach, zdobył wiele cennych nagród. Na estradzie występuje już od 12 roku życia. Obecnie kieruje zespołem "Roma". Jest kompozytorem wielu piosenek i autorem tekstów. Wydał nawet tomik swoich wierszy. Mimo wielu ciekawych zagranicznych propozycji, pozostał wierny polskiej publiczności. Nagrał ponad 20 płyt CD i około 30 kaset. Nagrodzony 11 złotymi płytami, jak również Złotą Muzą Polskich Nagrań. Jest jednym z niewielu cygańskich artystów na świecie o tak bogatych osiągnięciach. W 1997 r. stworzył pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romskiej, który co roku odbywa się w Ciechocinku. Obecnie w zespole mojego taty występują najlepsi cygańscy artyści, których nazywa "Cygańskimi Gwiazdami". Zapraszamy Księdza na najbliższy festiwal, który odbędzie się w lipcu, zapewniamy najlepsze miejsce na widowni i gościnę w naszym domu.

Ks. Tadeusz Sochan: - Do tych gwiazd Ty także należysz.

Dziani: - Tak, miałem to szczęście wraz z moim bratem Wasylem Juniorem. Od dzieciństwa pałętaliśmy się po scenie w czasie występów zespołu "Roma". Takie już chyba było nasze przeznaczenie. Zdolności artystyczne, przekazywane w rodzinie od pokoleń, owocują. Wspomnę, że Randia to siostra mojej mamy. Masio Sylwester Kwiek i Edward Dembicki to moi wujkowie. Jestem też kuzynem Michaja Burano, bardziej dziś znanego na świecie jako John Mike Arlow. Mój tata Don Wasyl pochodzi z królewskiej rodziny Cyganów wielkomiejskich. Obecny król Cyganów jest naszym kuzynem. Rodzina nasza należy do dynastii Baro Szero (Wielka Głowa), tytułowana jest także jako Szero Rom (Głowa Cyganów) - wielkiego sędziego, zwierzchnika Polskiej Romy, zwanego "Królem Cyganów". Oprócz mojego klanu, czyli Polskiej Romy, istnieją w Polsce inne szczepy cygańskie jak: Synti, Kelderaszi, Lowari czy Bergitka Roma.
Muzyka, którą ja prezentuję, to wybuchowa mieszanka cygańskiego folku z dynamicznymi i tanecznymi rytmami latynoamerykańskimi. W Polsce nikt jeszcze takiej muzyki nie prezentuje. Nagrałem ją na dwóch płytach CD.

Ks. Tadeusz Sochan: - Muzyka w Waszym wykonaniu cieszy się ogromnym powodzeniem na świecie i jest ściśle powiązana z kulturą polską. To pięknie świadczy o polskich Cyganach.

Dziani: - Tu przecież wychowaliśmy się, tu żyjemy i Polsce wiele zawdzięczamy. Wszędzie, gdzie koncertujemy, mocno podkreślamy, że jesteśmy reprezentantami Polski, która jest naszą Ojczyzną, szanujemy ją i jak większość Polaków jesteśmy katolikami. Przyjmujemy wszystkie sakramenty święte, włączamy się w życie parafii, na terenie których mieszkamy, mamy także swoich duszpasterzy diecezjalnych i krajowych. Bierzemy udział w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, kochamy Ojca Świętego Jana Pawła II, który darzy nas wielką sympatią i życzliwością. Papieżowi zadedykowaliśmy naszą płytę CD "Kolędy polsko-romskie", które są ewenementem na skalę światową.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kiedy rozmawiam z Wami, odczuwam takie dobre fluidy, promieniuje z Was szczera dobroć, życzliwość, radość, prostota... Młodzi artyści, nie zmanierowani, bez nałogów, czyste słownictwo, tacy normalni. Żaden z Was chłopców nie ma w uszach kolczyków. Przed paru tygodniami oglądałem w TV program z Tobą, Dziani. Tak pięknie mówiłeś o rodzicach, o wartościach, które wyniosłeś z domu rodzinnego, także o miłości, o wizji małżeństwa w niedalekiej przyszłości. Skąd w Tobie tyle mądrości, ułożenia duchowego?

Dziani: - To wynosi się z domu rodzinnego, w którym zawsze był ład moralny, oparty o najlepsze na świecie prawo, którym jest Dekalog. W mojej rodzinie był i jest wielki szacunek dla rodziców, dziadków, rodzeństwa. Starsi nigdy też nie lekceważyli młodszych. Tak jest w większości naszych rodzin. Rozwody w rodzinach cygańskich należą do rzadkości.

Don Wasyl: - Nasze serca przepojone są miłością do przyrody, w której odbija się piękno Stwórcy, "a życie, to są tylko piękne chwile, kolorowe jak motyle" - jak śpiewamy w jednej z piosenek. Trzeba je przeżyć jak najpiękniej. Nie można go zmarnować. Czasem tylko tęsknimy za taborem. "I choć poplątano nam taborów drogi, poplątano nasz cygański los, choć swojego domu wciąż nie mamy, to pędzimy razem z wiatrem, znamy cały świat. Choć na naszej drodze szczęścia ciągle brak, wszystkich dzisiaj zapraszamy - zaśpiewajcie razem z nami tak: Ore, ore...".

- Dziękuję za rozmowę.

Cygański zespół "Roma" będzie jednym z gości Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym w sierpniu bieżącego roku. Już teraz zapraszamy w imieniu Organizatorów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: odpust z licznym udziałem pieszych pielgrzymów

2018-07-16 14:45

it / Jasna Góra (KAI)

Suma odpustowa na Jasnej Górze z racji święta Matki Bożej Szkaplerznej zgromadziła kilka tysięcy, głównie pieszych pielgrzymów. To pierwszy wakacyjny odpust przeżywany w sanktuarium.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Ks. Jan Markowski, przewodnik Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej zauważył w kazaniu, że „to co jest życiem Maryi może stać się naszym życiem, ale tylko wtedy, gdy świadomie będziemy tego chcieli”. Podkreślił, że nie wystarczą same praktyki pobożnościowe, noszenie szkaplerza czy udział w pielgrzymce, ale, choć to doświadczenie jest ważne i potrzebne, to powinno nas ono doprowadzać do tego, czym żyła Maryja.

- Ona również modliła się, pamiętała o jedynym Bogu, ale przeżywała także codzienność swego życia, cierpienia, trudności, uczestniczyła w męce i śmierci swojego Syna, była razem z Apostołami w Wieczerniku kiedy otrzymywali Ducha Świętego - przypomniał przewodnik. Podkreślił, że „w jakiś sposób może to stać się także naszym życiem, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy dokonamy świadomego wyboru, że w taki sposób chcemy żyć”.

Kaznodzieja podkreślił, że udział w pielgrzymce jest konkretnym znakiem wyboru drogi z Maryją i do Maryi, która zawsze prowadzi nas do Jezusa.

Na uroczystości Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel na Jasną Górę przybyło wiele pieszych pielgrzymek. Dotarły dwie archidiecezjalne z Przemyśla i Poznania, a także z Piotrkowa Trybunalskiego. Przyszły również mniejsze grupy pątników z Gorzkowic, Rozprzy, Kamieńska, Strzybnicy, Trzebuni i Trzemeśni.

Ks. Krzysztof Jobda z Trzemeśni koło Myślenic zauważa, że lipcowa „modlitwa w drodze” została wybrana z kilku powodów. - Ludzie uprawiali u nas rolę, w sierpniu idzie pielgrzymka krakowska, ale mieszkańcy mieli wtedy wiele pracy, nie mogli iść więc chcieliśmy wyruszyć wcześniej. Poza tym w naszej parafii wielu ludzi nosi szkaplerz, więc wybraliśmy to święto 16 lipca - powiedział kapłan.

Pielgrzymka z Trzemeśni dotarła na Jasną Górę po raz trzydziesty piąty, w tym roku pod hasłem: napełnieni Duchem Świętym zdobywamy szczyty.

Kompania ta jest jedną z nielicznych w Polsce, której organizatorem od samego początku są osoby świeckie. Tworzą one Zarząd Pielgrzymkowy, na czele którego stoi Przewodnik Organizacyjny, osoba świecka upoważniona przez proboszcza do organizacji pieszej pielgrzymki. Pątnicy idą siedem dni pokonując ok. 160 km.

Święto Matki Bożej Szkaplerznej było dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia tego szczególnego znaku zawierzenia Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII wieku, kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę, jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę.

Do tego wydarzenia szkaplerz zakonny służył jako ochrona habitu w czasie pracy. Potem stał się znakiem opieki Matki Bożej, a zarazem źródłem przywilejów i formą pobożności Maryjnej. Szkaplerz jest też częścią habitu każdego paulina.

Pielgrzymka Poznańska liczyła w tym roku 1761 osób, to o 117 więcej niż rok temu. Pątnicy dziękowali w drodze za 1050 lat pierwszego biskupstwa w Polsce i uczyli się Kościoła, bo - jak przypomniał ks. Łukasz Łukasik, kapelan pielgrzymki - powołanie biskupstwa dało początek duszpasterstwu parafialnemu, a więc rozpoczęło nasz udział w Kościele powszechnym.

- Kościół to my, bardzo ważny jest duch wspólnoty, to poczucie, że nie jesteśmy sami, że tworzymy jedną wielką rodzinę, że jesteśmy razem z Chrystusem - powiedziała Aurelia, która przyszła już po raz 34.

W Pielgrzymce Przemyskiej przyszło 1150 pątników. Hasłem rekolekcji były słowa „Żyć z Maryją w Duchu Świętym” a jedną z głównych intencji dziękczynienie za stulecie odzyskania niepodległości. - Ojczyzna to nasz dom, wspaniale jest tworzyć tę polską rodzinę, modlitwa przemienia i czyni cuda - powiedział Mariusz, który przyszedł po raz 10 z Przemyśla, w tym roku z biało-czerwoną flagą.

W stroju biało-czerwonym dotarła pani Dorota, dla której była to już 34 pielgrzymka. – To są wspaniałe rekolekcje w drodze, czas wielkiego wzmocnienia i wielkiej radości – powiedziała. Na pytanie czy pielgrzymka może się znudzić odpowiedziała: „absolutnie nie, co roku nowi ludzie, nowe doświadczenie, nowe intencje, no i trzeba spotkać się z Matką”.

470 osób wzięło udział w tegorocznej 149. Pieszej Pielgrzymce z Piotrkowa Trybunalskiego na Jasną Górę. Pątnicy do sanktuarium dotarli w sobotę, 14 lipca. Wędrowali pod hasłem: „Napełnieni Duchem Świętym”.

- Konferencje głoszone były przede wszystkim o Duchu Pocieszycielu, Duchu Paraklecie, Duchu Odnowicielu, charyzmatach, owocach Ducha Świętego, darach Ducha Świętego - powiedział ks. Stanisław Chichosz,

wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim, kierownik grupy. - Szczególnie patronował nam św. Stanisław Kostka, patron Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, jak również św. Ojciec Pio – dodał kapłan.

Niektórzy pielgrzymi jutro - również pieszo - wrócą do domów.

Z racji odpustu na Jasnej Górze o 16.15 odprawione zostaną dziś Nieszpory i „Klęczki”, czyli śpiewana modlitwa w postawie klęczącej wyrażająca błaganie połączone z uwielbieniem, to gest adoracji należny samemu Bogu pielęgnowany przez Paulinów od wieków.

Drogę Krzyżową o godz. 17.00 i procesję maryjną na Wałach o godz. 21.30 poprowadzą pielgrzymi poznańscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem